Makijaż Uroda

Jak dobrać odcień szminki?

Redakcja
Redakcja
27 września 2020
fot. Materiały prasowe
 

Wybierając szminkę, wiele kobiet kieruje się wyłącznie własnymi upodobaniami względem jej koloru. Okazuje się jednak, że wybór szminki to decyzja, którą powinnaś dobrze przemyśleć. W dzisiejszym artykule przedstawimy czynniki, jakie musisz wziąć pod uwagę przy wyborze szminki. Z naszej publikacji dowiesz się: Jak dobrać szminkę do karnacji skóry? Jak dopasować szminkę do koloru włosów? Jak zgrać szminkę z kształtem ust? Odpowiedzi na te pytania znacznie ułatwią wybór szminki, która idealnie podkreśli Twoją urodę.

Jak dopasować szminkę do karnacji skóry?

Każda skóra ma kolor skierowany w stronę różowego lub żółtego. Róż jest barwą chłodniejszą. Żółty zaliczamy do cieplejszych barw. Jeśli nie wiesz, jak określić swój rodzaj skóry, to wystarczy spojrzeć na żyły na nadgarstkach. Jeśli są niebieskie, to znak, że masz różową cerę. Jeśli są zielono-niebieskie, to Twoja cera ma odcień żółty.

Skoro wiesz już, jaką masz cerę, to czas teraz dobrać do niej szminkę. W przypadku ciepłej karnacji wybieraj spośród jasnych kolorów. W przypadku skóry oliwkowej będziesz mieć największe pole wyboru. Do tego typu cery pasują w zasadzie wszystkie kolory. Najlepiej jednak będą wyglądać odcienie różu, purpura, fuksja oraz intensywna czerwień.

Przy skórze o jasnym odcieniu świetnie sprawdzą się szminki w pastelowych kolorach. Jeśli Twoja cera jest zimna i blada, to powinnaś raczej unikać bladych pomadek, które wpadają w żółte kolory. Przez taką szminkę Twoja twarz rozmyje się i straci wyrazistość. Jeśli Twoja skóra ma ciemniejszy odcień, to śmiało możesz postawić na szminki w kolorze śliwki i jagody.

Jak dopasować szminkę do koloru włosów?

Kolejnym czynnikiem, który powinnaś wziąć pod uwagę, jest kolor włosów. W przypadku blondynek najlepiej sprawdzą się chłodne odcienie czerwieni z dodatkiem niebieskiego. Do włosów blond możesz także dobrać szminkę w pastelowych odcieniach różu, w kolorze fuksji lub maliny. Jeśli jednak jesteś ciemną blondynką, to najlepszym wyborem dla Ciebie będzie szminka w kolorze koralu lub jasnego różu.

Kobiety o rudych włosach powinny postawić na szminki w ciepłych odcieniach. Idealnym wyborem może być kolor łososiowy, koralowy, purpurowy i brzoskwiniowy. Świetny efekt dadzą szminki z delikatnym połyskiem, które dodatkowo uwydatniają kształt ust.

W przypadku ciemnych włosów dobrze sprawdzą się szminki w kolorze ciemnej czerwieni z dodatkiem brązu. Wybierając kolor wina, czekolady lub ciemny róż, wydobędziesz głębię koloru czarnych lub brązowych włosów.

Jak dopasować szminkę do kształtu ust?

Wybierając szminkę, powinnaś kierować się także kształtem ust. Dla kobiet z małymi ustami najlepszym wyborem będą jasne i błyszczące kolory szminki. Dzięki temu cała twarz ulegnie rozjaśnieniu. Do wąskich ust najlepiej dobrać odcień szminki z charakterystycznym błyskiem. Kobiety, które mają wydatną dolną wargę, mogą kierować się wyłącznie kolorem karnacji przy wyborze szminki. W przypadku pełnych ust nie należy przesadzać z intensywnymi odcieniami. Dużo lepszym wyborem będzie szminka w kolorze delikatnego różu lub brzoskwini.

Pamiętaj, że oprócz koloru ważna jest także jakość szminek. Duży wybór dobrej jakości kosmetyków możesz znaleźć w sklepie BEA BELEZA. W hurtowni kosmetyków dostępna jest oferta zarówno dla salonów kosmetycznych, jak i klientów indywidualnych.


Artykuł sponsorowany


Makijaż Uroda

Kluski na parze na trzy sposoby – tradycyjne, z jagodami, lub bez nadzienia do mięs

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
28 września 2020
Kluski na parze - przepis babci, z jagodami, lub bez nadzienia
Fot. iStock
 

Kluski na parze, zwane również parowańcami lub pampuchami, to miękkie bułeczki drożdżowe, przygotowywane w garnku lub parowarze. Można je serwować na słono, jako dodatek do obiadu, lub zjeść samodzielnie, na słodko z owocami lub sosem waniliowym. Są one delikatne i bardzo puszyste, a ich przygotowanie nie sprawia wielkiego kłopotu. Warto samodzielnie wykorzystać przepis babci na kluski na parze, z jagodami, lub bez nadzienia, do mięs.

Kluski na parze to tradycyjne danie pochodzące z rejonu Niemiec. W krajach niemieckojęzycznych podaje się je tradycyjnie z powidłami śliwkowymi, z makiem i cukrem pudrem na wierzchu, polane roztopionym masłem. Z kolei w Polsce pampuchy serwowane są równie często na słodko, z owocami, jak i polane sosem, serwowane do mięs. Jak samodzielnie przygotować te delikatne i puszyste bułeczki?

Fot. iStock

Kluski na parze — przepis babci

Ten przepis babci na kluski na parze chyba każdy z nas pamięta z dzieciństwa. Warto sięgnąć po niego i samodzielnie przygotować parowane bułeczki.

Kluski na parze - przepis babci, z jagodami, lub bez nadzienia

Fot. iStock

Kluski na parze — składniki:

Na ok. 16 klusek.

  • 1 kg mąki
  • 4 jajka
  • 1/2 kostki masła
  • 100 g drożdży
  • 1/2 l mleka
  • 3 łyżki cukru
  • szczypta soli

Przygotowanie:

  1. Mleko podgrzej. Do miski skrusz drożdże, dodaj 1 łyżeczkę cukru i 1 łyżkę mąki, zalej ciepłym, ale nie gorącym  mlekiem.
  2. Całość wymieszaj, przykryj ściereczką i odstaw w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
  3. W tym czasie rozpuść masło i ostudź, jajka ubij z cukrem na puszystą masę, wyłóż ubite jajka do miski, dodaj wyrośnięte drożdże i  mieszaj powoli, wsypując mąkę. Następnie dodaj szczyptę soli, roztopione masło i wyrób ciasto. Na koniec przykryj je ściereczką i odstaw do wyrośnięcia.
  4. Po wyrośnięciu formuj kulki i zostaw na 15 min aż urosną. Pyzy wkładaj na garnek z naciągniętą pieluchą tetrową lub na specjalnym sitku i paruj pod przykryciem. 4-5 min.
  5. Podawaj z sosem mięsnym lub na słodko.

Kluski na parze — przepis tradycyjny

Ten przepis wywodzi się z tradycyjnego ujęcia klusek na słodko, które tak lubią Niemcy czy Austriacy.

Kluski na parze - przepis babci, z jagodami, lub bez nadzienia

Fot. iStock

Kluski na parze — składniki:

Na ok. 8 klusek.

  • 400 g mąki pszennej
  • 250 ml mleka
  • 30 g cukru
  • 20 g świeżych drożdży
  • 1 jajko
  • 50 g masła lub margaryny
  • szczypta soli

Nadzienie i posypka:

  • powidła śliwkowe
  • 150 g masła
  • 40 g mielonego, suchego maku
  • 40 g cukru pudru

Przygotowanie:

  1. Przygotuj zaczyn drożdżowy — w dość wysokiej miseczce lekko ciepłe mleko wymieszaj z pokruszonymi drożdżami, łyżeczką cukru i ok. 7 łyżkami mąki. Przykryj ściereczką i odstaw w ciepłe miejsce na ok. 10- 15 minut do wyrośnięcia.
  2. Masło roztop i zostaw do ostygnięcia.
  3. Pozostałą mąkę wsyp do dużej miski. Dodaj resztę cukru, jajko, szczyptę soli i wyrośnięty zaczyn. Wyrabiaj ciasto i powoli dolewaj roztopione i przestudzone masło. Dobrze wyrób, przykryj ściereczką i ponownie odstaw w ciepłe miejsce do wyrośnięcia, aż podwoi swoją objętość (ok. 30- 40 minut).
  4. Wyrośnięte ciasto przełóż na blat posypany mąką, i podziel je na ok. 8 równych części.
  5. Z każdej części ciasta formuj kulkę, spłaszcz ją na dłoni, nałóż 1 łyżeczkę powideł, zlep i uformuj okrągłą kluskę. Tak przygotowane kluski rozłóż na blacie posypanym mąką (sklejonym miejscem do dołu), przykryj ściereczką i pozostaw na kilka minut, by jeszcze podrosły.
  6. W międzyczasie zagotuj wodę (w dużym garnku lub parowarze).
  7. Kluski układaj z odstępami w parowarze lub w garnku (z naciągniętą pieluchą tetrową lub na sitku) i paruj pod przykryciem ok. 10 minut, aż kluski ładnie się napuszą. Gotowe kluski przełóż na talerze.
  8. Zmielony mak wymieszaj z cukrem pudrem, posyp kluski i polej roztopionym, gorącym masłem.
  9. Serwuj gorące.

Kluski na parze z jagodami — przepis

Ten przepis cieszy się dużym powodzeniem, szczególnie w sezonie letnim, gdy świeżych jagód nie brakuje. Do tego przepisu można wykorzystać również borówki.

Kluski na parze - przepis babci, z jagodami, lub bez nadzienia

Fot. iStock

Kluski na parze z jagodami — składniki:

Na ok. 12 klusek.

  • 500 g mąki pszennej
  • 3/4 szklanki mleka
  • 40 g drożdży świeżych
  • 3 łyżki cukru
  • duże jajko
  • 2 łyżki masła
  • 0,5 łyżeczki soli
  • 5 łyżek zimnej wody
  • 1 szklanka jagód

Polewa:

  • 250 g jagód
  • 2 łyżki cukru brązowego
  • 4 łyżki wody
  • 1 łyżka soku z cytryny

Przygotowanie:

  1. Mleko podgrzej tak, by było letnie. Do miseczki wkrusz drożdże, wsyp łyżeczkę mąki i pół łyżeczki cukru, zalej ciepłym mlekiem i wymieszaj. Przykryj ściereczką i odstaw w ciepłe miejsce na ok. 10- 15 minut do wyrośnięcia.
  2. Mąkę przesiej do miski, dodaj sól, pozostały cukier, jajko, zimną wodę, rozpuszczone letnie masło i zaczyn drożdżowy. Wyrabiaj gładkie i elastyczne ciasto.
  3. Po wyrobieniu ciasto przykryj ściereczką i odłóż do podwojenia objętości ciasta. Wyrośnięte ciasto podzielić na 12 części.
  4. Z każdej części ciasta formuj kulkę, spłaszcz ją na dłoni, nałóż 1 łyżeczkę jagód, zlep i uformuj okrągłą kluskę. Tak przygotowane kluski rozłóż na blacie posypanym mąką (sklejonym miejscem do dołu), przykryj ściereczką i pozostaw na ok. 15 minut, by jeszcze podrosły.
  5. Kluski układaj z odstępami w parowarze lub w garnku (z naciągniętą pieluchą tetrową lub na sitku) i paruj pod przykryciem ok. 15 minut, aż ładnie się napuszą. Gotowe przełóż na talerze.
  6. W międzyczasie przygotuj polewę z jagód. Na patelnię wlej wodę, sok z cytryny i umyte jagody. Duś wszystko razem na minimalnym ogniu aż jagody się rozgotują i sos zgęstnieje. Do smaku posłódź cukrem i jeszcze gorący sos wylej na gotowe kluski na parze.

źródło:  www.przyslijprzepis.pl , www.kuchnia-domowa.pl

Makijaż Uroda

Tęsknię za tobą lockdownie, bo dzięki tobie świat stał się na chwilę lepszy

Listy do redakcji
Listy do redakcji
26 września 2020
Fot. iStock/JANIFEST

Na słowo epidemia już chyba każdemu się słabo, bo ile można. Kto by przypuszczał pół roku temu, że dziś nadal będziemy mówić o zagrożeniu. A przynajmniej media będą się o tym rozpisywać, a lekarze wypowiadać i ostrzegać. 

 

Bo dziś, kiedy idę ulicą, nie widzę strachu, niepokoju. Ludzie żyją normalnie, jakby nic złego się nie działo, jakby to, co wydarzyło się kilka miesięcy temu, nie miało miejsca. 

 

Kiedy ogłosili zamknięcie szkół, byłam umówiona z przyjaciółką na kawę w naszej ulubionej kawiarni. Nie przypuszczałam wtedy, że długo się nie spotkamy. Zresztą w drugi weekend marca odwiedzili nas znajomi. Chodziliśmy po mieście, szukaliśmy wolnego stolika w zatłoczonych knajpach, jeździli tramwajem, w którym miejsca były tylko stojące. Rozmawialiśmy o tym niewidzialnym wirusie, wiedzieliśmy już o pierwszym wykrytym przypadku zakażenia. We Włoszech już było gorąco, tam już umierali ludzie, ale przecież to nie u nas… Tydzień później świat się zatrzymał. Nasz świat, nasza codzienność. Z dnia na dzień dzieci zostały w domach, a większość z nas przeszła na pracę zdalną. 

 

Przyszły pierwsze ograniczenia – zakaz wychodzenia z domu, określona liczba osób w sklepie, godziny dla seniorów. Pamiętam ten szok, kiedy po południu szłam z psem na spacer, do parku, w którym byłam rano i natknęłam się na taśmy i straż miejską. Zakaz wstępu. Nie można. 

 

Chyba większość z nas była w szoku. Kompletnie zdezorientowana, przez to co się dzieje i lakoniczne wypowiedzi odpowiedzialnych za nasz lockdown. Wszystko zwolniło. W internecie mogliśmy oglądać zdjęcia wyludnionych miast czystych rzek, zwierząt, które zaczęły wychodzić na ulice, bo niemal nikt po nich nie jeździł. 

 

Pamiętam słowa Jacka Santorskiego, który w jednym z wywiadów powiedział: po pandemii nic się nie zmieni. A przecież nam wydawało się, że zmieni się wszystko. Że ten przymusowo wciśnięty przycisk STOP, przypomni nam, że można żyć inaczej, że nie musimy wcale pędzić, mieć niezliczoną ilość rzeczy, robić zakupów co drugi dzień, chociaż lodówka nadal pełna. 

 

Właściwie przy każdym jednym scrollowaniu social mediów można było przeczytać: w końcu mamy czas pobyć razem, doceniam rodzinę, dziś wiemy, jak ważny jest kontakt z przyjaciółmi.

 

Gdzie dzisiaj jesteśmy? Pół roku później? Po zachwycie nad lockdownem przyszła frustracja, przede wszystkim podszyta niepewnością ekonomiczną. Bo zamknięte firmy, brak możliwości wykonywania różnych usług, z których wielu z nas się utrzymuje. Ile można siedzieć w domu, pytaliśmy? Zaczął się bunt, a kiedy się pojawił, zaczęto znosić restrykcje, dziwne decyzje rządu tak naprawdę dały nam wszystkim przyzwolenie na powrót do normalności. 

 

Gdzie jesteśmy dziś? Ilu z nas mówi: jest już normalnie, nawet z tymi maseczkami w sklepach, do wszystkiego można się przyzwyczaić. 

 

A ja zatęskniłam za lockdownem. Za tym wolniej płynącym czasem, kiedy starczyło chwil na rozmowę, na śmiech, na telefon do przyjaciół. 

 

Tęsknię za smakiem kawy, kiedy po kilku tygodniach okazało się, że kawiarni w pobliżu mojego domu jest otwarta i można zamówić kawę na wynos. Nigdy wcześniej tak mi nie smakowała. 

 

Tęsknię za miejscami, które w czasie izolacji odkryłam, przepiękne tereny, gdzie nie ma ludzi, gdzie jest cisza, można rozpalić ognisko, posiedzieć, porozmawiać. Dziś zdałam sobie sprawę, że nie mam nawet kiedy tam pojechać. 

 

Tęsknię za zapachem powietrza, nie wiem, czy było ono wtedy inne, ale na pewno nie było tak rozedrgane jak znowu dzisiaj. A może to znowu kwestia chwili, czasu, kiedy można się było nad tym skupić? 

 

Tęsknię za życzliwością, za tymi wszystkimi przejawami dobroci drugiego człowieka, empatii i troski. Za tymi ogłoszeniami, że jeśli ktoś potrzebuje pomocy, to ktoś inny chętnie jej udzieli. 

 

Tęsknię za ludźmi, bo choć teraz możemy się po prostu spotkać, to i tak nie mamy kiedy, bo wpadliśmy w pułapkę własnego pędu i ścigania się z czasem. Pomyślcie, nie jest tak, że w czasie izolacji więcej rozmawialiście z rodziną, z bliskimi, z przyjaciółmi niż teraz? 

 

Tęsknię za brakiem presji, za brakiem pogoni za tym, co materialne, kiedy okazywało się, że tak niewiele nam do szczęścia potrzeba. Dziś znowu chcemy więcej i więcej, tylko po co? Dla kogo? Czy to uczyni nas szczęśliwymi? 

 

I w końcu tęsknię za tą nadzieją, że świat stanie się lepszy, że my będziemy lepszymi ludźmi, że na nowo zaczniemy dostrzegać innych wokół, uśmiechać się do siebie, nie krzywdzić, tylko wspierać, a czasami trwać, bo bywa, że samo trwanie wystarczy.

 

Tak wiele sobie obiecywaliśmy, co z tych obietnic zostało, z tych wyobrażeń o nowym porządku świata? Niewiele. Patrzę na osoby, które wbijają wzrok w okno autobusu, na stojących w kolejkach do kas sklepowych, jak warczą na siebie, jak krytykują i są niemili. 

 

Wszystko wróciło do normy, do smutnej rzeczywistości, w której obok nas brak drugiego człowieka, brak nas samych, refleksji nad tym, co dziś jest dla nas najważniejsze… Wróciły nawyki, przyzwyczajenia, których nie raz chcieliśmy uniknąć. 

 

Tęsknię za tobą lockdownie, bo kiedy trwałeś świat stał się na chwilę lepszym, a my bardziej znośnymi. 

 

Jeśli chcesz się podzielić swoją opinią, opowiedzieć swoją historię, napisz: [email protected] 


Zobacz także

Pięć prostych sposobów dbania o skórę wokół oczu

Pięć prostych sposobów dbania o skórę wokół oczu

Kosmetyki z arszenikiem i smarowanie twarzy smalcem… Urodowe triki naszych babek

#Dłoniepełnedobra

Zadbaj o swoje dłonie i weź udział w kampanii społecznej „Dłonie pełne dobra”