Zdrowie

7 oznak niedoboru witamin w twoim organizmie

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
12 września 2016
Fot. iStock / stock_colors
 

Współczesny styl życia, pogoń za wykonaniem założonych planów zarówno w pracy, jak i w życiu prywatnym sprawia, że wiele z istotnych dla nas spraw schodzi na boczny tor. Bywa, że odczuwamy stres i presję, nie dosypiamy, brakuje relaksu i odpoczynku na świeżym powietrzu. Brakuje również czasu na przygotowanie i spożywanie zbilansowanych posiłków. 

Niedożywienie nie wynika jedynie z niedostatku jedzenia

Aby wypełnić czymś żołądek i napędzić organizm do działania, sięgamy po przetworzoną żywność, fast foody, dania instant, które wymagają jedynie podgrzania lub zalania wodą, i gotowe. W rezultacie nie tylko przybieramy na wadze, ale i zubożamy swój organizm o bezcenne dla niego składniki. Bo jak znaleźśmieciowym jedzeniu witaminy i składniki odżywcze? W efekcie stosowania diety opartej na byle jakim jedzeniu, organizmowi zagrażają niedobory, które mogą mieć przykre zdrowotne konsekwencje. Nawet jeśli do diety włączone są suplementy witamin, nie wchłaniają się one tak skutecznie, jak te dostarczone wraz ze zdrowym pożywieniem.

Zróżnicowanie objawów niedoboru witamin

Zmęczenie stanowi jeden z powszechnych problemów u osób z niedoborami witamin. Ale w zależności od braków tych substancji w organizmie, mogą pojawiać się inne objawy charakterystyczne dla ich zbyt niskiego poziomu.

1. Bóle mięśniowe

Fot. iStock

Fot. iStock

Jeśli od dłuższego czasu odczuwasz regularne bóle mięśni, które pojawiają się bez konkretnej przyczyny, np. intensywnego treningu, może wskazywać to na braki witaminy D. Jej niedobór należy do pojawiających się najczęściej, ale może być trudny do ustalenia na pierwszy rzut oka. Gdy poza tym objawem zaczynają się problemy z zębami i kośćmi, dla których zdrowia witamina D jest niezbędna, warto oznaczyć jej poziomy.

Aby wprowadzić więcej witaminy D do diety, pij mleko lub spożywaj inne przetwory mleczne, tłuste ryby takie jak łosoś czy tuńczyk. Postaraj się o codzienne spacery, szczególnie przy słonecznej pogodzie, nie krótsze niż 15 minut.

2. Drętwienie i mrowienie w nogach

HiRes(2)Jeśli uskarżasz się na uczucie drętwienia lub brak czucia w stopach lub zauważasz u siebie problemy z równowagą, być może odpowiada za to niski poziom witaminy B12. Witamina B12 jest niezbędna dla zdrowia i funkcjonowania mózgu oraz całego układu nerwowego. Jeśli nie dostarczasz sobie wystarczającej ilości tej witaminy, może to utrudnić mózgowi prawidłowe działanie nerwów a w konsekwencji drętwienie i utratę równowagi, problemy z poruszaniem się.

Aby przywrócić odpowiedni poziom witaminy B12 w diecie, należy spożywać więcej pokarmów zwierzęcych takich jak mięso, ryby,  jaja, sery, wędliny, drożdże spożywcze.

3. Problemy ze wzrokiem

iStock_10233900_MEDIUMProblemy ze wzrokiem, szczególnie z widzeniem po zmroku, mogą być spowodowane niedoborem witaminy A. Ta witamina jest konieczna, aby oczy mogły widzieć w słabym świetle, więc przy jej braku pojawiają się różne problemy ze wzrokiem, nawet poważniejsze, takie zwyrodnienie plamki żółtej.

Dieta bogata w witaminę A powinna zawierać zielone warzywa liściaste, takie jak szpinak i kapusta, pomarańczowe warzywa takie jak marchew, słodkie ziemniaki i papryka, dynia i wiele innych oraz jaja.

4. Spóźniony refleks

HiRes(1)Opóźnione reakcje na sytuacje wymagające twojej zręczności, np. łapanie piłki, mogą być efektem niedoboru witaminy E. Jest ona potrzebna w procesie komunikacji między mózgiem i nerwami, które kontrolują mięśnie i refleks. Brak tej witaminy utrudnia komunikację i wpływa na pojawienie się wolniejszych reakcji na sytuacje.

Możesz dostarczyć witaminę E w produktach takich jak: kiełki pszenicy, jajka i majonez, podroby, orzechy i nasiona i awokado. 

5. Trudno gojące się rany

Fot. iStock

Fot. iStock

Ten problem może wynikać z braku witaminy C. To dlatego, że komórki, aby się regenerować potrzebują witaminy C (wraz z witaminą A i cynkiem). Bez tych składników rana jest o wiele trudniejsza do zagojenia, co zwiększa ryzyko zakażenia.

Aby włączyć więcej witaminy C do diety, sięgaj po owoce cytrusowe, zielone warzywa liściaste (takie jak szpinak, rukola i jarmuż), czerwoną paprykę, czarną porzeczkę, kiszone warzywa.

6. Odczuwanie smutku

Złe samopoczucie, odczuwanie smutku, przygnębienia, a wręcz pojawiające się stany depresyjne swoją przyczynę mogą mieć w niedoborze witaminy B1. Podobnie jak B12, witamina B1 jest konieczna dla zdrowia komórek nerwowych i mózgowych. Gdy jej poziom jest niewystarczający, komórki te nie działają prawidłowo, czego skutkiem są problemy z samopoczuciem oraz psychologiczne, takie jak depresja. Niedobór witaminy B1 są rzadkie, ale może się zdarzyć, jeśli cierpisz na schorzenia takie jak alkoholizm, chorobę Crohna lub anoreksję.

Aby podnieść poziom witaminy B1, włącz do diety pokarmy takie jak: czerwone i białe mięso i podroby (wątroba, nerki), groch, fasolę i soczewicę, kiełki pszenicy.

Fot. iStock /Martin Dimitrov

Fot. iStock /Martin Dimitrov

7. Brzydki zapach z ust

Fot. iStock

Fot. iStock

Nieświeży oddech, szczególnie gdy o higienę jamy ustnej dbasz bardzo dokładnie, może być efektem niedoboru witaminy B3. Jej zbyt niski poziom prowadzi do złego funkcjonowania wątroby. Złe trawienie przyczynia się do powstawania nieświeżego oddechu. Niedobór tej witaminy może również powodować brak energii i często występuje u osób zmagających się z chorobą alkoholową.

Aby uzupełnić braki tej witaminy w diecie, jedz podroby, tłuste ryby, nasiona słonecznika oraz warzywa, takie jak buraki.

Niedobory bywają ignorowane

Brak odpowiedniego rozpoznania niedoborów wynika z faktu, że często nie zdajemy sobie sprawy, że mamy problem, którym należy się zająć. A wystarczy proste badanie krwi, by określić, czy poziomy danych witamin w organizmie są na prawidłowym poziomie.

Fot. iStock

Fot. iStock


źródło: www.lifehack.org


Zdrowie

„Przecież ty byłeś i jesteś taki sam, jak ja”. List do przyjaciela

Anika Zadylak
Anika Zadylak
12 września 2016
"Przecież ty byłeś i jesteś taki sam, jak ja". List do przyjaciela
Fot. iStock / ViewApart
 

Kochany Przyjacielu!

Postanowiłam dziś do ciebie napisać, bo zwyczajnie bałam się, że strach i łzy, nie pozwolą mi powiedzieć wszystkiego. Znamy się już kilka lat i nie raz, mówiłam ci jak bardzo jestem dumna z tego, że tak świetnie sobie radzisz. Nie raz też podkreślałam, jak wiele mnie nasza niezwykła znajomość nauczyła. Bo bywa tak, że z niedowierzaniem patrzę, jak zmagasz się z każdą przeszkodą, z każdą barierą. Szczególnie ze wzrokiem przechodniów. Zwłaszcza wtedy, gdy się wygłupiamy i trzymam cię za rękę. Idę ulicą naszego miasta, a ty jedziesz obok mnie. Przykuty do wózka inwalidzkiego.

Pamiętam, jak jeszcze byliśmy młodsi i pierwszy raz tak bardzo się zawstydziłam. Wracaliśmy ze szkoły i podjechał autobus z niedostosowanym dla ciebie wejściem. Padał deszcz i nikogo poza nami nie było na przystanku, a kierowca do nas nie wstał. Tak bardzo chciałam ci wtedy pomóc, dźwignąć ten cholerny wózek, żebyś już nie mókł i nie marzł. Nie miałam siły, miejski odjechał, ty jak zwykle wszystko obróciłeś w żart. Śmiałam się, żeby nie było ci przykro, choć wszystko we mnie płakało. Czułam, że cię zawodzę, że do niczego nie jestem potrzebna, że nie masz we mnie odpowiedniego wsparcia, bo jestem za słaba. Naiwne serca dzieciaka, jakim wtedy byłam naprawdę wierzyło, że tylko to jest dla ciebie najważniejsze, czyjaś silna ręka obok. Dopiero gdy pierwszy raz, pod koniec podstawówki stanęłam w twojej obronie.  I usłyszałam, jak dziękujesz mi za to, że jestem, zaczęło coś do mnie docierać. Przecież ty byłeś i jesteś taki sam, jak ja. I tak samo jak inni, potrzebujesz po prostu drugiego człowieka.

I ten pierwszy raz gdy się zakochałeś. Byliśmy już w liceum, cieszyłam się z tego i niepokoiłam jednocześnie. Jakoś tak wewnętrznie czułam, że ty się angażujesz, a ona bardziej się boi, niż chce. I wiersze dla niej pisałeś, takie piękne, a ja sobie wtedy myślałam, że zasługujesz na tylko dobre dni. I twój drążący głos w słuchawce telefonu, gdy opowiadałeś, że odeszła, że nie dała rady. Że najchętniej byś do mnie teraz przybiegł, ale właśnie sobie przypomniałeś, że przecież nigdy już nie będziesz chodził. I wybiegłam wtedy z domu bez szalika i czapki, gęsty śnieg zmywał łzy z mojej twarzy, a wszystko było takie nieważne. Oprócz ciebie. A później, gdy z zapaleniem płuc wylądowałam w szpitalu, tylko ty przyniosłeś mi kwiaty. I szalik, który miał chyba z 10 metrów i tysiąc kolorów i  mam go do dziś. I wszystkie pielęgniarki mi mówiły, że mam cudownego chłopaka, tylko tak strasznie przykro, że taki  chory. A ja nie tłumaczyłam, że jesteśmy tylko przyjaciółmi, bo nie to mnie przerażało. Byłam wściekła na smutek w ich głosie, jakby cię już chciały pochować. A przecież ty masz w sobie więcej życia, niż ktokolwiek jest w stanie sobie wyobrazić!

Tak często widziałam, że ci zwyczajnie źle. Patrzyłeś na swoich kolegów, na to jak zakładają rodziny, podróżują, bawią się w klubach. I rósł we mnie lęk, bo uświadomiłam sobie, że ja też niedługo wyjadę, wyjdę za mąż, urodzę dzieci. I co wtedy z tobą będzie, nie chciałam żebyś był sam. A ty się tak bardzo cieszyłeś, tak szczerze, tak ujmująco. Cieszyło cię moje szczęście, moje plany i to, że za chwile całkowicie zmienię swoje życie. Nie mogłam tego pojąć i wtedy usłyszałam, że dzięki mnie jesteś silniejszy i bardziej odważny, że dzięki mnie uwierzyłeś, że wszystko w życiu jest po coś. I, że jest możliwe, dlatego będziesz próbował i  dalej się nie poddawał.  Że będziesz marzył i realizował pragnienia. Gdy przysyłałeś mi kartki z różnych stron świata, opisywałeś, ile kilometrów zdołałeś już pokonać, pękałam z dumy.  A gdy poznałam twoją żonę i zorientowałam, że będziecie rodzicami, nigdy nie byłam bardziej wzruszona.

Kochany Przyjacielu, chciałam powiedzieć: dziękuję. Za setki lekcji pokory, gdy z uśmiechem przecząco kiwałeś głową i sam z podłogi dźwigałeś się na wózek. Za niezwykły taniec na balu maturalnym, gdzie wszyscy bili nam brawo. Za nasze wspólne łzy, gdy tłumaczyłam ci, jak bardzo boli mnie twoja krzywda. To wtedy, gdy tak strasznie nas  zwyzywali, kiedy wracaliśmy wieczorem z kina. Gdy krzyczeli za plecami, że taka „dupa” z takim kaleką. Ja płakałam z bezsilności, bo nie umiałam przerwać tego podłego ataku. Ty później przyznałeś się, że faktycznie wtedy czułeś się kaleką, bo przecież nie mężczyzną, skoro nie mogłeś stanąć w mojej obronie. Dziękuje za twoje niezwykłe poczucie humoru, gdy nawet przy upadku i silnym bólu, potrafiłeś sobie robić z tego jaja. Za zarażający uśmiech, choć przecież wiem jak często, przez łzy.  I za twoje słowa, które zostaną ze mną na zawsze. „To zupełnie nieistotne, czy słyszysz, widzisz lub możesz chodzić. To wszystko nic, ta cała sprawność fizyczna, gdy masz serce z kamienia, gdy nie potrafisz kochać. Ja potrafię, dlatego nie czuję się niepełnosprawny”.

Dziś to ja ci dziękuje, za to że cię mam.


Zdrowie

Środkowy palec? Nie dla mnie. Jestem już dużą dziewczynką

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
12 września 2016
Środkowy palec? Nie dla mnie. Jestem już dużą dziewczynką
Fot. iStock / m-imagephotography

Przychodzi taki moment w życiu każdej kobiety (no może nie generalizujmy), kiedy wiele rzeczy zwyczajnie przestaje nas ruszać. Mamy w dupie to, co dotychczas wyprowadzało nas z równowagi, spędzało sen z powiek i powodowało nerwowe tiki podczas obiadu u teściowej.

I choćby nie wiem, jak bardzo byśmy się wku*wiały wcześniej na tysiące podstawowych kwestii, to jednak uwierzcie – osiąga się taki stan, kiedy pokazanie środkowego palca nie jest ci w ogóle do niczego potrzebne. To, co sprawiało, że dostawałaś białej gorączki, zaczyna spływać po tobie jak po kaczce.

Patrzysz, otrzepujesz piórka i idziesz dalej szczęśliwa. Cudowny stan, który każda z nas powinna (cóż, tak, tak to przychodzi z wiekiem) pewnego dnia osiągnąć.

Nie masz już potrzeby pokazywać środkowego palca:

Opiniom innych ludzi

Jeszcze nie tak dawno ze złością reagowałaś na to, co inni mówili. Niby się nie przejmowałaś, ale w środku gotowało się w tobie, że jak ktoś jeszcze śmie cokolwiek tobie wmówić. Teraz masz to w głębokim poważaniu.

Swoimi byłym facetom

Oni po prostu przestali cię zajmować. Nie zastanawiasz się, który był najgorszy, a który najbardziej doprowadzał cię do szału. Są jak zeszłoroczny śnieg, którego już nie ma. Po prostu. Tak jak ty nie masz już żadnych emocji dla nich.

Gryzieniu się w język

Koniec z tym. Kiedyś jedyne co potrafiłaś zrobić w rozmowie ze swoim szefem, to w myślach wystawić mu środkowy palec. Teraz nie dajesz już sobie wchodzić na głowę. Nie podoba ci się, to to mówisz. Że też do tego trzeba dorosnąć…

Toksycznym relacjom

Przestajesz się zastanawiać nad tym, co podtrzymywanie tych relacji zmieniłoby w twoim życiu, nie analizujesz, już nie rozstrzygasz. Idziesz dalej. Toksyczne relacje były, skończyły się i tyle. Przestaje cię to zupełnie interesować.

Własnym błędom

Bo już wiesz, że to nie błędy cię określają. One są kawałkami twojego życia, które ciebie ukształtowały. Błędy to w twoim życiu niezbędne przeszkody, które musiałaś pokonać,  i obojętnie co kto by nie chrzanił – ty za te błędy jesteś sobie wdzięczna!

Dostosowaniu

Są ludzie, którzy całe życie chcą być, jak inni. Dopasować się do trendów, do mody, do panujących powszechnie przekonań. Ty masz to w d*pie, bo nie chcesz być taka, jak wszyscy. Masz swoje zdanie i nie zamierzasz go nie użyć. Nawet, gdybyś miała dalej lecieć w pojedynkę.

Social mediom

Znasz to i nie raz przekonałaś się o sztucznym kreowaniu rzeczywistości w social media. Zobaczcie, jaka jestem szczęśliwa, jaką mam cudowną rodzinę, jaka jestem atrakcyjna. Chrzanić to. Ty nie musisz być kimś interesującym dla innych za pomocą Facebooka, czy innych Instagramów.

Idealnym rozmiarom ciała

Już nie patrzysz w lustro, że a tu by się przydało mniej, a tu więcej. Dla ciebie twoje ciało jest idealne, i tylko to się liczy. Masz ochotę na pizzę czy lody? Żaden problem, bo akceptujesz siebie i wiesz, jak sprawić, żeby czuć się dobrze sama ze sobą.

Potrzebie kontroli

Umiejętność odpuszczenia, to umiejętność najwyższa. Kiedy potrafisz mieć coś zwyczajnie w d*pie i nie uzależniać od potrzeby kontroli własnego nastroju i decyzji – to osiągasz wolność i swobodę w działaniu. Stan idealny.

Regułom i zasadom

Przestajesz dążyć za tym, co jest modne, co wygodne. Bez względu na to, co wyznaczają trendy, pozostajesz sobą, bo ze sobą jest ci najlepiej. Nie musisz za nikogo się przebierać, nikomu niczego udowadniać. Nawet tego, że masz to wszystko gdzieś.

Znasz ten stan? Kiedy przestajesz walczyć? Kiedy przestajesz mieć potrzebę udowadniania czegoś innym, kiedy są rzeczy na tym świecie, które przestają cię ruszać? To fajna strona dojrzałości.


Zobacz także

Chcesz mieć płaski brzuch? Unikaj tych 9 rzeczy

smoothie

Owocowe smoothie w mgnieniu oka? To proste, o ile wykorzystasz ten pomysł

Jedzenie szparagów zwiększa ryzyko raka piersi? Czy to przełomowe badania?