Macierzyństwo

Bolek i Lolek. Zaproś dziecko do udziału w niezwykłych przygodach braci

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
4 maja 2016
Fot. Pixabay / dassel / CC0 Public Domain
 

Bolek i Lolek. Chyba nie znajdzie się ktoś, kto nie widział choć raz przygód dwójki braci. Ta kultowa bajka, ściągała przed wieloma laty rzeszę dzieciaków przed telewizory. I nie można się temu dziwić, skoro ciekawe pomysły i niezwykłe zdarzenia, których uczestnikami byli Bolek i Lolek, bawiły i nadal bawią rzeszę młodszych i starszych osób.

Seans przed telewizorem w towarzystwie pomysłowych chłopaków, to nie jedyny sposób na spędzenie z nimi czasu. Tak się składa, że różne, a jednak tak samo wciągające przygody Bolka i Lolka, zachęcają nas, czytelników, do zajrzenia w bogate stronice książek. Warto poświęcić im czas, bowiem nic nie uczy, bawi i zbliża rodziców i ich pociechy, tak, jak czas przy wciągającej książce. Zdecydowanie, będziecie mieli o czym rozmawiać!

Czytaj i rozmawiaj o tym, co było czytane

Powody, dla których warto czytać książki i uczyć tego samego dzieci, są powszechnie znane. W skrócie warto przypomnieć, że wspólne czytanie, ma niebagatelny wpływ na poszerzenie zasobu słownictwa, uczy prawidłowego formułowania myśli w zdania, uczy słuchać ze zrozumieniem, rozwija wyobraźnię, pozwala poznać świat.  Dziecko zyskuje umiejętność uogólniania, porównywania i wnioskowania, stymuluje rozwój emocjonalny, rozwija wrażliwość i empatię, buduje bliskość, gdy czytanie odbywa się wspólnie z rodzeństwem czy rodzicami…

Ważne jest także co czytamy dzieciom. Warto kształtować ich umysły od najmłodszych lat dobrze dobraną lekturą, która także wyciszy, odstresuje i rozbawi.

Bolek i Lolek. Dlaczego wciąż ich kochamy?

Tych dwóch trzpiotów kochamy miłością nieustającą, choć mają już sporo lat. Ciągłe zamiłowanie do ich przygód, oraz fakt, że Bolek i Lolek nie funkcjonują jedynie jako element wspomnień starszego pokolenia, a babcie włączają i czytają chętnie swoim wnuczętom właśnie tę bajkę, sprawia, że jest ona wyjątkowa.

Dlaczego nie pokryła się ona kurzem i nie została zapomniana kosztem nowoczesnych, edukacyjnych, bogatych w efekty i współczesną animację bajek? Bo przecież Bolek i Lolek przedstawiają uniwersalne wartości, które nie przemijają. W prosty i ciekawy sposób przedstawione przygody widziane oczami braci śmieszą i delikatnie wzruszają. Niezmiennie lubimy w nich psoty i braterskie oddanie, bo przecież Bolek bez Lolka… to nie mogłoby się udać!

Szalone pomysły, które rodzą się w niesfornych główkach, szybko są przekładane najdziwniejszymi sposobami na życie codzienne urwisów i ich rodzinki. Oj, nie ma mowy o nudzie, gdy bracia dzień po dniu, stawiają czoła nowym wyzwaniom, rozwiązują zagadki, tłumaczą na dziecięcą logikę to, czego doświadczają. Bracia posiadają różne cechy osobowości, są indywidualistami co widać ich działaniu, jednak potrafią mimo różnic współpracować i osiągnąć zamierzony cel.

Nowe przygody Bolka i Lolka. Domowi odkrywcy

Zupełnie nowe opowiadania o przygodach niesfornego duetu, który szalonymi  przygodami nie pozwala na nudę. Jak wiadomo, bracia nigdy się nie nudzą!

Bolek i Lolek

Fot. Materiały prasowe

Spróbujcie wraz z bohaterami znaleźć odpowiedzi na niecodzienne pytania. Jakie zwierzę lubi podkradać kanapki? Jakie skarby można znaleźć w ogródku? Do czego przydają się nowe buty? Kto może wyłonić się z jeziora? I jak sprawić, żeby nagle w lodówce pojawił się ulubiony sernik? W domu i na podwórku, w mieście i na wsi – Bolek i Lolek zawsze świetnie się bawią. A czytelnicy cieszą oko charakterystycznymi rysunkami, które od razu kojarzą się z dwójką naszych bohaterów. Duża czcionka i ciekawe obrazki ilustrujące treść książek z serii o braciach, zachęcają młodsze dziec, które wkraczają w świat samodzielnego czytania do ćwiczenia tej ważnej i niełatwej umiejętności.

Bolek i Lolek z telewizora

Bolek i Lolek

Fot. Materiały prasowe

Wielki powrót Bolka i Lolka, którzy zerkają ciekawie na nas nie tylko z ekranu telewizora, ale i kart książek. Gdy na ekranie telewizora pojawiała się wieczorynka, wszystkie dzieci siadały przed telewizorami. Nie można było przegapić tych przygód, a teraz tym łatwiej mieć czas pod kontrolą, bo po nowe przygody braci, możecie sięgnąć zawsze wtedy, gdy zapragniecie przenieść się w kolorowy, dziecięcy świat.

Bolek i Lolek. Łowcy tajemnic 

Bolek i Lolek

Fot. Materiały prasowe

Bolek i Lolek przedstawiają kolorowe, rysunkowe zgadywanki, które pokocha każde dziecko. Rozwiązywanie łamigłówek na różnych poziomach trudności to prawdziwa frajda! Edukacyjna książeczka z zadaniami jest idealna, by zabrać ją w podróż lub bawić się nią w domu. Pięknie i starannie wydana, bogato ilustrowana i wspaniale motywująca dzieciaki do intelektualnych potyczek. Wraz z Bolkiem i Lolkiem, zaproś dziecko do ćwiczenia spostrzegawczości, nauki liczenia czy rozróżniania kształtów i kolorów. Nie może być lepszego treningu dla młodego odkrywcy, jeśli nie z ulubionymi bohaterami.

Pozwólcie dzieciakom dotknąć kawałka swoich wspomnień i sami oddajcie się magii chwili, podczas wspólnej lektury czy łamigłówek. Koniecznie spróbujcie dojrzeć w zachwyconych oczach dzieci, samych was, którzy z takim samym zapałem czekali na spotkanie z Bolkiem i Lolkiem.


 

Wpis powstał we współpracy z wydawnictwem Znak Emotikon


Macierzyństwo

5 wielkich mitów psychologii popularnej. Wiara w nie to absurd!

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
4 maja 2016
5 wielkich mitów psychologii popularnej. Wiara w nie to absurd!
Fot. iStock / Todor Tsvetkov
 

W psychologii, zwłaszcza tej rozpowszechnianej przez media, roi się od absurdów. Prawd niepopartych żadnymi badaniami, które traktujemy jako oczywiste i pewne. Warto je poznać zanim uwierzymy, że muzyka Mozarta pomoże naszym dzieciom, przeciwieństwa się przyciągają, a kobieta i mężczyzna komunikują się w zupełnie różny sposób.

MIT PIERWSZY: Większość ludzi wykorzystuje tylko 10 proc możliwości swojego mózgu

To fałszywe przekonanie jest popularne nawet wśród studentów wyższych uczelni. W jednych z przeprowadzonych badań jedna trzecia studentów psychologii na pytanie : „Jak sądzisz, jaki procent potencjalnej mocy mózgu wykorzystywany jest przez człowieka”, odpowiedziała: dziesięć.  Dlaczego jednak badacz mózgu musi zakwestionować tę teorię? Argumentów jest wiele. Przede wszystkim nasz mózg został ukształtowany przez dobór naturalny. Rozwój i działanie tkanki mózgowej jest kosztowne. Narząd ten stanowi zaledwie około 2 procent masy ciała, a pobiera ponad 20 proc wdychanego tlenu. Jest mało prawdopodobne, by w toku ewolucji mógł powstać jakikolwiek organ tak kosztowny, a wykorzystywany jedynie w jednej dziesiątej.

Badania pokazują także, że jeśli jakikolwiek region mózgu zostanie zniszczony wskutek udaru albo urazu głowy, zawsze prowadzi to do poważnego upośledzenia funkcjonowania. Z kolei eksperymenty polegające na elektrostymulacji poszczególnych obszarów mózgu nie doprowadziły do odkrycia jakichkolwiek „wyciszonych obszarów”.

MIT DRUGI: Muzyka Mozarta stymuluje rozwój inteligencji u niemowląt

Przekonanie to zrodziło się w 1993 roku, gdy w prestiżowym magazynie „Nature” ukazało się artykuł, w którym trzej badacze z uniwersytetu w Kalifornii opublikowali wyniki swoich badań. U studentów, którzy przez 10 min słuchali jednej z sonat Mozarta zaobserwowano– na podstawie testów polegających na składaniu i cięciu kartek– znaczną poprawę w zakresie rozumowania przestrzennego w porównaniu z tymi, którzy słuchali taśm relaksacyjnych albo wsłuchiwali się w ciszę.

Z badań jednak nie wynikało, jakoby pod wpływem muzyki dochodziło do długotrwałej  poprawy zdolności przestrzennych, a tym bardziej usprawnienia inteligencji. Trudno też porównywać studentów z niemowlętami. Przekonanie o wpływie muzyki Mozarta na niemowlęta rozprzestrzeniło się w oparciu o mechanizmy doskonale znane z gry w głuchy telefon– informacja uległa zniekształceniu i uogólnienie. Żadne wyniki opublikowanych badań nigdy nie dotyczyły wpływu muzyki Mozarta na dzieci znajdujące się jeszcze w łonie matki.

MIT TRZECI: Kryzys wieku średniego to powszechna przypadłość

Nie. Jak się okazuje ludzie dokonują analizy życiowych celów i priorytetów, a także przeżywają kryzys niemal na każdym etapie życia, o czym świadczą choćby zawirowania emocjonalne nastolatków. Co więcej za „symptom kryzysu średniego” uznaje się tak różne zachowania– od zmiany pracy poprzez kupno samochodu do rozwodu– że łatwo znaleźć dowody na jego istnienie.

Okazuje się też, że to nieprawda, że najczęściej rozwodzimy się w wieku średnim. Najwięcej rozwodów jest po pięciu latach małżeństwa, gdy ludzie mają po trzydziestce. Co więcej osoby w przedziale wiekowym 40 – 60 według we wszystkich badaniach i sondażach twierdzą, że mają lepszą kontrolę nad swoim życiem i lepsze samopoczucie niż dekadę wcześniej.

MIT CZWARTY: Najczęstszą przyczyną choroby wrzodowej ( a może jedyną) jest stres

Ten pogląd zawdzięczamy Zygmuntowi Freudowi i jego uczniom, którzy szukali przyczyny powstawania choroby w konfliktach psychologicznych. W 1996 roku obalono tę tezę. Najgroźniejsze są złe nawyki żywieniowe, zły styl życia, a dopiero potem stres.

MIT PIATY: Przeciwieństwa się przyciągają, zwykle zakochujemy się w ludziach, którzy się od nas różnią

To mit szczególnie rozpowszechniany w filmach. Facet z wyższych sfer zakochuje się w pokojówce, bogaty biznesmen w prostytutce, skryty, zimny drań w słodkiej istocie. Jednak dziesiątki badań pokazują, że pary częściej tworzą ludzie o podobnych cechach osobowości. Na przykład typ A ( osobowość szorstka, agresywna, asertywna) wybiera na partnera też typ A. Ta sama reguła obowiązuje w przyjaźni– szukamy podobieństw.

Podobieństwo cech osobowości to nie tylko dobra podstawa do przewidywania, jak będą wyglądały pierwsze spotkania, ale też do tego, żeby stwierdzić, że ewentualny związek będzie trwały i szczęśliwy.

C.D.N.


Na podstawie książki „50 wielkich mitów psychologii popularnej” Scott O.Lilienfeld, Steven Jay Lynn, John Ruscio, Barry L.Beyerstein


Macierzyństwo

Bolesne blizny „na życiu”. Niekochane córki żyją inaczej

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
4 maja 2016
Niekochane córki żyją inaczej
Fot. iStock / ChamilleWhite

Każda ludzka historia jest inna, każde dzieciństwo pozostawia w nas po sobie ślady. Te dobre i te złe. Rola rodziców w naszym życiu jest bezsprzeczna, rola ich miłości albo jej braku kluczowa dla naszego dorosłego życia. Co się dzieje, jeśli córka wzrasta w poczuciu, że jej mama jej nie kocha i nie wspiera? Rysują się blizny, które zostają na zawsze.

Twarz matki jest z reguły tym pierwszym, najbliższym obrazem w naszym życiu. Już w okresie niemowlęctwa i wczesnego dzieciństwa, matki i córki zawiązują między sobą relację. Jeśli matka jest kochająca i gotowa stanowić oparcie, dziecko wzrasta w poczuciu, że jest kochane i akceptowane, godne miłości. Jeśli jest inaczej, dziewczynka zmaga się z poczuciem odrzucenia. Jej dorosłe relacje i emocje naznaczone są z reguły siedmioma, bolącymi „bliznami”.

Niekochane córki żyją inaczej

1. Brak pewności siebie

Niekochana córka nie wie, że można ją kochać, że jest warta uwagi i uczucia. Może wzrastała „przezroczysta”, ignorowana przez najbliższych, albo poddawano ją ciągłej krytyce. Głos w jej głowie podpowiada jej to, co mówiła jej matka. Że nie jest mądra, piękna, miła, „warta”… To przeświadczenie determinuje jej decyzje i umniejsza jej talent, osiągnięcia. „Niekochane” córki często mówią o uczuciu, że jeśli odniosły w życiu jakiś sukces, to mają przekonanie, że na niego nie zasługują, że to zwykłe „oszustwo”, które w końcu wyjdzie na jaw.

2. Brak zaufania

Córki niekochających matek mają problemy z przyjmowaniem życzliwych uczuć. Nie wierzą w bezinteresowną sympatię. Zadają sobie pytania: „Dlaczego ona/on się ze mną przyjaźni?” Nie wierzą, że same w sobie mogą być dla kogoś wartościowym kompanem. Boją się, że bliska osoba prędzej czy później zdradzi, zawiedzie zaufanie, a potem zaśmieje się prosto w twarz. I jeszcze, wymagają stałego potwierdzania swojej wartości.

3. Trudności ze stawianiem granic

Wiele córek miotając się między potrzebą matczynej uwagi a jej brakiem, a może i ciągłą nieobecnością samej matki, zostaje „ męczennicami” w dorosłych relacjach. Nie potrafią postawić granic potrzebnych w zdrowym i emocjonalnie stabilnym związku. Wiele z nich ma problemy z utrzymaniem „kobiecych” przyjaźni, a zdecydowana większość nie potrafi powiedzieć „nie”. Duża grupa „niekochanych” córek ma w dorosłym życiu pragnienie relacji tak intensywnej, że druga osoba szybko się z niej wycofuje.

4. Trudności z samooceną

To błędne, fałszywe postrzeganie siebie może dotyczyć wielu sfer, także wyglądu. Wiele kobiet z ogromnym zaskoczeniem odkrywa, że dla kogoś innego są piękne, mądre czy zdolne.

5. Unikanie

Brak pewności siebie ustawia „niekochaną córkę” na pozycji defensywnej. Unika ona związków czy innych, głębszych relacji z ludźmi z obawy przed zranieniem. Lęk przed emocjonalnym cierpieniem i złym związkiem jest większy niż potrzeba miłości i odnalezienia wartościowego partnera. Niestety, takie unikanie, strach i nieufność skutecznie utrudniają nawiązanie relacji z kochającymi i wspierającymi osobami, których przecież, „niekochana” tak bardzo potrzebuje.

6. Nadwrażliwość

Niekochana córka jest bardzo często olbrzymim „wrażliwcem”. Ta wrażliwość posunięta „do granic” przeszkadza jej niekiedy normalnie funkcjonować. Bywa, że nawet niewinne komentarze ranią ją do głębi, powodując skojarzenia z bolesnymi słowami zasłyszanymi w dzieciństwie. Niekochane córki to również „myślicielki”, analizujące każdą sytuację wielokrotnie i odnajdujące zawsze „dziury w całym”.

7. Powielanie granic i schematów z dzieciństwa w dorosłych relacjach

Niekoniecznie dobrze, ale bezpiecznie jest nam w tych schematach, które znamy i z tymi osobami, które ranią nas w sposób, który znamy… Wchodzenie w toksyczne związki i wiązanie się z toksycznymi ludźmi to czasami efekt nieświadomego powielania dobrze znanych relacji.

Przywiązanie a miłość to dwie różne sprawy. Układ między córką a niekochającą matką wiąże czasem nie tyle dosłownie (nie potrafimy się z niego „wyplątać”), ale także rzutuje na nasz stosunek do innych, z którymi chciałybyśmy stworzyć dobry, udany związek. Terapia staje się wówczas najlepszą drogą ratunku.


Źródło: Psychology Today


Zobacz także

In vitro to nie widzimisię. To moje pieniądze, moja decyzja i mój wybór. To często ostateczność

Nieperfekcyjna mama: „Macierzyństwo nauczyło mnie najważniejszego, że będąc nieperfekcyjną, też można być szczęśliwą"

„Macierzyństwo nauczyło mnie najważniejszego, że będąc nieperfekcyjną, też można być szczęśliwą”

"W imieniu dzieci skazanych na życie". List Agaty Komorowskiej

„W imieniu dzieci skazanych na życie”. List Agaty Komorowskiej