Związek

Lubię cię, znam, już nie kocham. Ale nie opuszczę aż do śmierci

Listy do redakcji
Listy do redakcji
5 sierpnia 2021
fot. VladGans/iStock
 

Hej, Widzę, jak śpisz. Na pamięć znam twoją twarz. Zgłębienia na czole, zmarszczki pod oczami, kości policzkowe, nos. Poznałam tę twarzy, gdy miała lat dwadzieścia, znam, gdy ma ponad czterdzieści. Wiem, jak oddychasz. Potrafię powiedzieć wszystko o twoim ciele. Gdzie masz pieprzyki, znamię po wypadku, gdy miałeś trzy lata, bliznę, która powstała, gdy miałeś pięć. Wiem, jak masz orgazm. Co robiłeś w liceum, na studiach i co pomyślałeś, gdy zobaczyłeś mnie pierwszy raz.

Wiem wszystko o twoim domu. Nawet więcej niż ty, bo potrafiłam słuchać twojej mamy. Wiem, jak twój tata się upijał, wiem, gdzie uciekałeś z siostrą, wiem, że nigdy nie chciałeś być taki on. Wiem.

Wiem o tobie tyle rzeczy, a jakbym nie wiedziała nic. Przeżyliśmy razem 20 lat, mamy dwoje dzieci. Ale już Cie nie kocham. Nie tak. Kocham Cię, jak ojca dziecka, rodzinę. Może przyjaciela. Kocham Cię, jak człowieka, który wie o mnie więcej niż ktokolwiek na tym świecie. Ale już Cię nie pragnę.

Wczoraj jechałam samochodem i myślałam, czy jeszcze kiedykolwiek będę miała dobry seks. Czy stracę oddech, bo tak będę kogoś pragnąć? Może to dziecinne, ale co z tego, jak mam takie myśli?

Jest mi tak strasznie przykro, że tego nie czuję. Że tysiące razy próbowałam wzniecić między nami namiętności, ale ty już tego nie potrzebujesz. Że tyle razy mówiłam, że nie wystarczy mi, jak wszyscy. Że wykupywałam bilety, rezerwowałam noclegi, a ty to bagatelizowałeś, mówiles: „przesada”. Nie wiem dlaczego, wy, mężczyźni macie w sobie tak silną zdolność zapominania, że coś macie waznego. Kogoś macie.

Nie, nie jesteś złym mężem. Mężem, ojcem rodziny jesteś cudownym. Grałeś z naszym synem w tenisa i chodziłeś na basen. Córce opowiadałeś bajki. Oni dorastali. Gdzieś powoli rozmywaliśmy się my.

Gdy mijam cię naga w łazience, nawet nie klepniesz mnie po tyłku, nawet nie spojrzysz na moje piersi. Wczoraj w nocy powiedziałam: „przytul mnie”, zarzuciłeś na mnie rękę i po chwili chrapałaś.

Ludzie mówią, że to mija, namiętność, że muszę się z tym pogodzić. Godzę się z tym. Nie śmiem oczekiwać więcej, bo wiem, że ludzie chorują, krzywdzą się, cierpią. Bo wiem, że gdy zachoruję, będziesz trzymał mnie za rękę.

Nie mogę cię zdradzić, bo nie chcę. Jednocześnie codziennie śnię o namiętnym życiu. A potem budzę się zażenowana sobą. Bo nie cierpię literatury erotycznej, śmieje się z Blanki Lipińskiej i nie rozumiem, jak serial „Sex life” może bić takie rekordy popularności.
A jednak.

Najgorsze, że nie wiem, czy dzisiaj już coś by zadziałało. Czy potrafiłbyś jeszcze rozbudzić moje zmysły. Ale w sumie i tak nic nie robisz.

Jednocześnie nie wyobrażam sobie, że cię zostawię. Nie tylko dlatego, że obiecałam, że nigdy tego nie zrobię. Nie chcę tego dla naszych dzieci, które uwielbiają nasz dom i rodzinę. Nie chcę tego też dla siebie i dla Ciebie, bo Cię bardzo lubię, szanuję.

Jest mi tylko cholernie przykro, że namiętna miłość minęła i pewnie każde z nas udaje, że tego nie widzi.


Związek

30 ciekawostek o osobach leworęcznych

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
5 sierpnia 2021
fot. Galina Atroshchenko/iStock
 

Bycie leworęcznym często kojarzone jest z czymś gorszym. Choć leworęczność niekeidy doprowadza do frustracji ma też wiele zalet. Wiąże się z nią mnóstwo ciekawostek i zaskakujących faktów. Oto 30 najciekawszych.

1. Połączenia między lewą i prawą półkulą mózgu u osób leworęcznych są szybsze.
2. Leworęcznym łatwiej jest używać obu półkuli mózgu.
3. Lewą ręką lepiej niż prawą włada nawet do 10 proc. społeczeństwa.
4. Osoby leworęczne są lepsze w sportach takich jak golf, pływanie, boks czy tenis.
5. Ponad 40 procent najlepszych tenisistów na świecie jest właśnie leworęcznych.
6. Osoby leworęczne szybciej przyzwyczajają się do widzenia pod wodą w porównaniu do osób praworęcznych.
7. Leworęczni zwykle dojrzewają później – nawet do 5 miesięcy – w porównaniu do praworęcznych.
8. Osoby leworęczne inaczej przetwarzają emocje niż osoby praworęczne i szybciej się denerwują.
9. Leworęczni są bardziej kreatywni.
10. Leworęczni są bardziej utalentowani w matematyce, architekturze i świadomości przestrzennej, podczas gdy praworęczni mają bardziej rozwinięte umiejętności werbalne.
11. Osoby leworęczne częściej cierpią na bezsenność.
12. W przypadku urazu ręki dominującej, osoby leworęczne uczą się posługiwania drugą ręką szybciej w porównaniu do osób praworęcznych.
13. Osoby leworęczne są bardziej podatne na alergię i astmę.
14. Migrena statystycznie częściej dotyka osoby leworęczne.
15. Schizofrenia, podobnie jak inne schorzenia psychiczne, częściej objawiają się u ludzi leworęcznych.
16. Kobiety leworęczne częściej zapadają na raka piersi.
17. Alkoholizm jest domeną osób leworęcznych.
18. Leworęczność jak i praworęczność jest w pewnym stopniu dziedziczna.
19. Leworęczni są bardziej przebojowi i emocjonalnie chłodni.
20. Osoby leworęczne słyszą lepiej.
21. Leworęczni są bardziej nerwowi, szybciej się irytują i gniewają.
22. Osoby leworęczne częściej mają niską samoocenę.
23. Leworęczni są lepszymi kierowcami, choć auta zwykle przystosowane są do potrzeb osób praworęcznych.
24. Osoby leworęczne mają wyższy poziom IQ.
25. Dawno temu leworęczność przypisywano czarownicom i magom.
26. W starożytności leworęczność postrzegano jako dar bogów.
27. Osoby spod znaku Bliźniąt częściej są leworęczne.
28. Dzieci urodzone przed terminem częściej są leworęczne.
29. Dzieci kobiet, które w ciąży doświadczyły silnego stresu częściej są leworęczne.
30. Osoby leworęczne zarabiają średnio od 9 do 19 procent mniej w porównaniu do praworęcznych na tych samych stanowiskach.

Słynni leworęczni

Około 10 procent społeczeństwa stanowią osoby leworęczne. U leworęcznych dominującą półkulą mózgu jest półkula prawa, która kontroluje lewą stronę ciała człowieka. Osoby leworęczne są bardziej uzdolnione matematycznie, muzycznie i plastycznie.

Do grupy najsłynniejszych leworęcznych muzyków należą:

• Ludwig van Beethoven,
• Paul McCartney
• Krzysztof Penderecki,
• Niccolo Paganini,
• Robert Schumann,
• Sting,
• Natalie Cole,
• Jimmy Hendrix,
• Bob Dylan,
• Robert Plant.

Do najsłynniejszych leworęcznych malarzy należą:

• Leonardo da Vinci,
• Michał Anioł Buonarotti,
• Pablo Picasso,
• Rafael Santi,
• Anton van Dyck,
• Hans Holbein.

Leworęczni pisarze i poeci to:

• Hans Christian Andersen,
• Mark Twain,
• Wolfgang Goethe,
• Heinrich Heine,
• Włodzimierz Majakowski.

Leworęczni uczeni to:

• Albert Einstein,
• laureat Pokojowej Nagrody Nobla Albert Schweitzer,
• fizjolog rosyjski Iwan P. Pawłow.

Do najsłynniejszych leworęcznych sportowców należą:

• Martina Navratilova,
• John McEnroe,
• Monika Seles.

Do grupy leworęcznych aktorów należą:

• Tom Criuse,
• Marilyn Monroe,
• Robert Redford,
• Charlie Chaplin,
• Robert de Niro,
• Judy Garland.

Leworęczni wodzowie i politycy:

• Napoleon Bonaparte,
• Aleksander Wielki,
• Juliusz Cezar,
• Ronald Reagan,
• Joanna d′Arc,
• sir Winston Churchill,
• Benjamin Franklin,
• George Bush senior,
• Harry S. Truman,
• Jimmy Carter,
• Bill Clinton.


Związek

Mikołaj Roznerski: moje wszystkie zawirowania w życiu prywatnym wynikały z tego, że nie potrafiłem sobie znaleźć miejsca na ziemi

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
5 sierpnia 2021

To jest jego czas! Gra w nowych produkcjach zupełnie inne role niż te, z którymi go kojarzymy. Nie będzie już ani romantycznym kochankiem, ani lekkoduchem. w październiku zobaczymy go w kinach w głośnej produkcji „GIEREK”, a obecnie  pracuje na planie nowej produkcji „Gdzie diabeł nie może, tam baby pośle”. Nam Mikołaj Roznerski opowiada o błędach, jakie popełnił w młodości, czego nauczył się w stabilnym związku i jakie wartości przekazuje swojemu jedenastoletniemu synowi.

Jakim czasem była dla ciebie pandemia?

Mikołaj Roznerski: Paradoksalnie dość dobrym. Odciąłem się od informacji, nie czekałem na codzienne raporty i statystyki zachorowań, dzięki czemu aż tak się stresowałem. Oczywiście zdawałem sobie sprawę, że sytuacja jest trudna, ale nie chciałem się dodatkowo negatywnie nakręcać. Pandemia pokazała mi, że trzeba „żyć tu i teraz”, dbać o siebie i korzystać z tego, co mamy. Doceniać i kochać swoich bliskich.

Badania pokazują, że dla najmłodszych to było najtrudniejsze przeżycie. Jak pomagałeś synowi Antoniemu przejść ten czas?

Nauka on-line była wyzwaniem. Mój synek jest bardzo żywiołowym nastolatkiem i potrzebuje kontaktu z innymi dziećmi, lubi wyjść na podwórko, rozmawiać z przyjaciółmi i nauczycielami, a tu nagle na wiele tygodni został zamknięty w domu. Przez sześć godzin dziennie miał lekcje i tę część dnia spędzał przed ekranem komputera, a potem jeszcze chciał zagrać w ulubioną grę. To nie był dla nas łatwy czas.

Jak sobie jako ojciec z tym radziłeś?

Starałem się zabierać mojego syna na spacery do lasu. Przyznaję, robiliśmy sobie wolne od szkoły. Wolałem, żeby Antek miał wuef ze mną na świeżym powietrzu, niż ćwiczył on-line przed ekranem. Chodziliśmy na różne boiska, wkradaliśmy się na nie przez dziury w płocie, by zagrać w koszykówkę albo badmintona. Robiłem wszystko, by Antek zdobywał odporność na dworze. On rośnie, potrzebuje aktywności i mam świadomość, że to dobrze wpływało na jego psychikę.

A czego tobie najbardziej brakowało?

Człowiek jest istotą stadną i potrzebuje kontaktu z drugim człowiekiem. Tęskniłem za przyjaciółmi, kolacją w restauracji z moją partnerką. Początkowo angażowałem się w czytanie bajek on-line, ale nie do końca to czułem. Ja chyba potrzebuję innego rodzaju kontaktów i interakcji.

Internet to dla ciebie zło konieczne?

Nieee, bez przesady (uśmiech). Internet jest super, ale trzeba z niego umiejętnie korzystać. Doceniam media społecznościowe, bo dzięki nim mogę komunikować się z ludźmi, którzy interesują się tym, co się dzieje w moim życiu. Pokazuję na moim Instagramie (@mroznerski) trochę prywatności, kadry z filmów, w których gram, promuję też ostatnio moją markę kawy. Jestem aktywny, muszę działać; taką mam naturę.

Ostatnio zrobiłem kurs baristy i nauczyłem się palenia kawy. Myślałem o tym wcześniej, co najmniej od roku, ale dopiero ostatnio mogłem się tym zająć, z czego bardzo się cieszę! Chciałbym kiedyś pojechać po ziarna do Brazylii albo do Indii. Takie mam teraz marzenia.

Jesteś przyzwyczajony do ciężkiej pracy?

Tak, wpoili mi to rodzice. Moja mama pracowała jako przedszkolanka, a tata miał duże gospodarstwo rolne. Wiem, że to brzmi pozytywistycznie, ale ja po prostu zawsze lubiłem ciężko pracować. Ojciec dał mi dużo miłości i wpoił przeświadczenie, że „praca uszlachetnia”. Nie lubię bezczynności. Kiedyś, tuż po ukończeniu studiów, odśnieżałem ul. Marszałkowską w Warszawie, rozdawałem ulotki, potem wynajmowałem samochody, spawałem, kupowałem stare meble do renowacji. Teraz mam swoją kawę. Dużo rzeczy już w życiu robiłem. Dzięki ojcu żadnej pracy się nie boję.

Pamiętam, że jak przyjeżdżałem do niego na wakacje w czasie studiów w szkole teatralnej we Wrocławiu, mówił mi: „Co mnie tam, że musisz uczyć się roli z Szekspira. Chodź synku, trzeba skosić, bo są żniwa. Podjedź mi traktorem pod kombajn”. I z radością jechałam (uśmiech).

 

 

Fot. Marlena Bielinska

Jak więc sobie radziłeś bez pracy w pandemii?

– Czas pandemii był dla mnie wyjątkowo łaskawy, bo pracowałem i nadal pracuję. Zacząłem też dostawać projekty, które mnie bardzo interesują. To zupełnie inne role niż te, z którymi jestem kojarzony – lekkoduchów lub romantyków. Grałem w „Asymetrii”, a w październiku do kin wejdzie film produkcji Global Studio – „Gierek”w którym wcielam się w bardzo ciekawą, symboliczną ideowo, aczkolwiek epizodyczną rolę.

Cieszą cię ciekawe epizody?

Bardzo! Nie marudzę, że to nie rola pierwszoplanowa, biorę życie, jakim jest. Wielu moich przyjaciół aktorów nie miało tyle szczęścia, dlatego bardzo doceniam, że dostaje nowe ciekawe propozycje. Początkowo miałem zagrać maleńką scenkę, ale moja rola została ciekawie rozbudowana już na planie zdjęciowym. To wyjątkowa sytuacja, kiedy twórcy coś zmieniają, ufając aktorowi. Nie zdradzę jednak, kogo gram. Niech to będzie niespodzianką dla widzów. Zapraszam do kin!

Teraz też jesteś na planie zdjęciowym kolejnego filmu, tym razem komedii sensacyjnej „Gdzie diabeł nie może, tam baby pośle”. O czym jest ta produkcja?

To rzeczywiście będzie wyjątkowy film, również produkowany przez producentów Global Studio. Film opowiada o ludziach, którzy w Polsce w latach 80. i 90. dorobili się wielkich fortun, w momencie transformacji ustrojowej. Nikt do tej pory o tym nie słyszał, to kompletnie nieznana historia. na tym myślę polega jej siła. Na planie spotkałem fantastycznych aktorów, między innymi Małgorzatę Kożuchowską, Annę Muchę, Agnieszkę Więdłochę i Paulinę Gałązkę. Trzon męskiej obsady stanowią Sebastian Stankiewicz, Michał Koterski, Rafał Zawierucha i Maciej Zakościelny. Reżyserem jest Heatcliff Janusz Iwanowski, a producentem – Jolanta Owczarczyk. Ta praca z nimi to dla mnie wielka przyjemność.

Zdradzisz kogo, tam grasz?

Postać drugoplanową – Gralaka – który jest milicyjnym wygą. Mój bohater odchodzi jednak ze służby, by zajmować się biznesem. Zaczyna od drobnego handlu, ochrania biznesmenów. Gram pewnego siebie gościa, bezkompromisowego, który wie, jak się przymilać i dopasowywać do silniejszych, by dostać się na sam szczyt. To dla mnie nowość!  i nie mogę się doczekać premiery. Ale to dopiero w przyszłym roku.

Przeprowadzam z tobą już czwarty wywiad. I dziś wydajesz mi się odmieniony, spokojny i szczęśliwy.

Kiedyś byłem w gorącej wodzie kąpany! Robiłem tysiąc rzeczy naraz. Moje wszystkie zawirowania w życiu prywatnym wynikały z tego, że nie potrafiłem sobie znaleźć miejsca na ziemi. Teraz to miejsce już mam, zacząłem drugie, bardziej dojrzałe życie. I lepsze, bo im jestem starszy, tym mniej się przejmuję. Cieszę się na przykład tym, że na swojej drodze spotykam cudowne osoby.

Fot. Marlena Bielinska

 

Z czego wyniknęła ta przemiana?

Gdybyś pięć lat temu spytała mnie, kim jest Mikołaj Roznerski, musiałbym odpowiedzieć: „Nie wiem”. Dzisiaj jestem bliżej tej odpowiedzi. Rozwijam się, uczę, wyciągam wnioski. Czuję wielką wdzięczność za wszystko, co wydarzyło się w moim życiu. Jak już mówiłem, mam szczęście, bo spotkałem na swojej drodze mądrych ludzi.

W grudniu tego roku skończę 39 lat i jestem dziś spokojniejszy, ale wciąż ciekawy życia i gotowy do rozwoju osobistego i zawodowego.

Czy jedną z tych „mądrych osób” jest twoja dziewczyna, Adriana Kalska? Miłość cię odmieniła?

Nie bez powodu mówi się, że siłą każdego faceta jest jego mądra kobieta! Wspieramy się, jesteśmy nie tylko partnerami, ale przede wszystkim przyjaciółmi. Wszystko teraz jest na swoim miejscu. Ada pokazała mi, że świat jest trochę inny, niż ja go do tej pory widziałem. Dzięki mojej dziewczynie zrozumiałem, że mam prawo do błędów i słabości oraz że nie muszę być idealny. Bardziej o siebie teraz dbam.

Nie dbałeś wcześniej?

Tu nie chodzi o takie dbanie, by być w dobrej formie fizycznej, mieć dobrze zbudowaną łapę czy kaloryfer. Chodzi o pielęgnację umysłu, emocji i własnej wartości. Kiedyś żyłem z dnia na dzień, a teraz żyję z perspektywą, ale jednak „tu i teraz”. Dziś nie zamartwiam się o przyszłość, nie kombinuję za bardzo.

Czym ty kiedyś się zamartwiałeś?

Różne człowiek ma lęki i kompleksy. Każdy. Nie chcę o tym opowiadać, zagłębiać się. Najważniejsze, że jestem świadomy. Wiem, co robię dobrze i źle. I cały czas nad sobą pracuję.

Pamiętam sprzed lat nasz pierwszy wywiad, na który przyszedłeś z synem. Potem wiele razy widywałam cię, jak przychodziłeś z nim na próby do teatru. Twoi znajomi mówią, że nie ma lepszego ojca niż Rozner!

Staram się. Choć przyznaję, że przed laty popełniłem wiele błędów. Nie za bardzo lubię siebie z tamtych lat, ale niczego nie żałuje. To był etap, widocznie potrzebny na mojej życiowej drodze. Dzięki niemu mam z czego wyciągać wnioski i do czego się odnosić. Mam dziś przepięknego, mądrego, fanatycznego synka.

Bardzo go kocham, jest moim oczkiem w głowie i dla niego staram się być najlepszym ojcem i człowiekiem. Oczywiście go rozpieszczam, ale jednocześnie przekazuję wartości i zasady, którymi powinien kierować się w życiu. Robię to, co kiedyś dla mnie zrobił tata.

Jakie to wartości?

Na przykład branie odpowiedzialności za swoje wybory i czyny. Gdy człowiek szuka winy wszędzie, tylko nie u siebie, to nie ma szans na rozwój. Można popełniać błędy, one są wpisane w życie, ale potem konsekwencje trzeba brać na klatę, nawet jeśli to bardzo trudne. Staram się jednocześnie pokazywać mojemu synowi, że każdy ma prawo do słabości, ale warto nad nimi pracować.

 

Fot. Marlena Bielinska


Zobacz także

wyleczyć się z nieszczęśliwej miłości

Sztuka odkochiwania się, czyli 5 etapów, przez które musisz przejść, by wyleczyć się z nieszczęśliwej miłości

6 finansowych rozmów, przez które musi przejść każdy związek

Dziś mogę śmiało powiedzieć: Kobieto! Rozwód to nie koniec świata!

„Dziś mogę śmiało powiedzieć: Kobieto! Rozwód to nie koniec świata!”