Seks

Dotyk Bogdana nie był nieprzyjemny, ale też nic jej nie robił. Czasem drażnił, ale zazwyczaj nic się nie działo, jakby głaskał kota

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
10 czerwca 2022
Fot. iStock/kicsiicsi
 

Róża za chwilę skończy 40 lat, ma nastoletnią córkę i całkiem uporządkowane życie. Od szesnastu lat żyje w małżeństwie – z pozoru bardzo udanym. Ale… nigdy nie miała orgazmu. Nigdy nie oglądała porno. Fragment nowej książki „Blisko coraz bliżej” Danuty Awolusi. Poznajcie historię Róży.  Tylko 18 +.

Czasem, gdy kochali się z Bogdanem, zastanawiała się nad pytaniami na kartkówkę albo nad tym, jak utemperować dwóch uczniów z 1C, którzy dawali się jej we znaki. Róża była zdania, że seks jest zdecydowanie przereklamowany. Albo, co o wiele bardziej do niej przemawiało, to z nią coś jest nie tak. Szybko przeszła nad tym do porządku dziennego, że jej ciało po prostu nie reaguje na pieszczoty. Dotyk Bogdana nie był nieprzyjemny, ale też nic jej nie robił. Czasem ją drażnił, ale zazwyczaj – nic się nie działo, jakby głaskał kota. Miała z tego powodu wyrzuty sumienia, niezmiennie od kilkunastu lat. Nie tak powinna się czuć w łóżku z kochającym mężem. Bogdan miał dobre serce, nie mogła wybrać lepszego mężczyzny. Kilka razy zadała sobie pytanie: dlaczego?

 

Jako nauczycielka biologii, która doskonale zna ludzką anatomię, doszła do wniosku, że najwyraźniej natura poskąpiła jej wrażliwych stref erogennych. Róża wiedziała, że błędy w sztuce się zdarzają i ona była jednym z nich. Nie podniecała się i tyle. Niektórzy rodzą się ślepi, niektórzy głusi, a inni słabo reagują na bodźce seksualne. To nie jest normalne, ale też można z tym żyć i nie narzekać. Urodziła zdrową córkę, więc niczego więcej nie miała prawa żądać od losu.

Poza tym z Bogdanem na pewno nie byli najgorszą parą. Kochali się raz w tygodniu, najczęściej w sobotę. Róża dbała o to, bo Bogdan był wspaniałym mężem i zasługiwał na wszystko, co najlepsze. Ona też była dobrą żoną, więc ten jeden raz mogła się poświęcić. Zwłaszcza że zazwyczaj małżeński obowiązek zajmował im zaledwie piętnaście minut.

Podarunki od Gosi

Najpierw wzięła szybki prysznic, a później założyła szlafrok, który kusił ją już od wejścia. Cudownie miękki, otulił jej ciało czule jak kochanek. Być może było to zamierzone: nastroić gości do igraszek. Igraszki – kolejne słowo, którego nie mogła znieść.

Usiadła na łóżku i wyjęła z torby pokaźną kosmetyczkę. Nie skrywała balsamu czy szamponu, ale podarunki od Gosi. Przedmioty, których przeznaczenie wciąż było dla niej zagadką. Nieszczęsny wibrator. Wyszło na to, że skoro nie chciała go wyrzucić lub oddać, musiała nosić go na co dzień w torebce, owinięty w reklamówkę. W każdym innym miejscu ktoś mógł go znaleźć, a tego by nie zniosła. Obok wibratora – dwa lubrykanty. „Jeden na bazie wody, drugi silikonowy. Sama przetestuj, który bardziej ci się sprawdzi, ale tego silikonowego nigdy nie łącz z zabawkami ani prezerwatywą” – instruowała Gosia. Jednak nie te gadżety szokowały Różę najbardziej. W kosmetyczce znajdował się balsam stymulujący sutki o smaku czekolady z miętą oraz balsam do łechtaczki, imbirowy. Już sama myśl, co miałaby z tym robić, przyprawiała ją o skurcze żołądka. Gdyby Bogdan to zobaczył! To by była katastrofa. Wyobrażała sobie szok na jego twarzy, gorejący rumieniec i zawstydzenie w oczach.

Słodki olejek kokosowy

Ostatnim prezentem był kokosowy olejek do masażu, który rzeczywiście pachniał obiecująco. Róża zsunęła niechętnie szlafrok i położyła się na łóżku. Leżała chwilę bez ruchu z myślą, że choć była mężatką niemal dwie dekady, nigdy nie czekała na Bogdana naga. Nawet nie pozwoliła mu oglądać siebie zbyt długo, a od lat sprawę załatwiała luźna koszula nocna, której nie trzeba było nawet zdejmować. Wystarczyło odsunąć materiał, by dostać się do najbardziej porządnych miejsc. O ile użyłaby słowa „pożądane”.

Czy Bogdan jej pragnął? Czy bardziej przywiązany był po prostu do samego aktu, który dawał chwilę przyjemności, ale też poczucia, że są małżeństwem? „Jesteś piękna”, mówił często, ale nie miała pewności, czy miał na myśli całą jej osobę, czy też ciało lub jakiś jego fragment.

Przy wyjściu z łazienki zawieszono duże lustro. Niespodziewanie zerwała się z łóżka, by przy nim stanąć i spojrzeć na siebie w miękkim świetle lamp. Wyobraziła sobie, jakby to było, gdyby Bogdan był teraz razem z nią i mógł oglądać ją w całej okazałości, ile tylko by chciał. Sięgnęła po olejek, rozmasowała go w dłoniach i zaczęła wodzić nimi po dekolcie. Rzadko kiedy dotykała siebie z czułością. Jeżeli już wmasowywała jakiś kosmetyk, działo się to szybko i mechanicznie. Tym razem skupiała się na tej czynności, co było przyjemne. Zapach kokosa miał chyba kojącą moc, bo skurcze brzucha ustąpiły. Zerknęła na odbicie: jej skóra zaczęła błyszczeć, co przywiodło jej na myśl roznegliżowane modelki z okładek czasopism.

Ośmielona sięgnęła po sztyft do sutków. Jak wyczytała, miał on za zadanie uwrażliwiać, delikatnie chłodzić i dawać uczucie mrowienia. Wyciąg ze słodkich migdałów, mięty pieprzowej, cynamonu i rozmarynu spełnił swoje zadanie. Róża poczuła, jak sutki sztywnieją, a gdy musnęła je dłonią, było to dziwnie miłe. Nie tak miłe jak dotyk szlafroka czy ciepła kąpiel. Miłe jak zapowiedź czegoś większego, czegoś, co musiało być związane właśnie z seksem. Mimo to nie wpadła w euforię, bo nic więcej się nie wydarzyło.

Wibrator jak piła mechaniczna

Położyła się z powrotem. Wzięła do ręki wibrator i nabrała powietrza. Raz kozie śmierć! Lubrykant okazał się śliski, co mocno ją zaskoczyło. Czy gdyby użyła go z Bogdanem, ich seks mógłby trwać dłużej? Zapewne, ale po co przedłużać?

Rozsmarowała niewielką ilość specyfiku na gładkiej powierzchni urządzenia w kolorze dojrzałej śliwki. Nacisnęła guzik i wydała zduszony okrzyk. Wibracje były mocne i pulsujące, a dźwięk zdecydowanie zbyt głośny. Niby jak miała używać czegoś takiego w domu? Równie dobrze mogłaby odpalić piłę mechaniczną.

Skoro zabrnęła już tutaj, nie pozostawało jej nic innego, jak spróbować iść dalej, do celu, cokolwiek nim było. Przypomniała sobie rozmowę z Gosią. „Co czujesz, gdy zaczynacie kochać się z Bogdanem?” Nic. „Ale o czym myślisz? Opowiedz”. Najpierw kilka pocałunków. Kiedyś, na samym początku, sprawiały, że kręciło jej się w głowie, ale teraz są już obojętne. A później, kiedy Bogdan obcałowuje dekolt i piersi, Róża odpływa gdzieś myślą. Nie robi tego specjalnie, wręcz sama nie wie, jak to się dzieje, jakby poza kontrolą. Myśli o różnych rzeczach. O zbliżającej się wywiadówce, o tym, że musi sprawdzić kartkówki i odkopać wzór sprawdzianu. Albo o zakupach. O tym, czy może w weekend wybrać się do teatru, warto sprawdzić repertuar. Później pojawia się zniecierpliwienie. Chce, żeby Bogdan już kończył, bo zaraz zacznie ją boleć, a nie ma zamiaru cierpieć w łóżku. Całe szczęście mąż uwija się szybko i kiedy w końcu dochodzi, obydwoje są szczęśliwi. Ona, bo może poczytać książkę i pójść spać, on, że byli ze sobą tak blisko i że wciąż to robią, choć wiele innych par się poddaje.

Tak to właśnie wygląda. Róża zastanawiała się tylko, jak to możliwe, że nie czuje się podniecona, a jednak robi się wilgotna tam na dole. Przynajmniej na chwilę. „To niezgodność. Ciało reaguje czasem na bodźce seksualne, choć wcale nie musi mieć to związku z seksem. To się zdarza, kiedy na przykład wstaniesz z ławki, a łechtaczka pulsuje, choć wcale nie masz żadnych erotycznych myśli. Wilgoć pochwy wcale nie oznacza zgody na seks. To, że kobieta robi się mokra, nie oznacza, że partner ją podniecił. A przynajmniej nie jest to regułą”. Te wszystkie opowieści Gosi wydawały się Róży bardziej fantastyczne niż historie spod pióra Lema. I jednocześnie ją zawstydzały, bo przecież jako absolwentka biologii powinna wiedzieć o ciele takie rzeczy.

Wibrator pulsował w pochwie, powodując dziwne wrażenie. Przesunęła go w stronę łechtaczki, ale i to nie sprawiło, by poczuła coś, co mogłaby nazwać rozkoszą. Zamknęła oczy i spróbowała skupić się wyłącznie na masturbacji. Jednak im dłużej operowała tym dziwnym przedmiotem, tym mocniej utwierdzała się w przekonaniu, że nic z tego nie będzie. Trochę ją to rozczarowało. W serialach, gdy jakaś bohaterka wkładała sobie między nogi wibrator, od razu wiła się w przyjemnych konwulsjach. A więc albo było to kłamstwem, albo to ona, zgodnie ze swoją teorią, nie została wyposażona w wystarczająco wrażliwe strefy erogenne.

Gosia przygotowała ją na taką ewentualność. „Nie poddawaj się po pierwszym razie. Dawaj ciału dużo czułości i uwagi. Traktuj to jak przyjemny trening. Używaj dłoni, przedmiotów, czego potrzebujesz. A po jakimś czasie może cię czekać zaskoczenie”.

Mimo wszystko cel został osiągnięty. Róża, zgodnie ze wskazówkami, przez godzinę myślała wyłącznie o sobie. Ta czynność tak ją pochłonęła, że nawet nie spostrzegła, jak minęła północ.

 

Fragment powieści Danuty Awolusi, „Blisko coraz bliżej”. Wyd. Czwarta Strona

Danuta AwolusiRocznik 86. Pisarka, autorka powieści obyczajowych i reportaży. Nauczycielka w szkole Pasja Pisania. Wraz z przyjaciółką prowadzi kanał recenzencki na YouTube (Książki Zbójeckie).

 


Seks

9 bolesnych znaków, że on już cię nie kocha

Redakcja
Redakcja
11 czerwca 2022
nie kocha
fot. marlo74/iStock
 

Przekonać się pewnego dnia, że człowiek, z którym dzielimy życie już nas nie kocha – straszne. Jeszcze straszniejsze jest to, że miłość potrafi oślepić na bolesne prawdy, sprawić, że nie dostrzegamy oczywistości i sami się oszukujemy. Ale w końcu przychodzi i tego kres, a nasze ciało zaczyna dawać sygnały, że coś jest nie tak. I kiedy bolesny węzeł w brzuchu zaczyna rosnąć, nie możemy już tego ignorować. „On/ona mnie już nie kocha” – trudno przyjąć to do wiadomości, ba, nawet trudno o tym pomyśleć. Ale im dłużej będziemy zwlekać z rozwiązaniem tej kwestii, tym gorzej dla nas. Jak rozpoznać, że on już nie kocha? 

1. Nic, co robisz, nie wydaje się wystarczające

Bez względu na to, co robisz, nigdy nie czujesz, że jest wystarczająco dobre. Zawsze jest coś, co mogłaś zrobić inaczej lub coś w tobie, co należy zmienić. To tak, jakby chciał, żebyś była kimś zupełnie innym.

2. Nie ma komunikacji

Komunikacja stoi na głowie. Albo w ogóle się nie komunikujecie, a jeśli już, to z pogardą lub gniewem. Prawdziwa, autentyczna komunikacja uleciała przez okno.

3. Nawet się nie kłócicie

Większość ludzi zakłada, że kłótnia jest czymś złym. Tymczasem zdrowe relacje od czasu do czasu wiążą się z kłótnią. O wiele bardziej przerażające niż wielka awantura jest to, że jedno lub oboje przestajecie się troszczyć o siebie nawzajem i wasze wspólne sprawy na tyle, aby nawet walczyć o związek.

4. Nie ma już pasji

Kiedy chcesz go przytulić, wydaje się, że jest mu miło, ale nie ma w tym serca. Kiedy patrzysz mu w oczy, odwraca wzrok. A kiedy uprawiasz seks, nie czujesz intymności, po prostu czujesz… seks. Możesz czuć się całkowicie zaniedbana (na poziomie czułości), ponieważ w związku nie ma już czułego dotyku. Niestety, jest to znak, że ich serca już w nim nie ma. To już oznaki emocjonalnego wycofania.

5. Przestaje cię kochać

Małe rzeczy mają znaczenie. Jeśli zauważasz, że twój partner nie robi już małych rzeczy, które zawsze robił (kanapka do pracy, wyprasowanie bluzki, przygotowanie roweru do sezonu) zapomina o rzeczach, które są dla ciebie ważne i cały czas cię odpycha, to zły znak. Wszystkie relacje przechodzą kryzysy, to prawda. Ale kiedy twój partner przestaje okazywać miłość drobnymi gestami, coś jest nie tak.

6. Przestaje używać słów miłości

Zwróć uwagę na to, jak twój partner z tobą rozmawia. Kiedy mówisz „Kocham cię”, a on mówią: „Ok”, zamiast „Ja też cię kocham” i dzieje się tak cały czas, jest to zły znak. Kolejną rzeczą, na którą należy zwrócić uwagę, jest to, że kiedy ty mówisz o przyszłości, on zmienia temat.

7. Nie bierze pod uwagę twoich uczuć

Twój partner całkowicie przestał brać pod uwagę twoje uczucia. Kiedy mówisz, jak coś sprawia ci przykrość, on przewraca oczami lub zmienia temat. Robi plany, nie pytając, co myślisz lub robi rzeczy, które całkowicie naruszają twoje granice.

8. Porównuje cię do innych

Kiedy twój partner zaczyna porównywać cię do kogoś innego i mówi takie rzeczy jak: „Wow, spójrz, jak ona wygląda. Chciałbym, żebyś ty tak wyglądała”. Lub porównuje cię w jakikolwiek sposób do innej kobiety, to znak, że już szuka czegoś poza związkiem.


Seks

Britney Spears tuż przed ślubem odstawiła leki stabilizujące nastrój. Czy będzie w końcu szczęśliwa?

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
10 czerwca 2022

Niedawno Britney Spears odzyskała prawo do decydowania o sobie. Przez 13 lat była ubezwłasnowolniona i nie mogła samowolnie odstawić lekarstw ani decydować o zarobionych pieniądzach. Dopiero gdy sąd zdecydował, że nie potrzebuje kurateli ojca, mogła wziąć ślub. Zrobiła to…, ale czy faktycznie Britney jest w stanie zapanować nad swoją chorobą psychiczną? Zaburzenia afektywne dwubiegunowe wymagają stałej opieki psychiatrycznej i przyjmowania leków stabilizujących nastrój! A ona ich nie chce przyjmować.

Ponad dwadzieścia lat temu Britney Spears była cudownym dzieckiem popkultury. Osiągała ogromne sukcesy na całym świecie, kochały ją miliony nastolatków. Niestety tak dobrze nie układało już się jej życie prywatne. Śliczna blondynka, która zarzekała się publicznie, że zachowa czystość do ślubu, nie wytrzymała presji. Po głośnym rozstaniu z wokalistą Justinem Timberlakem długo była singielką.

Jednak w 2004 roku nieoczekiwanie poślubiła swojego kolegę z dzieciństwa Jasona Alexandra. Pobrali się po cichu w Las Vegas, ale małżeństwem byli jedynie przez 55 godzin. Jeszcze w tym samym roku gwiazda zaręczyła się z Kevinem Federlinem, który jest ojcem jej synów. Niestety ten związek również nie przetrwał długo, bo jedynie trzy lata i zakończył się załamaniem nerwowym wokalistki.

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Sam Asghari (@samasghari)

Britney jest chora psychicznie

Rok 2007 był dla niej najtrudniejszy! Britney przeszła wtedy załamanie nerwowe. Co było jego powodem? Gwiazda nie dość, że nadużywała alkoholu i narkotyków i musiała iść na odwyk, to jeszcze rozstała się ze swoim drugim mężem. Wtedy wyszło na jaw, że Britney ma kłopoty ze zdrowiem psychicznym. I z tego powodu ostatecznie straciła prawa rodzicielskie do dwójki synów.

Wszyscy pamiętamy moment z 2007 roku, kiedy Spears wyszła z odwyku w szpitalu, pojechała do zakładu fryzjerskiego i na oczach dziesiątków reporterów zrobiła sobie dwa tatuaże i ogoliła głowę na łyso. Niedługo później znów trafiła do szpitala psychiatrycznego, gdzie zdiagnozowano u niej zaburzenia afektywne dwubiegunowe.

Sprawy wtedy toczyły się błyskawicznie. Sąd przyznał, że gwiazda nie jest w stanie funkcjonować bez opieki i oddał kuratelę nad nią – ojcu Jamiemu Spearsowi i prawnikowi Andrew Wallete. Od tego momentu wokalistka była ubezwłasnowolniona: nie mogła podejmować żadnych decyzji dotyczących swojego zdrowia, finansów i synów, bo dodatkowo straciła prawo do wykonywania opieki nad nimi.

Musiała się leczyć za pomocą bardzo typowego i najczęściej stosowanego w zaburzeniach afektywnych dwubiegunowych lekarstwa – litu, który stabilizował jej nastrój. Z tego powodu była też zobowiązana do antykoncepcji, bo osoby zażywające lit – nie powinny zachodzić w ciążę.

Czym są zaburzenia afektywne dwubiegunowe?

Mówiąc najprościej – charakteryzują się zmiennymi nastrojami: dochodzi do epizodów depresji, po których następują epizody manii. Oznacza to, że po okresie obniżonego nastroju, braku energii i chęci do życia, Britney staje się pobudzona, nadaktywna, towarzyszy jej poczucie mocy i potęgi. Choroba ta dotyka 2-3 na 100 osób na świecie.

Batalia sądowa Britney Spears

Jednak po 13 latach Spears postanowiła odzyskać swoje życie, by móc zarządzać własnym zdrowiem oraz finansami. W tym celu zwróciła się do sądu, w którym powiedziała, że od lat jest zmuszana do zażywania lekarstw wbrew swojej woli, co wpływa negatywnie na jej samopoczucie. Musi też stosować antykoncepcję. W 2021 roku sąd w Los Angeles podjął ostateczną decyzję. Ojcowska kuratela nad Britney Spears przestała obowiązywać z dniem 12 listopada. Niedługo potem gwiazda ogłosiła, że jest w ciąży, ale kilka tygodni temu poinformowała o poronieniu.

Korzystając z odzyskanej wolności, Britney postanowiła zalegalizować swój wieloletni związek z modelem i aktorem Samem Asgharim, którego poznała w 2016 roku na planie klipu do utworu „Slumber Party”. Irańczyk wcielił się w teledysku w rolę organizatora szalonej imprezy, a po pracy dał wokalistce swój numer. To ona zaprosiła młodszego o 12 lat mężczyznę na randkę. Natomiast we wrześniu 2021 roku Sam oświadczył się ukochanej i wspólnie zaczęli planować wesele.

Afera na ślubie Spears

Niestety nie wszystko przebiegło tak, jak sobie wymarzyli. Przede wszystkim w weselu nie uczestniczyły synowie gwiazdy: Sean Preston (lat 16) i Jayden James (lat 15).

„Chłopcy nie będą obecni na weselu”, powiedział jeszcze przed ceremonią prawnik ojca dzieci, Mark Vincent Kaplan. „Uważają, że w tym dniu należy skupić się na Britney i Samie i są bardzo szczęśliwi, że wszystko posuwa się do przodu”.

Ślub odbył się 9 czerwca w Los Angeles. Zanim jednak Britney i Sam zdążyli sobie powiedzieć „tak”, doszło jednak do incydentu. Na krótko przed ceremonią pierwszy mąż Britney – Jason Alexander został obezwładniony i zatrzymany przed jej domem, do którego próbował się wedrzeć. Próbującym go zatrzymać ochroniarzom, powtarzał, że to on jest pierwszym i jedynym mężem gwiazdy. A wszystko uwiecznił w relacji live, którą prowadził na Instagramie. Na miejscu ponoć szybko pojawiła się policja, która zabrała intruza do aresztu.

Co będzie dalej z wokalistką?

Mamy nadzieję, że gwiazda jest pod kontrolą lekarzy psychiatrów. Wiele osób z zaburzeniami afektywnymi – po latach stosowania stabilizatorów nastroju – marzy, by je odstawić. Mają liczne argumenty o szkodliwości stosowania litu. Wydaje im się, że są już zdrowi i że sobie poradzą. Niestety – to nieprawda! Bez kontroli psychiatrycznej często dochodzi do silnego nawrotu choroby.


Zobacz także

„Co z tymi facetami?! Ranią albo wymagają opieki jak dzieci”. Singielka o tym, dlaczego wybiera życie w pojedynkę

Dlaczego kobiety odmawiają seksu oralnego? Powodów jest kilka

5 rzeczy, które robi w łóżku idealny kochanek. Twój spełnia kryteria?