Lifestyle

„Ten rok przyniósł mi blisko 40 pierwszych randek. Usłyszałam setki komplementów i na nowo uwierzyłam w siebie. A miłość?”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
30 grudnia 2021
fot. LightFieldStudios/iStock
 

Dość szybko okazało się, że korepetycje z angielskiego, na które zapisał się mój narzeczony, to bardzo dosłowna nauka cudzego języka – w tym wypadku języka młodej korepetytorki. Rozstanie było głośne, z przytupem i tłuczonymi talerzami.

Kończył się rok i uznałam, że może właśnie tak miało być. Nasz związek opierał się na wspólnych zobowiązaniach, może teraz czas na prawdziwą miłość, pożądanie i pasję? Koleżanki namawiały na założenie Tindera, „Rozerwiesz się, zapomnisz, pobawisz na randkach, a kto wie, może też spotkasz tego jedynego?”.

Zainstalowałam aplikację i… Przepadłam! Tylu przystojnych mężczyzn, uśmiechy, fajne opisy. W przeciągu godziny wykorzystałam dobowy limit przesunięć w prawo. Zupełnie inny świat, w którym trawa wydawała się bardzo zielona i niesamowicie kusząca. Zaczął się szalony rok tinderowych randek.

Na pierwszy ogień poszedł S., zawodowy żołnierz. Ależ miałam szczęście, że takie ciacho chce się ze mną umówić! Umówiliśmy się w miłej knajpce. Przyszedł elegancki, pachnący, wprost idealnie. Niestety rozmowa szybko zamieniła się w przesłuchanie – masz zdjęcia na profilu z wesela, z kim byłaś? Z jakim kolegą? Czy to nic więcej? Na pewno? Co z tego, że znacie się od podstawówki, on z pewnością chce czegoś więcej, to facet! Nie dałam się zaprosić na kolejną randkę, wymawiając się taktownie brakiem chemii. Usłyszałam, że jestem księżniczką, która spodziewa się fajerwerków i już zawsze będę sama. Milutko.

Później była randka z K. Informatyk. Na randce okazało się, że mocno podrasował swoje zdjęcia w programie graficznym. Sam przyznał się, że od lat unika fryzjera (poszłabym nawet krok dalej – zapewne też grzebienia!). Kłamstwo na temat wyglądu było dla mnie nie do przejścia – wyszłam po pierwszym drinku.

Kolejna randka to prawdziwa wtopa, tym razem jednak z mojej strony: nieopatrznie umówiłam się na dwie randki jednego dnia! Na szczęście w innych godzinach, ale nie da się ukryć, że randkowicz popołudniowy podwiózł mnie na randkę wieczorną.

Niezrażona umówiłam się po raz kolejny. P. był policjantem, który, podobnie jak K., miał zamiłowanie do grafiki komputerowej. Zabrał mnie na spotkanie akurat po smutnym epizodzie w moim życiu – poprzedniego dnia pożegnałam swoją kotkę. P. starał się mnie rozweselić: „Kot? Może i dobrze, z kota dużo sierści leci.” Next!

Przystojny A. był psychiatrą, lekarzem rezydentem. Przyszedł na spotkanie wyraźnie zmęczony. Poprosił o kawę i zapytał, czy ureguluję za niego rachunek. „Rezydenci bardzo mało zarabiają, musisz zrozumieć”. Nie dopuścił mnie do głosu i przez dwie godziny żalił się na polską służbę zdrowia. Na koniec wsiadł w taksówkę, którą sobie zamówiłam i poprosił o podrzucenie do domu. Nie jestem nawet pewna, czy zapamiętał moje imię.

To był szalony rok, który przyniósł mi blisko 40 pierwszych randek. Czy znalazłam miłość na Tinderze? Nie. Czy żałuję? Z całą pewnością nie mam czego. Byłam w miejscach, których sama bym nie wybrała, z ludźmi, z którymi moje losy pewnie nigdy by się nie splotły. Usłyszałam setki komplementów i na nowo uwierzyłam w siebie. A miłość? Czekała na mnie za rogiem.


Lifestyle

Kiedy kolejne „od poniedziałku” nie działa, całą nadzieję lokujemy w Nowym Roku

Redakcja
Redakcja
30 grudnia 2021
 

Nie da się zaprzeczyć, że w „magicznym początku” podobnie jak „czystej karcie” drzemie wielki potencjał psychologiczny – mówi Tatiana Mindewicz-Puacz, trener biznesu, coach, ekspert ds. kampanii społecznych, psychoterapeutka.

Lista rzeczy, które sobie obiecujemy (w głowie lub na papierze) czeka na TEN MOMENT, kiedy, bez obciążenia wszystkimi nieudanymi próbami, wejdziemy pewnym krokiem w rzeczywistość, którą jeszcze w noc sylwestrową nazywamy CAŁKIEM NOWA (NOWY) JA💃🏻🕺🏻.

Co takiego się dzieje, że ta magia po północy zamiast nabierać mocy stopniowo ją traci i co zrobić, żeby tak się nie działo?

WAGA JAKOŚCIOWA LISTY

Sprawdź czy Twoje postanowienia to projekcja życzeń czy coś więcej. Zamiast „co robić” lub „czego nie robić” – zapisz co się zmieni w Twoim życiu, jeśli TO ZROBISZ. Wyobraź sobie, jak BĘDZIESZ SIĘ WTEDY CZUĆ (i zapisz to koniecznie)

DOBRY PLAN, ODPOWIEDNIE ZASOBY

Pamiętaj, że spektakularne marzenia potrzebują spektakularnych przygotowań. Nie czekaj, aż „samo się zrobi” opracuj strategię wykonawczą dla swoich postanowień. Sprawdź co masz, a czego będziesz potrzebować.

PAKIET WZMACNIAJĄCY NA TRUDNE OKOLICZNOŚCI

Integralną częścią każdej istotnej zmiany są słabsze chwile (momenty zwątpienia, błędy). Patrz na nie jak na dowód znaczenia tej zmiany – a nie jak na hamulec lub problem. Pokonuj trudności skupiając się na pięknej obietnicy, którą zapisałaś (łeś) w punkcie 1 (jak się BĘDZIESZ CZUĆ)

DOBRE WEJŚCIE

Jeśli faktycznie chcesz skorzystać z magicznego działania NOWEGO ROKU zastanów się czy pomoże Ci w tym pękająca głowa. Sprawdź (zachęcam nie zmuszam:) czy ekscytacja wyprodukowana przez Twój organizm na myśl o tym JAK BĘDZIE nie działa bardziej euforycznie niż „krajowa, procentowa norma sylwestrowa”

CELEBROWANIE

Zacznij Nowy Rok od wdzięczności, podziękuj za to, co masz i za to, co Cię czeka. Nie oszczędzaj słów i emocji. Ciesz się tym jak dziecko.

https://www.facebook.com/tatianamindewiczpuacz

https://www.instagram.com/tatiana_empe/

 


Lifestyle

Zmiana jest wpisana w twoje życie. Puść, idź dalej, zasługujesz na szczerość wobec samej siebie

Małgorzata Ohme
Małgorzata Ohme
30 grudnia 2021
fot. Bartosz Maciejewski

Życie jest zmianą. Ile razy słyszałaś to zdanie? A jednak, boisz się zmian. Życie w strefie komfortu jest wygodne i nie wymaga wychodzenia poza to, co znane, ani konieczności adaptowania się do nowego  i budowania wszystkiego od początku. Życie w strefie komfortu jest niedrogie emocjonalnie – nie ponosisz tu wielkich kosztów, nie ryzykujesz. Nie podejmujesz decyzji, które zmieniłyby radykalnie twoje życie. Masz sobie swój, dobrze znany świat i poczucie stabilizacji. Ale czy jesteś szczęśliwa?

Przychodzi moment, w którym zaczynasz rozumieć, że nie możesz już dłużej tkwić w jednym miejscu. Że pora na zmianę: pracy, relacji z kimś, wokół kogo kręciło się do tej pory twoje życie, otoczenia, stylu życia… Zobacz, kiedy naprawdę nie możesz już dłużej czekać:

Kiedy się boisz

Czy zdarza się, że budzi cię niepokój i lęk na samą myśl o pójściu do pracy albo rozmowie z konkretną osobą? Czy trwa to tygodniami albo nawet miesiącami? To ogromna, czerwona flaga – sygnał alarmowy. Kiedy zaczynasz się bać spotkań z innymi lub wyjścia pracy, jeśli czujesz się, jakbyś przeżywała Dzień Świstaka, czas na zmianę. Nie masz nic do stracenia, a lęk cię niszczy.

Kiedy nie czujesz, że podejmujesz jakiekolwiek wyzwania

Jasne, nie chodzi o to, by każdy twój dzień obfitował w doświadczenia, które zmieniają na zawsze pewne rzeczy. Takie tempo jest wręcz niemożliwe do wytrzymania. Ale jedno jest pewne:
powinniśmy dążyć do ciągłego rozwijania się, poszerzania horyzontów. Do stawania się w jakiejś mierze lepszymi. Brak wyzwań sprawia, że coraz mniej chce nam się walczyć o siebie samych, że nie wierzymy, że zasługujemy na więcej.

Kiedy czujesz się nieszczęśliwa tkwiąc w aktualnych schematach

Lęk przed zmianą powoduje, że błędne koło się zamyka: chciałabyś być gdzie indziej, ale nie umiesz podjąć decyzji, która do tego doprowadzi. Jesteś jak sparaliżowana. Czujesz się bardzo źle psychicznie, ale wydaje ci się, tak już po prostu musi być i tak już będzie zawsze. To nieprawda. Wystarczy zrobić pierwszy krok…

Kiedy nie jesteś szczera sama ze sobą

Stoisz w miejscu, bo chcesz kogoś zadowolić, połechtać czyjeś ego. W głębi wiesz, że tu nie chodzi o ciebie, że nie działasz z myślą o sobie, ani o swojej przyszłości. Brak szczerości wobec własnych pragnień i ścieżki życiowej, którą chciałoby się iść skutkuje wewnętrznym smutkiem, wypaleniem, frustracją. I… niespełnionymi marzeniami.

Kiedy coś w twoim życiu właśnie dobiegło końca

Niezależnie od tego, czy właśnie zakończył się twój długotrwały związek, czy właśnie zostałaś zwolniona z pracy – jeden rozdział w Twoim życiu się zamyka. A kiedy coś się właśnie skończyło, oznacza to, że czas zacząć coś innego. To jest pozytywne odczucie, którego ci życzę. Wypełnij tę  przestrzeń czymś nowym, czymś, co sprawia, że ​​czujesz się pełna energii i podekscytowana na myśl o przyszłości.

Pora na zmiany!


Zobacz także

Skończył ci się tusz? Nie wyrzucaj szczoteczki! Jeszcze się przyda

Obalamy 5 mitów dotyczących pielęgnacji i zdrowia włosów

On – przystojny, lat 25 szuka pilnie żony, bo… ślub niedługo. Takiego ogłoszenia matrymonialnego jeszcze nie widziałyśmy