Lifestyle

Spotify

Midoblog
Midoblog
18 lutego 2016
 

Czy zebra może stracić paski? Jakie pytania zadaje dociekliwy mrówkojad? I kim jest Dziobak?

Ostatnie zasypianie kończymy właśnie słuchaniem bajek. Dzięki Bogu, nie wylądowaliśmy na końcu świata i dociera tu internet. Z pomocą przychodzi nam spotify. Z aplikacją tą zaprzyjaźniłam się już jakiś czas temu. Na początku oczywiście korzystałam z dostępu darmowego, z czasem wprowadzono dostęp rodzinny i dzięki temu mam dostęp do wszystkiego bez reklam. Te reklamy niby nie są uciążliwe, jednak z czasem, zwłaszcza przy zasypianiu mogą znacząco utrudniać życie.

W aplikacji tej znajdziecie dokładnie wszystko.

BAJKI

ale nie tylko. Ogólnie znajdziecie bogata ofertę audio book’ów. Wystarczy wpisać w wyszukiwarce hasło „polska wersja językowa”. Jedynym minusem słuchania audio book’ów na spotify, jest fakt, że aplikacja nie zapamiętuje, w którym momencie skoczyliśmy słuchanie. Ale szczerze, jak dla mnie to nie stanowi żadnego problemu. Zreszta i tak najwiecej to bajek słuchamy, ale to oczywiste.

IMG_4768 (1)

SZUM

Ostatnio byli z nami na weekend znajomi, którzy do usypiania dziecka używają suszarki. Ogólnie określane jest to mianem „białego szumu”. I jakie było moje zdziwienie, gdy odkryłam, że na spotify znajdziecie sporo utworów do wyboru, wystarczy wpisać „baby sleep” czy też „white noise”.  Wówczas możecie znaleźć szumy zarówno naturalne, jak i generowane syntetycznie. Żałuje, ze w tamten weekend nie wpadłam na pomysł, by poszukać tego dla znajomych. Jest to na pewno o wiele łatwiejsza forma, jak nie najłatwiejsza, dostępu do szumów – zwłaszcza na wyjeździe, bo przecież smartfon towarzyszy nam (praktycznie) zawsze.

KOŁYSANKI, PIOSENKI i oczywiście RYBKA MINI MINI

to nasz priorytet, jeżeli chodzi o załączanie spotify. Ann to po prostu uwielbia. Poza tym, nie potrzebujemy kupować żadnych płyt i w każdej chwili mamy dostęp do ulubionych utworów.

IMG_4770 (1)

Coś dla mnie….

Po pierwsze „Listy przebojów”, których słucham w każdej wolnej chwili, a zwłaszcza podczas sprzątania – dzięki temu jestem na czasie i wiem czego się słucha. Kiedy jestem wymęczona, padnięta i mam doła, jak krater, klikam w „nastrojowa” i znajduję wszystko, czego mi potrzeba. Oprócz tego znajdziesz tu kategorię party, pop, trening, rock czy też alternatywna, country, metal. Więc naprawdę jest w czym wybierać. A jeżeli jesteś kobietą, okey mężczyzna też wchodzi w grę, w każdym bądź razie osobą ćwicząca w domu, możesz zajrzeć do zakładki trening. Ja teraz jestem na przymusowym odpoczynku od crossfit (niestety), więc staram się tu, w górach, wykonywać treningi. I tym razem spotify sie przydał – rownież muzykę trening crossfit tu znalazłam.

IMG_4766 (1)

IMG_4767 (1)

Jednym słowem – dla każdego coś miłego. I zapewniam Cię, że odkryjesz w tej aplikacji jeszcze wiele więcej.

A teraz już odpływam, słuchając „do snu”….


Lifestyle

PIASKOWY WILK i PRZYGODY DZIESIĘCIU SKARPETEK

Midoblog
Midoblog
6 czerwca 2016
 

Nasza biblioteczka wzbogaciła się o kolejne dwie pozycje. Książki całkiem różne, ale obydwie zasługujące na zakup, a już na pewno uwagę.

imageZacznę od tej poważniejszej – „Raz, dwa Trzy. Piaskowy Wilk”. To trylogia, o której nigdy wcześniej nie słyszałam.

Bohaterką książki jest mała dziewczynka Karusia, którą na co dzień dręczą trudne pytania. W tych trudnych momentach ucieka na plażę do Piaskowego Wilka. To on zawsze ją wysłuchuje, znajduje czas na zabawę i rozmowę. Karusia zadaje bardzo podobne pytania do tych, które nie raz słyszę od Ann – „dlaczego wszyscy wciąż pracują?”, „co to znaczy za chwilę?”, „kto mnie potrzebuje?”, „co to jest śmierć?”.

Co więcej, w portrecie rodziców Karusi możemy odnaleźć samych siebie – nigdy na nic nie starcza nam czasu, wciąż jesteśmy czymś zajęci i na wszystko odpowiadamy „zaraz”.

Piaskowy Wilk pomaga dziewczynce pokonać także strach przed ciemnością, potworami. Raz jest statkiem, raz ciszą, innym razem potrafi narobić wiele hałasu. Wszystko zależy od nastroju Karusi. W trudnych dla niej chwilach, nie mówi jej, co ma robić, ani jak ma postępować. Po prostu wczuwa się w psychikę dziewczynki i odczuwa to co ona, a poprzez swoje postępowanie pokazuje, że jej lęki i obawy nie mają podstaw.

Czy jest tylko wytworem dziecięcej wyobraźni? Zapewne tak. Jednak czytając tę książkę, sama zamarzyłam o kimś, kto by mi pomógł wyjaśnić zawiłości tego świata. Kto znałby odpowiedź na wszystkie pytania… kogoś, kto przypominałby mi na co dzień, jak to jest być dzieckiem…

„- Nie, ale zdaniem taty i mamy to ja w ogóle za dużo wierzgam i kopię – powiedziała Karusia. – W każdym razie przy stole.

– No pewnie! Za dużo! – parsknął Piaskowy Wilk. – Łatwo im mówić! Są dorośli i już zapomnieli!

– Że niby co zapomnieli? – spytała Karusia.

– Że jak się rośnie, to w całym ciele wierzga coś i bryka bez opamiętania. Jak popopopopcorn! – powiedział Piaskowy Wilk. – Ty to wiesz i ja, i każda najmniejsza żabka. Ale dorośli, oni już nie rosną i zapomnieli, jakie to uczucie!”

Piaskowy Wilk to symbol mądrości, nieskrępowania, ciepła i dobroci. Myślę, że dzięki temu właśnie, nie jest to tylko propozycja dla dziewczynek, ale również dla chłopców. My od razu kupiliśmy całą trylogię, która składa się z PIASKOWY WILK, PIASKOWY WILK I ĆWICZENIA Z MYŚLENIA, PIASKOWY WILK I PRAWDZIWE HISTORIE.

imageDruga książka rozbawia i rozpromienia. To książeczka o skarpetkach – „Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek (czterech prawych i sześciu lewych)” . Każde opowiadanie jest zwięzłe, idealne do wieczornego czytania.

Chyba w każdym domu pojawiła się historia znikającej skarpetki – lewej czy też prawej z danej pary. No tak, bo każda skarpetka jest odpowiednio prawa albo lewa i, jak się okazuje, ma to znaczenie (bynajmniej dla skarpetek). Historyjki napisane są ze smakiem, przepełnione emocjami, nasycone humorem.  Dodatkowo, w niesamowicie umiejętny sposób, autorka przemyca wartości. Skarpetki, które wybierają wolność od codzienności, nudy i rutyny, wcale nie uciekają od odpowiedzialności. Wręcz przeciwnie. Czasem ucieczka wiąże się z powrotem na stopę bezdomnego czy też do łazienki, a w konsekwencji na stopę chorego dziecka. Jedna ze skarpetek ratuje kotka, inna pięć osieroconych myszek.

Książka idealnie napisana dla młodego odbiorcy, który nie może doczekać się kolejnego opowiadania. Pozycja, która poprzez zabawę uczy.  „Od tego dnia skarpeta – nazywana doktorem Skarpetą (…) rozbawiała chore dzieci w szpitalu. (…) No i co na to powiecie? Znacznie szybciej wracały do zdrowia. Bo w tym starym powiedzeniu, że „śmiech to zdrowie” jest bardzo dużo prawdy. Nie ma powiedzenia „nuda to zdrowie”, no niestety…”

image

image

image

image

Do następnego!


Lifestyle

Szary Domek

Midoblog
Midoblog
8 lutego 2016

Jako dziecko nie kojarzę, żebym lubiła czytać. Raczej wręcz przeciwnie – czytanie kojarzyło mi się z przymusem sięgania po lektury, przy których najczęściej zasypiałam. Do dziś pamiętam, jak po kilku stronach „W pustyni i w puszczy” najzwyczajniej w świecie „odpływałam”. Powoli zaczęło się to zmieniać z wiekiem i zapewne z tym, że byłam coraz bardziej świadoma tego, co chcę czytać, a nie to, co mi ktoś narzuca. Jedyny okres, który najzwyczajniej w świecie pochłaniałam z zapartym tchem, to literatura wojny i okupacji. Może – na pewno dlatego, że był szczery i prawdziwy do bólu. Dziwne, ale nie lubię fantastyki, romansów, czy też powieści. Wolę przeczytać coś, co daje mi do myślenia, co mogę odnieść do rzeczywistości, co więcej coś, co może mnie  czegoś nauczyć. (Pewnie w taki sposób również przejawia się mój umysł ścisły).

Nasza domowa biblioteczka Ann się powiększa. Szukam pozycji książkowych z przesłaniem. Tak wiem, z każdej bajki wypływa jakiś morał, ale ja nie o tym. Chodzi mi o to głębsze dno, o mądrość, o piękno wewnętrzne, o empatię. Ciężko to nawet teraz ubrać mi w słowa. Ale myślę, że jeżeli sięgnięcie po pozycję, o których tu wspominam, sami zrozumiecie.

W naszym zbiorze pojawiła się kolejna – „Szary Domek”. Książka pożyczona, ale już przeze mnie poszukiwana – Ann chciałaby ją dostać od Zajączka.

image

„Szary domek” autorstwa Katarzyny Szestak wywarł na mnie ogromne wrażenie. Jest po prostu piękną, ciepłą książką. A historia Szarego Domku –  bajeczna. Szczerze przyznam, że wszelkie słowa nie są w stanie oddać, co czuję, kiedy ją czytam, co tak naprawdę spowodowało, że doczytywałam historie, nawet jak Ann już głęboko spała. Jak ja to mówię – czyta się ją od tak, po prostu, kartki obraca się jedna za drugą, nie myśląc ile czasu nam to zajmuje. Zresztą co tam czas. Autorka swoimi opisami wprowadziła mnie w taki stan, że czasem miałam wrażenie, że dokładnie widzę, jak Domek wygląda w środku, a nawet czuję zapach deszczowej herbaty.

image

Opowiadania są przepełnione ciepłem, spokojem, dobrocią. Szary Domek poszukuje mieszkańca, prawdziwego przyjaciela. Mizernie wygląda, bo tęskni… tęskni za kimś bliskim. Autorka wspaniale ukazuje jego uczucia.

Opowieść uczy odpowiedzialności za drugą istotę, a co więcej pokazuje, jak różni jesteśmy, jak różne istoty są dookoła nas. Akceptacja odmienności nawet dla nas dorosłych bywa trudna, a co dopiero dla dzieci. Pojawia się więc Noc, która, kiedy tylko pojawia się w Domku, odpoczywa i śpi. I srebrny wilk, który jest artystą i pisze piękne wiersze, także o Domku, jednak potrzebuje wolności i lasu. Zjawia się również wiedźma, jednak pobliscy mieszkańcy się jej boją, bo jej nie znają, więc przepędzają ja z Domku. I gdyby nie ostatni mieszkaniec – Niszczydom, Domek nigdy nie przekonałby się kto jest tuż obok niego, a właściwie, kto od zawsze mieszka w nim….

image

Tej nocy do Szarego Domku przyszło szczęście. I wcale nie z powodu czterolistnej koniczynki czy guzika albo nawet podkowy. Przyszło, bo Domek miał najlepszych na świecie przyjaciół”

P.S. Książka „Szary Domek” otrzymała nagrodę w konkursie „Piórko 2015. Nagroda Biedronki za książkę dla dzieci” pod honorowym patronatem pana Marka Michalaka, Rzecznika Praw Dziecka. Więcej na stronie piorko2015.