Fitness Zdrowie

Ćwiczenia na barki w domu – z hantlami, gumą i sztangą

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
22 października 2020
Ćwiczenia na barki w domu - z hantlami, gumą i sztangą
Fot. iStock
 

Ćwiczenia na barki, służące wzmacnianiu mięśni naramiennych, często są pomijane na rzecz wzmacniania bardziej kłopotliwych partii ciała. Znacznie większym zainteresowaniem cieszą się ćwiczenia na brzuch, uda i pośladki, ale by ciało wyglądało harmonijnie, każda grupa mięśni zasługuje na uwagę i ćwiczenia. Ćwiczenia na barki można wykonywać na siłowni, jak i w domu, z hantlami, gumą i sztangą.

Warto pamiętać o barkach, ponieważ to one umożliwiają wszechstronny ruch ramion. Mięśnie nie muszą być mocno rozbudowane, by pełniły swoją funkcję, ale utrzymanie ich w dobrej kondycji poprzez ćwiczenia każdemu się przyda. Należy jednak uważać, szczególnie na ćwiczenia z obciążeniem, ponieważ stawy barkowe łatwo ulegają kontuzjom. Zanim przystąpisz do wybranych ćwiczeń, pamiętaj o rozgrzewce, która przygotuje mięśnie i stawy do pracy. Możesz przez kilka minut wykonywać wymachy, krążenia ramion itp.

Ćwiczenia na barki z hantlami

Ćwiczenia na barki z hantlami pozwalają na rozwinięcie mięśni ramion i barków, a także na wzmocnienie mięśni rąk.

Ćwiczenia na barki w domu - z hantlami, gumą i sztangą

Fot. iStock/Ćwiczenia na barki

Ćwiczenia na barki — wyciskanie hantelek na siedząco

  1. Usiądź na ławce pionowej ustawionej na ok. 90º tak, aby lędźwia były przyklejone do ławki, a plecy wyprostowane, nieco pochylone do przodu. Głowa powinna być przedłużeniem kręgosłupa.
  2. Ręce z hantlami opuść wzdłuż tułowia tak, aby kciuki skierowane były do przodu. Nogi oprzyj w lekkim rozkroku, aby zachować stabilność.
  3. Na wydechu unieś ramiona do boku, powyżej poziomu barków.
  4. Na wdechu wróć wolniej do pozycji wyjściowej, nie opuszczając hantli do końca.
  5. Powtarzaj ćwiczenie.

Unoszenie hantelek na stojąco, w opadzie tułowia

  1. Stań z delikatnie podgiętymi nogami i pochyl się do przodu. Plecy powinny być wyprostowane, wzrok skierowany przed siebie.
  2. Ramiona opuść prostopadle do tułowia — hantelki złap chwytem neutralnym (kciuki skierowane do przodu).
  3. Odwiedź ramiona jak najwyżej na boki, biorąc wdech.
  4. Zatrzymaj ruch gdy ramiona znajdą się równolegle do podłoża. W najwyższym punkcie przetrzymaj sekundę w pozycji.
  5. Opuść ramiona do pozycji wyjściowej.
  6. Powtórz ćwiczenie.

Ćwiczenia na barki w domu — z gumą (taśmą oporową)

Gumy, zwane także taśmami oporowymi, stanowią ciekawe urozmaicenie treningów. W ich stosowaniu najważniejszy opór (stopień obciążenia), jaki gwarantują. Dzięki temu mięśnie wykonują bardziej intensywną pracę. Trening z gumami jest dla każdego, trzeba tylko umiejętnie dobrać gumę do możliwości. Taśmy powinny się naciągać, ale przy tym stawiać opór. Jeśli nie da się naciągnąć, lub nie powoduje wyczuwalnego oporu, trzeba wybrać inną.

Ćwiczenia na barki w domu - z hantlami, gumą i sztangą

Fot. iStock/Ćwiczenia na barki

Wyciskanie ramion z gumą nad głowę

  1. Złap gumę nieco szerzej niż na szerokość barków. Stopy ustaw w lekkim rozkroku. Plecy mają być proste, brzuch napięty.
  2. Guma powinna się znaleźć na wysokości obojczyków, a jej drugi koniec pod stopami.
  3. Trzymając pozycję wykonaj wdech i rozpocznij wyciskanie ramion z gumą w górę. Łokcie prowadź przodem, przedramiona staraj się utrzymać na stałe skierowane w górę.
  4. Po wyciśnięciu wykonaj wydech, następnie wykonaj wdech i opuść ramiona.
  5. Wróć do pozycji wyjściowej, opuszczając gumę do linii obojczyków.
  6. Wykonaj wyznaczoną liczbę powtórzeń.

Ćwiczenia na barki z gumą — wyciskanie ramion z tyłu

  1. Stań w lekkim wykroku z lewą nogą z przodu.
  2. Zahacz gumę powerband o prawą stopę, na wysokości śródstopia — guma powinna być za plecami.
  3. Złap ją rękami na wysokości głowy.
  4. Wykonaj wyprost ramion i zatrzymaj ruch na ostatnim etapie na sekundę.
  5. Wróć do pozycji wyjściowej.
  6. Po wykonaniu określonej liczby powtórzeń należy zmienić strony.

Ćwiczenia na barki ze sztangą

Ćwiczenia ze sztangą wymagają już nieco doświadczenia od osoby ćwiczącej. Sztanga pomaga w rozbudowie tkanki mięśniowej i poprawie siły. Umożliwia wykonywanie różnych ćwiczeń, w tym ćwiczenia na barki ze sztangą.

Fot. iStock/Ćwiczenia na barki

Wyciskanie sztangi nad głowę siedząc

  1. Usiądź na ławce płaskiej, plecy oprzyj na oparciu. Stopy ustaw w lekkim rozkroku, mocno zaparte o podłoże.
  2. Chwyć sztangę nachwytem (palce skierowane do przodu) nieco szerzej niż szerokość barków.
  3. Utrzymując prawidłową pozycję wyjściową, unieś sztangę nad głowę, prostując ramiona w łokciach i wykonaj wydech.
  4. Następnie powolnym ruchem opuszczaj sztangę, uginając ramiona w łokciach, do klatki piersiowej i wykonuj płynny wdech.
  5. Wykonaj wyznaczoną liczbę powtórzeń.

Ćwiczenia na barki ze sztangą — podciąganie pod głowę 

  1. Stań wyprostowany, złap sztangę obiema rękami trochę szerzej niż na szerokość barków. Stopy ustaw w lekkim rozkroku, plecy trzymaj proste, napnij brzuch, żeby ustabilizować tułów. Kciuki powinny być skierowane do wewnątrz.
  2. Gdy osiągniesz właściwą pozycję, wykonaj wydech i podciągaj sztangę wzdłuż tułowia jak najwyżej, prowadząc łokcie w bok i do góry. Łokcie powinny znajdować się  wyżej niż nadgarstki.
  3. Następnie przy wdechu opuść sztangę.
  4. Wykonaj ruch zadaną liczbę powtórzeń.

źródło:  www.zapytajtrenera.pl ,www.fabrykasily.pl 

Fitness Zdrowie

Ćwiczenia na plecy w domu — bez sprzętu, z hantlami, z gumą i ze sztangą

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
22 października 2020
Ćwiczenia na plecy w domu — bez sprzętu, z hantlami, z gumą i ze sztangą
Fot. iStock
 

Ćwiczenia na plecy to nie tylko wyraz troski o ich wygląd, ale także o zdrowie kręgosłupa. Silne mięśnie grzbietu ułatwiają zachowanie prawidłowej postawy. Warto ćwiczyć regularnie, by zapobiec problemom z kręgosłupem i wzmocnić ciało. Do dyspozycji są ćwiczenia na plecy w domu — bez sprzętu, z hantlami, z gumą i ze sztangą.

Choć większą wagę zazwyczaj przykładamy do wyglądu brzucha, czy ud, ćwiczenia na plecy nie powinny być pomijane w treningu. Aby ciało było zdrowe, należy ćwiczyć wszystkie jego partie. Zdrowe i silne plecy są ważne, bo dzięki nim chronimy kręgosłup. Trzeba o tym pamiętać, ponieważ bierny tryb życia, praca siedząca i nadwaga to wręcz gwarant problemów z kręgosłupem. A pojawić może się nie tylko ból, a z czasem nawet ograniczenie sprawności. Chcąc tego uniknąć, należy sięgnąć po ćwiczenia na plecy, opracowane w różnych wariantach. Są one proste w wykonaniu, ale skuteczne, można wykonywać je w domu,  z obciążeniem lub bez.

Ćwiczenia na plecy — w domu, bez sprzętu

Tego rodzaju ćwiczenia bez obciążenia możesz potraktować jako rozgrzewkę przed właściwym treningiem lub rozciąganiem po nim. Lekkie ćwiczenia na plecy bez sprzętu wzmocnią mięśnie i pozwolą na odciążenie kręgosłupa.

Ćwiczenia na plecy w domu — bez sprzętu, z hantlami, z gumą i ze sztangą

Fot. iStock/Ćwiczenia na plecy w domu

Ćwiczenie „dzień dobry”

  1. Stań prosto, stopy rozstaw na szerokość barków.
  2. Połóż dłonie z tyłu głowy, utrzymując napięty i wyprostowany tułów.
  3. Pochyl się w biodrach, opuść tułów, aż plecy będą niemal równoległe do podłoża.
  4. Podnieś się, by powoli wrócić do pozycji wyjściowej.

Ćwiczenie koci grzbiet

  1. Uklęknij na macie, kolana i stopy ustaw na szerokości bioder, dłonie oprzyj o podłoże na szerokości barków.
  2. Z wydechem wypchnij plecy mocno do góry, jednocześnie chowając twarz  do klatki piersiowej i podwijając biodra do przodu (tzw. koci grzbiet).
  3. Po 3 sekundach powróć do pozycji wyjściowej.

Możesz także przy powrocie podczas wdechu wygiąć plecy w kierunku maty, podnosząc jednocześnie twarz do góry.

Ćwiczenia na plecy w klęku podpartym

  1. Przyjmij pozycję wyjściową w klęku podpartym na macie — kolana i stopy ustaw na szerokości bioder, dłonie oprzyj o podłoże na szerokości barków.
  2. Wyciągnij jednocześnie przed siebie wyprostowaną prawą rękę i za siebie wyprostowaną lewą nogę — utrzymaj pozycję przez 5 sekund. Napinaj cały czas mięśnie brzucha i pośladków.
  3. Wróć do pozycji wyjściowej.
  4. Powtórz ćwiczenie dla lewej ręki prawej nogi.

Ćwiczenia na plecy z hantlami

Hantle są wdzięcznym narzędziem treningowym i skutecznie pozwalają wzmocnić dzięki obciążeniu siłę mięśni pleców. Należy zwrócić uwagę, by ciężar hantli został odpowiednio dobrany do możliwości osoby ćwiczącej.

Ćwiczenia na plecy w domu — bez sprzętu, z hantlami, z gumą i ze sztangą

Fot. iStock/Ćwiczenia na plecy

Wiosłowanie hantlami w opadzie tułowia 

  1. Stań prosto trzymając hantle przy po bokach.
  2. Nieco ugnij kolana i pochyl się do przodu — plecy muszą być proste. Pozwól hantlom „zjechać” w dół pod własnym ciężarem.
  3. Trzymając pozycję z płaskim grzbietem i lekko napiętymi mięśniami brzucha, pociągnij hantle w górę uginając ramiona w łokciach i podciągając łokcie do góry.
  4. Gdy hantle zbliżą się do tułowia, wykonaj odwrotny ruch i opuść hantle do pozycji wyjściowej.

Wiosłowanie w oparciu o kolano

  1. Przyjmij pozycję wykroczno-rozkroczną (noga zakroczna w tył i lekko na zewnątrz). Łokieć oprzyj na nodze z przodu, plecy zachowaj  proste.
  2. Weź hantlę w dłoń, ramię skieruj w dół.
  3. Wykonując wdech przyciągnij sztangę pionowo w górę, kierując ją w stronę biodra, jednoczenie zbliżając łopatkę do kręgosłupa i w dół. Zatrzymaj ruch w chwili, gdy hantla znajdzie się na wysokości biodra, a plecy będą maksymalnie napięte.
  4. Wytrzymaj przez ułamek sekundy i nieco wolniej wykonaj ruch opuszczania hantli podczas wydechu.

Ćwiczenia na plecy z gumą

Warto sięgnąć po taśmę oporową i wykonać ćwiczenia wzmacniające plecy. Taśma stanowi dodatkowy opór, który zmusza do wykonania intensywniejszej pracy, co daje lepsze efekty.

Ćwiczenia na plecy w domu — bez sprzętu, z hantlami, z gumą i ze sztangą

Fot. iStock/Ćwiczenia na plecy

Ćwiczenie na stojąco

  1. Stań na gumie powerband (długiej) obiema nogami.
  2. Rozstaw stopy na szerokość barków i złap środek gumy obiema rękami.
  3. Mając proste plecy proste i napięty brzuch, przyciągnij łokcie do góry, wypychając je na zewnątrz, aż nadgarstki znajdą się na wysokości górnej części klatki piersiowej.
  4. Ostrożnie wróć do pozycji wyjściowej.

Ćwiczenie na plecy z gumą na siedząco

  1. Usiądź na podłodze, nogi wyprostuj i przyłóż pięty do podłogi.
  2. Przełóż gumę powerband przez stopę, napnij ją mocno w dłoniach.
  3. Wyprostuj plecy i trzymając ręce blisko tali, zacznij naprzemiennie przyciągać gumę do siebie i luzować ją. Powtarzaj ćwiczenie 10 razy.

Ćwiczenia na plecy ze sztangą

Fot. iStock/Ćwiczenia na plecy

Wiosłowanie sztangą w opadzie tułowia

  1. Złap sztangę podchwytem (kciuki skieruj na zewnątrz), nieco szerzej niż na szerokość barków, ugnij lekko nogi w kolanach i wykonaj opad tułowia w przód. Ramiona powinny być wyprostowane, ustawione prostopadle do podłoża.
  2. Po uzyskaniu pozycji wykonaj wdech i przyciągnij sztangę pionowo w górę, kierując ją w stronę mostka, jednocześnie zbliżając łopatki do kręgosłupa.
  3. Zatrzymaj ruch na chwilkę, gdy sztanga znajdzie się blisko tułowia.
  4. Wykonując wydech, powoli obniż sztangę do pozycji wyjściowej.

Wykonaj zadaną liczbę powtórzeń.

Wiosłowanie końcem sztangi

  1.  Stań w rozkroku nad sztangą z obciążeniem tylko po 1 stronie, lekko ugnij nogi w kolanach.
  2. Zastosuj uchwyt neutralny dla obydwu rąk, ściągnij łopatki i podczas wdechu unoś sztangę do krocza. Zachowaj pozycję z prostymi, napiętymi plecami.

źródło: www.fabrykasily.pl 

Fitness Zdrowie

Sylwia Koperska: Jakie jest dzieciństwo bez miłości matki? Smutne

Agnieszka Żukowska
Agnieszka Żukowska
22 października 2020
Fot. iStock

Ta historia wydarzyła się naprawdę. I pewnie dzieje się w niejednym domu do dziś… Domu bez miłości. Z jakimi ranami wyszła Sylwia Koperska, autorka książki „Wilczyca. W pogoni za wolnością” , o której mówi cała Polska? Dlaczego pomimo bólu nie przestajemy wierzyć w miłość i ciągle chcemy kochać…

Jakie jest dzieciństwo bez miłości matki?

Sylwia Koperska: {Red.: długa cisza. łzy płyną po policzkach Sylwii}. Smutne. Wymagające substytutów. I takie miałam. Kochałam swojego psa bardziej, niż normalnie się kocha zwierzęta. Był całą moją rodziną. Miałam pudla, Almę. I ona była całym moim światem. Kiedyś zginęła na dwa tygodnie, myślałam, że świat się skończył. Ale wróciła. Alma była moim sojusznikiem. W domu miałam swoje magiczne miejsce, bo zanim stał się willą Carringtonów, jak go nazywam w książce, był starym, powojennym domem z przepięknym strychem, pełnym pajęczyn i szpar między deskami…

Dla dziecka do odkrycia…

Tak! Wchodziłam tam po drabinie i byłam zupełnie sama, bo moja matka nie mogła się tam wdrapać po prostu. To było wspaniałe, bezpieczne miejsce. I jak później wyremontowali dom, to moją kryjówkę, ku mojej rozpaczy, zlikwidowano. Dzisiaj inaczej na to patrzę, ale wtedy to było jedyne miejsce, gdzie wiedziałam, że ona mnie nie dosięgnie. Tam był tylko mój świat. Siadałyśmy z Jagną  (przyjaciółką) po turecku na kocu, robiłyśmy sobie jedzonko pijąc herbatkę w plastikowych filiżankach. Mówiłam: „siadamy do wieczerzy”. Normalnie takich słów się przecież nie używa, ale nam sprawiało to jakąś nieopisaną radość. To było tak dostojne, że aż mam ciarki na rękach kiedy sobie przypomnę jakie emocje temu towarzyszyły. Czułam się, jak księżniczka w arabskim pałacu.

Budowałaś po prostu równoległy, inny, bezpieczny świat…

Tak mogło być. To trafne, co powiedziałaś, nigdy nie byłam zresztą na terapii. Pamiętam siebie z tych dziecięcych lat, że ciągle sobie coś wyobrażałam – byłam jedną, wielką wyobrażaczką. Kompulsywnie słuchałam muzyki po nocach patrząc w niebieskie światełko na wieży i marzyłam. Mike Oldfield …, mnóstwo wspaniałych piosenek. Towarzyszyły mi w tym chorym świecie marzeń i fantazji. Dzisiaj czuję się tak jedynie w ramionach mojego męża.

Za co ona Ciebie biła?

Moja matka była tak agresywna i napastliwa, że dzisiaj myślę, iż zwyczajnie musiała mieć jakieś zaburzenie. Pewnie dobry psycholog musiałby zdiagnozować. I pewnie nie była zła. Ona była bardzo chora. Nikt normalny przecież nie jest wiecznie niezadowolony, a najlepiej czuje się na zgliszczach. Nie wtedy, gdy jest dobrze.

Nikt nie rodzi się potworem. Podobno…

Moja babcia była bardzo fajna, jeśli pytasz o to, jacy byli jej rodzice. Dobrze ją wspominam. Pamiętam jak opowiadała, że po wojnie brakowało chłopa do ożenku, więc się wychodziło za mąż, jak leciało. Mąż babci, mój dziadek, był niezwykle przystojnym facetem. Ale chyba nie byli najlepszymi ludźmi. Umarł bardzo młodo, w wieku 27 lat. Pracował w fabryce chemikaliów i nie wiem czy to prawda, czy plotka, ponieważ nigdy nie zgłębiłam tematu, podobno jakaś kobieta się      w nim się zakochała. On jej powiedział, że nie zostawi mojej babci, więc go otruła. Taka jest  hipoteza, mało mam informacji na ten temat. Babcia była dobra, ojczym matki- też. Kiedy mama bardzo młodo urodziła mojego brata, babcia wynajęła jej pokój w Sopocie. Bała się o nią, moja matka miała 16 lat!  Czasy były inne, dziewczynka z dzieckiem –  to było szokujące.  Ostatnio rozmawiałam z mamy koleżanką z młodych lat. Twierdziła, że mamie w tym Sopocie nie było tak źle. A ja sobie ciągle tłumaczyłam jej zachowanie tym, że ona musiała być bardzo samotna. Nieustająco szukałam usprawiedliwień i tłumaczyłam ją przed bratem, który do dzisiaj się z tym nie uporał. Ja chyba tak. Nie masz pojęcia jak mnie było i jest żal siebie samej, tej małej z okresu kiedy byłam dzieckiem. Żal tamtej dziewczynki, nie siebie samej, bo ja dzisiaj jestem nażarta emocjonalnie, ale tamtej, małej księżniczki uciekającej na strych…

Jak się wychodzi z takiej niemiłości?

Im byłam starsza, tym ona była gorsza. Gorsza. I gorsza. I w końcu tak mnie docisnęła, że wiedziałam już, że trzeba uciekać. Nie było innego wyjścia. Już niczego nie mogłam wyrzeźbić. Długie lata żyłam w poczuciu, że robię coś nie tak, że to musi być moja wina, kochając ją przy tym nieprawdopodobnie. Dlatego wszystko mnie czterdzieści razy bardziej bolało. Każde wyzwisko, każdy cięg. Byłam bardzo samotnym, nieszczęśliwym, smutnym dzieckiem. Smutnym wewnętrznie, bo z natury jestem bardzo wesoła. Do przysłowiowej „beki” jestem pierwsza! Wszyscy znajomi to potwierdzą, że jednak przede wszystkim jestem pozytywnym wariatem, pełnym radości życia. Nie zatłukła tego we mnie. Sama nie wiem jak to się stało…

Ty chciałaś żyć, musiałaś przerwać tę gehennę, co się potem wydarzyło…? Czy to Twoja ciąża była  przysłowiową kropką nad „i”?

Jeżeli można mówić o tak zwanej przysłowiowej „czarnej d” – to czas w którym zaszłam w ciążę,  był najgorszy –  był  smolistą d… Poczucie zagrożenia i beznadziei w jakiej się znalazłam było tak ogromne i dołujące, że do dzisiaj nie jestem w stanie opisać tego słowami. Ale tu Regina (matka autorki) zrobiła psikus. Wszystkiego się spodziewałam, ale nie tego, że ona da mi święty spokój… Nie było nadmiernych uczuć, ale zrobiła dokładnie to, czego potrzebowałam – dała mi święty spokój. Potrafiła jednak. I tylko w trakcie mojej ciąży. Była neutralna. Czasem dostawałam od niej zdrowe soki, czym wprawiała mnie w osłupienie.  Natomiast kiedy wróciłam z dzieckiem do domu ze szpitala, to zaczął się  „taniec pingwina na szkle”. Stąd wzięła się moja ryzykowna decyzja, żeby zarobić szybko i dużo…

Skąd Ci to przyszło do głowy?

To były lata dziewięćdziesiąte, Trójmiasto, gangsterzy byli wtedy, jak postacie z Marvela, młodym ludziom to imponowało. Mnie też w jakiś sposób. Byli uśmiechnięci, fajnie ubrani, w ogóle nie zdawałam sobie sprawy z tego jakie jest realne zaplecze tej machiny. Złodzieje samochodów byli wręcz wtedy, jak popkulturowe zjawisko.

Dziecko dało Ci taką odwagę w podjęciu tej decyzji?

Wiesz, ja zawsze byłam odważna. Czasami czułam się jak ten zając z ruskiej bajki, zanim stałam się wilczycą, który bał się, ale szedł na wojnę!  I nawet kiedy mama wyrzuciła mnie z domu raz, drugi, dziesiąty, to wychodziłam, płakałam ale czułam hardość: „No to zobaczymy – myślałam sobie… nie zadzwonię, nie wrócę”. Nie wiem skąd to było we mnie. I nigdy, przenigdy nie miałam myśli samobójczych! Moja gangsterka trwała tylko parę miesięcy i zakończyła się aresztem. Złapali nas i siedziałam trzy miesiące… Nigdy o tym nie mówiłam, ale jeszcze niedawno, na widok  patrolu policyjnego, czy samochodu, robiłam się  sztywna. Trwało to ze 20 lat. Tak się panicznie bałam. Mimo, że nic złego nie zrobiłam, strach był obezwładniający…

Trauma.

Tak!

A z kim była twoja córka, kiedy byłaś w areszcie? Z matką?

Nie, no co ty, nigdy w życiu! Z opiekunką, babcią Marysią, która obecna była w moim życiu już kiedy byłam mała. Wtedy zajmowała się naszym domem. Z babcią Marysią od razu złapałam flow. Do dzisiaj inaczej na nią nie powiem. Babcia ma 83 lata i do tej pory kiedy mnie słyszy – płacze. „Że ja ciebie nie ochroniłam…” – powtarza. „Nie umiałam cię ochronić…”…

Kto ma jeszcze wyrzuty sumienia?

Nikt. Mnie nikt nie kochał w tym domu. Moje córki mnie kochają, mój mąż i mam taką watahę przyjaciół, że mogłabym obdzielić pół Warszawy. Wystarczy.

Sylwia Koperska pisarka

A twój ojciec?

Ojciec zawsze żył w głębokiej niewiedzy. Nigdy mu się nie żaliłam i nawet nie wiem dlaczego. Zawsze go idealizowałam, całkowicie wypieram więc sytuacje które mogłyby mojego tatę w jakikolwiek sposób oczernić.

A jakim małżeństwem byli twoi rodzice?

Kolorowym! Jak ABBA. Ona piękna, w kożuszkach, on w pekaesach, drewniakach, dżinsach szwedach. Miałam wszystko. I nic. Za talerz kaszy mannej z sokiem i podrapanie w głowę – dałabym się pokroić…

Jaką mamą można być, jaką mamą jesteś, kiedy się nie ma wzorca?

Dobre pytanie. Zawsze bardzo dbałam o swoje dzieci, zawsze bardzo je kochałam i kocham do dziś. Ta nasza relacja bardzo mocno ewoluowała. Jako dwudziestolatka, kiedy urodziłam córkę, sama byłam podziurawionym sitem. Dlatego coraz więcej mam dla siebie wybaczenia i zrozumienia. Nie umiałam się bawić, zajmować dzieckiem, nie lubiłam tego. Najważniejsze było wtedy, żeby było nakarmione, przewinięte i wykąpane. Pamiętam to kompulsywne bujanie, trzęsący się wózek.                 Z perspektywy czasu, myślę sobie, dzisiaj,  że byłam tak skupiona na przeżyciu,  że macierzyństwo nie było mi w głowie. Nauka nie była mi w głowie. Nie było na to przestrzeni. Musiałam walczyć o przetrwanie. Dzisiaj jest rewelacyjnie. Moje córki są moimi największymi przyjaciółkami. Lubię co prawda dystans mama – córka i zasady ale nic w tym złego. Książka mnie poukładała, dała szerszą perspektywę dzieciom, więcej zrozumiały…

Jest coś, za co jesteś wdzięczna swojej matce?

Jest. Jestem wdzięczna swojej matce tylko za to, że mnie urodziła. Za nic więcej. Trochę do tego nie rozumiem czasów przesadnej atencji skierowanej do dzieci, to codzienne: zawożę, przywożę, dostarczam, odbieram. Matki stały się głównie szoferami swoich dzieci. Kiedyś było zupełnie inaczej. Dzieci dzisiaj nie są samodzielne jak były kiedyś, nie mają podwórkowego życia. Dla mnie podwórko to był wypas! I zawsze było tyle do zabawy, tyle do zrobienia! Milion spraw. Najważniejsza była relacja z rówieśnikami, dzisiaj – telefon… Dzieci – samoluby w domach z betonu, zawalone zabawkami, dodatkowymi zajęciami, przestymulowane… Nie chcę oczywiście nikogo obrazić, ale tak to widzę i czuję. Patrzę na dzieci znajomych, nie ma mąż-żona, jest dziedzic na podusi, obsłużony czasem na wyrost. Nie mam racji?

Masz, sama jestem z takiego podwórka. Wybaczyłaś matce?

Nie. Byłam bliska tego wybaczenia. Ale ona do dzisiaj, mimo że ma 77 lat, jedyne, co ma mi do zaproponowania to ogrom agresji i nienawiści. Po programie w Dzień Dobry TVN miałam setki wiadomości z całej Polski. Ku zdziwieniu wydawnictwa, nie dostałam ani jednego hejtu, a wręcz takie wiadomości, że nie widziałam ekranu ze wzruszenia – tak płakałam. I odpisywałam każdemu. Nie jadłam, nie piłam, nerki mnie bolały z braku wody. Jedyny hejt, jaki mnie spotkał to ze strony matki.

A dla swojego spokoju, nie mogłabyś jej wybaczyć?

Byłabym fałszywa. Dużo ludzi kłamie, że wybacza. To są tylko słowa. Mam tyle żalu do niej, że zabrała mi mamę. Matka jest symbolem największego ciepła, miłości, a ja nigdy nie miałam mamy! To jest taki deficyt jakbym nie miała nogi…Nie mogę jej tego wybaczyć. I nie chodzi o to, że mnie biła, ona mi zabrała mamę, jakby umarła przy porodzie… To jest taka strata, że nie mogę się z tym pogodzić. Nie jestem Dalajlamą, żeby powiedzieć – wybaczam. Mogę kłamać. Ale nie, nie wybaczyłam, dużo we mnie złości jeszcze.

Sama mówisz, że trzeba dawać ludziom drugą szansę.

Tak, stosuję tej zasadę, dlatego jej dałam sto szans! Była po bajpasach w szpitalu, nawet nie wiedzieliśmy, czy przeżyje, nawet mnie widzieć nie chciała… Myślałam, że może na stare lata coś się zmieni ale jeśli ktoś ciągle pluje żółcią – co możesz zrobić? Dawałam wiele szans, ale za każdym razem słyszałam: wynocha, nie lubię Cię! Oprócz tego, że mnie nie kocha, to ona mnie zwyczajnie nigdy nie lubiła. A to jest chyba jeszcze gorsze… Ja z kolei, być może przez ten deficyt właśnie, mam taką chęć zadawalania wszystkich, bycia bernardynem z beczułką, że dla mnie najważniejsze są relacje, najważniejsze jest – bycie lubianą… Ale i  dużo z siebie daję, bo lubię ludzi na szczęście.

Dlaczego teraz napisałaś tę książkę?

To jest prosta odpowiedź. Nie planowałam pisać książki i nigdy nie zdecydowałabym się gdyby nie redaktor Michał Nalewski, do którego poszłam w imieniu innych. Jak zawsze.  Z naszego spotkania zrobiła się kilkugodzinna pogawędka. I uznałam, że jestem gotowa zmierzyć się ze swoim życiem.

Wypluć to. Bo ja nie pisałam, rodziłam tę książkę w mękach. I bardzo dużo mnie to kosztowało ale dzięki wsparciu bliskich, męża przenajukochańszego, który jest moją nagrodą od taty i od Boga, moim córkom – przeszliśmy tę drogę. Lepiej późno niż wcale. Kiedyś byłam wybrakowaną mamą, natomiast moje dzieci zawsze kochałam i nigdy nie zaniedbałam ich w żaden sposób. Na pewno wolałabym teraz urodzić moje córki, być dojrzałą Sylwią i dać im to wszystko, co dzisiaj mam do zaproponowania, uzupełniona, pełna, szczęśliwa… Chciałabym je dzisiaj urodzić. Bardzo.

Niezwykła historia Sylwii Koperskiej, kobiety, która pomimo braku miłości, nigdy nie przestała kochać – „Wilczyca – w pogoni za wolnością” – już w sprzedaży!

Sylwia Koperska

Sylwia Koperska pisarka – Wilczyca. W pogoni za wolnością


Zobacz także

5 zmian stylu życia, które pomogą ci obniżyć ciśnienie krwi

Jesienna dieta dla najmłodszych – z myślą o wzmacnianiu ich odporności. Prawidłowe żywienie dziecka w pytaniach i odpowiedziach

Sprawdź, ile kalorii spalisz podczas różnych aktywności. „Polka na diecie”, dzień #9