Związek

Umowa na… seks. Czy warto oczekiwania i wymagania łóżkowe mieć na piśmie?

Redakcja
Redakcja
2 listopada 2021
fot. francescomoufotografo/iStock
 

Umieszczenie wymagań seksualnych na piśmie pomaga niektórym parom uniknąć suchych okresów i kłótni. Ale czy podpisywanie tego jest mądre?

Seks jest ważną częścią małżeństwa. Do tego stopnia, że ​jest przedmiotem zainteresowania nie tylko nas-małżonków, ale zarówno doktryny religijnej, jak i prawa. Jeśli para małżeńska nie skonsumuje małżeństwa, Kościół mówi, że każdy z partnerów może domagać się unieważnienia tego związku. Jeśli współmałżonek odmawia współżycia, sąd mówi, że możesz wystąpić o rozwód – nazywa się to konstruktywnym porzuceniem, a według niektórych stron jest to okrutne i nieludzkie traktowanie. W małżeństwie seks nigdy nie jest tylko seksem. Jest to zawarcie wiążącej umowy, niestety słabo rozumianej przez wielu „zawierających” ją osób.

Dlatego od niedawna niektóre pary robią dodatkowy krok i tworzą wyraźne (we wszystkich znaczeniach tego słowa) umowy seksualne. Jeśli zaś seks podlega porozumieniu, to sensownym wydaje się przelać to porozumienie na papier.

Seks nasz małżeński. Czy w końcu jest lepszy czy gorszy od tego przedmałżeńskiego?

O takich kontraktach piszą Roy i Sarah Pierson w książce „I Love You, Sign Here: Contracts For Couples”. Zawarli w niej zestaw humorystycznych pakietów, na podstawie których pary mogą stworzyć ponad 60 umów – i takich z przymrużeniem oka, i takich całkiem serio.

„Pierwszy kontrakt, jaki kiedykolwiek zawarliśmy dla siebie, dotyczył ograniczenia wydatków” – wyjaśnia Roy. „Ta książka ma być zabawnym początkiem rozmowy dla par… Seks może być bardzo dziwny, nawet z osobą, z którą uprawiasz seks przez cały czas”.

Wiadomo, że kontrakty i umowy działają na zasadzie ustalania oczekiwań. Jeśli jedna osoba chce seksu codziennie, a druga co tydzień, spowoduje to problemy. Umowy pomagają uniknąć tych problemów. Komentująca książkę psycholożka mówi, że są pewne rzeczy, które powinna obejmować umowa seksualna. Punkt na temat tego, jak często powinien mieć miejsce seks, jest oczywiste. Należy również zająć się fantazjami, rytuałami higienicznymi, ograniczeniami i zainteresowaniami, czy też osobistymi granicami, których przekraczać nie chcemy (np. seks analny). I oczywiście ważne jest, aby wygospodarować trochę miejsca na okoliczności, w których seks również nie będzie miał miejsca (np. seks w miejscu publicznym).

Pamiętajmy, negocjowanie jasnych umów w relacjach to najlepszy sposób na uniknięcie nieporozumień. Ale nie dla wszystkich może to wyglądać tak różowo. Są przecież ludzie, dla których słowa „kontrakt” i „umowa” oznaczają „obowiązek”.

Część psychologów radzi w tak delikatnej sprawie, jaką są relacje międzyludzkie, porzucić język prawniczy na rzecz nieco bardziej przystępnego. Sugerują „zaangażowanie w bliskość”. W ten sposób pary mogą zająć się innymi ważnymi elementami intymności, oprócz seksu. Śniadania w łóżku niekoniecznie muszą należeć do umowy seksualnej, ale z pewnością mogą pomóc utrzymać przy życiu nasze życie erotyczne i romantyczne.

Nie tylko seks. 8 głęboko intymnych rzeczy, które budują związek

Jeszcze inni uważają, że wina nie leży w słownictwie, ale w samej koncepcji.

– Podczas gdy planowanie seksu może być zabawne, „umowa” o tym, ile seksu należy uprawiać, jest problematyczna i skazana na niepowodzenie – mówi dr Lexx Brown-James, założycielka The Institute for Sexuality and Intimacy. – Jest tak wiele rzeczy, które przeszkadzają intymności i związkom seksualnym, że ustalone oczekiwania mogą sprawić, że seks będzie sztywny i obowiązkowy. A seks obowiązkowy buduje urazę i zabija namiętność, przyjemność i więź.

Zdaniem autorów niecodziennego poradnika, istnieje jeden prosty sposób na uniknięcie urazy, jaką może wywołać idea zobowiązania umownego, i obraca się on wokół zdolności do renegocjacji. Według Piersonów pary powinny wiedzieć, że zawsze mogą przeredagować dokument, jeśli sytuacja nie potoczy się zgodnie z planem.

Mimo to, chociaż umowy mogą pomóc w uczynieniu seksu i intymności priorytetem, nie mogą naprawić związku, który jest w poważnym kryzysie. Większość ludzi nie podpisze umów seksualnych. Ale ci, którzy widzą w tym wartość, z definicji będą musieli rozmawiać o tym, czego chcą i czego chcą ich partnerzy, aby iść naprzód.

Co wy  na to?

 


Związek

Masaż Lomi Lomi – równowaga między ciałem, duszą i umysłem. Na czym polega i komu jest szczególnie polecany?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
2 listopada 2021
Masaż Lomi Lomi
Fot. iStock
 

Masaż Lomi Lomi to masaż relaksacyjny, wykonywany poprzez  płynne, harmonijne ruchy, które pozwalają odczuć nie tylko relaks fizyczny, ale także emocjonalny. Miłośnicy masażu Lomi Lomi uważają, że pomaga on w odnajdywaniu rozwiązań palących problemów, sprowadza błogość i stan najwyższego ukojenia. Warto wiedzieć, na czym polega masaż Lomi Lomi, kto może się na niego zdecydować i ile kosztuje taka przyjemność?

Masaż Lomi Lomi — skąd się wywodzi?

Mówi się o nim, że to masaż podobny do delikatnego dotyku kociej łapki, określono go również mianem masażu kochających dłoni. Masaż Lomi Lomi wywodzi się z Hawajów, gdzie rozwijał się jako wielowiekowa tradycja, przez długi czas nieznana szerzej na świecie. Wiedza o jego tajnikach przekazywana była jako dobro, z pokolenie na pokolenie. Istnieje wiele form Lomi Lomi, a najczęściej praktykowana jest w Polsce Lomi Lomi Nui, czyli masaż świątynny. Niegdyś trwał od kilku godzin do kilku dni, uznany za specjalny rytuał w określonej intencji, gdy osoba poddawana mu stała przed trudnym wyborem mogącym zaważyć na dotychczasowy życiu.

Komu polecany jest masaż Lomi Lomi?

Masaż Lomi Lomi świetnie sprawdzi się u osób, które zmagają się z silnym stresem, żyją w ciągłym napięciu, cierpią na wypalenie zawodowe. Skorzystać z niego może każdy, kto poczuje potrzebę głębokiego relaksu, oderwania się od trapiących problemów. Masażowi temu można poddawać się wtedy, gdy jest taka potrzeba. Jeśli masaż stosowany jest w celach terapeutycznych, warto wykonać serię masaży (od 5 do 10), co 2-3 dni.

Masaż Lomi Lomi

Fot. iStock 

Na czym polega masaż Lomi Lomi?

Przed wykonaniem masażu terapeuta przeprowadza z pacjentem krótką rozmowę, rozeznając się w stanie zdrowia pacjenta. Seans rozpoczyna się od masażu relaksacyjnego całego ciała z wyłączeniem stref intymnych, okrytych ręcznikiem. Masaż Lomi Lomi wykonuje się  na całym nagim ciele (poza sferami intymnymi, okrytymi ręcznikami), a masażysta wykonuje go głównie dłońmi i przedramionami. Do masażu wykorzystywane są pachnące i ciepłe olejki, kojące zmęczone ciało i zmysły. Ruchy są dobrze dobrane do danej osoby, są płynne i spokojne. Terapeuta nie tylko używa dłoni, przedramion i łokci, ale także porusza się w rytm muzyki, przekazując energię osobie poddawanej zabiegowi Lomi Lomi. Miękkie i harmonijne ruchy wywodzą się z tradycji świętego tańca „hula”, który niesie ze sobą przesłanie piękna i miłości.

Przystępując do masażu warto wcześniej określić intencje, coś, co dla nas jest niezwykle ważne. Podczas seansu łatwiej jest się wypuścić myśli, otworzyć na to, co jest najbardziej potrzebne w żuciu. Ten rodzaj masażu został nawet porównany z tego względu do swego rodzaju medytacji.

Połączenie relaksu, dotyku, ciepła, zapachu i kojącej muzyki stanowi klucz do odprężenia, wyrzucania problemów z głowy i złapania równowagi, która na co dzień bywa mocno zaburzona.

Masaż Lomi Lomi

Fot. iStock

Przebieg masażu Lomi Lomi

W pierwszej kolejności terapeuta wykonuje masaż pleców i tylnej części nóg. Następnie pacjent kładzie się na plecach, a terapeuta zajmuje się przednią część ciała. Po zakończeniu masażu osoba, która z niego skorzystała, jeszcze jakiś czas pozostaje w błogostanie. Masaż Lomi Lomi ma służyć głębokiej relaksacji, zarówno fizycznej, jak i emocjonalnej. Aby przyniósł jak najlepsze efekty, nie należy się w dniu jego przeprowadzenia denerwować się i złościć. To ma być czas na skupienie się na sobie, nalezienie jakże potrzebnej równowagi. Po powrocie do domu zaleca się skorzystanie z działającej na zmysły kąpieli przy muzyce relaksacyjnej, aby do maksimum wydłużyć terapeutyczne działanie masażu Lomi Lomi.

Zalety masażu Lomi Lomi

Masaż Lomi Lomi ma wiele zalet. Głęboko relaksuje ciała i umysł, wypełnia nową, twórczą energią, wywołuje uczucie szczęścia. Umożliwia pełne skupienie się na dobrych myślach, pozwala spojrzeć z nadzieją w przyszłość. Wprowadza harmonię, uspakaja energię, umożliwia jej swobodny przepływ. Masaż Lomi Lomi usuwa negatywne emocje, wprowadza spokój, przynosi ukojenie dla zszarganych nerwów.

Masaż ten ma również inny wymiar, niż tylko emocjonalny. Jego zaletą jest pozytywny wpływ na wygląd skóry przez jej ugniatanie i zwiększenie przepływu krwi i limfy. Dzięki olejkom skóra staje się wygładza się, staje się elastyczna i lepiej odżywiona. Ponadto terapeuta swoimi wyważonymi ruchami rozluźnia mięśnie, zwiększa ruchomość stawów. Pobudza krążenie i metabolizm organizmu. Pomaga złagodzić dolegliwości wynikające z migreny, przepracowanych i stale napiętych mięśni, dokuczającego bólu kręgosłupa.

Masaż Lomi Lomi

Fot. iStock

Przeciwwskazania do wykonania masażu lomi lomi 

Nie każdy może poddać się relaksującemu wpływowi tego rodzaju masażu. Do  przeciwwskazań zalicza się m.in.:

  • temperatura powyżej 38 ºC;
  • osłabienie organizmu;
  • ostre i podostre stany zapalne, choroby zakaźne i wirusowe, nowotwory;
  • miesiączka i ciąża;
  • choroba wrzodowa, przepukliny, celiakia;
  • skłonność do krwotoków;
  • choroby serca i układu krążenia, choroby układu nerwowego;
  • choroby skóry;
  • zaawansowana osteoporoza;
  • okres tuż po przebytym urazie ciała.

Ile trwa i ile kosztuje godzina masażu Lomi Lomi?

Masaż Lomi Lomi, by był najbardziej skuteczny, powinien trwać od 90 do 120 minut. Warto przy tym zwrócić uwagę, czy terapeuta ma nie tylko stosowane certyfikaty, ale także czy przy pierwszym kontakcie wzbudził zaufanie, pozwolił czuć się bezpiecznie, bo bez tego trudno mówić o dogłębnym relaksie. Ceny za 90 minut masażu oscylują w granicach 250 zł.


źródło:  bosonamacie.pl 

Związek

Rozwód vs. separacja – co wybrać i czym się różnią?

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
2 listopada 2021
fot. proud_natalia/iStock

Gdy kryzys w związku się przedłuża, mamy wrażenie, jakbyśmy utknęły w pułapce. Zmęczenie domową wojną z partnerem synchronizuje się ze wzrostem frustracji. Wtedy też dość silnie odczuwamy samotność i poczucie niezrozumienia. Momentem szczególnym jest czas, w którym zaczynamy myśleć o rozstaniu, choć na słowo ,,rozwód” robi nam się słabo. W następnym kroku często dochodzi do wyprowadzki, ale ostatecznie dalej pozostajemy małżonkami, a sam fakt zmiany miejsca zamieszkania, nie rozwiązuje problemów. Musicie jednak wiedzieć, że potrzeba uporządkowania sprawy pod względem prawnym systematycznie rośnie, szczególnie po zmianie miejsca zamieszkania. Jakie jest zatem wyjście? Na początku separacja

Czy separacja może pomóc nam w rozstaniu? Kiedy jest dobrym rozwiązaniem?

Separacja to moment dla nas, w którym oswajamy się z nowym stanem rzeczy. Nazywa się ją ,,rozwodem na próbę”. Jest dobrym rozwiązaniem, kiedy z jednej strony jesteśmy świadome, że nasze małżeństwo już nie funkcjonuje prawidłowo, a z drugiej strony nie mamy jeszcze gotowości na drastyczne kroki. To tzw. przedpokój, który daje nam chwilę na przemyślenie, zwykle utwierdzenie się w decyzji, acz też dostarcza poczucie bezpieczeństwa i zostawia otwartą furtkę w każdą stronę. Bo przecież może zdarzyć się wszystko, powrót do  partnera też.

Rozwód – kiedy o nim zdecydować?

Po separacji, choć czasem i bez niej, może zapaść decyzja o rozwodzie. Jest ona najdalej idącym środkiem w relacji z partnerem. To słuszne rozwiązanie, kiedy już nie widzimy żadnych szans na powrót do małżonka i jesteśmy pewne, że nie możemy tworzyć z nim dalej rodziny.

Okiem prawa – separacja vs. rozwód

Separacja i rozwód są bardzo podobne w aspekcie przesłanek, które muszą zaistnieć, aby sąd uwzględnił wniosek. O ile jednak o skutkach rozwodu mówi się dużo, to o separacji już znacznie miej.

Oba postępowania toczą się przed sądem okręgowym, na skutek wytoczenia powództwa i kończą się wydaniem wyroku. Podstawową różnicą jest, że wyrok rozwodowy kończy definitywnie i nieodwołalnie małżeństwo oraz znosi wspólność małżeńską, zaś wyrok separacyjny znosi wspólność małżeńską, ale nie powoduje ustania małżeństwa.

Nie każdy kryzys małżeński daje podstawy do orzeczenia separacji, czy rozwodu. Czasami małżeństwo nie funkcjonuje dobrze na jakimś poziomie, ale za to na innym działa bez zastrzeżeń. Warunkiem separacji jest zupełny rozkład pożycia, zaś rozwodu jest zupełny i trwały rozkład. Zupełny rozkład pożycia małżeńskiego oznacza, że ustały trzy więzi małżeńskie: uczuciowa, ekonomiczna i fizyczna. Natomiast trwały rozpad oznacza, że nie jest możliwy powrót do wspólnoty małżeńskiej. Nie bez powodu, na każdej rozprawie rozwodowej musi paść pytanie „czy widzi Pan/Pani możliwość powrotu do współmałżonka?”. W ten sposób sąd bada, czy któraś ze stron żywi jeszcze nadzieję na powrót do małżeństwa.

Warto też wspomnieć o ustaniu wspólności majątkowej, która ma miejsce na skutek orzeczenia separacji. Daje to małżonkowi separowanemu prawną ochronę przed odpowiedzialnością na zobowiązania np. długi współmałżonka,  które powstają formalnie jeszcze podczas trwania małżeństwa, ale faktycznie w sytuacji, gdy małżonkowie nie darzą się już zaufaniem, a więź ekonomiczna praktycznie nie istnieje. Separacja zatem jest też dobrym rozwiązaniem dla osób w skomplikowanej sytuacji majątkowej, które nie chcą brać
odpowiedzialności za decyzje finansowe małżonka, a jednocześnie z jakichś powodów nie chcą wchodzić w trudny proces rozwodowy.

W rozwodzie zniesiona jest całkowicie wspólność majątkowa, a małżonkowie stają się współwłaścicielami w częściach równych zgromadzonych dóbr.

Separacja też ma ten skutek, że nie można powrócić do poprzedniego nazwiska, na co mamy szansę po rozwodzie. W ciągu trzech miesięcy od prawomocnego wyroku rozwodowego możemy w Urzędzie Stanu Cywilnego złożyć oświadczenie o powrocie do poprzedniego nazwiska.

W separacji nie możemy też wziąć kolejnego ślubu, gdyż w dalszym ciągu związek małżeński trwa, choć z pewnymi ograniczeniami.

Małżonkowie w separacji nie są już zobowiązani do współdziałania dla dobra rodziny – chyba, że posiadają małoletnie dzieci.

Rozwód zwalnia nas z wierności wobec małżonka, ale wyrok orzekający separację takiego prawa nie daje. Skoro celem separacji jest „danie małżonkom czasu”, a więc ostatecznie pojednanie to zniesienie obowiązku wierności byłoby sprzeczne z nadrzędnym celem separacji. Co to oznacza w praktyce? To, że małżonek niedochowujący wierności w okresie separacji, może w ten sposób uniemożliwić powrót do wspólnego pożycia, a jeśli się tak zdarzy, to jest to argumentem w ustalaniu winy w postępowaniu rozwodowym.

Czyja wina?

W postępowaniu zarówno o rozwód, jak i o separację sąd ustala winę w rozpadzie pożycia – przy czym na wniosek każdej ze stron może od tego odstąpić. Różnica jest jednak taka, że sąd musi orzec o separacji, nawet jeśli żąda jej małżonek wyłącznie winny. Nieco inaczej wygląda to przy rozwodzie. Sąd może nie rozwieść małżonków (powództwo oddalić), jeśli żąda tego małżonek wyłącznie winny, a małżonek niewinny się temu sprzeciwia. Ponadto, przy rozwodzie sąd może orzec o alimentach zarówno na dzieci, jak i dla współmałżonka, rozstrzyga też o władzy rodzicielskiej.

Znam wiele par, które wybierają separację, zamiast rozwodu z powodów środowiskowych lub religijnych i żyją w ten sposób latami. Daje to szanse na usankcjonowanie faktycznego stanu rzeczy, bez zmiany stanu cywilnego, co dla wielu osób ma znaczenie.

Co jeśli ja chcę separacji, a mąż rozwodu?

Składasz pozew o separację, a w odpowiedzi otrzymujesz pozew o rozwód? W takim przypadku sąd w pierwszej kolejności będzie badał, czy zachodzą przesłanki do orzeczenia rozwodu i jeśli dojdzie do tego przekonania (czyli jedna ze stron swoimi dowodami przekona sąd), to zapadnie wyrok rozwodowy. Jeśli nie, w drugiej kolejności sąd będzie badał przesłanki do separacji.

Niestety oba postępowania wymagają naszej obecności na rozprawie. Nawet jeśli jesteśmy już w separacji długi czas i mamy pewność, że to małżeństwo chcemy zakończyć, konieczne będzie skierowanie kolejnego powództwa tym razem o rozwód. Jest to spora dolegliwość dla klientów, dla których konieczność wizyty w sądzie jest bardzo stresującym przeżyciem i często jest  okupiona nieprzespanymi nocami.

Co jest lepsze?

To zależy, czego w danym momencie potrzebujemy. Dla niektórych separacja to czas na emocjonalne uspokojenie się i podjęcie finalnej decyzji, która wcale nie musi być przesądzona. Dla innych to sposób na przygotowanie się do tego, czego już są pewni, czyli do rozstania. I jedno i drugie nie jest negatywnym zjawiskiem. W moim przekonaniu ważniejsze jest coś innego. My musimy w końcu zrozumieć, że żaden z tych stanów nie jest porażką i nie musi być traumą.

Chciałabym, abyśmy zaczęły w ten sposób myśleć. Skoro decydujemy się na chwilową przerwę lub całkowite odejście od partnera to towarzyszy nam ku temu powód. Im szybciej to zrozumiemy, tym łatwiej będzie nam też uświadomić sobie, że nie jest to koniec świata. Jeśli nawet to partner usilnie naciska na rozstanie, to czyż nie robi nam przysługi? Po co tkwić w relacji z kimś, kto nas nie docenia, nie szanuje i nie kocha wystarczająco, aby spędzić z nami przysłowiowe ,,rest of my life”? Nie, nie łatwo mi się o tym mówi, czy piszę, bo wiem, co przechodzicie. Mam was na co dzień, dlatego tak bardzo chciałam przyspieszyć fakty, które prędzej, czy później i tak do was dojdą. Chcę wam pokazać skróty, w których jest znacznie mniej rozczarowań i cierpienia.

Kochajcie siebie i miejcie swoją przestrzeń, wtedy rozstanie z nawet ,,wspaniałym” partnerem nie zniszczy waszej samooceny i życia.

Powodzenia.

 


Marcjanna Dębska

Adwokat Marcjanna Dębska

Ceniona adwokatka, certyfikowana mediatorka i działaczka społeczna. Wierzy, że jako prawnik może mieć wpływ na świat, w którym żyje.

Na co dzień zajmuje się sprawami rodzinnymi, rozwodami (również tymi w rodzinach międzykulturowych), alimentami, władzą rodzicielską oraz podziałem majątku. Doradza, jak przejść przez rozstanie mądrze, zachęcając do polubownych rozwiązań. W swoich działaniach kieruje się troską i wzajemnym bezpieczeństwem partnerów oraz ich dzieci. Prowadzi też postępowania dotyczące uprowadzeń dzieci i ich funkcjonowania w systemie rodzinnym.

Łączy usługi prawne z mediacyjnymi. Pełni rolę prezeski w Centrum Mediacji Izby Adwokackiej. Skupia się na sztuce rozwiązywania sporów, w tym tych międzynarodowych. Wierzy w nowe standardy komunikacji oparte na polubownych metodach dyskusji.

Jako działacza społeczna, zaangażowana jest w sprawy związane z praworządnością. To ekspertka w Fundacji Batorego, gdzie wspiera rozwój demokracji i społeczeństwa obywatelskiego. Członkini Stowarzyszenia im prof. Hołdy, działającego na rzecz rozwoju edukacji prawniczej i poszanowania praw człowieka.

Wśród jej najważniejszych działań pro bono należy wskazać projekt ,,Adwokaci na granicy”, którego celem była pomoc czeczeńskim uchodźcom na polsko-białoruskim przejściu granicznym Brześć-Terespol. Sprawa ta zakończyła się wygraną na rzecz czeczeńskiej rodziny przed ETPCz w Strasburgu.
Laureatka nagrody ,,Kobieta Adwokatury 2017″ za działania na rzecz praworządności w kraju oraz edukacji prawnej.
Prywatnie mama trójki wspaniałych dzieci — Kostka, Frani i Mundka.


Zobacz także

Otwarty związek. Czy to w ogóle może się udać?

W seksie źle być księżniczką zdobywaną, czekającą na pierwszy dotyk, na słowo

Ukręć łeb gremlinowi