Lifestyle

Rozwiązanie konkursu „Przygody latającego Zibiego”

Redakcja
Redakcja
14 marca 2016
Fot. Materiały prasowe
 

“Meadow Flyer to typ miłej, spokojnej gry. To podróż jednym z bohaterów serialu Agi Bagi przez pobliską łąkę i przygody, które się z tym wiążą. Przyjazne środowisko, wesołe postaci oraz zaskakujące zdarzenia. Ta gra relaksuje, uspokaja, wciąga.” –  mówi producent kreatywny gry,  Tomek Niedźwiedź.

Już wiemy, jakie przygody dla bohatera przygotowaliście wy – było bardzo kreatywnie, a teraz przekonajcie się co czeka na latającego Zibiego w nowej grze. I bawcie się dobrze.

Serdecznie dziękujemy wszystkim za udział w naszej zabawie, a laureatom gratulujemy!

Laureaci konkursu 

Patrycja Piasecka ·

Marta Rudzka

Anna Wiśniewska

Anna Wasyliszyn

Patrycja Głog

Laureatów prosimy kontakt mailowy w celu odbioru nagród w ciągu 7 dni od daty ogłoszenia wyników, tj do dn.: 21.03.2016 roku. Prosimy o przesłanie danych do wysyłki nagrody (imię i nazwisko, adres i nr telefonu) na adres e-mail: kontakt@ohme.pl. Otrzymanie danych potwierdzamy w odpowiedzi zwrotnej.

Prosimy o dołączenie w treści wiadomości poniższego oświadczenia:
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora swoich danych osobowych uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 z późn. zm.).

 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Linki do pobrania gry:

PEŁNA WERSJA

DARMOWA DEMO WERSJA

Regulamin konkursu dostępny jest tutaj


Lifestyle

Będziesz poetką, jeśli uwierzysz, że miłość jest spotkaniem…

Małgorzata Ohme
Małgorzata Ohme
14 marca 2016
Będziesz poetką, jeśli uwierzysz, że miłość jest spotkaniem…
Fot. Unsplash / Josh Felise / CC0 Public Domain
 

Śni mi się ostatnio co noc. Ten sam sen. Siadam obok Taty na kanapie i chce się do niego przytulić. Nie mogę. Moja ręka przenika jego ramię, mój policzek pochłaniają jego plecy, przenikam cała przez niego. Wczoraj zapytałam „Dlaczego nie mogę cię przytulić, Tato?”. Nie usłyszałam odpowiedzi, obudziłam się.

Żałoba. Dziwny stan, który ma swój cykl. Od rozpaczy przez obojętność do tęsknoty, potem nie wiem. Budzę się czasami i myślę, że to się nie zdarzyło. Następnego dnia wiem, że zdarzyło się bardzo i poszukuję błędu. Lekarze? My? Bóg? Przecież nie można nagle tak zniknąć. Ktoś musiał popełnić jakiś błąd.Rozmawiam z przyjaciółką, którą zostawił mąż. „Wiem co czujesz. Ja nawet rozmawiam z nim, gdy jadę autem. Pytam, co zrobiłam złego”. Można być umarłym, żyjąc wiem. Przestać istnieć w czyimś życiu, więc w jakimś sensie zostawić tę samą pustkę. „A wiesz jak to jest, gdy on stoi przede mną czekając na dzieci, a ja wyobrażam sobie, że dotykam go ręką po włosach?”. Jej ręka tak samo przenika nicość jak moja.

Wielu z nas nosi żałobę w sercach. Odchodzą nasi rodzice, przyjaciele, czasami dzieci. Odchodzą ci, których kochamy. Wraz z nimi odchodzimy także my. Jakaś część odchodzi razem z nimi. Mieliśmy z tatą taką zabawę: chowaliśmy sobie różne przedmioty pod prześcieradło, uwielbiałam to i nawet jak byłam starsza udawałam zdziwioną, że na coś wpadłam. Ofiarowywałam mu za każdym razem zaskoczenie, tak jak on wygraną w karty. Gra córka-ojciec, która polega tak naprawdę na dawaniu. Z miłości. Ta część mnie już nie wróci, to wiem. Wraz z nią beztroska wynikająca z przekonania, że tata mnie zawsze ochroni. Teraz nie chroni mnie już nikt.

Jest w tym także coś dobrego. Gdy nikt cię nie chroni, musisz chronić się sama. Zajęłam się sobą. Porządkuję sprawy. Uczę się polegać na sobie samej. Nie bywam bezradna. Nic mi to nie da, bo córka bezradna wzbudza czułość, a dorosła kobieta? Litość. Unikam litości. Unikam też słów „zawsze”, „nigdy”, a co dopiero „do końca życia”. Przypomina mi się tekst, który napisała kiedyś moja koleżanka o tym, że miłość jest spotkaniem. I tak o tym myślę. Bądźmy wdzięczni za chwile, nie bądźmy zachłanni na wieczność. Nikt nie może obiecać nam wieczności. Tylko mama, gdy małe dziecko pyta ją czy będzie zawsze. „Będę”.

Nie rozumiałam nigdy, że koniec jest końcem. Nienawidzę kończyć. Niczego w życiu nie potrafiłam porządnie skończyć. Prawie zawsze jest jakiś prześwit, niedociągnięcie, niedopowiedzenie. Jak jesteś sprytny, możesz to wykorzystać. Zostawić uchylone drzwi, przeczołgać się przez szparę, wykorzystać jakiś otwarty lufcik. Ludzie są niedoskonali, zawsze popełnią jakiś błąd. Myślałam, że uda mi się odejść, nie traktując tego jak koniec. Bo to takie smutne, a ja nie lubię się smucić.

Mogłabym jak Herbert w „Elegii o odejściu” powiedzieć, że nie wierzyłam w ducha dziejów, nie wiedziałam, że odchodzicie na zawsze i że będzie ciemno. Jak dziecko byłam przekonana, że wszystko można odkręcić. Jak tu odkręcić śmierć?

Myślę czasami o tym, że on coś wykombinuje. Mój tata zawsze potrafił znaleźć rozwiązanie. Nie wiem dlaczego śni mi się tak dosłownie. Stawiałabym na to, że będzie mnie we śnie rozśmieszał albo wymyśli jakiś sposób, bym mogła go dotknąć. Ludzie na ziemi bywają bezradni, ale żeby we śnie nie móc zmanipulować rzeczywistości?

Potem jednak rozumiem. Kiedy się budzę, biegnę do dzieci. Muszę szybko kogoś przytulić, by nie zostać z pustką tak dotkliwą jak ten moment gdy sobie uświadamiam, że go nie ma. On nie chce, bym żyła w iluzji. Mówił do mnie „Moja kochana poetko. Żyjesz ciągle w fikcji. Kiedy ty nauczysz się twardo stąpać po ziemi”. Śmieszne, bo ktoś ostatnio powiedział mi, że nie jestem romantyczna. Ja?! Oniemiałam. Ten człowiek nie znał mojego taty, nie znał więc mnie mającej ojca. Może przestałam więc być „poetką”?

Poszłam dziś na cmentarz i przyniosłam mu tulipany. Kocham tulipany. To moje kwiaty. Mój tata o tym wiedział i zawsze kupował moje ulubione. Bladoróżowe. Rozmawialiśmy o kwiatach, że za chwilę będzie wiosna i konwalie. Zbieraliśmy tyle razy konwalie razem. Powiedziałam mu, że nie jestem już poetką. Pewnie to sobie wymyśliłam, ale odpowiedział mi tak:

Będziesz poetką, jeśli uwierzysz, że miłość jest spotkaniem… do końca życia.

I sama nie wiem, czy musnął mnie wiatr czy jego ręka.

 


Lifestyle

I żyli długo i szczęśliwie, bo nigdy nie złamali tych kilku obietnic

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
13 marca 2016
I żyli długo i szczęśliwie
Fot.iStock/ CoffeeAndMilk

Ona i On, ja i ty– zakochani, z maślanymi oczami zapatrzonymi w siebie. Bez tchu goniący za sobą nawzajem… Takie rzeczy tylko w bajkach – myślisz. Zakochanie prędzej czy później mija i przychodzi życie – powie ktoś. A czy bajki nie zdarzają się naprawdę?

Czasem wystarczy tylko kilka rzeczy. Tak prostych, a tak cholernie trudnych do zrobienia. W prawdziwej miłości czeka cię ciężka praca – nad sobą, a jeśli trafisz na kogoś, kto jest gotowy do tego samego – napiszecie nie jedną wspólną bajkę, ale wiele, wiele tomów dobrej bajkowej literatury.

Chcesz kochać i być kochanym? Czasem myślę, że słowa przysięgi małżeńskiej powinny brzmieć zupełnie inaczej… I żyli długo i szczęśliwe, bo nigdy nie złamali tych kilku obietnic:

Obiecuję, być sobą

Obiecuję, że, gdy z rok albo za lat dwadzieścia spojrzysz w moje oczy, nie będziesz płakać. Że nie zobaczysz w nich obcego człowieka pełnego nienawiści, żalu i złości. Że zrobię wszystko, żeby do tego nigdy nie doprowadzić. Z całych sił. Choć świat tak bardzo będzie się zmieniał, zupełnie jak nasze życie – ja będę sobą dla ciebie.

Tak wiele może kryć ta obietnica. Nie będę cię oszukiwać, nie będę udawać kogoś innego by cię zdobyć, usidlić. Nie będę się ze wszystkim zgadzać, żeby uniknąć konfliktu. Mogę ci zaoferować tylko i aż siebie.

Obiecuję, że pozwolę ci na to samo

Że nie będę cię zmieniał wbrew tobie, że pozwolę ci żyć twoim życiem. Że cię doceniam i będę doceniać. Że to ciebie kocham. Nigdy nie stanę się lalkarzem w teatrze, który decyduje o życiu swoich aktorów.

Obiecuję, że nie pozwolę, by było za późno…

… za późno by coś zmienić

… za późno by nas ocalić

Że będę o nas walczyć. A gdy będzie źle, nie poddam się tak łatwo, nie uniosę się honorem, nie będę szantażować. Będę walczyć codziennie.  Ale bez miecza w dłoni. Zacznę przy porannej kawie.

Obiecuję, że nie stracę z oczu, tego co w nas wyjątkowe

Że będę to doceniać. Że nie pozwolę by nasze codzienne „ale” o wyschnięty chleb i okruchy na blacie, o kolej w wyprowadzeniu psa i kłótnię na wymarzonych wakacjach, przesłoniły mi tego, co naprawdę ważne. Bo tylko to nasze „coś” wyjątkowego – tak mocno nas do siebie przyciągało, tak wiele dla nas zrobiło. I nawet te okruchy i ten pies, i teściowie… to wszystko nie jest ważne, jeśli tego „czegoś” nie stracimy. Nie pozwolimy sobie tego stracić. A resztę zawsze można zmienić lub naprawić…

Nie będę porównywać i wytykać, jest przecież tyle dobrego, tyle innego. Doceniam.

Obiecuję ci być ramieniem…

… przyjaciela, który cię wspiera
… partnera
… czułym
… silnym
… szukającym wzajemności.

Obiecuję, patrzeć w lustro

Obiecuję nie iść najłatwiejszą ścieżką. Gdy zaczniemy się sobie bacznie przyglądać i pytać kim dziś jesteśmy, ja obiecuję ci najpierw samemu spojrzeć w lustro. Żeby wiedzieć, czy nie złamałam/em pierwszej obietnicy.

Obiecuję, że nigdy nie zamknę cię klatce, że pozwolę ci się rozwijać

Nawet, gdy bardzo będę się bać, że będziesz o krok do przodu, że nie będę ciebie godny. Nie będę ci przeszkadzać się rozwijać ze strachu, zazdrości czy niezrozumienia. Jak inaczej masz być sobą.

A gdy stracisz siły i zgubisz się na chwilę – jestem. Możesz na mnie liczyć.

Obiecuję, że będę mieć dla nas czas

Dla ciebie. Czas na bycie razem, a nie obok siebie. Czas na słuchanie i opowiadanie. Na szybki dotyk rąk i pocałunek na dobranoc. Nie będę go mierzyć, wyliczać i dzielić. Obiecuję, że będę się nim cieszyć.

I pozwolę ci mieć czas dla siebie. A gdy będziesz tego czasu potrzebować, gdy poprosisz o niego, ja zaczekam tyle, ile tylko potrafię.

Obiecuję ci, że odpowiedzialność za naszą miłość będziemy dzielić

Po prostu. I choćby nie wiem, co się zmieniło, to my mamy tę miłość w rękach i tylko my możemy ją uskrzydlić lub zdeptać.


Zobacz także

Jola Lewicka

Rozbiera kobiety, by zobaczyły jakie są piękne. Jola Lewicka: „Nie ma znaczenia jak wyglądasz, ale jak o sobie myślisz, że wyglądasz.”

Stała obok i nagrywała, gdy ktoś gwałcił jej koleżankę. Żeby przez te trzy sekundy błysnąć w Internecie. A że to złe? Nieważne, dziś zło dobrze się sprzedaje

15 banalnie prostych rzeczy, które sprawią, że poczujesz szczęście