Lifestyle

Plażowicze z piekła rodem. 10 nadmorskich koszmarów, których nie chcesz spotkać na urlopie

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
1 lipca 2016
Fot. iStock
 

Długo czekałaś na wymarzony urlop, od miesięcy ćwiczyłaś z Chodakowską, by na plaży bez kompleksów zaprezentować się w nowym kostiumie, wreszcie nadeszło lato – można jechać! Morza szum, ptaków śpiew, jasne słońce i gorący piasek – masz zamiar wypocząć, opalić się na mahoń i mieć super wakacje. Pod warunkiem, że twojego odpoczynku nic nie zakłóci – i wcale nie mówimy tutaj o chimerycznej pogodzie nad Bałtykiem! Bo na plaży człowiek człowiekowi potrafi być prawdziwym koszmarem, a savoir vivre to dla niektórych coś zupełnie obcego.

Mój jest ten kawałek piasku

Czyli znany już wszem i wobec parawaning. Walka o kawałek piasku bywa zacięta, a rozkładanie parawanów i kopanie dołków dla całej rodziny jest niczym stawianie zasieków i tworzenie wałów obronnych. Mój jest ten kawałek piasku i biada każdemu, kto naruszy wyznaczone terytorium! Z drugiej strony, nie ma się co dziwić, jak świat światem każdy z nas marzy o własnym M…

Miłosne igraszki

Wprawdzie jeden z popularnych drinków nazywa się „Sex on the beach”, ale niech nie będzie to dla nikogo motywacją i zachętą do działania. Środek plaży, z dzieciakami bawiącymi się na brzegu, rodzinami odpoczywającymi na kocyku i tysiącem obcych osób dookoła, to z pewnością nie jest miejsce na ćwiczenia z zakresu sztuki kochania i publiczne manifestacje swojej witalności. Jeśli komuś za gorąco, lepiej przenieść się w bardziej ustronne miejsce, tym bardziej, że i strażnicy prawa na takie zachowania nie patrzą przychylnie.

Rodzicielski luz

W wakacje, wiadomo, zasad jest mniej, luz, blues i ogólne rozpasanie. I popieram, każdemu należy się odpoczynek i nieco spuszczenia z tonu, ALE! Gdy dzieciaki sypią piachem, biegają po rzeczach innych osób, oblewają wodą, drą się jak opętane, ryczą wniebogłosy, biją inne dzieciaki lub niszczą czyjąś własność, to na litość boską, odklej się rodzicu od koca, przerwij swój słoneczny smażing i zareaguj! Urlop, czy nie, z obowiązku wychowania dziecka nikt cię nie zwalniał.

Fot. iStock/ Imgorthand

Fot. iStock / Imgorthand

Disco Polo live

„Weselny klimat, tak się zaczyna, jest biały welon, a w nim dziewczyna” – taka piosenkę pamiętam z ostatnich wakacji nad Bałtykiem (potem było coś o świni, wódce i tłustym bicie). Piosenki disco polo nad morzem atakują zewsząd – w lokalnych restauracjach, sklepikach, na straganach przy promenadzie – i trudno od nich uciec. Współplażowicz z małym, ale głośnym radyjkiem jest prawdziwym utrapieniem, zwłaszcza, gdy wasze muzyczne upodobania są zupełnie inne. Wyjścia są dwa: możesz poddać się disco-atmosferze i razem z rudą tańczyć jak szalona albo uciekać jak najszybciej i jak najdalej. Z doświadczenia wiem, że wszelkie negocjacje i prośby sensu nie mają.

Publiczny pedicure

Doceniam dbałość o higienę i estetykę stóp, ale szaleństwa z obcinaczem do paznokci, nożyczkami i pilniczkiem nie pasują mi do obrazu sielskiego, leniwego dnia na plaży. Lepiej takie rzeczy załatwiać przed wyjściem z domu, niż siedząc na kocyku strzelać w ludzi leżących obok odłamkami paznokci.

Była plaża, jest śmietnisko

Bo kosz za daleko, bo nie ma go wcale, bo wiatr zwiał papierek, bo to naturalne, szybko się rozłoży- wytłumaczeń można znaleźć wiele, jednak śmiecenia na plaży nie usprawiedliwia nic. Niektórzy są tak sprytni, że nie poprzestają na zwykłym zostawieniu papierków, ale swoje śmieci głęboko zakopują. A potem ty rozciągasz się leniwie na kocu, a pod plecami zamiast piasku czujesz butelkę, puszkę i karton po soku. Zgroza!

Morska toaleta

„Mamo, siku!” – woła kilkuletni chłopczyk. „Idź szybko do wody” odpowiada mu mama. Takie dialogi to nic nadzwyczajnego, bowiem gro plażowiczów traktuje morze jak wielką łazienkę. Ot, stanę tam, gdzie woda sięga do pasa i nie zważając na kąpiących się obok i pobliskie toalety na skraju plaży, załatwię swoje potrzeby. To się nazywa pełna symbioza z naturą!

Głośne Polaków rozmowy

Polityczne dysputy, rubaszne żarty i ploteczki z osobistego podwórka niemal wykrzyczane na pół plaży, to jeszcze nic złego. Najgorsze są głośne komentarze dotyczące obserwowanych osób. O pupach, biustach, niedopasowanych strojach, figurach, postępowaniu wobec dzieci i partnerów, fryzurze, tatuażach i widocznych bliznach – dla gapiących się i obgadujących nie ma tematów tabu. Ja mam dla takich osób jeden komentarz – nie twój interes, pilnuj własnego kocyka!

Puszczanie dymka

Zapewne puszczanie dymka przy szumie morskich fal i pod ciepłymi promieniami słonecznymi jest przyjemne, ale – uwaga!- nie dla każdego. Gdy leżymy tak koc w koc, parawan w parawan, młodzi, starzy, grubsi i chudsi, z dziećmi, z psami lub solo, pomyślmy o sobie nawzajem. Rozumiem, że nałóg, że się nie da nie palić i nawet mewy, piasek i muszelki nie pomogą o fajkach zapomnieć, ale czy naprawdę nie można na te kilka chwil nikotynowego zaciągnięcia odejść na bok? Czy nie można petów zgrabnie po plażowaniu zapakować i wyrzucić do kosza, zamiast zakopywać je w piasku i zostawiać dla potomnych?

Zabawa z procentami

Do abstynencji nikogo namawiać nie zamierzam, jedynie proszę o umiarkowanie i zachowanie chociaż minimum klasy. Zimne piwko za parawanem to nic złego, pod warunkiem, że nie będzie to od razu sześciopak, który z miłych, sympatycznych i rozluźnionych turystów zamieni nas w pijanych, irytujących i głośnych natrętów. A potem zamiast słonecznego selfie, które można wrzucić na fejsa i miłych wspomnień z wakacji, zostaje nam wstyd, hańba i wyrzuty sumienia.


Lifestyle

Panowie, tego nie akceptujemy! 8 rzeczy, które kulturalnym mężczyznom nie przystoją

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
1 lipca 2016
Fot. iStock / KristinaJovanovic
 

Gdyby książę z bajki, zsiadając z białego konia, zaklął przy tym siarczyście, następnie splunął i zaczął dłubać w zębach, jestem pewna, że Śnieżka wybrałaby któregoś z krasnali, a Kopciuszek poświecił się karierze zawodowej i został Perfekcyjną Panią Domu. Bez względu na to, czy mężczyzna jest drwalem z brodą w kraciastej koszuli, czy wyżelowanym, wypielęgnowanym metro-facetem w pastelach, pewnych rzeczy po prostu robić mu nie wypada i już. Powiedzmy to dzisiaj głośno i wyraźnie – panowie, nie chcemy tego oglądać, nie kręci nas to, tego nie akceptujemy!

Niecenzuralne przecinki

Dobre przekleństwo nie jest złe, a w odpowiednich momentach aż się prosi by trochę sobie ulżyć i użyć mocniejszych słów – kto nigdy nie zaklął niech pierwszy rzuci kamieniem! Ale jak ze wszystkim w życiu, i w przeklinaniu niezbędny jest umiar i opanowanie. Słowa na „k” czy „ch” stosowane w ramach znaków interpunkcyjnych nie sprawią, że mężczyzna jawić się nam będzie jako silny i dominujący, a raczej jako niekulturalny i prostacki. Sorry boys, ale kultura słowa obowiązuje nawet w 2016.

Drapanie intymne

Trener piłkarskiej reprezentacji Niemiec całkiem niedawno został przyłapany na gorącym uczynku i przekonał się, że nikt takiego zachowanie nie aprobuje, wręcz przeciwnie – wszyscy byli oburzeni i zniesmaczeni. O co chodzi z tym drapaniem się facetów w miejsca intymne ? Może to kwestia sprawdzania, czy wszystko jest na miejscu, czy przypadkiem nie zgubiło się po drodze? A może chodzi o zwrócenie uwagi wszystkich dookoła na sam fakt posiadania męskiego atrybutu? Z pewnością znajdzie się na to kilka lepszych i powszechnie akceptowanych sposobów…

Gołe klaty

Miałam kiedyś wątpliwą przyjemność podróży w przedziale z dwoma mocno dojrzałymi już panami, którzy wszem i wobec prezentowali wdzięki swoich klatek piersiowych. Żar lał się z nieba, słońce świeciło wysoko, a temperatura w pociągu biła piekielne rekordy, więc zrozumiałe jest, że człowiekowi gorąco. Ale żeby zaraz ściągać koszulki i chwalić się dywanem na klacie (a nawet i na plecach)?! Na plaży, na basenie, w przydomowym ogródku albo podczas opalania się na łące, niech się golizna dzieje, niech ubrania będą ściągane, a torsy wystawiane na widok publiczny. W środkach komunikacji, na ulicy czy w sklepie po prostu nie wypada.

Wylewające się brzuchy

Skoro już o ciele mowa, to zwróćmy uwagę na brzuchy. Nie każdy, niestety, może mieć płaski, o wyrzeźbionym kaloryferze nawet nie wspomnę, ale podczas gdy kobiety swoje oponki i fałdki starają się za wszelką cenę ukrywać, bywają mężczyźni, dla których wypukłość brzuszna stanowi powód do dumy. Czas na kilka słów prawdy – ani nas to kręci, ani podnieca, ani śmieszy. Nie pomogą też głośno powtarzane żarty o ciąży gastronomicznej, ani żenujące komentarze w stylu „każdy ptaszek ma swój daszek” – wylewające się brzuchy dla większości atrakcyjne nie są i powinny raczej być raczej motywacją do zmian, niż tematem przechwałek.

Skarpetkowe faux pas

Że do sandałów skarpetek zakładać nie wolno, część panów już zrozumiała i z powodzeniem stosuję zasadę gołych stóp. Ale że do krótkich spodenek nie ubiera się wysokich skarpet, wie nadal nieliczne grono. Taki zestaw wygląda po prostu dziwacznie i śmiesznie, a wizja szybkiego połączenia jego elementów za pomocą igły i nitki sama pcha się do głowy i pobudza wyobraźnię. Krótkie spodenki = krótkie skarpetki, zapamiętajcie raz na zawsze!

Żałoba za paznokciami

Rozumiemy górnika po szychcie, mechanika w warsztacie albo kogoś oderwanego od prac ogrodowych, ale co z innymi? Nie wymagamy perfekcyjnego manicure’ u, wypolerowanych paznokci i dłoni gładkich jak aksamit, ot jedynie zwykła czystość nam się marzy. Jak takiemu facetowi mamy podać rękę (nie mówiąc o niczym więcej), gdy żałoba za paznokciami aż razi po oczach i odrzuca?

Palec – górnik

Nagminnie w centach handlowych obserwuję nudzących się jak mopsy mężczyzn czekających na swoje pochłonięte zakupami lepsze połówki, którzy z braku innych zajęć po prostu dłubią w nosie! Niehigieniczne, nieatrakcyjne, nieestetyczne i po prostu fuj! Babcia zawsze powtarzała, że palec nie górnik, a nos nie kopalnia. Skarbów tam nie znajdziecie, na próżno wasze dłubanie. Następnym razem na zakupy weźcie książkę albo kupcie sobie gazetę – może zajęci czymś nie będziecie naruszać podstawowych zasad kultury. Poza tym czytający mężczyzna jest niezwykle atrakcyjny – dłubiący w nosie wprost przeciwnie!

Żarty z bąków

U dzieciaków przychodzi takie wiek, gdy kupa, bąki oraz inne ludzkie wydzieliny i zapachy są najlepszym tematem do żartów i powodem głośnych wybuchów śmiechu. U dziewczynek etap ten trwa chwilę, w przypadku chłopców, niestety, niemal dożywotnio. Nie jesteśmy jędzami i nie będziemy się czepiać, żartujcie sobie z tego jeśli chcecie… byle nie w naszej obecności. Obiecujemy w zamian nie rozmawiać przy was o menstruacji, cellulicie, porodach i nowościach kosmetycznych, zgoda?

Zapisz

Zapisz


Lifestyle

5 najbardziej absurdalnych pomysłów na wybielanie zebów

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
30 czerwca 2016
wybielanie
Fot. iStock / Moncherie

Niejedna z nas marzy o białym uśmiechu jak z amerykańskiej reklamy. Życie jednak reklamą nie jest i barwa naszego uzębienia często odbiega od wymarzonego ideału.

Kolor zębów jest nam dany w prezencie od Matki Natury. Zależy on przede wszystkim od równowagi między przeziernością (prześwitywaniem) szkliwa a nasyceniem barwy zębiny. Im jesteśmy młodsze, tym jaśniejsze zęby mamy. Na ich jasność wpływa fakt przyjmowania różnych lekarstw, dbałości o zęby, palenia papierosów, spożywania kawy, herbaty czy zabarwiających szkliwo soków. Naturalnie, żadna z nas nie jest skazana na zasłanianie uśmiechu dłonią, dzięki dostępności na rynku specjalnych past wybielających oraz zabiegów w gabinetach dentystycznych. Innych metod, poza regularną i dobrze przeprowadzoną higieną, lepiej nie polecać!

Istnieją metody wybielania, na myśl, o których dentyści łapią się za głowę

Jeśli wpadnie wam do głowy pójście po kosztach i złapanie się za najtańsze i najgorsze z możliwych propozycji dla wybielania zębów, lepiej odpuście. Są metody, które nie tylko nie wybielą waszego szkliwa, ale zniszczą to, co do tej pory było w całkiem niezłej formie.

Tego lepiej nie próbujcie!

1. Proszek do pieczenia plus soda oczyszczona

Owszem, i jednym i drugim specyfikiem da się wyczyścić zagrzybiałe fugi w łazience, rozjaśnić poszarzałe tkaniny, przetkać zatkany odpływ oraz upiec ciasto, ale wybielić zęby… Niekoniecznie! Soda wykazuje silne działanie bakteriobójcze i oczyszczające, przez co możemy znaleźć ją w  paście do zębów, jednak dodano ją tam w bezpiecznych ilościach. Natomiast już maczanie szczoteczki w sodzie czy proszku do pieczenia, przyczyni się wybitnie do osłabienia szkliwa, narażając jednocześnie na wystąpienie przebarwień.

2. Sok z cytryny

To kolejny, trochę bardziej ludzko brzmiący sposób na rozjaśnienie szkliwa. Jednak cytryna nie wpłynie na poprawę jego wyglądu, a poprzez zawartość w niej kwasów owocowych, uszkadza szkliwo, przyczyniając się do wystąpienia przebarwień.

3. Węgiel aktywowany (lub z ogniska)

Węgiel wbrew swojej smolistej barwie wykazuje silne właściwości oczyszczające. Przy okazji osadu, ściera także szkliwo, czyniąc zęby wrażliwymi.

4. Solą w zęby

Maczanie szczoteczki w kryształach soli kuchennej i szorowanie nią zębów nie wybieli szkliwa. W pierwszej kolejności porani dziąsła, a następnie uszkadza je. Sól lepiej zostawić sobie na kanapki.

5. Truskawkowe studio

Chyba najmniej znany, ale równie tani, jak wyżej wymienione, sposób na (wcale nie) biały uśmiech. Ryzykanci, zamiast jadać te pyszne owoce, czyszczą ich połówkami zęby, licząc na rozjaśniające działanie kwasów owocowych, obecnych w truskawce. Sposób raczej bezpieczny choć nieefektywny i krótkotrwały — wszak sezon na truskawki się kończy- i smaczny.


źródło: www.ofeminin.pl


Zobacz także

Masz zimny nos? Czy wiesz, co to oznacza?

„Co, jeśli się pomylę i popełnię błąd?”. Dlaczego brak decyzji, może być równoznaczny z popełnieniem błędu?

Drogie panie, a wy jaki macie talent? Czy ta reklama obraża kobiety? Na pewno ich nie docenia! Zobaczcie