Listy do redakcji

„Córeczko kochana, otaczaj się dobrymi ludźmi. Znajdź prawdziwych przyjaciół”. Akcja „List do dziecka”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
1 czerwca 2016
Fotomontaż istock / Pixabay CC0
 

Córeczko kochana, dziś jest Twoje święto!

Kiedy urodziłam Cię, to byłaś taka malutka, bezbronna i przytulona do mojego serca… Pokochałam Cię córeczko i  w jednej sekundzie stałaś się całym moim światem i wielką miłością! Takie chwile pamięta się do końca życia!

Leżałaś w inkubatorze, bo byłaś chora i słaba… Choć sama byłam w kiepskim stanie,  to odwiedzałam Cię codziennie. Siedziałam przy Tobie, śpiewałam, mówiłam do Ciebie i płakałam, bo tak bardzo chciałam Ciebie przytulić, pocałować…

Czas tak szybko mija. Pamiętam okres rehabilitacji i Twój płacz. Później już było tylko lepiej, rosłaś i rozwijałaś się prawidłowo. Pamiętam Twój pierwszy ząbek, pierwsze słowo, pierwszy kroczek… Pamiętam Twój pierwszy dzień w szkole, pierwszy wierszyk i chwile wzruszenia w tak ważnych dla Ciebie i dla mnie chwilach. Skończyłaś szkołę podstawową jako najlepsza uczennica, a ja byłam i jestem tak bardzo dumna, szczęśliwa i wzruszona! Zaczęłaś gimnazjum, a w zasadzie jesteś w tej chwili już na półmetku i przerosłaś mamę. Moje bardzo ambitne i pracowite dziecko. Potrafisz oglądać program w telewizji, uczyć się i rozmawiać ze mną. Jak Ty to robisz??

Kiedy w końcu już się kładziesz spać to przychodzę, patrzę na Ciebie i uwierzyć nie mogę, że mam takie kochane i wspaniałe dziecko. Rzadko masz kary, bo w sumie to bardzo grzeczne dziecko z Ciebie 😉

Jednak córeczko moja wybacz mi, że czasem matka nakrzyczy w nerwach.  Każdy ma swój gorszy dzień. Ty też jesteś uparta i posprzeczamy się niekiedy, ale na krótko, bo za chwilę razem oglądamy film lub idziemy na spacer. Uwielbiamy wspólne rozmowy, jeździć na zakupy, gotować razem obiadki, zajadać się czekoladą o północy (ciii ja jem bardzo mało ;)) śmiać się do łez, czy grać w scrabble. Wszystkie te chwile koduję i zachowuję głęboko w sercu, bo tak szybko ten czas płynie, że nie zauważyłam nawet, kiedy z małej dziewczynki stałaś się nastolatką. Uwielbiasz fotografować i grać w siatkę.  Jesteś wrażliwa i czuła, mądra, śliczna  i z pasjami! Jesteś moją najukochańszą córeczką!

Kochana moja życzę Ci, żebyś była zawsze szczęśliwa i uśmiechnięta, odważna i dobra, silna i zdrowa. Otaczaj się dobrymi ludźmi. Znajdź prawdziwych przyjaciół, którzy zawsze z Tobą będą tak jak ja w trudnych i radosnych chwilach. Czerp  z życia jak najwięcej, baw się,  ucz się i odnoś sukcesy. Pamiętaj, że ja zawsze z Tobą będę i we wszystkim Cię wesprę. Dziękuję, że jesteś!!! Dziękuję za wszystko!!!

Kocham Cię!!!

 

Twoja mama Gr


„Kochana córeczko, najdroższy synku, chcę ci powiedzieć, że…”.
„List do dziecka” – nasza nowa akcja na Dzień Dziecka z super nagrodami

AKCJA DD BANER DO LISTOW

Co trzeba zrobić?

„Napisz list do swojego dziecka (dzieci) i prześlij go do nas. To może być podziękowanie, dobra rada, a może powiedzenie tego, co nie przechodzi przez gardło ze wzruszenia w ważnych dla was momentach. Wszystko co tylko chcesz i czujesz. Miłość rodzica bywa trudna, a rodzicielstwo to jedno z najbardziej bogatych (i w upadki i wzloty) doświadczeń w życiu. To może być list „na tu i teraz” lub taki, który chciał(a)byś, żeby twoje dziecko przeczytało w przyszłości. Czasem taki list do bliskiej osoby pomoże nie tylko jej, ale też tobie.Wszystkie listy opublikujemy. Wybrane nagrodzimy!”. ♥WEŹ UDZIAŁ W ZABAWIE TUTAJ ♥

Zobacz wszystkie listy biorące udział w akcji


Listy do redakcji

Nim obudzę moje dzieci, pomyślę o tych, którym dzisiaj rodzice nie złożą życzeń…

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
1 czerwca 2016
Fot. Unsplash / CC0 Public Domain
 

Mój syn odrabiał wczoraj zadanie domowe. Miał napisać, które z praw dziecka uważa za najważniejsze. Wybrał trzy:

„Każde dziecko ma prawo mieć mamę i tatę”

„Każde dziecko ma prawo do opieki medycznej”

„Każde dziecko ma prawo, by mieć własne miejsce w domu”

Dzisiaj Międzynarodowy Dzień Dziecka i myślę sobie – jaki banał. Rodzice, lekarz, dom. Tak oczywiste rzeczy, że aż trudno nazwać je prawem, a co więcej przywilejem. Masz dziecko, więc jesteś rodzicem, dajesz mu schronienie i dbasz o jego zdrowie…

Gdyby tak było zawsze? Myślę dzisiaj o tych wszystkich dzieciach, którym odmówiono tych praw. O tych dzieciach, których dzisiaj nie obudzi z uśmiechem rodzic składając życzenia, wzruszając się i wręczając choćby najmniejszy podarunek. Bo przecież nie o prezent tu chodzi, ale o czas. Ten wspólny. O to wyjście na pizzę, na basen, na rower. O to, żeby nasze dziecko czuło się bezpieczne. Bo przecież to jest dla niego najważniejsze. Świadomość, że ma gdzie wrócić po szkole, że ktoś na nie czeka, że w domu zawsze jest co zjeść, z kim pogadać, komu wyżalić się na ramieniu.

Myślę sobie dzisiaj o tych wszystkich dzieciach, o których na jakiś czas zapomnieli rodzice. Dzieciach w szpitalach psychiatrycznych, dzieciach w placówkach opiekuńczo-wychowawczych, dzieciach przewlekle chorych, porzuconych, zostawionych w domach dziecka. O nich przypomnieli sobie ostatnio rodzice. Co jakiś czas słyszę historie, jak to nagle w placówce dla trudnych dzieci rozdźwięczały się telefony zatroskanych rodziców, którzy pytają o swoje dziecko. Słyszę o rodzicach, którzy po kilku latach nieobecności w pewną niedzielę pojawiają się w domu dziecka z torebką cukierków… Słyszę o rodzicach, którzy nie kontaktując się z dzieckiem występują do sądu o odzyskanie praw rodzicielskich, bo przecież kochają, bo przecież na uczucia rodzicielskie musieli zaczekać, bo wcześniej utopili je w butelce taniego wina, a teraz  jest szansa, że od czasu do czasu utopią w butelce lepszej wódki. Dla nich dziecko równa się 500 złotych więcej w domowym budżecie. Każde dziecko. Więc nagle o nie walczą. Chcą je z powrotem w domu, zapewniają, że tak, że będzie miało prawo do lekarza, do własnego kąta, w którym spokojnie odrobi lekcje.

Tylko tyle dla nich znaczy dziecko. Dla nich pewnie aż tyle, bo 500 złotych to szansa na ciut lepsze pijackie życie, bo bez musu szukania puszek po śmietnikach i wysyłania dziecka do MOPS-u o zapomogę, bo sami nie są w stanie iść.

I myślę o tych dzieciach, które kochają i tęsknią. Jest w nich tyle miłości, tyle potrzeby dzielenia się nią. Znałam chłopaka, którego matka porzuciła, a on z domu dziecka uciekał do niej. Znałam dziewczynkę, która czekała na swoją matkę co weekend, ona obiecywała, że tak odwiedzi, że przyjdzie i nigdy nie dotrzymywała obietnicy. Znałam chłopca, który szczęśliwy siedział z papierową torbą czekoladowych cukierków, które przywiozła mu babcia. „Będę jadł po jednym dziennie, żeby starczyło do następnego spotkania”.

Jak to się dzieje, że brutalnie odzieramy dzieci z ich dzieciństwa? Z miłości i bezpieczeństwa? Jak to jest, że takie maleństwo można uczynić nieszczęśliwym? Sprawić, by nie miało wspomnień z dzieciństwa pełnych radości, uśmiechu, beztroski? Jak można tak bardzo skrzywdzić bezbronnego człowieka, który tylko ma nas, który tylko na naszą miłość czeka, który kocha całym sobą, bez względu na to jak złymi ludźmi jesteśmy, jak bardzo potrafimy zranić, jak mocno uderzyć, jak skrzywdzić, poniżyć, upokorzyć?

Nie znajduję w ogóle odpowiedzi na te pytania, nie jestem w stanie sobie wyobrazić, kim trzeba być, by tak bardzo skrzywdzić swoje własne dziecko.

A kiedy ono trafia do miejsce, w którym czuje się bezpiecznie, w którym odnajduje względny spokój, w którym wychowawcy i opiekunowie nie zastąpią rodziców, ale wkładają całe serce w swoją pracę, to ten, kogo dziecko kocha, wyrywa mu spokój po raz kolejny. Daje nadzieję na normalne życie.

Przypomniałam sobie historię rodzeństwa, jest ich trójka. Czekali w Wigilię Bożego Narodzenia na mamę, która miała zabrać ich na święta do domu. Trójka dzieci, każde odświętnie ubrane, z tak ogromną nadzieją w sercu, z tak wielką radością, z taką niepewnością i oczekiwaniem, bo wszyscy już pojechali, a oni czekają. I mogliby tak czekać całe święta, tak stać w tych wyjątkowych sukienkach i koszuli. Mogliby przyspieszonym biciem serca reagować na każde dotknięcie klamki drzwi wejściowych domu dziecka. A mama nie przyjechała. One jak wiele innych dzieci nie dostały prawa do tego by mieć mamę i tatę. Co więcej, to ich rodzice im to prawo odebrali.

Za chwilę obudzę moich synów, wyściskam. Dam im koszulki z podobizną Lewandowskiego, bo takie sobie wymarzyli, a popołudniu zabiorę ich na pizzę. Będziemy śmiać się i dyskutować, oni z przejęciem gestykulując będą mi coś opowiadać. Przytulą się. Powiedzą: „Ale fajnie mama”.

Ale nim ich obudzę pomyślę o tych dzieciach, którym dzisiaj rodzice nie złożą życzeń… I to im najpierw z całego serca, krzycząc bardzo głośno w myślach życzę prawa do szczęścia. Do tego by kiedyś poczuli, że ktoś naprawdę ich kocha i że już nigdy ich nie zawiedzie.


Listy do redakcji

Jak dobrać makijaż do kształtu twarzy?

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
1 czerwca 2016
Jak dobrać makijaż do kształtu twarzy?
Fot. Pexels / Pexels / CC0 Public Domain

Makijaż powinien bowiem pomóc nam uwydatnić nasze atuty oraz ukryć cechy, którymi nie koniecznie chcemy się chwalić. Wielcy znawcy uznali, że najbardziej szczęśliwe powinny czuć się kobiety o owalnym kształcie twarzy.

Nieczęsto jednak spotykamy się z takim „idealnym” kształtem, o wiele łatwiej napotkać bowiem twarz trójkątną, kwadratową czy okrągłą. I tu z pomocą przychodzi nam makijaż i jego odpowiednie techniki, dzięki którym osiągniemy upragnione efekty. Cała tajemnica tkwi we właściwym uwypukleniu i zaretuszowaniu pewnych części twarzy. Jeśli pragniesz zatem, aby Twoja twarz nabrała przynajmniej optycznie owalnego kształtu, kieruj się następującymi wskazówkami:

Twarz okrągła

Jeśli posiadasz twarz okrągłą (niskie czoło, wydatne policzki, zaokrąglona broda) nałóż podkład po obu stronach czoła i żuchwy, aż do linii uszu; następnie nanieś róż na kości policzkowe, a rozjaśniacz centralnie na środek czoła, nos, brodę i policzki;

Twarz trójkątna

Jeśli obdarzona zostałaś kształtem twarzy przypominającym trójkąt (szerokie czoło, wąska broda, szeroko rozstawione kości policzkowe), bez obaw, wizażyści stworzyli również metodę dla Ciebie. Podkład sprawdzi się najefektywniej jeśli nałożysz go na wystające kości policzkowe i na obie strony brody; róż do policzków rozprowadź w kierunku włosów, zaś rozjaśniacz zastosuj jedynie na dolne partie policzków;

Twarz prostokątna

Kobiety o twarzy prostokątnej powinny nakładać podkład na wystające kości żuchwy i na obie strony czoła; rozjaśniacz najlepiej sprawdzi się rozprowadzony centralnie na brodę, pod kościami policzkowymi oraz nad skroniami; z kolei różem zaakcentuj kości policzkowe;

Jeśli kształt Twej twarzy przypomina prostokąt, lecz kości żuchwy nie są zanadto uwydatnione, oznacza to, że Twój typ to twarz pociągła. W Twoim przypadku podkład należy nakładać na całe czoło i na cały podbródek, akcentując przy tym miejsca nad górną kością żuchwy. Następnie nanieś róż nisko na kości policzkowe rozcierając go w kierunku uszu, a pod oczami i ponad łukami brwiowym zastosuj rozjaśniacz, który pomoże uwydatnić Twoje najlepsze strony;

Twarz kwadratowa

Twarz kwadratową podobnie jak twarz prostokątną cechują wystające kości żuchwy, dlatego też podkład należy stosować po obu stronach żuchwy i czoła; kości policzkowe uwydatnij różem, zaś rozjaśniacz nałóż centralnie na nos, policzki i brodę.

linia 2px

Artykuł pochodzi z serwisu obcasy-logo1x-4


Zobacz także

„Żyj z całych sił…”. Akcja #matko i córko

„W życiu nie da się wszystkiego zaplanować, nie można mieć wszystkiego, czego się chce, ale jednocześnie można mieć więcej, niż się wymarzyło”. Akcja „List do dziecka”

„Dziękuję Ci mamo za to, że nauczyłaś mnie kochać życie i ludzi”. Akcja „List do mamy”