Związek

10 kroków do wyjścia z toksycznego związku. Zacznij wszystko od początku

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
1 czerwca 2020
Fot. iStock/PeopleImages
 

Relacje, jakie łączą nas z innymi rzadko kiedy przypominają bajkowe „i żyli długo i szczęśliwie”. Sukces związku to ciężka praca, silna wolna i mocne uczucie. Czasem po prostu nie wychodzi, a nam brak determinacji i motywacji, by o miłość zawalczyć. Rozstajemy się zatem i rozchodzimy – każde w swoją stronę. Problem zaczyna się wtedy, gdy od jakiegoś czasu tkwimy w relacji toksycznej, wyniszczającej, w pewnym uzależnieniu od partnera i od tego cierpienia, które przynosi nam związek. Wtedy odejść nie jest już tak łatwo.

To może być układ łączący nas z notorycznym kłamcą, zakochanym w sobie narcyzem, walczącym ze słabościami alkoholikiem, wiecznym, niedojrzałym Piotrusiem Panem, mężczyzną, który od lat „nie może się zdecydować”… Możliwości jest wiele. Kluczowy jest moment, w którym zrozumiesz, że jesteś wykorzystywana, że ta relacja przynosi ci same szkody, wyniszcza psychicznie, w zamian dając jedynie złudne „momenty szczęścia”, często będące jedynie iluzją. Jak zatem się uwolnić? Jak zacząć wszystko od początku?

10 kroków do wyjścia z toksycznego związku

1. Przestań zaprzeczać

Zadaj sobie na początek te pytania: Czy czuję się pobudzona lub wyczerpana po godzinie spędzonej z partnerem? Czy chcę z nim spędzać czas, czy też czuję, że muszę to robić? Czy mu współczuję ? Czy zbliżam się do niego w poszukiwaniu odpowiedzi, której nigdy nie dostaję? Czy jestem często rozczarowana komentarzami i zachowaniem mojego partnera? Czy to ja częściej ustępuję w tej relacji? Czy w ogóle go lubię ? Czy chciałabym być jego przyjaciółką?

2. Prowadź dziennik emocji

Staraj się rejestrować rzeczy, które sprawiają, że czujesz się notorycznie źle. Jeśli któryś z kolei raz zanotujesz, że samo picie kawy z partnerem powoduje, że czujesz się gorzej, a nie lepiej, a wspólny wyjazd napawa cię strachem, powinien to być mocny sygnał do podjęcia następnych kroków.

3. Uświadom sobie, co masz z tego związku

Wszystkie związki, nawet te toksyczne, mają „ukryte korzyści”. Dlaczego inaczej miałabyś w nich tkwić? Zidentyfikuj te korzyści. Określ, co konkretnie otrzymujesz od partnera. Czy sprawia on, że ​​znów czujesz się atrakcyjna i seksowna? Czy „wyciąganie go” na siłę z uzależnienia sprawia, że czujesz się potrzebna i kochana, niezastąpiona? Mimo że partner nie traktuje cię dobrze, przypomina ci twoją toksyczną mamę i dlatego zapewnia ci pewien rodzaj komfortu?

4. Wypełnij tę lukę

Teraz, gdy już określiłaś, co „zyskujesz” dzięki tej relacji, czas znaleźć alternatywne źródła spokoju i szczęścia. Zacznij od najprostszych rzeczy – zajmij się sobą. Pisz, twórz, kolekcjonuj. Słuchaj smutnych piosenek – to uwalniania łzy – albo wesołych, żeby się zmotywować do działania. Pamiętaj że ten ból i smutek są chwilowe.

5. Otaczaj się pozytywnymi znajomymi

Potrzebujesz odpowiedniego rodzaju przyjaciół – takich, którzy potrafią postawić innym (nawet tobie) granice, którzy nie utkwili uwikłani w toksyczne związki i dlatego sami nie są „toksyczni”. Zastanów się z kim chcesz się spotykać.

6. Napisz do siebie wiadomość

Naprawdę, spróbuj. Powiedz sobie coś miłego, przypomnij sobie jak było zanim weszłaś w ten związek. Co lubiłaś robić, jak spędzałaś czas. Jak się czułaś, jak wyobrażałaś sobie swoje relacje z partnerem. Jaka byłaś dla samej siebie.

7. Daj sobie coś na zachętę

Nagradzaj się na różnych etapach „wychodzenia” z tej relacji. Po pierwsze , spróbuj nie inicjować żadnej komunikacji z partnerem przez tydzień. Jeśli ci się uda, zafunduj sobie kawę z zabawnym, wspierającym przyjacielem lub pół godziny samotności w jakimś pięknym miejscu (bez telefonu). Jeśli potrafiłaś kilka razy z rzędu wypowiedzieć słowo „nie”, świętuj to oglądając lubiony film.

8. Ulecz wstyd

Związki mają pomagać nam wzrastać, dojrzewać, rozwijać się. Poprawiać samopoczucie, a nie pogorszyć. Musisz sama w to uwierzyć. Jeśli uwierzysz, zrozumiesz, że nie powinnaś się wstydzić tego, że chcesz odejść, ani tego, że jesteś nieszczęśliwa.

9. Powtarzaj afirmacje

Pozytywne przekonania, powtarzane jak mantra, potrafią zdziałać cuda. Mów sobie:

„Mogę jeszcze kochać i być naprawdę kochaną”.

„Mam moc, by zmienić moje życie”.

„Mam prawo popełniać błędy i uczyć się na nich”.

„Mam dobre serce”

„Mam prawo zakończyć związek, w którym czuję się nieszczęśliwa”.

10. Pozwól sobie trochę odpocząć

Kiedy odejdziesz, nie rzucaj się w wir pracy, ani nowych znajomości, aby „zapomnieć”, czy „odreagować”. Potrzebujesz teraz o siebie zadbać, odnaleźć się na nowo, określić czego chcesz. Daj sobie czas na odpoczynek psychiczny. Spokój, relaks, dobre myśli, życzliwe osoby wokół ciebie – staraj się trzymać tego planu, ale nie kurczowo. Rób to, co czujesz, że powinnaś zrobić dla siebie. Najtrudniejsze masz już za sobą.


Na podstawie: psychcentral.com


Związek

Kasza gryczana biała i palona. Którą wybrać i jak przyrządzić je z warzywami lub na słodko?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
2 czerwca 2020
Kasza gryczana biała i palona - właściwości, kcal, przepisy
Fot. iStock
 

Kasza gryczana od wielu wieków gości na polskich stołach. W medycynie chińskiej stosowana niegdyś jako lekarstwo na różne dolegliwości, jest cennym wsparciem dla zdrowia. Co ciekawe, kasza gryczana wcale nie powstaje, tak jak inne kasze, ze zbóż, ale z gryki, będącej rośliną należącą do grupy roślin rdestowatych. Jest ona produktem bezglutenowym, bezpiecznym dla osób z celiakią.

Kasza gryczana – prażona i nieprażona (biała)

Kaszę gryczaną wytwarza się z obłuskanych ziaren gryki zwyczajnej lub tzw. tatarki. Można ją kupić w dwóch wariantach – prażonym i nieprażonym/niepalonym. Prażenie ziaren poprawia ich kolor (stają się ciemniejsze), smak (staje się bardziej orzechowy) i aromat. Jednak działanie wysokiej temperatury w procesie prażenia nie pozostaje bez wpływu na zawartość witamin i minerałów. Nie oznacza to jednak, że kasza gryczana palona staje się bezwartościowa. Jeśli jednak zwracamy szczególną uwagę na zawartość cennych substancji, najlepsza jest biała kasza gryczana nieprażona, o kremowej barwie i mniej intensywnym smaku niż kasza prażona.

Kasza gryczana biała i palona - właściwości, kcal, przepisy

Fot. iStock/gryka

Kasza gryczana – składniki odżywcze, witaminy, kcal

Jeśli chodzi o składniki odżywcze, kasza gryczana biała i palona nie różnią się tu mocno od siebie. Na 100 g suchej kaszy palonej i niepalonej, dostarczamy organizmowi 69,3 g węglowodanów, w tym 5,9 g błonnika, oraz 12,6 g białka i 3,1 g tłuszczu. Kasza gryczana jest dość kaloryczna – zawiera ok. 340 kcal, ale warto podkreślić, że nie zjadamy jej w dużych ilościach, poza tym, są to „zdrowe” kalorie. Indeks glikemiczny kaszy gryczanej jest niski, wynosi 45, więc nie powoduje gwałtownego wzrostu poziomu glukozy we krwi. Z tego powodu kaszę gryczaną poleca się osobom cierpiącym na cukrzycę. Ziarno gryki nie zawiera glutenu i posiada dobrze zbilansowane aminokwasy, w tym aminokwasy egzogenne, czyli te, których organizm samodzielnie nie syntezuje.

Nieco inaczej sprawa się ma z zawartością witamin i minerałów. Tu biała kasza gryczana (niepalona) zawiera ich więcej od kaszy prażonej. W obu kaszach znajdziemy magnez, cynk, miedź, jod, mangan, witaminy z grupy B (B1, B2, B3, B5), kwasu foliowego oraz witaminy E  i beta-karotenu. Kaszę gryczaną należy spożywać także ze względu na wysoką zawartość kwasów tłuszczowych omega 3 i omega 6, antyoksydantów oraz rutyny. Antyoksydanty (przeciwutleniacze) chronią komórki organizmu przed działaniem wolnych rodników. Rutyna działa przeciwutleniająco oraz uszczelniają słabe naczynia krwionośne.

Kasza gryczana – właściwości dla zdrowia  

Dobra dla serca

Kasza gryczana dzięki obecności  nienasyconych kwasów tłuszczowych chroni układ krwionośny, działa przeciwmiażdżycowo, wzmacnia naczynia krwionośne. Zmniejsza także ryzyko wystąpienia nadciśnienia. Rutyna, której niemało jest w gryce, oraz błonnik wpływa na obniżenie poziomu złego cholesterolu LDL we krwi.

Zapobiega rozwojowi tzw. pajączków

Rutyna obecna w kaszy wzmacnia działanie witaminy C, niezbędnej dla naczyń krwionośnych. Rutyna zmniejsza przepuszczalność naczyń krwionośnych, więc powinny spożywać ją osoby mające rozszerzone naczynka krwionośne i początki żylaków.

Wzmacnia układ nerwowy

Warto jeść kaszę gryczaną dla lepszej pamięci, sprawniejszej koncentracji. Obecne w kaszy gryczanej witaminy z grupy B i kwasu foliowego wzmacniają układ nerwowy i poprawiają humor. Warto włączyć ten produkt do jadłospisu, jeśli ktoś narażony jest na silny stres.

Kasza gryczana biała i palona - właściwości, kcal, przepisy

Fot. iStock

Chroni mięśnie i kości

Obecny w kaszy gryczanej mangan i magnez odgrywają dużą rolę w prawidłowym funkcjonowaniu mięśni i układu kostnego.

Chroni przed anemią

Kasza gryczana chroni przed anemią dzięki dużej zawartości witaminy E, kwasu foliowego i żelaza. Z tego powodu zaleca się spożywanie jej kobietom cierpiącym na obfite miesiączki oraz profilaktycznie, przeciw anemii.

Ułatwia trawienie i odchudzanie

Kasza z gryki zawiera ok. 6 g błonnika, czyli w przybliżeniu 2 razy więcej w porównaniu do ryżu czy makaronów. Błonnik chroni układ pokarmowy, ułatwia trawienie i syci na długo, jest ceniony w profilaktyce nowotworowej.

Alkalizuje organizm

Kasza gryczana i kasza jaglana mają odczyn zasadowy, dlatego reguluje równowagę kwasowo-zasadową w organizmie. To ważne, ponieważ większość spożywanych przez nas produktów wykazuje działanie kwasotwórcze, co negatywnie na samopoczucie i zdrowie.

Kasza gryczana – przepisy

Kasza to zdrowy i sycący dodatek do obiadów. Znakomicie współgra z warzywami, wspaniale smakuje z sosem i sztuką mięsa. Kaszę gryczaną można także przyrządzać na słodko, co jest zdecydowanie rzadziej praktykowane. W internecie można znaleźć różne przepisy, w których kasza gryczana gra główną rolę. Warto się nimi zainspirować, by odkryć znany smak na nowo.

Kasza gryczana z warzywami – przepis

To danie znakomicie sprawdzi się jako sycący obiad. Warzywa podbiją smak kaszy oraz dostarczą wielu cennych dla zdrowia substancji.

Kasza gryczana biała i palona - właściwości, kcal, przepisy

Fot. iStock/kasza z warzywami

Kasza gryczana z warzywami – składniki

  • 100 g kaszy gryczanej (torebka)
  • 1 mała cukinia
  • czerwona papryka
  • cebula
  • ząbek czosnku
  • 2-3 liście świeżego jarmużu lub duża garść szpinaku
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • sól
  • pieprz
  • natka pietruszki do posypania

Przygotowanie:

  1. Ugotuj kaszę gryczaną na sypko zgodnie z instrukcją na opakowaniu.
  2. W międzyczasie rozgrzej oliwę z oliwek i zeszklij na niej cebulę pokrojoną w piórka. Gdy cebula zmięknie, dodaj przeciśnięty przez praskę czosnek, chwilę przesmaż je razem.
  3. Do cebuli i czosnku dodaj pokrojoną w kosteczkę paprykę i cukinię , dopraw solą i pieprzem, podduś.
  4. Gdy warzywa zmiękną, dodaj pokrojony jarmuż lub szpinak. Przesmaż wszystko jeszcze chwilę, by jarmuż/szpinak zmiękły. Do tak przygotowanych warzyw dodaj kaszę, posyp wszystko poszatkowaną natka pietruszki.

Kasza gryczana na słodko – przepis

Taka wersja kaszy gryczanej kojarzonej ze specyficznym smakiem, może dziwić. Jednak nie bez przyczyny kasza gryczana na słodko jest coraz chętniej przyrządzana jako tzw. gryczanka, zdrowe śniadanie lub deser.

Kasza gryczana biała i palona - właściwości, kcal, przepisy

Fot. iStock/gryczanka na słodko

Kasza gryczana na słodko – składniki:

  • 0.5 szklanki białej kaszy gryczanej (niepalonej)
  • 150 ml wody
  • 150 ml szklanki mleka (może być roślinne)
  • garść suszonych owoców (śliwki, daktyle, żurawina, rodzynki)
  • 1 garść ulubionych orzechów
  • szczypta cynamonu
  • 1 łyżka płynnego miodu
  • miękkie owoce jako dodatek (np. banan, maliny)

Przygotowanie:

  1. Kaszę przepłucz i ugotuj w wodzie z solą zgodnie z instrukcją na opakowaniu.
  2. Do ugotowanej kaszy dodaj pokrojone suszone owoce, rozdrobnione orzechy oraz mleko. Dodaj cynamon dla smaku, jeśli lubisz. Zagotuj wszystko mieszając, by nie przywarło do dna, zdejmij z ognia.
  3. Przełóż na talerz, polej płynnym miodem. Dołóż na wierzch świeże, pokrojone owoce. Jedz ciepłe.

źródło:  bonavita.pl , www.ekologia.pl , dieta.pl 

Związek

Z miłości nie rezygnuje się dla kochanki. Z miłości rezygnujemy, gdy przestajemy kochać

Listy do redakcji
Listy do redakcji
30 maja 2020
Fot. iStock

Gdyby ktoś zapytał mnie o to, czy kiedykolwiek umówię się z żonatym facetem powiedziałabym, że to jakiś żart. Z niedowierzaniem słuchałam wszystkich historii koleżanek, które zapłakane po kątach snuły się każdego dnia czytając jednego SMS-a za drugim z nadzieją, że odejdzie od żony. Z bólem serca czytałam o kobietach, których mężowie zdradzają od wielu lat, o przygodnych romansach w pracy, czy na wyjazdach służbowych – z „cudownym”  zakończeniem zarówno dla żony jak i dla kochanki. Jedna i druga cierpi tak samo. Bez względu na to, czy byłaś z kimś 10 lat czy kilka miesięcy. Pierwsza cierpi niezasłużenie – ktoś mógłby tak powiedzieć, druga – bo tego chciała. Ale czy rzeczywiście tak jest?

Jestem dzieckiem kobiety, której mąż zdradził… Nie wiem czy była tylko jedna kobieta. Znałam ją, była u nas w domu. Trwało to koło roku. I z pełną świadomością mogę powiedzieć, że nie była to tylko jego wina… Owszem, ojciec nigdy nie był święty, ale ich relacje w ogóle były bardzo skomplikowane. Dlaczego? Bo nie było tam miłości ani nawet przyjaźni. Czasami bywało nawet nieźle. Jeździliśmy na wycieczki, śmialiśmy się. Matka gotowała, prała, sprzątała. Ojciec miał wszystko. Ale nie miał kochanki, nie miał kogoś, kogo mógłby podziwiać, bo matka nigdy nie przywiązywała uwagi do wyglądu. Nie miał towarzyszki swoich pasji ani nie mógł czuć żadnego zrozumienia, czy empatii. Mimo, że była wspaniałą kobietą, to nigdy nie potrafiła okazywać uczuć. Jakby stałą za ścianą. Ojciec poniekąd swoim zachowaniem też budował ten dystans, ale uwierzcie mi, ten mur między nimi – niby niewidoczny – nie zbudował się sam, ani też wyłącznie przez jedną osobę.

Czułam emocje matki, gdy czytałam jej o tym, co ojciec pisze do swojej nowej „pani życia”. To ja to odkryłam ten romans. Widziałam jej śmiech rozpaczy, smutne oczy i ból wyryty na twarzy. Każdego dnia. Jako 14-latka czułam to naprawdę bardzo mocno. Obiecałam sobie wtedy, że ja nigdy taka nie będę. Nie będę kochanką!

Dzisiaj mam 11 lat więcej i chyba mniej rozumu niż wtedy. Czasami myślę, że wzniosłam się na wyżyny swojej głupoty, a jednak trudno mi powiedzieć, że żałuję. Nie poszłam z nim do łóżka. Ale zdrada to zdrada, nawet jeśli to nie seks, nawet jeśli nie wyjeżdżasz z nim na weekend do hotelu. Każdy wie, gdzie zdrada się zaczyna. Szkoda, że mamy nadzieję na inne zakończenie niż to w filmach, gdzie kochanki płaczą albo prześladują swoich byłych.

O dziwo nigdy wcześniej nie czytałam podobnych artykułów, ale od kiedy poznałam N. same zaczęły pojawiać się na różnych portalach, na ekranie komputera. Zaczęłam przeglądać te wszystkie listy zdradzonych żon do kochanek ich mężów. Jedne pełne nienawiści, inne pełne bólu i cierpienia, jeszcze inne wyrażające troskę i zrozumienie. Gotowało się we mnie, jak we wrzącej wodzie. Jakby ktoś podłączył mnie do prądu. Nie potrafiłam przestać tego czytać! Identyfikowałam się zarówno ze zdradzoną, bo widziałam w niej swoją matkę, ale i tą, która była kochanką i zarazem szmatą, którą tak właśnie nazywały wszystkie panie…

Cały wieczór zastanawiałam się po co ja właściwie to piszę? Żeby inni zrozumieli, że kochanka to też człowiek? Nie. Nigdy tak tego nie zobaczą, sama tak tego nie widzę. Czy mają wyrzuty sumienia? Tak, mają. Każdego dnia. Czy widzą Wasze dzieci? Tak, widzą. Każdego Krzysia, Jasia i Marysię. Każde oczy dziecka, które słyszy, że tatuś nie wróci albo wrócił i jest idiotą. Pamiętam swoje oczy zalane łzami jako dziecko. Dokładnie znam to uczucie. Znam to przerażenie i nienawiść matki do ojca. I ojca do matki, która zniszczyła mu romans życia.

Zakochałam się. W mężczyźnie. W nim. W jego oczach, uśmiechu i w tym, jakim jest człowiekiem. Nie będę za to przepraszać tym bardziej, że wiele spotkań przypominało bardziej przyjacielskie rozmowy, niż gorący seks. Nigdy nie powiedziałam, że powinien zostawić żonę i dzieci. Nigdy nie stawiałam ultimatum. Może gdybym to zrobiła osiągnęłabym swoje, chociaż tego się nigdy nie wiem i nie może być pewnym …

Oni naprawdę Was kochają, mimo że zdradzają. Zdradzają, bo to chwilowa nowość, chwilowe zauroczenie. I chciałam powiedzieć Wam tylko jedno – pomimo zdrady, budujcie to małżeństwo albo związek od nowa. Dajcie mu powiedzieć – dlaczego to zrobił i słuchajcie uważnie. Może za mało było bliskości, rozmów, seksu, czasu dla siebie…I nie, nie pouczam. Ale to samo powtarzałam swojej mamie. Może gdyby posłuchała, to dziś jej małżeństwo wyglądałoby inaczej niż mieszkanie dwojga rodzeństwa pod jednym dachem.

Tak, jestem dzieckiem zdradzonej kobiety, jestem zdradzonym dzieckiem swojego ojca, jestem kochanką. Powiedziałam sobie na głos całą prawdę. Nie jestem z tego dumna. Mam ogromne poczucie winy, pustki i osamotnienia. Nie będę przepraszać tylko za to, że kogoś pokochałam. Nie będę przepraszać za miłość. To było jak piękny taniec w deszczu. Teraz Ty zajmujesz moje miejsce, jak ja kiedyś przez chwilę zajęłam Twoje. Ten taniec należy do Was. Jeśli zdecydujecie, że kończy się tu i teraz, to tylko dlatego, że nie znacie już starych kroków, a nowych nie sposób się nauczyć.

Z miłości nie rezygnuje się dla kochanki. Z miłości rezygnujemy, gdy przestajemy kochać.


Zobacz także

separacja

Zamiast decyzji o rozwodzie postanowiliśmy przejść trzy miesiące separacji. Czy to uratowało moją rodzinę?

Jest takie miejsce w mózgu mężczyzny pełne… niczego. Kobieto, wyjdź z tej głowy!

Jak skrócić rozwód?