Związek

„Jeśli coś kochasz, to puść to wolno”. Dziś wreszcie rozumiem sens tych słów

Listy do redakcji
Listy do redakcji
20 maja 2020
Fot. Splitshire/ Daniel Nanescu / CC0 Public Domain
 

Nigdy nie umiałam wypytywać cię o twoje sprawy. Mam przyjaciółki, znajome, które nieustannie kontrolują swoich facetów. Pewnie wydaje im się, że wiedzą o nich wszystko. Ale prawda jest taka, że człowiek zawsze znajdzie sobie taki obszar swojej prywatności, do którego nie wpuści nawet najbliższej osoby. Dlatego od zawsze uważałam, że lepiej poczekać, aż sam będziesz chciał mi powiedzieć. I tobie było z tym dobrze. Pasowało ci to. Miałeś swój świat. Miałeś go tak bardzo, że właściwie będąc razem, żyliśmy cały czas osobno.

Bliskość. Pojawiała się, gdy ty tego chciałeś, na twoich zasadach. Spacer za rękę? „Niewygodnie mi tak, ręce mi się pocą” – wysuwałeś delikatnie, ale stanowczo moją dłoń ze swojej dłoni. Szliśmy razem jak para przyjaciół, ale nie jak para. Minęły dwa lata, zanim poczułeś się komfortowo obejmując mnie w parku, czy na ulicy. Kiedy to już się wydarzyło, wydawało mi się, że zrobiliśmy jakiś milowy krok w związku. Prawie tak, jakbyśmy ze sobą zamieszkali. A to przecież nigdy nie nastąpiło.

Miałeś swoje półki w mojej szafie. Po roku jedną, potem dwie, na końcu trzy. Pewnego dnia wyjeżdżając zostawiałeś mi swoje rzeczy do prania. Ja, walcząca feministka i zwolenniczka równego podziału obowiązków cieszyłam się jak dziecko, kiedy wkładałam do pralki twoje koszulki. Kolejny dowód twojego przywiązania. „Doceń to” – mówiłeś. „To dla mnie ogromna zmiana”. Nigdy wcześniej nie byłem z nikim tak blisko. Doceniałam. Czas mijał, czekałam na więcej. Choć pomieszkiwałeś u mnie regularnie, kiedy po trzech latach zaproponowałam, żebyśmy wynajęli wspólne mieszkanie, zareagowałeś jak zwykle. „Zobaczymy”. „Jeszcze o tym nie myślałem”. „Ja nic nie planuję”.

W końcu przyszedł moment, w którym zrozumiałam, że w tym związku wszystko działo się tak, jak ty tego chciałeś. Gdzieś zgubiliśmy moje potrzeby, moje pragnienia, moje wyobrażenie o naszej relacji. Moje poczucie bezpieczeństwa. Miałam cieszyć się z każdego najdrobniejszego dowodu przywiązania, który mi dawałeś. A raczej, który mi wydzielałeś. Powinno mi wystarczyć, że wiem, że mnie kochasz. Niepotrzebne nam takie banały, jak „miłość to czyny, nie słowa”. A jednak. To nie banał, to prawda. Nie mam wątpliwości, że mnie kochasz. Na „swój sposób”. Jest ci wygodnie żyć, tak jak żyjesz i uważasz, że skoro cię kocham, powinnam to akceptować, powinnam być szczęśliwa. Powinno mi to wystarczać. Nie wystarcza.

Pamiętam jak na początku naszego związku powiedziałeś mi „tylko nie myśl, że wezmiemy ślub, mi to zupełnie nie jest potrzebne”. O.K. Ja też nie potrzebuję ślubu, nigdy mi nie zależało no formalizowaniu związku. Ale potrzebuję czuć się w związku bezpiecznie. Albo być sama i wiedzieć, że mogę liczyć tylko na siebie. Że sama jestem.

Boję się odejść, bo wiem, że możesz „nic z tym nie zrobić”. Ale chyba gorsze jest to zawieszenie teraz. Ta niepewność, niedokreślenie. To „chcę z tobą być, ale nie podejmę teraz żadnej decyzji”.

Nie chcę myśleć, że zmarnowałam czas będąc z tobą. Przeczytałam, że każdy z nas spotyka na swojej drodze ludzi, którzy mają nas czegoś nauczyć. Czegoś ważnego, o nas samych. Ja dzięki tobie dowiedziałam się, że potrzebuję czuć obecność osoby, którą kocham, jej zaangażowanie i wsparcie. Że nie umiem żyć w związku niedokreślonym, bez planu na przyszłość, a przynajmniej bez jakiegoś kierunku na to „co dalej”.

„Jeśli coś kochasz, puść to wolno. Jeśli należy do ciebie, wróci.” Dziś wreszcie rozumiem sens tych słów. Miłości nie zamkniesz w klatce, nie zaklniesz, żeby była taka, jak chcesz. Niektórzy potrzebują do niej dojrzeć, ale ty nie musisz na to czekać latami. Bo nie ze wszystkimi taka miłość jest możliwa.


Związek

Jej Wysokość Pszczoła

Redakcja
Redakcja
20 maja 2020
Fot. iStock
 

Ptaki, nietoperze i inne małe ssaki, a także owady takie jak motyle, chrząszcze i pszczoły zapylają rośliny i pomagają im w rozmnażaniu. Dzięki zapylaczom produkowane są zasoby naturalne, podtrzymana jest równowaga w ekosystemach, a pożywienie znajduje się na naszych stołach. Kwiaty zapyla wiele gatunków zwierząt, jednak najwięcej wiemy na temat jednego – pszczoły miodnej. Pszczoła robotnica podczas wyprawy po nektar odwiedza średnio od 50 do 100 kwiatów[1]. Szacuje się, że owady te są odpowiedzialne za blisko 80% zapylonych roślin[2]. Zabójcza mieszanka, w której skład wchodzą: toksyczne pestycydy, choroby i pasożyty, zespół masowego ginięcia pszczół (CCD) i zmiany klimatu, sprawia, że pszczoły są w niebezpieczeństwie. Światowy Dzień Pszczół, który obchodzimy 20 maja, to dobra okazja do przyjrzenia się, jak zmiany klimatu wpływają na życie tych niezwykłych zwierząt.

Według autorów Raportu Earthwatch Institute (2008) pszczoły to najważniejsze zwierzęta na naszej planecie[3]. Jednak wyniki badań wskazują, że w ostatnich dekadach ich liczebność spada w wyniku oddziaływań wielu sprzężonych czynników. Najważniejsze zagrożenia to ekspansja rolnictwa i urbanizacja, które powodują degradację i utratę siedlisk i źródeł pokarmu. Intensywne rolnictwo prowadzi do zanikania różnorodności roślin, przez co owady mają mniej pożywienia oraz materiałów do budowania gniazd. Zanieczyszczenie środowiska, przede wszystkim w wyniku nadmiernego stosowania chemicznych środków ochrony roślin, dziesiątkują populacje pszczół bezpośrednio (środki owadobójcze i grzybobójcze) i pośrednio (herbicydy). Dla pszczół miodnych w Europie szczególnie niebezpieczne są inwazyjne gatunki obce (np. szerszeń azjatycki), roztoczowe, grzybicze i wirusowe choroby, a także pasożyty bytujące w ich organizmach. Zespół masowego ginięcia pszczoły miodnej (CCD), objawiający się gwałtownym i masowym ubytkiem pszczół lotnych poza ulem, prowadzi do ginięcia całych rodzin. Kolejnym zagrożeniem jest zmieniający się klimat, w tym ekstremalne zjawiska pogodowe.

Problem jest niezwykle poważny. Około 84% gatunków roślin uprawnych i 78% gatunków dzikich kwiatów w samej Unii Europejskiej zależy, przynajmniej częściowo, od zapylania przez zwierzęta[4]. Wyginięcie pszczół to nie tylko zachwianie równowagi w ekosystemach, ale też realne zagrożenie dla bezpieczeństwa żywnościowego.

„Kiedy wycięte zostanie ostatnie drzewo…

ostatnia rzeka zostanie zatruta i zginie ostatnia ryba – odkryjemy, że nie można jeść pieniędzy”. To stare przysłowie idealnie odnosi się do sytuacji, z którą będziemy musieli się zmierzyć, w przypadku drastycznego spadku liczebności populacji pszczół. Żaden inny gatunek, taki jak np. motyle czy nietoperze, nie zapyla roślin w równie efektywny sposób. Dzisiejsza technologia pozwala na stworzenie „sztucznych zapylaczy”, które byłyby w stanie wykonywać najważniejsze zadania pszczół, jednak nikt i nic nie zastąpi tych niezwykle pracowitych i potrzebnych nam wszystkim zwierząt. Aby zebrać 1 kg miodu, muszą one odwiedzić ponad 5 700 000 kwiatów[5], co obrazuje skalę ich pracy.

– Na naszym kontynencie zapylaczami są nie tylko pszczoły, ale także z wyglądu do nich podobne muchówki,  motyle, ćmy, niektóre chrząszcze i osy. Około 15 miliardów euro z rocznej produkcji rolnej UE bezpośrednio zależy od owadów zapylających rośliny. Postępujący spadek ich liczebności będzie miał wpływ na wiele dziedzin naszego życia. Jeśli nie zajmiemy się przyczynami tego procesu i nie podejmiemy odpowiednich działań, my i przyszłe pokolenia zapłacimy wysoką cenę – komentuje Bożena Kornatowska, ekspert ds. różnorodności biologicznej Instytutu Ochrony Środowiska – Państwowego Instytutu Badawczego, realizującego projekt Klimada 2.0.

Fot. iStock

Zmiany klimatu nie pomagają pszczołom

Zwiększenie stężenia gazów cieplarnianych (głównie dwutlenku węgla) w atmosferze nie tylko prowadzi do globalnego ocieplenia zagrażającego różnorodności biologicznej świata. Naukowcy badający przyczyny wymierania populacji pszczół stwierdzili, że gwałtownie rosnące stężenie dwutlenku węgla w powietrzu może prowadzić do zmian w fizjologii roślin i obniżenia poziomu białka w ważnych źródłach pyłku[6].

Zapylanie jest jednym z tych niewidzialnych, ale bezcennych świadczeń, które natura zapewnia nam za darmo. Wyniki badań wskazują, że populacje naszych sztandarowych zapylaczy są zagrożone. Jeden na dziesięć gatunków pszczół i motyli na naszym kontynencie jest bliski wymarcia. Zbyt mało pokarmu, zanikanie siedlisk w wyniku intensywnych działań rolniczych  i niewłaściwe stosowanie środków ochrony roślin sprawiają, że liczebność populacji pszczół spada z roku na rok. Coraz wyższe temperatury i coraz częściej występujące ekstremalne zjawiska pogodowe nie sprzyjają odbudowie ich populacji, co gorsza – istotnie przyczyniają się do alarmujących trendów spadkowych – dodaje Bożena Kornatowska, ekspert ds. różnorodności biologicznej IOŚ-PIB, realizującego projekt Klimada 2.0.

Używanie naturalnych środków ochrony roślin to nie jedyny sposób wspierający ochronę owadów  zapylających. Jeśli posiadamy ogródek lub balkon, warto wziąć pod uwagę uprawianie wielu różnych gatunków roślin – będą one nie tylko ozdobą, ale też pożytecznym środowiskiem dla owadów. Uprawiajmy rośliny naturalnie występujące w naszej strefie klimatycznej, takie jak głóg, wrzos, kocimiętka, jeżówka purpurowa czy astry. W związku z panującą suszą, zapotrzebowanie na wodę wzrasta również wśród zapylaczy, które jak wszystkie organizmy wykorzystują ją w swoich procesach życiowych. Jeśli chcemy pomagać pszczołom, warto pomyśleć o specjalnym poidełku, które wypełnione wodą, pomoże im przetrwać upały. Przy tworzeniu poidełka należy pamiętać, aby nie było zbyt głębokie i posiadało udogodnienia w postaci kamyczków i gałązek – dzięki temu owady nie utoną.


[1] Lars Chittka, James D. Thomson, 2003, Cognitive Ecology of Pollination: Animal Behaviour and Floral Evolution, s. 243

[2] Dharam P. Abrol, 2011, Pollination Biology: Biodiversity Conservation and Agricultural Production, s. 738

[3] https://www.theguardian.com/environment/blog/2008/nov/21/wildlife-endangeredspecies

[4] https://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/TXT/PDF/?uri=CELEX:52018DC0395&from=EN

[5] Nathaniel Altman, 2010,The Honey Prescription: The Amazing Power of Honey as Medicine

[6] https://royalsocietypublishing.org/doi/10.1098/rspb.2016.0414


Związek

Dziurawiec – pospolite ziele o „magicznych” mocach. Warto znać właściwości lecznicze tej rośliny

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
20 maja 2020
Dziurawiec - herbata, nalewka, właściwości dla zdrowia
Fot. iStock

Dziurawiec zwyczajny (ruta, ziele świętojańskie) to lecznicze zioło, które popularnością cieszy się od czasów starożytnych. Uważano je nie tylko za skuteczny lek na wiele dolegliwości, ale również przypisywano mu ochronne moce przed duchami. Ta niezwykła roślina pojawia się nawet w miastach, za nic mając niesprzyjające warunki do wzrostu. Jakie właściwości ma dziurawiec, jak działa herbata i nalewka z tego ziela?

Dziurawiec – zioło przepełnione symboliką

Dziurawiec zwyczajny (Hypericum perforatum L.) to roślina wieloletnia, rosnąca niemal wszędzie. Liście dziurawca mają kształt elipsy i charakterystyczne „dziurki”, które w rzeczywistości są niewielkimi gruczołami zawierającymi olejki eteryczne.

Dziurawiec - herbata, nalewka, właściwości dla zdrowia

Fot. iStock/dziurawiec

Bardzo ciekawe jest pochodzenie nazw dziurawca, które wywodzą się z wierzeń ludowych. I tak, ziele świętojańskie (świętego Jana) zostało nadane z powodu okresu kwitnienia zioła, który przypada na drugą połowę czerwca.  Uważano ponadto, że ziele dziurawca sam wściekły diabeł podziurawił (liście mają rzędy małych, wspomnianych powyżej „dziurek”, widocznych pod słońce), stąd wykorzystywano sok z ziela do odpędzania złych duchów oraz przepowiadania chorób. Stąd również wywodzą się nazwy dziurawiec, dziurawnik, dziurkawiec. Inne tradycyjne nazwy dziurawca także związane są z wierzeniami, z powodu soku w kolorze głębokiej czerwieni symbolizującej krew Chrystusa. Inne ludowce nazwy odnoszące się do tego to: krew Matki Bożej, krewka, krzyżowe ziele. Nazw jest jeszcze więcej, ściśle związanych z ziołolecznictwem. To wskazuje, jak wartościową i cenioną rośliną był dziurawiec.

Dziurawiec zwyczajny – co zawiera?

Obecne ziołolecznictwo wykorzystuje surowiec z młodych pędów dziurawca oraz jego kwiaty. W dziurawcu znajduje się wiele cennych dla zdrowia substancji, które mają potwierdzone działanie lecznicze. Obecne są w nim witaminy A i C, cenne olejki eteryczne, kwasy organiczne, biflawonoidy, sole mineralne, cukry, pektyny, choliny, żywice. Ziele zawiera także m.in.: przeciwbakteryjną hiperforynę, flawonoid hiperycynę, przeciwbiegunkowe garbniki, moczopędny hiperozyd, uszczelniające naczynia krwionośne kwercetynę i rutynę. Wykorzystanie dziurawca w leczeniu zależne jest od formy podania ziela:

  • ekstrakty alkoholowe, zawierające hiperycynę, wykazują wyraźne właściwości antydepresyjne;
  • ekstrakty niskoalkoholowe lub wodne, które nie zawierają hiperycyny, lecz posiadają glikozydy flawonoidowe, fenolokwasy, garbniki, działają ściągająco i spazmolityczne;
  • wyciągi olejowe wykazują działanie przeciwzapalnie, leczą oparzenia i rany.

Dziurawiec zwyczajny – właściwości dla zdrowia

Liczne właściwości, jakie wykazuje dziurawiec, sprawiają, że to ziele jest wyjątkowo cenione w naturalnej medycynie.

Dziurawiec - herbata, nalewka, właściwości dla zdrowia

Fot. iStock/dziurawiec

Środek moczopędny

Dziurawiec wykazuje świetne właściwości moczopędne, co jest przydatne w leczeniu kamicy nerkowej. Ziele może przyspieszyć wydalanie moczu nawet o 30% w ciągu doby.

Wspiera leczenie skóry

Dziurawiec jest doskonałym wsparciem w trakcie leczenia skóry. Można naparem przemywać uszkodzone miejsca na skórze, co dzięki działaniu antybakteryjnemu przyspieszy proces gojenia. Wywar z dziurawca sprawdzi się do leczenia wrzodów i ropni, oraz jako naturalny tonik do skóry trądzikowej. Dziurawcem można również leczyć odmrożenia.

Łagodzi stany zapalne jamy ustnej

Dzięki działaniu ściągającemu dziurawiec sprawdzi się jako płukanka wspomagająca leczenie stanów zapalnych dziąseł, gardła, płukania całej jamy ustnej.

Koi układ pokarmowy

Ziele dziurawca działa rozkurczająco na mięśnie układu pokarmowego i działa żółciopędnie. Przyspiesza trawienie, łagodzi niestrawność, usuwa skurcze i ból brzucha. Stosuje się go jako wsparcie leczenia stanów zapalnych żołądka i jelit. Pomaga w różnych schorzeniach wątroby i dróg żółciowych, przy wrzodach żołądka i dwunastnicy, reguluje zaburzenia pracy gruczołów wydzielania wewnętrznego.

Wzmacnia układ nerwowy

Dziurawiec wykazuje dobre działanie na funkcjonowanie układu nerwowego. Jest stosowany w łagodzeniu nerwic i stanów lękowych, łagodzi napięcie, które wywołuje silny stres. Koi rozchwianie emocjonalne u kobiet w czasie menopauzy, oraz zespołu napięcia przedmiesiączkowego. Może pomóc w leczeniu migrenowych bólów głowy. Wyciąg z dziurawca może być wsparciem dla terapii stanów depresyjnych oraz depresji o łagodnym i umiarkowanym nasileniu. Nie wolno go jednak łączyć z zaleconymi lekami antydepresyjnymi, co grozi wystąpieniem zespołu serotoninowego (przyspieszony oddech, wzrost temperatury ciała, nudności, biegunkę, dreszcze, pogłębione odczuwanie lęku).

Dziurawiec – herbata 

Ziele dziurawca można przyjmować na różne sposoby. Najczęściej dziurawiec spożywany jest jako herbata ziołowa, z torebki lub suszu, który należy zaparzać przez 5-10 minut. Herbata z dziurawca zalecana jest jako wsparcie równowagi emocjonalnej oraz psychicznego samopoczucia. Pomaga również w prawidłowym funkcjonowaniu układu pokarmowego i pracy nerek. Jeśli dziurawiec stosujemy dla pobudzenia układu trawiennego, należy pić go 2–3 razy dziennie na pół godziny przed posiłkiem. Jeśli ma na celu ukojenie nerwów i wyciszenie, herbatę najlepiej stosować wieczorem.

Dziurawiec - herbata, nalewka, właściwości dla zdrowia

Fot. i Stock/herbata z dziurawca

Dziurawiec – nalewka

Ziele można również przyjmować pod postacią nalewki. Można kupić gotową lub wykonać samodzielnie, co nie jest trudne.

Dziurawiec – nalewka:

  • ok. 100 gram kwiatów dziurawca,
  • 0,5 l spirytusu,
  • 200 ml mody

Aby przygotować nalewkę z dziurawca kwiaty wsyp do umytego słoja, zalej spirytusem, wodą, wymieszaj i odstaw na dwa tygodnie. Co jakiś czas wstrząśnij słoikiem. Po upływie dwóch tygodni gotową nalewkę przecedź przez gazę i przelej do butelek. Nalewkę przechowuj w ciemnym miejscu.

Nalewkę zaleca się do nacierania bolących stawów, lub wewnętrznie, mieszając 1 łyżeczkę nalewki w 1/2 szklanki wody (pij dwa razy dziennie).

Dziurawiec - herbata, nalewka, właściwości dla zdrowia

Fot. iStock/nalewka z dziurawca

Dziurawiec – przeciwwskazania

Dziurawiec wchodzi w interakcję z większością leków – może osłabiać ich działanie terapeutyczne, przyspieszać ich usuwanie z organizmu. Szczególnie należy przemyśleć stosowanie dziurawca razem z lekami antydepresyjnymi, antykoncepcją hormonalną, lekami przeciwzakrzepowymi i antyretrowirusowymi, oraz w trakcie przyjmowania teofiliny i digoksyny. Zawsze należy zapoznać się z ulotką dołączoną do przyjmowanego leku lub terapię dziurawcem skonsultować z lekarzem.

Hiperycyna nadająca głęboki kolor sokowi dziurawca posiada właściwości fotouczulające, więc po intensywnym kontakcie skóry ze słońcem mogą pojawić się przebarwienia skórne i nawet poparzenia. Powinny go unikać z tego powodu osoby o bardzo jasnej karnacji, zmianami na skórze oraz nadwrażliwością na promieniowanie słoneczne. Preparatów na bazie dziurawca nie mogą przyjmować dzieci poniżej 7. roku życia, a także kobiety w ciąży. Przyjmowanie dziurawca nie jest również wskazane przy znacznie uszkodzonej wątrobie oraz przy wysokiej gorączce.


źródło: www.kierunekfarmacja.pl ,www.czytelniamedyczna.pl , dieta.pl , fajnyogrod.pl 

 


Zobacz także

4 znaki zodiaku, które lubią ostry i szalony seks [18+]

„Muszę wcześnie wstać. Zaciągnę się zapachem kawy, obudzę dzieci i pójdę w swój dzień”. Czasami boję się, że upadnie. Zostanie tam ze swoim zamyśleniem i jakimś nieuchwytnym smutkiem.

Mój mąż gej

Mój mąż gej… To takie dziwne, że jeszcze wczoraj żyłam w zupełnie innym świecie