Zdrowie

Taka diagnoza to szok. O co warto zapytać lekarza?

Redakcja
Redakcja
2 czerwca 2021
Fot. iStock/NanoStockk
 
Stwierdzenie choroby nowotworowej to szok. Chory początkowo nie dowierza, może zaprzeczać diagnozie, zamykać się w sobie. Tymczasem niewiele jest czasu – trzeba szybko podjąć ważne decyzje. Doradzamy, o co pytać lekarza po takiej diagnozie i gdzie szukać pomocy.

Człowiek postawiony w obliczu diagnozy onkologicznej jest kompletnie zagubiony, dlatego niezwykle ważne jest podejście lekarza do pacjenta: jego otwartość, życzliwość, stworzenie okoliczności, które w tak trudnym momencie pozwolą nawiązać nić porozumienia, aby wspólnie podejmować ważne decyzje. Ostateczną decyzję co do leczenia podejmuje zawsze pacjent, a lekarz ma obowiązek przekazać mu informacje, które pozwolą mu wybrać najkorzystniejsze dla siebie opcje.

„Lekarz jest najczęściej pierwszym źródłem informacji dla chorego i to on jako pierwszy może podać mu pomocną dłoń. Warto, aby przekazał swojemu pacjentowi informacje o znanych mu grupach wsparcia osób, które przeszły to samo i wiedzą na temat życia z tą choroba więcej niż ktokolwiek inny” – mówi Ewelina Szmytke, wolontariuszka działającą na polu raka płuca w Polsce.

Po pierwszym szoku przychodzi czas na pytania i poszukiwanie odpowiedzi. Często jednak chory ma mętlik w głowie, trudno mu zebrać myśli, zastanawia się, o co powinien zapytać. Uporządkujmy ten chaos. Warto swoje pytania napisać na kartce.

Po pierwsze ważne jest ustalenie, w jakim stadium jest choroba. Stopień zaawansowania warunkuje decyzje o dalszym postępowaniu.

„Najbardziej efektywnymi metodami postępowania w raku płuca są te polegające na całkowitym usunięciu guza lub jego zniszczeniu i zapobiegawczo wdrożeniu chemioterapii, aby zniszczyć komórki nowotworowe krążące w krwiobiegu. Taki rodzaj leczenia możliwy jest jednak jedynie we wczesnym stadium choroby, dlatego w raku płuca szczególnie istotne jest szybkie rozpoznanie” – zwraca uwagę wolontariuszka.

Kolejny element determinujący rodzaj terapii to rodzaj nowotworu – czy mamy do czynienia z drobnokomórkowym czy niedrobnokomórkowym rakiem płuca.

Drobnokomórkowy rak płuca występuje rzadziej, w ok. 20 proc przypadków. Przy takim wskazaniu większość metod leczenia obejmuje jedynie metody tradycyjne. Jeśli zaś mamy do czynienia z dużo częstszym, niedrobnokomórkowym rakiem płuca, warto wykonać badania molekularne.

To dzięki nim można stwierdzić, czy występują określone mutacje, dzięki czemu terapia może być spersonalizowana. Indywidualnie dla danego pacjenta dostosowuje się immunoterapię.
Leczenie innowacyjne: bieg z przeszkodami

Tak dochodzimy do możliwości leczenia refundowanego w Polsce.

„Jeśli wśród refundowanych metod nie ma tej, która byłaby najbardziej efektywna dla danego pacjenta, warto dowiedzieć się czy są prowadzone badania kliniczne w kierunku raka zdiagnozowanego u tego chorego. Czasami innowacyjne metody leczenia są dostępne również w wielu miejscach w naszym kraju” – doradza wolontariuszka.

Każde z badań odbywa się na grupie pacjentów o określonym stanie zdrowia. Aby wziąć udział w takim badaniu, trzeba spełnić określone warunki.

„W opisie każdego badania klinicznego znajdują kryteria wykluczające i kryteria wejścia, na podstawie których kwalifikuje się osoby do udziału w takim badaniu. Jeśli pacjent dostanie się do badania, trafia do jednej z grup – u jednej stosuje się nową metodę leczenia, a u drugiej najlepszą dostępną metodę leczenia w danym wskazaniu. Następnie wyniki tych dwóch grup są porównywane i na tej podstawie sprawdza się czy nowa metoda leczenia jest lepsza niż ta najczęściej używana w danym wskazaniu” – tłumaczy Ewelina Szmytke.

Niektóre z terapii niestosowanych w Polsce mogą być dostępne w innych krajach. Zdarza się jednak, że nie mają jeszcze dopuszczenia do obrotu i nie są w Polsce refundowane. Ale są sposoby, aby i do takich metod uzyskać dostęp.

„Można to zrobić np. poprzez badanie kliniczne, o czym już mówiliśmy, lub poprzez ratunkowy dostęp do technologii lekowych. Polega on na finansowaniu leków potrzebnych do ratowania życia danej osoby. Szpital ma możliwość zwrócenia się do Ministra Zdrowia o pokrycie kosztów takiej terapii. Lek musi być zarejestrowany, ale nieobjęty refundacją. Decyzja w takim przypadku przyznawana jest na trzy miesiące, a kontynuacja jest możliwa, ale tylko w oparciu o potwierdzenie skuteczności leczenia przez lekarza specjalistę i przez złożenie nowego wniosku do Ministra Zdrowia. Niestety, taka procedura sprawia wiele trudności” – wyjaśnia wolontariuszka.

Istnieją też inne metody poszukiwania dostępu do innowacyjnego leczenia. Można próbować dostać się do nich poprzez międzynarodowe projekty, które pomagają chorym przejść właściwą ścieżkę do wykonania badań molekularnych i w przypadku wykrycia mutacji wdrożenia leczenia personalizowanego we właściwym szpitalu.

„Dostęp do leczenia nie ogranicza się do terapii refundowanej w programach lekowych. Są też inne drogi, z których można próbować korzystać, ale warunkiem, aby to zrobić, jest dostęp do informacji na ich temat” – podkreśla Ewelina Szmytke.

Zanim chory zdecyduje się na konkretną terapię, może dopytać swojego lekarza o potencjalne korzyści i zagrożenia zaproponowanego schematu leczenia. Dla pacjenta różne elementy terapii mogą mieć znaczenie, np. to, czy leki podawane są w szpitalu, co wiąże się z kilkugodzinnym pobytem w placówce, czy też dostępne są w postaci tabletek, które można brać w domu.

Bardzo istotną kwestią są też skutki uboczne leczenia i możliwość ich skutecznego łagodzenia. Warto przy tym pamiętać, że leczenie bólu jest integralną częścią terapii.

„Dla wielu pacjentów jakość życia ma o wiele większą wartość niż jego długość w złym stanie. Decyzja o rodzaju leczeniu powinna być podjęta nie tylko z uwzględnieniem stanu pacjenta, ale również o jego potrzeby i priorytetów życiowych” – podkreśla wolontariuszka.

Jeśli lekarz sam nie podejmie tego wątku, można zapytać go, gdzie jeszcze można poszukać wsparcia. Istnieje wiele organizacji pacjenckich, grup wsparcia, formują się różne nieformalne grupy pacjentów, a lekarze często o nich wiedzą.

W Polsce pacjentów z rakiem płuca można kierować np. do Stowarzyszenia Walki z Rakiem Płuca w Szczecinie i w Gdańsku lub do zamkniętej grupy na Facebooku „Rak płuca” oraz strony na Facebooku „Rak płuca – wiedza i wsparcie”.

„Wielokrotnie poza informacjami o chorobie i sposobach radzenia sobie z nią w codziennym życiu pacjenci mogą uzyskać tam również wsparcie emocjonalne i zrozumienie, znaleźć sposoby, jak otworzyć się w tak trudnej sytuacji przed innymi. Te osoby doskonale wiedzą, przez co przechodzi pacjent słysząc taką diagnozę, ci którzy sami przez to przeszli po prostu lepiej się rozumieją” – mówi Ewelina Szmytke.
Potrzeby pacjentów się zmieniają.

W późniejszych etapach leczenia potrzeby pacjentów często ulegają zmianie.  Zgodnie z raportem Life Cancer Europe z 2020 r. który powstał w oparciu o ankiety przeprowadzone m.in. wśród europejskich pacjentów z rakiem płuca i ich opiekunów, największe potrzeby związane są z kwestią kontroli objawów choroby.

Niemal 40 proc. respondentów zadeklarowało, że często nie wie jak radzić sobie ze skutkami ubocznymi leczenia i potrzebują wsparcia lekarza w tym zakresie. Kolejną duża potrzebą (zadeklarowało ją 37 proc. ankietowanych) jest zapewnienie opieki psychologicznej.

„Nastawienie pacjenta do choroby jest w procesie leczenia niezwykle istotne i ma wpływ na efektywność terapii. Bywa, że pacjenci po leczeniu operacyjnym bądź po radioterapii zastosowanej we wczesnych fazach leczenia nie uzyskują pomocy psychologicznej, chociaż jej potrzebują” – przytacza dane z raportu Ewelina Szmytke.

Prawie 33 proc. ankietowanych wskazuje także na potrzebę rehabilitacji. Po trudnych zabiegach często jest ona niezbędna do utrzymania dobrej kondycji fizycznej pacjenta. Tymczasem zdarza się, że  chorzy po leczeniu nie uzyskują długoterminowej opieki rehabilitacyjnej, nawet pomimo utrzymującego się bólu np. w bliznach pooperacyjnych.

Częstym problemem chorych są też kwestie finansowe – ponad 27 proc. osób deklaruje, że ich sytuacja finansowa uległa pogorszeniu w związku z chorobą, jednak jest to kwestia pozamedyczna, lekarze nie zawsze będą potrafili skierować chorego we właściwe miejsce.
Wszystko to sprowadza się do dobrego kontaktu z lekarzem prowadzącym.

„Dobra relacja między chorym i jego lekarzem ma zdecydowanie pozytywny wpływ na wynik i efektywność całego procesu leczenia. Potrzeby pacjenta mogą się różnić na poszczególnych etapach terapii. Warto pamiętać, że dostęp do informacji jest prawem pacjenta, podobnie jak prawo do współdecydowania o leczeniu. Grupy wsparcia i organizacje pacjenckie mogą realnie pomóc osobie obciążonej trudna diagnozą, warto więc aby lekarze przekazywali informacje o działaniu takich grup swoim pacjentom” – uważa wolontariuszka.

Warto też pamiętać, że pacjent ma prawo do tzw. drugiej opinii. W razie wątpliwości może żądać, by jego lekarz zasięgnął opinii innego lub zwołał konsylium. Żądanie drugiej opinii, podobnie jak i ewentualną jej odmowę, lekarz ma obowiązek udokumentować w dokumentacji medycznej.

Monika Wysocka, zdrowie.pap.pl

Tekst powstał na podstawie wykładu Eweliny Szmytke wygłoszonego podczas II Wiosennej Akademii Immuno-onkologicznej dla Dziennikarzy, która odbyła się 27 maja.

Źródło informacji: Serwis Zdrowie


Zdrowie

71 „życiowych prawd”, które przekażę swojej córce

Redakcja
Redakcja
2 czerwca 2021
Photo by Shari Sirotnak on Unsplash
 

Jak przekazać dziecku najważniejsze życiowe prawdy, rady i jak je ostrzec, czy raczej ustrzec przed porażką i nieszczęściem? Nie da się. Niestety. Gdyby się dało, wszyscy bylibyśmy najmądrzejsi na świecie. Ale i tak warto próbować! Przygotowałam listę życiowych „prawd”, które próbuję przekazać mojej nastoletniej córce. Jak zaraz zobaczysz, część to prawdziwe „prawdy”, część takie bardziej „życiowe porady”. Część bardzo poważna, część z przymrużeniem oka, ale trudno im zaprzeczyć. Dorzuciłabyś coś do tej listy?

Życiowe prawdy i dobre rady, które chcę przekazać mojej córce:

  1. Czekolada jest tylko tymczasowym rozwiązaniem
  2. Dopasowany biustonosz to nie luksus. To konieczność
  3.  Jak nakładać czerwoną szminkę
  4. Jak wywabić plamy z czerwonej szminki
  5. Nie musisz mieć chłopaka, żeby być wartościową dziewczyną
  6.  Dodatkowy kawałek pizzy jeszcze nikomu nie zaszkodził
  7. Noś to, co sprawia, że ​​czujesz się wspaniale
  8. Kochaj świat bezwarunkowo
  9. Szukaj piękna we wszystkim
  10. Zapraszaj przyjaciół na kolacje, kiedy tylko możesz
  11. Noś krem ​​przeciwsłoneczny, jakby to była twoja druga skóra
  12. Z całych sił staraj się utrzymywać kontakt z dawnymi przyjaciółmi
  13.  Spraw, aby świat wokół ciebie czuł się swobodnie
  14. Chodź z podniesioną głową
  15. Nigdy, przenigdy nie obgryzaj paznokci
  16. Ucz się na błędach.
  17. Higiena jamy ustnej to absolutna konieczność
  18.  Twoja średnia ocen na świadectwie nie jest najważniejsza
  19.  W porażce jest siła
  20.  Nie musisz lubić jogi/biegania/zumby
  21.  Pij herbatę
  22. Używaj perfum
  23.  Nawet jeśli jesteś wysoka i tak noś obcasy, jeśli lubisz
  24. „Z klasą” to pojęcie względne.
  25. Pij whisky, jeśli lubisz whisky
  26. Pij wino, jeśli lubisz wino
  27.  Nie musisz się tłumaczyć
  28. W dresach i sneakersach jesteś nie mniej kobietą niż w szpilkach i ołówkowej spódnicy
  29. Kochaj kobietę w sobie całym sercem i duszą
  30. Nie wstydź się płaczu
  31. Śmiej się do utraty tchu
  32.  Możesz mi wszystko powiedzieć
  33. Ćwicz, aby być silnym i zdrowym. Piękna dusza potrzebuje mocnego naczynia
  34.  To nie wstyd czekać na miłość
  35. Nie podchodź lekko do seksu
  36. Przeczytaj „Annę Kareninę” i „Biegnącą z wilkami”
  37. Nie bądź ślepa na tragedie 
  38. Węglowodany nie są twoim wrogiem.
  39. Zaangażuj się w coś bez reszty
  40. Od czasu do czasu słuchaj muzyki klasycznej
  41. Jesteś więcej niż zdolna
  42. Nie uśmiechaj się, jeśli nie masz na to ochoty
  43. Miej na myśli swój gniew. Oznacz swój smutek. To znaczy twój ból
  44. Zawsze Cię słucham
  45. Podróżuj
  46. Doprowadź mnie do wściekłości
  47. Spraw, żebym się martwiła
  48. Wróć do domu śmierdząca, zmęczona i z dobrą historią
  49. Kogo obchodzi, że brokat nie jest gustowny?
  50. Naucz się piec – przyda się na smutki, kiedy mnie nie będzie w pobliżu
  51. Pokora i służalczość to nie synonimy
  52. Dbaj o swoją skórę
  53.  Nauka jest fajna
  54. Literatura też
  55. Jak najczęściej przebywaj na świeżym powietrzu
  56.  Sałatka nie jest lepsza od makaronu… i nigdy nie będązie 😉
  57. Nie oszukuj
  58. Znajdź przynajmniej trzy zielone warzywa, które lubisz
  59. Oczekuj od wszystkich tego, co najlepsze
  60. Ludzie cię rozczarują
  61. Wygrzewaj się na słońcu (nosząc kapelusz przeciwsłoneczny i SPF 1500!!!)
  62. Jest pewien rodzaj człowieka, którego musisz unikać za wszelką cenę. Jaki? Dowiesz się, kiedy go spotkasz
  63. To, co inni mówią, że jest dobre, nie zawsze się takim okazuje
  64. Dawaj przemyślane prezenty
  65. Miej swoje zdanie i się go trzymaj
  66. Dyskutuj z ludźmi
  67. Jeśli warto o coś walczyć, walcz zaciekle
  68. Nie walcz o akceptację
  69. Rób zdjęcia, ale nie za dużo
  70. Podążaj za swoim szczęściem, za wszelką cenę
  71. Bierz gorące kąpiele.

Zdrowie

„Coś złego się stało z nami, mężczyznami. Może nasze matki pragnęły się zrewanżować za brak czasu NADOPIEKUŃCZOŚCIĄ?”

ROZMÓWKI NIEOBYCZAJNE
ROZMÓWKI NIEOBYCZAJNE
1 czerwca 2021
Photo by Priscilla Du Preez on Unsplash

„Uważam, że kobiety kastrują mężczyzn. Najpierw matki, a potem partnerki. Coraz częściej mężczyźni nie mają dobrych wzorców w domach ani od ojców, też pod pantoflem swoich kobiet, ani od matek, które często traktują swoich synów jak partnerów. Brakuje odcięcia pępowiny. Jest wieczne chuchanie na dorosłego mężczyznę jak na dziecko. Traktowanie go, jakby był słaby i jeszcze niespełna rozumu” – w tym tygodniu Rozmówki Nieobyczajne o granicach pomocy w związku.

Marcin Michał Wysocki: Meli, w jaki sposób i czy w ogóle należy wspierać partnera? Niektórzy mogą tego nie lubić, traktując pomoc, jak wtrącanie się w ich sprawy albo odbieranie im sprawczości. Jeszcze inni cynicznie, umieją wykorzystywać czyjąś chęć pomocy. Ja uważam, że należy pokazać parterowi NIENARZUCAJĄCĄ SIĘ GOTOWOŚĆ do – najlepiej konkretnej – pomocy i niech ona/on zdecyduje, czy chce z niej skorzystać. Oczywiście, nie byłbym zadowolony, jeśli partnerka najpierw szukałaby mojego wsparcia w rozwiązywaniu swoich problemów, ZANIM sama spróbowałaby się z nim i zmierzyć. Co sądzisz?

Melisandra: Sama zajmuję się swoimi problemami i na szczęście od jakiegoś czasu umiem poprosić o pomoc. Kiedyś byłam „Zosią Samosią”, co to wszystko sama robiła i sama najlepiej wiedziała, a jeszcze pozarządzała wszystkimi. Dzisiaj chętnie oddaję stery w męskie ręce – aczkolwiek nie lubię się na kimś uwieszać.

Natomiast, powiem Ci szczerze, nie umiem przejść obojętnie, kiedy partner mi mówi, że ma problem, a ja wiem że mam do tego „klucz”. Jeszcze kiedyś biegałam i załatwiałam wszystko za niego, a on leżał na kanapie, mówiąc do mnie „Eee, ty najlepiej to zrobisz, szkoda mojego czasu. Wszystko potrafisz załatwić. Dasz radę”. Wierzyłam w to, że jest taki biedny i bezradny, to oczywiście brałam to na swoje barki. Ani za to nie kochał bardziej, a ja czułam się z czasem coraz bardziej wykorzystywana. Biegałam, załatwiałam, pilnowałam czy aby na pewno tam się pojawił i był na rozmowie. Czy był u lekarza i wziął tabletki. W co się ubrał, co zjadł i czy na pewno? Archetyp „Mamuśki”. Wtedy związek pada. Zero seksu, polaryzacji. Teraz kiedy prosi o pomoc, to dam telefon i nie zajmuję się tym. To jego dżungla i niech się wykaże. Pilnuję tego bardzo, bo chcę aby był związek, a nie jakaś forma „mamusi i synka”. To dla mnie poniżające.

Patrzę też czy nie jestem wykorzystywana. Miałam partnerów, którzy bez żadnych oporów korzystali z tego, co miałam zawodowo, finansowo. Zaklęte słowo „kontakty”. I nie wiem, czy przyciągam takich mężczyzn, czy też mam misję, aby się dzielić tym co mam? Cały czas próbuję znaleźć w tym balans i złoty środek.

Marcin Michał Wysocki: I słusznie. Dla naszego dobra, dla zdrowia związku i mimo wielkiej miłości oraz nieprzemożnego pragnienia wsparcia, nie powinniśmy stawać się czyjąś życiową protezą – ani partnera, ani rodzica, ani dziecka. PRZEŻYWAĆ czyjeś ŻYCIE ZA KOGOŚ. Przemielić kotlecik w ustach, zanim podamy mu go do konsumpcji (ble). Bo przecież ono składa się także z przeszkód, problemów i błędów, które trzeba przerobić samemu, aby być w pełni człowiekiem. Jak mówiła moja babcia: „Co śmierdzi, to i smakuje”. I to nie dotyczy tylko ryb, pleśniowych serów, glonów, wódki, flaczków czy kapusty kiszonej, lecz także życia… Inaczej wyrastają z naszym udziałem kolejne rzesze nieudaczników; leni o dwóch lewych rękach, które potem holują ich żony lub kochanki – marzące, jak Ty, o wymarłym gatunku, czyli o Prawdziwym Facecie…

Nie dostrzegam tu zresztą różnic między płciami. Skutecznie, bez skrupułów i do woli, z naszego zaangażowania potrafią korzystać zarówno niezborne, zgnuśniałe niedołęgi męskie, o gębach pełnych frazesów i niezrealizowanych planów, jak i śpiące królewny na ziarnkach grochu… POMOC należy się, moim zdaniem, KAŻDEMU człowiekowi, który SAM w swojej sprawie ZROBIŁ już WSZYSTKO, co było w jego mocy. Nie rozumiesz córuś matematyki? A ile
czasu poświęciłaś nauce? Przecież korepetytorka także się za ciebie nie nauczy. Itp. Itd.

NIE DAJMY SOBĄ MANIPULOWAĆ. Tak jak z pracą: ile weźmiesz, tyle… to już znacie. Widziałem już takie przypadki – moim zdaniem skandaliczne i chore – gdy niewspółmierny wkład matki, syna, żony, przyjaciela w rozwiązanie spraw bliskiej im osoby, kończył się… jej pretensjami (sic!), że ktoś niesie im pomoc niezbyt skutecznie, opieszale, nie tak… Przysłowiowy nóż mi się w kieszeni otwiera.

Meli, abyśmy nie strawili czasu na narzekaniu, zapytam, jakie są Twoim zdaniem, najlepsze praktyki w tym, żeby nie ulec pokusie pomagania ponad miarę? Gdzie jest ta granica i czy zależy ona od rodzaju relacji (matka-syn, facet-babka, itp.)?

Melisandra: Mężczyzna chce mieć przede wszystkim partnerkę, czyli: kochankę, przyjaciela, kobietę, którą będzie się mógł pochwalić kumplom, wsparcie. Dobrą wróżkę. W związku ma przede wszystkim być pociąg do siebie,  polaryzacja. Jeśli poprosi o pomoc, można dać „wędkę”, ale nie rozwiązywać za niego problemy. Wy jesteście wiecznymi łowcami i fighterami, a nie rozleniwionymi i wykastrowanymi kocurami. Choć często do tej fazy my Was doprowadzamy, kiedy wszystko podkładamy pod nos. Macie dwie rączki i nóżki, umysł i skoro tyle lat żyjecie na tym świecie to wiecie, o co w tym wszystkim chodzi.

A Wy, moje Kochane Dziewczyny, przestańcie być sanitariuszkami, mamuśkami, doradcami, menadżerami, bo hodujecie sobie w domu pasożyta i nawet seksu nie ma za to. Chcecie pomóc? To pomóżcie sobie. Faceci wiedzą, jak zabić wołu i przytargać do domu. Wy jesteście Kwiatuszkiem, który ma pachnieć ,a jeśli pszczółka poprosi o więcej miodku, to możecie się wspólnie zastanowić jak to zrobić, ale nie, że kwiatek ratuje świat i robi miód za pszczołę.

Z tymi „nieudacznikami” to nie jest tak do końca. Uważam, że kobiety kastrują mężczyzn. Najpierw matki, a potem partnerki. Coraz częściej mężczyźni nie mają dobrych wzorców w domach ani od ojców, też pod pantoflem swoich kobiet, ani od matek, które często traktują swoich synów jak partnerów. Brakuje odcięcia pępowiny. Jest wieczne chuchanie na dorosłego mężczyznę jak na dziecko. Traktowanie go, jakby był słaby i jeszcze niespełna rozumu. Tak patrzą matki, a potem i my patrzymy jak na KRÓLA. Kiedyś były wojny, czasy kiedy mężczyzna musiał się wykazać. Teraz nie ma takiego pola. Są inne obszary i Wy jak chcecie potraficie zaskoczyć. Rola nasza, to Was wspierać i widzieć Wasze męskie, a nie biadolić nad Wami.

Marcin Michał Wysocki: Dziękuję Ci Meli za słowa wsparcia dla męskiego rodu, jak i za dostrzeganie błędnych metod wychowawczych, które potem pokutują przez kolejne pokolenia zniewieściałych i rozleniwionych maminsynków. Coś czuję jednak, że poza Tobą, moja droga, niewiele kobiet naprawdę jeszcze wierzy w MOJĄ płciową nację. Jak widzisz nie robię uniku pokazując palcem, że to ONI, tylko z rozmysłem i solidarnie zaliczam siebie do tego nieszczęsnego zbioru i podpisuję go MY.

Piszesz, że jesteśmy „wiecznymi łowcami i fighterami, a nie rozleniwionymi i wykastrowanymi kocurami”. Doprawdy? Który to taki zacny gość? Poznaj mnie, bo naprawdę lubię się przyjaźnić z PRAWDZIWYMI FACETAMI. Wiesz przecież, że gdybym miał poznać kolegę z fajną dziewczyną, pokazałbym mu pełen wachlarz możliwości pośród kobiet, które znam osobiście. Gdyby zaś szukała fajnego gościa moja kumpela, miałbym z tym olbrzymi problem.

Wiem, że się powtarzam, ale coś złego się stało z nami, mężczyznami. Może nasze zabiegane matki pragnęły się zrewanżować za brak czasu, za swoją wieczną absencję NADOPIEKUŃCZOŚCIĄ i w ten sposób nas rozpieściły zanadto (niestety i na szczęście nie moja)? Mam wrażenie, że dzisiejszym facetom wszystko przychodzi zbyt łatwo, aby musieli się o Was, w sumie O COKOLWIEK starać. Za dużo wolnych kobiet wokół, za mało konkurencji i wymagań odnośnie jakości relacji i standardów.

Kiedyś, jak piszesz, mężczyzna musiał się wykazać na wojnie.  Potem oczekiwano, że zapracuje na M3 i malucha. Teraz dostanie to wszystko od rodziców bez żadnego wysiłku – o ile się w ogóle zechce od nich wyprowadzić. Za bardzo to wszystko podane na tacy… Co robić, droga Mieli? Wolałabyś być sama, czy jednak holować pączusia do us…j śmierci?

Melisandra: Za Pączusia podziękuję. Mnie szkodzi. Woda mi się wzbiera w ciele…

Marcin Michał Wysocki: Buahahahaha!

Melisandra: To pytanie raczej powinno być skierowane do matek i ojców. Może niech zechcą zobaczyć kogo hodują dla przyszłych wybranek. W moich projektach świadomości, w Inkubatorze Twojego Sukcesu jest miejsce dla mężczyzn, którzy chcą odnaleźć swój męski pierwiastek. Jak dobrze czuć się w towarzystwie innych mężczyzn? Zaakceptować siebie takimi jakimi są i docenić siebie? Zaakceptować swoją przeszłość i to kim jest? A przede wszystkim otworzyć się na kobietę bez poczucia konkurencji i poniżania jej. Bycia razem na jednej orbicie w zaufaniu i szacunku.

Nigdy na nic nie jest za późno. Budujemy siebie przez całe życie. Jeśli mężczyzna czuje, że coś z nim nie tak, to już jest wielki krok, że chciałby coś zmienić w sobie. Dla siebie i dla innych. Świadomość siebie jest bardzo ważna. Dlatego dla mnie ważny jest mężczyzna świadomy siebie. Znający swoją moc i swoją wrażliwość. Bo Mężczyzna ma obie te cechy i umie je okazywać. I tych męskich „przebudzeń” jest coraz więcej.

Marcin Michał Wysocki: Pomódlmy się…

O autorach:

 

Fot. iStock

Melisandra, Projekt Szczęście oraz Inkubator Sukcesu to autorskie inicjatywy fundatorki Fundacji, która występuje pod pseudonimem Melisandra, czyli mityczna kobieta, która służy światłu i wyprowadza innych z cienia. Na co dzień pisze na swoim funpagu Melisandra Fundacja Projekt Szczęście o potrzebach kobiet i ich drodze do odzyskania siebie, prawdzie, autentyczności, kobiecości i miłości. Dla Oh Me o świecie intymnym i delikatności wnętrza kobiecego. Tworzy projekty, które pomagają ludziom dotrzeć do swojej świadomości, akceptacji aby zrozumieć swój cel życiowej podróży. Tworzy przestrzeń szczególnie dla tych, którzy po wyjściu z korpo chcą odzyskać siebie i żyć na swoich warunkach szczęścia. Jej projekty są szczególnym miejscem dla ludzi, bez względu na wiek, którzy po różnych związkach, relacjach i tych rodzinnych, i z pracą i z domem pragną ponownie doświadczyć szczęścia znaleźć swoje nowe miejsce na Ziemi. Gromadzi wokół siebie szlachetnych i doświadczonych przez życie ludzi, którzy chcą się dzielić swoją wiedzą i kompetencjami dla dobra innych, dając unikatowe wartości i szczodrość swojego doświadczenia.

Archiwum prywatne

Marcin Michał Wysocki

Urodzony w 1965 roku w Warszawie, absolwent kilku fakultetów na uczelniach krajowych i zagranicznych, doktor nauk humanistycznych UŁ. Był m.in. asystentem oraz tłumaczem Jeffa Goffa i Jacka Wrighta w musicalu Narzeczona rozbójnika (Teatr Popularny). W Teatrze Ateneum asystował takim osobowościom teatru polskiego, jak: Laco Adamik, Krzysztof Zaleski, Wojciech Młynarski czy Janusz Warmiński. Współpracował z TVP w programach: LUZ, Sportowa apteka, Kawa czy herbata?. Był autorem muzyki do programów Mur, Sportowa Apteka oraz nagrał autorską płytę Head. Próbował swych sił w roli speakera w Radio Zet u Andrzeja Wojciechowskiego. Dotąd wydano sześć pozycji jego autorstwa: pracę naukową Wyznaczniki tożsamości etnicznej […]; wyróżnioną monografię żołnierza AK, Michał Wysocki. Wspomnienia z lat 1921–1955; impresję historyczną Remedium na śmierć – historie prawdziwe; relacje kombatantów z okresu Powstania Warszawskiego, A jednak przeżyliśmy. Niezwykłe wspomnienia, powieść obyczajową Baku, Moskwa, Warszawa oraz zbiór historii o poznawaniu się przez internet #Portal randkowy.


Zobacz także

7 mitów na temat brzucha, które utrudniają schudnięcie

Badania profilaktyczne. Czy wiesz, które powinnaś wykonywać co roku?

Ocet jabłkowy zastosowanie

Ocet jabłkowy nie tylko do kuchni. Czyli 9 nietypowych zastosowań