Uroda Zdrowie

Syndrom martwych pośladków. Sprawdź, czy dotyczy również ciebie

Redakcja
Redakcja
16 czerwca 2017
Fot. iStock / gruizza
 

Nie każda z nas ma pośladki idealne i nie każda ma czas, by nad nimi popracować. Aktywność fizyczna to często wysiłek, który wykracza poza codzienne przyjemności. Niestety dla nas, brak ruchu ma negatywny wpływ nie tylko na naszą figurę i jędrność pośladków, ale może skutkować tzw. syndromem martwych pośladków.

Syndrom martwych pośladków — zemsta za brak ruchu

Pośladki poza tym, że są niewątpliwą ozdobą kobiecego ciała, są przede wszystkim częścią ciała, która pełni oczywistą funkcję — mamy na czym siadać. Na kształt pośladków wpływa głównie tkanka tłuszczowa oraz  mięśnie pośladkowe: wielki, średni i mały. W przypadku gdy ćwiczymy lub po prostu jesteśmy aktywni w ciągu dnia, mięśnie są w dobrej kondycji. Jednak te z nas, które wiele godzin spędzają siedząc np. przy biurku lub ślęczą przed komputerem, mogą mieć problemy z prawidłową pracą mięśni. Wtedy jesteś szczególnie narażona na syndrom martwych pośladków. Polega on na tym, że mięsień pośladkowy średni pracuje nieprawidłowo i staje się przyczyną bólów pleców, kolan oraz bioder. Taki problem mogą mieć również osoby ćwiczące nieprawidłowo. Bagatelizowany doprowadza do pogłębienia problemów i skutkuje w najgorszym przypadku niemożnością utrzymania pionowej postawy ciała.

Prosty test wykluczający problemy

Chcesz wiedzieć, czy jesteś narażona na wystąpienie syndromu? Zrób prosty test  — zrób przed lustrem przysiad. Jeżeli w trakcie robienia przysiadu twoje kolana skierowane będą do środka, masz pewność, że mięśnie pośladków są znacznie osłabione. Aby je wzmocnić należy zacząć wykonywać odpowiednie ćwiczenia, takie jak np. przysiady.


źródło: kobieta.wp.pl


Uroda Zdrowie

„Drogie panie, pewnie wiecie, że mamy coś takiego jak jądra. Ucisku one nie lubią”. Faceci oburzeni zakazem rozsiadania się

Anna Wójtowicz
Anna Wójtowicz
16 czerwca 2017
Fot. Scrren Twitter/Ayuntamiento Madrid
 

Komunikacja miejska w Madrycie wprowadziła zakaz rozkładania nóg przez mężczyzn, który jest traktowany na równi z zakazem palenia papierosów czy słuchania głośniej muzyki. Feministki się cieszą, panowie niekoniecznie są zadowoleni z tego pomysłu. Sprawa stała się głośna na całym świecie i także w Polsce odbiła się szerokim echem. Jak Polakom podoba się ten pomysł? Czy taki zakaz powinien zostać wprowadzony także u nas? Postanowiłam popytać.


Widok faceta siedzącego w szerokim rozkroku jest bardzo popularny. Nie tylko taki jegomość zajmuje sąsiednie siedzenie, lecz także ogranicza przestrzeń innego współpasażera i sprawia, że możemy odczuwać dyskomfort. To zjawisko zostało nazwane „manspreading” i występuje na całym świecie. Pierwszym miastem, które postanowiło z tym walczyć i wprowadziło zakaz rozsiadania się w komunikacji miejskiej, był Nowy Jork. W 2014 roku został zalegalizowany, a pierwsze mandaty rozdano rok później.

Rozwaleni „samce alfa” zaczęli przeszkadzać feministkom z Madrytu, u których ten widok wywoływał irytację. Postanowiły coś z tym zrobić i napisały petycję do Burmistrza miasta, pod którą zebrały ponad 11,5 tys. podpisów. Udało się. W czerwcu 2017 roku regulacja prawna weszła w życie, a w autobusach i metrze zainstalowano odpowiednie tabliczki.

Feministki są zadowolone, że wreszcie będą mogły spokojnie usiąść bez proszenia się mężczyzny o udostępnienie im miejsca, które zajmowały jego nogi. A oni są oburzeni. Dlaczego? Postanowiłam zapytać.

Pierwsza reakcja mojego kolegi, który ma dość kontrowersyjne poglądy, jest wymowna i zwraca uwagę na kilka podstawowych kwestii. – Wiesz, jakbym zobaczył kogoś, kto się tak rozsiada i by mi to przeszkadzało, to bym po prostu przeprosił – mówi Piotrek. I dodaje: – Jak widać, hiszpańskich feministek na to nie stać.

Niby ma rację, niby to prawda, ale jak zwrócić uwagę „samcowi alfa”, który zaznacza swoje terytorium? „Przepraszam, czy może pan zabrać nogi?”. Już słyszę odpowiedź: „Ale gdzie?”.

Zwrócił się także do nas, kobiet. – Poza tym, drogie panie, pewnie wiecie, że mamy coś takiego jak jądra. Ucisku one nie lubią, a złączone nogi, niestety, nie są dla nich zbyt wygodne – z tym argumentem ciężko jest dyskutować. – Czy to dalej jest równość? Bo chyba jednak jest to ograniczenie praw mężczyzn.

Jądra to najczęściej pojawiające się hasło w komentarzach facetów. – A miejsce na jaja? To oczywiste, że nogi trzymam szeroko na tyle, by nie uwłaczać innym i na tyle, by jaja miały swoją przestrzeń – komentuje Waldemar, do którego dołączają się inni. – Ja mam wielkie jaja i nie dam rady siedzieć z nogami założonymi jedna na drugą – pisze Mateusz.

Faceci podają także inny powód, którym jest wielkość ich ud. – Jak ktoś ma chude nóżki i chodzi w rurkach, to może sobie siedzieć z nóżkami razem. Ja nie mogę i muszę się przynajmniej lekko rozkraczyć – mówi Michał. Ten sam problem podaje Radek: – Ja siedzę w podobny sposób, ponieważ jest wygodny. Jestem gruby, mam grube uda, generalnie nogi, więc siedząc ze złożonymi nogami odczuwam dyskomfort.

Zdaniem mężczyzn, jest to kolejny absurd, a taki zakaz jest irracjonalny. Bo niby kto ma decydować, co jest rozkraczaniem się, a co nie? Pod artykułem dotyczącym tego tematu na stronie rmf.fm wypowiedział się Piotr. „Ja mam kilka pytań: kto będzie decydował, co jest rozkraczaniem się, a co jeszcze nie? Lotne brygady z miarkami? Albo wzrokowa ocena? Czy zakaz będzie też dotyczył kobiet, które sobie wietrzą to i owo? Co, jeśli taki człowiek ma medyczne wskazania do siedzenia w rozkroku, no i ostatecznie: kogo porobiło, żeby wprowadzać takie prawo?”.

W przeciwieństwie do mężczyzn, kobietom spodobał się ten zakaz. – Mnie się ten pomysł podoba. Wreszcie będzie można normalnie usiąść bez proszenia się jegomościa, żeby wziął nogę – twierdzi Anna. – Poza tym zawsze czułam się niekomfortowo, kiedy taki się rozsiadał i dotykał mnie swoim udem. Nie życzę sobie takich kontaktów cielesnych z obcym facetem, dlatego mam nadzieję, że ten pomysł wejdzie także w Polsce – dodaje. Myślicie, że powinien?

Wiele kobiet zwraca uwagę na to, że takie rozwalanie się, świadczy przede wszystkim o braku dobrego wychowania. Drogie panie, chyba czas przestać o nich myśleć jak o chamach, a zacząć im współczuć i pomyśleć o ich biednych jajach i grubych udach;)

A na koniec chciałabym dodać jeszcze kontrę Piotrka. – Jestem ciekaw, kiedy się zbierzemy, my, mężczyźni i dzięki nam wprowadzi się zakaz głośnego narzekania, czy kładzenia „zmęczonych” toreb na siedzenie obok.

A torby to osobny temat…


Uroda Zdrowie

Jak rodzice wychowują dzieci na psychopatów. Dlaczego nie powinniśmy być autorytarni

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
16 czerwca 2017
Fot. iStock/monkeybusinessimages

Co sprawia, że ludzie stają się psychopatami? Bo przecież, nie wszyscy rodzą się z takimi skłonnościami, nie wszystko zależy od genów. Niektórzy stają się zimni i pozbawieni emocji z czasem, pod wpływem różnych doświadczeń. Jak się okazuje, olbrzymie znaczenie ma tutaj sposób w jaki nas wychowywano i nasze relacje z rodzicami.

Aina Gullhaugen wraz ze swoim zespołem z Norweskiego Uniwersytetu Nauki i Technologii przeprowadziła badanie, w którym uczestniczyli psychopaci z norweskich więzień o podwyższonym poziomie bezpieczeństwa.

Wyniki badań zakwestionowały wiele dotychczasowych założeń dotyczących psychopatii, wykazując jednoznacznie, że wszystkie przebadane osoby zostały w dzieciństwie zranione przez swoich rodziców ,bądź opiekunów. Naukowcy dodają, że bezwzględne działania przestępców stały się metodą zaleczenia ran z dzieciństwa, ale w ten najbardziej niewłaściwy ze wszystkich sposobów.

Jaki konkretnie styl rodzicielstwa może przyczynić się do rozwinięcia osobowości psychopatycznej? Poza tym, co oczywiste – znęcaniem się fizycznym bądź emocjonalnym nad dzieckiem –  podobny efekt wywołuje styl wychowania pełen drastycznych skrajności. Chodzi tu o sytuację, gdzie dziecko albo nikogo nie obchodzi i żyje „obok” rodziców, albo jest poddane całkowitej kontroli i musi być uległe.

Zdaniem badaczki, wyniki badań pokazują, że ci dorośli jako dzieci czuli się odrzuceni, a ich rodzice mieli autorytarny styl, zagrażający woli i niezależności dziecka. Takie doświadczenia najprawdopodobniej spowodowały, że późniejsi psychopaci okazywali się bezwzględni w stosunku do innych, po to by uzyskać to, czego potrzebowali.

Ta teoria sugeruje, że psychopatia nie jest tylko kwestią charakteru, ale także wychowania. A dla nas, kochani rodzice, jest jeszcze jednym sygnałem, że posiadanie dziecka to odpowiedzialność większa niż byliśmy sobie w stanie wyobrazić…


Na podstawie: iflscience.com

 


Zobacz także

Na czym polega naturalna indukcja porodu?

6 codziennych trudności, które dobrze znają wysoce inteligentni ludzie

6 rzeczy, które źle wpływają na intelekt

Naturalnie wyjść z choroby