Lifestyle

Myślisz, że już nic cię w życiu nie czeka? Koniecznie obejrzyj ten film!

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
1 grudnia 2015
Fot. Screen z YouTubetonynsyde
 

Jeśli komuś z okazji jesieni ( przepraszam, zimy) jest źle, smutno i bezsensownie, to mam coś na pocieszenie. Obowiązkowego. Bo jest tutaj wszystko, czego szuka człowiek. Nagła nadzieja, nieoczekiwany zwrot akcji, szansa na miłość.

Oto on dość smutny mężczyzna i jego dzień świstaka. Pobudka, droga do pracy, korpozebranie i korpodół. Potem droga z pracy, samotne jedzenie, zero wiadomości na sekretarce. Niemilusio bardzo. Aż tu nagle pewnego dnia….

Zresztą zobaczcie same. A potem z ulgą napijcie się kawy – wszystko co dobre zawsze może być przed nami…Ważne tylko, by tego nie ominąć.


Lifestyle

10 rzeczy, którymi przejmujemy się tylko wtedy, gdy jesteśmy młode (a potem już nie). Na szczęście

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
1 grudnia 2015
Fot. Pixabay / love_sun / CC0 Public Domain
 

– Czy ty żyjesz tak  jak chcesz?– spytała mnie dziś rano moja bardzo racjonalna przyjaciółka?

– A ty jakoś źle się czujesz? – odpowiedziałam.

– Nie – zamruczała ponuro – Ja się zbliżam do czterdziestki.

Powiało grozą. Jej ton brzmiał mniej więcej tak jakby komunikowała, że właśnie umiera, że już nie może uprawiać seksu, że nadszedł koniec.

– Hmm – powiedziałam. Chciałam jakoś więcej, ale nie bardzo wiedziałam co.

Przypomniałam sobie, że niedawno trafiłam na swój dawny tekst w jednym z pism kobiecych. Dotyczył przemijania – bohaterkami były kobiety starsze ode mnie o jakieś 10 lat. Na ogół identyfikuje się  z cierpieniem samotnych, porzuconych, smutnych, zdradzonych, niezadowolonych. Nie dlatego, że wszystko przeżywałam. Część przeżyłam, część przeżyły bliskie mi kobiety.  Ale przemijania jeszcze w moim życiu nie grali. Szczególnie, że wszystkie moje bohaterki (nawiasem mówiąc kobiety z pierwszych stron gazet) mówiły, że to nic, że świetnie czują się w swoim ciele. I przemijanie mają gdzieś. Bo mają pasje, miłość, pracę, a uroda to wiadomo jest, przemija i co z tego.

Tylko jedna osoba przyznała: patrzyłam w lustro i płakałam. A potem przestałam patrzeć w lustro. Do tej pory jak widzę się w wystawie sklepowej myślę: „Boże, jakiś koszmar.” Mówiła, że  dla pięknej kobiety starzenie się jest trudne. Choć te kilka lat, gdy wciąż jesteś niby młoda, a już jedną nogą tam. A potem po pięćdziesiątce. Za mało o tym mówimy.

Do przemijania urody dochodzą inne dylematy. „Czy jestem tam gdzie chcę?” „Z kim chcę?” „Co zrobiłam?”„Co mogę jeszcze zrobić?”. Tamta moja bohaterka powiedziała: najważniejsze wtedy, żebyś na te pytania miała dobrą dla siebie odpowiedź. Że urodziłaś dzieci, bo chciałaś, masz miłość, zawodowo jesteś zrealizowana. Wtedy jest ci łatwiej. Pamiętam, że poprosiłam ją, by wymieniła kilka rzeczy fajnych (artykuły w prasie kolorowej nie mogą być smutne).

Powiedziała. „Generalnie mam w d…..Więcej rzeczy mam w d…..Właściwie prawie wszystko mam w d….”.

– Co na przykład? – spytałam.

– Że ktoś nas mnie nie lubi i nie ceni. E, na miłość boską, sama siebie czasem nie cenię. I co za problem właściwie? Czy ja muszę być najlepsza? Czy każdy musi myśleć, że jestem? Gdzieś to mam. Żebyś chociaż ja trochę lubiła siebie– to jest najważniejsze.

– Że mój wybranek nie podoba się wszystkim. Tak, brałam kiedyś udział w tej zabawie pt. „Muszę mieć najprzystojniejszego faceta, najmądrzejszego, lubianego, fajnego. Że to świadczy o mnie. W pewnym momencie stwierdzasz: „Boże, całe szczęście, że on nie podoba się wszystkim. Mniejsze ryzyko, że któraś mi go odbierze. Poza tym nie złoto to, co się świeci. I w pewnym momencie doskonale to rozumiesz. Ileż ja miałam boskich mężczyzn, którzy mnie zawodzili.

– Że ktoś uważa, że jestem kiepską żoną,  matką, przyjaciółką. Pewnie czasem jestem. Bywałam złą żoną, rozstałam się ze swoim mężem, porzuciłam go dla innego. Wszyscy mówili: „Ona jest podła”.  A ja  zawsze starałam się być blisko siebie. Nawet jeśli ponosiłam potem tego konsekwencje.

– Że nie wiem wszystkiego. Bardzo bawią mnie ci młodzi ludzie, którzy mają parcie na to, by wiedzieć wszystko. Wszystko czyli wielkie nic.  Takiej śmiesznej sceny byłam świadkiem. „Czytacie Kischa?” rzucił ktoś. „Czytamy, czytamy, oczywiście”. Trwała ta szamotanina ileś czasu, aż w końcu najstarszy z nas zapytał. „A kto to jest Kisch”. Okazało się, że nikt nie wie. Wszyscy tylko oszukiwali, że wiedzą. Dojrzałość pozwala sobie na pytania.

– Że mam (czasem) nudne życie. No pewnie, że mam. I całe szczęście.

– Że nie mamy tyle pieniędzy, ile niektórzy. No niestety. Albo na szczęście. Bo pieniądze jednak bardzo zmieniają świadomość.

– Że nie zrobiłam kariery. Jakbym mogła, jakbym chciała, jakbym oczekiwała. Ale czy to znaczy, że mam się zapić na śmierć?

I tak właśnie dzisiaj pomyślałam sobie o pani X. Znanej aktorce, która kiedyś mi tak powiedziała, że boli ją przemijanie, a potem wyznała, że ma to, o czym młodzi mogą tylko pomarzyć – że luz, że dystans, że brak oczekiwań. Zapisałam sobie na kartce, SMS-em wysłałam przyjaciółce.

Tak, starzejemy się. Niestety. Na szczęście. Bo przecież przyszłoby zwariować w tym wiecznym niepokoju.


Lifestyle

Pruderia, tabu? Ależ zapraszam, tu poczujesz się bezpiecznie. Obowiązuje zakaz niewygodnych pytań

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
1 grudnia 2015
Fot. iStock / barbaragibbbons

Poczucie bezpieczeństwa? To chyba wtedy, kiedy nie jesteś narażona na niezręczne sytuacje. Pewne sprawy należy zachować dla siebie, to przecież jasne. Po co zaraz o wszystkim tak wprost? Tabu? U nas? Nie, nie kochana. U nas po prostu dbamy, żeby było miło. Niczego nie zabraniamy, po prostu są rzeczy, o których się nie rozmawia, zgodzisz się ze mną?

Ale przecież nasz dom jest bardzo otwarty. Tu poczujesz się swobodnie. Nie ma mowy o niewygodnych pytaniach.  Kochamy ze sobą przebywać, rozmawiać. Nie, nie marwt się, nikt cię nie zapyta skąd te siniaki na rękach. U nas wszyscy są taktowni. Coś się dzieje niedobrego w twojej rodzinie? Pamiętaj, w Polsce rodzina jest święta. Matka również, oczywiście. Ale nie musisz mówić głośno, że on pije. Agresja? Porozmawiaj z  księdzem. To jest właściwy przewodnik po życiu. On ci wytłumaczy. Napij się herbatki. Ciasteczko zjedz. Ciepło dzisiaj, ładnie. Prawda?

O seksie? Z dziećmi? No wiesz… Były takie sytuacje. – Mamusiu, dlaczego nasze sąsiadki spod trójki całowały się na schodach? – zawołało nasze dziecko –  Przecież to dwie panie! – Umyj ręce! –  powiedziałam spokojnie. Grunt to spokój. I umiejętne odwrócenie uwagi. Rozmawiać? Po co? Jak? Wiadomo, w bajkach różne dziwy można spotkać: i smoki o trzech głowach i torturowane królewny i odcinane pięty, żeby tylko pantofelek dał się wcisnąć… Ale o miłości dwóch pań? I ja to mam  jeszcze dziecku wytłumaczyć? Niech ogląda kreskówki. Niech się nie zastanawia.  – Czemu ta pani siedzi na panu? – spytał  maluch innego dnia.  Przypadkowo (tuż przed programem o zwierzątkach wyemitowano zwiastun filmu dla dorosłych) zobaczył szczątkową scenę seksu. – Nie patrz. Masz jeszcze czas. Nie interesuj się.

W zeszłą sobotę byli u nas znajomi. Na klatce minęli naszą sąsiadkę. To starsza, samotna pani w płaszczyku nadgryzionym zębem czasu. I nie tylko czasu, chyba…

– Dlaczego ta pani tak brzydko pachnie? – zawołał ich syn, kiedy tylko weszli. – Zajmij się swoimi zapachami, chyba znowu nie umyłeś uszu – odpowiedział mu zdenerwowany ojciec.

Z dziećmi o starości jakoś tak niezręcznie, przyznasz chyba? O chorobach? Jeszcze gorzej. A wiesz,  całkiem niedawno w pobliskiej aptece byłam świadkiem takiej scenki… Mała dziewczynka pytała swoją mamę – Dlaczego kupujesz pradziadkowi pampersy? Kiedy dziadek umrze? – Matka czerwona, wstyd na całą kolejkę z tymi pampersami.

– Jak możesz! Nie kochasz dziadka? Sprawiłaś mi ogromną przykrość – krzykneła. A mała? Spuściła głowę. Co ona z tego zrozumie? Coś tam pewnie słyszy, że dziadek jest chory i umiera. Ale wiesz, przecież o tym nie wypada tak wprost…

Dużo znacie takich „miłych” domów?

Tematów, których zbyt często unikamy jest mnóstwo: samotność, niedoskonałość naszego ciała, bezdzietność z wyboru. Jak to możliwe – tabu  w XXI wieku? Przecież milczenie bardzo często prowadzi do nieporozumień. Spróbujmy być bardziej otwarci w rozmowach z dziećmi, z bliskimi. Przestańmy pewne kwestie „zamiatać po dywan”. To naprawdę zaprocentuje.


Zobacz także

Posłałam dziecko do żłobka, gdy miało 14 miesięcy – i nie żałuję

50 lekcji o życiu i ludziach, których nikt ci nie udzieli, po prostu sam kiedyś je zrozumiesz

8 zaskakujących faktów o śnie

8 zaskakujących faktów o śnie