Psychologia

Czym jest narcystyczna przemoc? Uciekaj z tego związku, dopóki nie jest za późno!

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
21 kwietnia 2021
Czym jest narcystyczna przemoc
Fot. iStock
 

Jak rozpoznać, że walczy z tobą ten, kogo kochasz? Jak wyleczyć rany zadane przez narcyza? Rozpoznać go, zanim będzie za późno? Justyna Czekaj, „Wilczyca”, pomaga kobietom, które związały się z partnerami o osobowości narcystycznej.

Dlaczego kogoś takiego nie wolno lekceważyć i czemu nie można samej się przed nim obronić nawet gdy już nie jesteśmy razem?

Beata Pawłowicz: Piszesz na swoim blogu, że kiedy narcyz nie może cię kontrolować, zaczyna kontrolować to, w jaki sposób widzą Cię inni. Odgrywa rolę ofiary, przedstawia Cię, jako kogoś chorego, lub toksycznego… Czy tak jest?

Justyna Czekaj: W swoich nagraniach, wpisach na blogu, czy socialmediach nawiązuję do osobistych doświadczeń, bo chcę pomagać kobietom, które znalazły się w takiej sytuacji, jak ja, czyli pokochały mężczyznę, którego można nazwać narcyzem. To nie jest diagnoza, nie jestem psycholożką, to tylko charakterystyka sposobu postępowania, jakiego doświadczyłam na własnej skórze. Właśnie po to, żeby ujawnić, jakie metody stosuje narcyz, jak go rozpoznać i jak się przed nimi obronić, stworzyłam projekt Wilczycą Być. Wsparcie, kogoś takiego, jak ja: obcego, spoza rodziny i środowiska, jest tym kobietom niezbędne.

Dlaczego? Czy wsparcie przyjaciół nie wystarczy?

Najgorsze w starciu z narcyzem okaże się właśnie to, że trudno jest znaleźć sprzymierzeńców wśród rodziny i przyjaciół. A dzieje się tak dlatego, że narcyz przez lata związku zasiewa wiele ziaren-pomówień dotyczących partnerki. I w chwili, gdy ona powie: „dość!”, zbiera często ich plon, jakim jest właśnie brak wsparcia i zrozumienie dla niej ze strony najbliższego otoczenia.

Sama doświadczyłaś bolesnych konsekwencji narcystycznej „kampanii oszczerstw”?

Tak, kampania oszczerstw dotknęła i mnie. Dla osoby narcystycznej najgorsze, co może się wydarzyć, to zdemaskowanie. W związku z tym często uprzedza taką możliwość i zaczyna osłabiać to w jaki sposób inni widzą jego partnerkę. Niestety, najczęściej nie ma ona świadomości, co się dzieje za jej plecami, a dowiaduje się o tym, gdy przyjaciele czy bliscy przeszli już na stronię narcyza.

Na czym może polegać taka kampania oszczerstw?

Rodzina może słyszeć od męża córki czy siostry (o czym ona nie ma pojęcia!), że jestem nie dość dobrą żoną i matką. Że jest kontrolująca, że oddziela ojca od dzieci, że dzieci tyranizuje.

No i że wciąż ma problemy ze sobą…. Narcyz przekazuje te swoje oszczerstwa w formie zwierzeń i jako wyraz troski, dlatego stają się one ziarnami, które gdy kobieta powie „dość” i wniesie pozew o rozwód, nie znajdzie wsparcia i zrozumienia dla swojej decyzji o rozstaniu. Wtedy okaże się, że bliscy jej nie rozumieją. Nie akceptują decyzji o zerwaniu kontaktu z partnerem, czy jej zabiegów o ograniczenie jego władzy rodzicielskiej. Oni będą ją powstrzymywać przed tym, co ona może uznać za absolutnie konieczne, a więc decyzją o przeprowadzce z dziećmi do innego miasta. Często ci niegdyś przyjaciele próbują nawet zmusić ją do uległości, do powrotu i przymykania oczu na to, czego doświadczała przez lata i czego już nie chce, a więc na psychiczną przemoc, na manipulacje itp. Oni usprawiedliwiają każde zachowanie narcyza, bo w efekcie kampanii narcyza na nią przerzucili winę za wszystkie problemy i konflikty w ich związku.

A na jakie zachowania ty się nie chciałaś zgodzić?

Mąż często powtarzał, że powinnam mu dziękować za to, że ze mną jest. Bo bez niego do niczego bym nie doszła, że sama sobie bym z życiem nie poradziła. Słysząc tego typu zdania zaczynamy, krok po kroku, tracić wiarę w siebie, poczucie własnej wartości i moc sprawczą. Niezależnie od tego, jakie mamy wykształcenie i co osiągnęłyśmy, jeśli pozwalamy tak mówić, jeśli tego słuchamy i nie reagujemy, nasze „ja” jest demontowane. Stajemy się co raz bardziej bezbronne, zagubione. I tak też było ze mną, zapominałam o tym, jaka jest prawda o mnie. Ulegałam sile tych słów bo, nie wierzyłam w siebie… Dlaczego, o tym może później, a teraz jeszcze o innych metodach, jakie stosuje narcyz, żeby zmanipulować ofiarę. Kiedy na przykład kobieta powie, że jej przykro, kiedy on tak mówi, usłyszy: „Histeryzujesz!”, „przesadzasz!”, „wcale tak nie powiedziałem”, albo „coś innego miałem na myśli”. Zaprzeczy jej uczuciom i zdrowym zmysłom.

Przestanie wierzyć sobie?

Właśnie. Kolejną manipulacją, która podkopuje poczucie wartości kobiety jest niespodziewane pojawienie się w relacji emocjonalnego chłodu. Kobieta myśli: „czy ja coś złego zrobiłam?”, bo nie rozumie skąd ten nagły dystans? Zwłaszcza, że początkowo relacja z narcyzem jest pełna ciepła. Narcyz to uwodziciel więc wprost bombarduje kobietę miłością. A potem nagle – staje się niedostępny emocjonalnie i fizycznie…

Dlaczego narcyz tak postępuje, dlaczego umniejsza partnerkę? Może jest z nią nieszczęśliwy? Może nie ma złych intencji?

Celem życia narcyza jest być podziwianym, dlatego skupia się na tym, żeby jak najlepiej wypadać w oczach innych. Musi być bez skazy, musi błyszczeć, dlatego od początku związku formatuje otoczenie tak, aby widziało wady jego partnerki czy partnera, a u niego tylko zalety. Nie ma znaczenia, jak jest w relacji, narcyz zawsze będzie skupiony na tym, żeby robić wrażenie. Musi być bez skazy, przedstawia się więc jako ten, który radzi sobie z problemami – które stwarza jego druga połowa. Pokazuje się jako empatyczny i zatroskany, ale to tylko gra. Wobec partnerki nie ma za grosz empatii, bo z nią wciąż rywalizuje o to, żeby być lepszym.

Mądrzejszym. Uprzywilejowanym… Moje spostrzeżenia potwierdziły kobiety, z którymi miałam kontakt już jako autorka projektu „Wilczycą Być”.

Ludzie mu wierzą? Wszyscy?

Tak, bo mówi z troską, bo jest osobą dobrze się prezentującą. Ma często charyzmę i mówi przekonująco. Ponieważ w naruszeniu wizerunku partnerki czy partnera nie ograniczają narcyza fakty, zasugeruje bliskim i przyjaciołom wszystko, co według niego może osłabić ich sympatie do jego drugiej połowy. Wszystko, co pozwoli mu osiągnąć zamierzony cel, czyli wypaść w ich oczach jako ten starający się by było dobrze mimo złej woli partnerki. Ta kampania prowadzona przez narcyza ma pozbawić jego partnerkę wsparcia bliskich, a więc ją osłabić. Kobieta może nie wiedzieć, co się dzieje, jaka gra jest prowadzona za jej plecami, ale zaczyna czuć się źle, jest niespokojna, traci pewność siebie kiedy nawet najbliżsi nie wspierają jej ocen czy emocji. Osamotniona i skołowana manipulacjami narcyza jest bezbronna. A narcyz – bezkarny. Może robić, co chce i z nikim nie musi się liczyć. Kiedy tak się poczuje to wtedy – zada ostateczny cios – odbierze jej (jemu) to co dla niej najcenniejsze.

To jak scenariusz horroru. Do tego ostatecznego ciosu wrócimy, Ale najpierw: jakich słów narcyz używa podczas kampanii oszczerstw?

„Martwię się o moją żonę, łatwo wpada w złość. Albo: „to smutne i może nie mam racji, ale Kasia za dużo ostatnio pije”. „Dzieci się jej boją, wciąż je sprawdza i ten jej rygor…”. Te pozornie pełne troski komunikaty, są właśnie ziarenkami, które narcyz zasiewa, aby mogły wzrosnąć, potwierdzając, że źródłem problemów nie jest on.

On chce w oczach innych widzieć swoją doskonałość, tak jak widział ją w lustrze wody mitologiczny Narcyz?

Właśnie. Dlatego osoba narcystyczna, jeśli będzie chciała skończyć relacje, albo poczuje, że druga strona tego chce, zrobi wszystko, żeby udowodnić, że to nie jej wina. A co jest najbardziej groźne dla jego ofiary? Narcyz na prawdę myśli, że jest doskonały! Pozbawiony empatii, nie potrafi dojrzeć, że robi krzywdę drugiemu człowiekowi. Nie potrafi z tego powodu wziąć odpowiedzialności za to, co robi. To jest groźne i tragiczne, bo uniemożliwia porozumienie z nim, rozmowę, dogadanie się, pracę nad relacją, zmianę! Narcyz nie jest do tego zdolny. Trzeba w to wierzyć, żeby móc uratować siebie i dzieci. Trzeba samej odciąć się od tego, czym kierowałyśmy się dotąd, na przykład od współczucia…

Są jakieś sygnały ostrzegawcze, że kampania oszczerstw ruszyła?

Nie wiemy czemu, ale czujemy się źle. Nie lekceważmy takich odczuć. Bo też zazwyczaj narcyz robi to za naszymi plecami, dlatego pierwsze ostrzegawcze sygnały, to pytania od znajomych i rodziny: „Czy wszystko u ciebie w porządku? Czy coś się złego dzieje? Może ci w czymś pomóc? Może chcesz pogadać?”Warto w takiej sytuacji, kiedy ktoś się o nas martwi a nie mówi o co mu chodzi, zapytać: „Skąd ten pomysł, że coś jest nie tak? Może o tym porozmawiamy w weekend przy grillu?”. No i siostra wtedy mówi „twój mąż mówił mojemu, że za dużo pijesz. Poszłaś w ślady naszej matki?! Mam się martwić?”. Jeśli siostra tak postąpi, to zachowa się lojalnie. Jeśli dowie się, że siostra właśnie z powodu uzależnienia matki wcale nie pije, to ujawni manipulacje narcyza. A wtedy warto obserwować męża, czy przypadkiem nie kwitnie w jej domu narcyz? Ale jeśli siostra tylko zmartwi się i zacznie „podejrzewać i sprawdzać czy siostra się rozpiła”, a jeszcze rozgada w rodzinie, że „z Kasią źle się dzieje”, to narcyz zasiał w niej toksyczne ziarno! I sprawił, że w chwili próby może stać się zagrażająca siostrze „latającą małpą”!

Latającą małpą?

W „Czarnoksiężniku z krainy Oz”, wiedźma miała małpy, które wysyłała żeby wszystko, co dobre niszczyły… I takimi małpami narcyza stają się bliscy jego ofiary. Dzieje się to właśnie za sprawą kampanii oszczerstw! Są więc to osoby, które wcześniej były po stronie jego partnerki (partnera), a teraz – poprzez te manipulacje, oczerniające ją opowieści – stanęły po jego stronie.

Jak można zniechęcić siostry czy przyjaciółki?

Na przykład mówiąc: „ona cię cały czas obgadywała, mówiła, że jesteś nie za mądra dlatego nie dostałaś tej pracy”. Może wymyślić wszystko byle by zasiać podejrzliwość, a nawet niechęć. On wie w co uderzyć, bo jest inteligentny i nie ma skrupułów. Narcyz może powiedzieć wszystko, wykorzystać wszystko, co wie o tej osobie.

Ale przecież są ludzie, którzy zadzwonią z awanturą?!

Jeśli cios będzie celnie zadany, raczej nie będą odbierać telefonów od siostry, czy przyjaciółki

No ale może przecież być tak, że narcyz ma racje i ta jego żona, to jednak zła partnerka czy matkaLudzie mają też oczy, nie tylko uszy…?

Właśnie, i on nie wszystko opiera na pomówieniach! Narcyz ma jeszcze jedną broń. Życie z nim to wieczna huśtawa emocjonalna, jego oskarżenia, oceny, zaprzeczanie faktom i emocjom, to podkopywanie wiary w sobie prowadzi do tego, że ten kto żyje z narcyzem zaczyna łatwo tracić kontrole. Łatwo wybucha złością lub rozpaczą… Powiedzmy, że prosisz męża, żeby odbierał dzieci ze szkoły na czas, ale on tego nie robi. To się powtarza, dzieci siedzą i czekają z panią, ale kiedy zwrócisz mu uwagę usłyszysz: „nie byliście umówieni, że ja je dziś odbieram”, „nie mówiłaś mi o tym”, „nie było takich ustaleń, zapomniałaś i teraz na mnie przerzucasz winę, taka z ciebie matka!”. Narcyz też może stosować inne sposoby. Na przykład mówi niewyraźnie i cicho, a kiedy kobieta się dopytuje, słyszy, że jest głucha, głupia, lub że go lekceważy. Jeśli takie sytuacje się powtarzają i dotyczą wszystkiego, to jest nerwowo wyczerpana, a więc nie wiele trzeba by się rozpłakała czy wybuchła.

„Niezrównoważona ta nasza Kasia” …

No właśnie! Mówimy tu o biernej agresji, która trwa praktycznie przez cały związek. Partnerka narcyza jest więc tak wyczerpana psychicznie, że rzeczywiście zaczyna mieć problemy z emocjami i popełnia błędy jako żona i jako matka. No a on to wykorzysta. Ba! Zainscenizuje przedstawienie dla jej rodziny. Wyobraź sobie, że przed obiadem świątecznym masz serie krytyki i pretensji od narcyza. No więc kiedy podczas jedzenia zupy usłyszy od matki coś kąśliwego („przybyło ci parę kilo?!”), to już nie dasz rady i uciekniesz z płaczem…

Znam ten sposób. Miałam koleżankę w redakcji, która przed kolegiami mówiła mi bardzo bolesne rzeczy, a kiedy na kolegium warczałam na nią, naczelna zwróciła mi uwagę….

No własne! I już masz łatkę. Najgorzej czuje się ofiara narcyza kiedy w sądzie nie znajduje zrozumienia nawet u kobiet które tam spotyka, wszystkie wpatrzone w narcyza i nim zachwycone.

Co więc zrobić, kiedy po rozmowie z siostrą, dziwnym zachowaniu przyjaciół, zaczynasz rozumieć, że coś jest nie tak? Zaglądasz do jego telefonu i trafiasz na esemesa do przyjaciela, w którym twój mąż napisał, że jesteś wariatką, że jesteś agresywna

Konfrontowanie go z faktami jest bardzo niebezpieczne. Kiedy narcyz dowie się, że jego partnerka wie, jaką grę on prowadzi, w momencie konfrontacji może się posunąć do wszystkiego. Bywa niebezpieczny. Znam przypadki użycia przemocy fizycznej. Znam sytuację, kiedy porwane zostały dzieci. Nawet jeśli narcyz uda, że rozumie, że akceptuje, albo że się zmieni, to tylko po to, by zamaskować swoje zamiary i zyskać na czasie. Po to, by wzmocnić kampanie oszczerstw. Osobiście przeżyłam sytuację konfrontacji i jej konsekwencje nie polecam.

Jakie były te konsekwencje?

Straciłam poparcie najbliższej rodziny. W takich sytuacjach narcyz powie dzieciom o matce, że przez nią stracą tatusia, dom, prezenty, kolegów, wszystko. Usłyszą o tym, jak źle postępuje i jak tatusia krzywdzi. Wciągnięci w konflikt zostaną wszyscy członkowie dalszej rodziny, wszyscy usłyszą, że ich siostra, córka, wnuczka, kuzynka jest przemocowa, chora psychicznie Narcyz będzie stawiał siebie w pozycji ofiary i zagra tę rolę bardzo przekonująco. A podczas sprawy sądowej, ustalania zasad opieki nad dziećmi, podziału majątku, wszystkie te oszczerstwa zostaną użyte. Wielu sędziów rodzinnych nie wie, jakim manipulantami są ci ludzie. Zwłaszcza, że na zewnętrz narcyz wygląda, jak ktoś godny zaufania: wykształcony, obyty, na stanowisku, zatroskany, pełen dobrej woli.

Tylko jego partnerka wie, że to gra?

Tak i powinna jeszcze wiedzieć, że wtedy kiedy ona powie „basta!” on uderzy w to, czego ona się najbardziej bała. Jeśli boi się, że straci dzieci, narcyz będzie próbował zmanipulować wszystkich tak, żeby dzieci zostały przy nim. Nastraszy, przekupi i znajdzie świadków, ekspertów. Postawi wszystko na jedną kartę. Jeśli jego partnerka najbardziej boi się o finanse, to narcyz spróbuje zabrać jej wszystko, nie będzie patrzył na status życia własnych dzieci po rozwodzie.

A więc, kiedy odkryjemy, że trwa kampania oszczerstw, to najlepiej udać, że się nie wie?

Zachować twarz pokerzysty i przygotowywać się do odejścia. Zabezpieczyć sytuację finansową, chronić emocjonalnie dzieci. To, co mówią terapeuci, to wyrok, zaburzenie narcystyczne właściwie nie rokuje na zmianę. A jeśli mówimy o osobie narcystycznie silnie zaburzonej, to mamy opowieść o przemocy, szantażach, samobójstwach, porwaniach dzieci. Najrozsądniej więc poszukać prawnika i dzięki jego pośrednictwu – rozstać się – unikając bezpośredniego kontaktu z narcyzem. Będzie usiłował zniszczyć partnerkę. Podnieść się psychicznie po ataku narcyza jest bardzo trudno.

Co jeszcze warto wiedzieć, co charakteryzuje związek z narcyzem?

Poczucie, że on jest uprzywilejowany. Narcyz prezentuje się jako mądrzejszy, lepszy itd., ale też gra rolę ofiary w każdym konflikcie czy problemie, nawet w tych których jest źródłem. Przedstawia się jako pokrzywdzony – nawet gdy to on obrazi, zdradzi, oszuka, nabierze! Jawny narcyz pokazuje, że jest najlepszy i stawia siebie w centrum. Łatwo go zdemaskować. Narcyz ukryty ma takie samo ego i tak samo myśli o sobie, ale nie widać tego po nim, nie dostrzeżesz tego łatwo, że gra przeciw tobie, dopóki nie ogłoszą końca meczu, który przegrasz. Dlatego tak ważne jest by w porę połapać się z kim masz do czynienia. Rany po narcyzie leczą się bardzo długo, gdyż są zadane bardzo głęboko… Wyobraź sobie, że któregoś dnia słyszysz, że między wami już nie ma uczuć, nie ma miłości, nic nie ma, a ty robiłaś wszystko, żebyście mieli fajny dom, żeby dzieci były zadbane i żeby on mógł się rozwijać, robić karierę, realizować swoje pasje… No i to ci się udało, bo twój mężczyzn wspaniale rozkwit. Ale zamiast „kocham cię kwiatuszku!” on obwinia cię o koniec miłości. To są właśnie takie momenty, kiedy kobiety – zranione boleśnie w serce myślą w rozpaczy: „dość” i albo uciekają, albo żądają, by narcyz odszedł. Albo zostają porzucone…

Rozumiem, że kobiety które bez przygotowania sobie zaplecza ujawniają swoje uczucia i plany wiele ryzykują?

Właśnie dlatego wiem jakie ono jest ważne. Same nie jesteśmy w stanie poradzić sobie jeśli w związku było wiele przemocy psychicznej. Potrzebujemy pomocy psychoterapeuty, czy coacha, którzy mają świadomość, czym jest narcystyczna przemoc. Wciąż obwiniane i krytykowane, gubimy kontakt ze sobą i zaufanie do siebie. Potrzebne jest nam potwierdzenie: „to, co czułam, było prawdą!”. To, możemy dostać na terapii i jest nam niezwykle potrzebne. Terapeuta pomaga nam uwierzyć, że to, co czułyśmy będąc w związku z narcyzem, nie było wymyślone, wyolbrzymione. Po latach kobieta sama już nie wie jaka jest prawda, czy jej się wydaje, czy działa się jej krzywda? Potrzebuje też wyciszenia systemu nerwowego, który jest naprawdę rozedrgany po latach biernej agresji i manipulacji.

Bliscy i przyjaciele jej w tym powrocie do normalności nie pomogą?

Jeśli to latające małpy, to wręcz zaszkodzą. Przez dwa lata odcinałam się od tych spośród bliskich mi osób, które mi zagrażały. W miarę wzrostu moich życiowych sił i pewności siebie urywałam z nimi kontakty. Znam kobiety, które w tej sytuacji musiały zerwać kontakt z rodziną, bo ta trzymała stronę ich byłego męża. Te kobiety uznały, że jeśli chcą ratować siebie i dzieci, nie mogą inaczej, a to dlatego, że ich bliscy nadal byli w kontakcie z ich eksmężami i omawiali to, co działo się u nich. No i zatruwali im życie, dociskając, nie odpuszczając, przekonując, że zrobiły błąd odchodząc, starając się, by zaczęły żałować, że nie są razem.

W jakim celu już po rozwodzie prowadzić takie działania?

We wszystkich takich przypadkach, które poznałam, a jest ich bardzo wiele, chodzi o to, żeby kobieta wróciła. Żeby przeprosiła i wzięła winę na siebie. Dlaczego tak im na tym zależy? Są dwa typy latających małp. Pierwsi to ci, którzy narcyzowi wierzą. To ludzie dobroduszni, naiwni. Zazwyczaj sympatyczni, którzy słysząc dramatyczną historie z ust narcyza, chcą pomóc. Tyle, że one nie widzą tej manipulacji. Dlatego zamiast pomóc, posuwają się do okrutnych czynów – jak prześladowanie ofiary, namawianie, żeby wróciła do kata! Drugi typ latających małp, to osoby narcystyczne, które liczą, że coś na tym powrocie ugrają.

Kobieta nie ufa sobie, jest emocjonalnie rozedrgana, a do tego ludzie jej bliscy, latające małpy mówią, że się myli, że to ona jest winna swojemu stanowi?

Właśnie. Tak jak podczas małżeństwa słyszała od męża, że jest problemem, tak po rozstaniu słyszy to od „latających małp”. Dlatego musi się ratować i zerwać te relacje. A to dobra decyzja, bo jej pole świadomości, jej myślenie poszerzy się i uwolni ze złych schematów, kiedy zostaje tylko z ludźmi którzy ją wspierają. Tak się dzieje nawet wtedy, gdy ma kontakt tylko z psychoterapeutą. Wtedy dopiero można zacząć leczyć swoje rany zadane w małżeństwie i te wcześniejsze – bo one są najważniejsze! Wiele kobiet dzięki psychoterapii mogło dostrzec dawne rany i zrozumieć dlaczego związało się z taką osobą… Ja nie byłam na psychoterapii, pomagałam sobie poprzez pracę z kursami online oraz innymi materiałami dostępnymi na anglojęzycznych stronach. W USA temat narcystycznej przemocy jest bardzo znany. Dzięki zrozumieniu i poznaniu siebie, można sobie wybaczyć to, że pozwoliło się przez lata na taką przemoc…

Są kobiety, które nie pozwoliłyby się tak traktować. One powiedzą, że taki związek to był twój wybór!

Powodem, dla którego tkwimy w związku z narcyzem jest dzieciństwo, czas w którym uczymy się na co możemy liczyć w miłości i co to znaczy kochać. Doznałam narcystycznej przemocy już jako dziewczynka, ponieważ moja mama ma narcystyczne rysy osobowości. Przyzwyczaiłam się więc do tego, że potrzeby, emocje i oceny bliskiej mi osoby są ważne, a moje się nie liczą… „Wyboru” narcyza dokonują kobiety, mężczyźni przyzwyczajeni już w dzieciństwie do tego, że są gorsi niż ich bliscy i że mają skupić się na zaspokajaniu ich oczekiwań. Czyli ci, którzy w dzieciństwie nie mogli być dziećmi, bo doszło do odwrócenia ról i to oni dbali o swoich rodziców!

Jeśli więc mamy rodzica kontrolującego, który nie pozwala nam wyrażać naszych potrzeb, mówi jacy mamy być, to on lepi z nas człowieka, który będzie zadawalał innych. Troszczył się o nich, a nie o siebie. Kogoś kto będzie obserwować, co się dzieje dookoła i dostosowywać do tej rzeczywistości. Kogoś, kto nie ma kontaktu z samym sobą, bo nie miał okazji go nawiązać. Takiej osobie bardzo łatwo wejść w relacje z osobą narcystyczna, bo narcyz potrzebuje od drugiego człowieka właśnie skoncentrowania na nim, troszczenia się, spełniania jego potrzeb. Jeśli nie mamy jasnych granic, bo sami nie wiemy kim jesteśmy, to stworzono nas dla narcyza. Dotyka to kobiet wychowanych w rodzinach, gdzie był alkohol lub choroba, niepełnosprawność rodzeństwa. Wszędzie tam, gdzie była dysfunkcja, gdzie rodzic był niedostępny emocyjnie, albo porzucił, zostawił dziecko u babci, a sam wyjechał za granicę…

Czyli rana po miłości z narcyzem to odnowienie starych ran?

Tak! Powierzchownie sprawy z narcyzem nie załatwimy. Jedyna skuteczna odtrutka i ratunek na przyszłość, ochrona przed kolejnymi związkiem z taką osobą, to nawiązanie kontaktu ze swoimi prawdziwymi emocjami. Dopiero, kiedy wiemy, co czujemy, czego chcemy i na co się nie zgadzamy, jesteśmy w stanie stworzyć dobry związek. Wtedy umiemy już dostrzec, czego naprawdę chce osoba, która pozornie się o nas troszczy i czy przypadkiem tak na naprawdę nas nie umniejszaWiemy już wtedy, że wszystkie te komunikaty, które zaczynają się od: „martwię o ciebie…” zazwyczaj ukrywają agresję. Osoby narcystyczne mają ją w sobie i potrafią w pozornie zwykłych komunikach – „myślę o tobie…”, „martwię się…” ukryć informację, że coś jest z tobą nie tak. Przykład: „co tam u ciebie? tak źle wyglądasz!”.

Uciekać!?

Jeżeli wiesz, że doświadczasz emocjonalnej przemocy, to oczywiście tak. Najważniejszą rzeczą jest bezpieczeństwo twoje i dzieci, jeżeli są. Dzięki separacji i dystansowi możemy zobaczyć w jakiej relacji żyłyśmy. Jeśli ktoś nam ciągle sugeruje, że coś jest z nami nie tak, a sam nie ma żadnej autorefleksji, brak mu empatii i współczucia, to możemy mieć do czynienia z narcyzem.

Wróćmy do tego jak chronić się po rozstaniu z narcyzem?

Uciąć wszelkie kontakty, jeśli to możliwe. Nie wchodzić na socialmedia. Nie patrzeć. Nie śledzić. Poblokować swoje konta na portalach, FB itp. Osoba narcystyczna nadal jest zagrożeniem dla naszego dobrostanu. Teraz zacznie kreować swoje życie na idealne. I jeśli marzyłaś, żebyście pojechali do Prowansji, to on teraz tam pojedzie. Jeśli marzyłaś o grze z nim tenisa, a on nigdy nie miał czasu, to teraz znajdzie go.

Po co narcyz to robi?

Pokazuje i zabiega wciąż o to samo i to samoto ty jesteś problemem. Dlatego jemu bez ciebie teraz świetnie się układa. Bo kiedy ciebie nie ma w jego życiu, wszystko świetnie się układa. I jeszcze jedno – narcyz może próbować wciągnąć cię z powrotem do relacji. Może tego chcieć nawet, kiedy cię sam porzucił. Pojawią się łzy, „przepraszam”, kwiaty i obietnice. Dużo kobiet, czy też mężczyzn, którzy byli związani z narcyzami, kiedy są kolejny raz uwodzeni przez niego, przez nią, ulega temu czarowi i zgadza się na powrót. To ogromny błąd. Kiedy wpuścimy narcyza z powrotem do naszego życia, to – po cudownej chwili – będzie jeszcze gorzej, może dojść do przemocy fizycznej. Dlaczego? Bo to dla narcyza dowód, że może sobie na wszystko pozwolić

Optymistyczne zakończenie?

Są osoby, które mają cechy narcystyczne, ale nie są dotknięte tym zaburzeniem, dzięki jakiemuś silnemu wstrząsowi, kiedy zobaczą, co robią i pójdą na terapię. Mogą zmienić się, otworzyć serce. Znam przypadek, kiedy kobieta przygotowana przez mnie do rozstania, kiedy powiedziała mężowi: „koniec” otrzymała informację zwrotna: „zrobię wszystko, żebyśmy znów mogli być razem”. Ten mężczyzna zobaczył, że to, co robił było złe. Była w nim iskierka empatii, która dała początek przemianie.

Prawdziwej?

Realna zmiana zachowania i terapia. Trzeba dłuższy czas obserwować, czy słowa zgadzają się z czynami. Warto też pamiętać o tym, że taka relacja może nigdy nie być tą o której marzyłyśmy dojrzała, partnerska i pełna szacunku. Wiąże się to z tym, że nawet wieloletnia terapia nie jest w stanie czasami zaleczyć wszystkich rany. To bardzo indywidualna sprawa.

W swojej pracy z klientką, czy to indywidualnie czy podczas warsztatów, skupiam się na budowaniu świadomości tego, czym jest przemoc, jak wygląda toksyczna relacja oraz na budowaniu kontaktu ze sobą i z emocjami. Nasze emocje są niesamowicie ważne, ponieważ to one mówią nam o tym, gdzie są nasze granice i jakie są nasze potrzeby. Dzięki umiejętności rozpoznawania emocji stajemy się świadome siebie i tego, gdzie chcemy iść. Uczymy się być dla siebie priorytetem. Z taką świadomością podjęcie decyzji jest dużo łatwiejsze. Pojawia się gotowość i siła do zadbania o siebie i rodzinę. Nikt nie zasługuje na takie doświadczenie. Dlatego pomagam. Trzeba o tym mówić, nagłaśniać, kim jest narcyz. To boli, że moja matka wybrała byłego męża, a nie mnie. To taki dysonans: matka powinna kochać i wspierać, a krytykuje i obwinia. Leczenie takiej rany zajęło mi trochę czasu, z mamą nie mam już kontaktu od pięciu lat…

Jednak dzięki pracy jaką włożyłam w odbudowanie siebie, żyję tak jak nigdy wcześniej. Jestem szczęśliwa i spełniam się w roli matki, partnerki oraz zawodowo, prowadząc projekt, który wspiera tysiące Polek rozsianych po całym świecie. To ważne, aby każda z nas miała świadomość tego, że zasługujemy na miłość, szacunek i serce. Hasłem mojego projektu jest hasztag #idziemyrazem, ponieważ dzięki wzajemnemu zrozumieniu i wsparciu, jakie możemy sobie zaoferować, przestajemy tak dotkliwie czuć tę samotność i pustkę jaka może się pojawić po zakończeniu toksycznej relacji. Poczucie, że nie jestem sama, że jest tak wiele kobiet, które rozumieją przez co przechodzę, pomaga nam w budowaniu podstaw poczucia bezpieczeństwa, a na tym gruncie kiełkuje nasze nowe życie, wolne od takich relacji. I tego wszystkim nam życzę.

Justyna Czekaj

fot.https://wilczycabyc.com/blog/

Justyna Czekaj od 2016 roku prowadzi projekt Wilczycą Być w ramach, którego pomaga tysiącom kobiet dotkniętych narcystyczną przemocą. Jest promotorką edukacji i poszerzania samoświadomości w budowaniu zdrowych związków. Inspiruje i służy pomocą w odnalezieniu własnej drogi do wewnętrznej równowagi i harmonii poprzez integrację Ciała/Umysłu/Serca i Ducha.

 


Psychologia

Świat dziecka po pandemii – czy wszystko będzie jak dawniej?

Redakcja
Redakcja
22 kwietnia 2021
Świat dziecka po pandemii
Fot. iStock
 

Wszyscy życzylibyśmy sobie, aby jak najszybciej wrócić do normalności – to szczególnie ważne w przypadku dzieci i młodzieży, których, jak się wydaje, lockdown dotknął najbardziej. Czy jednak wszystko będzie jak dawniej, czy aby nie czeka na nas kolejna pandemia… depresji?

Skutki izolacji u najmłodszych

Już teraz wiemy, że ograniczone kontakty z rówieśnikami mają ogromny wpływ na zdrowie psychiczne dzieci, a także ich kondycję fizyczną. Izolacja społeczna osłabia funkcje poznawcze, powoduje znużenie, frustrację oraz brak chęci do aktywności. Wiele dorosłych twierdzi, że pandemia sprawiła, że stracili kontrolę nad swoim życiem, nie da się ukryć, że ten sam niepokój uderzył ze zdwojoną siłą w kruchą psychikę najmłodszych. Psychologowie biją na alarm – u wielu dzieci już teraz występują syndromy PTSD (zespołu stresu pourazowego), a długotrwałe życie w stresie może być przyczyną ciężkiej depresji oraz zaburzeń lękowych.

Co możemy zrobić, aby pomóc dziecku?

Kluczem do rozwiązania problemu izolacji powinna być rozmowa z dzieckiem, a także wprowadzenie pewnych zasad, które uporządkują zaburzony przez pandemię rytm dnia. Ograniczenie korzystania z telefonu oraz Internetu, wspólne spacery oraz wydzielony czas na naukę i zabawę. Zadbajcie także o prawidłowy sen dziecka, pilnując, aby nie zasypiało z „telefonem”, a także w miarę możliwości miało kontakt z rówieśnikami, np. na dworze, gdzie o wiele trudniej o zakażenie COVID-19.

Jeśli jednak czujecie, że sami nie jesteście w stanie pomóc dziecku, warto szukać wsparcia u pedagogów oraz psychologów, którzy wskażą, czy już czas na rozpoczęcie terapii.

Wsparcie dziecięcej psychiatrii

W okresie izolacji ważną rolę do odegrania mają telefony zaufania, gdzie konsultanci, każdego dnia, 24 h/dobę są gotowi udzielić wsparcia dzieciom i młodzieży z problemami. Tu nie liczy się skala ani rodzaj problemu – najważniejsze jest, że na infolinii otrzyma się pomoc, jaka może uratować zdrowie i życie dziecka. BEFADO – producent polskich butów dla dzieci właśnie inicjatywę wsparcia telefonicznego wybrał za cel pomocy dziecięcej psychiatrii. Z każdej sprzedanej pary bucików z limitowanej kolekcji Księżniczki, firma oddała 1 zł, aby wesprzeć telefon zaufania działający pod numerem: 116111, prowadzony przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę. Fundacja, która zajmuje się także badaniem wpływu pandemii na zdrowie dzieci, dowiodła, że ⅓ dzieci w wieku 13-17 lat źle ocenia swój stan psychiczny.

Fot. Materiały prasowe

Modele objęte akcją charytatywną Befado znajdziesz tu – https://www.befado.pl/

Jeśli potrzebujesz pomocy oraz wsparcia, zadzwoń pod bezpłatną infolinię – 116111 (czynna 24/h dobę, przez 7 dni w tygodniu). 

 

 

 


Psychologia

Dlaczego kłamiemy? 6 powodów, które popychają nas do mówienia nieprawdy

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
21 kwietnia 2021
Dlaczego kłamiemy
Fot. iStock

Kłamstwo to jedno z grzeszków, które popełniamy najczęściej. Zdarza się nam albo nieco minąć się z prawdą mimochodem, albo kłamać z premedytacją, chcąc zataić niewygodne dla nas rzeczy. Jedni uznają, że kłamstwo wypowiedziane z intencją wyboru mniejszego zła jest czymś, co da się rozgrzeszyć. Inni sądzą, że w każdym przypadku nawet najgorsza prawda jest lepsza, niż kłamstwo. Minąć się z prawdą zdarzyło się każdemu przynajmniej raz. Dlaczego kłamiemy?

Kłamstwo ma krótkie nogi. To znane przysłowie pokazuje, starą jak świat prawdę, że mówienie nieprawdy nie popłaca, i z reguły prędzej czy później zostaje zdemaskowane, a prawda, niczym ta oliwa sprawiedliwa, wypłynie na wierzch. Ale mimo pewnego ryzyka bywa, że kłamiemy bez mrugnięcia okiem. Jedni mniej, drudzy częściej, a powody w każdym przypadku mogą być inne.

6 powodów, które popychają nas do mówienia nieprawdy

Chcemy uniknąć kary

To chyba najczęstszy powód mówienia nieprawdy. Chęć ucieczki przed konsekwencjami swoich czynów jest zrozumiała — mało kto lubi być poddawany ocenie, lub stawać twarzą w twarz z problemem. Albo zaprzeczamy, że to nasza wina, i zrzucamy odpowiedzialność na innych, albo naginamy rzeczywistość tak, by winę pomniejszyć.

Chcemy coś zyskać

Często są to korzyści materialne, jak np. w przypadku sprzedaży starego auta, przy utajeniu usterek, jako w pełni sprawnego samochodu. Podobnie dzieje się, gdy dziecko twierdzi, że zjadło już kotleta, choć oddało go psu, by otrzymać obiecane słodycze. W tym przypadku kłamstwo ułatwia zadanie i przybliża do celu. Opowiadając komuś nieprawdę, można liczyć, że uda się także wzbudzić np. współczucie i zyskać tym samym coś o wiele taniej, lub nawet za darmo.

Chcemy wywrzeć lepsze wrażenie

Kłamstwo może nas w pewien sposób uatrakcyjnić. Chcemy przedstawić siebie w lepszym świetle, i czasem zapominamy się, wymyślając ciekawą historyjkę, by wywrzeć podziw, zainteresowanie, skupić na sobie uwagę innych. To kusi, bo raczej nikt nie weryfikuje wiadomości o nowo poznanej osobie. Dopiero z czasem wychodzi na jaw, że ktoś wcale nie mieszka w willi z basenem czy nie uprawia sportów ekstremalnych, zadowalając się partyjką szachów lub bieganiem po parku.

Nie chcemy sprawiać przykrości 

Kłamstwa mogą wynikać również z dobrych intencji i określamy je mianem „białych kłamstw„. Zazwyczaj chodzi o sytuację, w której powiedzenie komuś prawdy może sprawić przykrość. Robimy tak, gdy sukienka nie wygląda na kimś najlepiej, fryzura postarza, albo ciasto wcale nie jest smaczne, ale wolimy skłamać, by komuś było miło. Wolimy albo nie mówić nic (może ktoś inny to zrobi i będzie z głowy?), albo posługiwać się niejasnymi stwierdzeniami, które wprost nie informują o problemie. Niestety dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Czasem, by kogoś chronić, lepiej powiedzieć prawdę, niż utrzymywać w fałszywym przekonaniu, że wszystko jest dobrze.

Chcemy oszczędzić zmartwień bliskim

Kłamiemy, by chronić bliskich przed dodatkowymi zmartwieniami. Nie mówimy całej prawdy o naszej kondycji psychicznej, zdrowiu, sytuacji finansowej. Problemy, które nas dotykają zatrzymujemy dla siebie, ponieważ nie chcemy, by ktoś dodatkowo się martwił, skoro (tak zakładamy) nie może w żaden sposób pomóc. Czasem jest to też kwestią honoru i chęci samodzielnego radzenia sobie z kłopotami.

Chcemy chronić 

Kłamiemy w sytuacjach, które wymagają np. wymyślenia alibi dla kogoś, na kim nam zależy. Chodzi tu o zwykłe, codzienne sytuacje, np. podczas niewykonania na czas jakiegoś zadania. Takie naginanie prawdy, choć wydaje się być usprawiedliwione, to nadal kłamstwo. Można jednak zrozumieć chęć ochrony kogoś np. przed niepotrzebnym wezwaniem na dywanik przez wkurzonego szefa, a nawet utratą pracy. Wymyślenie dobrego usprawiedliwienia może uratować nieszczęśnikowi skórę. Niestety należy liczyć się z konsekwencjami, jeśli prawda wyjdzie na jaw.


źródło: changingminds.org 

Zobacz także

4 wielkie problemy w toksycznym związku, które mówią, że najwyższy czas, podjąć właściwe kroki

35 sygnałów, że ten związek jest toksyczny

Jeśli masz ochotę na romans z żonatym mężczyzną, to lepiej nie zapominaj o tych kilku szczegółach