Dieta Podróże

Chcesz schudnąć na urlopie? Podpowiadamy, na co zwrócić uwagę przy wyborze wczasów odchudzających

Redakcja travelduck.pl
Redakcja travelduck.pl
24 września 2020
Fot. Materiały prasowe
 

Zrzucenie nadprogramowych kilogramów dla wielu osób jest trudną drogą do pokonania samodzielnie. Często brakuje wiedzy, motywacji i samodyscypliny, aby zmienić nawyki żywieniowe. Profesjonalne wsparcie oraz towarzystwo innych osób często działają cuda.

Wybierając tego rodzaju ofertę, trzeba zwrócić uwagę na kilka kwestii, aby jak najlepiej dopasować wyjazd do własnych potrzeb, maksymalnie z niego skorzystać i nie przepłacić.

Specjalistyczna opieka i oferta

Na wczasach odchudzających bardzo ważne jest, aby wszelkich wskazówek i pomocy udzielały nam osoby wykwalifikowane, posiadające wiedzę z danej dziedziny. Trzeba zadbać o własne bezpieczeństwo. Z tego względu przeglądając ofertę, zwróć uwagę, czy podane są dane osób, które będą prowadziły obóz, ich imiona, nazwiska oraz wykształcenie, umiejętności.

Na program turnusu odchudzającego powinny składać się takie usługi jak:

  • wcześniejsza analiza połączona z konsultacją w celu ustalenia odpowiedniej i indywidualnie dobranej diety; to obejmuje mierzenie, ważenie, wywiad dotyczący ogólnej kondycji i stanu zdrowia,
  • rozmowa z psychologiem lub psychodietetykiem,
  • omówienie wyników badań zleconych wcześniej – nie jest to warunek konieczny, ale gdy obóz odchudzający ma taką usługę w ofercie, to bardzo dobrze,
  • systematyczna rejestracja i monitoring postępów,
  • zajęcia dodatkowe,
  • zajęcia motywacyjne,
  • porady, zabiegi kosmetyczne – odchudzanie ma wpływ na kondycję skóry, w związku z tym właściwe zadbanie o jej stan to podstawa.

Ośrodki, które prowadzą również obozy odchudzające dla młodzieży i dzieci wzbudzają większe zaufanie, ponieważ tego rodzaju usługi wymagają zaplecza profesjonalistów.

Bardzo ważne jest również, aby dieta była skomponowana w taki sposób, żeby po powrocie do domu uczestnicy byli w stanie bez problemu samodzielnie odtworzyć serwowane na turnusie posiłki.

Fot. Materiały prasowe

Harmonogram zajęć i rodzaj treningów

Wczasy odchudzające zawsze mają podobny schemat – aktywność fizyczna połączona z zabiegami relaksacyjnymi i pielęgnacyjnymi oraz stałym monitoringiem procesu zrzucania ponadprogramowych kilogramów. Spośród wielu ofert dostępnych na rynku na pierwszy plan wysuwają się te najpopularniejsze z zajęciami fitness i/lub jogą. Nierzadko jest też możliwość skorzystania z aqua aerobiku, zajęć na siłowni oraz zumby.

Miejsce, cena i dodatkowe atrakcje

Wybierając miejsce, warto kierować się ośrodkiem, w ofercie wielu hoteli można znaleźć pakiety odchudzające, niestety często różnią się one nieznacznie od standardowej oferty. Najbardziej rzetelne są propozycje sanatoriów oraz specjalistycznych klinik, które mają spore doświadczenie w organizacji tego rodzaju wczasów.

Koszt turnusu odchudzającego trwającego 7 dni waha się w granicach 1500-3000 PLN. Ważne jest, aby w cenę był wliczony program indywidualnej diety, spotkania ze specjalistami (dietetykami, lekarzami, psychologami), treningi oraz zabiegi relaksujące – np. masaże, basen, krioterapia, sauna. Jeżeli dodatkowo będzie możliwość skorzystania np. z wycieczek fakultatywnych oraz innych aktywności, to świetnie.

Pomocne są również zajęcia integracyjne i spotkania grupowe, dzięki czemu uczestnicy nie zostają sami ze swoją walką, mogą dzielić się spostrzeżeniami, wątpliwościami oraz wzajemnie udzielać sobie wsparcia. Chodzi przede wszystkim o to, aby nikt nie czuł się odrzucony lub nieakceptowany. To bardzo ważny element procesu odchudzania.

Fot. Materiały prasowe

Sprawdź aktywne wyjazdy Travelduck:

Materiał Prasowy Travelduck


Dieta Podróże

8 sposobów na lepszą odporność

Wyższy Poziom Zdrowia
Wyższy Poziom Zdrowia
24 września 2020
Fot. iStock
 

Jest cenniejsza i bardziej skuteczna od najdroższych terapii świata. Naturalnej siły organizmu do obrony przed chorobotwórczymi ustrojami – nie zastąpi żaden lek. Oto kilka sprawdzonych metod jej wspierania!

Twój układ immunologiczny to fascynujący twór natury. Reaguje na otoczenie, ucząc się i zmieniając. Przecież żyjesz w środowisku wszechobecnych wirusów i bakterii. Znajdują się w powietrzu, pożywieniu, napojach, wodzie, w której pływasz. A jednak nie chorujesz, bo masz własny arsenał obronny, czyli odporność. Jednak jest nią nie tylko układ immunologiczny. To przede wszystkim kondycja całego organizmu, dająca gwarancję, że poradzi on sobie w sytuacji kontaktu z chorobotwórczym mikroorganizmem czy innym szkodliwym czynnikiem. I o tę kondycję trzeba umieć dbać. Do dzieła!

1. Nie zapomnij o śniadaniu

Jesienią i zimą dbaj o ciepły początek dnia. Dieta wzmacniająca odporność musi bazować na potrawach ciepłych, kaszach, dodatku rozgrzewających i „wysuszających” przypraw, jak: imbir, kurkuma, cynamon. Dlatego na śniadanie zjedz np. ciepłą owsiankę czy przebój zimowych śniadań – kaszę jaglaną. Według medycyny chińskiej (która zimno, wilgoć i wiatr, traktuje jako czynniki patogenne czyli takie, które powodują chorobę) rozgrzewa ona organizm i osusza wilgoć, czyli np. katar, mokry kaszel – likwiduje zaśluzowanie twoich śluzówek. (Jednocześnie zmniejsza ochotę na słodkości, częstą podczas infekcji. Słodycze są wtedy niewskazane, bo wirusy i bakterie też kochają cukier). Jaglankę możesz wzbogacić suszonymi, gotowanymi i pieczonymi owocami, miodem, bakaliami. Możesz też zjeść rosół, uznany za skuteczny środek do walki z mikroorganizmami chorobotwórczymi, np. tradycyjny, długo gotowany lub wegański z dodatkiem grzybów, imbiru i ziół albo tzw. zupę mocy, gotowaną wg zasady 5 przemian (na bazie warzyw, owoców i ziół).

2. Wybierz dietę odpornościową

Istnieją sposoby, by florę jelitową na tyle zmodyfikować dietą, że zasiedlą ją dobre odmiany bakterii, co podniesie twoją odporność. Jedz zgodnie z porą roku i klimatu, w którym żyjesz. Wybierz nasze polskie kiszonki – źródło probiotyków, które kolonizują przewód pokarmowy, tworząc barierę ochronną przed chorobotwórczymi patogenami. Występują one w największej ilości w takich produktach, jak: kapusta kiszona, ogórki, warzywa kiszone i sok z ogórków, kefir i jogurt naturalny, maślanka, naturalny zakwas buraczany

3. Chroń jelita

Silne leki, jak antybiotyki, stosowane zbyt często „na wszelki wypadek”, bardzo osłabiają mikroflorę jelitową. Przecież większość infekcji jest wywołana przez wirusy, których antybiotyki nie leczą. Zdrowe jelita są gwarantem odporności. To tam znajdują się grudki chłonne, produkujące immunoglobuliny chroniące nas przed łapaniem infekcji. Kiedy zasiedlające je bakterie zostaną zdziesiątkowane, do głosu dochodzą chorobotwórcze mikroorganizmy. Osłabiona zostaje bowiem, między innymi, ochronna funkcja śluzówki, co oznacza gorsze wchłanianie substancji odżywczych, ale również nieprawidłowo funkcjonuje układ odpornościowy tam zlokalizowany. Dlatego wzmocnij jelita, szczególnie po przebytej ciężkiej kuracji, stosując przez 2-3 miesiące probiotyki (zdrowotne kultury bakterii kwasu mlekowego) o udokumentowanej skuteczności. Wypróbuj też leki homeopatyczne, które możesz stosować profilaktycznie, kiedy przemarzniesz czy masz kontakt z kimś przeziębionym i boisz się zarazić, np. Aconitum, czy Nux vomica. A jeśli często chorujesz, wypróbuj np. Thymulinę, która stymuluje układ immunologiczny długofalowo. Ich działanie nie polega na niszczeniu drobnoustrojów, obniżaniu temperatury czy uśmierzaniu bólu. One tak aktywizują twój organizm, że umie poradzić sobie z infekcją sam. W efekcie choroba nie rozwinie się lub jej objawy ustępują szybciej. Dodatkowo wsparcie układu immunologicznego w zwalczeniu infekcji sprawia, że chorujesz rzadziej. Najlepiej jednak poradzić się lekarza stosującego homeopatię, bo skuteczność terapii wzrasta przy indywidulanym dobraniu leku do objawów choroby oraz ogólnego samopoczucia, także emocjonalnego. Każdy organizm inaczej reaguje na chorobę.

4. Stosuj naturalne antybiotyki 

Czyli przede wszystkim czosnek i cebulę – nie tylko w kuchni. Mają udowodnione naukowo silne działanie przeciwwirusowe i antybakteryjne, a nie szkodzą przy tym jelitom. Kiedy nadchodzi sezon katarów, zrób sobie np. syrop z cebuli. Tradycyjny, naturalny i najtańszy lek zgodny z tym, co rośnie w naszym klimacie. Pokrój dwie cebule, zasyp cukrem, zlej syrop – kiedy się utworzy. Zadziała profilaktycznie, a w razie czego pomoże na kaszel i katar, skróci przeziębienie – zawiera lotne związki o działaniu silnie dezynfekującym i łagodzącym, witaminę C oraz wiele mikroelementów, np. cynk budujący odporność przeciwwirusową.

5. Suplementuj rozsądnie

Podstawowe witaminy odpowiedzialne za prawidłową odporność to D3 i C. Oczywiście, najlepszym ich źródłem byłaby natura. Wit. C obecna jest w największej ilości w papryce, brokułach, jarmużu, natce pietruszki, kapuście, kiwi, mango, mandarynkach, pomarańczach i cytrynach. Witaminę D natomiast najlepiej przyswajamy ze słońca – pod wpływem promieniowania słonecznego w skórze zachodzi jej synteza. Ale… Współczesne warzywa i owoce, ze względu na wyjałowienie gleby i szybkie uprawy, bywają ubogie w witaminy. Z kolei w okresie, kiedy słońca jest za mało, ale też latem – mamy obecnie zbyt mały kontakt z dobroczynnym promieniowaniem słonecznym (przebywamy w zamkniętych pomieszczeniach, stosujemy kremy z filtrem UV). Dlatego wymienione witaminy warto suplementować. Zalecana dawka dobowa D3 dla dorosłych to 2000 jm. Dzienne zapotrzebowanie na witaminę C jest większe niż przewidują polskie normy (na świecie są o wiele wyższe). Dlatego większość Polaków ma niedobór wit. C. Dawkowanie u osoby dorosłej powinno wynosić zatem 500-1000 mg.

6. Reaguj błyskawicznie

Kiedy poczujesz, że coś cię bierze. Musisz się wtedy szybko rozgrzać i spocić, co może zapobiec rozwojowi infekcji. Wypij więc herbatę z sokiem malinowym czy miodem, cynamonem, imbirem. Lub ziołową, np. lipy czy macierzanki – rozgrzewa niezwykle silnie. Skutecznym sposobem jest też, zaczerpnięte z medycyny chińskiej, moczenie stóp w wywarze z imbiru. Dwa centymetry świeżego kłącza gotujesz we wrzątku około 15 minut. Wywar wlewasz do miski, lekko chłodzisz i moczysz w nim stopy. W medycynie chińskiej imbir był zawsze stosowany do wypędzania z ciała zimna i wilgoci, np. po przemarznięciu na powietrzu. Możesz też wziąć gorącą kąpiel, a do wody dodać aromatyczne olejki eteryczne, np. tymiankowy, eukaliptusowy lub lawendowy.

7. Lecz się naturalnie

Jeśli już jednak zachorujesz. Nastąpił wielki powrót do babcinych terapii – zdrowych, bliskich naturze, ekologicznych. Wypróbuj zatem sok z owoców bzu czarnego o silnym działaniu przeciwwirusowym (najlepszy jest domowej roboty). Suchy, uciążliwy kaszel możesz wyleczyć, pijąc kompot z gruszek i migdałów (obranych i ugotowanych razem) – ułatwi odkrztuszanie. Nos udrożnisz i ułatwisz sobie oddychanie, wdychając parę z inhalacji parowej z dodatkiem rumianku, tymianku, olejku miętowego, sosnowego lub z drzewa herbacianego. Zaś ciepłe napary do picia z tymianku, majeranku i krwawnika osuszą wydzielinę i zadziałają przeciwbakteryjnie.

8. Uporaj się ze stresem

To on powoduje osłabienie całego organizmu – także układu odpornościowego. Oczywiście trudno go uniknąć w codziennym życiu, ale na pewno nie warto potęgować lękiem przed zachorowaniem i… złym stosunkiem do infekcji. Ta lekka, przebyta kilka razy w roku, trenuje układ odpornościowy, by się nie nudził i nie szukał poważniejszych wyzwań. Chorujesz, ale i uodparniasz się.Przy kolejnych infekcjach tym samym patogenem będziesz umieć się skutecznie obronić.Kiedy więc już zachorujesz, wsłuchaj się w swój organizm, zrób małą przerwę na odpoczynek. Infekcja bywa sygnałem, że potrzebujesz wytchnienia, co najmniej 8 godzin snu we właściwych porach (optymalnie między plus minus 22 a 6-8). Pozwól sobie na drzemkę w ciągu dnia, odpuść to, co pilne, lecz nieistotne, a skup się na tym, co ważne – może np. zaległa rozmowa z kimś bliskim, trudny problem do rozwiązania, który cię dręczy. Zrelaksowany organizm odzyskuje siły i samodzielnie wraca do zdrowia – czyli do stanu równowagi.

Przeczytaj także:

Jak wzmocnić odporność dietą?

Najlepsze dania wzmacniające odporność? Wypróbuj cztery wyjątkowe przepisy

10 odkryć Agnieszki Maciąg, które zmieniły jej życie

Jak szybko zwalczyć pierwsze objawy przeziębienia?

Duch a odporność – naturalne metody dbania o siebie jesienią

 


Autorka: Dominika Bagińska

Konsultacja – lek. med. Joanna Gzik, pediatra z 35-letnią praktyką zawodową. W swojej pracy łączy elementy medycyny naturalnej, jak homeopatia i zioła. Jest członkiem Polskiego Towarzystwa Homeopatii Klinicznej. Wykładowca z zakresu homeopatii dla lekarzy.


Dieta Podróże

Patelnia stalowa czy aluminiowa? Zalety i wady obu rozwiązań

Redakcja
Redakcja
24 września 2020
Fot. Materiały prasowe

Wśród niezbędnych kuchennych sprzętów znajduje się z pewnością patelnia. Trudno wyobrazić sobie bez niej przygotowywanie codziennych posiłków. Aktualnie wybór patelni jest naprawdę spory, stąd pojawić się może pytanie o to, co wybrać dla siebie i na jaki sprzęt postawić. Niesłabnącą popularnością cieszą się klasyczne patelnie stalowe i patelnie aluminiowe pokryte wewnątrz powłoką nieprzywierającą. Jakie są ich zalety i wady?

Zalety patelni stalowej

Patelnia stalowa to swoista klasyka wśród kuchennych akcesoriów. To często wybierany produkt zarówno przez amatorów, jak i profesjonalnych kucharzy. Nie bez powodu. Patelnie stalowe posiadają kilka bardzo praktycznych zalet:

  • są niezwykle trwałe,

  • są odporne na zarysowania,

  • można ich używać na różnych typach kuchenek i w piekarniku, a także myć w zmywarce,

  • są bardzo odporne na korozję,

  • mają atrakcyjny, klasyczny wygląd, który pasuje do wielu kuchennych aranżacji.

Fot. Materiały prasowe

Zalety patelni stalowej wynikają przede wszystkim z jakości tworzywa, z jakiego są wykonane. Najlepsze są patelnie produkowane ze stali 18/10, która jest wyjątkowo odporna na uszkodzenia mechaniczne. Oznacza to, że patelnia stalowa nie wymaga aż takiej ostrożności i delikatności podczas jej używania. Dobrze zahartowana przed pierwszym smażeniem posiłku patelnia posłużyć może przez długie lata. Warto też pamiętać, że takie naczynie nie wymaga dużego płomienia, jak niektóre inne rodzaje patelni.

Co ważne, patelnie ze stali nierdzewnej często mają wielowarstwowe dno, które składa się z warstw różnej jakości stali i dysku aluminiowego lub miedzianego umieszczonego między nimi. Taka konstrukcja pozytywnie wpływa na oszczędzanie energii i równomierne rozprowadzanie ciepła. Dodatkowo naczynie dłużej utrzymuje wysoką temperaturę. Te wytyczne spełniają chociażby patelnie ze stali nierdzewnej marki Zwilling (Dostępne tutaj: https://www.garneczki.pl/marka/zwilling). Mowa tu o serii Sensation, Base, Vitality Pan oraz Twin Choice. Są one wykonane z dwóch rodzajów stali: 18/10 i 18/0.

Wady patelni stalowej

Pierwsze próby smażenia na stalowej patelni wymagają pewnej cierpliwości. Trzeba przede wszystkim obeznać się tym, jaki płomień dla naszej patelni będzie wystarczający, aby nie przypalić jedzenia lub nie spowolnić czasu przygotowania posiłku przez smażenie na zbyt małym ogniu. Patelnie ze stali nierdzewnej są też dość ciężkie. Szczególnie te, które posiadają wielowarstwowe dno. Do smażenia na takiej patelni potrzeba też nieco więcej tłuszczu, co może być istotną informacją dla osób, które ograniczają go w swojej diecie.

Fot. Materiały prasowe

Zalety patelni aluminiowej z powłoką non-stick

Podobnie jak w przypadku patelni stalowej, również zalety patelni aluminiowej w dużej mierze zależą od samego tworzywa. W związku z tym należy tu wymienić następujące walory patelni aluminiowej:

  • jest trwała, może służyć długie lata,

  • jest dość lekka,

  • dobrej jakości aluminium jest materiałem odpornym na uszkodzenia,

  • szybko się nagrzewa,

  • można ją używać na różnych typach kuchenek,

  • powłoka nieprzywierająca nie wymaga używania dużej ilości tłuszczu,

  • ryzyko przypalenia się potrawy dzięki powłoce nieprzywierającej jest małe.

Fot. Materiały prasowe

Aluminium jest tworzywem, które szybko się nagrzewa. Oznacza to, że oszczędzić można czas poświęcony na gotowanie. Zalety patelni o aluminiowym korpusie i nieprzywierającej powłoce uzależnione są przy tym od tego, z czego ta powłoka jest wykonana. Najlepsze i najtrwalsze są te, które posiadają powłokę tytanową lub kamienną. Patelnia aluminiowa z powłoką non-stick to świetna propozycja dla osób początkujących, które mogą obawiać się, że pierwsze kulinarne próby skończą się przypaleniem potrawy. Takie naczynia do smażenia to dobra opcja dla tych, którzy ograniczają tłuszcz w swojej diecie – wystarczy tylko odrobina, by móc rozpocząć proces smażenia.

Dobrej jakości patelnie aluminiowe o różnych powłokach nieprzywierających posiada w swojej ofercie między innymi holenderska marka Brabantia, która do ich produkcji stosuje dobrej jakości aluminium i wytwarza sprzęt z różnymi rodzajami powłoki. Dodatkowo niektóre patelnie, chociażby te z serii Brabantia Technopro czy Brabantia Tradition, nadają się do mycia w zmywarce.

Wady patelni aluminiowej z powłoką non-stick

W przypadku zastosowania powłoki teflonowej możemy mówić o patelni najmniej odpornej na zarysowania. Wystarczy ostrzejsze narzędzie, żeby uszkodzić powierzchnię, z której wydobywać się mogą potem szkodliwe dla zdrowia substancje. Nie każdą patelnię tego typu można też myć w zmywarce – nie nadają się do tego chociażby patelnie z powłoką kamienną. Ponadto aluminium szybko traci ciepło. Jedzenie przygotowane na patelni aluminiowej nie może zbyt długo czekać na podanie.

Fot. Materiały prasowe

Artykuł sponsorowany


Zobacz także

5 miejsc w Polsce idealnych na mikrowyprawy

Aktywny długi weekend za granicą – najlepsze kierunki

Płatki owsiane - dlaczego warto je jeść? Przepis na owsiankę

Płatki owsiane – zwykłe, górskie i błyskawiczne. Jest wiele powodów, by polubić owsiankę