Macierzyństwo

Każde dziecko potrzebuje tych czterech rzeczy!

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
10 lutego 2018
Fot. iStock / evgenyatamanenko
 

Małe, duże, piegowate i to z brązowymi oczami. To dobre z matmy i to, które ciągle śpiewa pod nosem o motylach. Każde dziecko potrzebuje tych czterech rzeczy. Bo bez nich smutno żyć, nawet gdy jesteśmy już całkiem duzi….

Być kochanym

Bezwarunkowo. Zawsze i na zawsze. Kocham Cię – nic więcej.

Bardzo często nieświadomie warunkujemy naszą miłość:

  • Kocham cię, tak dobrze się uczysz… (a gdybym uczył się źle, nie zasługiwałbym na miłość?)
  • Kocham cię, ale nie możesz tak robić/mówić/taka/i być… (a gdybym okazał nieposłuszeństwo, przestałbyś kochać?)
  • Kocham cię, jesteś taki ładny (a gdybym był brzydki, nudny, chory – nie byłbym dość dobry na tę miłość?)
  • Kocham cię, ale jak nie zdasz tych egzaminów, to… (to przestaniesz mnie kochać?)

Być kochanym, to czuć to całym sobą. Uczyć się wzajemnie czym miłość jest. Ale też pokazać dziecku, że miłość to nie „obrazek”, na którym widzimy pudełko czekoladek w kształcie serca, czy uległość. Nauczyć tej dobrej miłości możemy tylko w jeden sposób – dając ją od siebie. Nawet nie wiecie, jak bardzo to pomoże waszym dzieciom, szczególnie, gdy zaczną dojrzewać i odkrywać swoją seksualność.

Czuć przynależność

Wiedzieć, że ma swoje miejsce, bezpieczne miejsce na tym świecie. Niech nie musi go rozpaczliwie szukać. Ta przynależność, to poczucie bycia wspieranym, bezpiecznym, akceptowanym. Pamiętacie to uczucie, kiedy nikt nie wybierał was do drużyny albo, gdy to was nie zaproszono na urodziny? Walił się wam wtedy świat? Choć wydaje się wam to nieistotne, „głupie” czy błahe, pamiętajcie, że wasze dzieci nie żyją w przyszłości, tylko teraz. I im teraz też się wali świat.

Poczucie przynależności jest tak samo ważne w grupie rówieśników, co w rodzinie. Zastanowicie się, jak to to możliwe by nie czuć się częścią swojej rodziny? Wystarczy dostać łątkę „czarnej owcy”. Tego innego, gorszego niż starsza siostra albo młodszy brat. Nie tak zdolnego, chodzącego własnymi ścieżkami. Tego, który nie zamierza jak tata, mama i babcia zostać lekarzem, prawnikiem czy prowadzić rodzinnego sklepu. Ten inny. Nie pasuje.

Rodzicielstwo to najtrudniejsza i najlepsza na świecie szkła akceptacji drugiego człowieka. Od zgody na nielubienie ciast, które wszyscy kochają, po najtrudniejsze, odmienne życiowe wybory.

Zostać wysłuchanym

Potrzebuje tego każde dziecko, dorosły też. Ileż razy irytowaliście się gdy wasz partner usypiał na opowieści o nawałnicy, jaką urządził wam szef? Albo kwitował to krótkim, nie mam czasu na takie pierdoły/jestem zbyt zmęczony, to nie jest koniec świata. Ileż razy irytowaliście się z powodu nieproszonych rad lub by ich nie wysłuchiwać woleliście milczeć.

Dzieci też potrzebują wysłuchania. Bardzo.

Coś znaczyć, być KIMŚ i mieć swoje osiągnięcia

Gonimy za swoimi sukcesami, wraz z wiekiem uczymy się mierzyć coraz wyżej, biec szybciej, zdobywać kolejne medale, awanse, lepszych kochanków i więcej pieniędzy. To normalne, całe życie ścigamy się ze wszystkim i ze wszystkimi. Zbyt często odczuwamy taką potrzebę, z powodu presji. Nigdy dość dobrzy. Uczmy nasze dzieci, że zawsze są KIMŚ ważnym, znaczą wiele dla nas i dla innych.  Że choć wszyscy łakniemy swoich nagród, one nigdy nie dadzą nam szczęścia na tacy. Bo życie to jedna wielka podróż,

A gdyby tak za sukces uznać samodzielne zrobienie sobie herbaty? I nauczyć się wspólnie cieszyć z małych, zwykłych rzeczy, które nas formują?

Co możemy dać naszym dzieciom? To czego potrzebuje każdy człowiek.


Na podstawie: huffingtonpost.co.uk


Macierzyństwo

„Daj mi szansę, a jeśli się nie uda, będziesz wolna” – mówisz. Ale ja już w to nie wierzę

Listy do redakcji
Listy do redakcji
10 lutego 2018
Następny

Mówisz, że musimy spróbować jeszcze raz, że tym razem to się na pewno uda, że mi to gwarantujesz, bo jak nie, to mogę odejść już na zawsze. Widzisz, pierwszą niekonsekwencję mamy już tutaj. Bo skoro zakładasz, że może się nie udać, to jednak nie jesteś wcale taki pewien, że wszystko pójdzie po twojej myśli. Jasne, póki nie spróbuję, to się nie przekonam, ale ty wciąż nie potrafisz zrozumieć jednego: za bardzo się boję wrócić do ciebie i przeżyć to samo jeszcze raz. Nie wystarczą mi twoje obietnice, twoje słowa. Zbyt wiele przeżyłam, by zrezygnować ze spokoju, który jakimś cudem udało mi się teraz osiągnąć. Z harmonii w środku, którą sobie zbudowałam z dala od ciebie.  Zbyt wiele mam do stracenia.

Mówisz dużo. „Wróć, wtedy pójdę się leczyć. Bez ciebie moje leczenie, żadna terapia nie ma sensu. Bez ciebie nie mam po co się starać”. Ja to widzę inaczej i opieram się na słowach naszej terapeutki. Czy nie powiedziała, że leczyć się trzeba dla siebie samego? Czy to nie ty sam, wygrana walka z twoimi słabościami, z trudnym dzieciństwem, ze wszystkimi lękami, które sprawiły, że stałeś się kimś, kim nie chciałbyś być, powinny być twoją motywacją? Masz dzieci, czy nie warto im pokazać, jak wspaniałym ojcem możesz jeszcze być? Mówisz, że się poddasz, jeśli nie dam ci szansy, że wszystko zależy ode mnie, twój los również. Naprawdę uważasz, że masz do tego prawo?

„Daj mi szansę, a jeśli się nie uda, będziesz wolna. Dam ci wszystko, czego przedtem nie miałaś, oddam z nawiązką to, co ci odebrałem”. Kto uwierzy w obietnicę bez pokrycia, gdy stawką jest dobre, a na pewno lepsze życie, niż to, którym się żyło przez ostanie kilka lat? Kiedy się uciekło od czegoś, co dusiło, co zabierało oddech, pewność siebie, własną wartość, wiarę, że jest się kimś ważnym, mądrym? Ty prosisz mnie o jeszcze jeden rok z tego mojego życia. A ja nie mam siły, by ci go dać. Nie mam siły „spróbować”. Mówisz, że błagasz mnie o swoje życie, a co z moim?

Powtarzasz i powtarzasz. „Powinnaś myśleć o rodzinie. Nie bądź egoistką. To nieodpowiedzialne, to okrutne odchodzić. Niszczysz rodzinę, tak się nie robi, tak nie wolno”. Czy myślałeś o tym, że jesteś okrutny krzywdząc nasze dzieci i mnie? Czy analizowałeś tak swoje zachowanie, kiedy zawodziłeś kolejny raz, zostawiając mnie samą z dziećmi w sytuacjach „bez wyjścia”? Albo swoją agresję – potrafisz ją tak potępić jak moją decyzję o odejściu? Czy twój egoizm był bardziej zasadny od egoizmu kogoś, kto chce dla siebie spokoju, lepszego życia i może jeszcze kiedyś, szansy na dobrą miłość?

Straszysz mnie i straszysz. „Trauma rozwodu sprawi, że nasze dzieci będą musiały korzystać z pomocy psychiatry”. One już z niej korzystają, wiesz? Przez to wszystko, co przeszły w naszym wspólnym domu, gdy byliśmy razem. Przez to co usłyszały i zobaczyły w naszym małżeństwie.

Przypominasz. „Przysięgałaś mi na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie”. Jesteś pewien, że nie złamałeś obietnic jako pierwszy? Tak łatwo manipulujesz słowami, które zdają się dotyczyć ciebie w jakiś inny sposób, na innych zasadach. Od ciebie się nie odchodzi, to ty możesz kogoś zostawić, prawda?

czytaj dalej
druga strona

Macierzyństwo

Co robi kobieta, kiedy przestaje kochać. Jak zrozumieć swoje emocje i uporządkować je przed rozstaniem

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
10 lutego 2018
Następny

Kiedy przestajesz kochać i powoli zaczynasz to rozumieć, możesz być przerażona, możesz zamknąć się w sobie i zaprzeczać swoim emocjom. Możesz bardzo tego nie chcieć, ale nie oszukasz serca. Przychodzi moment, w którym widzisz dokładnie, że dłużej tak się nie da. Co czujesz, co robisz, kiedy już nie kochasz? Jak przygotujesz się na rozstanie, na koniec tej relacji, która kiedyś była twoim priorytetem?

Wydaje ci się, że ten związek już cię nie obchodzi

To obojętność, niechęć do podejmowania wysiłku, by czegokolwiek jeszcze próbować, jakoś reanimować to uczucie. Powoli tracisz siły, radość i nie wiesz co z tym zrobić. Brak ci cierpliwości, brak chęci, by podejmować trudne tematy. Ale nie powinnaś uciekać. Nie obwiniaj też partnera za to, co czujesz. Zachowaj obiektywizm. Czasami miłości nie da się zatrzymać na zawsze. Doceń to, że była. Doceń ten związek i to, co było w nim dobre.

Przestaje ci zależeć, by mu się podobać

Denerwuje cię jego fizyczność, zaczynasz wynajdywać w nim wszystko, co ci nie odpowiada. Przestaje być „zabójczo przystojny”, nie pociąga cię już fizycznie. Wstydzisz się tego albo się wściekasz. Uspokój emocje. Ten człowiek był kiedyś dla ciebie najważniejszy. Na pewno ma w sobie dużo dobrego, na pewno jest kimś wyjątkowym, wartościowym. Ale nadszedł momentw, w którym jego zainteresowanie zaczyna ci przeszkadzać, nie chcesz go. Stań z tym „oko w oko”. Powiedz sobie samej wprost, że już nie chcesz mu się podobać, ale też nie wymagaj od niego by nagle przestał to czuć.

Przestajesz dbać o prawidłową komunikację między wami

Komunikacja jest zawsze podstawą każdego silnego związku. Jeśli zaczynasz się zamykać w sobie, przestajesz prowadzić głębokie, ważne dla was rozmowy, przestajesz chcieć dzielić się z partnerem tym, co dla ciebie ważne, prawdopodobnie straciłaś zainteresowanie nim i waszym związkiem. Ale jesteś swojemu (jeszcze) obecnemu partnerowi winna szczerość. Nie okłamuj go, nie okłamuj samej siebie.

Działasz „na własny rachunek”

Jego myśli i uczucia nie są już dla ciebie istotne. Zrobisz, co chcesz, bez względu na to, jak on się z tym poczuje. Przestajesz włączać go w planowanie istotnych w twoim życiu rzeczy, bo gdzieś w głębi czujesz, że jego zdanie nie ma już dla ciebie znaczenia. Z jednej strony to naturalne, ale z drugiej – on tego nie zrozumie, bo wciąż cię kocha.

czytaj dalej
strona 2

Zobacz także

Emocjonalna apteczka dla samotnych matek, czyli jak dbać o higienę psychiczną

Woda idealna dla dzieci i karmiących mam. Akvile spełnia najwyższe wymagania

Choroba afektywna dwubiegunowa u dzieci. Czy twoje dziecko często popada w skrajne nastroje?

Choroba afektywna dwubiegunowa u dzieci. Czy twoje dziecko często popada w skrajne nastroje?