Psychologia

Jak odróżnić smutek od depresji?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
25 marca 2019
Fot. iStock / Sorajack
 

Każdy z nas wie, co znaczy być smutnym. Smutek jest standardową ludzką emocją, którą jednak każdy z nas przeżywa na swój własny sposób. Jedno jednak jest pewne – smutek jest w naszym życiu konieczny. To emocja, o której czasami myślimy negatywnie, ale prawda jest taka, że bycie smutnym pozwala nam radzić sobie z bolesnymi doświadczeniami i stratą. Może działać oczyszczająco i łagodzić napięcie. Pomaga także w empatii odczuwanej do nas samych, ale także do innych.

Smutek i depresja są ze sobą powiązane. Zresztą przez długi czas stawiano znak równości pomiędzy nimi, co jest błędem. Bycie smutnym jest stanem naturalnym, zdrowym, który mija. Depresja natomiast ma negatywny wpływ na nasze życie. Nie mija tak po prostu z nadejściem wiosny, odbiera nam szansę na szczęśliwe i zdrowe życie.

Kiedy powinniśmy zacząć się martwić, że nasz smutek, to coś więcej? Specjaliści mówią, że gdy nasz smutny nastrój trwa dłużej niż dwa tygodnie, powinniśmy się zainteresować swoim stanem, bo ten czas to jedno z kryteriów diagnostycznych depresji. Ważne jest, by zwrócić uwagę, czy oprócz smutku pojawiają się inne znaki ostrzegawcze: brakuje nam energii, mamy problemy z koncentracją, podejmowaniem decyzji, trudnościami w zasypianiu, zaburzeniem odżywiania, poczuciem beznadziejności, myśleniu źle o sobie. Depresja to także utrata przyjemności, kiedy rzeczy, które dotychczas czyniły nas radosnymi, przestają nas cieszyć. Jeśli jesteśmy smutni, możemy nadal odczuwać przyjemność, depresja odbiera nam tę zdolność całkowicie.

Powinniśmy przyglądać się sobie, nie dać się ponieść depresji, bo bardzo trudno będzie nam z niej wyjść. Smutek może przerodzić się w poważną depresję, musimy o tym pamiętać, rozmawiać z bliskimi, mówić o tym, jak się czujemy, nie unikać ludzi. Depresja jest jak czarna otchłań, w której się zgubimy, jeśli nie wyciągniemy ręki po pomoc.


Psychologia

Jak się uwolnić od związku z przeszłością i ruszyć do przodu, bez żalu

Redakcja
Redakcja
25 marca 2019
Fot. iStock/PeopleImages
 

Wszyscy mamy za sobą jakiś bagaż doświadczeń z poprzednich relacji z innymi. Niezależnie od tego, czy chodzi o przeszłą miłość, przyjaźń, a nawet relację z jakimś członkiem rodziny, pewne sytuacje i emocje zostają z nami i czasem znacząco wpływają na to, jak układamy sobie życie, jak kochamy, jak rozwiązujemy aktualne problemy. W wielu przypadkach jednak doświadczenia z przeszłości mogą nas dosłownie blokować w podejmowaniu decyzji, które mogłyby zmienić naszą codzienność na lepszą.

Jeśli nasz emocjonalny bagaż określa, kim jesteśmy, to winni jesteśmy sobie samym „uwolnienie się” od niego. W przeciwnym razie, nigdy nie będziemy mieli dość przestrzeni na to, co nowe i dobre.

Jak się uwolnić od związku z przeszłością i ruszyć do przodu, bez żalu

Zapisz to, co czujesz

Zacznij spisywać swoje myśli, przekonania i zachowania, które wpływają na twój nastrój. Bądź szczery i po prostu pisz to, co przychodzi ci na myśl. Ważne jest, aby stworzyć strefę wolną od osądu, w której będziesz mógł być autentyczny wobec samego siebie. Kontynuując pisanie, zaczniesz zauważać wzorce i wyzwalacze, które determinują twoje zachowanie.

Poznaj swoją historię

Co to znaczy? Często żyjemy z dnia na dzień, odsuwając do siebie wszystkie rzeczy, które nam się przydarzają. Piszemy historię naszego życia z naszej perspektywy. Jeśli historia nie ma pozytywnego wpływu na naszą obecną rzeczywistość, od nas zależy, co z nią zrobimy. Inna perspektywa pomaga nam uwolnić przytłaczające emocje, które odczuwamy i może pomóc nam przełamać złą passę. Zostałeś zdradzony, oszukany? Spróbuj patrzeć na siebie jako na osobę wygraną, nie ofiarę. Oto przejrzałeś na oczy, zrozumiałeś, że cię wykorzystano, nie żyjesz już w stanie nieświadomości.

Znajdź pozytywne strony negatywnej relacji

Każda relacja, nawet ta zła, służy jakiemuś celowi w naszym życiu. Naszym celem powinno być znalezienie w niej czegoś pozytywnego, tego, co pomoże nam zmienić sposób patrzenia na związki z innymi. Być może ten związek pomógł zdefiniować akceptowalne zachowania, uczynił nas silniejszymi i bardziej odpornymi lub pomógł nam stać się bardziej wdzięcznymi za wszystkie dobre chwile i dobrych ludzi w naszym życiu.

Traktuj innych z życzliwością

Łatwo jest traktować uprzejmych ludzi z życzliwością, ale obrać sobie za cel traktowanie wszystkich z życzliwością – nawet tych, którzy na to nie zasługują, to prawdziwe wyzwanie. Niestety – bardzo skutecznie uzdrawiające od ciężaru przeszłości. To przesuwa nasz punkt ciężkości z przeszłych złych zachowań na przyszłe dobre. Kiedy przestajemy pozwalać, by złe zachowania przeszłych relacji determinowały nasze przyszłe działania, uwalniamy się od niewygodnego „wczoraj”.

Wizualizuj swoje szczęście

Kiedy zaczynamy pozbywać się emocjonalnego bagażu, ważne jest, aby wyobrazić sobie, jak wygląda nasze szczęście bez niego. Jak się czujemy i działamy w naszych relacjach z innymi? Jak podejmujemy samodzielne decyzje? Gdy mamy jasną wizję tego, jak wygląda życie bez naszej zależności od przeszłości, łatwiej jest dokonywać wyborów z myślą o przyszłości.

Pozbądź się nierealnych oczekiwań

Kiedy zaczynamy działać niezależnie od złych doświadczeń z przeszłości, ważne jest, aby iść naprzód bez oczekiwań. To nasze oczekiwania będą nas trzymać przy zachowaniach charakterystycznych dla naszych przeszłych związków.

 


Na podstawie: powerofpositivity.com


Psychologia

Becoming? Przeczytałam biografię Michelle Obamy. Raczej jestem nią rozczarowana

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
25 marca 2019
Fot. iStock / Joel Carillet

Podobno kobieta używa 20 tysięcy słów na dzień. A mężczyzna tylko 7 tysięcy.
To miłe.

Czy naprawdę mamy coś do powiedzenia?

Przeczytałam biografię Michelle Obamy, Becoming.
Nie podzielam niestety ogólnoświatowych zachwytów.
Raczej jestem nią rozczarowana.

Tak, oczywiście wątek rasowy jest mocny i ważny. Michelle jako czarna kobieta z biednej dzielnicy wielokrotnie musiała udowadniać sama sobie i innym, że nie jest gorsza od otaczających ją na różnych etapach jej kariery ludzi (białych ludzi).

Reszta?
Dla mnie to jest opowieść o kobiecie, której mąż tuż po ślubie wyjechał na pięć tygodni na Bali żeby pisać książkę – ,,musiałam pamiętać o tym, że wyszłam za mąż za niesztampowego myśliciela”.
(Czy walka mojej ukochanej Virgini Woolf o własny pokój nie skończyła się jednak porażką?)

Becoming to również książka o kobiecie, która tak wiele pisząc o niezależności kobiet, przez ponad dwie dekady godziła się na ogromne poświęcenie dla politycznej kariery męża.(Od roku 1996 kiedy to Barac Obama został senatorem do roku 2016 kiedy przestał być prezydentem bywał w domu jedynie okazjonalnie.)
Jest to zatem też książka o samotnym macierzyństwie.

Wątek dotyczący kryzysu państwa Obamów (przez wielu recenzentów książki przywoływany jako autentyczny i poruszający) rozśmieszył mnie.
Obamowie korzystali z pomocy poradni psychologicznej. Dowiadujemy się, że dzięki tej pomocy Barack poprawił swój sposób komunikacji z rodziną (?) a Michelle jeszcze bardziej usprawniła swój grafik organizując trochę czasu dla siebie w godzinach między 5 a 6:30 rano (zaczęła wtedy chodzić na siłownię). A wszystko to było możliwe dzięki mamie Michelle, która przyjeżdżała do Obamów o 4:45 rano, żeby przypilnować dzieci.

Jest wiele takich zgrzytów w książce.
Oczywiście dobrze jest wspierać ukochaną osobę. Marzy mi się jednak kobieta – prezydent, wspierana przez kochającego partnera. Czy to jest w ogóle możliwe? I czy wtedy jej partner/mąż napisałby swój Becoming?

Czy książka Obamy to zatem obowiązkowa lektura dla młodych kobiet? (jak przeczytałam w jednej z recenzji).

Audre Lorde moja ulubiona czarna i gniewna feministka (poetka i lesbijka) pisze, że ,,gdy z konieczności uświadomiłam sobie własną śmiertelność to okazało się, że najbardziej żałuję milczenia”
I że milczeń, które trzeba przerwać jest tak wiele. (Źródło: Audre Lorde, Siostra Outsiderką)

Becoming Michelle Obamy nie jest dla mnie książką rewolucyjną. A mogłaby nią być, bo bystrości umysłu i determinacji Michelle nie brakuje. Becoming jest kolejną historią (herstorią) wyjątkowej kobiety poświęcającej się dla mężczyzny.


Autorka: Katarzyna Szota-Eksner

Katarzyna Szota-Eksner: Prowadzi szkołę jogi Yogasana, ściśle współpracuje z Sunday is Monday i współtworzy gliwicki Klub Książki Kobiecej. Jak Polska długa i szeroka namawia kobiety do szukania (mimo wszystko!) siły w sobie. Spisuje herstorie kobiet z sąsiedztwa a razem z Emilią Kołowacik pracuje nad książką o sile kobiet. Dziewczyna ze Śląska, joginka, wegetarianka, felietonistka i feministka.


Zobacz także

Mąż wydziela ci pieniądze i rozlicza z każdej złotówki? Nie lekceważ przemocy ekonomicznej

Rozstać się

Rozstać się i nie palić za sobą mostów. Sztuka „zrywania” z klasą

Który to już raz pokajał się i obiecał poprawę? Jak sprawdzić, czy przeprosiny są szczere?