Psychologia

Wrażliwi na słowa. Wrażliwi na ludzi. Kampania społeczna dotycząca języka niedyskryminującego osób z zaburzeniami psychicznymi

Redakcja
Redakcja
15 października 2020
Zaburzenia psychiczne - leczenie, rodzaje, test
Fot. Zaburzenia psychiczne / iStock – Zaburzenia psychiczne -leczenie rodzaje test
 

Osoby z zaburzeniami psychicznymi są ofiarami silniejszego wykluczenia niż osoby z jakimikolwiek innymi chorobami. Brak zrozumienia specyfiki chorób, upraszczające, stereotypowe myślenie, a także dyskryminujący język nie pozostają bez wpływu na samopoczucie pacjentów, a także ich powrót do zdrowia i społeczeństwa. W przededniu Światowego Dnia Zdrowia Psychicznego rusza kampania społeczna WRAŻLIWI NA SŁOWA. WRAŻLIWI NA LUDZI, której celem jest uwrażliwienie na język stygmatyzujący osoby z zaburzeniami psychicznymi.

Pomimo ogromnego postępu medycznego jaki dokonał się w dziedzinie psychiatrii, a także licznych działań edukacyjnych choroby psychiczne są nadal tematem tabu, a osoby, które doświadczyły choroby psychicznej należą do grona najbardziej stygmatyzowanych grup społecznych. W efekcie powszechny obraz osób z zaburzeniami psychicznymi jest pod wieloma względami zniekształcony i utrwala negatywny stereotyp chorych, na który składają się przede wszystkim przekonania o ich nieprzewidywalności, mniejszej sprawności intelektualnej, agresywności i niezdolności do świadomego kierowania swoim postępowaniem. Do utrwalania stereotypowego myślenia o zaburzeniach psychicznych w dużej mierze przyczynia się język, a także sposób przedstawiania chorych na forum publicznym – w środkach masowego przekazu, social mediach czy debacie publicznej.

Dlatego też walkę z krzywdzącymi stereotypami należy zacząć od zmiany języka i uwrażliwienia społeczeństwa na stygmatyzujące i błędne określenia w odniesieniu do osób z zaburzeniami psychicznymi. Temu służyć ma rozpoczynająca się właśnie kampania Wrażliwi na słowa. Wrażliwi na ludzi, zainicjowana przez Fundację Hej Koniku, Polskie Towarzystwo Psychiatryczne, Radę Języka Polskiego oraz Janssen. „Działania na rzecz godności człowieka, przeciwdziałania wykluczeniu to temat dla nas szczególnie ważny, zwłaszcza w obszarze zdrowia psychicznego, któremu poświęcamy uwagę od wielu lat. Dlatego też odpowiadamy na pilną według nas potrzebę, wynikającą z kwestii dyskryminacji chorych psychicznie poprzez stereotypowy i negatywnie nacechowany język w mediach, polityce czy reklamie. – mówi Tomasz Skrzypczak, Dyrektor Zarządzający Janssen Polska – Język ma bowiem znaczenie wykraczające poza dosłowny przekaz, ma moc sprawczą. Procesy społeczne, zmiany w sposobie myślenia i przełamywanie tabu muszą zacząć się od słów. To właśnie od zmiany języka trzeba zacząć zmiany w mówieniu i myśleniu o zaburzeniach psychicznych.”

Eksperci podkreślają, że stygmatyzacja osób z zaburzeniami psychicznymi nie pozostaje bez wpływu na samopoczucie chorych i ich powrót do zdrowia, a także utrudnia realizację wielu istotnych celów życiowych jak np. podejmowanie pracy czy nawiązywanie kontaktów międzyludzkich. Co więcej, negatywny obraz i sposób mówienia o chorych i chorobach psychicznych „podcina skrzydła”, sprzyjając izolacji społecznej i rezygnacji z marzeń i aspiracji.

Potwierdzają to także doświadczenia samych pacjentów. „Z ankiet przeprowadzonych przez naszą Fundację wśród osób z zaburzeniami psychicznymi wynika, że według respondentów najbardziej obraźliwym jest psychopata/psychopatka, a także wariat/wariatka, a z dyskryminacją ze względu na chorobę najczęściej spotykaj się w mediach. Zdecydowanie najwięcej przejawów dyskryminacji pojawia się według ankietowanych w  Internecie. W wielu odpowiedziach powtarzał się także motyw braku zrozumienia przez otoczenie, samotności i trudnych kontaktów społecznych.[1] mówi Magdalena Bojarska, prezeska Fundacji Hej Koniku

Osobom dotkniętym zaburzeniami psychicznymi potrzebna jest zatem nie tylko specjalistyczna pomoc w zakresie umiejętności radzenia sobie ze zjawiskiem dyskryminacji, ale też edukacja społeczna, mająca na celu uwrażliwianie ludzi na problemy takich osób i pokazywanie ich jako pełnowartościowych członków społeczeństwa. Jedną z podstawowych strategii służących temu celowi jest uwrażliwienie na język. „Słowa mogą podnosić na duchu, ale też ranić. Niektóre słowa mogą stygmatyzować, inne budzić lęk. Zdając sobie sprawę z tego, że język współtworzy interpretację zdarzeń, określa rozumienie emocji, a także sugeruje sposób myślenia i postępowania, apelujemy o wrażliwość na słowa. Wrażliwość na słowa to wrażliwość na ludzi.” mówi dr hab. Katarzyna Kłosińska, językoznawca, przewodnicząca Rady Języka Polskiego i współautorka rekomendacji

W ramach kampanii „Wrażliwi na słowa. Wrażliwi na ludzi”, psychiatrzy i językoznawcy opracowali publikację, której celem jest wskazanie kierunków i rekomendacji dotyczących niedyskryminującego osób z zaburzeniami psychicznymi.

W dokumencie eksperci zwracają uwagę na zagrożenia jakie związane są z obecnością w przestrzeni medialnej szkodliwych i deprecjonujących określeń (pseudo)psychiatrycznych m.in. wariat, świr, psychiatryk, psychotropy, a także wskazują przykładowe formy niestygmatyzujące osób z zaburzeniami psychicznymi np. osoba z chorobą dwubiegunową /osoba z diagnozą depresji, szpital dla osób chorych psychicznie, leki na depresje.

W opracowaniu podjęto także kwestie medykalizacji języka i nadużywania słownictwa medycznego. Słowa z języka psychiatrii stały się w ostatnich latach bardzo modne i są często używane w języku potocznym i w mediach w znaczeniach przenośnych, zwykle negatywnych (np. to co się dzieje, to jest ustawodawcza i prawodawcza schizofrenia). „Nie bierze się pod uwagę tego, że powtarzanie takich wyrażeń, jest odbierane przez chorych w kontekście ich osobistych losów i problemów z którymi się zmagają. Jako wykorzystanie ważnych dla nich słów w sposób który nie ma nic wspólnego z ich osobistym doświadczeniem. Przyczynia się do tego, że zaburzenia psychiczne, których nazwy wykorzystuje się w niemedycznych kontekstach, tracą swoje pierwotne wyjaśniające naturę problemu znaczenie, a zaczynają być używane jako narzędzia stygmatyzacji.” mówi dr Sławomir Murawiec, psychiatra, członek Zarządu Głównego i Rzecznik Prasowy Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego i współautor rekomendacji.  


Kampania „Wrażliwi na słowa. Wrażliwi na ludzi” ma na celu uwrażliwienie społeczeństwa, a w szczególności mediów, osób publicznych, na temat nadużywania w negatywnym kontekście określeń związanych z chorymi i chorobami psychicznymi, a w konsekwencji ich stygmatyzację. Intencją jej organizatorów jest nagłośnienie problemu stygmatyzacji języka i zaangażowania liderów opinii do wsparcia zmian w tym obszarze.

W ramach kampanii planowane są działania bezpośrednie skierowane do różnych środowisk, które mają wpływ na kształtowanie języka np. nauczycieli języka polskiego, dziennikarzy, agencji reklamowanych, a także warsztaty edukacyjne skierowane do osób z zaburzeniami psychicznymi i ich rodzin uświadamiające rolę pozytywnego mówienia o swojej chorobie lub chorobie swoich bliskich.

Organizatorami kampanii „Wrażliwi na słowa. Wrażliwi na ludzi” są Fundacja Pomocy Młodzieży i Dzieciom Niepełnosprawnym Hej Koniku, Polskie Towarzystwo Psychiatryczne, Rada Języka Polskiego oraz Janssen.


10 października na całym świecie obchodzony jest Światowy Dzień Zdrowia (World Mental Health Day). Dzień ustanowiony przez Światową Federację Zdrowia Psychicznego, aby zwrócić szczególną uwagę na kluczowe problemy związane ze zdrowiem psychicznym tj. konieczność edukacji i promocji zdrowia psychiczne, przeciwdziałanie stygmatyzacji osób z zaburzeniami psychicznymi, potrzebę zmian w opiece medycznej osobom z zaburzeniami psychicznymi i ich rodzinom.

Hasłem tegorocznych obchodów Światowego Dnia Zdrowia Psychicznego jest „Zdrowie psychiczne dla wszystkich: Większe inwestycje – większy dostęp”, które ma podkreślać narastający problem dysproporcji w dostępie do leczenia i pomocy w obszarze zdrowia psychicznego.

Według Światowej Organizacji Zdrowia zaburzenia psychiczne dotyczą aż 20 proc. ludności W Polsce 8 mln osób ma zaburzenia psychiczne, 1,5 mln rocznie trafia do szpitali psychiatrycznych.  Najpowszechniejsza jest depresja – cierpi na nią 350 milionów osób na całym świecie i co dziesiąty Polak.

[1] Badanie ankietowe przeprowadzone wśród podopiecznych przez Fundację Hej Koniku w 2020 roku. Ankiety wypełniło 21 podopiecznych Fundacji – 11 kobiet i 10 mężczyzn, w wieku między 28 a 53 lata, większość z wykształceniem średnim i zawodowym.

 


Psychologia

Anna Maruszeczko: Nie żyjemy swoim życiem. Fałszywe przekonania, schematy i stereotypy przykleiły się do naszej natury, blokują nas

Redakcja
Redakcja
15 października 2020
Fot. Materiały prasowe
 

Dziennikarka, realizuje się i rozwija w tematyce społecznej oraz psychologicznej. Entuzjastka wielokulturowości i przyrody. „Kolekcjonerka” kobiecych historii. Od lat rozmawia z nimi na łamach prasy, w radiu, w sieci i w telewizji. Twórczyni i wieloletnia redaktor naczelna magazynu dla kobiet „Uroda życia”, współautorka i autorka programów publicystycznych oraz lifestylowych m.in. w telewizyjnym kanale kobiecym TVN „Style”.

Potrafi uważnie i aktywnie słuchać innych kobiet – Anna Maruszeczko.  Autorka nowo wydanej książki „7 Dróg. Rozmowy o poszukiwaniu życiowej misji”, zawierającej historie siedmiu różnych kobiet, które opowiadają o tym, co przeżyły, jaką drogę pokonały, zanim odnalazły swoje powołanie, inaczej – sens życia czy właśnie – „życiową misję”.

Klaudia Kierzkowska: Kilka tygodni temu miała miejsce premiera książki „7 Dróg. Rozmowy o poszukiwaniu życiowej misji.” Jak zrodził się pomysł na napisanie książki?

Anna Maruszeczko: Tak się ułożyło, że moją domeną w dziennikarstwie stały się rozmowy z ludźmi, głównie z kobietami. Zwykle z takimi, które, które przeszły w życiu większe czy mniejsze turbulencje. Kto ich nie przeszedł?! Mnie interesują przepracowane problemy. Nie ekscytuję się rozgrzebywaniem ran, tylko odtwarzaniem drogi na powierzchnię. I na ogół odkrywam, że za życiowym zakrętem moich bohaterek jest prosta droga, czasem piękniejsza niż przed kryzysem, zgodnie z zasadą, że kryzys to zawsze szansa na rozwój.

Swego czasu zrobiłam wywiad z Kamilą Rowińską, doświadczoną trenerką i coach’em, o tym, jak dochodziła do niezależności finansowej i mentalnej. Pamiętam, co mi powiedziała: „Tak. Czuję się kobietą sukcesu. Ale nie pochodzę z rodziny, która zapewniła mi superstart. Część życia spędziłam w domu dziecka. Wiedziałam, że albo sama się o siebie zatroszczę, albo zostanę pociągnięta dalej w dół. Zrozumiałam, że moim zadaniem jest przede wszystkim nie zmarnować życia”.

Kamila osiągnęła swój cel i zajęła się wzmacnianiem innych kobiet na drodze do niezależności. Jest autorką bestsellerowej „Kobiety Niezależnej” i założycielką fundacji o tej samej nazwie. W przedmowie do „7 Dróg” przytacza słowa Konfucjusza: „Człowiek ma dwa życia. To drugie zaczyna się wtedy, kiedy zrozumiesz, że życie jest tylko jedno”. Po kilku latach Kamila zaproponowała mi przeprowadzenie pogłębionych rozmów z kobietami z jej społeczności RBC (Rowińska Business Coaching) i zebranie ich w książkę.

Wyczytałam, że miało to związek z konkursem „Po sukces z Rowińską” i ideą #kobietopodajdalej.

Czytelniczki książek Kamili Rowińskiej oraz uczestniczki jej szkoleń nadesłały ponad 400 krótkich filmów na temat swojego rozwoju osobistego. Dostałam prawo wglądu w bardzo wiele z nich i mogłam, kierując się swoim dziennikarskim węchem, wybrać te, w których zobaczyłam potencjał na większą rozmowę.

Fot. Materiały prasowe

Chyba nie było łatwo?

Wybór to trudna sztuka, tym bardziej, że każdy z nas ma do opowiedzenia ciekawą historię. Obawiałam się tego, że mogę przeoczyć jakąś perłę, ale też, że ktoś może się poczuć dotknięty, gdy nie zaproponuję mu udziału w książce. Jednak dziennikarze muszą kierować się interesem czytelniczym, przedstawiane historie powinny być komplementarne, każda musi wnosić do książki coś innego.

Kim są pani bohaterki?

Nie znajdzie tu pani historii ani zaangażowanej społecznie Krystyny Jandy, ani niezwykle sprawczej Sheryl Sandberg, niezależnej Michelle Obamy, czy szeroko analizującej wspólczesność Olgi Tokarczuk. One wszystkie są nadzwyczajne, ale moją specjalnością są rozmowy z innym typem bohaterek i osobowości. Kto inny będzie inspirował do zmian i pobudzał wyobraźnię czytelniczek i czytelników.

Nie znamy ich z mediów, najwyżej społecznościowych, zwykłe – niezwykłe: aktywistka społeczna, podróżniczka, kosmetolożka, tancerka, menadżerka walcząca o zdrowie swojego partnera, ultramaratonka, architekta przestrzeni.

A dlaczego akurat siedem kobiet, nie sześć czy osiem? Czy ta liczba ma jakieś znaczenie?

Na początku nie wiedziałam, ile będzie tych historii. Zdawałam sobie sprawę, że nie może być ich dużo, ponieważ każda będzie potrzebowała przestrzeni, by wybrzmieć. Najpierw „namierzyłam” trzy bohaterki i wiedziałam, że po zredagowaniu tych wywiadów, będę wiedziała, ile i jakich opowieści jeszcze potrzebuję, żeby czytelnicy mieli poczucie, że dostali skończone dzieło. Gdy już zdecydowałam, że bohaterek będzie siedem, postanowiłam sprawdzić symbolikę tej liczby. Okazało się, że w wielu mitologiach i religiach świata siódemka jest symbolem dopełnienia, całości. Od czasów pradawnych uważano, że jest cyfrą świętą, pełną ukrytej mocy. Lepiej nie trzeba. (śmiech) W efekcie powstała książka o odkrywaniu kobiecej mocy.

Przeprowadziła pani bardzo osobiste i pełnie emocji rozmowy. Czy jakiś moment zapadł pani szczególnie w pamięć?

Wiele jest takich myśli i wątków. Każda z historii jest inna i każda na swój sposób poruszająca. I pouczająca. Osobiście czerpałam z nich pełną garścią. Zawsze lubiłam historie, w których bohaterowie przełamują swoje słabości i tym samym przełamują groźne życiowe fale, które mogłyby ich zatopić.

Uwielbiam słuchać o tym, jak kobiety decydują się na wyjście ze swojej strefy komfortu, jak przestają unosić się na fali przypadku i zaczynają świadomie kształtować swoje życie, bliżej siebie, bliżej swoich prawdziwych potrzeb i możliwości. I odnajdują w sobie potencjał, o którym wcześniej nie śniły.

Co zatem zrobić, aby odnaleźć siebie?

Wygląda na to, że trochę trzeba się napracować. Jedna z moich bohaterek opisuje to tak: „W życiu trzeba się przeczołgać, zrozumieć siebie, poznać siebie i siebie pokochać”. Tymczasem wiele z nas żyje w jakimś niespełnieniu, w poczuciu albo przeczuciu, że to, co się dzieje w naszym życiu, nie jest tym, co powinno się dziać. Jednak nic z tym nie robimy, nie znajdujemy na to przestrzeni, czasu i energii. Jesteśmy zachowawcze, wolimy tkwić w tym, co może nie najbardziej satysfakcjonujące, ale za to znane. I czasem tak mija nam życie.

Smutne…

Smutne. Nie żyjemy swoim życiem. Fałszywe przekonania, schematy i stereotypy na temat naszych życiowych, społecznych ról, poczucia szczęścia czy spełnienia, które przykleiły się do naszej natury, blokują nas, zamykają.

Często dziedziczymy je po swoich matkach, przejmujemy z mediów, tymczasem one wcale nie muszą być dla nas dobre. Dużo odwagi i determinacji potrzeba, by zedrzeć z siebie to wszystko.

Odnoszę wrażenie, że to, o czym Pani teraz mówi, widzimy na okładce książki.

Dokładnie tak. Okładka, zaprojektowana przez Małgo Kotlonek (właścicielka GOSHICO), jest kluczowa dla określenia treści “7 Dróg”. Widzimy na niej, jak jedna z kobiet zdziera maskę z twarzy głównej bohaterki. I wygląda na to, że to właśnie inne kobiety mogą nam pomóc dotrzeć do swojej istoty, przekierować życie na inne, bliższe sobie tory.

Fot. Materiały prasowe

„Kobiety potrzebują lustra. Nie tylko po to, by poprawić makijaż, lecz także w sensie metaforycznym – by przejrzeć się w czyjejś historii, zobaczyć podobieństwa, zaczerpnąć inspiracji i energii. Więc przystawiłam Wam i sobie to lustro“. – pozwoliłam sobie zacytować pani słowa. Czy to oznacza, że każda z kobiet znajdzie w książce odbicie własnych wyzwań i emocji?

Bardzo bym chciała. Po to pisałam tę książkę. Zawarte w niej  historie są tak samo indywidualne, jak uniwersalne. Myślę, że czasem potrzebujemy czyjeś opowieści, żeby zrozumieć siebie.

Dobrze rozumiem, że książka ta może pomóc kobietom?

Bez bałwochwalstwa, ale tak. (śmiech) Ktoś może żyć w przekonaniu, że jego życie jest wyjątkowo mocno naszpikowane trudnościami. Jednak kiedy zobaczy, jak dynamiczne, pełne zwrotów akcji, mogą być losy kobiet, uwierzy, że i u niego jeszcze nie wszystko stracone, że może nadać swojemu życiu wiele przyjaznych barw. Te opowieści są nie do przecenienia.

Jak zachęciłaby pani kobiety do przeczytania książki. Warto, aby pozycja ta znalazła się w kobiecej biblioteczce?

Mogłabym tutaj mówić w nieskończoność. Dobrze jest poznawać siebie nawzajem. Kobiety są twórcze i silne. (Oczywiście mamy też prawo być słabe. Czasem) Jednocześnie doskwiera nam brak wiary w swoje możliwości i dokonania. Lubimy sobie umniejszyć. A osiągnięcia kwitujemy  – „E tam,  normalne”. To jedna z moich obserwacji, którą poczyniłam w pracy nad książką. Dlatego potrzebujemy innych kobiet, tak jak na tej wymownej okładce, żeby uzmysłowić sobie swoją wyjątkowość.

A mężczyźni? Ich też potrzebujemy?

Oczywiście! Nie odgradzajmy się murem od mężczyzn. To niczemu dobremu nie służy. Nie bądźmy tak strasznie samodzielne i samowystarczalne. Nie na tym polega niezależność. Biorąc wszystko na siebie, wypalimy się i sfrustrujemy.

W mojej książce, mówiąc górnolotnie, przewija się wątek solidarności kobiet. W czasach rywalizacji i separacji ewidentnie potrzebujemy współpracy, akceptacji, bycia razem, wymiany doświadczeń, energii, dawania sobie mocy. Wierzę, że dzielenie się mocą, zwiększa moc. Bohaterki „7 Dróg” też o tym mówią.

Można powiedzieć, że poczuły siostrzaną energię?

Jak najbardziej! Kayah napisała na ten temat coś absolutnie fantastycznego, za co zresztą jestem jej bardzo wdzięczna:

„Po lekturze czuję się bardzo zbudowana. Jednocześnie pełna podziwu rozumiem, że leżą w nas pokłady niezwykłej potęgi woli. A życie jest skarbem, którego nie wolno nam zmarnować. Trochę to jak podręcznik, trochę jak otucha, ale z pewnością obraz kobiecego świata, który wcale nie jest światem słabej płci. Chcę do tego świata należeć, a moim kapitałem jest siostrzane uczucie, jakim darzę kobiety. “Wspierając się tak, zmieniamy ten świat, ramię w ramię”. Polecam książkę tym, którzy wątpią, ale i tym, którzy otrzepują się właśnie na życiowym zakręcie. Wszak wszystkie jesteśmy Supermenkami.”

Oczywiście kobiety są różne. Nie zamierzam ich idealizować. Nie wszystkie są naszym wsparciem, zdarzają się takie, które mają destrukcyjny wpływ na nasze życie. Ja uczę się omijać je szerokim łukiem. (śmiech) Trzymam się tych, które mnie budują. I wiem, że przyłączając się do jakiejś grupy, kręgu, wspólnoty czy społeczności, trzeba słuchać intuicji i mieć swój rozum.

Fot. Materiały prasowe

 


Psychologia

Uwaga, emocjonalny wampir! Czyli wszystko, czego chciałabyś uniknąć na swojej drodze

Redakcja
Redakcja
15 października 2020
Fot. iStock / alexeyrumyantsev

Jeśli nigdy nie miałeś do czynienia z emocjonalnym wampirem, masz szczęście. Jednak może się zdarzyć, że nie zdajesz sobie sprawy, że gdzieś w twoim środowisku znajduje się taka osoba. Tego typu ludzie pozbawiają cię energii i pozytywnych emocji, a co gorsza, nie będą się tym przejmować. Dla twojego zdrowia psychicznego ważne jest zatem, żebyś potrafiła rozpoznać, kiedy ktoś jest emocjonalnym wampirem. Kiedy już zidentyfikujesz tego złodzieja energii, naucz się obchodzić z nim w odpowiedni sposób, trzymając go na dystans.

Oto 8 czerwonych flag, na które powinnaś zwrócić uwagę o u emocjonalnego wampira:

1. Mówi głównie tylko o sobie

Z jakiegoś powodu, bez względu na to, o czym mówisz, znajdzie sposób, by to zrobić. Jeśli opowiadasz właśnie o nieudanej randce, twój rozmówca natychmiast przypomni sobie wszystkie nieudane randki. Po chwili poczujesz się wykluczona z rozmowy i właściwie okaże się, że uczestniczysz w niej jedynie jako publiczność…

2. Zawsze szuka potwierdzenia swojej wartości

Prawdopodobnie ma niską samoocenę, więc wymaga ciągłego zapewniania o tym, jaki jest wspaniały. Pewnie źle się czujesz z tym jego brakiem poczucia wartości, dlatego starasz się być przyjazna i wspierająca, pokazać, że ci zależy. Tymczasem emocjonalny wampir żywi się twoją troską i zainteresowaniem.

3. Kocha dramaty

Problemy, negatywne emocje i dramaty to duży ładunek emocjonalny. Dramat w naturalny sposób przyciąga wampiry energetyczne, ponieważ karmi on ich osobowość. Są osoby, które świadomie popadają w skrajności, aby wywołać dramat, to wywołuje u nich prawdziwy dreszczyk emocji. Jeśli nie jesteś ostrożna, możesz znaleźć się w samym środku tego tajfunu tylko dlatego, że jesteś z nimi w jakiś sposób związany.

4. Jest emocjonalnie niedostępny

Jeśli myślisz, że twój wysysający energię przyjaciel będzie przy tobie, gdy będziesz potrzebować wsparcia, przemyśl to jeszcze raz. On jest przecież samolubny i emocjonalnie niedostępny. Wyssie z ciebie wszystkie pozytywne emocje, ale nie chce się nimi dzielić, gdy ty ich potrzebujesz.

Oczywiście może być tak zajęty sobą, że nawet jeśli powiesz mu dobitnie, jak się czujesz, wyrzuci to ze swojej świadomości i zmieni temat tak, by mówić o sobie. Co gorsza, może sprawić, że poczujesz się jeszcze gorzej…

5 . Zawsze wydaje się być negatywnie nastawiony

Jeśli jesteś osobą wrażliwą, pewnie jesteś w stanie wykryć wibracje ludzi, gdy się pojawią. Emocjonalny wampir zawsze będzie prezentował negatywną atmosferę lub aurę. Może być tak ona tak silna, że trudno ją zignorować. Jeśli będziesz trzymać się w pobliżu tak silnej negatywnej wibracji, może ci ona poważnie zaszkodzić.  Najlepsze, co możesz zrobić, to trzymać się z dala od ludzi o negatywnych wibracjach.

6. Każda sytuacja jest dla niego kryzysem

Możesz zauważyć, że twój przyjaciel przesadnie dramatyzuje i wyolbrzymia każdy drobiazg. Najbardziej powierzchowne problemy, które można łatwo rozwiązać są dla niego katastrofą.  Ludzie, którzy wysysają energię i emocje z innych, muszą zmieniać wszystko w kryzys, aby wydobyć z ciebie więcej empatii. To błędne koło, w którym będziesz nieustannie zaspokajać ich potrzeby.

7. Chowa urazy

Nie potrafi zapomnieć, wybaczać. Często wspomina rzeczy, które wydarzyły się naprawdę dawno temu. Masz wrażenie, jakby te wspomnienia sprawiały mu jakąś masochistyczną przyjemność.

8. Stale się uskarża

Może się wydawać, że nic nie jest wystarczająco dobre dla twojego przyjaciela. Ma problem ze wszystkimi i ze wszystkim. Rzadko kiedy ma coś dobrego, miłego do powiedzenia. Życie w towarzystwie osoby, która stale narzeka może być bardzo nudne i ciężkie. Z czasem sama poczujesz, że jesteś nieszczęśliwa.

 


Zobacz także

Jak kochać kobietę, która przeżyła emocjonalne piekło

5 rad terapeuty które okazują się naprawdę pomocne w życiu

Dlaczego terapeuta zapyta cię o twoje dzieciństwo

Nie mów tego, jeśli nie chcesz być w toksycznym związku. 7 zakazanych zdań

Nie mów tego, jeśli nie chcesz być w toksycznym związku. 7 zakazanych zdań