Związek

O mężczyznach emocjonalnie uwiązanych. Nie łudź się, że wygrasz tę walkę

Redakcja
Redakcja
1 lipca 2019
Fot. iStock/lechatnoir
 

Trzy różne kobiety. Dzieli je wiek, doświadczenia zawodowe, sytuacja materialna. Łączy – jedno. Niedojrzały partner, uzależniony emocjonalnie od rodziców. O nieudanym związku mówią dużo i ze szczegółami. Tak, by zrozumieć, jak to się stało, że tkwiły w relacjach, walczyły o nie, tłukąc bezsensownie głową o mur nie do przebicia. Wiedząc w głębi duszy, że on się nie zmieni, że nic tu nie pomoże. I że jego miłość nie jest taka wielka, jak mówił…

Katarzyna

Dla Kasi, ten związek był nadzieją na to, że wreszcie się uda, że założy rodzinę, że znajdzie upragniony spokój, umebluje mieszkanie, które stanie się domem na dłużej. Że w jednym z tych pokoi postawi dziecięce łóżeczko. Ślub? Może, czemu nie? Ale nie za wszelką cenę. Najważniejsza jest miłość, zaufanie. Poczucie, że można na nim polegać. Na początku jej się wydawało, że może, że jest i będzie cudownie. Że jest najważniejsza. Poznali się u znajomych, okazało się, że pracują w tej samej branży. Magia, porozumienie dusz, zakochali się w sobie natychmiast. Był uważny, delikatny, szarmancki. Szalała. „Gdzie ty go znalazłaś” – pytały koleżanki, a ona unosiła się nad ziemią lekko za wysoko. Po kilku miesiącach Kasia zaczęła zauważać „pewne rzeczy”. Że co tydzień na obiad do jego rodziców, że do wyprowadzki od nich mu się nie spieszy, a jeśli Kasia chce razem z nim zamieszkać, to przecież można u jego mamy i taty. Że powtarza jak kalka ich słowa i opinie, również te dotyczące Kasi osobistych decyzji. „Jedziesz na weekend nad morze? Bez sensu, my mamy działkę pod Warszawą, przecież tam powinnaś”. „Chcesz kupić samochód? Daj spokój, po co ci samochód, przecież właściwie dużo nie jeździsz”. „Serio? Kurs hiszpańskiego?Ale właściwie po co?”. Wreszcie Kasia zrozumiała, że jej ukochany nie widzi się z daleka od rodziców.  A właściwie to chyba nie ma własnego zdania. Że prędzej zrezygnuje z niej niż zmieni coś w relacji z nimi.

Najpierw walczyła. Tłumaczyła, pokazywała, radziła. Uświadamiała mu, że powinien mieć własne życie. Szybko zrozumiała, że to jak grochem o ścianę. On był jak zaprogramowany przez rodziców. Będzie tak, jak oni powiedzą, koniec. Jeśli kochasz, dostosujesz się. Przecież oni mają rację – zawsze. Kasia i jej partner rozstawali się, wracali do siebie, w końcu odcięła się od niego ostatecznie. Kosztowało ją to naprawdę dużo. Zbyt dużo. Odeszła po dwóch latach. Ale jeszcze nie jest gotowa na nowy związek.

Beata

Delikatna, dyskretna, czterdziestolatka, po jednym nieudanym małżeństwie. Śmieje się, że ma szczęście do nałogowców. Pierwszy mąż pił, ostatni partner nie mógł żyć… bez niej. Czy to może w związku przeszkadzać? Oj, tak. Bo jeśli twój partner nie ma poza życiem z tobą żadnego innego życia, jeśli skupia się na Tobie tak bardzo, że zaczynasz się dusić od tego uczucia, to w końcu uciekniesz. Wybierzesz wolność, rozwój osobisty, możliwości.

Jeśli on nie pozostawia ci ani odrobiny przestrzeni, a twoje osobiste sukcesy, które go z żaden sposób nie dotyczą powodują w nim nie dumę, a frustrację, to relacja staje się toksyczna.

Beata uważa, że nie była kochana, ale stanowiła dla swojego partnera właśnie rodzaj nałogu. Świadomość, że ją „ma”, że ona jest na wyciągnięcie ręki sprawiała, że się mobilizował, zmieniał pracę na lepszą, sadził róże w ogrodzie, planował przyszłość.

Ale gdy tylko między nimi pojawiały się konflikty, gdy mówiła „a może byś znalazł coś swojego, wyszedł z kolegami”, panikował. W pracy brał wolne, symulował chorobę, byle Beata się nim zajęła. Mówił, że bez niej nie da rady. Zresztą, on chyba nie miał nikogo poza nią, żadnych bliższych przyjaciół. Odkryła to z czasem, gdy przedstawiła go swoim znajomym, o których był wiecznie zazdrosny. W domu komentował. A to za długo rozmawiała z kolegą, a to dziwnie spojrzała się na przyjaciela, którego zna od liceum.

Beata odeszła trzech latach. Próbowała coś zmienić, pokazywała mu, że krótka rozłąka dobrze im zrobi, że on musi znaleźć coś dla siebie, a nie tylko krążyć wokół niej. Widział w tym jedynie zagrożenie dla siebie. Bez niej nie istniał.

Agnieszka

Żona od pięciu lat, mama dwuletnich bliźniaczek. Agnieszka łączy pracę zawodową z wychowywaniem dzieci. Ale rodzice jej męża o tym nie wiedzą, on boi się im powiedzieć. Nie zaakceptowaliby tego. A on nade wszystko pragnie ich akceptacji. Kocha ich bezgranicznie.

Jego rodzice organizują mu życie. Mówią jak wychowywać dzieci, decydują dokąd powinny jechać na wakacje. Celuje w tym zwłaszcza teściowa, która ma w zanadrzu dodatkowy argument: jest chora. Właściwie była, bo choroba jest  w remisji. Ale zdanie „Być może niedługo umrę i przestanę ci przeszkadzać” – działa na niego bardzo mocno. Tak, że właściwie tańczy, jak mu matka zagra. Przecież o mamę trzeba dbać.

Agnieszka walczyła dwa lata, w końcu za odłożone na czarną godzinę oszczędności wynajęła mieszkanie, zabrała bliźniaczki i odeszła, zostawiając kartkę: „jeśli zależy ci na nas, tu jest adres”.

Zadzwonił po trzech dniach, że chce zobaczyć dzieci. Nie ją. Nie chciał rozmawiać o ich małżeństwie. Powtarzał tylko, że popełnia błąd, że rozbija rodzinę. Że zawiodła jego rodziców. Na długo zapamięta tę rozmowę. Od tamtego momentu żyją oddzielnie, a on raz na dwa tygodnie przyjeżdża po dzieci, zabiera je na dwa dni. Proponowała terapię, mediacje… Razem z rodzicami podjął decyzję, że się nie pójdzie.

Mąż Agnieszki nie widzi tego, jak wielką rolę w ich relacji odegrała jego relacja z matką. Dla niego to uzależnienie jest czymś naturalnym, stałym. Dziś mija rok od wyprowadzki.  W zeszłym tygodniu Aga złożyła w sądzie pozew rozwodowy. Płakała wieczorem w poduszkę, długo. Ale wie, że to była jedyna możliwa decyzja. Jej męża do zmian nie skłoniła rozłąka z nią, z dziećmi. Bo to nie one są najważniejsze.

Kasia, Beata i Agnieszka próbują wyleczyć się z nieudanych miłości. Powoli im się to udaje. Jest trudno, bo w swoje związki włożyły nieprawdopodobnie dużo siebie. Swojej energii, emocji, zaangażowania. Walczyły, starały się, tłumaczyły. Ale ta walka od początku była skazana na niepowodzenie. Uzależnienie emocjonalne partnera wymaga przede wszystkim jego świadomości swoich błędów. Póki co, żadna miłość nie będzie silniejsza.

Czy nie było sygnałów ostrzegawczych? Pewnie były. Ale uzależnieni emocjonalnie potrafią omotać, zamydlić oczy. Wchodzi się w tę relację z nadzieją, jak w każdą miłość. Ale wychodzisz z niej poraniona, zmęczona i zrezygnowana. Zajmie ci trochę czasu, zanim dojdziesz do siebie. W końcu odrobisz i tę lekcję.


Związek

Kolejna odsłona modnych balerin od Loft37 w Biedronce!

Redakcja
Redakcja
1 lipca 2019
Fot. Materiały prasowe
 

Lekkie, wygodne, a jednocześnie ładne i modne to idealne buty na lato. Baleriny ze specjalnej kolekcji, wyselekcjonowane dla sklepów Biedronka przez projektantów marki Loft37 są doskonałe na tę porę roku. Już od dzisiaj sześć modeli w ponadczasowych kolorach będzie dostępnych w 2400 placówkach sieci w atrakcyjnej cenie 29,99 zł.

Fot. Materiały prasowe

Kolekcja wysokiej jakości balerin przygotowana przez projektantów Loft37 dedykowana jest kobietom, które wygodę i komfort lubią łączyć z ich wyjątkowym nowoczesnym wyglądem. Baleriny są wykonane z pachnącego materiału i mają miękką wkładkę. Posiadają również certyfikaty, świadczące o ich wysokiej jakości np. Total Lead (Pb) Content Pass. Klientki sieci Biedronka w całej Polsce znajdą w kolekcji baleriny z zakrytym lub odkrytym palcem, a także ażurowe w kwiaty. Wśród kolorów królują: pudrowy róż, granatowy, czarny i szary.

Fot. Materiały prasowe

To już trzecia kolekcja butów od Loft37 dla klientek Biedronki, a druga w tym roku – wiosną w sklepach sieci dostępne były skórzane baleriny, oxfordki i lordsy.

– Współpraca z siecią Biedronka to dla naszej firmy szansa na dotarcie z asortymentem do szerszego grona odbiorców. Jesteśmy zachwyceni, że w roku 2019 możemy zaprezentować w sklepach Biedronki aż dwie kolekcje. Balerinki wykonane są z bardzo wysokiej jakości materiałów, są ultra wygodne i z pewnością staną się najlepszym obuwiem w sezonie letnim – mówi Joanna Trepka, współwłaścicielka marki LOFT37.

Fot. Materiały prasowe

Specjalna kolekcja balerin w rozmiarach od 36-37 do 40-41 (w zależności od modelu) i będzie dostępna od 1 do 17 lipca lub do wyczerpania zapasów. Więcej informacji na stronie www.biedronka.pl

Fot. materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


Artykuł powstał we współpracy z Biedronką


Związek

3 zaskakujące korzyści ze słuchania muzyki na słuchawkach

Redakcja
Redakcja
1 lipca 2019
Fot. Materiały prasowe

Słuchanie muzyki w dobrej jakości słuchawkach, które umiejętnie wygłuszają hałasy z otoczenia, to nie tylko większa przyjemność z odbioru ulubionych utworów muzycznych. W jaki sposób mogą one wpłynąć na nasze zdrowie, efektywność w pracy, relację z innymi czy… lęk przed lataniem?

O zaletach słuchania muzyki nikogo nie trzeba przekonywać – począwszy od lepszego samopoczucia, przez skuteczne wsparcie przy ćwiczeniach fizycznych, łagodzenie bólu, a skończywszy na poprawie pamięci i efektywniejszej nauce. Okazuje się, że znaczenie ma nie tylko sama muzyka, ale również urządzenie z którego jej słuchamy. Przy wyborze słuchawek z aktywnym systemem wygłuszania hałasów, korzyści może być znacznie więcej. Niektóre mogą zaskakiwać.

Lek na codzienną frustrację i złość

Przepis na fatalny dzień? Niedziałający budzik, poranek bez kawy, nieprzyjemna droga do pracy w korkach lub wśród nieuprzejmych współpasażerów w komunikacji miejskiej, irytacja na współpracowników, klientów czy szefa, którzy piętrzą problemy i niejednokrotnie wywołują konflikty. Nic dziwnego, że w takiej sytuacji wielu z nas przez większość część dnia czuje złość, rozdrażnienie i narastającą frustrację, a do tego skutki długotrwałego stresu mogą dać o sobie znaki m.in. w postaci chronicznego bólu głowy, kręgosłupa, problemów z żołądkiem czy cerą. Nie jesteśmy w stanie wyeliminować stresu z naszego życia, możemy jednak łagodzić jego objawy. Możliwość pełnego odcięcia się od hałasu oraz kojące dźwięki muzyki mogą sprawić, że do pracy przyjedziemy mniej poirytowani, a codzienność w biurze stanie się znośniejsza, gdy odizolujemy się od biurowych konfliktów i skupimy wyłącznie na pracy.

Większa produktywność, mniej pracy po godzinach

Schemat powtarza się niemal codziennie – przychodzimy do pracy z myślą, że wykonamy sto procent działań, które sobie zaplanowaliśmy. Albo chociaż realistycznie – osiemdziesiąt procent. Już na wstępie rozprasza nas niespodziewana ilość maili w skrzynce pocztowej, następnym „przeszkadzaczem” są plotkujący współpracownicy, którzy stale wpadają do biura i zagadują albo zachęcają do kolejnej przerwy na papierosa, a jeśli jeszcze do tego skusimy się zerknąć na media społecznościowe… Godziny mijają, a nasza frustracja rośnie wraz z ilością nawarstwiających się tematów do zrealizowania. Jeśli dobrze nie zaplanowaliśmy sobie pracy i nie rozpoczęliśmy dnia od wykonania najtrudniejszych zadań, to mamy coraz większą trudność, aby się nimi zając. Remedium na problemy z produktywnością w pracy mogą być: skuteczne, realistyczne planowanie oraz dobre słuchawki wygłuszające hałasy z otoczenia, tak aby wyciszyć dobiegające zewsząd „rozpraszacze”. Efekty – szybsze wyrabianie się z pracą, większa produktywność i niezabieranie pracy do domu.

Fot. Materiały prasowe

Polubić latanie w przestworzach

Według badań, strach przed lataniem odczuwa niemal co trzecia osoba. Nie przekonuje ich nawet statystyki mówiące o tym, że prawdopodobieństwo śmierci w katastrofie lotniczej wynosi jeden do 29 mln. Jak poradzić sobie z lękiem, który utrudnia życie i ogranicza nasze możliwości (gdyby nie lęk, moglibyśmy np. chętniej zwiedzać świat czy podjąć się atrakcyjniejszej pracy wymagającej częstych podróży)? Wśród zalecanych sposobów radzenia sobie z umiarkowanym lękiem eksperci proponują m.in. porządnie wyspać się przed wylotem, zjeść lekki posiłek, zadbać o odpowiednie nawodnienie, ubrać się w komfortowe rzeczy, odwrócić uwagę od lotu poprzez słuchanie ulubionej muzyki, wysłuchanie audiobooka lub obejrzenie filmu. Na pokład samolotu najlepiej zabrać słuchawki, które pozwolą zniwelować uciążliwy hałas w trakcie lotu, odciąć się od otoczenia i zrelaksować.  Jeśli wybierzemy dobre słuchawki bezprzewodowe takie jak np. Fresh n Rebel Clam ANC możemy cieszyć się nawet 35 godzinami muzyki bez kabla. Zapasu energii spokojnie wystarczy na lot np. z Warszawy do Tokio i … z powrotem.

Muzyka towarzyszy nam codziennie na każdym kroku i pozwala lepiej przejść przez kolejny dzień. Warto słuchać jej w dobrej jakości słuchawkach, w których dzięki dużej skuteczności w wygłuszaniu hałasów, wcale nie musimy przesadzać z głośnością, uszkadzając sobie słuch. A korzyści z ich używania w komunikacji miejskiej, pracy czy na pokładzie samolotu, dostrzeżemy praktycznie natychmiast.


Artykuł powstał we współpracy z Fresh n Rebel


Zobacz także

„Przy tobie byłam tylko kolejnym kawałkiem stłuczonej filiżanki. Odeszłam, dla siebie. Po to, żeby znów poczuć, że jestem”

Czy związek bez dzieci może przetrwać? Co scala małżeństwo, jeśli nie dzieci?

Nie oglądaj się za siebie, jeśli zdecydujesz odejść