Lifestyle

Życie pudełkowe? Zrób sobie przestrzeń, by żyć! Akcja „Chcesz uporządkować swoje życie? Uporządkuj przestrzeń wokół siebie”

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
30 maja 2017
Fot. iStock / annebaek
 

Dziś ostatnie wyzwanie w naszej akcji. Nie, nie będzie łatwo, bo czeka was podwójne wyzwanie. Dziś pakujemy nasze życia do pudełek (nie mylić z szufladkami!). Po co? Przeczytajcie!

Porządkowanie głowy

Gdybyś miała spakować swoje życie do pudełek, jakbyś to zrobiła? Jakie pudełka znalazłyby się w twoich rękach? Może miałyby napisy: „miłość”, „wspomnienia”, „nie otwierać!”? Spróbuj to sobie wyobrazić. A teraz stwórz w swojej głowie jeszcze jedno pudełko –  z napisem „nie chcę!”.

Wiesz już, co się stanie, gdy skończysz je pakować? Tak, powędruje na śmietnik!

Co wkładamy do naszego emocjonalnego pudełka „nie chcę”? Przeczytajcie.

Wyrzuć ze swojego życia:

  • śmieciowe i toksyczne relacje, które nic ci nie dają, krzywdzą cię, wpędzają w poczucie winy, czy zmuszają do wiecznego naginania wbrew sobie,
  • stereotypy, które cię ograniczają,
  • cudze oczekiwania,
  • ciągłe poczucie winy,
  • złego policjanta, który w tobie siedzi – twojego wewnętrznego krytyka, który nieustannie nie pozwala ci puścić tego, czego nie chcesz/nie potrafisz robić,
  • słowa, które to ciebie zamykają w szczelnym pudełku pełnym kompleksów.

Jeśli jeszcze nie potrafisz pozbyć się tego na dobre, zapakuj do pudełka w myśl zasady, że wszystko, do czego nie zajrzysz w ciągu kilku miesięcy, nie jest ci potrzebne! Obserwuj pudełko, sprawdź, czy gdy jest zamknięte, żyje się jakoś tak lżej… Uporządkowanie emocjonalnych śmieci jest bardzo trudne, ale przynosi olbrzymią ulgę i szczęście.

Porządkowanie przedmiotów

Znowu pudełka uratują cię przed zatonięciem w tych wszystkich przedmiotach. Wykorzystaj w swoim domu pojemniki do przechowywania i kosze. Tak, wiemy, co mawia Pani Perfekcyjna, ale wbrew pozorom wiklinowy koszyk wcale nie jest taki cudowny – jak większość przedmiotów ma swoje wady (cena, trwałość, czyszczenie itp.). Nie drżyj przed Perfekcyjną, wiklinę zostaw do dekoracji. Współczesne pojemniki z tworzywa posłużą ci baaardzo długi i ułatwią życie.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Jak ułatwić sobie życie pudełkowe jeszcze bardziej?

  1. Używaj pojemników jako szuflad
  2. Kupuj trwałe i ładne pudła – możesz wtedy wykorzystywać je wewnątrz szaf oraz na zewnątrz
  3. Organizuj tak, by było ci wygodnie
  4. Etykietuj, unikniesz chaosu
  5. Wyrzucaj to, czego nie używasz. Wszyscy wiemy, że co raz trafi do piwnicy lub na strych już stamtąd nie wyjdzie…

    Fot. Materiały prasowe

    Fot. Materiały prasowe

  6. Wkomponuj pojemniki w wystrój swojego wnętrza. Ujednolicisz wygląd regału i będziesz mieć mniej sprzątania
  7. Kupuj te, które ci się naprawdę podobają.
  8. Bądź kreatywna. Wykorzystuj przedmioty tak, by służyły ci najlepiej. Kosz na pranie może być koszem na zabawki, pojemnik kuchenny może świetnie sprawdzić się w łazience, a plastikowy koszyk może nawet zagrać rolę pojemnika na sztućce! No bo kto ci zabroni!
  9. Baw się swoim porządkiem, wtedy przestanie być nieosiągalną bajką. A ty wreszcie poczujesz ulgę. Nadmiar i bałagan potrafią mocno nas przytaczać.

Powodzenia! Napiszcie koniecznie w komentarzach do tego artykułu, czy udało wam się uporządkować przedmioty i emocje<3 !

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Akcja „Chcesz uporządkować swoje życie? Uporządkuj przestrzeń wokół siebie”

Co trzeba zrobić?

Przez najbliższe dwa tygodnie będziemy przygotowywać dla Was wskazówki, jak uporządkować swoją przestrzeń i uwolnić głowę. Zróbcie swój plan wielkiego sprzątania i korzystajcie z naszych podpowiedzi. Pod artykułami publikowanymi w ramach akcji, piszcie, co udało wam się zrobić, co planujecie i oczywiście, jak się z tym poczułyście. Żeby żyło się lekko warto odpiąć odrobinę ciężarów, które nosimy!

Najfajniejsze komentarze nagrodzimy 🙂 Jak zawsze będziemy brać pod uwagę waszą aktywność i zaangażowanie w zmiany.

Akcja trwa od 17.05.2017 do 31.05.2017 roku. Wyniki zostaną opublikowane na stronie Oh!me do dnia 10.06.2017 roku

Nagrody:

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

8 x zestaw koszy Knit, składający się z kosza na bieliznę KNIT 57l oraz kosza do magla KNIT 40l

Linia produktów Knit jest nowoczesną kolekcją o unikatowym designie, nawiązując do modnego trendu robienia na drutach. Tkana struktura oraz dbałość o detale dodaje jej emocjonalnego i artystycznego charakteru, a wytrzymały materiał zapewnia wysoką funkcjonalność. Stylowe kosze na bieliznę w szczególności pomagają zachować porządek w łazience czy pralni, dodając jednocześnie tym wnętrzom niesamowitego uroku.

curver

Regulamin akcji dostępny jest tutaj.


Lifestyle

„Szczerze jej nienawidziłam, kiedy odbiła mi męża. Dwa lata później karma wróciła, spotkało ją to samo”

Magdalena Lis
Magdalena Lis
30 maja 2017
Fot. iStock / ljubaphoto
 

Bo ja cię kocham

Z Dawidem znaliśmy się jeszcze z podwórka, jak przysłowiowe łyse konie. Nie było między nami wielkiej namiętności, szalona miłość nas nie paraliżowała. Łączyła nas przeogromna przyjaźń, lubiliśmy się, rozumieliśmy w pół słowa, byliśmy dwoma połówkami jabłka, które w życiu się spotkały. To ja mu się oświadczyłam, na festiwalu country w Mrągowie. Kilka piw za dużo, kilka hamulców za mało. Wypaliłam mu znienacka, że go kocham i chcę zostać jego żoną. Pół roku później odbyła się skromna ceremonia, na której byliśmy sami, tylko ze świadkami.

Nowa koleżanka

Po ślubie przeprowadziliśmy się w rodzinne strony męża, gdzie w dużej korporacji został dyrektorem. Trzysta kilometrów od życia, które znałam. Czułam się osamotniona, bez rodziny, przyjaciół, dawnego domu. Biuro z Dawidem dzieliła sekretarka, Eliza. Wesoła trzpiotka, która wbrew wszystkim zasadom do pracy często przychodziła w dresie i bez makijażu. Miała w sobie coś takiego, że ją polubiłam. Spotkałyśmy się kilka razy w kinie, na obiedzie, w galerii na zakupach. Wpadała też do nas do domu. Jak się później okazało, najbardziej lubiła te momenty, kiedy bywaliśmy we troje. Cieszyłam się, że zyskałam koleżankę. Moja czujność była uśpiona.

Jestem zajęty, kochanie

Dawid zaczął się dziwnie zachowywać. Coraz później wracał z pracy, był jakiś spięty, podenerwowany. W domu wyczuwało się duszną atmosferę, miałam wrażenie, że mój własny mąż zaczyna mnie unikać. Umówiłam się z Elizą na piwo, chciałam jej się wyżalić. Wypytywała szczegółowo, o co mi chodzi, dociekała, jak wygląda nasza sytuacja w domu. Opowiadała, że mają nawał obowiązków w pracy, że nie powinnam się tak martwić, Dawid jest przecież zmęczony i zestresowany. Bardzo go chwaliła, na samą myśl o nim szeroko się uśmiechała. Do domu wróciłam spokojniejsza. Nazajutrz wieczorem miałam ochotę spotkać się z nią znowu. Nie odbierała. Dawid do domu wrócił nad ranem i przy śniadaniu ze stoickim spokojem powiedział, że chce rozwodu, że mam się nie denerwować, ponieważ zostawia mi auto i mieszkanie. W pierwszej chwili wybuchnęłam śmiechem, myślałam, że to świetny żart, który prawie mu się udał. W drugiej łzy leciały mi ciurkiem po twarzy. To była szczera prawda, mój mąż był śmiertelnie poważny i nijak nie żartował.

Długa droga

Jeszcze tej samej nocy z jedną walizką w dłoni spędziłam kilka godzin na dworcu czekając na pociąg, który miał mnie zawieść do siostry. Przepłakała ze mną kilka dobrych godzin. Nie chciałam wracać, byłam bezradna, nie miałam swojego miejsca na ziemi, nie miałam już domu. Próbowałam kilkukrotnie jeszcze dodzwonić się do Elizy, ta wciąż nie odbierała. Było już po północy, kiedy dostałam od niej krótką wiadomość. Napisała mi tylko: „przepraszam”. Wtedy dotarła do mnie gorzka prawda. To był sztylet wbity w moje serce, przeszywający je z impetem na wylot.

Moja wina

Byłam przerażona swoją naiwnością i tym jak nieopatrznie się z Elizą zaprzyjaźniłam. Jak bardzo lekceważyłam alarmowe sygnały. Jak mogłam przeoczyć ich krętactwa? Ból był ogromny, bo bolało podwójnie. Miałam w głowie setki pytań bez odpowiedzi i dziesiątki scenariuszy. Dlaczego mi to zrobili? Czy to on ją, czy też ona jego uwiodła? Może mogłam być lepszą żoną, bardziej wyrozumiałą, lepszą w łóżku, troskliwszą, lepiej zadbaną. Obwiniałam się, że dopuściłam do tej sytuacji. Myślałam, że obudzę się z tego koszmaru. Kiedy poranek przyniósł kolejny dzień, z którym musiałam się zmierzyć, pomyślałam, że kiedyś się na nich zemszczę.

Koniec

W sądzie chcieli zrobić ze mnie wariatkę. Eliza wykorzystała wszystkie moje tajemnice mówiąc o nich mojemu jeszcze wówczas obecnemu mężowi. Wywleczono każdy najdrobniejszy fakt, jak chociażby to, że od kilku lat z powodu nerwicy natręctw leczyłam się psychiatrycznie. Mój mąż mówił, że nasze małżeństwo jest fikcją i tylko ot tak z tytułu wysługi lat byliśmy razem. Przeżyłam prawdziwe piekło. Rozwód dostaliśmy na drugiej rozprawie. Od życzliwych wiem, że Eliza chełpiła się, że z nią to Dawid weźmie prawdziwy ślub w kościele. Ślub wyższy rangą od tego naszego, bo nas nie połączył przecież Bóg, tylko wyblakły już urzędowy papierek.

Bo jak nie ja, to kto?

Jakoś się pozbierałam. Zostałam w rodzinnym mieście Dawida, bo choć nie szukałam pracy, to ona znalazła mnie sama. Unikałam miejsc, w których mogłabym ich spotkać, choć znajomi szczegółów mi nie oszczędzali. Wiedziałam, że remontują dom po jej matce, starają się o dziecko, że wzięli ślub z imprezą na sto osób, nadal pracują wspólnie, że są szczęśliwi i zakochani. Kochamy się, chcemy być razem – te słowa dźwięczały mi w głowie, bywały momenty, w których myślałam, że oszaleję. Chwilami chciałam, żeby Dawid stanął w drzwiach, powiedział, że to pomyłka, żeby wszystkiemu zaprzeczył. Byłam zazdrosna o ich permanentny stan szczęścia. Sama mężczyzn trzymałam na dystans, choć mówiąc nieskromnie – chętnych nie brakowało.

Czas leczy rany

Dwa lata później Eliza szła w moją stronę korytarzem miejscowej galerii. Widziałam ją tuż z naprzeciwka, nie byłam stanie uniknąć tego spotkania. Podniosła dłoń geście powitania i choć w pierwszej chwili poczułam jak krew kotłuje mi się w żyłach, na moment się zatrzymałam. Widziałam, że jest smutna i zestresowana, z rąk wypadła jej torebka. Była cieniem samej siebie i nie przypominała tej rezolutnej dziewczyny, którą poznałam. „Słyszałaś już?” – zapytała? Zaprzeczyłam o wtedy usłyszałam, że nasz były mąż (mój i jej już prawie, byli właśnie w trakcie rozwodu) spodziewa się dziecka i jest szaleńczo zakochany. W nikim innym jak… w nowo zatrudnionej sekretarce. To drań – pomyślałam w pierwszej chwili i odruchowo złapałam Elizę za rękę, kiedy zobaczyłam łzy spływające po jej twarzy. Może zabrzmi to dziwnie, ale szczerze jej współczułam. Na tamten moment czas uleczył już moje rany, a ona stała przede mną niczym moje odbicie lustrzane, a ja wiedziałam, jak smakuje to cierpienie, i że przed nią długa i wyboista droga.

Solidarność jajników

Zawsze miałam taką cechę charakteru, której inni nijak nie rozumieli. Nie potrafiłam chować urazy. Historia lubi się powtarzać, Dawid znalazł sobie młodszą, postąpił z Elizą podobnie jak ze mną kiedyś. Wyciągnęłam do niej pomocną dłoń, choć mogłam zrobić to, co ona kiedyś mnie i wbić jej w serce szpilę. Szczerze mówiąc, to ze stratą męża pogodziłam się szybciej niż ze stratą Elizy. No bo jak mogła przerwać solidarność jajników? Dziś obie wiemy, że Dawid był nic nie wartym facetem, nie mającym za grosz honoru. Dziś obie wiemy, że w kobietach jest siła, a najlepiej odegraną w życiu sztuką jest sztuka wybaczania. Nic tak nie łączy jak niechęć do mężczyzny, którego się kiedyś kochało.

Dziś już nie mam żalu

Jesteśmy wciąż młode, choć sporo obie przeżyłyśmy. Życie nas nie oszczędzało, pozwalało unosić się na fali emocji, żeby potem wyrzucić nas samotnie na brzegu. Musiałam stracić wszystko, żeby upaść na samo dno tylko po to, żeby z impetem się od niego odbić. A Eliza? Szczerze jej nienawidziłam, kiedy odbiła mi męża. Młodsza, ładniejsza, lepiej wykształcona. Dwa lata później karma wróciła, spotkało ją to samo. Dziś już nie mam żalu. Kiedyś byłyśmy rywalkami, dziś łączy nas przyjaźń.


Lifestyle

Jak emocje „zawieszają się” w ciele człowieka. Rozpoznaj napięcia, które rządzą twoim ciałem

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
30 maja 2017
Fot. iStock/CoffeeAndMilk

Emocje, stres, napięcia, zaznaczają się na naszej psychice. Czasem tworzą istotne „blizny”, pamiątki po traumie, które należy leczyć, podejmując terapię. Okazuje się jednak, że emocje „zawieszają się” również na naszym ciele. Alexander Lowen, psychiatra i psychoterapeuta opisał ten proces jako pierwszy. Dzięki jego pracom wiemy dziś, jakie „blizny” po silnie emocjonalnych, trudnych doświadczeniach można odczytać w ciele człowieka.

Wyróżniamy pięć rodzajów zawieszeń: krzyż, hak, kolumna, stryczek i wieszak.

1. Krzyż

Krzyż powstaje najczęściej wtedy, kiedy cierpimy fizycznie i nie możemy się z tego cierpienia „wyplątać”, bądź jesteśmy unieruchomieni w naszej krzywdzie. Krzyż to również przemoc i nadużycia seksualne wtedy, kiedy jesteśmy w jakiś sposób zależni (np. emocjonalnie) od sprawcy i nie mamy nikogo komu moglibyśmy o tym opowiedzieć. Krzyż to w końcu fizyczne unieruchomienie na skutek wypadku, czy ciężka choroba fizyczna.
Kiedy cierpimy długo i rzadko mamy możliwość ulżenia sobie w cierpieniu, powoli tracimy nadzieję i poczucie wpływu na swoje życie, możliwości wyboru. Dochodzimy do etapu, gdzie powoli godzimy się ze wszystkim co nas spotyka: czy to leczeniem (dla naszego dobra), czy z okrucieństwem ze strony bliskiej osoby (ze strachu przed zemstą, czy stratą).

Takie wewnętrzne „ukrzyżowanie”, bez szans na ratunek tworzy w naszym ciele dwie belki napięciowe, podtrzymujące i kontrolujące resztę ciała: poziomą wzdłuż łopatek i pionową wzdłuż prostowników grzbietu. Często towarzyszy mu poczucie, że ciało osunie się w dół.

2. Hak

Pamiętasz uczucie, kiedy czujesz narastającą złość, ale na zewnątrz pokazujesz spokój i uśmiech? Hamuje cię lęk przed odrzuceniem, karą i porzuceniem, dlatego nie mówisz tego, co myślisz? Pozornie zgadasz się z uśmiechem na przegraną, wewnątrz cały się gotujesz. Czujesz się trochę jak w pułapce bez wyjścia. Wydaje ci się, że tu nie ma dobrych rozwiązań. Tracisz siebie, albo tracisz kogoś, zastygasz więc w postawie „bierno -agresywnej”. Twoja głowa wysuwa się jak w pozycji do ataku, choć na twarzy maluje się uprzejmość i życzliwość.

3.  Kolumna

Odrzucamy swoją cielesność, bo jest żywa, często niekontrolowana, przeszkadzająca dorosłym. Już w dzieciństwie dostaliśmy sygnał, że postawa cicha i grzeczna, podległa jest tą pożądaną. Łatwo rozpoznać ten typ zawieszenia oceniając sylwetkę: szybko dostrzeżemy wąską talię, która w widoczny sposób oddziela górę ciała od dołu. Górna część ciała jest wątła, głowa zdaje się mówić „mam nad wszystkim kontrolę”. Dolna część ciała zdaje się nieruchoma, „solidna”.

4. Stryczek

Jego powstawanie mogą powodować nawet emocje doświadczone w  ostatnich miesiącach ciąży oraz podczas naszego przyjścia na świat. Chodzi tutaj o doświadczenie opuszczenia (łona matki, bezpiecznego miejsca na rzecz nieznacznego, niepewnego). Stryczek powstaje na skutek: ciężkiego porodu, wcześniactwa, urazów i chorób okołoporodowych, depresji matki, braku matki, braku dostrojenia do potrzeb noworodka. Jego źródłem są zatem niezaspokojone potrzeby. To, co możesz zrobić, by sobie pomóc to oswajanie się ze swoim ciałem i swoim istnieniem. Najpierw doświadczaj swojego dotyku, dopiero potem eksperymentuj z dotykiem w kontakcie z inną osobą.

5. Wieszak

Wieszak powstaje wtedy, kiedy dochodzi w nas do konfliktu między uczuciem lęku, który sprawia, że nie potrafimy się ruszyć z miejsca, a złością, która popycha nas do działania. Obie siły „ścierają się”, czyniąc nas bezsilnymi, choć z reguły lęk jest silniejszy niż złość. A my? Zaprzeczamy naszym uczuciom, powstrzymujemy je. Jak wtedy wyglądamy? Wysuwamy głowę do przodu, a ramiona i barki lekko unosimy do góry.

Żeby pozbyć się naszych „zawieszeń”, musimy przede wszystkim je sobie uświadomić. Nie uda się to nam, jeśli nie zaprzyjaźnimy się ze swoim ciałem. Następnym krokiem powinna być terapia, to ona pomoże nam dotrzeć do źródła napięć i leków.


Na podstawie: psychologiawygladu.pl, FB/psychoterapiaprzezciało

 


Zobacz także

Większość z nas popełnia te błędy, robiąc pranie. Ty też?

„Dziękuję, ale to naprawdę moja sprawa”. Bądź szczera przede wszystkim wobec siebie!

zawroty głowy, przyczyny, leczenie, przy wstawaniu

Masz zawroty głowy? Sprawdź, co powinno budzić niepokój i kiedy zgłosić się do lekarza