Związek

Nasze małe piekiełko samotności… Czasem twoja samotność ma swojego wspólnika

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
10 października 2016
Nasze małe piekiełko samotności... Czasem twoja samotność ma swojego wspólnika
fot. iStock/ themacx
 

Koleżanka singielka opowiadała mi o tym, jak ciężko jest jej być samej. Kiwałam potakująco głową, powiedziałam, że rozumiem i wiem, jak jej ciężko. Spojrzała na mnie zdumiona i lekko zdenerwowana „nie gadaj tak, bo nie rozumiesz. Przecież masz dziecko, masz Jacka”. No tak, mam swojego syna i męża Jacka też mam. Ale czy mam go na pewno?

Słyszałam kiedyś, że nie ma nic bardziej dręczącego duszę człowieka od samotności. No więc ten, kto to powiedział był w błędzie – jest coś o wiele gorszego, bardziej duszącego i bolesnego. To samotność w związku. Niby kogoś „masz”, tworzycie parę, może nawet w świetle prawa traktuje się was jako jedność, ale tak naprawdę wasz związek to fikcja, ułuda, niespełnione marzenie. I nikt nie będzie ci współczuł, nikt nie poklepie po ramieniu, nie otrze łez, nie wysłucha w skupieniu – przecież masz męża, o samotności nie możesz mówić, nie możesz się na nią skarżyć, niewdzięczna ty. Gdyby wiedzieli…

Gdyby wiedzieli, że podpisanie papierka w urzędzie stanu cywilnego lub kościelnej zakrystii niczego nie gwarantuje – ani szczęścia, ani radości, ani nawet życia razem. To nie jest recepta na wyrwanie się z samotności i przejście do krainy mlekiem i miodem płynącej. Czasami o tym, że już nie jesteś sama przypomina ci jedynie obrączka na serdecznym palcu i ślubne zdjęcie stojące na komodzie, rysy twarzy dziecka tak podobne do tego, któremu przysięgałaś miłość, wierność i uczciwość do grobowej deski. A więc jednak jesteś mężu, nie wyśniłam sobie tych wspólnych lat, nie przewidziałam się mijając cię w salonie. Mamy siebie nawzajem – przynajmniej oficjalnie.

Gdyby wiedzieli, że najczęściej mijacie się rano w kuchni i wieczorami w łazience, przekazujecie sobie szybkie informacje na bieżące tematy, plany dotyczące dziecka (bo o tych waszych już od dawna nie rozmawiacie), co bardziej interesujące plotki i wieści z życia rodzinnego i towarzyskiego. A czasami nawet i tego minięcia brakuje, bo on wyjechał w delegację albo musiał wyjść wcześniej i został po nim tylko zapach zaparzonej kawy i woń perfum w korytarzu – znak tego, że twoja samotność ma swojego wspólnika.

Gdyby wiedzieli, że za każdym razem gdy słyszysz „mąż na pewno przekazywał”, „Jacek pewnie ci opowiadał”, „pewnie już o tym z Jackiem rozmawiałaś” uśmiechasz się głupkowato, zaciskasz zęby i odgrywasz swoja rolę żony. A w środku na przemian – palisz się ze wstydu i gasisz ten ogień łzami rozpaczy. Bo nie wiesz, nie przekazywał, nie opowiedział. Bo często nie rozmawiacie ze sobą nawet wtedy, gdy siedzicie obok siebie. A może wyczerpał się już wasz limit tematów, wygadaliście przysługującą wam liczbę słów?

Gdyby wiedzieli, że nawet wspólne popołudnia tak naprawdę wspólnymi nie są. Bo telefon zadzwoni, bo humoru brak, bo zmęczenie, rozdrażnienie, fajny program w telewizji albo interesujący artykuł. Bo znajomi wpadli na kolację, trening na siłowni wypada, syn znowu potrzebuje pomocy w zadaniu domowym, z psem trzeba wyjść koniecznie. Nie spędzacie czasu razem, a raczej obok siebie. Równie dobrze można by zastąpić partnera manekinem, plakatem 3D albo kukłą wystruganą z kawałka drewna. Kto wie, może nawet ona dawałaby więcej ciepła.

Gdyby wiedzieli, że seks w waszej sypialni jedynie się zdarza, bywa czasem i nic w nim romantycznego już nie zostało – to jedynie akt cielesny, spełnienie małżeńskiej powinności. Nie ma róż rozsypanych na poduszce, słodkich słówek, czułych gestów, wyznań i gry wstępnej – jest pośpiech, niecierpliwość i frustracja, bo to co dawać powinno satysfakcję dołuje i potęguje wrażenie, że coś uciekło, coś się zgubiło bezpowrotnie. I z jednej strony masz nadzieję, że wrócą stare uczucia, że w tych ruchach, dotyku, muśnięciach odnajdziesz przeszłość, a z drugiej myślisz „no dalej, kończ, muszę na maila odpisać, pranie wywiesić, dokończyć rozdział książki”.

Gdyby wiedzieli, że czasem wolałabym być zdradzaną żoną, że chciałabyś awantury karczemnej, zazdrości, błagania o wybaczenie i prośby o drugą szansę. To przynajmniej są jakieś uczucia, oznaki emocji, wyraz chęci dalszego trwania razem, prób tworzenia wspólnej rzeczywistości. Obojętność jest najgorsza, bo nie wiesz, co w sercu i głowie tej drugiej osoby siedzi, zaczynasz wyobrażać sobie, że to twoja wina, że może za mało z siebie dajesz, że powinnaś bardziej, inaczej jakoś. Ale co bardziej i co inaczej, tego nie wiesz, bo on ci nie powie – z jego strony jedynie chłód, spokój i cisza.

Gdyby wiedzieli… ale nie wiedzą. A ty im tego nie powiesz, bo nie umiałabyś się przyznać do tego, że twoje małżeństwo to wydmuszka, wasze prywatne piekiełko samotności, a jedyne, co was w nim trzyma to kredyt hipoteczny, dziecko i piękne wspomnienia. Nawet przed samą sobą nie chcesz powiedzieć głośno, że to koniec, że trzeba coś zmienić, że tak dalej być nie może. I trwasz pomimo wszystko, solo tak, choć na pozór w duecie. Tak samotnie razem.


Wysłuchała: Agnieszka Dyniakowska

 

Zapisz

Zapisz


Związek

Starania o dziecko. O tym musisz wiedzieć, zanim zaczniesz się martwić brakiem dwóch kresek

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
10 października 2016
Fot. iStock /tommaso79
 

Wiele par rozpoczyna starania o dziecko w coraz bardziej świadomy sposób. Bardzo ważne jest podejście do tematu, ponieważ starania o dziecko z pewnością nie są wyścigami. Mało która para może poszczycić się natychmiastowym zajściem w upragnioną ciążę. Zazwyczaj próby trwają miesiącami, a niekiedy i latami.

U par, u których po dłuższym czasie niestosowania antykoncepcji nadal nie pojawia się upragniona ciąża, pojawia się wątpliwość, czy wszystko jest w porządku. Choć może się wydawać, że nie ma co sobie tym zawracać głowy i należy jeszcze poczekać, statystyki nie dla wszystkich są krzepiące. Nawet 20% par w Polsce ma kłopot z płodnością. Więc jeśli w głowie osób starających się bezskutecznie o malucha dłuższy czas, zapala się czerwona lampka, nie warto jej ignorować.

Przyczyny problemów z płodnością

Problemy z zajściem w ciążę mogą wynikać zarówno ze strony kobiety, jak i mężczyzny. Najczęściej o początkowe niepowodzenia obwinia się kobieta, podczas gdy niepłodność męska stanowi aż 35-40% przyczyn problemów z poczęciem. Niemożność zapłodnienia może wynikać z nieprawidłowości w budowie narządu rodnego, niedrożności jajowodów, zaburzeń hormonalnych, które wpływają na zahamowanie owulacji lub jej nieprawidłowy przebieg. Wpływ u wielu kobiet na płodność ma również endometrioza lub przyjmowane leki. Mężczyzn mogą dotykać także nieprawidłowości układu rozrodczego, uszkodzenie jąder w wyniku urazu, niska jakość nasienia i jego zbyt niska ruchliwość lub wady w budowie plemników. U obojga partnerów wpływ na problemy z zajściem w ciążę mogą mieć takie czynniki jak stosowanie szkodliwych używek, życie w przewlekłym stresie, otyłość lub niedowaga, zbyt rzadkie stosunki seksualne lub przeciwnie, stały nacisk na częste zbliżenia oraz psychiczny przymus sprostania zadaniu.

Jeśli dopiero zaczynacie starania o malucha i chcecie mieć pewność, że wszystko jest dobrze, nic nie stoi na przeszkodzie, by samodzielnie sprawdzić kilka rzeczy. Może się okazać, że sam wysiłek nie będzie konieczny, ale wiedza i świadomość mechanizmów kierujących zajściem w ciążę, ułatwiają podejście do starań i uspokajają starającą się o potomstwo parę.

Fot. iStock / JANIFEST

Fot. iStock / JANIFEST

Zanim zaczniesz się zamartwiać brakiem dwóch kresek na teście ciążowym:

Odwiedzaj regularnie lekarza ginekologa

Regularne wizyty w gabinecie ginekologicznym pozwolą dobrze przygotować się do zajścia w ciążę. Lekarz będzie na bieżąco kontrolował stan zdrowia, w razie zaistnienia wskazań, zaleci potrzebne badania.

Gdy minie rok starań bez efektu, lekarz skieruje parę na diagnostykę w kierunku niepłodności, która może obejmować:

  • badanie stężenia hormonów — poziomu: FSH, TSH, LH, estradiolu, prolaktyny oraz progesteronu,
  • badanie ginekologiczne wraz z USG — umożliwia wykrycie różnego rodzaju zmian chorobowych macicy, ocenę wzrostu pęcherzyków jajnikowych oraz czyli błony śluzowej macicy,
  • spermiogram u partnera — badanie liczby plemników, ich kształtu, ruchliwości i żywotności,
  • badania biochemiczne krwi i moczu,
  • hysterosalpingografię —  badanie z wykorzystaniem cewnika, które pozwala na jednoczesną ocenę drożności jajowodów oraz budowy macicy,
  • histeroskopię — zabieg endoskopowy mający na celu ocenę budowy jamy macicy,
  • laparoskopię — zabieg operacyjny, przeprowadzany pod kątem oceny drożności jajowodów,
  • test wrogości śluzu szyjkowego,
  • test na obecność przeciwciał antyplemnikowych w śluzie szyjkowym
  • kontrola cykli miesiączkowych

Refundowane przez NFZ są przede wszystkim diagnostyka: USG, HSG, badanie hormonów, badanie ginekologiczne, laparoskopia i niektóre badania nasienia. Jeśli para ma silne wątpliwości i nie chce czekać roku, badania może wykonać we własnym zakresie, w całości odpłatnie.

Oznaczaj dni płodne

Aby wykluczyć najczęstszą przyczynę kobiecej niepłodności, należy wykluczyć cykle bezowulacyjne. Najczęściej występują u kobiet z nieregularnymi cyklami miesiączkowymi i spowodowane są zachwianiem gospodarki hormonalnej. W celu potwierdzenia lub wykluczenia owulacji należy przeanalizować cykl miesiączkowy. Pomogą w tym proste metody do przeprowadzenia w domu:

Metoda termiczna — polega ona na codziennym pomiarze podstawowej temperatury ciała w jamie ustnej, pochwie lub odbycie. Należy przeprowadzać ją zawsze o tej samej porze, co najmniej po 6-godzinnym odpoczynku nocnym. Obecne na rynku specjalne termometry owulacyjne, umożliwiają dokładniejszą ocenę temperatury. Należy pamiętać, że istnieją czynniki, które będą wpływały na zawyżony lub zaniżony odczyt temperatury, takie jak infekcja, bezsenność, stres, przemęczenie, wysiłek fizyczny, alkohol, praca na nocną zmianę.

Metoda obserwacji śluzu szyjkowego — polega na obserwacji zmian konsystencji śluzu wydzielanego przez szyjkę macicy. Na tej podstawie wyznacza się dni płodne i niepłodne. Przeszkodą są infekcje pochwy, stosowanie irygacji, globulek dopochwowych, które mogą zmieniać strukturę śluzu szyjkowego. Z tego powodu interpretacja zmian konsystencji śluzu jest utrudniona.

Testy owulacyjne — Są niezastąpione podczas oznaczania dni płodnych, ponieważ wykrywają stężenie hormonu lutropiny w moczu. Wybierając test najbardziej skuteczny, zaopatrz się w zestaw „Chcę być mamą”. W zestawie otrzymasz trzy testy przydatne podczas jednego cyklu:

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Test LH – czyli test owulacyjny, pomagający ustalić dni płodne kobiety

LH Test jest szybkim testem paskowym służącym do wykrywania ludzkiego hormonu LH o stężeniu równym lub wyższym niż 30 mIU/ml. Wykorzystuje zjawisko nagłego wzrostu poziomu hormonu LH w moczu kobiety. W opakowaniu LH Testu znajduje się aż 7 testów, przy pomocy których można wyznaczyć najbardziej płodne dni w cyklu miesięcznym.

Pink Test Super Czuły — test ciążowy o podwyższonej czułości

Pink Test Super Czuły to Nowość w ofercie Domowego Laboratorium. Dzięki podwyższonej czułość 10 mlU/ml test wykrywa nawet niewielkie ilości hormonu ciążowego hCG w moczu. Test wykrywa wczesną ciążę i można go stosować nawet na kilka dni przed spodziewanym terminem  miesiączki.

Pink Test Express — klasyczny test ciążowy, potwierdzający z ciążę po terminie spodziewanej miesiączki.

Strumieniowy test ciążowy jest najwygodniejszym i najprostszym testem w użyciu. Sama możesz wybrać sposób jego aplikacji – końcówkę testu można skierować bezpośrednio pod strumień moczu albo też, jak w przypadku testu paskowego, zanurzyć ją na około 10 sekund w moczu zebranym uprzednio do suchego i czystego naczynia.

O tym jeszcze warto pamiętać

Obaj partnerzy powinni zwrócić uwagę na dietę, aby nie zabrakło w niej witamin i minerałów. Najlepiej 3 miesiące przed planowanym zajściem w ciążę, kobieta powinna przyjmować kwas foliowy, który zapobiega wadom rozwojowym u dziecka. W takim samym czasie przed planowaną ciążą, należy wykluczyć toksoplazmozę, choroby weneryczne. Ważna jest również aktywność fizyczna, ale przede wszystkim zrelaksowanie się i wyrzucenie z głowy psychicznego przymusu zajścia w ciążę, który często jest przyczyną kłopotów.

Warto pamiętać o Domowym Laboratorium i zestawie „Chcę być mamą”, dzięki któremu łatwiejsze będzie rozpoznanie dni płodnych i zwiększenie szans na macierzyństwo.

 

chce byc mama screen ze strony

Tylko teraz w drogeriach Rossmann kupisz zestaw w super cenie! Promocja trwa do 16.10.2016 lub do wyczerpania zapasów.


Artykuł powstałe we współpracy z marką Domowe Laboratorium


Związek

„Każda kobieta górnika to bohaterka”

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
10 października 2016
"Każda kobieta górnika to bohaterka"
fot. Flickr/ Oliwia M.

Kiedy na Śląsku pojawia się informacja o zawale w kolejnej kopalni, wszyscy wstrzymują oddech. Nie ma osoby, która potrafiłaby przejść obojętnie wobec takiego newsa. Wielokrotnie sami odczuwamy to, co dzieje się na dole – tąpięcia to takie małe trzęsienia ziemi, po których wszystko, o czym myślisz to :„oby tylko na grubie nic się nie stało!”. Choć na Górnym Śląsku działa coraz mniej kopalni, w momencie pojawienia się kolejnego bezdusznego newsa o wypadku na kopalni, serca wielu kobiet przestają na chwilę bić. Ślonskie baby nie należą do najsłabszych. Ciężko jednak szukać takich, które potrafią dorównać siłą i odwagą kobietom górników.

„Nie kochaj piekarza!”

Co roku grudniową porą w śląskich przedszkolach maluchy uczą się pewnej piosenki, która mówi o tym, że pokochanie malarza czy piekarza wcale się nie opłaca. Jeden „pokąsa wąsem”, a drugi pobrudzi nas farbą. Najlepiej kochać górnika! Na Górnym Śląsku nie ma osoby, która nie miałaby w swojej rodzinie lub wśród znajomych kogoś związanego z kopalnią. To właśnie możliwość pracy kilkaset metrów pod ziemią spowodowała, że w górnicze okolice zjeżdżali się mieszkańcy całej Polski. Opłacało się, bo większość kopalni czy hut gwarantowała pracownikom mieszkania na specjalnie powstających dla nich osiedlach. Biegające po placu dzieci, mężczyźni wracający z szychty o twarzach czarnych jak węgiel i one. Kobiety, które czekały. Gotowały obiad, zajmowały się domem, dbały o swoich mężczyzn. Dziś Górny Śląsk to korporacje, zachwycająca architektura i najprężniej rozwijający się region w Polsce. Jedno jednak się nie zmieniło – siła śląskich bab.

Barbara – najważniejsza z kobiet

„Mąż nie pracuje na kopalni już dobre piętnaście lat, ale w domu ciągle najważniejsze jest to samo miejsce. To półka z figurką świętej Barbary. Zawsze muszą być na niej świeże kwiaty i zapalona świeczka.” Pani Maria jest emerytowaną nauczycielką matematyki. Jej mąż pod ziemią pracował dwadzieścia lat. „W kopalni zdarzało się tyle wypadków, a jemu nic się nie stało! Dla nas to prawdziwy cud i ogromne szczęście. Był jeden dzień, kiedy byłam kompletnie przerażona. Heniek miał wrócić o 15-tej. Mijały kolejne godziny, a jego nie było… wyobraźnia zaczęła pracować. Wtedy nie było możliwości zadzwonienia, po prostu jeden czy drugi pracownik musiał zostać dłużej. Pamiętam to jak dziś. Nasi synowie, którzy mieli wtedy może po pięć czy sześć lat, siedzieli na parapecie i wypatrywali taty”. W oczach Pani Marii widać ogromne wzruszenie. Choć wcześniej przekonywała, że bycie żoną górnika to nic takiego, chyba sama zaczęła zmieniać zdanie. „Koło 18-tej pod blok podjechała karetka. Stanęło mi serce, chłopcy zaczęli płakać. Modliłam się do naszej Barbórki, żeby to nie było najgorsze… Heniek miał tylko złamaną nogę. Rozumiesz? Dla nas była to tylko złamana noga!”.

Tyle samo wjazdów co zjazdów

Poranek Marysi i Heńka był taki sam od poniedziałku do piątku. Wstawali razem o czwartej. Ona robiła mu kanapki, on szybko zbierał swoje rzeczy do brązowej, skórzanej torby. Razem oglądali wschód słońca. Zawsze razem stawali w progu wspólnego mieszkania. „To był nasz rytuał. Krótki pocałunek, obietnica, że wyjedzie tyle samo razy, ile zjedzie, a potem szczęść Boże”. Dziś Pani Maria patrzy na to z lekkim rozbawieniem, choć wtedy do śmiechu jej nie było. „Jak ja potrafiłam wstawać o czwartej rano! Musiałam go naprawdę kochać!” Z jej twarzy nie znika uśmiech. Tak, ich miłość to taka, o której można by pisać książki! Kiedy jej to sugeruję, nie ma oporów przed zupełną szczerością. „Każda kobieta górnika to bohaterka. Wyobraź sobie, każdego ranka wstajesz, całujesz swojego ukochanego i nie wiesz, czy to aby nie ostatni raz, kiedy się widzicie. Ja wiem, każda praca jest niebezpieczna. Taki taksówkarz też nie wie, co go w pracy spotka. W końcu wozi nieznajomych ludzi. Ale w przypadku górnika w grę wchodzi natura. Z nią nie ma żartów. Wypadki na kopalni to nie tylko zawały i wybuchy, ale także woda, która może się pojawić w każdym momencie”.

Szczęść Boże!

Panią Marię znam od lat. Nauczycielka, która kochała swoją pracę, pomimo tego, że jej przedmiot był tym najbardziej znienawidzonym. „Nie rozumiem, dlaczego dzieci tak bardzo nie lubią matematyki! Przecież to taki piękny przedmiot!”. Z tym akurat nie mogłam się zgodzić, ale pani Marii to nie przeszkadzało. „Ty piszesz, ja uczyłam matematyki, a mój mąż fedrował na grubie. Każdy robi to, do czego ma talent. A do pracy na kopalni także trzeba go mieć! To wymaga niesamowitej odwagi… Ja nigdy bym się nie odważyła zjechać na dół”. Coraz więcej miast zmienia swoje kopalnie w atrakcje turystyczne. Najlepszym przykładem jest Zabrze. „Heniek zabrał mnie kilka miesięcy temu na wycieczkę do Kopalni Guido. Zeszliśmy na dół. Tam wszystko jest dobrze zabezpieczone, pięknie przystosowane do turystów. Był jednak moment, kiedy chwyciłam męża mocno za rękę i powiedziałam mu, że już nigdy nie zgodziłabym się, żeby zjechał do pracy”. Dlaczego jej ukochany nigdy nie zmienił pracy, pomimo takiej możliwości? „Zrobił to dla rodziny. Pracując w kopalni miał zapewniony mieszkanie, a dzieci mogły jeździć na darmowe kolonie. No i wszyscy byliśmy górniczą rodziną… Na ulicy co chwilę było słychać ‚Szczęść Boże!’ Jak moglibyśmy ich opuścić?”.

Zupełnie inny strach

To, co pani Maria przeżywała kilkadziesiąt lat temu, Kasia przeżywa dziś. Ma 22 lata, jej chłopak jest od niej dwa lata starszy. Znają się od dziecka, razem bawili się na podwórku. Jak to często bywa, miłość przyszła trochę później, choć zawsze ich do siebie ciągnęło. „Maciek jest górnikiem, ale pracuje dla firmy zewnętrznej, nie bezpośrednio dla kopalni. To trochę mnie uspokaja, mają lepsze warunki, bardziej dba się o bezpieczeństwo pracownika. Doskonale wiedziałam, w co się pakuję! Choć tak na dobrą sprawę, nigdy nie myślałam, że mogę się tak bardzo o kogoś bać”. Tata Kasi ma zaawansowanego raka krtani. Jakby tego było mało, sama miała raka tarczycy. Dobrze wie, co znaczy strach o drugiego człowieka, szczególnie o takiego, którego się kocha. „To jednak coś zupełnie innego. Kiedy ktoś choruje, teoretycznie wiesz, jaka jest kolej rzeczy. Można wszystko przewidzieć. W przypadku pracy na kopalni – każdy dzień jest niewiadomą. Może dlatego tak bardzo szanujemy każdą wspólną chwilę?”.

Górnictwo 2.0

Nikt, kto choć raz nie przeżył katastrofy górniczej będąc wśród Ślązaków, nie ma pojęcia, co się wtedy tutaj dzieje. W tramwajach, autobusach, sklepach nie mówi się o niczym innym. Choćby to było zwykłe tąpięcie, każdy zastanawia się, czy na pewno na dole nikomu nic się nie stało. „Dla Warszawy to zwykłe info, które musi zostać zaserwowane w porannych newsach. O trzęsieniu ziemi we Włoszech rozpisują się i rozgadują na kilkanaście minut, ale śmierć jednego czy drugiego górnika nikogo nie interesuje”. Kasia zgadza się z panią Marią. Może i kiedyś żony górników nie wiedziały niczego, ale dzisiaj wiedzą aż za dużo. „Dla mnie każda taka informacja to zawał. No niby wiem, że to nie na kopalni, na której obecnie jest Maciek, ale cholera! Nigdy nie wiadomo, jak duże będą wstrząsy wtórne, czy na pewno metan jest podwyższony tylko w tym jednym miejscu… Może panikuję, ale wiesz, kopalnia to puszka, z której nie ma ucieczki”.

Teraz i zawsze

Obu paniom zadałam to samo pytanie – czy gdyby wiedziały to wszystko, co wiedzą teraz, zdecydowałyby się na związek z górnikiem? Nie miały wątpliwości. „Może i jest o wiele więcej stresu, niż z facetem pracującym w biurze czy sklepie. Serce nie sługa, pokochałam Maćka – górnika i nie będę wymagać od niego, żeby się zmieniał. Bo górnik to także stan umysłu. To naprawdę cudowni faceci, którzy dbają o swoje kobiety i cieszą się każdą spędzoną wspólnie chwilą”. Pani Maria, która ze swoim mężem dwa lata temu obchodziła pięćdziesięciolecie małżeństwa, ma takie samo zdanie. „No dobrze, zasługuję na dodatek do emerytury za dodatkowy stres! Ale poza tym… Mam dwoje wspaniałych synów, którzy spełniają swoje marzenia i mają swoje rodziny, no i męża, z którym w końcu mamy trochę czasu dla siebie. Dosłownie trochę, bo Heniek oczywiście nie może wysiedzieć na miejscu! Teraz pomaga w kościele, ale to dobrze. To nasz znak wdzięczności za to, że nic się nie stało. Oby tylko Barbórka nad nami czuwała.”


Zobacz także

Każdy z nas ma tylko 3 szanse, żeby się zakochać. Wykorzystaj je wszystkie

Uciekający pan młody

Uciekający pan młody – miałam być mężatką, zostałam sama. List do niedoszłego narzeczonego

Zazdrość niejedno ma imię... Niepokojące zachowania twojego partnera, które świadczą o niekontrolowanej zaborczości

Zazdrość niejedno ma imię… Niepokojące zachowania twojego partnera, które świadczą o niekontrolowanej zaborczości