Lifestyle

Życie z alkoholikiem. Jak pomóc bliskiej osobie uzależnionej od alkoholu?

Redakcja
Redakcja
22 grudnia 2021
 

Uzależnienie to bardzo trudne wyzwanie zarówno dla samej chorej osoby, jak i całego najbliższego otoczenia. Choroba alkoholowa wyzwala najgorsze emocje i postępowanie, których uzależniony wstydzi się po wytrzeźwieniu. Polacy spożywają mocne alkohole i w dość dużych ilościach na tle mieszkańców innych krajów europejskich i całego świata. Uzależnionym może stać się każdy. Wystarczy niekorzystny splot czynników i osoba spożywająca napoje wyskokowe znajdzie się w sidłach nałogu.

Alkoholik to nie tylko osoba biedna, bezdomna, słabo wykształcona, która nie ma rodziny. Osoby pijące są coraz częściej dobrze wykształcone, zajmują odpowiedzialne stanowiska, dysponują pieniędzmi i mają pełną rodzinę. W obliczu nałogu mogą jednak stracić wszystko, co do tej pory udało im się osiągnąć. Jak pomóc alkoholikowi, aby być skutecznym i wyraźnie zaznaczyć swoje zdanie?

Jak pomóc alkoholikowi?

Często osoby, które żyją z alkoholikiem – żona, dzieci, rodzeństwo cierpią na współuzależnienie. Oczywiście nie pochwalają tego co robi osoba uzależniona, ale poprzez swoje działanie torują jej drogę do dalszego picia. Żona stara się nie denerwować pijącego męża – zapomina o swoich potrzebach, upomina dzieci, aby nie były zbyt głośno gdy jest na kacu, spłaca długi, pierze i prasuje ubrania, aby alkoholik wciąż dobrze wyglądał, zaprzecza przed rodziną i znajomymi, że w domu panuje problem z alkoholem i kryje pijącego męża. To typowy schemat dla osoby współuzależnionej. Jednocześnie ma ona nadzieję, że za swoje dobre zachowanie zostanie nagrodzona i alkoholik w końcu się opamięta. To jednak tak nie działa.

Osoba uzależniona zauważa, że w pewien sposób jej picie jest tolerowane, co stwarza przestrzeń do dalszego pogrążania się w nałogu. Pierwszym krokiem do pomocy alkoholikowi jest pomoc samemu sobie. Odseparowanie rodziny od problemów pijącej osoby. Trudno to zrobić, ale to właśnie pomaga wielu alkoholikom. W momencie, kiedy zdają sobie sprawę, że ich życie zaczyna się sypać postanawiają się zmienić i to dobry krok do zdania sobie sprawy z problemu i rozpoczęcia walki z nałogiem. Zobacz, jak możesz pomóc https://dezyderata.com/leczenie-alkoholizmu/

Ponadto alkoholik powinien sam odpowiadać za swoje przewinienia – sam tłumaczyć się szefowi w pracy, spłacać swoje zobowiązania, odpowiadać przed organami sprawiedliwości itp. Alkoholik musi wziąć życie w swoje ręce, rodzina nie może robić tego wciąż za niego.

Alkoholik nie przyznaje się do uzależnienia: CO DALEJ?

Niewielu alkoholików przynajmniej na początku choroby zdaje sobie sprawę z własnego uzależnienia. Mimo, że alkohol ewidentnie zaczyna przejmować kontrolę nad jego życiem, to osoba uzależniona wciąż zaprzecza, że ma problem. Wydaje się to nierealne, ale tak właśnie działa tzw. mechanizm wyparcia, iluzji, zaprzeczenia. Nawet osoba, która jest uzależniona od wielu lat i wpada w ciągi alkoholowe potrafi stwierdzić, że nie ma problemów z alkoholem i w każdej chwili może przestać pić. To jednak złudne wrażenie, bo uzależnienie działa właśnie tak, że alkoholik sam z siebie nie przestanie pić – niezbędny jest do tego detoks i długotrwała terapia najlepiej na oddziale zamkniętym. Sprawdź jak wygląda pobyt w prywatnym ośrodku leczenia uzależnień https://dezyderata.com/.

Przyznanie się do problemu to jeden z sukcesów w nierównej walce z nałogiem.

Co jednak jeśli alkoholik zaprzecza, że ma problem? Na terapię, która rozpoczyna leczenie alkoholizmu, trafiają zwykle osoby pchnięte do tego przez innych – partnerkę, szefa, sąd. Są to więc najczęściej bodźce z zewnątrz. W trakcie terapii przy wykazaniu woli współpracy alkoholik może sam dojść do tego że ma problem, wreszcie otworzyć oczy i chcieć zmienić swoje życie. Nie ma sensu zmuszać kogoś do terapii, jeśli ta osoba sama nie postanowi się zmienić. Można więc pozwolić alkoholikowi żyć tak jak żyje i czekać na jego opamiętanie, ale można także wystąpić o leczenie z nakazem sądowym. Terapeuci mają świadomość, że niewielu alkoholików przychodzi na terapię z własnej woli, bo odwyk jest bardzo trudny i wymagający, dotyka najintymniejszych sfer, jednak często jest jedynym sposobem na ratunek.

Alkoholik a relacje, czyli jak żyć z alkoholikiem?

Życie z alkoholikiem to pasmo wyzwań i trudnych przeżyć. Nazbyt często powtarza się w nich niepokój, brak stabilności i bezpieczeństwa. Z alkoholikiem można żyć, jednak nie można tolerować jego picia. Od osoby pijącej trzeba wymagać chociaż może to być trudne. Nie można jej wyśmiewać, wypłakiwać się czy kłócić, warto być za to rzeczowym i stawiać granice. Rozmowy, szczególnie monologi przed pijącą osobą niestety nic nie dadzą. Umysł alkoholika stosuje różne metody, aby wyprzeć się swojego uzależnienia i to co dla osoby trzeźwej jest oczywiste, to dla uzależnionej już niekoniecznie. W otoczeniu alkoholika należy samemu unikać spożywania alkoholu np. podczas spotkań, wynieść z domu butelki z napojami wyskokowymi, pozbyć się kieliszków i tzw. wyzwalaczy picia. Aby uniknąć współuzależnienia należy przyznać, że w domu panuje problem – naturalne są wówczas takie emocje jak żal, gniew, złość i nie należy od nich uciekać. Ważne jest, aby mówić o swoich uczuciach i poszukać wsparcia wśród dorosłych osób z rodziny np. rodzeństwa, rodziców, teściów. Wspólnymi siłami można sprawić, że alkoholik zdecyduje się na podjęcie leczenia.


Lifestyle

Co takiego robimy, że nie możemy wyjść z samotności? 5 fatalnych strategii szkodzenia sobie

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
22 grudnia 2021
fot. FreshSplash/iStock
 

Jesteś singlem albo czujesz się samotna? Koniecznie przeczytaj ten tekst. Niedawno przeprowadzone badania przez naukowców z Harvard University, Stanford University, Curtin University i The University of Western Australia sugerują, że przyczyny samotności można w dużej mierze można wytłumaczyć stosowanymi przez ludzi strategiami regulowania emocji. Wnioski opublikowano w październikowym numerze „Personality and Individual Differences”. Sprawdź więc, jak reagujesz w obliczu kryzysu. Być może, jeśli uświadomisz sobie mechanizmy swojego postępowania, łatwiej będzie ci otworzyć się na przyjaźń i miłość.

Zrozumieć samotność

Na początek zastanówmy się jednak, co tak naprawdę oznacza czuć się samotnym? Z definicji wiąże się to z przeżywaniem nieprzyjemnych emocji np. lęku, smutku czy niepokoju z powodu braku intymności lub bliskich relacji.

Pamiętajmy jednak, że można być singlem i nie czuć się samotnym. Można też być w związku i żyć w dużej rodzinie, a jednocześnie w tym tłumie odczuwać samotność.

Osoby takie zwykle skarżą się, że są niezrozumiane i niewystarczająco zaopiekowane, nikt ich nie rozumie ani tak naprawdę nie chce ich poznać.

Kłody pod nogi

Co ciekawe, wielu singli pragnie nawiązać przyjaźnie i poznać smak miłości, ale nie potrafi tego zrobić. Nieświadomie sami sobie rzucają kłody pod nogi. Choć tego nie chcą, stosują autodywersję. Dlaczego tak postępują? Nie jest łatwo to wytłumaczyć.

Bo przecież, co w tym dziwnego, że samotny mężczyzna czuje się niezrozumiany i że winą za to obarcza własnych rodziców, którzy wychowywali go, przekazując nieufność do świata?

Trudno się też dziwić, że kobieta-singielka rozpamiętuje krzywdy, które doznała od różnych parterów, którzy ją zwiedli. Tyle razy już próbowała zmienić swoją sytuację. Ponieważ jej się to nie udawało się, dlatego przestała już szukać uczucia i chodzić na imprezy, gdzie mogłaby spotkać kolejnego partnera. Takie zachowania wydają się całkiem racjonalne. A jednak!

Psychologowie wymieniają najczęstsze strategie regulowania emocji, które tylko zwiększają szanse na to, że będziemy samotni. Okazuje się, że wielu singli w trudnych sytuacjach reguluje swoje napięcie, reagując w sposób, który tylko pozornie lub na chwilę przynosi im ulgę, a tak naprawdę bardzo szkodzi. Oto przykłady:

1. Atrybucja winy

Jeśli na nieprzyjemne doświadczenia reagujesz jak z automatu obwinianiem siebie lub natychmiast przerzucasz winę na inną osobę, nie biorąc kompletnie pod uwagę czynników zewnętrznych, to mamy dla ciebie kiepską wiadomość. Działasz zgodnie ze schematem. Nawykowe zrzucenie na kogoś winy lub branie jej zawsze „na swoją klatę”, nie rozwiązuje problemu. Te strategie nie pomogą ci też specjalnie się z nim uporać. Takie działania uruchamiają tylko w tobie poczucie niesprawiedliwości albo wewnętrznego krytyka, który młotkuje cię słowami: „Jesteś beznadziejna”, „Znów sobie nie poradziłaś”… itp.

2. Katastrofizacja

Takie osoby nie potrafią „elastycznie” przeformułować swoich negatywnych myśli na bardziej pozytywne. Jeśli ludzie mówią ci, że zawsze „widzisz dziurę w całym”, a ty sama czujesz, że w sytuacji kryzysu masz tendencję do tego, by koncentrować się na rozmawianiu o tym, w jak nieznośnym położeniu właśnie się znalazłaś, to nie działasz na swoją korzyść.

Nawet jeśli obiektywnie oceniasz sytuację, to ci nie służy!

Okazuje się też, że osoby najbardziej samotne rzadziej stosują strategię ponownej oceny poznawczej, która polega na nadaniu pozytywnego znaczenia przygnębiającemu wydarzeniu. Przykład? Mniej samotni są ci, którzy wyszukują optymistyczny aspekt: przebytej choroby, utraty pracy czy partnera. To ci, którzy zawsze widzą szklankę do połowy pełną i potrafią dostrzec iskierkę nadziei, gdy wszystko im się wali na głowę.

 

Fot. iStock/martin-dm

3. Tłumienie ekspresji

Złościsz się, gdy bliscy naruszają twoje granice, ale na zewnątrz pokazujesz kamienną twarz. Czujesz smutek, bo zawiodła cię najlepsza przyjaciółka, ale udajesz, że nic takiego się nie stało. Tłumienie emocji nie pozostaje bez konsekwencji. Jeśli pokazujesz światu tylko swoją „pokerową twarz”, nie dajesz ludziom szansy na to, by się z tobą konfrontowali. Oni nie domyślą się, co czujesz i czego potrzebujesz. Będą raczej zdezorientowani. A ty, choć czekasz na wyciągniętą przyjaźnie dłoń, w skrytości ducha cierpisz. Postaraj się okazywać więcej emocji: złość bywa zdrowa.

4. Odrzucenie i wycofanie się

Jeśli zaczęłaś unikać sytuacji towarzyskich i czujesz, że ostatnio najlepiej ci w swoim domu, w spokoju i ciszy, kiedy zawinięta w koc oglądasz seriale, powinnaś się temu uważniej przyjrzeć. Być może masz taki etap i potrzebujesz odpoczynku? Pamiętaj jednak, że ludzie do szczęścia są po prostu niezbędni. Dłuższa samoizolacja nie jest nigdy dobrym pomysłem. Tak samo, jak uciekanie do wygodnej samotni, w której nikt już nie może cię skrzywdzić albo powiedzieć czegoś nieprzyjemnego. To nie rozwiąże istotny twojego problemu. Uwaga: niestety wielu singli ma tendencję do odrzucania oferowanej pomocy i nieszukania nigdzie sensownego wsparcia.

5. Ruminacje

Zdarzyło ci się obsesyjnie powracać do pewnych tematów? Rozkminiać w koło jakąś sytuację, która wydarzyła się np. w pracy? Jeśli analizujesz godzinami, nadmiernie skupiając się na rozwiązaniu problemu, a kończy się na tym, że jesteś tylko umęczona, to najprawdopodobniej ruminujesz. Bo rozpamiętywanie swoich uczuć lub myśli związanych z nieszczęśliwymi wydarzeniami, najczęściej nie prowadzi do wyciągnięcia konstruktywnych wniosków.

***
Niestety warto pamiętać, że pozostawanie w izolacji, ruminowanie, obwinianie się i tłumienie emocji przez dłuższy czas wiąże się ze zwiększonym ryzykiem problemów zdrowotnych – takich jak lęk, depresja, bezsenność, choroby serca czy otyłość. Dlatego…. chyba najwyższy czas, by wyjść ze swojej skorupki i poszukać innych zdrowszych sposobów na radzenie sobie ze stresem i trudnymi życiowymi sytuacjami. Do działa!

 


Lifestyle

Mają 7 mln zł na darmowe operacje kobiecych nowotworów najnowocześniejszą metodą na świecie. Są miejsca!

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
22 grudnia 2021

Kobiety troszczą się o cały świat i w najmniejszym stopniu o siebie”, mówi Joanna Szyman, prezeska zarządu niepublicznego Szpitala na Klinach w Krakowie. Szyman opowiada Oh! Me o darmowych operacjach dla kobiet z nowotworami endometrium lub szyjki macicy. W Polsce jej placówka, jako jedna z nielicznych, wykonuje te zabiegi i operacje z pomocą niezwykle precyzyjnego robota chirurgicznego da Vinci. Są prekursorkami na tle szpitali, które wykorzystują go głównie do operacji nowotworów prostaty!




Jak powstał szpital, którym kierują cztery kobiety?




– Z przyjaźni i wielkiej pasji! Wraz z moimi przyjaciółkami Józefą, Anetą i Moniką zarządzamy już w sumie dwudziestym szpitalem w naszym życiu, ale to jest nasz pierwszy własny. Od początku, czyli jeszcze zanim w roku 2019 tworzyłyśmy nasz krakowski szpital, marzyłyśmy, aby stał się on miejscem, w którym wdrożymy model opieki opartej na wartościach dla pacjentki. Każda z nas ma za sobą wiele wizyt w gabinetach ginekologicznych, które chciałybyśmy zatrzeć w swojej pamięci. Stres, niepewność, brak swobody i poszanowania intymności – to uczucia, których podczas wizyty u ginekologa wciąż doświadcza wiele kobiet w Polsce. Dlatego, gdy powstała nasza placówka, chciałyśmy to zmienić!

Nie jest więc żadnym sloganem to, że Szpital na Klinach został stworzony przez kobiety – i dla kobiet.




Czy to znaczy, że mężczyźni nie są waszymi pacjentami?

– Ależ oczywiście, że są. Z równą troską opiekujemy się wszystkimi pacjentami. Muszę jednak powiedzieć szczerze, że o mężczyzn troszczą się i mężczyźni i kobiety. Natomiast kobiety troszczą się o cały świat i w najmniejszym stopniu o siebie.

Dlatego zabiegałyście o wysoki grant na operacje dla kobiet? 

– W tym roku udało nam się pozyskać grant z funduszy europejskich na zabiegi za pomocą robota da Vinci dla pań chorych na raka szyjki macicy i raka trzonu macicy. Jesteśmy z tego dumne, bo możemy w każdym miesiącu wykonać ok. 8-10 bezpłatnych operacji dla pacjentek.

Komercyjnie taki zabieg kosztuje ok. 40-45 tys. złotych.

Doskonale zdawałyśmy sobie sprawę, że dla pań w średnim wieku często jest to cena zaporowa. Jako kobiety mamy tę cechę, że bardziej widzimy potrzeby innych, zostawiając na końcu swoje własne. Dlatego tym bardziej cieszymy się z tego, że grant, jaki otrzymaliśmy, starczy nam na operacje ginekologiczne, aż do połowy 2023 roku. Wartość dofinansowania na nasz projekt wynosi 7,3 mln złotych.




Sytuacja Polek chorych na tego typu nowotwory jest dramatyczna!



– W Polsce rak szyjki macicy diagnozowany jest u ok. 2,3 tys. kobiet rocznie, z czego ok. 1,6 tys. w wyniku choroby umiera. Z kolei zachorowalność na raka trzonu macicy dotyczy ok. 6,6 tys. kobiet rocznie, dla 1,7 tys. kończy się śmiercią. W przypadku raka trzonu macicy obserwujemy stale rosnącą tendencję zachorowalności i umieralności – w latach 2005-2017 zachorowalność na raka endometrium wzrosła o 44%, umieralność zaś ponad 120%! Gównie chorują panie 50+, a czynnikiem ryzyka jest m.in. otyłość. Poziomy śmiertelności w przypadku obu typów nowotworów są gorsze niż przeciętne dla krajów UE.

Ile kobiet skorzystało już z waszej pomocy?



– Zgłosiło się do nas dotychczas około 120 pań, z których ponad 40 zoperowaliśmy. Nasze operacje wykonujemy w najmniej inwazyjny sposób z wykorzystaniem robota da Vinci. W Polsce jesteśmy prekursorami kobiecej chirurgii robotycznej, pomimo iż na świecie tych zabiegów wykonuje się równie dużo co zabiegów urologicznych. W Polsce natomiast robot da Vinci zazwyczaj jest wykorzystywany w operacjach nowotworów prostaty, innych zabiegów urologicznych i w obrębie jelita grubego.

Zabiegi da Vinci nie mają w Polsce dedykowanego finansowania w ramach NFZ, dostępne są głównie prywatnie, a kobiety zarabiają cały czas mniej od mężczyzn. Z tego też powodu koszty zabiegu robotycznego stanowią dla nich barierę.

Dlatego w naszym szpitalu postanowiłyśmy dać paniom możliwość darmowych operacji. Zaczęłyśmy też publikować historie opowiedziane przez nasze pacjentki. Oczywiście każda historia to inne życie, ale zauważyłyśmy powtarzający się motyw: diagnoza rak, szpitalny ginekolog, którego słowa mrożą serce, a potem godziny przed komputerem i w internecie, gdzie pacjentki same znajdują sobie lepsze opcje leczenia, o których od swoich lekarzy nigdy by się nie dowiedziały.

Czy pacjentki mogą jeszcze zgłaszać się do waszego programu?

– Tak, bo operacje wykonujemy do połowy 2023 roku. Kobiety ze zdiagnozowanym rakiem endometrium lub rakiem szyjki macicy we wczesnym stadium, które chcą wziąć udział w programie, mogą skorzystać u nas z formularza zgłoszeniowego lub bezpłatnej konsultacji online. Wysyłając formularz, prosimy tylko o załączenie aktualnych wyników badań takich jak: wynik badania histopatologicznego potwierdzającego raka trzonu macicy lub szyjki macicy oraz opis badania tomografii komputerowej miednicy mniejszej i jamy brzusznej.



Czego najbardziej obawiają się osoby operowane z wykorzystaniem robota da Vinci?

– Wiele pań ma taką myśl, że operuje je sztuczna inteligencja, na którą człowiek nie ma już wpływu. A to jest nieprawda. Zawsze operuje chirurg ginekolog, czy ginekolog onkolog i to on steruje robotem za pomocą konsoli. Robot pozwala lekarzowi na przezwyciężenie wielu ograniczeń np. dostarcza obraz 10 krotnie powiększony w jakości 3D full HD. Dzięki temu lekarz widzi dokładnie wszystkie tkanki, nerwy i naczynia i może precyzyjnie usuwać te, które są zmienione przez chorobę, oszczędzając wszystkie inne.

Część robocza urządzenia składa się z czterech ramion, na których zamontowane są zminiaturyzowane narzędzia, które mają zakres ruchomości 560 stopni, co daje lekarzowi szanse na niezwykłą precyzję ruchów podczas zabiegu.

Narzędzia chirurgiczne, wprowadzane są do ciała przez niewielkie, zaledwie centymetrowe otwory, a to oznacza minimalne uszkodzenia tkanek. Ta zaawansowana technologia pozwala lekarzowi na wykonywanie zabiegów w trudno dostępnych miejscach z nieosiągalną dla innych technik dokładnością. W przypadku nowotworów ginekologicznych naszym celem jest precyzja w usunięcia nowotworu, a jednocześnie samopoczucie pacjentki po operacji. Dla pań oznacza to skrócenie czasu hospitalizacji i rekonwalescencji, szybszy powrót do aktywności życiowej i zawodowej. Możliwość zastosowania robota da Vinci w operacyjnym leczeniu jest też szczególnie ważna dla kobiet ze znacznym stopniem otyłości, u których gojenie się ran pooperacyjnych po zastosowaniu chirurgii klasycznej jest szczególnie trudne.

Czytając historie waszych pacjentów, odnoszę wrażenie, że mogą wam zadać każde pytanie; cieszą się, że nawet konsultacje są darmowe i że tak szybko mogą wrócić do aktywności.



– Myślimy tak: szpital nie musi kojarzyć się z bezduszną instytucją. Projektując nasz, zatroszczyliśmy się nie tylko o dostęp do najwyższej klasy specjalistów i sprzętu, ale również o atmosferę i wrażliwość. Podążamy dzielnie za własnymi marzeniem i mamy już sporo powodów do dumy. Z naszej pomocy skorzystało blisko 40 tys. osób, mamy ponad 200-osobowy zespół wspaniałych specjalistów, wielu z nich wróciło do Polski z zagranicy (z Belgii, USA, Niemiec, Szwecji). 10 listopada 2021 r. w Barcelonie, podczas 44. Światowego Kongresu Szpitali, wręczono nagrody dla najlepszych na świecie. Po raz pierwszy w historii nagroda w prestiżowym konkursie organizowanym przez International Hospital Federation (IHF Awards) trafiła do polskiego szpitala. Nasz szpital zdobył III nagrodę w kategorii American College of Healthcare Executives Excellence Award for Leadership and Management.

Zobacz także:


Zobacz także

Co je Twój mózg? Nigdy nie zapominaj o tych rzeczach w diecie!

Chwalenie się też jest potrzebne! Otwórzcie się na komplementy. Akcja #MiesiącKobiet

Kołdra obciążeniowa – spokojny sen i korzyści dla zdrowia