Psychologia

Kiedy kolejny raz wchodzisz do tej samej rzeki. Dlaczego powtarzamy te same schematy w związkach

Redakcja
Redakcja
17 marca 2021
Fot. iStock/PeopleImages
 

Wracasz do domu, bierzesz głęboki oddech i…znów masz to uczucie, że tkwisz w pułapce, z której musisz się jak najszybciej wydostać. Jeśli właśnie zdałaś sobie sprawę z tego, że w już w kolejnym związku powtarzasz te same dysfunkcyjne wzorce, mimo że to sprawia, że jesteś sfrustrowana i zraniona, pora zatrzymać się na chwilę i zastanowić nad tym, dlaczego tak się dzieje. Dlaczego niektórzy ludzie mają skłonność do zaczynania kolejnej toksycznej relacji niemal natychmiast po zakończeniu poprzedniej?Dlaczego kobieta, której rodzice trzymali ją na emocjonalny dystans, powiela ten rodzaj relacji w stosunku do własnych dzieci? Dlaczego tak wiele dorosłych dzieci alkoholików poślubia… alkoholików? I dlaczego ludzie, którzy dorastali w rodzinach, w których występuje przemoc, są bardziej skłonni do powtarzania tych wzorców jako sprawcy lub ofiary?

Schematy, które powtarzamy w relacjach z najbliższymi są swego rodzaju więzieniem, klatką, kadrem, z którego nie wyjdziemy, dopóki nie zrozumiemy jakie mechanizmy nami kierują. I dopóki nie zrozumiemy, dlaczego tak się dzieje.

Dlaczego powtarzamy te same schematy w związkach

Powtarzamy to, co znane

Chociaż wiemy, że partner jest dysfunkcyjny i nie działa na nas dobrze, powtarzamy zachowania z poprzedniego związku, ponieważ wydają się znajome i wiemy, czego się możemy spodziewać. Zbyt często wybieramy coś, co już znamy zamiast nieznanego tylko dlatego, że daje nam to złudne poczucie bezpieczeństwa. Wydaje nam się, że zostajemy w strefie komfortu.

Powtarzamy to, czego nauczyliśmy się jako dzieci

Przekonania, umiejętności radzenia sobie i wzorce zachowań, których nauczyliśmy się w dzieciństwie, są głęboko zakorzenione, pierwotne. Po latach ich używania, trudno je zmienić.

Powtarzamy to, co przysparzało nam cierpienie, w nadziei, że tym razem uda nam się sprostać temu wyzwaniu

Jeśli jako dziecko czułaś się odrzucona, niekochana lub bezsilna, możesz odtwarzać doświadczenia i relacje, w których czujesz się podobnie w nieświadomym przeświadczeniu, że teraz będzie inaczej. Chcesz uleczyć samą siebie poprzez uzyskanie akceptacji lub miłości kogoś, kto w końcu naprawdę cię doceni. A może pragniesz odzyskać poczucie kontroli nad swoim życiem. Niestety, zamiast tego zwykle wybieramy partnerów i przyjaciół, którzy traktują nas tak, jak nasi rodzice, i nadal odgrywamy swoją rolę, z takim samym skutkiem jak w dzieciństwie.

Uważamy, że zasługujemy na cierpienie

Dzieciom, które w dorosłym życiu wybierają patologicznych partnerów, w dzieciństwie mówi się, że są złe i zasługują na zło, które je spotkało.  Słyszą, że są powodem, dla którego tata pije lub rodzina ma tak wiele problemów. I nawet jeśli nie jesteśmy bezpośrednio winni, internalizujemy wstyd naszej rodziny i obwiniamy siebie. Nasza samoocena uległa rozpadowi lub nigdy nie mała okazji się pozytywnie rozwinąć, więc wierzymy, że jako dorośli zasługujemy na emocjonalny ból, znęcanie się, nieudane relacje i wstyd.


Psychologia

Konkurs poetycki „Pisanie wierszy na wiosny dzień pierwszy” polskiego radia dzieciom

Redakcja
Redakcja
18 marca 2021
Fot. Materiały prasowe
 

Już w najbliższy czwartek 18 marca rusza nowy konkurs Polskiego Radia Dzieciom. Antena zaprasza do wspólnej zabawy rodziny, które uwielbiają wyzwania i pisanie. Zadaniem konkursowym będzie wymyślenie wiersza.

Konkurs „Pisanie wierszy na wiosny dzień pierwszy” ogłoszony 18 marca w audycji „Poranek w Polskim Radiu Dzieciom” (godz. 7.00-10.00), skierowany jest do rodzin. Aby wziąć w nim udział, należy napisać autorski wiersz o dowolnej długości wersów. Warunkiem koniecznym jest wykorzystanie trzech słów: wiosna, bocian, kwiaty. Następnie gotowy utwór należy przesłać na adres [email protected] wraz w tytułem, imionami i nazwiskami uczestników oraz danymi adresowymi.

Udział w konkursie oznacza akceptację regulaminu oraz zgodę na opublikowanie pracy na profilu Facebook Polskiego Radia Dzieciom, a także na stronie internetowej www.polskieradiodzieciom.pl.

Na wiersze czekamy do końca dnia 20 marca br.

Laureatów wyłoni znana autorka książek dla dzieci Agnieszka Frączek.

Zwycięzcy zostaną ogłoszeni 21 marca 2021 roku w audycji „Kulturoteka” (godz.17.00-18.00) i otrzymają pakiet płyt CD z wierszami i piosenkami dla dzieci takich autorów jak, Wanda Chotomska, Maria Konopnicka czy Jerzy Kern.

Fot. Materiały prasowe


Psychologia

Czy spotkałaś na swojej drodze kolekcjonera? Mężczyznę, który unika zobowiązań, jak ognia

ROZMÓWKI NIEOBYCZAJNE
ROZMÓWKI NIEOBYCZAJNE
17 marca 2021
Fot. iStock

„Wydają się nie-do-zatrzymania, dlatego tak wiele kobiet próbuje ich złowić, sądząc, że właśnie im się to uda. Na tym żerują, te rekiny żarłoczne krótkich relacji. To wyjątkowo inteligentni goście, zaradni zawodowcy w swoich dziedzinach, pasjonaci, naukowcy, aktorzy, sportowcy – dbający o siebie, którzy często mimo deficytu moralności są bardzo mądrymi ludźmi („kawa nie wyklucza herbaty”, jak powiada jedna z bohaterek mojej powieści).” – zapraszamy na #RozmówkiNieobyczajne – o seksie i nie tylko, damsko-męskie pogaduchy. Odcinek 13

Marcin Michał Wysocki:  Meli, czy spotkałaś na swojej drodze kolekcjonera? Mężczyznę, którego ekscytuje samo polowanie i unika jak ognia zobowiązań? Uważa je za nudną codzienność? Jak myślisz, kim jest taki facet?

Melisandra: Kolekcjonerzy, fajnie brzmi. Wiedzą, co dobre i wybierają najlepsze, najpiękniejsze. Są nieraz bardzo wytrwali w szukaniu swojego ideału – wymarzonej, która uzupełni kolekcję. Zdobywają. Zaliczają. I tyle. Tak, znam. Fajna znajomość, czasem na krótki przelot i bez zobowiązań.  Ale czasem jest i tak, że wieczny kawaler i kolorowy ptak, stwierdza że to jest to. I chce zostać na dłużej. Takie związki na dłużej, to dla nich prawdziwe wyzwanie. Skonfrontowanie się ze swoimi piekłami i demonami. Trzeba dać im przestrzeń i zaufanie, aby zaczęli odkrywać głębiej. Nie dociskać, nie wywierać presji. Nie oczekiwać. Cieszyć się chwilą. Najczęściej są to bardzo atrakcyjni mężczyźni. Kolekcjoner czyli Casanova😉…

MMW: Wydaje mi się, że to, co opisujesz, to ich obraz zewnętrzny, ten na pokaz. Kolekcjoner, czyli ten, który ciągłymi podbojami buduje swoją estymę i podziw w oczach niezbyt ogarniętych kolegów, co dodaje mu animuszu i podnosi własną wartość przed samym sobą. Musi w takim razie być niezbyt wysoka, nie sądzisz?

Moim zdaniem, tylko niewielka część z nich, to zatwardziali cynicy. Natomiast większość stanowią właśnie ci, którzy – albo mają deficyty i chcą sobie udowodnić, że nikczemny wzrost, niepofałdowany mózg czy przykrótki penis, to nie problem; albo to faceci skrzywdzeni, którzy po odrzuceniu, zdradzie czy z powodu jakichś traum z dzieciństwa, boją się głębokiej relacji z drugą osobą. Przyznam, że sam z nieukrywanym rozczarowaniem odkryłem w sobie taką dysfunkcję i to 3 lata po rozwodzie. Po prostu bałem się znowu komuś powierzyć swoje ledwo poskładane serce…

M: Wielu osobom po zawirowaniach w życiu ciężko jest ponownie zaufać i otworzyć się na drugą osobę. Nie potrafią wybaczyć sobie i partnerowi tego, co się stało. W efekcie wychodzą coraz większe dysfunkcje, tak jak zaliczanie, kolekcjonowanie, strach przed głębokim i trwałym uczuciem. Strach przed otwarciem serca na drugą osobę. O tym wszystkim będzie na warsztatach Projekt Szczęście, które już chcemy jak najszybciej uruchomić.

Tak mogą mieć mężczyźni, a i też takie zachowania są u kobiet – zalicza partnera na zasadzie potwierdzenia swojej atrakcyjności, a nie chce odkrywać, poznawać go głębiej, warstwa po warstwie. Kręci ich chwilowe napięcie, czas polowania. Gdy cel jest osiągnięty… Pac i po znajomości. I nic nie ma to wspólnego z wolnością. Szczególnie, gdy druga osoba zaczyna już tworzyć sobie z „kolekcjonerem” życie, a on nie jest gotowy. Moim odkryciem jest to, że „kolekcjonerzy” jeśli mówimy o mężczyznach, nie lubią i nie tolerują innych mężczyzn. Czują się przy nich zagrożeni. Więc może „kolekcjonowanie” to deficyt uznania swojej męskości?

MMW: Och, nie zgadzam się z Tobą do końca. To by było zbyt proste. Pomijając już teraz powody, dla których to robią, to umiałbym wydzielić, co najmniej kilka grup pośród żigolaków.

Ci z pierwszej, najbardziej prymitywni i powszedni – o których mówisz, że nie tolerują konkurencji i czują się zagrożeni przez innych – to, moim zdaniem, najgorszy typ zakompleksionych bałwanów. W dodatku najniebezpieczniejszych. Bo cynik z grupy drugiej może przynajmniej inteligentnie zagadać, być naprawdę miły, szarmancki, wesoły i niemal ciepły; może zaoferować kobiecie chociaż… dobrą zabawę – cóż, że zapewne zbyt krótką. Natomiast ten prymityw, będzie dążył do jej zdominowania, zawładnięcia i zamknięcia obiektu swych zabiegów przed światem w czterech ścianach (najchętniej w jakiejś burce). Jest naprawdę wrogiem kobiet, a nie ich przyjacielem czy koneserem.

Druga grupa kolekcjonerów, którą bym wyłonił na rzecz naszej rozmowy, to ci bardziej cyniczni i wyrachowani. Oni właśnie się nie boją innych mężczyzn, a wręcz ich potrzebują, by chełpić się przed nimi swoimi wyczynami. Wymagają teatrum, gdyż robią to dla patologicznego poklasku – patologicznego, gdyż chodzi tu o „zabawę” czyimś kosztem, uczuciami innego, żywego, czującego i myślącego człowieka… Takim zwyczajnie życzę wzajemności od Losu w postaci odpowiedniej karmy.

Wydaje mi się, że można wyróżnić jeszcze jedną, najwyższą kastę – nazwijmy ich właśnie Casanovami. Nie zwyczajnych podrywaczy, tylko – nazwałbym ich – „rozbudzaczy miłości”. Takich z klasą, niewymuszonym sznytem, dobrze pachnących, szarmanckich, którzy nie potrzebują taniego poklasku, a ich dyskretny urok zbija płeć przeciwną z nóg i zniewala. Nie szuka miłości, Boże broń, choć czasem tak o sobie lubi myśleć i mówić, gdyż to usprawiedliwia ich rozwiązłość – a co za tym idzie, mnogość partnerek. Zapewne bywają też takie kobiety…

Mam wrażenie, droga Meli, że w pierwszym odruchu to właśnie o nich napisałaś z rodzajem podziwu – dla ich błyskotek, piórek, w które się stroją, że mają taki doskonały gust, i że są tacy atrakcyjni. Więc Cię jednak pociągają i skutecznie kuszą, nieprawdaż?

M: Jestem przeciwniczką takiego podziału, że błyskotki to wtedy, a jak na dłużej, to co? Nudny facet? Błagam Cię. Uwielbiam ludzi, zawsze mam wokół siebie kolorowe ptaki i takim też ja jestem. Kolorowymi ptakami byli także moi partnerzy. Czasem jest tak, a czasem jest inaczej. Nie lubię sztywnych zasad. Bo to życie pisze fajne scenariusze. Czasem nic się nie planuje i chce się, aby było miło. A czasem jest coś, co zahaczy i już jest w Tobie. Życie to też zabawa, świetna muzyka, dobre towarzystwo, ta chwila zawirowania i zapomnienia się. To jest cudowne i nie zamierzam mieć wyrzutów sumienia z tego powodu. Kolorowe ptaki, kolekcjonerzy są cudowni i ubarwiają życie. I nie ma w tym nic złego. Najważniejsze, aby nikogo nie krzywdzić, nie poniżać i nie wykorzystywać. Cieszyć się chwilą, napawać się smakami i zapachami. Nie oczekiwać, że to ma być ten jeden do końca życia. Korzystać z życia i cieszyć się swoim życiem. Jeśli się pojawi poważny związek, to się pojawi. Przy jednej kobiecie kolekcjoner będzie zawsze kolekcjonerem, a przy innej kolekcjoner chce już tej tylko jednej i nie interesują go pozostałe kobiety. Że co? Że ona go zmieni? Nieeee! To on chce. On tego chce i to jest jego decyzja i wybór.

MMW: Okej, mam Cię! Jesteś wyjątkowo wrażliwą osobą, bez względu na to, jaki wciskasz nam tutaj kit😉. Z obawy przed odrzuceniem, rozczarowaniem i zranieniem, postanawiasz traktować towarzystwo niebieskich, rajskich ptaków, na luzie, jako wyśmienitą zabawę. Ciągnie Cię do nich jak diabli. Są dla Ciebie intrygujący, bo to nie ciapciaki bijane w domach kapciami przez żony, tylko zwykle najsmaczniejsze kąski, które wysoko się cenią. Wydają się nie-do-zatrzymania, dlatego tak wiele kobiet próbuje ich złowić, sądząc, że właśnie im się to uda. Na tym żerują, te rekiny żarłoczne krótkich relacji.To wyjątkowo inteligentni goście, zaradni zawodowcy w swoich dziedzinach, pasjonaci, naukowcy, aktorzy, sportowcy – dbający o siebie, którzy często mimo deficytu moralności są bardzo mądrymi ludźmi („kawa nie wyklucza herbaty”, jak powiada jedna z bohaterek mojej powieści). Ech, kapuję, Meli, że jednak w skrytości serca Ty także marzysz, że któregoś dnia, okażesz się dla któregoś z tych gwiazdorów przystanią. Że dla Ciebie porzuci cały świat, bo Ty staniesz się jego całym światem. Przyznaj się…

M: Nie Marcinie😊 projektujesz na mnie to, jak postrzegasz kobiety, jakie są w Twoich oczach. Ale czekaj, bo tu o mnie, a przecież przyznałeś się że odkryłeś w sobie kolekcjonera. A drugi wątek, uważasz, że osoba która może być na dłuższy związek jest nudna i nieatrakcyjna? Opowiesz coś więcej?

MMW: Nie, kochanie. Przyznałem się do nieuświadomionego zamknięcia na miłość; do obawy przed zbudowaniem prawdziwej relacji. Nie rozumiałem, że uciekam gdzie pieprz rośnie, gdy zaczyna się robić poważnie, dostrzegając w potencjalnie ważnej relacji milion prawdziwych i urojonych problemów, które kiedyś mogą doprowadzić do katastrofy. A tej, na bank bym ponownie nie przeżył. Uznałem wtedy, że interesuje mnie tylko i wyłącznie miłość, bo każdy kompromis, typu „jakoś to będzie”, to zalażek śmiertelnej choroby, która będzie toczyła związek, doprowadzając go wcześniej niż później do śmierci.

Nadal uważam jedno: żadnych eksperymentów na żywym człowieku, tym bardziej zabaw czyimś kosztem (jak mówiłaś wyżej), tylko dążenie do poznania, aby się przekonać, czy to jest ta właściwa osoba. Bo jeśli to nie jest miłość, która pozwoli kiedyś przetrwać wszystkie burze, pokonać najcięższe próby, to – przynajmniej dla mnie – taki związek nie ma sensu. Mnie już to nie interesuje. Szkoda nie tylko krzywdzić innych, ale i siebie samego. Tyle w temacie…

O autorach:

 

Fot. iStock

Melisandra, Projekt Szczęście, to autorski pomysł fundatorki Fundacji, która występuje pod pseudonimem Melissandra, czyli ta mityczna która służy światłu i wyprowadza innych z cienia. Fundacja jest szczególnym miejscem dla ludzi, którzy po różnych związkach pragną ponownie doświadczyć szczęścia i znaleźć ukochanego i jedynego partnera. Ludzi, którzy, w czasie organizowanych przez Fundację warsztatów, chcą zrozumieć do czego były im potrzebne poprzednie związki, a potrzeba miłości i zrozumienia staje się ich drogą do światła. Warsztaty są miejscem tak dla singli, jak i dla par, które chcą jeszcze zobaczyć czy coś zostało jeszcze z ich miłości i jak tę miłość odnaleźć.

Archiwum prywatne

Marcin Michał Wysocki

Urodzony w 1965 roku w Warszawie, absolwent kilku fakultetów na uczelniach krajowych i zagranicznych, doktor nauk humanistycznych UŁ. Był m.in. asystentem oraz tłumaczem Jeffa Goffa i Jacka Wrighta w musicalu Narzeczona rozbójnika (Teatr Popularny). W Teatrze Ateneum asystował takim osobowościom teatru polskiego, jak: Laco Adamik, Krzysztof Zaleski, Wojciech Młynarski czy Janusz Warmiński. Współpracował z TVP w programach: LUZ, Sportowa apteka, Kawa czy herbata?. Był autorem muzyki do programów Mur, Sportowa Apteka oraz nagrał autorską płytę Head. Próbował swych sił w roli speakera w Radio Zet u Andrzeja Wojciechowskiego. Dotąd wydano sześć pozycji jego autorstwa: pracę naukową Wyznaczniki tożsamości etnicznej […]; wyróżnioną monografię żołnierza AK, Michał Wysocki. Wspomnienia z lat 1921–1955; impresję historyczną Remedium na śmierć – historie prawdziwe; relacje kombatantów z okresu Powstania Warszawskiego, A jednak przeżyliśmy. Niezwykłe wspomnienia, powieść obyczajową Baku, Moskwa, Warszawa oraz zbiór historii o poznawaniu się przez internet #Portal randkowy.


Zobacz także

Błędy w myśleniu, które nasz mózg popełnia każdego dnia

Błędy w myśleniu, które nasz mózg popełnia każdego dnia

11 znaków ostrzegawczych dla uciekającej panny młodej. Zdecydowanie nie powinnaś wychodzić za mąż, jeśli…

Każde dziecko powinno usłyszeć te 7 zdań