Związek

Zostawił mnie dla ciebie, tak bardzo cię nienawidziłam. A dziś dbasz o moje dzieci, wiesz, że lubią placki z jabłkami… Dziękuję

Listy do redakcji
Listy do redakcji
14 marca 2016
Fot. Picjumbo / Victor Hanacek / CC0 Public Domain
 

Chciałam ci podziękować, że go ode mnie zabrałaś. Kiedy pomyślę, jak bardzo cię nienawidziłam, to jest mi głupio.

Bo w sumie, czemu byłaś winna. Że stanęłaś na jego drodze? Przecież między nami było dobrze, on nigdy nie zwróciłby na ciebie uwagi, nie patrzyłby na ciebie tak jak na mnie, gdy się poznaliśmy. Nie wysyłał w nocy SMS-ów, że tęskni.

Ale w pierwszy momencie chciałam wiedzieć kim jesteś, gdzie mieszkasz, pojechać do ciebie i wykrzyczeć ci w twarz, że zniszczyłaś mi życie, że nie zasługujesz na szczęście i miłość, skoro mi to wszystko odebrałaś.

A tu już nie było ani miłości, ani szczęścia. Było bycie obok siebie, tolerowanie swoich przyzwyczajeń, nieme przyzwolenie na oddalanie się. Nie zależało nam już, choć wtedy, gdy powiedział, że odchodzi, bo kocha inną kobietę mówiłam mu jak mi zależy, jakie to dla mnie ważne, że on jest całym moim życiem. Błagałam, żebyśmy spróbowali jeszcze raz, groziłam, że nigdy nie pozwolę mu być szczęśliwym z inną kobietą, dramatyzowałam, że zniszczył mi życie i z poczuciem winy będzie musiał już zawsze się mierzyć.

Ale on odszedł. Zostawił mnie dla ciebie. Myślałam, że wszystko się skończyło, że już nic dobrego mnie nie czeka, bo kiedy ktoś ciebie odrzuca to wydaje ci się, że już nic nie jesteś warta. Że skoro on cię nie chce, to kim jesteś? Nikim. Śmieciem wyrzuconym do kubła, o którym łatwo jest zapomnieć. Bolało, że on tak łatwo skreślił te lata, które byliśmy razem.

Bo tak jest, że najpierw przychodzi wściekłość, później ból, a na koniec poczucie straty i tak wielkiego smutku i rozpaczy, z którego wydaje ci się, że już się nie podniesiesz. Ale to jest właśnie dno, od którego w końcu się odbijasz. Upadasz tak nisko, że już bardziej się nie da.

Dlatego dzisiaj dziękuję ci za to, że pojawiłaś się w naszym życiu. Bo dzięki tobie zrozumiałam, że:

– szczęście nie polega tylko i wyłącznie na tym, by mieć obok siebie drugą osobę, bo naprawdę można być szczęśliwym z samym sobą, trzeba tylko siebie pokochać i zaakceptować

– miłości nie da się utrzymać za wszelką cenę, dla siebie, dla niego, dla dzieci, dla innych, to nie jest rzecz nabyta, która raz nam dana zostaje z nami do końca

– czasami trzeba umieć odpuścić, nie walczyć, nie szarpać się, tylko zamknąć za sobą drzwi, zostawić to co było, a czego już nie ma i na pewno nie będzie, nie tracić energii na to, na co nie mamy kompletne wpływu, bo to już się stało, wydarzyło, a czasu choćby nie wiadomo jak byśmy chcieli nie da się cofnąć

– czasami trzeba też walczyć, jeśli nam zależy, jeśli coś jest dla nas ważne, to nie możemy machnąć na to ręką, bo nic samo się nie naprawi, nie zostanie przy nas, gdy o to nie dbamy i nie pielęgnujemy, ważność nie sprawi, że to po prostu będzie

– ważny jest szacunek dla emocji i uczuć innych, gdybym wcześniej to zrozumiała, uniknęłabym poniżania się, poczucia wstydu i umniejszania swojej wartości

– można kochać kogoś, kto odszedł, kto nas zranił, kto nie zawalczył o tę miłość, a może nie było o co walczyć, ale nadal można kochać taką miłością dojrzałą i spokojną za to, że zawsze jest przy naszych dzieciach, gdy tego potrzebują, że wiem, że w trudnych z dziećmi momentach można na niego liczyć, kocham go za to, jakim jest ojcem.

Widzisz, jak wiele dzięki tobie się nauczyłam. I dlatego chciałam ci podziękować za to, że:

– on jest przy tobie szczęśliwy, widzę to w jego oczach, to szczęście na początku bolało, choć on starał się je ukrywać, a dziś cieszę się, że ciebie spotkał, bo to ty dajesz mu szczęście

– dbasz o moje dzieci, wiesz, że lubią placki z jabłkami i cynamonem, kiedyś bolało, gdy Antek mówił: „Nie mamo, nie chcę kolacji, ciocia Ola usmażyłam nam naleśniki”, a dziś dziękuję ci, za radość i uwagę, którą od ciebie dostają

– dzisiaj jestem inną osobą, że dzięki tobie zrozumiałam ile jestem warta i nie muszę patrzeć na siebie czyimś oczami, żeby docenić to, kim jestem

– dbam o siebie, rozwijam się, dałam sobie prawo do bycia szczęśliwą i kochaną bez zabiegania o to

– otworzyłam oczy na wszystko co wokół, a czego od dawna już nie widziałam, co przytłumione było pretensjami, żalami i skupieniem się na związku, który na naszych oczach przestawał istnieć

– nauczyłam się czerpać ze swoich doświadczeń, ze wszystkiego co mnie spotyka wyciągać wnioski i ponosić konsekwencje swoich decyzji

– nadal mam nadzieję na miłość i gdy patrzę na niego wierzę, że ta prawdziwa istnieje.

I na koniec dziękuję ci za to, że dzisiaj jestem szczęśliwa. Gdyby nie ty moglibyśmy nadal sfrustrowani żyć obok siebie, zacząć się nienawidzić, oskarżać się o to, kto komu bardziej spieprzył życie. Zmarnowalibyśmy masę naszego czasu, a kto wie, może i całe życie będąc ze sobą dla dzieci, dla naszych rodziców, bo tak wypada. A na pewno nie z miłości.

Życzę ci tej miłości, by zawsze przy tobie był, wierząc, że mnie jeszcze też spotka.


Związek

ABC pielęgnacji oczu, rzęs, brwi i powiek. Zatroszcz się o blask oczu i zachwycaj spojrzeniem na wiosnę

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
14 marca 2016
Fot. iStock / ShotShare
 

Wraz z oczekiwanym wiosennym wiatrem nadchodzi czas na zmiany w kobiecej garderobie i wyglądzie. Bardzo lubimy powiew świeżości, czegoś nowego, co pozwala nam czerpać dla siebie siłę z pierwszych oznak wiosennego przebudzenia. Wyrażamy to radością życia oraz blaskiem w oczach, który mają nie tylko zakochane dziewczyny.

Zdarza się, że niewystarczające nawilżanie skóry twarzy, duże ilości kawy oraz zbyt krótki sen odbijają się negatywnie na naszym wyglądzie. Podkrążone oczy i zmęczone spojrzenie to problem, z którym boryka się niejedna kobieta. Te „urodowe mankamenty” odbierają blask i dodają lat każdej z nas. Bardzo często makijaż nakładany na opuchnięte oczy nie spełnia swojego zadania, a dodatkowo uwydatnia wszystkie niedoskonałości. Zatroszcz się o siebie wraz z nadejściem wiosny! Sprawdź, jak to zrobić z marką Realash. 

Wzmocnij rzęsy odpowiednią odżywką  

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Spraw, aby dbanie o skórę wokół oczu stało się dla Ciebie dobrym nawykiem. Do tego koniecznie dołącz odpowiednią pielęgnację rzęs. Nie każda z nas została obdarowana przez naturę wachlarzem długich rzęs. Obecnie na rynku masz do dyspozycji przeróżne odżywki. Warto wybrać sprawdzony, bezpieczny i przebadany produkt. Z czystym sumieniem możemy polecić odżywkę REALASH, która stymuluje wzrost rzęs, wzmacniając je i doskonale odżywiając. W efekcie, dzięki regularnemu stosowaniu, rzęsy stają się mocniejsze, gęstsze i dłuższe niż kiedykolwiek wcześniej. W składzie odżywki REALASH znalazły się m.in. tatarak zwyczajny, nagietek lekarski, palma sabałowa oraz len zwyczajny. Substancje te chronią, pielęgnują oraz koją delikatną skórę okolic oczu. Odżywka została przebadana pod kątem dermatologicznym i okulistycznym. Nie powoduje alergii oraz podrażnień. Może być stosowana również przez osoby noszące szkła kontaktowe. Zaletą jest prosta aplikacja – wystarczy po wieczornym demakijażu nałożyć ją na górną linię rzęs.

 

Podkreśl swoje brwi

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

 

 Brwi, mimo że bardzo często traktowane są po macoszemu, stanowią oprawę dla Twoich oczu, podkreślają piękno spojrzenia i dodają harmonii całej twarzy. Aby Twoje brwi stały się ciemniejsze, gęstsze i mocniejsze, sięgnij po innowacyjną odżywkę – BROW by Realash. Poprawia ona kondycję włosków i dodatkowo pielęgnuje delikatną skórę wokół oczu. W jej składzie znajdują się aktywne peptydy, które wzmacniają i stymulują porost brwi. BROW by Realash zawiera ekstrakt z żeń-szenia, który poprawia ukrwienie skóry oraz wzmacnia macierz włosa. Odżywka nie podrażnia skóry i nie wywołuje alergii, a badania dermatologiczne i okulistyczne potwierdziły bezpieczeństwo preparatu. BROW by Realash wymaga jedynie wieczornej aplikacji na brwi, a efekty będą zauważalne już po czterech tygodniach.

Pielęgnuj skórę powiek

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Makijaż oczu to codzienność większości kobiet, które chętnie sięgają po kredki do oczu. Teraz bez problemu będziesz mogła połączyć troskę o swój wygląd z pielęgnacją delikatnej skóry. Miłośniczki kresek na powiekach ucieszy połączenie obu tych rzeczy w jednym produkcie – eyelinerze EDGE by Realash, dostępnym w kolorze brązu lub czerni bądź miękkiej kredce ARROW by Realash w kolorze czarnym. Skład kredek został wzbogacony najwyższej jakości naturalnymi ekstraktami. Ich formuła nie tylko pozwala na rysowanie precyzyjnych kresek, ale także dba o kondycję skóry. W składzie znajduje się nagietek, który odżywia i nawilża skórę, wyciąg z palmy sabałowej, poprawiający kondycję rzęs oraz len, który działa regenerująco. Formuła zawiera również skrzyp polny, hamujący proces starzenia się. Używając kredki EDGE by Realash lub ARROW by Realash do codziennego makijażu oczu, w zapomnienie odejdzie problem ścierającej się kreski z powiek. W dodatku w naturalny i delikatny sposób zatroszczysz się o skórę wokół oczu.

Z EDGE by Realash z łatwością dostosujesz grubość swojej kreski i uzyskasz dokładnie taki efekt, jakiego oczekujesz. Wszystko za sprawą ostrzącej temperówki, dzięki której będziesz mogła dostosować grubość kreski do swoich preferencji. Do miękkiej kredki ARROW by Realash została dołączona specjalna gąbeczka, którą z łatwością rozetrzesz narysowaną kreskę i uzyskasz zmysłowy efekt „smoky eyes”.

 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Dopełnij makijaż wyjątkową maskarą 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Podczas tworzenia makijażu kosmetykami marki Realash potrzebujesz jeszcze kropki nad „i”, czyli tuszu, który perfekcyjnie zwieńczy cały makijaż. Użyj maskary UP by Realash, która nie podrażnia oczu oraz odżywia nawet najkrótsze włoski. Ergonomiczna szczoteczka idealnie rozdziela rzęsy, a rewolucyjna formuła pokrywa je od nasady aż po same końce. Mascara nadaje rzęsom objętości, unosi je i wydłuża. UP by Realash jest mocno napigmentowana, dzięki czemu efekt intensywnej czerni utrzymuje się na rzęsach przez wiele godzin, bez rozmazywania. Kosmetyk jest bardzo trwały: nie kruszy się, nie podrażnia oczu i mogą go stosować osoby, które noszą szkła kontaktowe. Jej pielęgnacyjne działanie wynika z idealnie dobranych składników. Ekstrakt z lipy srebrzystej pielęgnuje i pogrubia rzęsy, jedwab odżywia cebulki włosków, stymuluje ich regenerację oraz wzrost. Lanolina (naturalny wosk o właściwościach nawilżających) sprawia, że tusz mocno przylega do rzęs.

Więcej informacji o produktach marki Realash znajdziesz na: www.realash.pl.

 


Związek

„Żyjemy w czasach, kiedy w każdą minutę musimy coś wcisnąć. Trzeba usiąść i odważnie przyznać, że wcale nie chcę robić wszystkiego”

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
14 marca 2016
Fot. Jakub Ociepa/Aleksandra Budzyńska

„Ja nigdy nie mam na nic czasu”, „Tkwię w permanentnym niedoczasie”, „Czy doby, do cholery, nie da się wydłużyć?”. Czas – sama dokupiłabym z chęcią na jakiejś wyprzedaży, bo wiecznie go mało. A może to my za dużo mamy na głowie? A może źle nim zarządzamy?

Umówiłam się na rozmowę z Aleksandrą Budzyńską, czyli Panią Swojego Czasu. Pomyślałam – kto, jak nie ona, pokaże mi, jak zagospodarować właściwie każdą minutę mojego dnia. I wiecie, co? Nadal tego nie wiem, ale teraz w ogóle mi to nie przeszkadza, bo okazało się, że są rzeczy, na które warto poświęcić czas, i są takie, na które go szkoda przeznaczać. Przeczytajcie.

Ewa Raczyńska: Przepuszczamy nasz czas przez palce?

Aleksandra Budzyńska: To zależy. Niektóre kobiety tak, ale są też takie, którym przydałoby się trochę tego przepuszczania. W czasie prowadzonych przeze mnie zajęć spotykam się z dwoma rodzajami kobiet. Jedne faktycznie mają czasu za dużo, który mi ucieka, bo nie potrafią się zorganizować (a przecież organizacja to wyłącznie kwestia umiejętności), druga grupa to kobiety „nadzorganizowane”, które w ogóle nie marnują czasu i które mają zaplanowaną każdą minutę, aż do bólu.

Zwolenniczką której grupy jesteś?

Żadnej. To tak, jakbym miała decydować, które są ładniejsze – blondynki czy brunetki. Z takich czy innych przyczyn po prostu tak mamy. Pozostaje pytanie, czy komuś przeszkadza taki rodzaj zarządzania czasem, a jeśli tak, to czy chce coś z tym zrobić. Nie wszystkie kobiety odczuwają potrzebę zmiany.

Jednak kiedy słyszę: „Pani Swojego Czasu”, od razu włącza mi się: „muszę się lepiej zorganizować, narzucić sobie jakieś ramy, żeby dojść do perfekcji”.

Ale to zupełnie nie o to chodzi! Ostatnio spytano mnie, dlaczego zarządzanie czasem jest ważne, bo przecież jest ważne, skoro tego uczę. Według mnie są to poszukiwania na niewłaściwym polu. Dla mnie nie jest istotne, czy ktoś jest zorganizowany na sposób A, czy B; czy ma czasu dużo, czy mało. Dla mnie jest istotne, czy ktoś żyje tak, jak chce. Po prostu. I ucząc zarządzania czasem, chcę jednocześnie nauczyć kobiety, żeby wybierały swój sposób na życie. Pani Swojego Czasu to także Pani Swojego Życia, która może decydować, jak chce wykorzystać czas, który ma do dyspozycji.

Nigdy nie namawiam kobiet do tego, żeby wcisnęły się w jeden określony schemat. Wręcz przeciwnie – każda z nich ma prawo znaleźć swoją strategię na życie. Znam mnóstwo kobiet, które żyją w totalnym chaosie – i uwielbiają to. Skoro takie życie obrały i takie życie im się podoba, to jestem daleka od wyciągania ich z tego chaosu.

To na czym polega zarządzanie czasem?

Dla mnie zarządzanie czasem, a raczej zarządzenie sobą w czasie, polega na takim organizowaniu się, żeby mieć czas na to, co jest dla mnie ważne i na to, na co chcę mieć ten czas. To jest dla mnie sedno.

Żebyśmy jeszcze wiedziały, co jest ważne…

To jest absolutna podstawa. Jeśli nie wiem, co jest dla mnie istotne, zupełnie nie ma znaczenia, czemu poświęcam czas. Skoro nie wiem, czego chcę, do czego dążę, kim chcę być – co za różnica, czym się zajmę? Co za różnica, czy będę sprzątać, wychowywać dzieci, czy kopać doły?

Zgadzam się, że kobiety często nie wiedzą, co jest dla nich ważne. Dzieje się tak z różnych powodów, głównie jednak dlatego, że nikt nas nie uczy, by w ogóle zastanawiać się nad tym, więc nie mamy nawyku myślenia o tym.

Bywa też tak, że mówimy, co jest dla nas ważne, ale to kompletnie nie współgra z ilością poświęcanego czasu na najważniejsze dla nas rzeczy. Jeśli przyjrzeć się temu, co kobieta robi, a co mówi, okazuje się, że są to dwa zupełnie odmienne światy.

Często pytam moje klientki, jak szybko zaczęłyby wątpić w słowa męża, gdyby codziennie mówił im, że je kocha, a później lał, prał, nie rozmawiał z nimi i zdradzał je? Okazuje się, że bardzo szybko. I tu odkrywamy paradoks, bo w swoje słowa nie wątpimy. Mówimy: „rozwój jest dla mnie najważniejszy”, a jednocześnie od roku nie przeczytałyśmy książki. W słowach często bywamy mocne, ale działania już za nimi nie stoją.

Jak więc być Panią Swojego Czasu? Zaplanować: 6.45 – joga, 7.00 – kawa, 7.10 –pobudka dzieci?

Faktycznie panuje pogląd, że aby być panią swojego czasu, musimy od linijki mieć zaplanowany dzień. Jednak myślenie, że to umiejętność poukładania swojego życia według z góry ułożonego planu – bez uwzględniania kryzysów, kłopotów – to bujda na resorach. Nie wierzę, że ktokolwiek prowadzi takie życie, nawet perfekcyjna pani domu.

Czyli wychodzimy od tego, że wiemy, na co chcemy poświęcić swój czas bardziej, a na co mniej. Jaki jest kolejny krok?

Bardzo ważna jest odwaga, bo jeśli chcę coś zmienić, muszę mieć odwagę powiedzieć głośno:
„Sorry, tej kupy prania nie poskładam, bo to nie mój priorytet”. Powinniśmy ćwiczyć się w takiej odwadze, zamiast z przerażeniem myśleć, jak zareagują mama czy teściowa. To bardzo trudny i długi proces. Nie trzeba od razu wypalić teściowej z grubej rury, że nie ugotujesz w niedzielę obiadu, bo tego nie lubisz, ale możesz powiedzieć o tym koleżance. Ja sama nadal się ćwiczę w tej odwadze; niekiedy z lepszym, niekiedy z gorszym skutkiem.

Facebook/Pani Swojego Czasu

Facebook/Pani Swojego Czasu

Gdy już mamy tę odwagę – co dalej?

Kolejny etap to przyjrzenie się temu, co mam teraz. Często kobiety mówią: „Wow”, bo odkryły swoje cele i priorytety. Czują się uskrzydlone i wniebowzięte. I od razu chcą wszystko wdrażać w życie: od teraz będą się rozwijać, założą swój biznes, bo mają na to dwa lata, rozpisały cele na zadania… Dawaj! Zaczynamy!

Ale zapominają, że do tej pory też prowadziły swoje życie. Żadna z moich klientek nie leżała osiemnastu godzin na kanapie; każda miała mnóstwo roboty. Zanim więc zaczną wdrażać swoje plany, muszą zastanowić się, co zrobić z tym wszystkim, co było dotychczas. I jakoś tak się ogólnie przyjęło, że sprzątanie stanowi temat kluczowy. Kobiety dochodzą do wniosku, że nie będą sprzątać całą sobotę, tylko przez godzinę. Tymczasem nie ma takiego bata, żeby przez godzinę udało się zrobić to, co dotychczas zajmowało kilka dobrych godzin. Pojawia się zatem pytanie, co zrobisz z tym, że nie będzie tak posprzątane, jak było dotychczas?

I następuje chwila refleksji, gdy nagle okazuje się, że trzeba zrobić totalny remanent. Dla mnie jest to fascynujące, bo zarządzanie czasem obnaża problemy w zupełnie innych obszarach: abym mogła zrealizować swoje cele i lepiej zarządzać swoim czasem, muszę porozmawiać ze swoim mężem lub partnerem. Dlaczego? Po wypisaniu rzeczy, które robię w domu, wychodzi na to, że robię wszystko. I teraz trzeba usiąść i odważnie przyznać, że wcale nie chcę robić wszystkiego. Tylko umówmy się, że jeśli przez 20 lat żyję z facetem, to on raczej nie zareaguje entuzjastycznie i nie powie: „O, kochanie, jak super, że bierzesz się za siebie i zamierzasz się rozwijać. Będę cię wspierał i pomogę ci. I będę odkurzał. I wieszał pranie”. No raczej tak to nie działa.

Bardzo ważne zatem jest, by zobaczyć, co mogę zmienić, co wyrzucić, i komu delegować swoje dotychczasowe obowiązki.

Tylko znowu ten czas dla mnie wyzwala to, przed czym się wzbraniamy jak przed ogniem – egoizm. Bo jak mam powiedzieć swoim dzieciom: „Teraz się z tobą nie pobawię, bo idę na warsztaty z garncarstwa”?

Cóż, ja mam ten problem raz w miesiącu, kiedy w weekend wybieram się na zajęcia z malarstwa, a moje dzieci mają kryzys i mówią, że chcą, żebym została. Wychodzę, choć czasami serce mi się kraje. Mam i poczucie winy, i wyrzuty sumienia, które nie spływają po mnie jak po kaczce. Ale doszłam do tego, że nie mogę liczyć, że te emocje zginą lub że za którymś razem się nie pojawią. Uznałam, że jeśli my nie będziemy dbać o siebie, to nasze dzieci również się tego nie nauczą, a przecież uczą się przez naśladowanie tego, co my robimy – także dla siebie.

Dbania o swój czas nie nazywam egoizmem. Egoizm to podejście, które zakłada, że jestem niezastąpiona, że muszę nad wszystkim panować i o wszystko zadbać; że nie mam zupełnie czasu dla siebie. Zauważyłam to, gdy mój syn zachorował na cukrzycę. Rozmawiałam z mamami, które same ogarniały chorobę; tata wiedział jedynie, że dziecko jest chore. Kobiety narzekały, że są umęczone, udręczone, bo nie mają czasu dla siebie. I uważam to za skrajnie egoistyczne, bo kto dziecku pomoże, kiedy mamy zabraknie? Wyznaję zasadę, która ma niewiele wspólnego z egoizmem: dbając o siebie, dbasz o innych.

Co kobiety odkrywają podczas zajęć z tobą?

Najczęściej to, że dotychczas żyły złudzeniami, bo wydawało im się, że bycie panią swojego czasu to umiejętność robienia wszystkiego. I są zaskoczone, kiedy mówię, że przekazuję obowiązki innym, że nie ogarniam wszystkiego sama, tylko korzystam z pomocy. Doznają wtedy olśnienia, że nie muszą i nie mogą robić wszystkiego, muszą jednak zająć się czymś konkretnie.

Żyjemy w czasach, kiedy w każdą minutę musimy coś wcisnąć. Ludzie już nie siadają na ławce tak po prostu, nie lenią się, nie odpoczywają. Ja polecam czasami spróbować odpuścić. Na swoim przykładzie wiem, że świat się nie zawali. Umiejętne zarządzanie czasem dla siebie, skupianie się na tym, co ważne dla mnie – powtórzę: dla mnie – pozwoli efektywnie wykorzystać dany nam czas.


11401101_861648960596514_1337443679922665477_nAleksandra Budzyńska, znana jako Pani Swojego Czasu  mówi o sobie: „Kiedyś zapadłabym się pod ziemię, gdyby ktoś mi powiedział, że nie tylko ja, ale także inni będą tak o mnie mówić. Dzisiaj nie tylko mówię to z dumą, ale także namawiam do tego inne Kobiety. Wierzę, że każda z nas może zostać Panią Swojego Czasu”. Pracuje z kobietami, które chciałyby swój czas wziąć w swoje ręce, po kobiecemu i w kobiecy sposób, podczas swoich szkoleń i warsztatów uczy, jak umiejętnie zarządzać swoim czasem, by nie przegapić tego, co dla każdej nas jest ważne

 


Zobacz także

50 rzeczy, które powinnaś wiedzieć o mężczyznach

Jakich kobiet boją się mężczyźni? Przede wszystkim kontrolujących i zbyt emocjonalnych, ale też…

Damsko-męskie rozmowy: „Nie musisz mi nic tłumaczyć, ja już doskonale wiem, co miałeś na myśli!”. I bądź tu mądry…

Kiedy żona odchodzi, zostawiajac mu dzieci, pisze do niej list, bo wiele zrozumiał…