Psychologia

Nie pozwól, by inni ograniczali twoje szczęście. Czas najwyższy z tym skończyć!

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
25 października 2016
Nie pozwól, by inni ograniczali twoje szczęście. Czas najwyższy z tym skończyć!
Fot. iStock/ BraunS
 

To co mnie najbardziej wkurza w ludziach, to odmawianie sobie przez nich prawa do szczęścia. Pytam się: „Jesteś szczęśliwa” i słyszę wszystko inne oprócz: „tak jestem”. A przecież my mamy pełne prawo do tego, żeby być szczęśliwym. Nikt nam tego nie zabrania, nie ma w tym niczego złego. Nikt nie każe nam umartwiać się i narzekać.

Kiedy obserwuję innych, zauważam, że bardzo często wpływ na nasze życie mają inni ludzie. Niby nie słuchamy ich opinii, niby nie kierujemy się tym, co mówią, a jednak… Mamy w swoim otoczeniu ludzi, którzy sukcesywnie odbierają nam poczucie szczęścia. I wcale nie muszą robić jakiś spektakularnych rzeczy, o nie. Wystarczy, że są blisko nas i wiercą nam dziurę w brzuchu. Swoimi negatywnymi emocjami odbierają nam radość życia, wprowadzają niepokój i brak pewności siebie.

Wiem, że trudno jest pewne relacje ograniczyć, a co dopiero zakończyć. Ale gdy zdamy sobie sprawę, że blisko siebie mamy kogoś, kto negatywnie wpływa na nasze postrzeganie świata i siebie, warto się zastanowić, czy chcemy być w swoim życiu szczęśliwi, czy pozwolić, by ktoś nam na to szczęście nie pozwalał.

Chcecie wiedzieć, czy macie obok siebie kogoś, kto tłumi wasze szczęście? Takie osoby zawsze:

Narzekają

Na to, że pogoda jest beznadziejna – obojętnie czy pada, czy świeci słońce, że są za grubi za chudzi, że jedzenie zbyt smaczne, albo paskudne. Na każe twoje pełne euforii: „Ale super” mają dziesięć przesłanek, którymi zbiją ciebie z tropu mówiąc: „Naprawdę? Myślisz, że to takie fajne?”.

Martwią się

Nawet, gdy jesteś czegoś pewna, z ich strony padnie pytanie: „A nie boisz się? Martwię się o ciebie”. To często wystarczy, by wyhamować nas w jakimkolwiek działaniu. Każe nam stanąć się i zastanowić, co oczywiście bywa dobre, ale źle się dzieje, gdy sprawia, że wycofujemy się z podjęcia jakiegokolwiek działania.

Lubią tajemnice

Zatrzymują nas słowami: „Muszę ci powiedzieć, coś ważnego…” albo „To ty o tym nie wiesz…”. I oczywiście nie powiedzą nam nic przez telefon, czy w towarzystwie, bo wymaga to bycia tylko we dwoje. Takie tajemnice, stawianie nas w sytuacji, kiedy nie znamy wszystkich okoliczności, sprawia, że czujemy niepokój, że nasze szczęście zostaje zachwiane, bo to o czym nie wiemy, raczej nie buduje naszego poczucia bezpieczeństwa… Oczywiście najczęściej okazuje się, że ta wielka tajemnica, to jakaś kompletna pierdoła. Ale co nam nerwów napsuła…

Są pesymistami

Każda ciemniejsza chmura na horyzoncie wróży według nich deszcz. Nigdy nie podzielają twojej euforii, czy zachwytu. Szybciej wyciągną wszystko co niepewne, wątpliwe, ryzykowne, żeby odwieźć cię od działania.

Kochają złe wiadomości

I o tych mówią tobie najchętniej nie szczędząc szczegółów. Dla nich zła wiadomość, to wiadomość idealna. Mogą upajać się tym, jak złe emocje ona wywołuje. I nawet jeśli mówisz: „Dobra wiem, już wystarczająco dużo”, to chcą iść dalej i snuć wizję konsekwencji tego, co złe.

Uwielbiają słowo „ale”

„O rety, super, że ci się udało/że tak myślisz, ale…” i tu następuje tyrada wszystkiego, co może mogłoby się stać. To ten typ, który tylko mówi, że coś by zrobił znajdując tysiące wymówek, tych właśnie „ale”, które trzymają go w miejscu, w którym jest.

Nie wychodzą poza swoją strefę komfortu

Jeśli przyjrzysz się osobie, która zawsze tobie mówi: „Daj spokój, po co ci to”, „Jesteś tego pewna?”, „Nie boisz się?”, to okaże się, że jej życie od wielu lat wygląda dokładnie tak samo, że nic się nie zmienia. Że więcej w nim gadania niż działania. To powinien być sygnał dla ciebie, że taka osoba nie może być dobrym doradcą dla tego, co chcesz zrobić, skoro ona nie robi nic.

Przegapiają dobre momenty w swoim życiu

W ogóle nie potrafią się cieszyć z tego, co ich spotyka, przegapiają dobre momenty, dobre rzeczy. Każdą rzecz potrafią zanegować twierdząc, że coś się stało przypadkiem, że to taki fuks, że właściwie, jakie to ma znaczenie…

Jeśli obok ciebie jest ktoś, z kim nie chcesz dzielić się dobrymi rzeczami, bo pojawia się w tobie taka myśl: „Po co mam jej mówić o awansie, jeśli i tak uzna to za marny sukces”, to naprawdę sygnał, że lepiej ograniczać kontakt z takim człowiekiem. Jeśli nie chcemy mówić o naszych sukcesach, bo wiemy, że nigdy nie usłyszymy: „Super, gratulacje”, a raczej: „Myślisz, że to dobrze”, „Na pewno zasłużyłaś?”, „A Monika ostatnio…” i tu nastąpi tyrada o tym, jak ktoś jest od nas lepszy, to naprawdę warto od kogoś takiego się odsunąć.

Kochane, każda z nas ma prawo być szczęśliwą i każda z nas może o tym szczęściu stanowić. Nie dajmy go stłamsić, pokopać przez kogoś, kto sam szczęśliwy nie potrafić być i jeszcze nam to szczęście odbiera.


Psychologia

7 wskazówek, jak skutecznie stawiać czoła krytyce

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
25 października 2016
Fot. Pixabay / biznesbaranova / CC0 Public Domain
 

Mało kto przepada za krytyką. O niebo lepiej jest słuchać pochwał niż krytycznych uwag na temat naszego wyglądu, zachowania, osiągnięć czy planów na przyszłość. Mimo, że to najczęściej tylko słowa, osobie krytykowanej mogą głęboko zapaść w pamięć. Trudno nie przejmować się sytuacją, gdy szef wyrzuca do kosza nasz dopieszczony projekt, mąż nie popiera planów na wakacje marzeń, a siostra wspomniana, że ta nowa sukienka, wcale nie leży na tobie jak powinna.

Krytyka nie tyka?

Jeśli krytyka z konstruktywnej, która ma wskazać popełnione błędy, niedociągnięcia, przeistacza się w agresywną i niszczącą, mało kto wyciąga z niej pozytywną lekcję. Ta chwila niesie ze sobą uczucia takie jak przykrość, złość, niepokój, wstyd, zmieszanie, dlatego zazwyczaj nie znosimy jej dobrze. Na nieszczęście osób krytykowanych, uwaga może mieszać się z próbą ośmieszenia, personalnego ataku, w dodatku niesłusznego. Szczęściarze lub osoby pewne swego mogą sobie powiedzieć, że niemiła rzecz spłynęła po nich, jak po kaczce. Są ludzie bardziej odporni, którzy otrzepują się z nieproszonej krytyki i dalej robią swoje, a są też tacy, którym mocna krytyka ekspresowo podcina skrzydła. Ci drudzy mają zdecydowanie bardziej pod górkę.

Nie chodzi o to, by przestać słuchać, ale by zachować zdrowy dystans

Negowanie naszych osiągnięć czy wysiłków, może być bardzo bolesne. Im więcej wkładamy serca, czasu i energii w dany projekt, tym bardziej boli wytknięcie popełnionych błędów. Jednak nie warto zadręczać się nieuzasadnioną krytyką, która nie wnosi niczego dobrego. Uodpornij się na słowa, które cię dotykają, to wcale nie jest trudne.

1. Ważne, kto krytykuje

Nawet jeśli odnosisz wrażenie, że nawet pani z warzywniaka zdążyła zlustrować i ocenić twoją nową fryzurę, możesz być w błędzie. Zakładanie, że każdy będzie miał do twojego wyglądu czy postępowania jakieś „ale” i na pewno ci się za to oberwie, to wielki błąd. Bo wielu z tych, którzy mogliby, wcale nie muszą cię krytykować. A poza tym, niby dlaczego miałoby cię dotykać zdanie osób, które mijasz w ułamku sekundy na ulicy, rzucając zdawkowe „dzień dobry”? Pomyśl, w jakiej materii i kto ma prawo zwracać ci uwagę i krytykować, wtedy lista osób, którymi mogłabyś się przejąć, gdy trzeba, zdecydowanie zmaleje.

2. Pomyśl, czy właściwie masz powód do zmartwienia?

Być może przejmujesz się na zaś krytyką, której nikt nie zdążył wobec ciebie jeszcze wytoczyć. To szczególnie zauważalne u osób, które cierpią na niskie poczucie własnej wartości i u których krytyka zawyża poziom stresu. W takim przypadku czas powiedzieć sobie jasno — ludzie mają swoje życie i swoje problemy, nikt normalny nie podgląda cię całą dobę, wyczekując jedynie momentu twojego potknięcia. Spokojnie, na szczęście nie jesteś pępkiem świata, nikt nie jest.

3. Krytyka nie zawsze oznacza złe intencje

Nie każda osoba krytykująca marzy, by zmieszać cię z błotem. Łatwiej jest wyciągnąć prawidłowe wnioski z danej sytuacji, gdy przejmiesz, że ta osoba nie ma złych zamiarów. Przecież gdyby nikt nie zwracał uwagi na popełniane przez ciebie błędy, marne byłyby szanse, że samodzielnie je wyłapiesz i skorygujesz. Dzięki konstruktywnej krytyce oszczędzisz swój czas i energię. Może to jest mało krzepiące, ale krytyka jest sygnałem oczekiwań bliskich wobec twojego zachowania i niejednokrotnie pozwala dostrzec popełniane wobec innych błędy.

4. Bądź otwarta 

Nie traktuj innych niż ostatecznej wyroczni, ale wysłuchaj, co mają do powiedzenia. Możesz, jednak nie musisz brać uwag do serca i specjalnie przejmować się opiniami innych. Warto jednak wysłuchać argumentów, jeśli rozmówcy na tym zależy. Konfrontacja pozwoli na oswojenie sytuacji, która na drugi raz nie będzie cię tak przerażać.

5. Reaguj na niesłuszne zarzuty

Stawianie czoła krytyce nie zawsze jest komfortowe, ale potrzebne. Szczególnie jeśli krytyka cię rani i nie możesz z nią się zgodzić – powiedz to głośno. Pamiętaj, że pozostawienie niesłusznej krytyki bez komentarza oznacza zgodę na krytykę w przyszłości.

6. Wytrąć argumenty z ręki krytykanta

W przypadku, gdy ktoś zaczyna cię bezpodstawnie atakować, nie można się dziwić, że masz ochotę obrócić się na pięcie i uciec. Jednak w takich sytuacjach warto zagryźć zęby, zachować twarz i być ponadto. Tym samym otrzymasz szansę pokazania „hejterowi”, że nie robi to na tobie większego wrażenia, tym samym wytrącisz mu argument z ręki i zdecydowanie nie dasz satysfakcji. Nie daj się wyprowadzić z równowagi i pamiętaj, że wiele osób po prostu krytykuje, by ukryć przejaw własnej słabości, a nie siły.

7. Daj sobie prawo do pomyłek

Osoby z zacięciem do perfekcji szczególnie boleśnie odczuwają spływającą na nie krytykę. Perfekcjoniści sami wobec siebie bywają nadmiernie krytyczni, dążąc stale do osiągnięcia ideału. Wystarczy, że dasz sobie prawo do błędów i przyjmowania krytyki, a zrozumiesz, że to nie musi uderzać w ciebie i twoje kompetencje.


źródło: charaktery.euwww.self-psychologia.pl


Psychologia

Panowie, my naprawdę nie wymagamy od was tak wiele

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
24 października 2016
nie wymagamy od was tak wiele
Fot. Unsplash / CC0 Public Domain

Dzwoni przyjaciółka: „Czy ja naprawdę wymagam zbyt wiele” – łka do słuchawki. Kłótnia z mężem, każdemu się zdarza. Tylko on tym razem poszedł o krok za daleko mówiąc: „Bo nie jestem w stanie sprostać twoim oczekiwaniom”. No i się posypało. Że jak to, że ona nie oczekuje wcale dużo, że to o co ma pretensje to NAPRAWDĘ go przerasta. Ona, że on jest śmieszny, on, że ona jest wyrachowana. I od jednego niemiłego słowa, do drugiego jeszcze bardziej krzywdzącego poszło. W efekcie przyjaciółka łkając i opowiadając mi historię swojej ostatniej małżeńskiej kłótni stała już pod moim domem.

I jak nie przygarnąć. Wyglądała jak siedem nieszczęść i nadawała się tylko na lampkę wina albo całą butelkę. Kiedy ogarnęłyśmy szloch i wysłuchałam tego, że jak on mógł i że ona kompletnie nie wie, o co mu chodzi, zaczęłyśmy wyciągać mocne argumenty. Bo czy my naprawdę tak wiele wymagamy od naszych facetów? Czy naprawdę te nasze najprostsze oczekiwania są tak trudne do zrealizowania?

A może im trzeba kawa na ławę. No ba, nawet trzeba, co by nie było, zawsze podkreślamy, że komunikacja w związku ważna jak miłość. I to wcale nie jest tak, że nie wiemy czego chcemy, że wymyślamy i się rozmyślamy. Co to, to nie. Jest kilka zasad i myślę, że większość się pod nimi podpisze.

A więc Panowie, my byśmy tylko chciały:

Abyście nie wkładali nam ręki w cycki

Kiedy prosimy, żebyście nas przytulili, albo gdy my przytulić się chcemy. Wygrawerujcie sobie gdzieś, co znaczy czułość, bo my tej czułości czasami chcemy, a nie żeby od razu waszą łapę na cyckach poczuć. Wkurza nas to.

Abyście posprzątali po sobie

Naprawdę – jak już chcecie nam coś ugotować, to co by to nie było, miło nam wejść do czystej kuchni, w której nie wala się mąka, skorupki od jajek, pancerze od krewetek, czy łodygi bazylii. My ogarniamy całokształt. O co byście nie dali nam do jedzenia, to uwierzcie – syf w kuchni zepsuje każde wrażenie.

Abyście o siebie dbali

Czy naprawdę nie widzicie, jak wam brzuchy rosną, jak flaczeją klatki im muskuły ramion? My dbamy o siebie, biegamy, chodzimy na zajęcia, zwracamy uwagę na to co jemy, przede wszystkim dlatego, żeby być dla was nieustannie atrakcyjnymi. A wy? Naprawdę warto czasami spojrzeć krytycznie w lustro.

Abyście zajęli się dziećmi

To tak niewiele, jeden wieczór raz na jakiś czas z przyjaciółkami i wasze słowa: „jak masz ochotę, to idź, ja się zajmę dzieciakami”. Wiecie, że to działa na nas lepiej niż jakakolwiek inna gra wstępna? No to już wiecie.

Abyście dali nam trochę swojej uwagi

Nie tylko wieczorem, kiedy już tylko seks wam w głowie, ale choćby 15 minut po obiedzie, żeby usiąść, posłuchać, co wydarzyło się nam w ciągu dnia, my wtedy z chęcią posłuchamy was i może nawet wychodząc do sklepu piwo na mecz wam kupimy. Że śmieszne? No może, ale każde z nas ma inne potrzeby i co innego sprawia mu przyjemność.

Abyście o jakieś rocznicy pamiętali

O urodzinach, albo imieninach, albo Dniu Kobiet, albo rocznicy ślubu. Chociaż jedną datę, kiedy będziemy wiedziały, że bez naszych podchodów i tak pamiętać będziecie. I że sprawicie nam jakąś miłą niespodziankę

Abyście sprawiali nam niespodzianki

Jeśli już o nich mowa. I nie, my wcale nie chcemy tych niespodzianek co chwilę, ale chociażby z jakiejś okazji. Żeby nie była to książka polecana przez naszą przyjaciółkę na prezent, albo kupiony przez teściową toster. A gdyby tak bieliznę, a może jakąś biżuterię, która do nas pasować będzie idealnie? Nam naprawdę niewiele do szczęścia potrzeba. Trochę waszej uwagi.

Abyście SMS-a wysłali od czasu do czasu

Że kochacie, albo tęsknicie, albo chociaż by spytać, jak nam mija dzień. Ta świadomość, że o nas myślicie nastraja nas na resztę dnia i … na wieczór. Tak, tak.

Abyście nam komplementy prawili

I naprawdę mówili, kiedy pięknie wyglądamy, zauważali to. Już nie mówię o kolorze włosów, czy nowych paznokciach. Ale jak już gdzieś razem wychodzimy i my wyglądamy bombowo, chociaż o tym wiemy, to uwierzcie, nie ma jak usłyszeć to od swojego faceta.

Abyście nas zauważali

Żebyśmy nie były niczym mebel w naszym domu. Rzecz nabyta. My jesteśmy z krwi i kości i miło, gdy nas zauważacie. Przytulić, kiedy przechodzimy, dać buziaka, kiedy akurat robimy coś w kuchni. Trochę uwagi, odrobinę czułości i my naprawdę marudzić nie będziemy, a na pewno marudzić mniej.

Czy to dużo? Przecież nie musicie robić tego wszystkie w jeden dzień. Kumulować waszych starań w trzech dniach – no chyba, że chcecie coś zyskać, ale pamiętajcie – my czujne jesteśmy na zbytnią dbałość i przesadność w okazywaniu nam uczuć. Chcecie harmonii w związku, uśmiechniętej kobiety, która nie wie, co to fochy? To macie gotową listę. Dam znać, czy wyszło przyjaciółce.


Zobacz także

Nic nie muszę, poza tym co naprawdę muszę

12 rzeczy, które każda kobieta powinna umieć dla siebie zrobić. I kropka!

Czy umiesz być asertywnym? Przekonaj się odpowiadając na 20 prostych pytań