Związek

Dlaczego faceci tracą zainteresowanie twoją osobą? Może być kilka powodów

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
26 września 2018
Fot. iStock/fizkes
 

To częste doświadczenie: poznajesz kogoś nowego, fajnie się wam ze sobą rozmawia, ale po krótkim czasie zastanawiasz się, co poszło nie tak? Takie sytuacje obecnie najczęściej dotyczą znajomości internetowych, rozmów do późnych godzin nocnych z mężczyznami poznanymi przez portale randkowe, którzy nagle znikają bez słowa. Dlaczego ludzie tracą zainteresowanie twoja osobą? Może być kilka istotnych powodów.

Niska pewność siebie

Jednym z najczęstszych powodów, dla których ludzie tracą zainteresowanie, jest fakt, że osobie, z którą się spotykają, zupełnie brakuje pewności siebie, a to w relacji jest niezwykle ważne. Nikt nie chce czuć się odpowiedzialny za czyjeś samopoczucie, nie chce nieustannie utwierdzać kogoś w przekonaniu, że tak jest atrakcyjny, fajny, dowcipny, mądry, miły. To wszystko o sobie powinien wiedzieć każdy z nas.

Zrób wgląd w siebie, pomyśl, jakie są twoje mocne strony. Pewność siebie nie jest niczym nabytym, buduje się ją przez całe życie, naprawdę warto nad nią popracować i wzmocnić siebie.

Zbyt duża potrzeba bycia z kimś

Niektórzy ludzie desperacko szukają miłości, w samotności są nieszczęśliwi i pragną, mieć przy sobie kogoś, kto spędzi z nimi życie. Tak się składa, że ktoś, kto nas poznaje od razu to wyczuwa.

Warto zdać sobie sprawę z tego, że dopóki nie będziesz potrafiła być szczęśliwa sama ze sobą, dopóki nie pokochasz siebie, trudno ci będzie zbudować dobrą, zdrową i trwałą relację. Nie możesz oczekiwać od partnera odpowiedzialności za twoje szczęście, sama w pierwszej kolejności, musisz o nie zadbać.

Zły czas

Jeśli żadna z powyższych sytuacji ciebie nie dotyczy, być może ktoś stracił zainteresowanie, bo dla niego nie był to dobry czas. Nie wiemy, co się dzieje w życiu innych, na jakim etapie są, czym są zajęci. Często brak zainteresowania nie jest wynikiem tego, że coś z nami jest nie tak, tylko po prostu nieodpowiedniego czasu i miejsca. Nie wszystko jesteśmy w stanie sobie wytłumaczyć, czasami niektóre rzeczy warto puścić i iść dalej.

Zbyt szybko

Czasami bywa inaczej – jest czas, jest miejsce, zaczyna się coś fajnego, iskrzy między wami, ale nagle wszystko się kończy. Co poszło nie tak? Może było za szybko? Zbyt intensywnie? Może jedno z was się przestraszyło? Chciało na początek bardziej luźnego związku, a szybko zaczęliście mówić o poważnych zobowiązaniach, mieszkaniu razem, dzieciach, ślubie?

Pamiętaj, żeby niczego nie robić na siłę, zachowaj równowagę, nie da się zbudować trwałego w związku w dwa tygodnie, na to potrzeba czasu, ale też naszej cierpliwości, choćby po to, aby się przekonać, że z tym facetem chcemy faktycznie wiązać plany na przyszłość.


źródło: Psychology Today


Związek

Czy to zbrodnia być szczęśliwym?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
26 września 2018
Fot. iStock/coffeekai
 

Często myślimy, że na coś nie zasłużyliśmy, że nie powinniśmy zbierać pochwał, oklasków czy życzliwości losu. Nosimy w sobie wieczne poczucie winy. Przecież już każdy sześciolatek wie, że gdy się pomyli, poniesie tego konsekwencje. Dokładniej mówiąc, gdy nie ufamy sobie, uważamy, że nie jesteśmy w stanie podjąć dobrych decyzji, naszą głowę wypełniają wątpliwości, które traktujemy jak karę. Mamy nadzieję, że następnym razem unikniemy tego samego błędu. A gdy to się nie udaje, zjada nas poczucie winy, że znowu zawiedliśmy, że rozczarowaliśmy siebie i innych.

Ci, którzy noszą w sobie poczucie winy, mogliby pełnić życiową misję – nieustanne dbanie o zadowolenie innych. To rola, która została podyktowana im przez ich rodziców, najbliższych. Oni byli odpowiedzialni za wszystkie problemy, bolączki w rodzinie. Wiecznie słyszeli: „Znowu to zrobiłaś”, „To przez ciebie”, „Czy ty nie możesz inaczej się zachowywać”. A dzisiaj myślą: „Gdybym się bardziej postarała, byłoby lepiej”, „Gdybym coś zrobiła, to by się nie wydarzyło”, „Gdybym się odezwała, to by się nie stało”. Oni z góry zakładają, że są winni. Poczucie winy zawsze przychodzi, to tylko kwestia czasu.

Olga była męczennicą w swojej rodzinie. Wszystko było jej winą. Jej rodzice i rodzeństwo rozwiązali swoje problemy, zawsze ją obwiniając za to, co się wydarzyło. Gdzieś podświadomie jej najbliżsi wiedzieli, że Olga jest podatna na „bycie winną”, więc używali tej broni przeciwko niej. Chronili siebie kosztem Olgi.

Niektórzy mogli myśleć, że Olga jest słaba, ale tak naprawdę najbliżsi często wybierają najsilniejszego wśród siebie, by ta osoba dźwignęła ciężary, których reszta nie może znieść. Taki kozioł ofiarny przenosi ten ciężar w swoją dorosłość, nawet starość. W rezultacie ci, którzy czują się winni, nie mogą być szczęśliwi. Szczęście byłoby niespójne ze stylem życia, który został na nich nałożony.

Dla niektórych szczęście jest bezużyteczne. Szczęście jest „łatwe”. Nie dowodzi, że jesteśmy „twardzi”. Cierpienie to coś zupełnie innego. Cierpienie może być użyte na naszą korzyść. Daje nam to „prawo” do bycia szczęśliwym, ponieważ „zarobiliśmy to”, unieśliśmy jakiś ciężar, na szczęście trzeba zasłużyć. Cierpienie „udowadnia”, że jesteśmy moralnie silniejsi niż ludzie, którzy „nie potrafią go znieść”..

Kto ma potrzebę udowadniać, że potrafi cierpieć? Najczęściej są to ci, którzy czują się gorsi, mają niskie poczucie własnej wartości, uważają, że są niewystarczająco dobrzy, aby sprostać wymaganiom życia. To przekonania zakorzenione w nich już w dzieciństwie. Tkwią w wiecznym poczuciu winy, a cierpienie ich „uszlachetnia”, jest dowodem ich wartości. To bardzo smutne, bo w ich życiu istnieje konflikt między własnym szczęściem a niegodnością cieszenia się z niego. To bolesne. Ból może jedynie zmyć więcej i więcej cierpienia, tak, by przykryło ono szczęście, bo przecież nie jestem godny żyć szczęśliwie. I znów pojawiają się wyrzuty sumienia, to błędne koło: czuję radość, szczęście, a tym samym wzrasta we mnie poczucie winy, bo nie zasługuję na tyle dobra, więc muszę cierpieć…

To absurd. Dostrzeżenie absurdalności tej sytuacji i tych emocji może pomóc w opanowaniu narastającej winy. Zapamiętaj, że ci, którzy noszą w sobie poczucie winy, są wartościowymi ludźmi, są fantastyczni, pomimo swoich wad i niedoskonałości. W końcu nikt z nas nie jest idealny. Wszyscy zasługujemy na dobre i szczęśliwe życie. Każdy z nas popełnia błędy, ale nie możemy się za nie winić nieustannie. Powinniśmy wyciągać wnioski i iść dalej, i szukać szczęścia, doceniać je i po prostu być za nie wdzięczni.


Związek

Schudła 30 kilogramów jedząc tylko owoce. Dzisiaj Tina z Warszawy mieszka na Bali, jest szczęśliwa i nie wyobraża sobie innej diety

Redakcja
Redakcja
26 września 2018
Fot. Screen z Instagrama /fit_shortie_eats

Ma 39 lat i od ponad trzech  lat je tylko owoce. Schudła 30 kilogramów i twierdzi, że nigdy nie czuła się lepiej. Tina Stokłosa, bo o niej mowa, szukały diety oczyszczającej i tak odkryła dietę frutriańską. Postanowiła spróbować.

Szybko zauważyła, że ​​jedząc owoce ma więcej energii, jest szczęśliwsza i wygląda młodziej. Ponad trzy lata temu architektka przeprowadziła się na Bali i ram postanowiła prowadzić frutariański styl życia. Walcząc także z nadwagą, zauważyła, że zaczęła chudnąć. Dzisiaj jej waga pokazuje minus 30 kilogramów.

Na Bali Tina poznała Simona, który zaczepił ją na Instagramie, dzisiaj para wspólnie je tylko słodkie owoce, spożywając od dwóch do czterech tysięcy kalorii i gasząc pragnienie świeżą wodą kokosową. Mówią także o tym, że od dwóch lat nie myją zębów, ponieważ włókno z owoców oczyszcza je naturalnie.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Presenting the best bunch of bananas we’ve ever eaten, randomly found on a hunt for morning cocos in Gerik [heading back, Jerantut-Penang stretch] The owner of the fruit stand called them ‘awok lego’ bananas, but for us they fell into the category of what we call apple bananas. Juicy, moist, creamy with tiny seeds inside and a great chewy apple freshness. Think: banana-apple ice cream with arabic gum. The bomb! We bought the whole branch and devoured them over the next days in Penang. Never have we had a better ‘nana. Yes, sometimes they are better than durian! ✨ . . . . #rawfood #rawvegan #durian #801010 #fruitarian #tropicalfruit #cuticutimalaysia #malaysianfood #vegantravel #foodtravel #visitmalaysia #lovetoeat #plantbasedfood #plantbaseddiet #plantpowered #vegandinner #highcarb #superfood #intermittenfasting #edrecovery #fruit #veganmeal #highcarbvegan #exoticfruit #bananas #gerik #banana

Post udostępniony przez Rare Fruit Hunters (@fit_shortie_eats)

Tina opowiada początki swojej przygody z dietą frutriańską:  „Kiedy po raz pierwszy szukałam przepisu na zielone  smoothie, znalazłem w internecie dziewczynę, która jadła tylko owoce, a potem odkryłam całą grupę ludzi, którzy żywią się w ten sposób i nazywają siebie frutarianami. Ogromna większość z nich wyglądała niesamowicie zdrowo i miała bardzo dużo energii (…).  Zaintrygowali mnie i postanowiłam zrobić tygodniowe przedświąteczne oczyszczanie za pomocą owoców „, Tina przyznaje, że ​​szybko, bo po zaledwie kilku dniach, poczuła pozytywne skutki jedzenia po prostu owoców.  „W ciągu tego tygodnia, czułam się niesamowicie lekka, optymistyczna, miałam wrażenie, że unoszę się 30 cm nad ziemią, jakby była zakochana”. Kobieta postanowiła nigdy nie wracać do normalnego jedzenia.

„Odkąd byłam nastolatką, do 36 roku życia skupiałam się wyłącznie na diecie, na tym, żeby schudnąć, w efekcie więcej jadłam, a moja nadwaga się zwiększała” – wspomina. „Jadłam, oczyszczałam się, przejadałam i tak w kółko”.

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Part 1 of 2 ✨ This is going to be a bit of a personal rant, inspired by one of the conversations I had with my best friend. I was trying to explain to Joanna in what ways I am different to the person she has known for 2 decades. The first thing that came to my mind is that I am FREE. Free from a voice inside my head that my made the vast majority of my life miserable. We all have these self diminishing voices in our heads whispering ‘Im not pretty enough’, ‘Im not successful enough’… Only you know what is your personal brand of ‘not-enough-ism’. Mine has always been ‘Im not thin enough’. I cannot explain to you just how much room that single thought occupied inside my head. I thought about it millions of times each day and everything I did was motivated by the need to get smaller. If only I could have used all the energy I put into dieting into something more purposeful, I could have made president of my country or done major things for humanity instead 😉 Yet since when I was pre-teen till when I was 36, my sole focus in life was getting thinner, the aggressiveness of my pursuit sharpened by the fact that the more I dieted – the more overweight I became. I engaged in periods of overeating, purging and restricting for over two decades, stuck in this evil cycle, none the wiser with each rodeo. Eventually I reached 83kg (183 lbs) at just 153cm tall (5 ft). That is 32kg or 70 lbs bigger than I am now. Not that it matters now – now that the weight is gone for good, I never even think about weight related stuff, which is why I talk about it so seldom. Whats interesting, now that my body has reached its ideal weight, my weight hasn’t changed the slightest in three years. With little to no exercise I am able to eat as much as my boyfriend – a 26yr old male – and not gain any weight! Perks of the fruitarian lifestyle? Certainly. Weight maintenance is just so easy on fruit. Did I loose weight as soon as I started eating just fruit? Absolutely not. (Continued in next post)

Post udostępniony przez Rare Fruit Hunters (@fit_shortie_eats)

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Part 2 of 2 ✨ If only I could only explain what a difference the ten years made – at 29 I felt like I had the body of a 60 year old and was extremely miserable in my head. At 39 I feel light – both mentally and physically. I feel more alive than ever. At all times of the day I feel race ready – I can just get up and run, I have so much energy I can keep up with sporty 20 year olds on a 5h trail. A lot of it was mental – thro yoga I found the divine state of self-love, not just self-acceptance. Yes, it would have been ideal if I found self-acceptance for myself in the 83kg body. Im sorry to say that for me that just seemed like an impossible circus trick to pull – I hated myself too much back then. The mental and physical transformation had to happen simultaneously. But back to fruit. The first fruitarian I found on Youtube was Freelee who Im super grateful for to this day. I jumped on the fruit wagon, ate 30 bananas and exercised for 2hrs a day – I believed that if I copied her, one day I would wake up and look exactly like her. I felt amazing on fruit, looked years younger, but the excess weight wouldn’t budge. Even after 2 years fruitarian I was still on the verge of obese on the BMI scale weighing 12kg (27 lbs) more than I do now. If you followed me here on Insta back then – this is why you didn’t see a single pic of me – I was too embarrassed to be the world’s only fat fruitarian. It was more Fat Shortie than Fit Shortie. Real life was worse – how many times at the table I was ridiculed for eating so much sugar by stick-thin girlfriends on the paleo diet. Being overweight I felt helpless as a fruitarian ambassador, but I wasn’t going to quit just yet. So what was I doing wrong? SLEEP (and the sun exposure needed for sleep). The moment I moved to Bali and made a few lifestyle tweaks – all the extra weight melted off effortlessly in just 2 months! Who would have thought something as simple as sleep was the one thing I needed for weight loss? ✨ Intrigued? If you want to know the science behind sleep and weight-loss, go to our Patreon where I continue this lengthy post, sharing my sleep for weight-loss results in detail! See you there, link in bio!

Post udostępniony przez Rare Fruit Hunters (@fit_shortie_eats)

Tina przyznaje, że odkąd straciła zbędne kilogramy w ogóle nie myśli o diecie, swojej wadze, co ciekawe, od trzech lat utrzymuje stałą masę ciała.

Co wy na to? Chcecie wiedzieć więcej, zajrzyjcie na Instagrama Tiny (TUTAJ).


 

źródło: Daily Mail

 


Zobacz także

„Szkoda, że macie dzieci”. Najgorsze rzeczy, jakie usłyszałam od ludzi, gdy wzięłam rozwód

Dlaczego nie jesteś szczęśliwa w związku i dlaczego to jest twoja wina

Jeśli przetrwacie te 10 rzeczy, to jesteście dla siebie stworzeni

Jeśli przetrwacie te 10 rzeczy, to jesteście dla siebie stworzeni