Psychologia

12 znaków świadczących o tym, że jesteś „pasywnym samobójcą”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
30 kwietnia 2019
Fot. iStock / javitrapero
 

Zawieszenie. Poczucie bezsilności, bezradności, wewnętrznej złości, ale nie na tyle silnej, by cokolwiek zmienić. Osoby o profilu „biernego samobójcy”  nie potrafią podjąć żadnej decyzji, która wpłynęłaby pozytywnie na ich życie. Są nieszczęśliwe, ale zachowują się tak, jakby sobie w tym nieszczęściu utkały bezpieczny kokon. Tymczasem ich sytuacja jest dramatyczna i z każdym dniem, coraz bardziej szkodliwa. Myśli samobójcze to nie wszystko.

12 znaków świadczących o tym, że jesteś „pasywnym samobójcą”

Przestajesz się starać, wkładać wysiłek w cokolwiek. Odkładasz, to co musisz zrobić na wieczne „później”.

Nie planujesz. Tego, co zrobisz na obiad, tego, gdzie pójdziesz z dziećmi w weekend. Jeśli na coś czekasz, czujesz się nerwowy, nieswój. Prześladuje cię uczucie, że cokolwiek zaplanujesz, los pokrzyżuje ci plany.

Podejmujesz ryzykowne działania, które teoretycznie powinny podnieść poziom adrenaliny w twojej krwi. Przejeżdżasz na czerwonym, przekraczasz prędkość, pijesz za dużo. A jednak, nadal czujesz niewiele.

Potrafisz godzinami przebywać w jednym miejscu, bez ruchu, bez pomysłu na to, co dalej. Trwasz.

Świat zewnętrzny przestaje cię obchodzić, twoje obowiązki przestają mieć znaczenie. Jeśli myślisz o śmierci, co cię obchodzi, co się stanie wokół?

Nie odczuwasz głodu ani pragnienia jedzenia. Nie masz ochoty się myć, spać, myśleć. Po prostu oddychasz i jakoś ci to wystarcza. Musi. Nic cię nie motywuje.

Kiedy ktoś pyta, o czym myślisz, zawsze odpowiadasz„ nic ”, ponieważ jest to o wiele łatwiejsze niż wyjaśnienie twoich myśli komuś, kto i tak nic nie zrozumie. Bo nikt nie jest w stanie zrozumieć tego, co dzieje się w twojej głowie.

Stajesz się bardzo cichy. Nie masz nic do powiedzenia, czujesz, że nie masz o czym mówić. Żyjesz zamknięty w swoim świecie.

Nie pijesz kawy, nie spożywasz napojów energetycznych. Nie chcesz być świadomy, pobudzony – wolisz spać.

Masz obsesję na punkcie wyobrażania sobie, co musisz zrobić zanim odejdziesz. Tworzysz jakieś listy, przypominasz sobie, co gdzie schowałeś. W głębi duszy wiesz, że to niepotrzebne.

Masz wrażenie, jakbyś patrzył na świat i ludzi i w okół przez szklaną szybę. Wszystko dociera do ciebie z opóźnieniem. Jesteś obserwatorem, ale to ty wybierasz to, co chcesz widzieć.

Czujesz złość. Nie potrafisz podjąć ostatecznej decyzji, choć ból psychiczny jest nie do zniesienia. Nie poprosisz też o pomoc, bo… nie.


Na podstawie: themighty.com


Psychologia

Czy to tylko seks, czy to jest kochanie. Czego się dowiesz, gdy jesteś z nim naprawdę blisko

Redakcja
Redakcja
30 kwietnia 2019
Fot. iStock/South_agency
 

Nie jest tajemnicą, że istnieje istotna różnica między uprawianiem seksu a uprawianiem miłości. Czego doświadczasz w związku z obecnym partnerem? Oczywiście, zależy to od charakteru waszej relacji. Na czym jest ona oparta? Na szczerym, głębokim uczuciu, zaufaniu i poczuciu jedności, czy jedynie erotycznej fascynacji?

Kilka podstawowych różnic między seksem a kochaniem się

Motywacja do uprawiania seksu jest inna

Kiedy uprawiasz seks tylko po to, by uprawiać seks, motywujesz się głównie fizycznymi przyjemnościami. Jeżeli włączysz w to uczucia, motywuje cię chęć manifestacją swoich uczuć dla tego, którego najbardziej kochasz na tym świecie.

Komunikacja podczas seksu jest inna

Kiedy uprawiasz seks, komunikacja w miarę budowania napięcia będzie bardzo zawiła. Koncentrujesz się na tym, by dobrze wypaść. Kiedy się kochasz, komunikacja jest o wiele bardziej zdrowa. Jest o wiele więcej rozmów skupionych wokół uczuć i emocji. Jest o wiele bardziej namiętnie niż „praktycznie”

Bezbronność związana z seksem jest inna.

Zawsze istnieje poczucie bezbronności w seksie, niezależnie od tego, czy uprawiasz go z miłości, czy nie. Ale ta bezbronność jest różna pod względem formy. Kiedy uprawiasz seks, jesteś narażona na niepewność, bo się nie otwierasz emocjonalnie przed partnerem. Ale kiedy się kochasz, bezbronność jest bardziej emocjonalna, bardziej jej chcesz niż jej się obawiasz. Odkrywasz się przed partnerem, jesteś bardziej szczera zależy ci.

Jesteście bardziej „obecni”, kiedy się kochacie

Uprawiając seks, często myślami jesteś gdzieś indziej. Wiele rzeczy przebiega przez twój umysł i może być trudno kontrolować ci je wszystkie. Ale kiedy się kochasz, to nie jest takie trudne. Możesz po prostu skupić się na manifestowaniu tej miłości i zawsze pozostajesz obecna dla swojego partnera.


Na podstawie: www.relrules.com


Psychologia

Kiedy jesteś w przemocowej relacji, choć on nawet cię nie uderzył

Redakcja
Redakcja
30 kwietnia 2019
Dopiero wtedy ogarnia nas przerażenie, gdy sobie uświadamiamy, że szmat życia przeżyliśmy nie żyjąc wcale
Fot. Unsplash / CC0 Public Domain

„Wariatka jesteś, zazdrosna w dodatku, wyluzuj” „Gdybyś po prostu zrobiła to, co ci powiedziałem, nie byłbym zły”. „Musisz przestać spędzać czas z przyjaciółmi i zająć się mną”. „Nie jesteś wystarczająco dobrą żoną. Potrzebuję od ciebie więcej. ” „Jeśli odejdziesz, nikt nigdy cię nie pokocha tak bardzo, jak ja.” Słyszałaś te zdania? Jak często? Każdego dnia, każdego tygodnia, każdego miesiąca. I to podcinało ci skrzydła. Ale zaczęłaś wierzyć, że w sumie nie jest tak źle. W końcu nigdy cię nie uderzył.

Był czarujący. Twoi rodzice go uwielbiali. Był miły i tak dobrze cię traktował, kiedy przyprowadzałeś go na rodzinne obiady. Rozśmieszał cię i kupił ci kwiaty na początku, obsypał cię prezentami, na które nigdy nie mogłaś sobie pozwolić. Były kolacje w restauracji i romantyczne spacery. Spędziliście razem dobry czas.

Powoli sytuacja zaczęła się zmieniać. Zaczął krytykować twoje relacje z bliskimi. Zwracał ci uwagę, kiedy jego zdaniem ubrałaś się niestosownie (coraz częściej). Dosłownie rządził twoim życiem. Potem przyszły słowa – wulgarne, ciężkie, obce. Byłaś dziwką, idiotką, wariatką, kimś bezwartościowym, kawałkiem gówna. Na końcu zagroził, że odchodzi i wyrzuca cię z mieszkania. Jeśli jednak to ty chciałabyś odejść, zostaniesz z niczym.Więc przecierałaś oczy ze zdumienia zastanawiając się kim jest ten facet, ale szybko powiedziałaś sobie, że przecież każda para ma trudne momenty. Więc zostałaś. Przecież nigdy cię nie uderzył.

Zerwałeś z nim kilka razy, zostałaś wyrzucona z mieszkania i dowiedziałeś się, że zwrócił pierścionek zaręczynowy, który dla ciebie kupił. Mówiłaś, że to koniec. Bardziej sobie, niż jemu.

Potem znów zaczął być miły. Prawił komplementy, kilka razy powiedział, jak pięknie wyglądasz i znów poczułaś się wyjątkowo. Dawał ci kwiaty i rozśmieszał, jak dawniej. Kiedy padł na kolana i poprosił cię o rękę, powiedziałaś „tak”. Przecież go kochasz. A on kocha ciebie. Na pewno.

Zaczęłaś planować wasz ślub. Nie podobała mu się każda podjęta prze ciebie decyzja. Każda była zła. Kwiaty brzydkie, menu „słabe”, ale przede wszystkim… po co zaprosiłaś tych wszystkich swoich beznadziejnych przyjaciół?

Ale kiedy próbowałeś zaplanować swój ślub, walczyłeś. Nie chciał tego robić, ale nienawidził każdej podjętej decyzji. Kwiaty były brzydkie, kolory weselne „nie działały” i nienawidził przyjaciół, których wybrałeś na przyjęcie weselne. Płakałaś, zastanawiając się, co robisz źle. Aż pewnego dnia zapytałaś go, dlaczego odkłada planowanie ślubu. Czego się dowiedziałaś? Że żałuje, że się oświadczył. Że tak naprawdę nie chciał tego robić, ale czuł presję. Że wydawało mu się, że skoro jesteście razem tak długo, ten krok jest logiczny.

Spędziłaś kolejną bezsenną noc, zastanawiając się, jak się to możliwe, że zostałaś z kimś, kto został z tobą tylko dlatego, że tak wypada. A gdybyś odeszła? Co pomyślą twoi rodzice? Jak sobie poradzisz,  sama? Więc zostaniesz. Przecież nigdy cię nie uderzył.

Jesteś jego żoną. Na zewnątrz „kochaniem”, „misiem”, serduszkiem”, a w domu „idiotką”, szmatą”, „bezmózgiem”. Dowiedziałaś się od niego, że twoja praca jest nic nie warta, że ludzie cię nie lubią, że jesteś złym człowiekiem. Uwierzyłaś, że coś z tobą jest nie tak. Że jesteś zazdrosną wariatką, że niszczysz swojego partnera. Cokolwiek się nie wydarzyło, wina leżała zawsze po twoje stronie. Irytowałaś go. Więc ciągle przepraszasz. Ale to mu nie wystarcza. Jesteś manipulowana. Chudniesz w oczach, stajesz się kłębkiem nerwów. Rodzicom mówisz, że to zmęczenie, że za dużo pracujesz. I zostajesz. Przecież nigdy cię nie uderzył.


Na podstawie: themighty.com


Zobacz także

Jestem klaunem, zakładam jedną maskę za drugą. A klauny są bardzo samotne, proszę pani

Dobre relacje to nie kwestia przypadku czy szczęścia. Oto 9 zasad, które pomogą ci w ich zbudowaniu

7 typów toksycznych przyjaciół. Chyba każdy z nas kogoś takiego poznał