Lifestyle

Piekło w związku, czyli zespół bitych kobiet – jak go rozpoznać i dlaczego tak trudno się go leczy

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
5 marca 2020
Fot. iStock / RapidEye
 

Syndrom bitych kobiet lub maltretowanych żon jest to stan psychiczny, który może rozwinąć się, gdy dana osoba padła ofiarą znęcania się, a agresorem jest partner, czyli bliska emocjonalnie osoba. W takiej relacji nie czujemy się bezpieczni ani szczęśliwi, a jednak nie potrafimy zakończyć związku. Powstrzymują nas przed tym strach i przekonanie, że sami jesteśmy sobie winni.

Przemoc, która prowadzi do rozwinięcia tego zespołu przyjmuje różne formy. Są nimi, między innymi:

Wykorzystywanie seksualne

Obejmuje ono gwałt, niechciany kontakt seksualny oraz werbalne molestowanie seksualne. Szczególnie trudno je „udowodnić” w związku formalnym.

Prześladowanie

Dotyczy stosowania różnych groźnych taktyk, aby wywołać u partnera strach i troskę o swoje bezpieczeństwo. Może to być niszczenie osobistych przedmiotów, kontrolowanie, śledzenie.

Przemoc fizyczna

Obejmuje bicie, popchanie oraz użycie noża, pistoletu lub innej broni w celu spowodowania obrażeń ciała. Najłatwiej ją udowodnić.

Agresja psychologiczna

Przykłady obejmują wyzywanie, upokorzanie,  przymusową kontrolę, znęcanie się emocjonalne i werbalne. Najtrudniejsza do udowodnienia i – dla ofiary – do uświadomienia sobie.

Warto pamiętać, że syndrom bitych kobiet może dotyczyć osób dowolnej płci, wieku, klasy społecznej lub wykształcenia. Jak go rozpoznać? Psychoterapeutka Lenore Walker opisała unikalny wzór zachowań i emocji, które mogą się rozwinąć, gdy dana osoba doświadcza znęcania się i gdy próbuje znaleźć sposoby na przetrwanie sytuacji.  Czynniki te sprawiają, że bardzo trudno wyleczyć objawy syndromu bitych kobiet.

Osoba doświadczająca przemocy w związku może:

– czuć się odizolowana, niespokojna, przygnębiona lub bezradna;

– być zawstydzona lub bać się osądu i stygmatyzacji;

– kochać osobę, która się nad nią znęca i wierzyć, że ona się zmieni;

– być emocjonalnie wycofana;

– zaprzeczać, że coś jest nie tak, lub usprawiedliwiać drugą osobę;

– nie być świadomą, że pomoc jest dostępna;

– dostrzegać moralne lub religijne powody, by pozostać w szkodliwym dla siebie związku.

Osoba doświadczająca syndromu maltretowanych żon może również zachowywać się w sposób, trudny do zrozumienia dla osób z jej otoczenia. Zachowania te obejmują:

– niechęć do zakończenia związku;

– wiara w to, że druga osoba jest silna i bezkarna lub, że wie wszystko;

– gdy w związku następuje okres spokoju, idealizowanie przemocowego partnera.

Skutki przemocy związkowej są odczuwalne jeszcze długo po rozstaniu i obejmują:

  • problemy ze snem, w tym koszmary senne i bezsenność
  • nagłe, nawracające odczucia i doznania przypominające o zaznanej przemocy
  • unikanie mówienia o swoich negatywnych doświadczeniach
  • unikanie sytuacji, które przypominają o doświadczonej przemocy
  • doświadczanie uczucia gniewu, smutku, beznadziejności lub bezwartościowości
  • silne uczucie strachu
  • ataki paniki

Jeśli mamy świadomość, że w naszym związku, lub w związku bliskiej nam osoby mają miejsce zachowania przemocowe, czujmy się uprawnieni do zareagowania. Niezależnie od tego, czy są to sytuacje jednorazowe, czy długotrwałe, nie pozostańmy obojętni na krzywdę ofiar przemocy w związku. Jest im szczególnie trudno, ze względu na silną więz emocjonalną z oprawcą. Podsuwajmy artykuły dotyczące tego tematu, inicjujmy rozmowy, a jeśli trzeba, zaangażujmy w pomoc więcej bliskich ofierze osób.


Na podstawie: www.medicalnewstoday.com

Lifestyle

Trzy tysiące lat historii smoczka, czyli od ceramiki do kauczuku

Redakcja
Redakcja
5 marca 2020
Smoczek HEVEA odlany jest w całości z jednego kawałka kauczuku
Fot. Materiały prasowe / Smoczek HEVEA odlany jest w całości z jednego kawałka kauczuku

Stosowany w domach na całym świecie smoczek to nieodłączny towarzysz pierwszych miesięcy życia dzieci już od 3000 lat! Zanim przybrał współcześnie dobrze nam znaną formę, potrafił wyglądać naprawdę zaskakująco. Był na tyle powszechnie stosowany, że uwieczniali go na obrazach klasycy malarstwa. Co obecnie jest nie do pomyślenia, dla zwiększenia jego skuteczności maczano go w… alkoholu. Przyjrzyjmy się, jak przebiegała ewolucja małego uspokajacza.

Zanim w wychowywaniu małych dzieci pojawił się smoczek, stosowano różne rozwiązania zaspokajające naturalną potrzebę ssania. Już starożytni Rzymianie, ponad 3000 lat temu, używali do tego glinianych przedmiotów w kształcie zwierząt – świń, krów czy żab. Archeologowie znaleźli wiele takich egzemplarzy w dziecięcych mogiłach na terenie dzisiejszych Włoch. W takich przedmiotach wydrążano po obu stronach dziurki, aby wlać do środka miód lub wsypać cukier. Przez otwór z drugiej strony maluch wysysał jego zawartość. Powszechnie także używano np. kolb kukurydzy, które dzieci mogły ssać.

Walka z demonami i usypiająca moc brandy

Coś już znacznie bardziej przypominającego dzisiejszy smoczek funkcjonowało w postaci drewnianych grzechotek. W antycznym Rzymie rodzice używali ich, by dostarczać dzieciom rozrywki i… odpędzać złe duchy. Do końca takiej grzechotki przymocowany był kawałek koralowca, który dziecko mogło ssać. Koralowce zresztą od prehistorii przyciągały uwagę ludzi, którzy widzieli w nich cechy zarówno minerałów, jak i roślin czy zwierząt. Dlatego były tak powszechnie stosowane w kulturze śródziemnomorskiej. Czasami do grzechotki dodawano drewnianą lub kamienną kulkę, przewiązywano szmatkę albo nawet… zwierzęcą kość.

W późniejszym czasie zmieniał się jedynie materiał – smoczki tworzono ze złota, srebra czy nawet pereł. Co brzmi dziś szokująco, w średniowieczu – żeby przyspieszyć efekt uspokojenia dziecka – maczano je w… brandy.

W historii smoczka nie brak wątków polskich. „W okresie średniowiecza do uspokojenia dziecka wykorzystywano nie tylko bujanie w kołysce. Alternatywą była sysułka czyli kawałek materiału, najczęściej płótna, zwinięty w kulkę z wypustką do trzymania. Środek wypełniano makiem albo miodem. Prawdopodobnie właściwości maku, a raczej opium, które jest z niego otrzymywane, znane były już za czasów Homera. (…) Papaver somniferum, czyli mak lekarski zawiera alkaloidy działające uspokajająco i przeciwbólowo, stąd ssanie sysułki dawało pożądane efekty i uspokajało dziecko.” – czytamy w artykule naukowym Marty Gudowskiej pt. „Codzienność najmłodszych dzieci w polskim malarstwie religijnym 1400-1550” z archiwum Wydziału Teologii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Do rodzimych przykładów można zaliczyć malowidło nieznanego artysty pt. „Św. Anna Samotrzecia” ze Strzegomia (ok. 1400 r.), które można oglądać w Muzeum Narodowym we Wrocławiu. Przypuszcza się, że zobrazowana sysułka wypełniona była makiem i nasączona mlekiem. Podobnym polskim dziełem  jest „Madonna ze szczygłem” z Dębna koło Kalisza (ok. 1450 r.).

Nieznany malarz z artystycznego środowiska Pragi, „Święta Anna Samotrzeć”, koniec XIV w., źródło: Muzeum Narodowe we Wrocławiu, fot. Wojciech Rogowicz

Uwiecznioną na obrazach sysułkę nazywano także  „susułka”, „sosułka”, a po śląsku „waczek”. Motyw smoczka w malarstwie był bardziej typowy dla sztuki europejskiej niż polskiej. Znalazła się on nawet na obrazie „Madonna i Dzieciątko z czyżykiem” z 1506 r. autorstwa niemieckiego renesansowego malarza i rysownika Albrechta Dürera. Ten jeden z najwybitniejszych przedstawicieli swojej epoki zobrazował w ręce Dzieciątka Jezus kawałek związanej tkaniny, wypełnionej ziarnkami maku.

Wynalazcy i krytyka

W XIX wieku wielu rodziców dawało dzieciom smoczki i akcesoria do zabawy, wykonane z korka, kości słoniowej, srebra, złota, miedzi, cyny, szkła lub drewna. Zdjęcia brytyjskich złotych i srebrnych grzechotek ze smoczkiem z koralowca z tych czasów można zobaczyć choćby w internetowych archiwach Victoria and Albert Museum.

W tamtych też czasach Amerykanin Elijah Pratt opatentował w 1845 r. pierwszy smoczek do butelek, który wykonał z indyjskiej gumy pochodzenia roślinnego.

W 1901 r. amerykański aptekarz Christian W. Meinecke opracował pierwszy „uspokajacz” (ang. – pacifier). Jego opatentowany wynalazek składał się z przeznaczonej do ssania końcówki z indyjskiej gumy, połączonej z tarczą z kości słoniowej lub aluminium. Taka konstrukcja zapobiegała ryzyku połknięcia małego smoczka przez dziecko. W kolejnych latach pojawiło się wiele innych podobnych rozwiązań. Niektóre z nowszych projektów i patentów zawierały pierścienie, które umożliwiały rodzicom większą kontrolę nad smoczkiem, gdy trzeba było go szybko wyjąć. Wiele z nich jednak zawierało w sobie siarkę, co powodowało, że nieprzyjemnie pachniały i miały zły posmak.

Na początku XX wieku pojawiły się pierwsze głosy krytykujące smoczki – absurdalne i z reguły bazujące na niewiedzy. Dla przykładu w 1909 r. na łamach prestiżowego dziennika „The New York Times” ukazał się list zbulwersowanego czytelnika, który nazwał smoczki „paskudnym wynalazkiem”, odpowiadającym za pogrubianie języka i deformowanie ust. W tamtych czasach, na liście oskarżeń, pojawiło się powodowanie skoliozy, problemów psychologicznych i rozprzestrzeniania różnych chorób. „Pediatrzy i zwolennicy karmienia piersią ostrzegali, że smoczki powodują niechęć do ssania sutka i uniemożliwiają karmienie dzieci. Najnowsze badania obaliły te zarzuty, pokazując, że smoczki mogą faktycznie pomóc w karmieniu piersią” – napisano w artykule pt. „Kto wymyślił smoczek?” na portalu „The New York Times”.

Czerpać z dobrodziejstw natury

W ostatnich latach na rynku dostępne są syntetyczne smoczki z silikonu i plastiku, ale także naturalnego pochodzenia – kauczukowe. Jednak te pierwsze zawierają szkodliwe dla organizmu substancje chemiczne, jak polichlorek winylu, bisfenol A i ftalany. Zdecydowanie lepszym wyborem są smoczki z kauczuku naturalnego pobieranego z wiecznie zielonego drzewa kauczukowca brazylijskiego (Hevea brasiliensis). Taki pochodzenia roślinnego popularny smoczek duńskiej marki HEVEA odlany jest w całości z jednego kawałka kauczuku. Nie rozpadnie się na części i nie stworzy zagrożenia zadławienia się. Nie ma w nim szczelin, w których odkładać mógłby się brud, prowadząc do rozwoju pleśni i bakterii. Jest ekologiczny i w pełni biodegradowalny, bo po wyrzuceniu po 10-15 latach zostanie rozłożony przez mikroorganizmy. W ofercie marki HEVEA mamy smoczki anatomiczne (łagodne dla zębów i dziąseł), symetryczne (przeznaczone dla niemowląt karmionych piersią) i okrągłe (dla dzieci karmionych butelką).

Smoczek HEVEA odlany jest w całości z jednego kawałka kauczuku

Fot. Materiały prasowe / Smoczki HEVEA są w pełni pochodzenia roślinnego

Jak informuje serwis Encyclopedia of Children’s Health, obecnie ponad 75 proc. dzieci w zachodnich krajach korzysta ze smoczka. Żłobki szpitalne często dają je noworodkom, zaś wcześniaki wydają się lepiej dzięki nim rozwijać. Dziś specjaliści polecają smoczki dzieciom do 3 roku życia i potwierdzają, że pomagają im one przejść okres ząbkowania. Zgodnie podkreślają kojące walory smoczków, które ułatwiają maluchom dostosowanie się do nowych sytuacji i łagodzą nerwy.


Artykuł sponsorowany


Lifestyle

Wyprawa trekkingowa po Azji – dokąd wybrać się na pieszą wędrówkę?

Redakcja travelduck.pl
Redakcja travelduck.pl
5 marca 2020
Trekking w Azji: najlepsze trasy na wędrówki i trekking
Fot. Materiały prasowe – Trekking w Azji: najlepsze trasy na wędrówki i trekking

Azja to prawdziwy raj dla trekkingowców. Możliwości jest wiele, a szlaki dla siebie znajdą zarówno początkujący, jak i bardziej zaawansowani wędrowcy. Poczynając od wschodu kontynentu, szczególną uwagę warto zwrócić na szlaki w Gruzji, Jordanii, Izraelu, Kirgistanie oraz Indiach.

Nie można też zapominać o Himalajach, które mogą być celem wypraw także dla tych osób, które dopiero rozpoczynają przygodę z trekkingiem. Wiele ciekawych szlaków czeka również w Tajlandii.

Trekking w Gruzji. Malownicze widoki na wyciągnięcie ręki

Gruzja to państwo na pograniczu Europy i Azji. Większość szlaków w tym kraju to trasy, na których pokonanie trzeba przeznaczyć kilka dni. Ciekawą propozycją na początek może być trekking w Swanetii, czyli regionie położonym w północno-zachodniej Gruzji. Z tamtejszych szlaków można podziwiać zarówno szczyt Szchara, czyli najwyższy w całej Gruzji, jak i Uszbę czy Elbrus.

Do dwóch największych baz wypadowych Swanetii należą Mestia i Ushguli. Jedna z najpopularniejszych tras prowadzi właśnie z Mestii do jezior Koruldi. Szlak jest wymagający, jednak całą drogę da się pokonać w jeden dzień.

Trekking w Azji: najlepsze trasy na wędrówki i trekking

Fot. Materiały prasowe

Dla tych, którzy uwielbiają długie, co najmniej kilkudniowe wyprawy trekkingowe, ciekawą opcją może być wędrówka z Juty, czyli osady w rejonie Kazbegi, do Omalo, stolicy Tuszetii. Trekking może w tym przypadku zająć nawet 10 dni. Wysiłek nagradzają malownicze widoki i możliwość eksploracji opustoszałych terenów.

Trekking w Gruzji jest bardziej wymagający od większości wędrówek po szlakach typowo europejskich. Konieczne są nie tylko buty trekkingowe z antypoślizgową i profilowaną podeszwą, ale również chroniąca przed wiatrem i wilgocią odzież trekkingowa.

Wyprawy trekkingowe w Izraelu i Jordanii: śladem Abraham Path

Historyczny szlak biblijny, nazywany Drogą Abrahama, wiedzie przez Izrael i Jordanię. Pokonanie całej trasy zajmuje dużo czasu. Na wędrówkę całym, kilkusetkilometrowym szlakiem decydują się tylko najodważniejsi. Dla początkujących i uprawiających trekking okazjonalnie dobrym rozwiązaniem może być wybór jedynie niektórych odcinków.

W Jordanii dużą popularnością cieszy się szlak ze starożytnej Petry do Dany. Jego pokonanie zajmuje 3 dni, a sama trasa nie powinna nastręczyć trudności nawet początkującym wędrowcom.

Będąc w Jordanii, koniecznie należy wybrać się na trekking przez pustynię Wadi Rum. Podobnie jak w przypadku szlaku z Petry do Dany trasa będzie odpowiednia także dla niewprawionych piechurów. Wadi Rum na tle innych pustyń wyróżnia się przede wszystkim kolorem – skały ją otaczające mienią się w słońcu na pomarańczowo, czerwono, a nawet purpurowo.

Trekking w Azji: najlepsze trasy na wędrówki i trekking

Fot. Materiały prasowe

W Izraelu największą popularnością cieszą się wyprawy trekkingowe po południowej części pustyni Negew. Co ważne, większość z tych szlaków można pokonać w jeden dzień. Wędrowcy, którzy szukają dłuższych tras, mogą wybrać się na wspinaczkę na górę Akev i do źródeł Akev. Długość tego szlaku to ok. 20 km.

Trekking w Kirgistanie, czyli azjatyckiej Szwajcarii

Kirgistan nie bez powodu jest nazywany azjatycką Szwajcarią, przede wszystkim ze względu na wspaniałe krajobrazy. W Kirgistanie znajduje się też najłatwiej dostępny siedmiotysięcznik na świecie, czyli Szczyt Lenina.

Większość tras trekkingowych znajduje się wśród gór Tienszan. Można nimi dotrzeć m.in. do górskiego, turkusowego jeziora Ala Kul, nazywanego też perłą Tienszanu. Wędrówkę należy zacząć z miasteczka Karakol, które znajduje się na wschodnim krańcu jeziora Issyk Kul.

Trekking w Azji: najlepsze trasy na wędrówki i trekking

Fot. Materiały prasowe

Stamtąd trzeba się skierować w stronę pasma Terskey Alatoo, które na pierwszy rzut oka bardzo przypomina Alpy.

Inną propozycją w Kirgistanie jest trekking po parku narodowym Ala Arcza. Najpopularniejszy szlak w tym rejonie prowadzi do wodospadu Ak sai. Trasa jest stosunkowo krótka, jej przejście nie powinno zająć więcej niż 5 h.

Trekking w nepalskich Himalajach: marzenie miłośnika gór

Wyprawy trekkingowe w Himalaje stają się coraz popularniejsze, mimo że do niedawna panował pogląd, że w te góry wybierają się jedynie alpiniści. Tymczasem nepalskie Himalaje mogą być celem nawet początkujących trekkingowców, ważne jednak są przynajmniej podstawowe przygotowanie kondycyjne oraz odpowiedni sprzęt.

Większość trekkingowców wybierających się w Himalaje decyduje się na Annapurnę. Trekking wokół tego szczytu trwa zazwyczaj kilkanaście dni, a cała trasa liczy ponad 100 km. Przez większość czasu wędrowcy mają okazję podziwiać ośnieżone szczyty masywu Annapurna. Widoki są różnorodne, a wioski położone wzdłuż szlaku stanowią dodatkową atrakcję.

Himalajskie trasy trekkingowe są wymagające, i to nie tylko pod względem kondycyjnym. Z pewnością przydadzą się kije trekkingowe, dzięki którym wędrówka będzie zdecydowanie  łatwiejsza. Niezależnie od pory roku trzeba też być przygotowanym na to, że na niektórych fragmentach szlaku temperatura gwałtownie spada.

Z tego względu konieczne jest zadbanie o odzież trekkingową, która zapobiegnie wychłodzeniu organizmu. Najlepiej, jeśli jest też wodoodporna. Potrzebny może być też sprzęt trekkingowy, taki jak raki zakładane na buty trekkingowe oraz stuptuty.

Trekking w Azji: najlepsze trasy na wędrówki i trekking

Fot. Materiały prasowe

Mimo że Himalaje są uważane za jedne z najtrudniejszych miejsc do trekkingu, w rzeczywistości nawet osoby, które nie są zaawansowane i nie mają ogromnego doświadczenia w trekkingu są w stanie poradzić sobie z trasą wokół Annapurny.

Trekking w indyjskich Himalajach i szlakiem Wielkich Jezior Kaszmirskich

Himalaje to nie tylko Nepal. Trekking można uprawiać także po indyjskiej stronie najwyższego na świecie łańcucha górskiego.

Jednym ze stosunkowo popularnych celów jest szczyt Stok Kangri. To sześciotysięcznik, ale można go zdobyć nawet bez długo budowanego przygotowania fizycznego. Jest on jednak znacznie trudniejszy niż zwykły trekking wokół Annapurny, dlatego osoby o słabej kondycji i wytrzymałości powinny przemyśleć swój wybór.

W Indiach nie tylko Himalaje zasługują na uwagę. Równie atrakcyjna jest trasa zwana Szlakiem Wielkich Jezior Kaszmirskich. Krajobrazy w tym rejonie są typowo alpejskie, nie brakuje strzelistych szczytów, zielonych łąk oraz ogromnych, błękitnych jezior.

Trekking na tej trasie warto rozpocząć w wiosce Naranag. Pierwszy fragment szlaku prowadzi do łąki Trunkhol, położonej ok. 3400 m n.p.m. Stamtąd należy udać się w stronę jeziora Nundkol, a następnie do jezior Satsar. Po drodze trzeba wspiąć się na pierwszą z wysokich przełęczy (4100 m n.p.m.), które znajdują się na trasie.

Trekking w Azji: najlepsze trasy na wędrówki i trekking

Fot. Materiały prasowe

Dalej szlak wiedzie do jeziora Gadsar, a następnie Vishansar, aż do przełęczy Nichnai i łąki Shokdari. Ostatecznym celem trekkingu jest górski kurort Sonamarg, położony na wysokości 2300 m. Różnica wysokości na kaszmirskiej trasie jest znacznie mniejsza niż w przypadku Himalajów.

Trekking w Azji: Tajlandia

W pierwszym momencie Tajlandia kojarzy się raczej z piaszczystymi plażami niż z wędrówką wśród górskich masywów. Tymczasem północna Tajlandia to coraz częstszy cel osób uprawiających trekking. Z trasami w Chiang Mai, do którego tłumnie zjeżdżają podróżnicy, powinni poradzić sobie nawet mniej doświadczeni wędrowcy.

Możliwości jest mnóstwo. Osoby, którym oprócz trekkingu górskiego zależy na poznaniu lokalnej społeczności i jej zwyczajów, mogą wybrać szlak prowadzący z Doi Pui do Doi Suthep, gdzie znajduje się świątynia Wat Phra That Doi Suthep. Ostatni odcinek drogi jest specyficzny, ponieważ należy pokonać długi rząd… schodów.

Inną propozycją jest szlak Kew Mae Pan Nature Trail. Za zaletę na pewno należy uznać fakt, że trasa jest na tyle łatwa, że w wędrówce mogą brać udział nawet kilkuletnie dzieci. Dodatkowym plusem są widoki – podróżnicy mają szansę z bliska ujrzeć florę i faunę Parku Narodowego Doi Inthanon. Część trasy biegnie górskim grzbietem, skąd rozciągają się niesamowite widoki.

Azja to kontynent, który musi odwiedzić każdy miłośnik gór. Obojętnie, czy jego celem będą śnieżne Himalaje, czy bardziej egzotyczne wzniesienia w Tajlandii. Wyprawy trekkingowe w tych miejscach różnią się całkowicie od europejskich i to nie tylko poziomem trudności, ale przede wszystkim okolicznościami natury oraz kulturą lokalsów.


Zobacz także

Kiedy życie cię zawodzi, nigdy nie zapominaj o tych 12 rzeczach

Jak wychować szczęśliwe dziecka? Naukowcy znają już na to przepis!

15 wskazówek, jak zostawić pracę… w pracy. Nie przenoś biura do domu