Lifestyle Związek

„Pomóż mi odejść”. Kiedy miłość boli…

Redakcja
Redakcja
22 czerwca 2022
fot.istockphoto
 

Jestem silna. Nie pozwolę zamknąć się w złotej klatce. Już nigdy. Nie dam zrobić z siebie wariatki odpowiedzialnej za całe zło tego związku. To nie ja jestem zła, to nie ja niszczę naszą relację, to nie ja …

Wracamy od znajomych. Czuję dziki, zły wzrok wlepiony we mnie z obrzydzeniem. „Nie zapomniałaś o czymś?” Analizuję wszystkie sytuacje, które wydarzyły się podczas kolacji z przyjaciółmi. Nie przypominam sobie niczego przez co mógłby poczuć się źle, nie pamiętam, żebym go zignorowała, obraziła, nic… Wiem, że za chwilę zacznie się jatka. Pretensje, wyzwiska, niedobrze mi.

***

Jestem nikim. Dno. Ranię ludzi. Zrobiłam selfie z tymi głupkami przy stole, a jego nie zaprosiłam do zdjęcia.  Otacza mnie banda klakierów, hipokrytów, a ja wszystko łykam. Nie mam za grosz szacunku do niego. I do siebie, a mogliśmy zostać w domu, we dwoje, obejrzeć film… Nie liczę się z jego uczuciami, oszukuję go, bo gdyby tylko wcześniej wyszedł z restauracji, ja pewnie świetnie bawiłabym się bez niego… Nie mam już siły. To koniec, to na pewno koniec.

***

Jestem silna. Jak to możliwe, że tak dałam się zapędzić w kozi róg? Kiedy to się stało, że zrezygnowałam ze spotkań z przyjaciółmi, wyjazdów z koleżankami, jak to możliwe, że dałam się zamknąć w czterech ścianach. Ja, taka wolna, niezależna. Zabija we mnie całą spontaniczność. Jego jedyną bronią jest nieustające poniżanie mnie, deprecjonowanie wszystkiego, co sprawia mi radość, co mnie cieszy. Według niego jestem nic nie warta, łasa na komplementy głupich ludzi…

„Z kim piszesz? Musisz odpowiadać temu debilowi? A gdybym ja tak pisał ze swoimi koleżankami? Dlaczego ciągle mnie oszukujesz?”…

Jak przetrwać w postanowieniu?  Jak być konsekwentną, kiedy mówimy: „ostatni raz mnie poniżyłeś, skrzywdziłeś”?

Kasia Kucewicz, psycholożka, psychoterapeutka

Niestety zazwyczaj pod wpływem silnych emocji wypowiadamy słowa z których się potem, gdy emocje opadną, wycofujemy. Dlatego myślę, że najważniejsze jest, by mieć w sobie na chłodno podjętą decyzję, że już nie chcemy tkwić w przemocowym, pełnym kontroli związku, w którym dochodzi do nieuzasadnionych wybuchów złości. W moim poczuciu nie warto czekać na jego kolejny napad zazdrości. Lepiej na podstawie aktów agresji, które już były, podjąć decyzję o odejściu, niż czekać do kolejnego razu.Oczywiście takie decyzje są trudne i wymagają zwykle przygotowania się na sytuacje kryzysową, np. oszczędzenia pieniędzy, zapewnienia sobie dachu nad głowa. Czasem przed rozstaniem dobrze jest porozmawiać z psychologiem, żeby nas wzmocnił, z prawnikiem, żeby nam uświadomił jakie mamy prawa. Człowiek wychodząc ze związku tego typu zazwyczaj jest bardzo osłabiony i potrzebuje wsparcia innych, dlatego dobrze zawczasu go poszukać.

Jak się nie złamać?

Myślę, że wsparcie bliskich- przyjaciółki, rodziny jest kluczowe, bo daje poczucie bezpieczeństwa i wrażenie, że nie jesteśmy same z tym problemem. Ale nie zawsze mamy takie osoby i wówczas warto zgłosić się po profesjonalną pomoc, na przykład do fundacji działającej na rzecz kobiet. Nawet jeśli nie doszło do przemocy fizycznej. Jeśli chcemy wytrwać w postanowieniu, że kończymy te relacje, powinniśmy zawiesić lub zminimalizować wszelkie kontakty z ex i skupić się na odbudowywaniu tego, co zostało zniszczone, czyli zwykle pewności siebie, poczucia, że potrafimy być same. Czasami ludziom pomaga powrót do aktywności, które się kiedyś lubiło, znalezienie nowego hobby, praca nad sobą, na przykład nauczenie się technik opanowywania napięcia.

Czym na dłuższą metę grożą takie rozstania i powroty?

Jeśli w związku pojawia się taka emocjonalna huśtawka to znaczy, że jest to relacja toksyczna, czyli w moim rozumieniu, taka, która przynosi nam więcej cierpienia niż szczęścia. Często wchodzimy w takie związki wtedy kiedy nie potrafimy być same albo mamy błędne przekonanie, że jak są takie nagłe wybuchy to znaczy, że jest silna namiętność. Tymczasem takie przyciąganie i odpychanie grozi totalnym pogubieniem.

Pary żyjące  w ten sposób zwykle bardzo źle na siebie oddziałują, sinusoidy sprawiają, że zawalają swoje obowiązki, dzieci, prace, siebie, i wikłają się w układ, w którym nie jest ani dobrze, ani bezpiecznie, przytrzymuje nas adrenalina. Łatwo pomylić taką toksyczność z wielką miłością. Ale miłość, dojrzała i głęboka, polega na czymś zupełnie innym.

Czy w ogóle możliwe jest wypracowanie zdrowej relacji w takim związku?

Tak, o ile obie strony są tak samo mocno zaangażowane w prace i nad sobą, i nad związkiem. Jeśli partner podejmuje dobrowolną decyzję, że chce się zmienić, to jest szansa na sukces, ale jeśli jego postawa to: „taki już jestem”, samo się nie naprawi…

Ile razy można dawać szansę?

Kiedy wiadomo, że to się nie uda i szkoda życia na to…  Czasami partnerzy zachowują się fatalnie ale potrafią dostrzec swój błąd  i chcą go naprawić, widać ze pracują nad sobą. Zwykle jednak jest tak, że ktoś ma na przykład nieuzasadniony napad zazdrości, potem przeprasza ale zupełnie nie zmienia swojego zachowania, bo wcale nie czuje, że coś źle zrobił.

Każda dobra zmiana zaczyna się od wglądu, czyli takiej prawdziwej, czasem niełatwej do przełknięcia refleksji o sobie samym i swoich słabościach. Jeśli partner nie widzi w sobie, swoim zachowaniu, w swoich nerwowych reakcjach nic złego, tylko obarcza cały świat winą za własne wybryki, to znaczy ze stoimy w martwym punkcie i nic dobrego z tego nie będzie.

 

 


Lifestyle Związek

Białko kluczowym elementem diety w procesie leczenia i rekonwalescencji

Redakcja
Redakcja
23 czerwca 2022
Szkarlatyna u dzieci i dorosłych - objawy, leczenie, wysypka
Fot. iStock – Szkarlatyna u dzieci i dorosłych - objawy, leczenie, wysypka
 

Powszechnie wiadomo, że odpowiednio zbilansowana dieta odgrywa ważną rolę zarówno w profilaktyce wielu chorób, jak i w trakcie ich leczenia. Wciąż jednak za mało mówi się o tym, że właściwe odżywianie pacjenta ma istotne znaczenie również w procesie rekonwalescencji, czyli po przebytej chorobie, wypadku, operacji czy dłuższym pobycie w szpitalu. Prawidłowe żywienie wspiera bowiem chorego w odbudowie sił po chorobie.


Rekonwalescencja jest procesem powrotu do zdrowia i regeneracji organizmu po chorobie, wypadku czy operacji, ale również po dłuższym, kilkutygodniowym pobycie w szpitalu. Czas trwania rekonwalescencji dla każdego pacjenta może być inny, gdyż zależy od wielu różnych czynników m.in. przyczyny, stanu zdrowia chorego sprzed choroby i indywidualnych zdolności jego organizmu do regeneracji, a także od zastosowanych metod wsparcia oraz pomocy specjalistów. Warto również pamiętać, że ważnym elementem wsparcia rekonwalescencji jest odpowiednio zbilansowana dieta dostosowana do potrzeb i stanu zdrowia pacjenta.

– Dieta niedostarczająca niezbędnej dla rekonwalescenta ilości składników odżywczych może prowadzić do powstania ich niedoborów w organizmie, co może objawiać się spadkiem masy ciała, w  tym spadkiem masy mięśniowej i prowadzić do rozwoju niedożywienia. Efektem tego może być m.in. osłabienie, zaburzenie pracy układu odpornościowego, trudności w gojeniu ran. To wszystko sprawia, że proces powrotu do zdrowia i sprawności może ulec wydłużeniu. Dlatego w sytuacji, gdy chory nie ma apetytu, odmawia jedzenia albo ma inne trudności uniemożliwiające mu pokrycie jego zapotrzebowania na składniki odżywcze tradycyjną dietą, lekarz zalecić może doustne preparaty odżywcze, takie jak np. Nutridrink Protein, który zawiera niezbędne składniki odżywcze skoncentrowane w małej objętości, a dzięki płynnej formie jest łatwy do spożycia – wyjaśnia Paweł Urbańczyk, pielęgniarz opieki długoterminowej z Poradni Żywieniowej Nutrimed.

Dieta w procesie rekonwalescencji jest istotna szczególnie przy takich chorobach, jak udar mózgu, nowotwory czy inne choroby przewlekłe, wymagające długiej hospitalizacji czy interwencji chirurgicznej. Jak wskazują badania, nawet co 3. pacjent opuszcza szpital z niedożywieniem 1 , a 60% osób nie otrzymuje zalecanego wsparcia żywieniowego w szpitalach. O rekonwalescencji mówi się ostatnio także w kontekście zachorowania na COVID-19. Odpowiednie odżywianie może pomóc w skróceniu pobytu pacjenta z koronawirusem w szpitalu średnio o 11,8
dnia – wynika z danych Medical Nutrition International Industry (MNI) 3 , zebranych wśród hospitalizowanych osób, nie poddanych mechanicznej wentylacji. Długość pobytu w szpitalu pacjentów, którzy nie otrzymywali żywienia medycznego wynosiła około 27,5 dnia, natomiast tych, którzy otrzymali żywienie medyczne to, około 15,7 dni.

Rola białka w powrocie organizmu do zdrowia

Dieta rekonwalescenta powinna być pełnowartościowa, czyli taka, która pozwala dostarczyć organizmowi wszystkie niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania składniki odżywcze, a więc przede wszystkim białko, tłuszcze, węglowodany, witaminy i składniki mineralne, w odpowiednich ilościach i proporcjach.

Szczególną uwagę warto zwrócić na odpowiednią ilość białka, które odgrywa kluczową rolę zarówno w trakcie leczenia jak i powrotu do zdrowia po ciężkiej chorobie. Białko jest podstawowym budulcem naszego organizmu, odpowiadając za jego wzrost, rozwój, ale także regenerację, np. po przebytej operacji czy urazie. To właśnie białko odpowiada za budowę i pracę mięśni, jest też składnikiem enzymów i hormonów, co pozwala na prawidłową regulację procesów metabolicznych. Bierze również udział w transporcie witamin i składników mineralnych do odpowiednich miejsc w organizmie zapewniając, ich właściwe wykorzystanie. Jest ważne dla prawidłowego funkcjonowania układu odpornościowego, co jest kluczowe w przypadku osób po przebytej chorobie czy wypadku, by nie narażać ich organizmu na kolejne zachorowania.

Ze względu na tak złożone funkcje, jakie spełnia w naszym organizmie białko, jest ono nieustannie zużywane do wszystkich wspomnianych procesów, dlatego musi być regularnie dostarczane. Ilość białka w diecie powinna być zgodna z aktualnym zapotrzebowaniem, które zależy od wieku danej osoby, jej masy ciała oraz aktualnego stanu zdrowia.

Zdrowe osoby dorosłe każdego dnia powinny dostarczać do organizmu ok. 0,8 g białka/kg masy ciała, czyli przy masie ciała 60 kg zapotrzebowanie wynosi 48 g białka/dzień. W przypadku niektórych chorób zapotrzebowanie na ten składnik diety wzrasta nawet dwukrotnie. Przykładowo, zapotrzebowanie na białko pacjentów onkologicznych, chirurgicznych i po udarze mózgu wynosi 1,5 g/kg masy ciała/dobę czyli przy masie ciała 60 kg zapotrzebowanie na białko u takich pacjentów wzrośnie do 90 g/dzień.

– W ostatnim czasie przekonałem się jeszcze bardziej o tym, jak ważną rolę pełni prawidłowe żywienie, w tym dostarczenie odpowiednej ilości białka pacjentom mierzącym się z nowotworem. Pod moją opiekę trafiła 50-letnia pacjentka z nowotworem trzustki, u której podczas chemioterapii zaobserwowano spadek apetytu. Pacjentka spożywała coraz mniejsze porcje posiłków, skarżyła się na nudności, była osłabiona, zaczęła chudnąć. Wtedy lekarz zalecił jej włączenie do diety preparatu Nutridrink Protein, który dostarcza dużą ilość energii i białka, a także inne składniki odżywcze, a wszystko to w małej objętości. Chora przestała gwałtownie tracić masę ciała, czuła się silniejsza, również jej bliscy zauważyli poprawę w jej ogólnym samopoczuciu – dodaje Paweł Urbańczyk, pielęgniarz opieki długoterminowej.

Nutridrink Protein – odżywia i dzięki temu wspiera leczenie

Podczas choroby, ale również w procesie rekonwalescencji, pacjenci często tracą apetyt, może pojawić się u nich niechęć do jedzenia, przez co jedzą mniej niż zwykle. Zdarza się również, że dotychczas spożywane produkty i dania nie są dostosowane do zmodyfikowanych w skutek choroby potrzeb organizmu. Stosowana w procesie rekonwalescencji dieta powinna być lekkostrawna, rekomendowane jest przede wszystkim gotowanie potraw, przygotowywanie ich na parze czy pieczenie z niewielką ilością tłuszczu.

U części osób mogą pojawić się również problemy z gryzieniem, żuciem czy połykaniem. W rezultacie może dojść do rozwoju niedożywienia. W takiej sytuacji, jednym ze sposobów uzupełnienia diety w niezbędne składniki odżywcze jest zalecone przez lekarza żywienie medyczne w postaci doustnych preparatów odżywczych.

Co ważne, preparat Nutridrink Protein przeznaczony jest do stosowania nie tylko w przypadku niedożywienia, ale także w przypadku ryzyka niedożywienia związanego z chorobą. Jako uzupełnienie diety, stanowić może wsparcie w procesie powrotu do zdrowia po przebytej chorobie.

Nutridrink Protein to doustny preparat odżywczy stosowany w celu utrzymania lub poprawy stanu odżywienia. Zalecany jest dla osób,
które – z różnych przyczyn – nie są w stanie pokryć dobowego zapotrzebowania organizmu na energię i składniki odżywcze wyłącznie drogą tradycyjnej diety.

Dostępne na rynku produkty Nutridrink Protein to największa ilość białka w najmniejszej butelce (18 g/125 ml)*. Mogą one być pomocne w sytuacjach zwiększonego zapotrzebowania na białko w różnych stanach chorobowych, szczególnie w takich sytuacjach jak:

  • podczas ciężkiej choroby i po niej (np. takiej, która wymaga dłuższego pobytu w szpitalu).
  • przygotowanie do operacji oraz po niej,
  •  okres rekonwalescencji po chorobie,
  • w chorobach przewlekłych wymagających zwiększonej podaży białka, np. w chorobie nowotworowej,
  • okres rehabilitacji, np. po udarze mózgu,

Zalecane stosowanie to 1-3 butelki dziennie przez minimum 14 dni, o ile lekarz nie zaleci inaczej. Preparat dostępny jest w aptekach i na www.posilkiwchorobie.pl

Nutridrink Protein to żywność specjalnego przeznaczenia medycznego. Należy ją stosować pod nadzorem lekarza.
* Spośród innych wysokobiałkowych preparatów do żywienia medycznego dostępnych na polskim rynku (12/2021)


Lifestyle Związek

Panowie, jesteście potrzebni! Dziś wasz syn spędza w necie 44 godziny tygodniowo i tylko pół na rozmowie z tatą

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
22 czerwca 2022
rodzice
fot. seb_ra/iStock

Czy wiesz, że 41% dzieci w Stanach Zjednoczonych rodzi się samotnym matkom, a około 1/3 wszystkich chłopców wychowuje się tam bez ojca w domu? Te statystyki robią wrażenie! Jeśli dodamy do tego fakt, że ok. 44% ludzi urodzonych w latach 1960-1996 uważa, że małżeństwo to przeżytek, rodzi to pytanie: jak będzie wyglądało dalej zaangażowanie facetów w związki? Zastanawia się nad tym Philip G. Zimbaro w książce pt. „Gdzie ci mężczyźni”, PWN.

„Prym w zakresie braku ojca w domu wiodą Stany Zjednoczone. Natomiast w Wielkiej Brytanii młody człowiek pod koniec okresu dzieciństwa częściej ma teraz własny telewizor sypialni niż ojca w domu”, opowiada Philip Zimbaro, który jest jednym z najbardziej znanych obecnie na świecie psychologów, profesorem na Uniwersytecie Stanforda i autorem ponad 50 książek i 400 publikacji naukowych. Naukowiec przytacza też badania, które mówią, że w tych domach, gdzie już jest ojciec – zazwyczaj spędza on z synem sam na sam w cztery oczy tylko pół godziny tygodniowo. Następnie przytacza słowa David Walsha założyciela organizacji „Mind Positive Parenting”, który zestawił te 1/2 godziny z 44 godzinami spędzanymi w tygodniu przed telewizorem, na grach czy w Internecie. Walsh mówi: „Ogromnie zaniedbujemy naszych chłopców. W rezultacie nie spędzają czasu z mentorami, starszymi od nich ludźmi, którzy naprawdę mogą pokazać im właściwą drogę i to, jak powinni zachowywać się normalni, zdrowi faceci.

Dorośli faceci boją się nastoletnich synów

Craig McClain, współzałożyciel organizacji, pomagającej chłopcom stawać się mężczyznami „Boys to Man Mentoring Network” ze smutkiem patrzy na to, jak mężczyźni rzadko dziś chcą angażować się w relacje z nastoletnim chłopcami. Mówi: „Mężczyźni boją się nastolatków. Śmiertelnie się ich boją. Nie chcą mieć nic z nimi wspólnego. Widziałem to na wielu wykładach, które prowadziłem dla mężczyzn. Mówiłem im: Hej, który z was chce pojechać ze mną i grupą 30. nastolatków na weekendowy wypad? Podnieście ręce. I wtedy zgłaszał się jeden facet. […] Mężczyźni boją się nastoletnich chłopców, ponieważ wszystko, co pamiętają z własnego nastoletniego życia, to ból żal smutek i samotność”. Dodaje, że kiedy widzą takich chłopaków, jakimi oni byli kiedyś, przypomina im się własne dzieciństwo i dlatego się wycofują.

Samotna matka jest bez szans?

„Nie ma najmniejszej wątpliwości, że chłopcy potrzebują w swoim życiu mężczyzny”, twierdzi Zimbardo. Rola matki jest także niezmiernie ważna, ale „samotna matka nie jest w stanie zrobić dokładnie nic, by pomóc swoim nastoletnim synem przejść przez okres burzy i naporu, i stać się moralnymi ludźmi”, twierdzi Michael Gurian, autor książki „Umysł chłopców”.

Dlaczego młodzi mężczyźni tak bardzo potrzebują ojców? „Ponieważ tak to urządziła natura. Ponieważ taka jest ludzka natura. Jest troska matczyna i jest troska ojcowska, obie one działają inaczej. Mężczyźni opiekują się dziećmi w inny sposób niż kobiety, a dzieci – chłopcy i dziewczyny – potrzebują jednej i drugiej postaci opieki”, twierdzi Michael Gurian. Kolokwialnie rzecz ujmując – matki uczą: ostrożności i miłości bezgranicznej. Ojcowie odwagi, skuteczności, podejmowania ryzyka i nieprzejmowania się drobiazgami. Oczywiście, że matka może część tych wartości przekazać synowi. Ale jeśli nastolatkowi zabraknie wżyciu męskiej sinej roztropnej postaci – to on już zawsze będzie czuł się tak, jakby stał na jednej nodze (którą dostał od matki). Z jedną nogą na pewno sobie jakoś w życiu poradzi. Jednak na dwóch – czułby się zdecydowanie pewniej.

A gdzie jest ten męski klan?

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu chłopcy mieli nie tylko ojców, ale i wujków dziadków, starszych kuzynów męskich, przyjaciół i sąsiadów, którzy tworzyli rozszerzony plemienny system rodzinny będący często nieformalnym źródłem wsparcia społecznego – gdy tego ojca zabrakło. Zimbardo twierdzi, że Facebook, Twitter i fora dotyczące gier oraz mnóstwo innych internetowych stron społecznościowych, które próbują obecnie zastąpić te funkcje – nie są w stanie tego dokonać. Chłopcy potrzebują czegoś więcej. Potrzebują męskich powierników, potrzebują facetów, do których będą się mogli zwrócić, kiedy będą w dołku. Chodzi o takich ludzi, którzy wyczują, kiedy dzieciak będzie w potrzebie, ponieważ są z nimi wystarczająco często, by dostrzec zmiany nastroju. Zimbardo podkreśla, że proszenie o pomoc jest trudne i krępujące dla każdego, więc wszyscy powinniśmy być czujni i pytać, czy możemy pomóc, kiedy wydaje nam się, że jest taka potrzeba.

Dlaczego po rozwodzie angażują się mniej?

Zimbardo pisze: „mamy wszystkich tych, ojców, którzy patrzą, jak ich małżeństwa rozpadają się i zmieniają się w serie świadczeń alimentacyjnych. Zaledwie 5 do 15% mężczyzn wygrywa w sądzie spór o prawa rodzicielskie, a u wielu kształtuje się poczucie, że spędzają życie, harując na utrzymanie ludzi, którzy odwrócili się od nich plecami. Jeżeli mężczyzna pracuje do późna, by sprostać narzuconym płatnościom, a potem nazywany jest bezdusznym, to czuje się niezrozumiany. Jeśli będzie miał jakieś negatywne wpis w aktach, to może zostać uznany za niezdolnego do pełnienia roli rodzica. Gdy znajdzie sobie nowe hobby, uznają go za egoistę, a jeśli ze strachu przed powtórką z rozrywki będzie się obawiał nowej bliskiej relacji, to zarzuci mu się, że boi się zaangażowania i zobowiązań”, opowiada męską perspektywę. Na koniec przytacza badania, które dowodzą, że panowie po rozwodzie częściej są bardziej zdesperowani niż kobiety i znacznie gorzej sobie z tym rozwodem radzą, bo odsetek samobójstw po rozwodzie jest 10- krotnie wyższe wśród mężczyzn niż wśród rozwiedzionych kobiet.

***
Zimbardo zostawia nam też do przemyślenia afrykańskie przysłowie: „Jeśli chłopcy nie przejdą inicjacji, to spalą wioskę”. Panowie, jesteście swoim synom ogromnie potrzebni. Nie zostawiajcie ich. Nigdy!

Chcesz wiedzieć więcej: Philip G. Zimbaro, Nikiota S. Coulombe „Gdzie ci mężczyźni”, PWN.


Zobacz także

Anna Lewandowska: „Rok, który zmienił nasze życie”. Mała Klara ma już rok

nie kocha

9 bolesnych znaków, że on już cię nie kocha

Gównia*y mężu życie to nie jest film. Nie szukaj ciągle nowych zabawek, jak mały chłopiec, kochaj w końcu dojrzale swoją żonę