Lifestyle

Spokojnie, to tylko awaria! 5 sytuacji, w których można i warto odpuścić

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
21 czerwca 2016
Fot. Life Of Pix DANIELSANTALLA / CC0 Public Domain
 

Denerwujemy się dziś tak często i tak bardzo z byle powodu, że zatraciliśmy życiową odporność. Błahą przeciwność losu odbieramy jak cios zadany przez najbliższego przyjaciela, byle porażkę jako coś wymierzonego osobiście w nas. Zatracamy zdolność logicznej interpretacji przyczyn i skutków, obrażamy się na cały świat, gdy coś nie idzie po naszej myśli. A gdyby tak odpuścić? Odsunąć od siebie nerwy i gniew w sytuacjach, w których i tak nic nie da się wskórać? Kiedy warto po prostu wziąć głęboki oddech, przymknąć oczy i skutecznie odwrócić swoje myśli ku czemuś zdecydowanie bardziej wartemu uwagi?

Powiedz „stop”, uśmiechnij się i odpuść:

Kiedy kłócisz się z idiotą

To po prostu nie jest twoje kategoria intelektualna: ani ty jego nie przekonasz (przecież idiota nie zrozumie twoich, nawet najbardziej cierpliwie wyłożonych argumentów), ani tym bardziej on ciebie. Wiesz, że masz rację – nie wyprowadzaj swojego rozmówcy z błędu na siłę. To syzyfowa praca – on i tak „wie swoje”, a każdy racjonalny argument zbije jakąś „perełką”. Szkoda twojego czasu (nawet się nie spodziewasz, ile mogą trwać takie bezowocne dyskusje), energii (nieźle się przy tym napocisz) i dobrego humoru (taka sytuacja naprawdę potrafi solidnie zepsuć nastrój).

Kiedy niezwykły splot wydarzeń krzyżuje ci plany

Samolot ma opóźnienie i co zrobisz? Pójdziesz nakrzyczeć na panią z obsługi naziemnej lotniska? Głośno wyrazisz swoje niezadowolenie, wylewając przy okazji pozostałe żale, nawet te zupełnie niezwiązane z sytuacją, w której się właśnie znalazłeś? Co to zmieni? Nic. Nie masz wpływu na to, co się wydarzyło. Zaakceptuj to. Wydaje ci się, że wyrzucając z siebie złość poczujesz się lepiej. Prawda jest taka, że się tylko niepotrzebnie nakręcasz utwierdzając w przekonaniu, że „wszystko jest dziś przeciw tobie, nawet cholerny samolot”. Idź, kup sobie dobrą kawę, gazetę. Dobrze wykorzystaj tę godzinę, dwie, trzy. Przecież ciągle narzekasz, że brak ci czasu dla siebie…

Kiedy bliska osoba podejmuje decyzję, która ci nie odpowiada

Dorosłe dziecko postanowiło studiować za granicą? Spełnia swoje marzenia i to już nie do końca twoja sprawa. Nie przepadasz za dziewczyną swojego dwudziestoletniego syna? To już w ogóle nie jest twój sprawa. Nie sącz jadu, nie doszukuj się problemów, nie pisz czarnych scenariuszy. Oddychaj głęboko i odpuść złe myśli. Nie masz wpływu na osobiste decyzje swoich dorosłych dzieci, możesz jedynie je zaakceptować i wspierać. Nie ma nic bardziej frustrującego niż żyć czyimś życiem, kiedy tak naprawdę można na nie tylko popatrzeć przez szybkę.

Kiedy coś się zepsuje

Ach, ta legendarna złośliwość rzeczy martwych! Rano ekspres do kawy oblewa cię gorącym strumieniem brązowej, kawopodobnej brei. Drukarka odmawia współpracy akurat wtedy, gdy za chwile, już z gotowymi, ważnymi dokumentami musisz wybiec z domu. Telewizor przestaje działać na 3 sekundy przed rzutem karnym…

Pewnie, można kopnąć, rzucić o podłogę, siarczyście przekląć i nakręcić się znów jeszcze mocniej. A można też przyjąć do świadomości i powiedzieć sobie: zdarza się. Ekspres oddasz do naprawy, a kawę zrobisz sobie rozpuszczalną. Dokumenty zapiszesz na nośniku elektronicznym i przy odrobinie życzliwości osób trzecich, wydrukujesz na miejscu. Powtórkę karnego bez problemu obejrzysz w Internecie. Naprawdę musisz mieć wszystko „tu i teraz”?

Kiedy ktoś okazuje się być inny, niż myślałeś

Zawiodłeś się na osobie, którą uważałeś za przyjaciela. Cóż, to jak odbierasz innych ludzi i jakie masz wobec nich oczekiwania to, krótko mówiąc – twoja sprawa. Także w kwestii relacji z innymi -daj sobie prawo do błędów i zaakceptuj to, że będziesz jej popełniać. Nikogo nie jesteś w stanie poznać do końca. Nie przeżywaj, nie rozpaczaj, że „tego, to się po nim naprawdę nie spodziewałeś”. Przecież nawet sam nie jesteś w stanie do końca przewidzieć własnych reakcji w ekstremalnych sytuacjach. Musisz też pamiętać, że nie zmienisz i nie wychowasz dorosłego człowieka. Każdy odpowiada jedynie za siebie. Odetchnij i podziękuj za lekcję, dzięki której dowiedziałeś się o sobie i o swoim przyjacielu czegoś nowego.

Wygląda na to, że słowo „akceptacja” to słowo klucz do udanego i w miarę bezstresowego życia. Wystarczy tylko trochę poćwiczyć.


Lifestyle

Jeszcze się uczysz? Zrób sobie Gap Year. Chcemy więcej od życia!

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
21 czerwca 2016
Fot. Pexels / pixabay / CC0 Public Domain
 

Plan zazwyczaj jest prosty – skończyć jak najlepiej szkołę średnią, zdać maturę i dostać się na wymarzone studia. Między maturą a rozpoczęciem studiów mają miejsce najdłuższe wakacje w karierze ucznia. Prawie pięć miesięcy wolnego to czas na odpoczynek, czasem pracę, ale dla niektórych to początek roku pełnego wrażeń. Gap Year czyli dłuższa przerwa najczęściej przed lub po studiach, daje ogromne możliwości i staje się coraz popularniejszy w Polsce.

Zło konieczne?

Przerwa w edukacji nie jest czymś złym, choć bardzo często można spotkać się z opinią, że jeżeli nie zaczniesz studiów zaraz po zakończeniu liceum, trudno będzie się na nowo przyzwyczaić do trybu ciągłej nauki. Powodów podjęcia decyzji o zrobieniu sobie wolnego może być wiele – od przyczyn zdrowotnych, przez nieodpartą chęć podróżowania, aż po najbardziej błahy powód, jakim jest niedostanie się na wybrany kierunek studiów. Bardzo wielu młodych ludzi decyduje się wtedy na wybranie „obojętnie jakiego” kierunku, byle tylko coś studiować. Niektórzy zakładają, że w następnym roku ponownie przystąpią do rozszerzonej matury, żeby zmienić kierunek na ten pierwotnie planowany. Zazwyczaj kończy się to jednak zostaniem na studiach, które nie sprawiają żadnej radości, ale za to są wygodne, bo mało wymagające.

CV jak malowane!

Gap year to moment na zastanowienie się, czego tak naprawdę chce się od życia. Nie odbywa się to jednak w formie siedzenia i medytowania, choć nauka medytowania może okazać się wciągającym zajęciem. Decydując się na taką przerwę, zazwyczaj ma się plan.

Międzynarodowy wolontariat to jedna z tych najbardziej kuszących opcji. Wyjeżdżając na wolontariat (od trzech miesięcy do roku) w dowolne miejsce na świecie, organizacja zapewnia wyżywienie, zakwaterowanie, kieszonkowe, ale także kurs językowy! Wybrać można pracę z dziećmi, organizację wielkich imprez, programy archeologiczne, artystyczne, ale także naukowe. Taki wyjazd to gwarancja poznania kultury innego kraju w praktyce, ale przede wszystkim zdobycia umiejętności, o których siedząc w domu można pomarzyć. No i najważniejsze, istnieje niepisana umowa, że po ukończeniu wolontariatu dostaje się certyfikat oraz referencje.

Podróże przez burze

Decydując się na rok przerwy z czystego lenistwa, możesz mieć pewność, że będzie to rok stracony. Ulubiony serial, spanie do 14, a wieczorem impreza; i tak w kółko. Zamiast zostać przewodnikiem po knajpach w swoim mieście, zawsze można iść kilka kroków dalej i zdecydować się na samodzielne zorganizowanie wyprawy w nieznane. I co najważniejsze, nie potrzeba na to wcale góry pieniędzy.

Podróże kształcą, wiedzą o tym wszyscy. Najlepszą nauką, ale i oszczędnością, jest korzystanie z portali takich jak Couchsurfing.org, dzięki któremu możemy znaleźć osobę na drugim końcu świata, która przygarnie nas pod swój dach na kilka nocy. Jedyne, czego wymaga couchsurfingowa etykieta to drobny prezent dla gospodarza, ale także otwartość na drugiego człowieka.

Szkoła życia

Praca za granicą to prawdziwa szkoła życia. Musisz mieć w sobie ogromne pokłady samozaparcia i przekonania, że to co robisz, ma sens. Z drugiej strony, nigdzie nie nauczysz się tak dobrze języka. Praca w czasie gap year to przede wszystkim lekcja samodzielności. Możesz pracować jako kelnerka, opiekunka w ramach Au Pair albo zbierać truskawki w Norwegii. Gdziekolwiek jesteś, jesteś zdana sama na siebie. To ty decydujesz o tym, co i jak dalej będziesz robić. Przede wszystkim jednak ustalasz sobie cel – chcę zarobić na to i na tamto, a potem wrócić albo jechać dalej.

 Fot. Pixabay / sarobi01 / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / sarobi01 / CC0 Public Domain

Dziekanki – bo chcemy więcej!

Nie tylko absolwenci szkół średnich decydują się na przerwę w nauce. Decyzja o urlopie dziekańskim nie należy jednak do najłatwiejszych. Bardzo często zdarza się, że nie są one chętnie przyznawane, a po przerwie, niezależnie od jej przyczyn, wykładowcy nie patrzą już tak przychylnie na studenta. A studenci po prostu chcą więcej! Najczęściej w czasie dziekanki wybywają w dalekie podróże, które poszerzają horyzonty. Czasem jednak zdarzają się wolontariaty, ale także staże, dzięki którym ich doświadczenie zawodowe i atrakcyjność na rynku pracy, jest nieporównywalnie większa w stosunku do rówieśników.

Cały świat i jeszcze więcej

Korzystanie z programów wolontariackich czy takich umożliwiających odbycie stażu w każdym miejscu na Ziemi jest niesamowitą szansą. Tworzenie od podstaw ośrodka dla dzieci niepełnosprawnych umysłowo w Irlandii, śpiewanie dla chińskiej publiczności z okazji Chińskiego Nowego Roku, ale nawet wspinaczka do pierwszych obozów Mount Everest – te wszystkie historie nie byłyby możliwe, gdyby nie odpowiedzialna i bardzo odważna decyzja o zrobieniu sobie przerwy. Wcale nie takiej bezproduktywnej, po której nie chce się jeszcze bardziej, niż wcześniej. Gap year czy dziekanka to po prostu możliwość zmiany swojego życia o 180 stopni. Jedyne zagrożenie tkwi w tym, że po powrocie do domu będziesz chciała jeszcze więcej i więcej, a dotychczasowy plan na życie może ulec drastycznej zmianie. Zyskujesz jednak coś o wiele bardziej wartościowego – siebie samego i pewność, ze wiesz, czego chcesz od życia.


Lifestyle

Co nas powstrzymuje przed realizacją marzeń?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
21 czerwca 2016
Fot. Flickr / CC BY

Masz marzenia? No dobra, można je nazwać celem. A więc masz jakiś cel, który chciałabyś osiągnąć? Czy na twoim horyzoncie jest coś, co chciałabyś zrobić? Zawodowo – awans, zmiana pracy, a może zupełnie odejście od tego, co dziś robisz i postawienie na swoją pasję, a może skończenie wymarzonych studiów? Prywatnie – zmiana miejsca zamieszkania, własny rozwój, dieta, uprawianie sportu. COKOLWIEK. Czy jest coś, o czym marzysz, co jest twoim pragnieniem, ale od długiego czasu pozostaje tylko w sferze nieosiągalnej? Wykonujesz tysiąc ruchów, ale patrząc realnie nic nie przybliża cię do celu? Mówisz, co chcesz osiągnąć, ale nigdy ci się to nie udaje?

Dzieje się tak, gdyż często dokonujemy sabotażu na samych sobie.  Jak to możliwe? Jest kilka zachowań, które uniemożliwiają nam realizację naszych marzeń. Znasz je?

Myślisz: „Gdyby tylko”?

„Gdybym tylko wybrała inne studia, dziś byłabym kimś innym”

„Gdybym tylko umiała być bardziej stanowcza”

„Gdybym tylko mogła powiedzieć, co myślę”

„Gdybym tylko miała bogatych rodziców/bogatego męża, wszystko bym osiągnęła”

„Gdybym tylko miała odpowiedni wzorzec z dzieciństwa, byłabym kimś innym”.

„Gdyby tylko on inaczej mnie potraktował/inaczej się zachował…”

Jak często powtarzasz „gdyby tylko” uzależniając wszystko, co ci się w życiu przytrafia od czynników zewnętrznych, na które nie masz kompletnie wpływu i które tylko dostrzegasz z pozycji ograniczania cię, twoich możliwości. Może czas najwyższy zamienić to „gdyby tylko” na „Na to nie mam/nie miałam wpływu, ale mam wpływ na coś innego”, zostawić przeszłość za sobą, spojrzeć na to co możesz tu i teraz bez oglądania się na innych, na sytuacje, które możesz kształtować i postrzegać na swój własnych sposób. Hej, to twoje życie, i uwierz – żadne „gdyby tylko” nie jest w stanie cię ograniczyć w dążeniu do celu – chyba, że ty sama tego chcesz i na to pozwalasz.

Boisz się własnych myśli?

Często myślimy: „A może to nie jest dobra decyzja?”, „Może to znak, że tak nie powinnam robić?”, „Może ktoś inny się do tego lepiej nadaje”. Uciekamy od naszych myśli, od tych, które deprymują nasze działania. Najchętniej byśmy schowali je gdzieś do worka i wyrzucili, bo one często powstrzymują nas przed działaniem. Czy wyrzucasz samej sobie: „przestań tam myśleć, jak będziesz w ten sposób na wszystko patrzeć, to nigdy ci się nie uda”. Więc może czas najwyższy zmienić taktykę, skoro ta odrzucania własnych myśli nie działa na dłuższą metę, bo one i tak wracają i tak nas wyhamowują. Może trzeba po prostu zmierzyć się z nimi. Przepracować, zadać sobie pytanie: „Czego się boję, co powoduje, że tak myślę”. Kiedy chcemy coś osiągnąć, zrealizować marzenie naszego życia, to nigdy nie będzie łatwe. Nasz mózg całym sobą będzie się bronił przed zmianą, przed nowym, które nieznane, a przez to mało komfortowe. Jeśli pozwolisz, by ten strach tobą zawładnął, faktycznie – nigdy nie osiągniesz tego, o czym marzysz.

Ukrywasz emocje?

Realizacja marzeń to nigdy nie jest prosta droga. Sam cel w sobie jest przyjemny, co nie znaczy, że dążenie do jego osiągnięcia też takie będzie. Z pewnością pojawi się strach, rozczarowanie, złość. Warto o tym pamiętać i nie starać się wypierać tych emocji, bo one ukryte głęboko będą szukać możliwości uwolnienia się. Powiesz głośno: „Kurczę, jak strasznie się boję”. To naturalne, oswajaj ten strach, niech nie będzie twoim wrogiem, ale sprzymierzeńcem. Skoro się boisz, to znaczy, że ci zależy, że to dla ciebie ważne. Podobnie z innymi trudnymi uczuciami. Nie uciekaj od nich, spróbuj zrozumieć, dlaczego się pojawiają, co je wywołuje. Takie zaakceptowanie i zrozumienie ich obecności pomaga pójść krok dalej. A przecież chcesz iść, prawda?

Zaczynasz od jutra?

Jak często mówisz: „dobra zacznę od jutra”, zjadając kolejne ciastko, albo nie idąc poćwiczyć lub odkładają telefon, który miałaś zrobić. To jutro, jest jak czysta karta. Jutro już będzie idealnie, jutro znajdę w sobie siłę i chęci do działania, jutro już na pewno się uda. Rety, to jutro urasta do rangi symbolu, dnia, w którym wszystko pójdzie nam łatwo. A przecież wiadomo, że tak nie będzie. Czemu nie zacząć od teraz? Nie rzucić palenia w tej właśnie godzinie? Nie podjąć odkładanych działań w danym momencie. Zmiana nie potrzebuje jutra. Gorzej, gdy ty go potrzebujesz i to, co masz zrobić, co pozornie chcesz zrobić odkładasz w nieskończoność znajdując setki wymówek, czemu właśnie dziś nie zrobić tego pierwszego kroku.

Tylko mówisz, że się zmieniasz?

A tak naprawdę nie zmieniasz się wcale, bo za jakiś czas zauważasz, że znowu jesteś dokładnie w tym samym miejscu, co przed miesiącem, przed rokiem. Bo co z tego, że publicznie deklarowałaś: „Od dziś się odchudzam”, co z tego, że kupiłaś buty do biegania, skoro i tak nigdy pobiegać nie wyszłaś, co z tego, że obrałaś cel, do którego chcesz dążyć, ale oprócz mówienia o nim, nic nie robisz? Wytłumaczenia są dwa: albo twoje deklaracje, założenia, cele nie są tak naprawdę dla ciebie ważne, nie mają głębszego znaczenia. Wtedy warto je zweryfikować i powiedzieć sobie: „Ej, jest mi dobrze ze sobą, taką jaką jestem. Te pięć kilogramów mniej naprawdę niewiele dla mnie znaczy, wolę tę energię przekuć na inne działania”. Albo za tym, co mówisz nie idzie faktyczna chęć zmiany. Oczekujesz, że sama deklaracja już cię zmieni.

Kupujesz nowy dres, ale siłownia nadal jest dla ciebie za daleko? Mówisz: od dziś zacznę szukać nowej pracy, ale odkładasz napisanie CV, albo przeglądając oferty myślisz: o to idealna praca dla mnie i robisz zupełnie nic. Wybierasz miejsce wymarzonej podróży, wzdychasz do zdjęć i na tych westchnieniach podróż kończysz? Nie obmyślasz działania, nie zmieniasz się, nie zmieniasz swojego nawykowego myślenia. Nadal tkwisz w schemacie, który uniemożliwia ci jakiekolwiek działanie. Tak się nie da. Chcesz realizować marzenia, tak naprawdę do nich dążyć, musisz pracować nad wyjściem z własnych nawykowych schematów.


 

inspirowane: psychologytoday.com


Zobacz także

Mood of Art – kampania MDLV

Konkurs „Sposób na jesień”

Przepiękna animacja o miłości niemożliwej. Warto obejrzeć i pomyśleć o tym, jak wiele można stracić rezygnując z siebie