Macierzyństwo

Pomóżmy dzieciom, których rodzice nie płacą alimentów. Nie można przestać o tym mówić

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
1 marca 2017
Fot. iStock / tzahiV
 

Nie da się zatrzymać tego rozpędzonego koła. Nie da się zatrzymać kobiet, które walczą o pieniądze dla swoich dzieci, które w końcu zdobyły się na odwagę, by mówić głośno o tym, że nie dostają alimentów, że czują się upokarzane prosząc o pieniądze, które należą się ich dzieciom.

Długo siedzieli w ukryciu – zarówno kobiety jak i mężczyźni, bo oni też są, choć w zdecydowanej mniejszości. Długo milczeli, ale w końcu przyszedł czas, by nie piętnować tych, którzy po alimenty wyciągają słusznie rękę, ale tych, którzy unikają ich płacenia. Przyszedł czas, żeby uświadomić wszystkim, że problem niepłacenia alimentów, to problem społeczny, bo od miliona dzieci odwrócili się rodzice, którzy powołali ich na ten świat, którzy powinni wziąć za nie odpowiedzialność. Tymczasem udają, że nic się nie stało, że to już nie ich dzieci. Oczerniają kobiety, że te pieniądze dla nich, na ich widzimisię, a każdy kto ma choć trochę rozumu, wie, że to przykrywka, że nienawiścią do kobiet łatwo żonglować i wykorzystywać także przeciwko własnym dzieciom.

Czekam niecierpliwie na wielką kampanię społeczną, która uświadomi nam wszystkim, że dłużnik alimentacyjny okrada nie tylko swoje dziecko, ale też każdego z nas. Kampanię,  która otworzy oczy pracodawcom zatrudniającym na czarno dłużników, tym wszystkim, którzy ich kryją przed byłymi żonami, partnerkami i komornikami.

Stowarzyszenie Poprawy Spraw Alimentacyjnych „Dla Naszych Dzieci” taką kampanię chce przygotować. Nie ma to być jeden krzyk w chaosie, chcą się do tego przygotować bardzo solidnie. Dlatego też Stowarzyszenie przygotowało ankietę, której stworzeniem zajęła się psycholog Justyna Żukowska- Gołębiewska. Ta ankieta ma pomóc nakreślić profil psychologiczny dłużnika alimentacyjnego. Ma pokazać, kim jest ten, kto wyparł się swoich dzieci, co nim kieruje. Ciebie nie dotyczy? Tak ci się tylko wydaje – podaj ankietę dalej, pomóż przerwać to głuche przyzwolenie na okradanie każdego z nas, bo to my utrzymujemy dzieci tych, którzy alimentów nie płacą.

Ankieta dostępna jest TUTAJ.

Pomóżmy tym dzieciom i ich rodzicom, którzy stają na głowie, by niczego im w życiu nie brakowało… Nie tylko miłości drugiego rodzica.


Macierzyństwo

„Cierpienie uczyni mnie lepszym człowiekiem.” Dlaczego karzemy – siebie i innych ?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
1 marca 2017
Fot. iStock/MATJAZ SLANIC
 

Niektórzy dorośli są podatni na obwinianie się i wyznaczanie sobie kar (za życiowe błędy i niepowodzenia, ale również wtedy, kiedy czują, że nie spełniają swoich, zazwyczaj zbyt wygórowanych oczekiwań). Opracowują własny system, trochę posługując się wiedzą i doświadczeniami z dzieciństwa, trochę niebezpiecznie improwizując z własną psychiką i możliwościami. Mylne jest twierdzenie, że takie „samobiczowanie” dotyczy tylko osób mających problemy psychiczne. Nawet osoby pozornie silne i odnoszące sukcesy na wielu polach (nie tylko zawodowych, ale i osobistych), mogą stosować bolesną, wewnętrzną samodyscyplinę, system nagród i kar, który daje im jakieś poczucie bezpieczeństwa. Dopiero „przewlekłe” karanie siebie jest cechą wielu chorób psychicznych, takich jak zaburzenia osobowości, depresja, czy zaburzenia odżywiania.

Jest kilka, ważnych powodów, dla których karzemy samych siebie.

1. „Zasługuję na cierpienie.”

Podstawowym założeniem w psychologii jest to, że ludzie są na ogół zmotywowani do utrzymywania dobrych, pozytywnych uczuć i eliminowania tych złych. Jednak czasem bywa odwrotnie i potęgujemy negatywne uczucia (na przykład słuchając w kółko tej samej przygnębiającej piosenki). Badania naukowe sugerują, że osoby o niskiej samoocenie są mniej zmotywowane, by eliminować złe nastroje. Dlaczego? Bo czują się bardziej komfortowo z dobrze sobie znanym poczuciem, że na nie zasłużyli. Pozytywne uczucia byłyby niezgodne z ich przekonaniem i osądem samego siebie.

2. „Cierpienie uczyni mnie lepszym człowiekiem.” 

Ból jest czymś więcej niż tylko nieprzyjemnym, fizycznym odczuciem, które sygnalizuje uraz lub chorobę. Posiada również głębokie znaczenie symboliczne: w wielu kulturach uważa się go za sposób „oczyszczania”. Badacze doszli do wniosku, że ból fizyczny może przywrócić nam poczucie sprawiedliwości moralnej. Kiedy się karzemy, dajemy również innym znać, że żałujemy tego, co zrobiliśmy i zmniejszamy zagrożenie karą zewnętrzną. O wiele zdrowsze byłoby oczywiście zastosowanie takich zwykłych, prospołecznych zachowań, jak przeprosiny i zadośćuczynienie.

3.”Mam cierpieć.”

Ludzie czasami wybierają cierpienie, kiedy spodziewają się, że będą cierpieć, nawet jeśli nie zrobili nic złego. Wielu ludzi wierzy, że świat jest sprawiedliwy i uczciwy, więc jeśli cierpią, zakładają, że musieli na to zasłużyć, a przynajmniej, że muszą to znosić. Wiara w to, że rzeczy dzieją się z jakiegoś powodu jest dla nich fundamentem radzenia sobie z życiem.

Zdarza się oczywiście, że karzemy także innych.

Czym jest kara w związku

Kara w relacji dwóch, dorosłych osób, to niebezpieczne narzędzie służące do kontrolowania drugiej strony, do manipulowania i grania na jej emocjach. Karzemy milczeniem, obojętnością, brakiem czułości, ale karzemy również bolesnymi słowami. A także, karzemy fizycznie, kiedy podnosimy zwiniętą pięść. Karzesz swojego partnera, aby „czegoś nauczyć”, aby sprawić, by poczuł się źle, kiedy nie tolerujesz jego zachowania, albo jest ono niezgodne z twoimi oczekiwaniami. Karzesz, kiedy jesteś przez niego zraniona, albo wtedy, kiedy cierpisz z zupełnie innego powodu niż emocje między wami.

Dlaczego karanie w związku jest złe

Ludzie w” dorosłych” związkach nie są dziećmi, a ich relacja nie jest relacją nauczyciel – uczeń. Istotą dojrzałej relacji jest partnerstwo. Kiedy ktoś daje sobie prawo do karania partnera, ​​równowaga jest zachwiana, a współpraca „jak równy z równym” staje się niemożliwa. Jeśli jedna ze stron przyjmie funkcję uczącego i karzącego, wówczas związek będzie odzwierciedlać relację rodzic-dziecko. Karzący będzie rosnąć w siłę, ale także przejmować ciężar odpowiedzialności za zachowanie drugiej osoby. Karany stanie się albo bezsilny i zależny, albo zacznie się buntować.

Rodzaje kar w związku:

– emocjonalna (dystans/komunikat odrzucenia/brak uścisków, pocałunków, seksu)

– zemsta („Wróciłeś z pracy później, to nie pójdę z tobą w niedzielą na obiad do twoich rodziców.”)

Związek to obowiązek poznawania i rozumienia różnic między tobą a twoim partnerem. Zamiast karać – rozmawiaj. To rozmowa zamieni ból (i/czy) dyskomfort spowodowany tym, co się między wami wydarzyło, w okazję by lepiej się poznać i umocnić waszą relację.


Macierzyństwo

Tchibo Cafissimo mini – kompaktowy, funkcjonalny, nowoczesny. Ten wymarzony!

Redakcja
Redakcja
1 marca 2017
Fot. Materiały prasowe

Modne, neonowe kolory, nowoczesny wygląd i kompaktowe rozmiary, a do tego możliwość łatwego przygotowania ulubionych kaw. Wystarczy wcisnąć guzik i marzenie każdego kawosza będzie spełnione. Nowy Cafissimo mini od Tchibo – to właśnie jego brakowało w Twojej kuchni. Od 27 lutego dostępny w sklepach Tchibo i na tchibo.pl.

Koniec nudy. Czas na kolory! Cafissimo mini to przede wszystkim nowoczesny design i prawdziwy szał neonowych kolorów. A do tego niewielkie wymiary, co sprawia, że ta perełka wśród ekspresów znajdzie miejsce nawet w małej kuchni. Ba, wśród nudnych sprzętów będzie prawdziwą ozdobą.

Ulubione kawy z kawiarni – ekspresowo, na dzień dobry!

Nowy ekspres kapsułkowy Tchibo powstał z myślą o ludziach, którzy kochają jak największy wybór rodzajów kaw, które można przygotować szybko, łatwo i przyjemnie. Zastosowano w nim system trzech stopni parzenia. Ekspresowe przygotowanie jednego z trzech rodzajów ulubionej kawy – espresso, kawy filtrowanej i caffe crema, możliwe jest nawet wówczas, gdy rano czeka nas śniadanie w biegu.

Kompaktowy nie znaczy mało funkcjonalny, wręcz przeciwnie – zdejmowana podstawa i składany stolik na filiżanki w Cafissimo mini dają możliwość dopasowania ekspresu do potrzeb, czyli zastosowania dużych kubków (do 13 cm wysokości) i szklanek do latte macchiato. W domowym zaciszu można więc serwować ulubione kawy z kawiarni – takie, które lubisz najbardziej!

Istnieje możliwość doboru stylowych akcesoriów do mini: od filiżanek do espresso i średniej wielkości filiżanek caffe crema aż do dużych kubków do kawy. Miłośnicy latte macchiato i cappuccino nie muszą już rezygnować ze swojej ulubionej mlecznej pianki: dobrany kolorystycznie spieniacz do mleka pozwoli przygotować idealną piankę.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Każdy szczegół jest na wagę kawy!

Wśród kapsułek Cafissimo dostępnych jest 14 różnych smaków kawy – od kaw klasycznych po kawy świata. Hermetyczne zamknięcie sprawia, że za każdym razem doświadczysz pełni smaku i aromatu.

Kawy klasyczne to najlepsze ziarna wyselekcjonowane przez ekspertów Tchibo. Z kolei kawy świata to wysokiej jakości ziarna i wyjątkowe smaki z najbardziej odległych zakątków. Wystarczy jeden przycisk Cafissimo mini, by się tam przenieść. I spełnić marzenie o doskonałej kawie i ekspresie idealnym.

Cafissimo mini, wymiary: ok. 22,3 cm wys. x ok. 18 cm szer. x ok. 30 cm dł.; dostępne kolory: żółty, różowy, zielony, niebieski, czarny i biały

Cafissimo mini


Zobacz także

Matka-singielka „od wszystkiego”. Przebij to… Czy masz tę supermoc?

Gala finałowa kampanii i konkursu „Położna na medal”

Kroki milowe twojego dziecka w wieku 12-18 miesięcy