10 letnich nawyków, które powinnaś stosować przez cały rok

Redakcja
Redakcja
2 czerwca 2017
Fot. iStock / lechatnoir
Fot. iStock / lechatnoir

Z wytęsknieniem czekamy na długie i gorące dni, które przynoszą upragnione chwile wytchnienia podczas urlopu. Niezależnie dokąd się udajemy, letni czas zawsze powinien kojarzyć się tak samo przyjemnie. Słońce, muzyka, dobre jedzenie i bajeczne widoki. Nawet gdy nie wybieramy się na rajską plażę, i tak będzie pięknie!

A zanim przyjdzie nam trwać we wspomnieniach o boskim lecie kolejny rok, dobrze jest wypracować sobie nawyki, które podtrzymają na duchu i przybliżą miłe wspomnienia.

Letnie nawyki, które powinnaś stosować przez cały rok

Zanim ze smutkiem spostrzeżesz, że lato mija, możesz zaczarować je w wielu codziennych rzeczach. A wtedy nie tylko skorzystasz z ciepłej pory jak najlepiej, ale łatwiej przetrwasz zimne pory roku, które ani myślą nas tak rozpieszczać, jak wakacyjny czas.

1. Korzystaj z relaksu

Tak, to wcale nie jest łatwe, gdy wracasz z urlopu i codzienność zaprasza do kieratu. Ale gdy poświęcisz relaksowi przy swojej ulubionej czynności kilka dłuższych chwil, skorzystasz podwójnie przez cały rok. Nie tylko zaznasz tak potrzebnego wyciszenia, ale i zbudujesz tradycję mądrego odpoczywania. Przecież chwile dla siebie potrzebne są nie tylko latem.

2. Znajdź czas dla przyjaciół

W wakacje znacznie częściej się z nimi spotykasz, a przecież wspólnie poszaleć można nie tylko na plaży, ale i na śniegu zimą. Nie zawsze możesz się z nimi spotykać, ale warto dbać o codzienny kontakt. Jeśli jesteś zawalona pracą, sprawdź wcześniej wolne dni w swoim kalendarzu i dopasuj je do drugiej osoby. Pielęgnowana przyjaźń procentuje przez całe życie.

3. Pamiętaj o olejku na włosy

Olejki do włosów znakomicie sprawdzają się latem, chroniąc czuprynę przed nadmiernym odparowywaniem z niej wody. Ale gdy promienie słoneczne nie przypiekają tak mocno, nadal pamiętaj o nich. Nawet zimą pełnią one ważną funkcję dla włosów, zmiękczając i nabłyszczając je oraz sprawiając, że będą one bardziej wytrzymałe na uszkodzenia.

4. Pamiętaj o pedicure

Skoro o manicure pamiętasz przez cały rok, o pedicure również powinnaś zadbać. Przecież nie jest tak, że stopy zasługują na uwagę jedynie latem. Mocno zaniedbane stopy z odciskami czy grzybicą, będzie trudniej wypielęgnować do sandałków. Za to miękka skóra oraz zbadane paznokcie poprawią samopoczucie i dodadzą pewności siebie, choć tylko ty i partner będziecie je widzieć.

5. Stosuj środki odstraszające kleszcze

Jeśli myślisz, że mieszkasz w mieście i problem kleszczy w ciągu roku cię nie dotyczy, jesteś w błędzie. Kleszcze polują na żywiciela, czyli ciebie, przy temperaturze powietrza powyżej 7-10°C, czyli od połowy marca do końca listopada. Spotkać je możesz nie tylko w lesie, ale nawet na skwerkach czy zwykłych trawnikach, warto więc pamiętać o zabezpieczeniu skóry przed nimi także poza latem.

Fot. iStock / g-stockstudio

Fot. iStock / g-stockstudio

6. Używaj kosmetyków z filtrami

Kolejna sprawa, o której po prostu musisz pamiętać cały rok. Słońce poza sezonem letnim nie operuje intensywnie, ale nie oznacza to, że nie szkodzi skórze. Szczególnie niebezpieczne są promienie słoneczne odbijane w śniegu, które sprawiają, że skóra narażona jest na uszkodzenia i szybciej się starzeje. Filtry na twarz, ciało, włosy oraz okulary z odpowiednimi filtrami stosuj całe lato.

7. Poznawaj nowe miejsca

Utarło się, że najlepsza pora na wycieczki i poznawanie nowych miejsc to lato. A przecież wiele miejsc umożliwia wędrówki i zachwyca także jesienią czy wczesną wiosną. Wtedy też wiele atrakcji jest po prostu tańszych. Podróże kształcą i relaksują, więc nie zostawiaj ich sobie jedynie na te wyczekiwane dwa tygodnie letniego urlopu.

8. Ruszaj się

Ruch potrzebny jest przez cały rok. Latem ruszasz się najwięcej, bo po prostu sprzyja temu czas, długie dni i piękna pogoda, ale nawet zimą aktywność fizyczna jest nie do przecenienia. Będziesz zdrowsza i w lepszej kondycji. I będziesz mogła zapomnieć o akcji zrzucania tłuszczyku wiosną, bo przy całorocznym ruchu, tego tłuszczyku nie będzie.

9. Nie rezygnuj z owoców i warzyw

Podczas gorących miesięcy jemy więcej warzyw i owoców, których jest wysyp i są tańsze, niż poza sezonem. Poza tym chce się nam czegoś lekkiego, a nie mięs czy zawiesistych sosów. Warto sięganie po „zieleninę” praktykować cały rok, bo organizm potrzebuje takiej różnorodności. Dzięki warzywom i owocom poprawi się zdrowie i uroda, łatwiej też będzie utrzymać szczupłą sylwetkę. Postaw na soki robione w domu i sięgaj po jak najmniej przetworzone produkty.

10. Nawadniaj się

Zawsze o tym pamiętaj, bo odpowiednie nawodnienie organizmu to podstawa zdrowia. Pić należy nie tylko podczas upałów, ale podczas każdej innej pogody. Np. jesienią i zimą przebywanie w ogrzewanych pomieszczeniach, picie dużych ilości kawy może odwadniać organizm i spada wydolność i koncentracja, pojawiają się m.in. bóle głowy czy przesuszona skóra. Wypijanie na raz litra wody nie da większych korzyści, więc najlepiej pić łykami ok. 8 szklanek dziennie, aby stale nawadniać organizm.


 

źródło: www.huffingtonpost.compurestyle.pl


„Fajni mężczyźni są jak telefon: albo zajęci albo nie odpowiadają”. Dlaczego tak trudno znaleźć tego właściwego?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
2 czerwca 2017
Fot. iStock/teksomolika
Fot. iStock/teksomolika

„Fajni mężczyźni są jak telefon: albo zajęci, albo nie odpowiadają” – mawiała moja przyjaciółka. Z biegiem czasu ten niewinny żart stał się dla niej samosprawdzającą się przepowiednią. Kolejni partnerzy okazywali się „nie tacy, jak trzeba”, a jedyna sensowna miłość jej życia odeszła w siną dal z inną, nie wiedząc nawet, że komuś właśnie wali się z tego powodu świat.  

Kiedy twoje związki rozpadają się jeden po drugim, z pewnością zauważysz w końcu pewną prawidłowość: wszyscy mężczyźni, w których się zakochujesz, mają kilka wspólnych cech i to niekoniecznie tych najlepszych. Choć zmieniają się ich imiona, łączy poziom dojrzałości, podejście do związku, przekonanie o tym, jaką rolę w relacji odgrywa on, a jaką ty. Pora stawić temu czoło: problem leżał w tobie, w twoich wyborach.

Dlaczego trak trudno jest znaleźć odpowiedniego partnera?

1. Mylisz chamstwo z męskością

Przyciągają cię mężczyźni zdecydowani, energiczni, męscy… na pierwszy rzut oka. Zauroczenie nie pozwala ci odróżnić tego, co jest prawdziwą męskością od zwykłego chamstwa i przerośniętego ego. Nawet w filmach o miłości facet uprzejmy, życzliwy i „miły”, nigdy nie jest tym, z którym wiąże się główna bohaterka, on stoi gdzieś z boku, na dalszym planie, jako najlepszy przyjaciel.

Niestety, wiele z „niepożądanych” kulturowo męskich cech pokrywa się z cechami, które są biologicznie „atrakcyjne”. Chociaż nie zawsze jest to prawda, często człowiek o wysokiej inteligencji, wielu przywódczych cechach, ambitny i zrealizowany zawodowo rzadko sprawdza się jako dobry partner w romantycznej relacji.

2. Szukasz tego, co już znasz, choć to wcale nie jest dla ciebie dobre

Choć to zabrzmi nieco niewiarygodnie, wiele z nas uparcie wraca w swoich związkach do schematów, które już znamy: znanej z dzieciństwa (obserwowanej między rodzicami) toksycznej relacji opartej na przemocy i obsesji kontroli.

Sporym uproszczeniem jest powiedzenie, że córki alkoholików często wybierają na partnerów życiowych osoby skłonne do uzależnień, jednak ten mechanizm wybierania sobie kogoś o cechach nam dobrze znanych, takich, które zdążyłyśmy już „wchłonąć”, zaakceptować, powielamy rzeczywiście często.

Podświadomie wracasz do tego, co już znasz, bo paradoksalnie daje ci to poczucie bezpieczeństwa. Oczywiście, to iluzja, bo w takich związkach zawsze będziesz odczuwała niepokój i niepewność.

3. Traktujesz miłość jak wyzwanie i misję

Czyli gdzieś w głębi tkwi w tobie przekonanie, że twoją rolą jest naprowadzenie jakiegoś biedaka na „dobrą drogę”. Mylisz miłość z potrzebą bycia docenioną i zrealizowania się jako opiekunki „wiecznego chłopca”, a potem podejmujesz się niemożliwego: chcesz go zmienić. Tracisz energię, czas, emocjonalną harmonię po to, by na końcu powiedzieć sobie, że i tym razem nic z tego nie będzie, bo trafiłaś na wybrakowany egzemplarz. A przecież sama tego chciałaś…

Chcesz naprawiać więc szukasz podświadomie tego, którego trzeba naprawić, przyciągasz nieudaczników, mężczyzn, którzy z mniejszą lub większą premedytacją wykorzystają twoje dobre chęci.

4. Nie rozumiesz siebie samej

Choć masz już trochę lat, nadal nie zadałaś sobie trudu by się lepiej poznać. Tylko ci się wydaje, że wiesz czego chcesz. Tak naprawdę nie potrafisz trafnie określić ani swoich potrzeb, ani tego, co cię naprawdę z związku uszczęśliwia. Chwytasz się więc kolejnych zauroczeń, w nadziei, że tym razem się uda, ale nigdy nie myślałaś o tym, co dla ciebie dobre, co w miłości jest dla ciebie najważniejsze. Zamiast szukać, zajrzyj w głąb siebie, pobądź sama ze sobą i zakochaj się w sobie samej. Miłość przyjdzie nieproszona.


Piękne Anioły – piękni ludzie, którzy zmieniają świat dzieci znajdujących się w ciężkiej sytuacji

Anna Wójtowicz
Anna Wójtowicz
1 czerwca 2017
Fot. Facebook/PIękne Anioły
Fot. Facebook/PIękne Anioły

Koce zimą w oknach, grzyb na ścianach, spanie na gołym betonie, marzenia o własnym łóżku i półce, na której będą znajdować się tylko i wyłącznie ich rzeczy. Tak wygląda rzeczywistość wielu dzieci w Polsce, którym rodzice nie są w stanie zapewnić odpowiednich warunków do życia i rozwoju. Do drzwi takich rodzin, często mieszkających w zapuszczonych budynkach gospodarczych bądź starych oborach, pukają Oni – Piękne Anioły. To ci, którzy chcą dać dziecku nadzieję na to, że jego życie może być kolorowe i radosne. Chcą mu pokazać, że nie musi już dłużej stać na przerwach z boku ze spuszczoną głową i ma prawo do cieszenia się dzieciństwem bez poczucia wstydu. I chyba tylko oni wiedzą, jak własne łóżko i kolorowe ściany przywracają dzieciom chęć do życia i wiarę w dobro.

Dać dzieciom kolorowy świat

Raz trafili do „domu” w okolicach Nowego Sącza, którym dla matki z dziećmi był stary, rozpadający się budynek gospodarczy. Bez ogrzewania, bez wylewek betonowych. Kobieta uciekła od męża przemocowego z czterema córkami i jedną siatką, nie zdążyła wziąć nic więcej ze sobą. Nie miała mebli, pościeli i podstawowych przedmiotów. Na podłodze rozłożyła pocięte kawałki gąbki budowlanej. Zadbała, żeby każda z dziewczynek miała swoje łóżko. O grubości 5 centymetrów, na zimnym betonie. Nie było to ani wygodne, ani odpowiednie dla dzieci. Tej rodzinie pomógł Zakład Karny. Dyrektor zgłosił ją do Pięknych Aniołów, które ruszyły wyremontować budynek. Pomogli więźniowie. Wszyscy ciężko pracowali. Ale każdy wiedział, że właśnie zmienia czyjeś życie, a dzieci wreszcie będą miały normalne warunki. Dzięki ich pomocy dziewczynki dostały nowe łóżka i już nie muszą spać na betonie. – My nie chcemy, żeby dzieci ponosiły winę za błędy rodziców – mówi Katarzyna Konewecka-Hołój, prezes stowarzyszenia Piękne Anioły.

Fot. Facebook/Piękne Anioły

Fot. Facebook/Piękne Anioły

Kiedyś pomogli rodzinie, której nie było stać nawet na łóżko. Rodzice przynieśli starą, wysłużoną wersalkę, z której wychodziły sprężyny. Matka zaklejała je grubą taśmą, bezskutecznie. Trójka maluchów musiała w nocy uważać, żeby się nie skaleczyć. Nie stać ich było na nowe meble, dlatego urządzili pokój tym, co znaleźli na śmietniku bądź dostali od kogoś. Śpią na tym, co ktoś już uznał za nienadające się do spania. A dla nich to jedyna możliwość zapewnienia dzieciom minimalnych warunków do funkcjonowania. Piękne Anioły wyremontowały im pokój. Ściany pomalowali na kolorowo, przywieźli nowe łóżka i pościel.

– My nie działamy w sferze dziecięcych marzeń – podkreśla pani Kasia. – Jesteśmy wszędzie tam, gdzie dziecko nie ma warunków, by się prawidłowo rozwijać. W pokoju dziecka musi być miejsce do wyspania się, do nauki i do zabawy. Jeśli te warunki nie są spełnione, wkraczamy – dodaje.

Remont pokoju przywraca wiarę w lepszą przyszłość

Piękne Anioły pomagają tym, których los nie oszczędza lub, gdy dorośli nie mają możliwości podjęcia pracy zawodowej. – Wyciągamy rękę do tych wszystkich, którzy udowodnili, że sami chcą zawalczyć o lepszą przyszłość i dla siebie, i dla swoich dzieci. Tam jesteśmy zawsze – mówi pani Prezes. – Są to rodziny z różnymi problemami, głównie jednak z terenów wiejskich. Tam, gdzie dawniej ci ludzie w miarę samodzielnie funkcjonowali, w latach 90-tych i prowadzili drobne rolnictwo, z którego się utrzymywali i nie korzystali z pomocy opieki społecznej. To gospodarstwo dawało im utrzymanie. W tamtym czasie nastolatkowie, którzy pomagali rodzinom w tych małych gospodarstwach rolnych, nie zdobyli wykształcenia, bo nie było im to potrzebne. Od rana do wieczora pracowali w polu, na roli. I teraz oni mają ok. 40 lat, mają już swoje dzieci, ale niestety rolnictwo  podupadło, bo jak wiadomo przetrwali tylko najwięksi z tej dziedziny – dodaje.

Smutne jest, że są to osoby, które nie umieją odnaleźć się w nowej rzeczywistości. – I teraz dodatkowo oprócz dzieci, mają oni także na utrzymaniu swoich zniedołężniałych rodziców. Dlatego kwestia pójścia do pracy przez oboje rodziców jest niemożliwa. Bo zawsze ten jeden musi doglądać gospodarki – tłumaczy. Właśnie takie rodziny zgłaszają sądy rodzinne, pracownicy socjalni. To są rodziny, które walczą o zmianę swojej sytuacji i chętnie współpracują z ośrodkami. Próbują coś robić, aby ich sytuacja się polepszyła.

Fot. Facebook/Piękne Anioły

Fot. Facebook/Piękne Anioły

Trudna sytuacja w rodzinie wpływa na dzieci i ich psychikę. – Zawsze mamy takie sytuacje, że te nasze dzieci są wyizolowane od grona rówieśników, są nieobyte z dobrami materialnymi. Dla nich te pokoje są takimi pokojami, jakich one nigdy nie widziały. Dla nich to jest taki kosmos we własnym domu – mówi pani Kasia. – Dzieciaczki też mają udział w remoncie. Pomagają , angażują się. My się ich pytamy, co lubią, jakby chciały mieć urządzony pokój. Ale one najczęściej nie potrafią odpowiedzieć, bo nie widziały nigdy pokoi, jakie chciałyby mieć. Nie chodzą do kolegów, bo się wstydzą – dodaje. Ale najczęściej proszą o kilka rzeczy. Pościel, własną półkę, na której będą tylko i wyłącznie ich skarby.

Dla tych rodzin remont jednego pokoju jest początkiem zmian. – Świetną filozofią jest to, że remontujemy tylko jedno pomieszczenie. Chcemy, żeby to był początek zmian w życiu tych ludzi. W 80 proc. przypadkach ten nasz remont idzie dalej. Mieliśmy taki przypadek, że rodzice taką zmieloną kredę rozdrobnioną we wrzątku pomalowali ściany i sufit. Do tego zrobili wzorki na tych ścianach. Zaprosili nas do siebie i chcieli nam zrobić niespodziankę – opowiada ze wzruszeniem.

Pokoje pełne złych wspomnień

Wiele z tych dzieci w młodym wieku zostało doświadczonych przez życie. – Chłopcy mieli po 4 i 5 lat jak zostawiła ich mama i poszła w świat – opowiada. – Mieszkali w wiejskiej chatce. Ojciec opiekował się nimi, pomagała babcia. W zeszłym roku tata na ich oczach dostał ataku serca. Zmarł na ich rękach. Oni pozostali w tym domku z traumą nie tylko po stracie rodziców, lecz także z traumą tego pomieszczenia, w którym z tatą się bawili, jedli, spali – pani Kasia jest poruszona ich historią. – Oni nawet nie chcieli wchodzić do niego. Ale musieli, bo to była typowa malutka, wiejska chatka. Odnowiliśmy im ten pokój, pokolorowaliśmy. Po raz trzeci zaczynają nowe życie. To będzie taki tylko ich świat w tym pokoju – tak właśnie zmieniają świat Anioły.

Fot. Facebook/Piękne Anioły

Fot. Facebook/Piękne Anioły

Są też tacy rodzice, którzy korzystając z tego, co posiadają, chcą dać dzieciom przytulny i kolorowy pokój. Wykorzystują to, na co ich stać. Prezes stowarzyszenia wspomina, jak jedna matka chciała zakryć grzyba, który zaatakował ściany i sufit. Kupiła na wyprzedaży rolkę tapety i zaklejała nią ścianę. A ta się co chwila odklejała. Ale matka ciągle ją doklejała. Walczyła, żeby ten pokój wyglądał jako tako.

Sytuacja tych rodzin nie sprzyja rozwojowi dzieci. Nie mają one warunków do normalnego funkcjonowania i nauki, nie osiągają dobrych wyników. – W domu nie ma hasła „biurko”. Najczęściej siedzą w kuchni, przy jednym stole, bez odpowiedniego oświetlenia – tłumaczy prezes. I aż ciężko uwierzyć, że takie warunki panują w XXI wieku.

Dlatego Piękne Anioły każdemu dziecku dają biurko i lampkę. Pewna dziewczynka była tak zadowolona z nowego oświetlenia, że nie potrafiła nawet opisać słowami, co czuła. To, w jaki sposób dotykała kolorowy materiał, wyraził najwięcej, a jej wzruszona twarz oddała wszystko. W nowym pomieszczeniu dzieci nabierają chęci do nauki.

Jak na ziemi pojawiły się Piękne Anioły

Pomysł założenia stowarzyszenia, którego celem jest zmienianie świata dzieci, narodził się u pani Kasi przypadkiem. Zamieszkała wraz z rodziną w podkrakowskiej wsi. Zimowym popołudniem wracała do domu. Na przystanku zobaczyła dwoje dzieci, które czekały na autobus. Było bardzo zimno, więc zapytała się czy ich nie podwieźć. Jechali polnymi drogami, aż podjechali pod ich dom, który domem ciężko było nazwać.

– Była to drewniana chata, z popękanymi i pozaklejanymi szarą taśmą oknami, drzwi były zamknięte na rygiel, zero dymu z komina. Byłam wstrząśnięta – wspomina.Porozmawiała z koleżanką, która znała tę rodzinę. Okazało się, że uciekli z domu, matka od męża przemocowego i zamieszkali w opuszczonym budynku gospodarczym przeznaczonym do rozbiórki.

Pani Kasia postanowiła im pomóc, zorganizowała zbiórkę, która okazała się sukcesem. Wtedy znajomi zaczęli ją namawiać, aby założyła fundację. Jednak ona miała wątpliwości. – Postanowiłam, że założę fundację, jeśli jakaś gwiazda się zaangażuje – wspomina pani Kasia. Kupiła kilka gazet i za pośrednictwem Facebooka wysłała wiadomości. Odpowiedziała jej Anna Czartoryska, która do dziś wspiera Piękne Anioły.

Fundacja działa od 2013 roku i pomogła setkom rodzin i przede wszystkim dzieciom. Teraz to jednak oni znaleźli się w potrzebie. – Nie działa nasza strona internetowa. A bez niej nie dotrzemy do osób, które mogłyby nam pomóc lub którym my możemy – mówi pani Kasia. I ma nadzieję na to, że znajdzie się ktoś, kto także im pomoże. Strona internetowa znajduje się tutaj.

Zapraszamy także na profil stowarzyszenia na Facebooku

 


Zobacz także

Fot. iStock / debibishop

Oszczędzając czas najłatwiej go stracić… O niecierpliwości „tu i teraz”

Fot. Twoja Sesja / iStock

Iwona Kossakowska: „Do szczęścia trzeba znaleźć dobre punkty w przeszłości”

Fot. iStock/YMStudio

Czego uczy nas czarny protest. Są obok ludzie, którzy kochają i mówią „jesteśmy w tym razem”