Psychologia Związek

Kobiety, które kochają za bardzo. Dlaczego ich życie to katastrofa

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
5 maja 2016
Fot. iStock / kieferpix
 

Hmm, jak mam o sobie napisać. Może wprost: „To ja, kobieta, która Kochała Za Bardzo”. Najczęściej jakiś dupków, panów egoistów, psycholi i każdy najgorszy sort mężczyzny.

A może, niestety, jest tak, że gdy kochamy za bardzo u tej drugiej osoby włącza się tzw. odrzut. Może wszyscy to gramy, bo to pieprzona lekcja, którą wynieśliśmy z dzieciństwa. Miłość wiąże się z bólem, miłość jest ryzykiem, o miłość trzeba walczyć. Ble, ble, ble.

Jako Kobieta Kochająca za Bardzo spotykałam, oczywiście, różnych mężczyzn.

Niestety, ta dotknięta syndromem KZB (Kocham Za Bardzo) zawsze odrzuci porządnego i dobrego faceta. Bo on jest za nudny. Za przewidywalny, za oczywisty. Stoi przy garach (o rany), jest miły (o ranyyy), ciepły (a fuj).

Jasne, żadna KZB nie powie: jestem popierdolona, kocham świrów. Nie, ona powie, że jej się to po prostu zdarza. Ale pech, cholera, znów podobny typ, a przecież ja  szukam w życiu tylko miłości, tylko emocji, czy to źle, że nie chce kapci?. Potem po prostu, biedna się zakochuje. Najczęściej w draniu. W Facecie Niewłaściwym.

A może chodzi też o to, że te Kochające Za Bardzo zagłaskują? Osaczają?

Scenariusz jest zawsze podobny. Ona się wydaje silną, niezależną kobietą. Najczęściej atrakcyjna. Dla pana X, Y i Z to zawsze wyzwanie.

On ją czaruje, uwodzi, zaczynają budować relacje. Na początku jest bardziej niż bosko. Gorąco i emocjonalnie. Potem zaczynają się zgrzyty, bo KZB zaczyna jęczeć: „ A gdzie ty idziesz?”, „Dlaczego beze mnie mnie?” Normalny facet, by przytulił i powiedział: „Weź, kocie, nikt nie jest dla ciebie konkurencją, wrócę”. Nie wiem, cokolwiek. Obróciłby to w żart. Drań odbiera to jako atak na swoją wolność. Trzaska spektakularnie drzwiami i syczy: ograniczasz mnie.

Że co??

Tak się zaczyna ten nieszczęsny pseudo miłosny taniec. Najgorsze jest to, że najczęściej oni dwoje nie wiedzą, że to tylko taniec i pseudo. Dalsze losy KZB są smutne. Ona się stara, dopytuje, pląsa, wyjaśnia, przeprasza, prosi. On staje się coraz chłodniejszy, zirytowany, zmęczony.

Kończy się zwykle tak; on wk**wiony, zniechęcony, odkochany szuka nowej niezależnej, ona leczy rany. Przecież taaaaaak się starała.

Nie wie, że jest jak mała dziewczynka. Dlaczego dzwoni do niego ileś razy? Przecież, na miłość boską, on jeśli będzie chciał oddzwoni. Dlaczego dopytuje czy on kocha? Czyż zakochany człowiek nie ma potrzeby, żeby o tym mówić? Dlaczego się stara, gdy on nie jest miły? Czy wtedy nie należy się po prosty wycofać? Czy nie na tym polega instynkt samozachowawczy? Próbujesz raz, nie działa, wycofujesz się?

Odwróć sytuację. Spotykasz Pana Kochającego za Bardzo. Masz go dość. A on pisze: porozmawiaj ze mną, czy mamy jeszcze szansę, spróbujmy.

Jest ci niedobrze, prawda? Nie lubimy, gdy on się naprasza. Oni też tego nie lubią. Serio.

Byłam Kochająca za Bardzo przez 20 lat. Od kiedy skończyłam 15 lat, mniej więcej do 35 roku życia. Zawsze wpadałam jak śliwka w kompot. Popełniałam wszystkie możliwe błędy: wydzwaniałam, byłam do bólu szczera, otwarta, prawdziwa, pełna ciepła. Który Drań szuka takiej kobiety? Jemu tylko się wydaje. Tak naprawdę chodzi o zdobywanie dopóki jest niezdobyta. Tyle. Kochającej Za Bardzo też nie chodzi o prawdziwą miłość. Ona po prostu chce być najważniejsza. Chce czuć się bezpieczna. Nie rozumie, że jej niezaspokojone potrzeby nie mają nic wspólnego z miłością. Bo kochać mądrze to kochać przede wszystkim siebie, a innym dopiero dawać szansę. To być w kontakcie ze sobą, mieć świadomość swoich braków, ale wiedzieć też, że druga osoba jest w stanie uspokoić nas tylko na chwilę.     

Wtedy, gdy on mówi: „pakuj walizki” – Ty je po prostu pakujesz.

Gdy on mówi: „nie kocham” – nie próbujesz go przekonać.

Gdy on nie oddzwania po jednym telefonie – nie wydzwaniasz jak jakaś niespełna rozumu wariatka. Przestajesz się szarpać. Rozumiesz, że kochasz za bardzo nie dlatego, że spotkałaś właściwego faceta, ale dlatego, że nie chcesz już czuć tego, co często czułaś w dzieciństwie – odrzucenia. Robisz więc wszystko, żeby było dobrze, a w efekcie doprowadzasz do tego, co na początku– odrzucają cię.

Nauczyłaś się, że wszystko trzeba kontrolować, że bliscy zawodzą, że musisz walczyć o uwagę. Ale to gówno prawda. To się działo w dzieciństwie. W dorosłości możesz wybierać– tych, którzy cię kochają też.

Ale, żeby to zrozumieć musisz przeżyć kolejną cholerną stratę. Poczuć się Panna Nikt, zostać na chwilę sama i zastanowić się co robisz źle. A zaczynasz źle od początku często. Wybierasz, na przykład, nierokującego faceta– on już przecież zawalił jako ojciec. Dlaczego z tobą miałoby być inaczej? Albo źle mówi o ludziach. Dlaczego z tobą kiedyś miałoby być inaczej?

Potem za bardzo się otwierasz, starasz, jesteś miła, usłużna…. i tak dalej.

Nie wyczuwasz irytacji, rozdrażnienia, odchodzenia. Nie potrafisz odczytywać sygnały, które dla kochającej zdrowo są jasne.

Nie, nie musisz się załamywać. Po iluś latach męczarni powiedziałam sobie: basta, nie zrani mnie więcej żaden facet.

Stosuje pięć świętych zasad

– Nie wydzwaniam. Po prostu nie. Nie wypisuje wiadomości.  Nie, to nie gierka. Po prostu nie wychodzę przed szereg.

Nie staram się za bardzo. Staram się tyle, ile ta druga osoba.

– Gdy mam swój atak ( muszę zadzwonić, wyjaśnić, wytłumaczyć, powiedzieć co myślę) liczę do dziesięciu, dobra, do pięćdziesięciu, do stu. Do dwustu. Policzę do miliona byleby znów nie zachowywać się żenująco: „ ale o co ci chodzi?”, „ co właściwie chciałeś powiedzieć?”, „dlaczego?”, „kochasz mnie?”

– wybieram właściwych facetów. A raczej wybrałam jednego. Lubi gotować, jest miły, nie jest nudny.

Od trzech lat moje życie to sielanka, a inne koleżanki tylko pocieszam.

Byli piszą, ja nie odpowiadam.

Czas wydorośleć i kochać szczęśliwie:)


Psychologia Związek

Love story bez przyszłości… Uważaj, żeby nie utknąć w „udawanym” związku

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
6 maja 2016
Fot. iStock / Petar Chernaev
 

Wczoraj pewna bliska osoba powiedziała mi: niedobrze mi się robi od tego „łaszenia się do mężczyzn” i udawania. Nie mam już takiej potrzeby, żeby zauważać w nich jakieś „ciacha”. W facetach imponuje mi tylko inteligencja, wiedza i kultura, prawda. Słusznie. Największą wartość ma dziś bycie autentycznym. W miłości i związkach przede wszystkim.

Co się stanie, jeśli utkwimy w „udawanym” związku? To zależy od tego, jak daleko to wszystko zajdzie. Na pewno zamiast się oszukiwać i tracić cenne lata na iluzję, warto zakończyć relację bez przyszłości. Bo udawane związki jej nie mają. Jak je rozpoznać?

Zawodzi komunikacja

Komunikacja jest elementem niezbędnym w zdrowym, prawdziwym związku. Jeśli zawodzi, trudno mówić o rozwiązywaniu potencjalnych problemów, o świadomości tego, co dzieje się w życiu naszego partnera. To bardziej bycie „obok” niż bycie razem. Prawdziwą więź stworzysz tylko wtedy, gdy czujesz się związana ze swoim partnerem (a on z tobą): emocjonalnie, fizycznie i psychicznie.

Bliskość „na pokaz”

Wtedy, kiedy więcej jest was razem na Facebooku niż w prawdziwym życiu. Czy naprawdę ciągłe obejmowanie się i obowiązkowe trzymanie za ręce to oznaka szczerej relacji? Nie zawsze. Jeśli jest tego wszystkiego za dużo, wiele wskazuje na to, że to jedynie ostentacyjna próba pokazania wszystkim „patrzcie jak się kochamy”. Po co? Żeby przekonać o tym samych siebie?

Brak „wyjątkowych” momentów

Wtedy, kiedy związek jest taki… normalny. Nie może być inaczej, skoro w sferze emocjonalnej niewiele was łączy. Nie potraficie razem przeżyć wyjątkowych chwil, nie potraficie ich stworzyć, dostrzec. Bo ta wyjątkowość nawet najbardziej prozaicznych momentów polega na tej „chemii” między dwojgiem ludzi. Gdy jej brak, na próżno szukać magii, fajerwerków i motylków w brzuchu. Równie dobrze mogłabyś oglądać zachód słońca ze swoją babcią (a bywa, że i wtedy emocje są większe).

Ciągłe nieporozumienia

Skoro zawodzi komunikacja, a motywacją do rozwiązywania konfliktów nie jest głębokie, szczere uczucie, tylko chęć zapewnienia sobie chwili spokoju, nie może być inaczej. Że nam nie zależy, to się po prostu czuje.

Brak poważnych rozmów

Na poważne tematy. Jak tu rozmawiać o wspólnej przyszłości, rodzinie, planach na życie? Przecież oboje wiemy, mamy przeczucie, że to wszystko jest „na chwilę”. W autentycznych, szczerych relacjach, nie obędzie się bez gorących dyskusji o tym, co daje nam szczęście i co się dla nas liczy. Unikanie takich rozmów, powierzchowność komunikacji, taka udawana sielanka z reguły oznacza brak zaangażowania.

Brak pozytywnej energii w związku

Mocą, siłą związku jest miłość, namiętność, troska o uczucia drugiej osoby. Niezbędne w trwałym związku jest ograniczenie trochę swojego ego, wypracowywanie kompromisów. Kiedy jesteś prawdziwie zakochana, jesteś gotowa do poświęceń, „elastyczna”.

Łączy was tylko seks

I on jest naprawdę dobry. Ale czy poza tą fizycznością coś cię jeszcze w twoim partnerze interesuje? Czy znasz jego marzenia, poglądy, zainteresowania? Czy lubisz to, jakim jest człowiekiem? W udawanej relacji to wszystko nie jest ważne. Tak wyglądają krótkie, niezobowiązujące związki – „nie związki”.

Niewiele o sobie wiecie

Osoba, która ma szczere, poważne intencje i uczucia, chce być częścią twojego życia. I chce także byś ty była częścią jego życia. Jeśli jesteście już jakiś czas razem, a ty nadal nie znasz ani jego przyjaciół, ani nie spotkałaś członków jego rodziny, oznacza to, że twój partner z jakiegoś powodu ustalił granice waszej znajomości. Warto zapytać dlaczego.

Cóż, „udawane” związki z pewnością bywają czasem dobrym rozwiązaniem. Na chwilę. Wszystko zależy od tego, jakie mamy w życiu priorytety i czego, tak naprawdę, w głębi serca pragniemy.


Psychologia Związek

Jak rozstać się z klasą? Tak, to dla Ciebie moja eks

Listy do redakcji
Listy do redakcji
5 maja 2016
Jak rozstać się z klasą
Fot. iStock / SandraKavas

Kochanie,

Pamiętasz, jak się poznaliśmy opowiadałaś mi, jak to okropnie potraktował cię eks. Poczekaj, jak to było: „Pokłócił się się ze mną pod byle pretekstem, następnego dnia wywalił z Facebooka. Myślałam, że coś zrobiłam nie tak, a on już się spotykał z inną. Mógł mi to szczerze powiedzieć, nie dzwoniłabym do niego jak wariatka i nie zrobiłabym pośmiewiska przed znajomymi”. Pamiętasz to? No tak, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Kiedy w rozpaczy po tobie wertowałem internet, szukałem porad jak przeżyć rozstanie ( tak, żenujące, ja prawie trzydziestoletni facet) znalazłem taki tekst: „Jak rozstać się z klasą”. No nijak, Mała nie pasowało do tego jak Ty potraktowałaś mnie. Spędziłem miesiąc na wypijaniu butelki whisky dziennie, flirtowaniu z kilkoma laskami równocześnie. Byłem podły i nieczuły. Niestety, za każdym draniem stoi  kobieta, która go zraniła. Po rozstaniu wy chcecie budować od razu kolejny związek, tak przynajmniej jest często, my potrzebujemy odreagować.

No ale wrócę do tematu.  Mega spodobały mi się to porady z artykułu: „jak skończyć związek”, chciałem nawet wysłać ci je, ale powstrzymałem się. Mam jednak nadzieję, że ktoś kopnie Cię w tyłek tak jak Ty mnie, widać byłem za dobry.

Zresztą przecież nie chodzi o Ciebie, może każdy kto skończyć związek powinien to przeczytać. Bo odejść to jedno, a obrzygać  to, co było to drugie.

Po pierwsze: SZCZEROŚĆ

Czy to takie trudne????? Po prostu wystarczyłoby, żebyś pojawiła się u mnie i po prostu powiedziała co czujesz. „Nie kocham” jest bolesne, ale lepsze niż „Potrzebuję czasu”, „Sama nie wiem”. Jeśli ktoś mówi, że nie wie, to ta druga osoba

robi wszystko, żeby ona wiedziała. Czyli stara się. Po co się starać, gdy Ty już wiesz, że nic z tego nie będzie? Czy serio to takie trudne być na koniec szczerym? Trzeba ściemniać, oszukiwać, łudzić kogoś?

Jeśli chcesz się rozstać– weź przestań szukać pretekstów. Wal prosto z mostu. Mega źle się czuje człowiek, który słyszy: „,muszę przemyśleć”, a dwa dni później dowiaduje się, że jego eks w objęciach nowego snuje się po mieście. Tak właśnie myśli? Hmm… Doprawdy, hmm.

Także następnym razem mów wprost, bo szkoda czasu.

Po drugie: KONSEKWENCJA

Jeśli „musisz sobie przemyśleć” lub „kończysz” to nie wysyłaj następnego dnia rano wiadomości: „tęsknię”. Ani po pijaku jej nie wysyłaj. Bo dla porzuconego Twoje tęsknię to „kocham”, a nie „żałuję, że się skończyło, musimy to przeżyć”. Nie mieszaj w głowie.

Nie pisz „tęsknię”, żeby mieć kontrolę, żeby mieć mnie wciąż na smyczy, żebym usychał.  Nie bądź egoistką.

Nie ma nic gorszego niż egoizm porzucającego. Wsadź sobie swoje emocje do kieszeni, pozwól nam, porzucanym poradzić sobie z naszymi uczuciami. Na chwilę zapomnij o swojej potrzebie bycia najważniejszą osobą na świecie i chęci trzymania kilku srok za ogon.

Tak, rozstanie boli. Ja tracę miłość, Ty moją przyjaźń. Może to jest uczciwe?

Po trzecie: BEZ OBWINIANIA

„Nie przytulałeś mnie, nie dbałeś, trzy miesiące temu o tej porze robiłeś to i to”. I po co to wszystko, gdy już wiesz, że chcesz odejść? Dla zaspokojenia własnych wyrzutów sumienia.

Wyrzucaj komuś jeśli wierzysz, że coś możecie wspólnie zmienić.

Obwinianie kogoś na odchodne to cios poniżej pasa. Ja myślę jak bardzo nawaliłem, czuje się gównem, nikim. A tak naprawdę Ty połowy rzeczy nie mówiłaś w związku.

To po kiego teraz o tym powiedziałaś?

Przestańcie obwiniać ludzi od których odchodzicie. Bo to jest mega słabe.

Po czwarte: ŻENUJĄCE ODCINANIE

Budzę się rano i już nie mam znajomej na Facebooku. Bo co? Nie zaakceptowałem Twojej formy rozstania? Bo chciałaś odejść i jednocześnie mieć kumpla? Nie rozumiesz, że to jest za trudne?

Życzliwość wobec osoby, która zraniła? Ja mówię, że nie wiem czy będę potrafił być przyjacielem, Ty rano wyrzucasz mnie ze znajomych.

Zdjęcia z Facebooka out, oznaczenia out, wszystko out. Nie znałam go.

Pamiętasz jak mówiłaś, że on Cie odciął?A jak opowiadał znajomym, że dopiero teraz kocha, a tamto to… „Anka? O rany, z Anką to nic takiego”.

Pomyślałaś jak czuję się ja?

Wywalanie ludzi z Facebooka oraz udawanie, że ich się nie znało jest raczej niefajne. Tak więc moja Była powiem Ci z serca jak będziesz kogoś znów rzucać to….

Mów wprost, że chcesz odejść.

Szanuj to, co było.

I szanuj czyjeś uczucia.

Czy to tak wiele?

Rozstanie z klasą – święte słowa.


Zobacz także

Wszystkie kobiety są piękne… tylko często o tym nie wiedzą! To, jak wyglądasz, może być twoją radością lub kompleksem – wybieraj mądrze

Psychologia zapachu

Psychologia zapachu. Jak uleczyć głowę nosem

Dlaczego mężczyzna idealny (dla ciebie), nie musi być w twoim typie