Psychologia Samorozwój Zdrowie

Bez wody daleko nie zajdziesz. Tak samo jest z odpoczynkiem – należy ci się! Niezależnie, ile zrobiłaś i czy ktoś robi więcej

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
4 maja 2022
 

Mava Targosz od pięciu lat mieszka z całą rodziną w Tajlandii. Jest reżyserką, ale w Azji zakochała się w jodze nidrze. Otworzyła platformę Lisia Matka. I pragnie nas wszystkich zarazić… odpoczywaniem. Mówi: „Przyzwyczailiśmy się, że jeśli coś ma być skuteczne, to ma być trudno, długo albo przynajmniej drogo. Tymczasem joga nidra jest po prostu… łatwa! Nie ma niczego skomplikowanego w położeniu się i zamknięciu oczu. Dlatego uważam, że jest idealna dla kobiet. Bo my już nie mamy czasu na żadne wymagające praktyki i lata oczekiwań na efekty. Mamy mało czasu i potrzebujemy szybko poczuć, że to działa. I to jest właśnie nidra – do zrobienia gdzieś między spotkaniem w sprawach biznesowych a obiadem.

Dlaczego zmieniłaś swoje życie i pięć lat temu przeprowadziłaś się z rodziną do Tajlandii?

Nie umiem tego wytłumaczyć jednym zdaniem. Coś mnie tu przyciągnęło, zawołało i sprawiło, że jest mi zwyczajnie dobrze. To nie było zaplanowane. Przyjeżdżaliśmy tu na wakacje coraz częściej i na coraz dłużej, aż okazało się, że chcemy spróbować zostać. Miały być trzy miesiące, ale trochę się przeciągnęło. Jesteśmy w Azji już pięć lat i to była miłość, która jakoś tak sama wykiełkowała, mimo niesamowitych różnic kulturowych, bo im dłużej tu jestem, tym wyraźniej widzę, jak bardzo jesteśmy inni i jak trudno nam wzajemnie pojąć nasze postrzeganie życia.

Czy ta zmiana była trudna dla dzieci?
Każdy z nas przeżył to inaczej. Młodsze dziecko zapuściło korzenie natychmiast, starszej córce zajęło to więcej czasu i wciąż marzy o powrocie do Polski. Ja jestem wdzięczna każdego dnia za to przepiękne miejsce pełne zieleni i śpiewających ptaków. Mam morze w zasięgu pięciu minut, ale tęsknię za osobami, które zostały w Polsce.

Mava Targosz

w Azji po raz pierwszy dowiedziałaś się o jodze nidra. Jak ona weszła w twoje życie?

Trochę tylnymi drzwiami. (śmiech) Moja tajska nauczycielka jogi zawsze śmiała się, że końcowa relaksacja to mój ulubiony element w praktyce. I właśnie tak było! Praktykowałam jogę, ale końcówka była dla mnie największą przyjemnością, bo tylko leżałam i nic nie musiałam robić. Nie miałam wtedy świadomości, dlaczego tak się dzieje. A ja po prostu byłam bardzo zmęczona i moje ciało dokładnie wiedziało, co je zasila i czego najbardziej potrzebuje. Dlatego mówiło do mnie. Kiedy więc w moje ręce wpadła książka o jodze odpoczynku, połknęłam ją za jednym zamachem. A kiedy spróbowałam po raz pierwszy nidry, pamiętam, że trudno mi było uwierzyć, że coś tak prostego może dać takie efekty! Mówi się, że czterdzieści minut nidry to jak trzy godziny snu. Tyle dobra dla naszego ciała i umysłu, kiedy TYLKO leżymy. Jak się nie zakochać?

Dlaczego to jest takie proste?

Ludzie często myślą, że jeśli coś jest za proste, to gdzieś musi być haczyk. Przyzwyczailiśmy się, że jeśli ma być skutecznie, to ma być trudno, długo albo przynajmniej drogo. Tymczasem joga nidra jest po prostu… łatwa! Nie ma niczego skomplikowanego w położeniu się i zamknięciu oczu. Co więcej, nawet jeśli uśniesz — a to osobom początkującym, czyli (wykończonym!) zdarza się często – nic się nie stanie! To jest dla mnie niesamowicie uwalniające: jogę nidrę ZAWSZE robisz dobrze. Jakkolwiek ją zrobisz – jest DOBRZE.

Dlatego uważam, że jest idealna dla nas kobiet. Bo my już nie mamy czasu na żadne wymagające praktyki i lata oczekiwań na efekty. Mamy mało czasu i potrzebujemy szybko poczuć, że to działa. I to jest właśnie nidra: prosta, idealna dla nas. Gdzieś między spotkaniem w sprawach biznesowych a obiadem.

 

W jednym z wywiadów powiedziałaś: „Samo się nie odpocznie”. A przecież wiele kobiet nigdy nie odpoczywa. Mamy nadzieję, że zregenerujemy się przypadkiem i samoistnie, np. podczas prowadzenia samochodu.

Zauważyłaś, że my dziś bardziej dbamy o to, żeby naładować nasze telefony komórkowe niż naszą osobistą baterię? Jest dla nas oczywiste, że kiedy telefon się wyładuje, nigdzie nie zadzwonimy. Ale nie jest dla nas oczywiste, że kiedy wyładujemy naszą osobistą baterię, będziemy wkurzone, zmęczone i zniechęcone. Nie będziemy tryskać kreatywnością, a krzywa mina naszych dzieci, która normalnie by na nas nie zrobiła wrażenia, może się skończyć awanturą.

Poza tym wiele osób myśli, że odpoczynek to wiecznie odkładany weekend w spa albo wieczorny Netflix. A odpoczynek, o jakim mówię, to zatrzymanie kołowrotka myśli, powrót do siebie, odzyskanie własnej mocy. To kierunek do środka, nie na zewnątrz. Wieczorny serial to bardzo fajna rozrywka, ale rozrywka to nie jest odpoczynek. Więc często myślimy sobie „odpoczywam”, a tak naprawdę, głowa dalej pracuje na pełnych obrotach, tylko temat jest inny. To nas nie regeneruje, to nas wyłącza. A my wcale z tego wyłączenia nie korzystamy.

Joga nidra to bardzo często stan, który mamy tuż przed zaśnięciem: już nie jawa, jeszcze nie sen. I to jest moment, kiedy nasze fale mózgowe zwalniają, umysł odpoczywa, ciało się regeneruje, moc powraca. Jesteśmy podłączone do tej ładowarki życia, która ma dla nas nieskończone zasoby!

Powiedziałaś też w jednym z wywiadów: „Świat może zmienić się na lepsze jak kobiety wypoczną”. Co przez to rozumiesz?

Nie wiem, jak to działa u ciebie, ale kiedy ja jestem zmęczona, trudno mi być pełną empatii, miłości i otwartości osobą. Chciałabym, ale zwyczajnie nie mam zasobów. Trudno mi znaleźć cierpliwość, kiedy moje dziecko po raz dziesiąty zatrzymuje się na spacerze i ogląda wszystkie kamienie, a ja się spieszę. Ciężko mi nie wybuchnąć, kiedy sytuacja jest dla mnie trudna. Ale prawda jest taka, że takie rzeczy zdarzają mi się o wiele częściej, kiedy jestem zwyczajnie zmęczona, kiedy ciągnę resztkami sił, żeby tylko dociągnąć.

Natomiast kiedy jesteśmy wypoczęte, inaczej urządzamy ten świat. Odnajdujemy w sobie to niezwykłe miejsce między zdarzeniem a reakcją. To miejsce, w którym możemy zdecydować: Co chcę z tym uczuciem dalej zrobić? W jakim świecie chcę żyć? W tym pełnym gniewu, zniechęcenia, czy może w tym, gdzie potrafię wziąć głęboki oddech i pomyśleć inaczej? Kiedy dbam o mój odpoczynek, mogę kreować wokół siebie taki świat, jakiego sobie życzę. Teraz inaczej wychowuję dzieci i inaczej układam relacje z ludźmi.

To trochę jak wyprawa do lasu bez zostawiania po sobie śmieci. Kiedy jestem wypoczęta, nie śmiecę, a nawet, jeśli zdarzy mi się naśmiecić, to mam ze sobą worek. Więc fajnie jest potem wrócić do tego lasu.

Słyszałam od twoich znajomych, że nie jesz teraz słodyczy i wstajesz o świcie.

Nie, nie zostałam ideałem, który zawsze wstaje rano i nigdy nie je słodyczy! Po prostu zazwyczaj wstaję rano, bo okazało się, że to fajne i że lubię mieć ten czas dla siebie. Ale są takie dni, kiedy nie chce mi się wstać rano. Przestało mnie też ciągnąć do słodyczy i czasami mogę tygodniami przejść obok najlepszego na naszej wyspie tortu kokosowego, a innym razem przekonam całą rodzinę, żeby tam wpaść. Po prostu dopuszczam życie i przestałam gonić mój własny idealny pomysł na siebie. Lubię się ruszać, ale jeśli czuję, że moje ciało potrzebuje odpocząć, to odpuszczam. Jestem zwyczajna: czasami coś mi się chce, a czasami nie. Czasami coś jest proste, a czasami trudne. Czasami mi się udaje, a czasami nie.

Czy dzieci zauważyły różnicę w tobie?

Kiedy zaczynam być marudna i wściekła, moje dzieci nie owijają w bawełnę i wysyłają mnie na nidrę (śmiech).

Ile czasu potrzebujemy na tę praktykę?

Tyle, ile możemy. Bo najważniejsze, żeby nie robić czegoś, dlatego, że KTOŚ POWIEDZIAŁ albo KTOŚ TAK ROBI. Zrób tyle, na ile masz dziś czasu i doceń to, że to zrobiłaś. Jestem wielką fanką małych kroków: bo powoli dojdziemy dalej. Jak się skacze susami, to łatwo zwichnąć kostkę i zrezygnować. Osiem minut co drugi dzień będzie większym wsparciem niż trzydziestominutowa nidra raz w miesiącu. Więc jeśli nie masz tych trzydziestu minut, zacznij od krótkiego odpoczynku z nidrą, bez wyrzutów sumienia! Po prostu kładź się, jak tylko możesz: rano, wieczorem, albo w samochodzie, kiedy dziecko jest na zajęciach dodatkowych. Znam osobę, która w czasie lockdownu praktykowała w wannie, w ubraniu, w ciągu dnia, bo łazienka była jedynym miejscem, w którym mogła mieć chwilę ciszy.

Od czego zacząć?

Od uznania zmęczenia. Tego, że ciśniemy ponad możliwości, bo wszyscy tak robią, więc robimy i my! Od puszczenia tych rozkmin, kiedy mi wolno odpocząć i czy zrobiłam wystarczająco, żeby odpocząć. Bo nie musimy zasługiwać na odpoczynek – on nam jest zwyczajniej potrzebny do życia i należny. Nie musimy zasługiwać na picie wody, bo bez niej daleko nie zajdziemy i tak samo jest z odpoczynkiem. Należy nam się; niezależnie od tego, ile robimy i czy ktoś inny robi więcej, czy mniej.

A potem warto wybrać moment, kiedy mam te kilka, kilkanaście minut. Jeśli myślisz, że nie masz tego czasu, zastanów się, co możesz dziś zamienić na odpoczynek. Może to te kilka minut mniej scrollowania FB albo newsów? Może szybsze zakupy albo zamiana z naszą osobą partnerską, jeśli dziecko jest jeszcze małe? Jeśli chcesz najpierw sprawdzić, czy ci się to podoba, możesz skorzystać z mojej bezpłatnej, 14-minutowej nidry. To taki wstęp do odpoczynku. Są też nidry krótsze i dłuższe, pracujące już z konkretną intencją oraz dłuższe programy odpoczynku — dla tych, którzy mają gotowość skorzystać ze wsparcia na głębszym poziomie.

Mówisz, że nidra uczy nas zaufania do siebie i swojego ciała. Na czym to polega?

Moja nauczycielka śmieje się zawsze, że obiecujemy ludziom odpoczynek, ale dostają dużo, dużo więcej. Nidra pozwala odpuścić to ciśnienie, że powinnyśmy: bardziej, szybciej, mocniej i lepiej. Ona mówi: odpocznij. Jesteś już cudowną istotą. Pozwala nam zobaczyć w sobie piękno, którego nie podejrzewamy, bo wciąż pędzimy i patrzymy, gdzie indziej.

Odpoczynek z nidrą to odwrotny kierunek: spójrz w siebie. Odpocznij i zauważ, że masz wszystko, czego potrzebujesz. Nie potrzebujesz mistrzów, nauczycieli ani wzorów do naśladowania. Jedna z kobiet z mojego programu powiedziała ostatnio, że już nie jest tym lichym drzewkiem, którym wiatr miota na każdą stronę. Że ma mocne korzenie i stoi spokojnie, nawet kiedy szaleje dziki wiatr. I to nie chodzi o to, że my raptem staniemy się ideałami. Ale przestaniemy ich szukać. A jeśli uznamy, że coś chcemy w sobie zmienić, będziemy mogły to zrobić z pozycji własnej mocy i świadomości, zamiast gonić uciekający pociąg i wskakiwać do niego w biegu.

Dlaczego założyłaś Lisią Matkę?

Lisia Matka to przestrzeń, w której zapraszam do odpoczynku. Bez wywracania życia do góry nogami, bez poszukiwania doskonałości. Moja nauczycielka jogi zawsze powtarza, że świat potrzebuje zmiany. I tą zmianą dla mnie jest odpoczynek. Wprowadzenie go do codzienności. Mamy już świadomość, że służy nam świadome odżywianie i ruch. Czas na kolejny składnik życia: odpoczynek. Lisia Matka to przestrzeń, którą stworzyłam, żeby zaprosić osoby poszukujące łatwego sposobu na to, żeby ich życie stało się zwyczajnie łatwiejsze i żeby mniej szarpało na zakrętach.


Psychologia Samorozwój Zdrowie

Antonina: Dzięki terapii czuję się gotowa, by podążać za intuicją. Uwierzyłam, że nagranie płyty jest w zasięgu moich możliwości

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
4 maja 2022
Fot. Dominik Czerny
 

Antonina Panek – młoda zdolna. Studiuje na piątym roku psychologii. Niedługo posłuchamy jej pierwszej płyty, bo podpisała kontrakt z Island Records, labelem Universal Music. Nam Antonina opowiada, jak pomaga kobietom chorym na nowotwory i jak sama, dzięki psychoterapii na nowo uwierzyła w swoje dziecięce marzenia. Mówi: „Pamiętam taki moment przełomowy, kiedy obejrzałam wywiad z Grimes, która cały swój pierwszy album stworzyła przy pomocy programu darmowego programu do produkcji muzyki zainstalowanego defaultowo na komputerze. Wcześniej wydawało mi się, że tworzenie muzyki wymaga wielkich zasobów finansowych, a okazało się, że wystarczy otworzyć Garageband, który ja też miałam na komputerze, a nawet o tym nie wiedziałam”. Wtedy się odważyła! W październiku ukaże się jej pierwsza płyta.

Niedawno podpisałaś kontrakt na płytę. Czy to znaczy, że porzucisz psychologię?

Absolutnie nie! Po prostu zdecydowałam się realizować marzenia, które nosiłam w sercu od dzieciństwa. Co więcej, zrozumiałam że nie muszą być marzeniami, a mogą stać się celami i to osiągalnymi. Kluczową rzeczą, która umożliwiła mi w końcu robienie muzyki, była zmiana mojego nastawienia. Poszłam na terapię i tam zaczęłam pracować między innymi nad poczuciem własnej wartości. To była najlepsza decyzja w moim życiu, bo dzięki terapii, dziś czuję się bardziej gotowa podążać za moją intuicją niż kiedykolwiek.

Miałaś depresję?

Podczas terapii pracowałam głównie nad rozpoznawaniem swoich uczuć. Pamiętam, że na początku zarzekałam się, że ja żadnej złości nie odczuwam. Ale jak zaczęłam rozmawiać z terapeutką, która tak naprawdę uratowała mi życie, okazało się, że złość była jedną z głównych emocji, które odczuwałam. Jednak fakt, że nie dopuszczałam tego do siebie, stwarzał tyle oporu i tarcia psychicznego, że moja frustracja była jeszcze większa, siejąc spustoszenie w moim życiu.

 

Fot. Dominik Czerny

 

Podczas terapii zrozumiałam, że moja depresja była nieświadomą autoagresją i samosabotażem. W zasadzie już od podstawówki zmagałam się z takim poczuciem, że życie nie ma głębszego sensu i niestety, to było we mnie bardzo głęboko. Czułam, że ten świat nie jest dla mnie. Teraz wiem, że jak zaczynam się tak czuć, to znaczy, że dawno nie robiłam muzyki.

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Antonina 🦦 (@antonina_muzyczka)

 

Muzyka pomogła ci „dojść do siebie”?

Ojejku, tak! Terapia to jedno, ale muzyka jest dla mnie odnalezieniem czegoś, co przepełnia mnie radością i daje pewność, że robię coś, co jest integralne z moim DNA. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że to jest to, czemu chcę poświęcać mój czas i energię. Pamiętam taki moment przełomowy, kiedy obejrzałam wywiad z Grimes, która cały swój pierwszy album stworzyła przy pomocy programu darmowego programu do produkcji muzyki zainstalowanego defaultowo na komputerze. Wcześniej wydawało mi się, że tworzenie muzyki wymaga wielkich zasobów finansowych, a okazało się, że wystarczy otworzyć Garageband, który miałam na komputerze, a nawet o tym nie wiedziałam. Ona wokale nagrała na najbardziej standardowy mikrofon dynamiczny, jaki widziała ta ziemia, czyli Shure SM58. Napisała też poradnik o tym, że robienie muzyki wcale nie jest takie trudne. Wtedy poczułam nadzieję, że może jest sens spróbować i zapisałam się na kurs produkcji muzyki. W międzyczasie zaczęłam coraz więcej produkować sama, a równolegle podczas lekcji śpiewu zaczęłam też wierzyć, że mogę przekazywać emocje moim głosem.

Przestałam też martwić się swoim wiekiem, bo wcześniej miałam mocne przekonanie, że show-biznes interesuje się kobietami, które startują przed 20 rokiem życia. Wszyscy jesteśmy „karmieni” obrazami gwiazd, które zaczynają karierę, gdy mają trzynaście lat. Byłam więc zafiksowana na tym, że czas mi ucieka. Grimes zaczęła mając lat 22 czyli tyle, co ja w momencie oglądania wywiadu z nią.

Mówisz, że chciałabyś, aby twoja płyta była jak apteczka dla innych ludzi. Co przez to rozumiesz?

Jak jestem w trudnym stanie emocjonalnym i słucham smutnej muzyki, to pozwala mi głębiej wejść w to uczucie i przepracować emocje. Może to brzmi dziwnie, ale dla osób, które odbierają świat poprzez muzykę – niekoniecznie. Dzięki muzyce można głębiej wejść w swój smutek i bardziej go zrozumieć. Czasem jest odwrotnie. Nie chcę sugerować, by uciekać od przeżywania emocji, ale przecież wszyscy wiedzą, że czasami potrzebujemy podnieść swoje wibracje. Leżymy w domu i nie mamy ochoty nigdzie wychodzić ani nic robić. Wtedy dobierając odpowiednią muzykę, możemy sobie pomóc, dodając energii.

O czym jest twój najnowszy singiel „Nostalgia”?

Kiedy byłam dzieckiem, zawsze chciałam być dorosła, ale wtedy wszyscy powtarzali mi: „Jak będziesz już dorosła, to zatęsknisz za dzieciństwem”. Jednak tak się nie stało. Nie chciałabym cofnąć czasu. „Nostalgia” jest fantazją i przypomnieniem sobie dobrych chwil ze swojego dzieciństwa. Uśmiechem i puszczeniem oczka do tego, co mnie ukształtowało.

 

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Antonina 🦦 (@antonina_muzyczka)

Dziś, jak czasem patrzę na rozwój technologii, to ze smutkiem dostrzegam przebodźcowanych ludzi. Czas, kiedy słuchałam muzyki na walkmanie, wydaje się miłą odskocznią. Dziś nie dziwię się, gdy słyszę, jak ktoś mówi, że źle się czuł, więc cały dzień oglądał serial. Nam teraz zależy, by być produktywnymi i nie tracić czasu. Jak gotujemy, to jeszcze jednocześnie słuchamy podcastów. Jak stoimy w korku, automatycznie odsłuchujemy maile. Możemy też je dyktować na cito. Ale wszystko to sprawia, że mniej kontaktujemy się sami ze sobą, z własnymi myślami i uczuciami. Sama kiedyś miałam z tym kłopot, bo muzyka towarzyszyła mi dosłownie cały czas. Nie mogłam wyjść z domu bez słuchawek i zaczynałam panikować, jak o nich zapomniałam. Dlatego dziś staram się świadomie dobierać to, czego słucham i nieco ograniczać bodźce.

Czym możesz nam opowiedzieć o start’upie?

Jestem częścią zespołu, wraz z którym stworzyliśmy aplikację dla kobiet z diagnozą raka, która jest obecnie badana klinicznie w trzech krajach. Nasza aplikacja składa się z 22 lekcji i każda z nich jest poświęcona innemu tematowi, np.: Jak rozmawiać z rodziną o chorobie? Jak radzić sobie z nadmierną ilością stresu? Jak stosować techniki relaksacyjne? Jak znaleźć czynności witalne, które sprawiają, że odczuwamy radość i sens życia? Nasza aplikacja pomaga kobietom też śledzić codziennie, ile takich czynności wykonały. Czy jest to wystarczające? Czy może powinny bardziej o siebie zadbać? Po każdej lekcji jest zadanie domowe, bo naszym celem jest wytworzenie nowych zdrowych nawyków i zmiana niesłużących nam przekonań (żeby zmiany w życiu wprowadzić na stałe, a nie tylko na czas, w którym korzystamy z aplikacji).

Jaka to działa w praktyce?

Wyobraźmy sobie pacjentkę z nowotworem, która ma przyjmować chemioterapię, a ma w sobie przekonanie, że „chemia” to trucizna. Wiadomo, że takie przekonanie nie będzie jej służyć. Dlatego warto to przeformułować np. na zdanie “chemioterapia to lek, który pomaga mojemu ciału pozbyć się komórek nowotworowych”. Zmianę takiego przekonania może wspomóc też praca z wyobraźnią. Niektóre kobiety wyobrażają sobie, że chemioterapia jest jak eliksir życia, który wypływa w ich żyły i rozświetla wszystkie komórki. Albo wyobrażają sobie, że ich organizm to drzewo z wyschniętymi gałązkami, a jak popłynęła w nich chemia, to zaczęły rozkwitać. Wiele badań potwierdza, że sposób, w jaki myślimy o tym, co nas spotyka, jest elementem, który decyduje o tym, jak przeżywamy emocje i jak radzimy sobie ze stresem. A przecież stres wpływa na działanie naszego układu immunologicznego, a on jest kluczowy w procesie zdrowienia onkologicznego.

Co robisz teraz w Kalifornii?

Zawsze chciałam postudiować trochę za granicą. Ale kiedy już miałam wyjechać na Erasmusa, wybuchła pandemia i byłam na Erasmusie w Berlinie on-line. Dlatego Kalifornia to prezent od losu, który staram się wykorzystać jak najlepiej. Jestem tu od kilku tygodni. Poznaję muzyków, chodzę na koncerty, oglądam piękną naturę Stanów Zjednoczonych, piszę utwory. Gram też w golfa i jeżdżę na wrotkach. Wierzę, że Kalifornia pomoże mi nabrać jeszcze więcej wiatru w żagle.

 


Psychologia Samorozwój Zdrowie

Jesteś introwertyczką? Oto 8 strategii na ochronę swojej wrażliwości

Redakcja
Redakcja
1 maja 2022
fot. laflor/iStock

Trudno być bardzo wrażliwym introwertykiem, szczególnie w dzisiejszych czasach. Pierwszym krokiem do jak najlepszego wykorzystania tego, kim jesteś, jest zaakceptowanie siebie, abyś mogła iść naprzód. Nie próbuj zmuszać się do bycia kimś, kim nie jesteś. Poniżej znajdziesz kilka wskazówek, które pomogą ci chronić twoją osobistą energię. Pamiętaj, to, że jesteś bardzo wrażliwa i introwertyczna, nie oznacza, że „coś jest z tobą nie tak”.

1. Pozbądź się ze swojego otoczenia negatywnych ludzi

Negatywni ludzie to nie towarzystwo dla ciebie. Jeśli masz obok siebie osoby, które nie robią nic poza tym, że cię dołują, odetnij się od nich jak najszybciej. Nie jesteś nikomu winna miejsca w swoim życiu.

2. Jeśli już powiedziałaś „nie”, trzymaj się tego

Oczywiście, będą ludzie, którzy nie chcą przyjąć „nie” jako odpowiedzi, ale jest to odpowiedź. Jeśli powiesz komuś „nie”, nie zmieniaj zdania. Trzymaj się tego, czego naprawdę chcesz ponad wszystko.

3. Nie pozwól ludziom przesuwać twoich granic

Są ludzie, którzy starają się jak mogą, aby przesuwać twoje granice, nie pozwól im na to. Twoje granice są w danym miejscu nie bez powodu. Będą cię chronić, jeśli utrzymasz je odpowiednio ustawione.

4. Medytuj, gdy robi się zbyt trudno

Kiedy sprawy stają się przytłaczające, nie bój się medytować. Podczas gdy niektórzy ludzie myślą, że medytacja jest stratą czasu, może być potężnym narzędziem.

5. Nie bój się „leniwych dni”

Jeśli jesteś wyczerpana, zafunduj sobie leniwy dzień. Nie ma nic złego w takim spędzaniu czasu. Nie musisz być zajęta przez cały czas, aby żyć tak, jak chcesz. Wszyscy potrzebujemy przestrzeni tylko dla siebie.

6. Przeciwdziałaj negatywnym myślom

Kiedy zauważysz, że myślisz o negatywnych rzeczach, przeciwdziałaj tym myślom. Pchaj pozytywne myśli do przodu, nawet jeśli jest to trudne. To będzie potężne narzędzie, gdy będziesz poruszać się przez życie.

7. Pamiętaj, że bycie sobą jest w porządku

Nie ma w tobie nic złego. Bądź wierna sobie najlepiej jak potrafisz. Nie musisz próbować dopasować się do formy stworzonej dla kogoś innego.

8. Zaufaj swojej intuicji ponad wszystko

Twoje serce poprowadzi cię prawidłowo, jeśli mu na to pozwolisz. Nie ignoruj tego. Twoja intuicja nie zaprowadzi cię daleko od ścieżki, na której powinnaś być.


Zobacz także

Dlaczego powinniśmy szanować potrzeby naszego partnera i… swoje własne

Wiesz, jak dbać o swoje nerki? Nie zapominaj o nich!

Wiesz, jak dbać o swoje nerki? Nie zapominaj o nich!

Zakładasz nogę na nogę? Dlaczego lepiej tego nie robić