Lifestyle

Niepłodność pierwotna – przyczyny, diagnostyka, leczenie

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
5 sierpnia 2022
Fot.iStock/tommaso79
 

Z niepłodnością boryka się coraz więcej osób. Zdaniem Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) zmaga się z nią od 15 do 20 proc. par w wieku rozrodczym. Czym jest niepłodność pierwotna i jak można ją leczyć?

Czym jest niepłodność pierwotna?

O niepłodności mówimy wówczas, gdy partnerom mimo prowadzenia regularnego współżycia seksualnego, bez stosowania środków antykoncepcyjnych i innego zabezpieczenia, przez okres minimum 12 miesięcy nie udaje się zajść w ciążę. Niepłodność pierwotna oznacza, że kobieta nigdy nie była w ciąży, nie poroniła ani nie urodziła martwego dziecka. W przypadku, gdy kobiecie udało się zajść w ciążę i urodziła dziecko, ale ma problem z kolejnym zajściem w ciążę mówimy o niepłodności wtórnej.

Przyczyny niepłodności pierwotnej

Niepłodność dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn. Zdarza się, że problem leży po obydwu stronach. Do najczęstszych przyczyn niepłodności u kobiet należą:

  • Zaburzenia hormonalne
  • Wady po stronie macicy np. macica jedno lub dwurożna, zrosty, mięśniaki
  • Nieprawidłowości w obrębie szyjki macicy np. wady wrodzone
  • Zaburzenia jajeczkowania
  • Problemy z owulacją
  • Endometrioza
  • Wady śluzu szyjkowego
  • Przedwczesne wygaśnięcie czynności jajników
  • Inne choroby np. cukrzyca

Przyczyny niepłodności u mężczyzn:

  • Zaburzenia pracy jąder
  • Niedrożność najądrza
  • Żylaki powrózka nasiennego
  • Zła morfologia plemników
  • Zbyt mała ruchliwość plemników
  • Zbyt mała liczba plemników
  • Problemy z ejakulacją
  • Infekcje dróg moczowo-płciowych

Zarówno w przypadku kobiet jak i mężczyzn niepłodność może być spowodowana czynnikami środowiskowymi. Prowadzenie niezdrowego stylu życia, palenie papierosów, nadużywanie alkoholu, otyłość czy niedowaga przyczyniają się do problemów z zajściem w ciążę. Istotną rolę odgrywa również przewlekły stres i zaawansowany wiek kobiety.

Zobacz również: Inseminacja – kiedy warto z niej skorzystać? Czy naprawdę zwiększa szansę zajścia w ciążę?

Niepłodność pierwotna – badania

Diagnostyka niepłodności pierwotnej jest niezwykle istotna. Bardzo ważne, by szczegółowym badaniom poddała się zarówno kobieta jak i mężczyzna. Pierwszym etapem procesu jest wywiad lekarski i badanie fizykalne. W następnej kolejności lekarz zaleci przeprowadzenie badań. Do najważniejszych, które należy wykonać u kobiet należą:

  • Badanie rentgenowskie macicy i jajowodów, dzięki któremu można wykryć nieprawidłowości w obrębie narządów rodnych kobiety.
  • Laparoskopia umożliwia ocenę drożności jajowodów. Pomaga w wykryciu endometriozy czy zrostów.
  • Badania hormonalne
  • Badanie USG
  • Badanie przesiewowe

Do najważniejszych badań, które powinien wykonać mężczyzna należą:

  • Spermiogram – badanie spermy w warunkach laboratoryjnych
  • Morfologia plemników
  • Sprawdzenie liczby i ruchliwości plemników
  • Sprawdzenie poziomu testosteronu u mężczyzn

Jak wygląda leczenie niepłodności pierwotnej?

Leczenie niepłodności pierwotnej to skomplikowany i długotrwały proces. Uzależnione jest głównie od wyników badań diagnostycznych. Do głównych sposobów leczenia niepłodności należą:

  • Farmakoterapia – zastosowanie odpowiednich leków często okazuje się pomocne. U kobiet ich głównym zadaniem jest stymulacja jajeczkowania, a u mężczyzn poprawa parametrów nasienia.
  • Leczenie operacyjne – umożliwia wycięcie zrostów, mięśniaków lub udrożnienie jajowodów. Z kolei u mężczyzn pomaga w usunięciu żylaków powrózków nasiennych.
  • Inseminacja domaciczna – polega na podaniu nasienia partnera bezpośrednio do macicy kobiety.
  • Zapłodnienie pozaustrojowe – zapłodnienie pobranych od kobiety komórek jajowych w warunkach laboratoryjnych i wprowadzenie zarodka bezpośrednio do jamy macicy.

Niepłodność idiopatyczna – czym jest?

W przypadku brak rozpoznawalnej przyczyny niemożności i trudności zajścia w ciążę mówimy o niepłodności idiopatycznej. Często zdarza się tak, że prawidłowe wyniki badań kobiety i odpowiednie parametry nasienia u mężczyzny nie wskazują na występowanie żadnego problemu, a mimo to para ma problem z poczęciem dziecka. Niepłodność idiopatyczna, nazywana także niepłodnością niewyjaśnioną, dotyka około 20-30 proc. par bezowocnie starających się o potomstwo.


źródło: Medme

Lifestyle

Czy po pięciu latach powinienem się jej oświadczyć? – spytałem kumpli. A oni powiedzieli mi…

Redakcja
Redakcja
5 sierpnia 2022
fot. Taylor Brandon/Unsplash
 

Jesteśmy razem już od pięciu lat. Czuję, że trzeba się decydować, czy to ta jedna jedyna i czy to czas na oświadczyny? Przed decyzją postanowiłem spytać się kilku szczęśliwie żonatych kumpli: kiedy zyskali pewność, że z tą konkretną kobietą chcą spędzić resztę życia? Kilku opowiadało mi różne pierdo-lo-lo. Gadki typu: „już na pierwszej randce powiedziałem jej, że zostanie moją żoną”, natychmiast wziąłem w nawias popkulturowego bełkotu. Uznałem, że wszyscy powtarzają te romantyczne bzdury. Ja chciałem wiedzieć naprawdę – co czuli faceci, którzy świadomie zdecydowali się na sakramentalne „tak” lub dzielenie kredytu przez kolejne 30 lat.

Miłość to siła

Przekonały mnie rozmowy z dwoma kumplami. Marek powiedział mi: „Z tą kobietą czułem się po prostu silniejszy”. Nie chodziło mu to, że ona miała bardziej rozległą sieć kontaktów czy lepsze dochody i perspektywy na przyszłość. „To nie ma nic wspólnego z kasą. Nasze potencjały po prostu nabierają razem jakiegoś niesamowitego przyspieszenia. Nie dość, że budząc się przy tej kobiecie, więcej mi się chce. To jeszcze ona mnie motywuje. Nie koniecznie nawet słowem. Marta nie mówi, że czegoś potrzebuje czy wymaga. Po prostu nagle wpada na pomysł, że będzie uprawiać jogging. Patrzę na nią i to mnie natychmiast inspiruje, więc sam zaczynam wstawać wcześniej, by biegać. Poza tym ona zaraża mnie swoją pogodą ducha i to mnie napędza. Przy niej wszystko wydaje mi się prostsze albo przynajmniej możliwe do osiągnięcia lub rozwiązania”, tak mniej więcej tłumaczył mi swoją motywację Marek.

Wtedy zadałem sobie pytanie: czy ja czuję się silniejszy przy Sylwii. Niekoniecznie. Jest nam ze sobą dobrze, ale czy ona mnie do czegoś motywuje? Czy związek z nią mnie hamuje czy napędza? To raczej ja ją wspieram, bo Sylwia jest bardzo niepewną siebie i delikatną kobietą. Czy zatem wywód mojego kolegi Marka jest dla mnie jakąś wskazówką? Czy mirą szczęśliwego związku może być fakt, że dwójka ludzi czuje się mocniejsza razem niż osobno? A co będzie, gdy żona Marka zachoruje? Marek na dzień dzisiejszy zarzeka się, że nie traktuje żony przedmiotowo czy zadaniowo. „Borę pod uwagę momenty kryzysów. Ale właśnie dlatego jestem z Martą, bo czuję, że nią pokonam smoki”, powiedział.

1. Miłość to przyjaźń

Kolejny kumpel Filip, z którym rozmawiałem na ten temat, powiedział, że on ożenił się z Kaśką nie tylko z powodu urody i fajnego seksu, ale przed wszystkim dla ich wyjątkowej przyjaźni. „Od początku mieliśmy z żoną takie porozumienie, że nie chciałbym tego stracić. Jak sobie wyobrażałem, że ta kobieta ma coś takiego z innym, to brał mnie szlag. Zawsze czułem się dziwadłem, człowiekiem introwertycznym, osobnym i ze szczególnym poczuciem humoru. Takim, którego rozumie niewielu ludzi. Dlatego uznałem, że miałem wyjątkowy fart, że spotkałem kobietę, która śmieje się z moich dowcipów, ma podobne poglądy na większość spraw, ale umie dyskutować. Z nią czuję więź i bliskość, jakiej nie osiągnąłem do tej pory z żadnym człowiekiem, niezależnie od płci. Z żadnym kumplem nie mam takiego porozumienia. Oczywiście wiem, że małżeństwo to ryzyko, ale moim zdaniem nie wymyślono niczego lepszego do rozliczania podatków”, zaserwował mi jeden ze swoich żartów Filip.

W końcu zwierzyłem się Filipowi, że zamierzam zrobić listę za i przeciw. Zacząłem wypisywać wszystkie argumenty za tym, że chcę z Sylwią spędzić resztę swojego życia, ale pisałem też te przeciwko. Kiedy kumpel to zobaczył, powiedział mi jedno zdanie: „Gościu, jeśli musisz robić podsumowania w tabeli, to moim zdaniem ta kobieta nie jest odpowiednia dla ciebie”. A ja zacząłem zastanawiać się, czy wahanie to moja natura czy może faktycznie, coś jest na rzeczy, tylko nie chcę się do tego przyznać.

3. Miłość to decyzja

Jak myślicie, co zrobiłem? Byliśmy razem jeszcze kilka miesięcy, ale obiektywnie rzecz biorąc, po sześciu latach miłego życia, rozstaliśmy się. Jestem przekonany, że nie zrobiłem tego z powodu lęku przed zaangażowaniem. Nie szukałem dziury w całym. Po prostu czułem, że chcę czegoś innego i miałem nadzieję, że w końcu znajdę kobietę, wobec której nie będę się wahał.

Filip mówi mi też tak: „Oczywiście, że mamy czasem zakręty i kryzysy. Wiem, że przyjaciółki mojej żony mówią, że to ja mam trudny charakter. Ona śmieje się, że to musi być miłość. Albo… ewentualnie oboje się na siebie UPARLIŚMY. Tak, bo związek dwojga osób to nie jest bułka z masłem. Miłość to DECYZJA, rodzaj uparcia się na siebie i jednak ZAWSZE SKOK NA GŁĘBOKĄ WODĘ. Na dobre i na złe. Niezależnie czy wierzysz w Boga, czy jesteś ateistą. Uparłem się na tą moją Kaśkę jak cholera. A ona mam nadzieję  na mnie też”.


Lifestyle

On w nocy ogląda porno. A ty…? Gdy to odkrywasz, czujesz się podwójnie zdradzona. Czy jesteś w niebezpieczeństwie?

Redakcja
Redakcja
5 sierpnia 2022
fot. Awmleer/Unsplash

Odkryłam niedawno, że mój facet ogląda porno. Po prostu nie wyłączył w nocy komputera i rano po zalogowaniu otworzyły mi się na nim mocno pikantne strony z seksem grupowym. Poczułam, jak robi mi się gorąco. Czy mam to traktować jak zdradę? Czy w ja mu nie wystarczam i czy nasz seks jest do kitu? A może natychmiast powinnam z nim porozmawiać o jego fantazjach? Czy w tych filmach jest coś, o czym on skrycie marzy od lat? W mojej głowie pojawiło się tysiąc pytań. Wśród nich to najważniejsze, czy porno nie zepsuje mi ukochanego? Boję się, że oglądanie takich obrazków może sprawić, że zwykła kobieta (czyli ja) nie będę się już mu podobać. Boję się, że on zapragnie tych wszystkich jęczących i wydepilowanych lafirynd. Co teraz?


Z tymi pytaniami poszłam do koleżanek, by dowiedzieć się, czy u nich w związkach temat porno też jest na tapecie. Mocno zdziwiłam się, bo usłyszałam kilka wyluzowanych wypowiedzi i natychmiast poczułam się jak zaściankowa panienka. Okazało się, że badania mówią, że grubo ponad 90% facetów ogląda porno. Jest to dla nich tak oczywiste, jak seks ze stałą, masturbacja pod prysznicem czy w delegacji. I żadna z tych aktywności nie wyklucza się.

Co jeszcze powiedziały moje tolerancyjne koleżanki?

„Posłuchaj, jeśli facet się żeni, czy to oznacza, że od teraz ma nagle rezygnować z masturbacji? Dla nich masturbacja jest naturalna niemal jak oddychanie, znają ją co najmniej od trzynastego roku życia. Tak samo jest z porno. Czy oglądanie takich filmów, mając czułego partnera w realu, jest jakąś zbrodnią? Dlaczego podchodzisz do tego tak radykalnie? Nie panikuj!”

„Wiem, czemu cierpisz! Wkurza cię, że twój facet posiada jakiś swój świat, do którego nie masz dostępu. W dodatku każda kobieta od dzieciństwa słyszała, że pornografia jest zła i dlatego czujemy się podwójnie zdradzone. On masturbuje się, oglądając inną babkę i jeszcze robi coś obyczajowo zakazanego”.

„Dlaczego dziwisz się, że twój facet ogląda porno? Ja się swojemu nie dziwię. Kiedy wieczorem czuję tak zmęczona, że zasypiam po trzech sekundach w łóżku, jestem mu wdzięczną, że on odpala porno i się masturbuje. Może to brzmi brutalnie, ale dzięki temu mogę się wyspać”.

„A my lubimy pooglądać sobie razem. Postawiłam tylko jeden warunek, że to ja wybieram filmy przyjazne seksualności kobiet. Przecież przemysł pornografii jest dziś mocno rozbudowany i można wejść w zakładki: seks etyczny, pozytywny, feministyczny, querrowy – to są filmy wyprodukowane z myślą o kobiecej odbiorczyni. Kiedy wchodzimy na stronę z takim certyfikatem, mam pewność, że osoby, które biorą udział w filmach, przechodzą regularne badania, są tam na własne życzenie i zostały wynagrodzone finansowo. Bez takiego zapewnienia nie potrafiłabym się wyluzować i podniecić. Bez przerwy myślałabym o tym, czy kobiecie na ekranie nie dzieje się jakaś krzywda, czy ją to nie boli, ile dubli musiała kręcić”.

„Ja kompletnie nie widzę porno jako zagrożenia dla mojego związku. Wiem, że mój facet ogląda pikantne filmiki, ale robi to na tyle rzadko, że traktuję to jakby sobie po cichu zamawiał niezdrową pizzę. To jego sprawa! Wychodzę z założenie, że oczywiście raz na jakiś czas to mu nie zaszkodzi, choć w nadmiarze byłoby niezdrowe. Zaczęłabym martwić się, gdyby oglądał codziennie, a nie uprawiałby seksu ze mną. To byłby dla mnie dzwonek alarmowy”.

Zobacz także: Facet dobry w łóżku. Na pewno robi te cztery rzeczy

Czy od porno można się uzależnić?

I wtedy w naszej dyskusji padają dwa kluczowe pytania: ile pornografii to za dużo i czy od takich filmików faktycznie można się uzależnić. Dziś przecież tak często słyszymy, że uzależnia dosłownie wszystko: nie tylko alkohol, nikotyna i narkotyki. Podobno można się uzależnić też od seksu, porno czy hazardu. Mało tego nawet od solarium i jedzenia ciasteczek. Czy to prawda?

Wielu psychologów twierdzi, że faktycznie można uzależnić się od seksu. Ale nie wszyscy! „Pornografia jest potężnym źródłem przyjemności dla wielu ludzi, a przyjemność seksualna jest jednym z podstawowych bodźców dla ludzkiego mózgu. W związku z tym nadmierna konsumpcja pornografii może skutkować kompulsywnymi zachowaniami.  Ale nie uzależnieniem”, mówi psycholog Stephen Sammut dla „Psychology Today”. Po prostu czujemy przymus powtarzania pewnych czynności, ponieważ one przynoszą nam przyjemność, odprężają nas i odganiają zmęczenie i stres.

Dlaczego trzeba odróżnić uzależnienie od kompulsywnych zachowań?

Dr Agata Loewe, terapeutka seksualna i psychoterapeutka twierdzi, że jeśli ktoś usłyszy diagnozę: „Jest pan uzależniony od oglądania pornografii”, to zdejmuje z niego poczucie odpowiedzialności. On może pomyśleć: „Cóż, jestem po prostu chory, nie mam wpływu na to, co robię”. Poza tym coraz częściej prawnicy wykorzystują do obrony swoich klientów stwierdzanie, że uzależnienie to choroba, która ma łagodzić wymiar kar. Wystarczy sobie przypomnieć, jakim torem biegła obrona Harveya Weinsteina. Jego prawnicy mówili właśnie, że to osoba chora, która nie jest w stanie się powstrzymać.

Ile porno to za dużo?

Co dziennie? Raz na tydzień? Psycholog Stephen Sammut twierdzi, że nikt nie pozostaje obojętny wobec nadmiernej konsumpcji pornografii, ponieważ nasze mózgi są przystosowane do natychmiastowej reakcji na satysfakcję. Naturalnie lubimy do tego wracać, bo przynosi nam ulgę, rozładowuje napięcie i sprawia, że czujemy się lepiej.  Ale tak samo jest z platformami filmowymi. Jedni nie mogą przestać oglądać jakiegoś serialu na Netflixie, a inni potrafią sobie to dawkować. Kiedy więc zaczyna się kłopot z porno?

1. Jeśli zaczniemy czuć się bardziej komfortowo w „nierzeczywistym” świecie z ekranu, dzięki któremu łatwiej zaspokoić żądze erotyczne, możemy rzadziej chcieć tego samego w realu. Łatwiej jest kliknąć na ekran niż umówić się na randkę.

2. Jeśli w każdej chwili naszą energię skupimy na poszukiwaniu pornograficznych bodźców kosztem normalnego życia i wypełniania codziennych zadań, może pojawić się poczucie przymusu, kompulsywne powtarzanie, co przypomina już nałóg. Takie osoby na przykład przestają chodzić do pracy, zaniedbują obowiązki domowe i rodzicielskie.

Jak sobie radzić z kompulsywnym oglądaniem porno?

Oczywiście w idealnym świecie najlepiej by było skontaktować się ze specjalistą psychologiem lub seksuologiem. A jeśli to nie jest możliwe, warto przyjrzeć się, jakie emocje „zasupłujemy” za pomocą porno? Co popróbujemy kompensować? W jakich okolicznościach czujemy przymus oglądania? Dlaczego tak naprawdę to robimy?

 

Zobacz także: Oczywista oczywistość, a jednak… większość z nas nie robi tego w trakcie seksu


Zobacz także

Poradnik pozytywnego myślenia o sobie

Poradnik pozytywnego myślenia o sobie, czyli jak zerwać z porównywaniem się z innymi

Pięć sposobów na szczęście od zaraz. Masz w sobie więcej niż się spodziewasz! Akcja #ŁapENDORFINY

Niska samoocena niszczy i miesza we wszystkich aspektach życia. Znajdź własny klucz do potrzebnej zmiany