Macierzyństwo

Inseminacja – kiedy warto z niej skorzystać? Czy naprawdę zwiększa szansę zajścia w ciążę?

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
27 lipca 2022
fot. PeopleImages/iStock
 

Szacuje się, że z niepłodnością w Polsce zmaga się około 1,5 miliona par, co oznacza, że około 15-20 proc. par wieku rozrodczym ma problem z zajściem w ciążę. Część z nich, by zwiększyć szansę na zapłodnienie, decyduje się na inseminację. Czym dokładnie jest inseminacja i kiedy warto z niej skorzystać?

Kiedy mówimy o niepłodności?

O niepłodności mówimy wówczas, gdy regularne współżycie nie kończy się zajściem w ciążę w ciągu roku. Problem ten dotyczy średnio co piątej pary. Głównym czynnikiem niepłodności jest wiek – wiele par zaczyna starania o dziecko dopiero po ukończeniu 30. roku życia. Mniejsza ilość komórek jajowych, gorsze parametry nasienia utrudniają zapłodnienie. Istotną rolę odgrywają przebyte choroby i prowadzenie niezdrowego trybu życia.

Czym jest inseminacja?

Inseminacja (Intrauterine Insemination, IUI) to metoda stosowana w leczeniu niepłodności. Ma na celu ułatwienie plemnikom dotarcie do komórki jajowej znajdującej się w drogach rodnych kobiety. Dzięki inseminacji, tysiącu par na całym świecie udało się zajść w ciążę i zostać rodzicami. To całkowicie bezbolesna i bezpieczna metoda wspomaganego rozrodu.

Na czym  polega inseminacja?

Inseminacja polega na wyselekcjonowaniu progresywnych plemników z nasienia i wprowadzeniu ich bezpośrednio do macicy. Nasienie, które zostało wcześniej odpowiednio przygotowane w warunkach laboratoryjnych, wstrzykuje się do macicy z użyciem cienkiego, silikonowego cewnika. Inseminacja może być wykonana w naturalnym lub stymulowanym cyklu menstruacyjnym. Zabieg jest bezbolesny i nie wymaga podawania znieczulenia. Już kilka minut po jego zakończeniu kobieta może wyjść do domu.

Rodzaje inseminacji

W zależności od miejsca, do którego trafi nasienie, inseminację dzielimy na trzy rodzaje:

  • Inseminacja domaciczna – nasienie zostaje podane do jamy macicy.
  • Inseminacja doszyjkowa – nasienie zostaje podane do szyjki macicy.
  • Inseminacja dojajowodowa – nasienie zostaje podane do jajowodu.

Inseminacja dojajowodowa jest bardzo rzadko wykonywana. Najczęściej lekarze decydują się na przeprowadzenie najmniej skomplikowanej inseminacji domacicznej.

W zależności od użytego nasienia, inseminację dzielimy na dwa rodzaje:

  • Inseminacja nasieniem partnera – do zabiegu wykorzystane jest nasienie partnera, które zostaje oddane w klinice w dniu inseminacji. Do zabiegu wykorzystywane są wyłącznie plemniki o odpowiedniej morfologii i ruchliwości.
  • Inseminacja nasieniem dawcy – gdy nasienie partnera nie spełnia odpowiednich kryteriów niezbędnych do przeprowadzenia inseminacji, można wykorzystać nasienie dawcy.

Zobacz również: Macica dwurożna – wszystko co warto o niej wiedzieć

Wskazania do inseminacji

Inseminacja to zabieg, który wykonuje się w określonych przypadkach:

  • Obniżone parametry nasienia partnera,
  • Wrogość śluzu,
  • Konieczność użycia nasienia dawcy,
  • Zaburzenia owulacji,
  • Zmiany w budowie szyjki macicy,
  • Niepłodność idiopatyczna czyli niewiadomego pochodzenia,
  • Endometrioza I i II stopnia.

Jakie badania należy wykonać przed zabiegiem?

Przed inseminacją kobieta powinna wykonać szereg badań, do których należą:

  • Badanie cytologiczne,
  • Badanie stopnia czystości pochwy,
  • Ocena rezerwy jajnikowej,
  • Drożność jajowodów,
  • Badanie na toksoplazmozę,
  • Badanie przeciwciał różyczki,
  • Badanie na HIV,
  • Badanie na obecność wirusa HBSAg,
  • Badanie na obecność chlamydii.

Mężczyzna z kolei powinien wykonać:

  • Badanie na HIV,
  • Badanie na obecność chlamydii,
  • Badanie na obecność wirusa HIV,
  • Badanie na obecność wirusa HBSAg,
  • Test na VDRL.

Skuteczność inseminacji

Skuteczność inseminacji nie jest niestety zbyt duża. Przy dużej ruchliwości plemników, szansę na zajście w ciążę wynoszą około 20 proc. W przypadku kilkukrotnego niepowodzenia, warto rozważyć zapłodnienie in-vitro.

Koszt inseminacji

Cena zabiegu w prywatnej klinice to od 800 do 1500 zł. Do kwoty tej należy doliczyć koszty badań poprzedzających inseminację, a także koszt późniejszych wizyt u ginekologa, który sprawdzi, czy doszło do zapłodnienia.


źródło: Medonet

Macierzyństwo

Założyłabyś majtki nie upewniając się, czy nie należą do innej? To dlaczego bierzesz się za cudzego faceta?

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
27 lipca 2022
fot. dannikonov/iStock
 

Czy wprowadziłbyś się do mieszkania przed sprawdzeniem, czy nie ma w nim innych lokatorek? Czy wjechałbyś na miejsce parkingowe, które nie jest puste? Czy założyłabyś majtki, zanim upewniłabyś się, że nie należą do kogoś innego? Nie! Prawdopodobnie najpierw sprawdzisz, czy te rzeczy są dostępne. Dlaczego więc nie robisz tego samego, zanim zdecydujesz się na związek?”, pyta Bruce Y. Lee, profesor, lekarz medycyny specjalizujący się w zdrowiu cyfrowym.


Profesor twierdzi, że pierwszą zasadą nowoczesnego randkowania powinno być dziś upewnienie się, że druga osoba jest realnie dostępna. Na łamach „Psychology Today” podkreśla, że dostępność fizyczna wcale nie równa się dostępności romantycznej. A kim może być osoba, która nie jest gotowa na bliski związek? To ktoś emocjonalnie uzależniony od drugiego człowieka, od używek, a nawet od swojego lęku.

1. Zakochanie w butelce

Wcale nie trzeba kochać innej osoby, by być człowiekiem niedostępnym. Ileż moich koleżanek angażowało się w związek z kolesiami, którzy mieli kłopot z alkoholem. Jeśli każesz takiemu wybierać: odwyk lub kontynuowanie znajomości, najprawdopodobniej wybierze to, co dla niego jest łatwiejsze i nie wymaga wysiłku. Pewnie dłuższą lub krótszą chwilę będziesz walczyć, próbując mu pomóc, proponując znalezienie dobrego terapeuty, ale taka przygoda zazwyczaj kończy się fiaskiem. Jeśli ktoś nie ma zamiaru uwolnić się od nałogu, by mieć serce i umysł otwarty na drugiego człowieka, nie możesz mu pomóc. Musisz pogodzić się, że on jest zajęty. Zajęty swoim nałogiem.

2. Tęsknota za dawną miłością

Nawet kiedy facet zapewnia cię, że rozstał się z kobietą dwa miesiące temu, nie znaczy to, że jest gotowy na nowy, poważny związek. Jeśli cały czas tęskni i skrycie przeżywa emocje związane ze stratą poprzedniej miłości, jest w procesie żałoby. Ludzie dziś chcą bardzo szybko zapomnieć o przykrych uczuciach, liczą więc, że nowa miłość pomoże im nie rozmyślać. Nie dają sobie czasu, który faktycznie pomógłby im uporządkować myśli i wyciągnąć wnioski z błędów, które popełnili w dawnej relacji. Wtedy tak naprawdę nie mogą otworzyć serca przed kimś nowym, bo emocjonalnie nadal są pogrążeni w tym, co niedawno wydarzyło się w ich życiu. Oni potrzebują czasu.

3. Uzależnienie od byłej żony

Zdarza się, że ktoś już nie kocha swojego byłego partnera, ale nadal jest od niego mocno uzależniony. Może mieszkać z byłą żoną i tłumaczyć się, że to dla dobra dzieci. Może już nawet z nią nie mieszkać, ale cały czas nie mieć podziału majątku i być powiązany z eks niespłaconymi długami. Nie chodzi tylko o pieniądze, ale też na przykład o gotowość emocjonalną. Znam faceta, który trzy lata po rozwodzie, był w stanie na prośbę byłej przerywać randkę z nową osobą, by kupować konkretne cukierki i wieźć je do domu byłej żony, bo ona miała akurat ochotę na słodycze.

4. Przywiązanie platoniczne

W miłosny trójkąt można też wplątać się z osobą, która deklaruje samotność od wielu lat czy miesięcy. Znam faceta, który już na wstępie relacji z kobietą został przez nią poinformowany, że ona od wielu lat ma przyjaciela. Platonicznego. Nigdy nie byli w sobie zakochani. Na początku kompletnie ta historia go nie zajmowała, bo nie czuł się zagrożony. W końcu jednak zorientował się, że coś jest nie tak, gdy dziewczyna przez dwa miesiące przygotowywała dla kumpla przyjęcie niespodziankę, a o jego urodzinach zwyczajnie zapomniała.

5. Sentyment do mamusi

Kto tego nie przeżył, trudno mu będzie zrozumieć, jak bardzo taka relacja boli. Na początek facet wygląda całkiem normalnie. Ale pomału zaczynasz orientować się, że to nie twoje zdanie jest tym, z którym on się liczy. Ostatnie słowo (także to dotyczące waszej intymnej relacji) ma… jego mama. Jedna z moich koleżanek opowiadała, że pewien poznany na aplikacji randkowej mężczyzna powiedział jej, że nie może iść dziś na randkę, bo jego mama ma migrenę. Kolejnego dnia musiał szukać z mamą psa, a następnego pomóc jej przygotowywać kolację z okazji imienin. Facet miał prawie czterdzieści lat i mieszkał w tym samym budynku co mama. Przypadek? Nie sądzę. On też tylko pozornie był dostępny.

6. Uwikłanie w zazdrość

Nie tylko człowiek czy używki mogą świadczyć o tym, że ktoś nie ma w sobie pełnej gotowości na nową relację. Znam historię kobiety, której facet był tak zazdrosny, że niby przypadkiem sprawdzał, czy przebywa ona w miejscach, w których deklarowała, że będzie. Przychodził do restauracji, by sprawdzać, czy faktycznie odbywa służbowy lunch. Ukradkiem przeglądał jej komputer i sprawdzał, z kim wymienia SMS-y. Kiedy to odkryła, powiedział, że poprzednia ukochana go zdradziła. Pewnie nie kłamał. Ale czy uwikłanie w tak silny lęk nie świadczyło o tym, że on potrzebuje czasu, by zrobić porządek i popracować nad zranieniem i poczuciem wartości. Czy taki facet faktycznie jest gotowy na nową miłość? Nie będzie ci łatwo z nim budować relacji, ponieważ jego dostępność jest teraz ograniczona przez chaos w emocjach.

***

Tak naprawdę przekreślenie ludzi „niedostępnych” bywa bolesne, bo przecież widzimy w nich paletę cudownych cech charakteru oraz potencjał możliwości. Kłopot polega na tym, że spotkaliśmy ich niefartownie. W nieodpowiednim momencie życia. Bo przecież facet uzależniony od żony, pewnie kiedyś się ogarnie i zerwie toksyczną więź. Być może też kobieta zakochana w sowim przyjacielu dojdzie do wniosku, że ta znajomość zamyka jej drogę do poznania kogoś, kogo mogłaby pokochać i postanowi się trochę wycofać. Alkoholik może w końcu zdecydować, że idzie na odwyk. Zazdrośnik dostrzec, że lęk przed porzuceniem blokuje mu wejście w bezpieczną, czułą i spokojną więź z kobietą. A maminsynek wścieknie się na mamę, która wikła go egoistycznie w swoje życie. Tylko danie sobie czasu może przynieść tu zmianę i happy end. Warto wierzyć, że dostępna miłość przyjdzie do nas w najbardziej odpowiednim momencie. Bo żadna z nas nie chce parkować na zajętym miejscu, nosić majtek, które należą do innej i wynajmować mieszkania pełnego innych lokatorek. Prawda?


Macierzyństwo

Od księżniczki do śmiecia. Tak kocha ten typ mężczyzn

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
27 lipca 2022
fot. Noel Nichols/Unsplash

Na początku było idealnie, dzwonił po kilka razy dziennie, mówił, że jestem wyjątkowa i nie ma takiej na świecie, był idealnym kompanem dla mojej córki. Minęły dwa lata. Dziś moja córka i ja to wszystko, co złe. Czy to możliwe, żeby książę zamienił się w potwora? A ja, księżniczka, w żabę, którą należy omijać szerokim łukiem? Patrzę i nie mogę uwierzyć. Ratunku szukam na grupach psychologicznych.

Czytam:

„Przynosił mi kwiaty i kawę do łóżka, uwielbiał moich rodziców. Dziś do mnie burczy, znika, a o moich rodzicach mówi: popierdoleńcy”.

„Poznałam go, jak rozwodził się z żoną. Słyszałam, jaka tamta jest zła i podła. Dobrze, że mnie spotkał, jestem aniołem. Minęło kilka lat– zostawił mnie (jak tamtą), teraz to ja słyszę, że jestem podła i zła”.

„Obudziłam się któregoś dnia i zobaczyłam obok siebie faceta. Nie szanującego mnie, nie dbającego o mnie, wulgarnego, który mija mnie, jak stary mebel. Wiem, że nie chciałam zauważyć sygnałów alarmowych. Ale jak to się stało, że nagle szok. Jak mogę z kimś takim mieszkać?”.

Nagle okazuje się, że jest TAKI TYP MĘŻCZYZNY, kobiety pewnie też, choć sądzę, że rzadziej, a może po prostu faceci rzadziej żalą się publicznie. Nie chcę nazywać tego osobowością narcystyczną, zaburzeniem borderline, czy czymkolwiek innym, bo nie jestem psychologiem. Ale po przeanalizowaniu iluś historii kobiet jestem w stanie opisać cały ten cykl „kochania”.

Księżniczka i książę

Niestety, ta miłość zaczyna się zwykle jak w komediach romantycznych. Jest, jak grom z jasnego nieba. Obezwładnia. Często właśnie na początku bardziej tę drugą osobę. Jak on potraf zdobywać, ile zrobić, co powiedzieć.

Świetnie to działa na każdego człowieka– jak ktoś w ciebie wlewa tę adorację i zachwyt, po prostu temu ulegasz.
Mój facet był niczym książę na białym koniu. Dlaczego my nawet po trzydziestce temu ulegamy?
Przecież to powinien być sygnał alarmowy. Książę mojego życia był gotowy przyjechać do mnie w nocy tylko po to, żeby w progu wręczyć mi kwiaty i powiedzieć, że nie może doczekać się jutrzejszej randki.
Nie, nie wejdzie, wie, że jeszcze nie czas. Teraz jest córka, jutro jest nasz dzień.

Nie nachalny, ale obecny.
Nie narzucający się, ale troskliwy.

Roztopi serce nawet królowej lodu.

Czym to jest? Etap zdobywania, cel, inaczej: obsesyjne dążenie do symbiozy.

Nie oszukujmy się, każdy z nas ma w środku tę potrzebę „zespolenia się” nawet jeśli racjonalnie wiemy, że to niemożliwe.

Królowa

Nigdy przenigdy nie miał takiej kobiety. Wychwali pod niebiosa twoje zalety. Wad nie widzi. I, oczywiście, jesteś lepsza od tamtej, byłej. Zawsze jest jakaś zła żona albo była. A nawet jeśli nie zła, mniej fajna od ciebie. Bo „nigdy się tak nie czuł, jak przy tobie”, bo jesteś najlepsza w łóżku, najlepiej się chodzi z tobą po górach, odpoczywa, wszystko najlepiej. Zaczynasz czuć się królową świata. To właśnie stąd ta moc. On jest niczym bateria. Do tego ułatwia życie.

Mój książę pojawił się w moim domu, czuł się, jak u siebie– odciążał mnie w opiece nad córką– odprowadzał ją do przedszkola, bawił się z nią i uwielbiał. Bo „zawsze chciał mieć taką fajną dziewczynkę”.
Gotował nam i zabierał na wycieczki. Uwielbiał też mojego psa i sąsiadów. Po prosty był „takim super gościem”.

Byłam śliczna, cudowna, zgrabna, kochana.

Nie było sygnałów alarmowych. A on miał to, czego potrzebował. Symbiozę z królową, kimś kogo uznawał za ideał. Też czuł się bezpiecznie i dobrze.

Detronizacja

Nawet nie wiesz, kiedy to się dzieje. Bo to nie jest nagłe ucięcie. Długo nie zauważasz pewnych rzeczy: że już nie podaje codziennie kawy, że nie musi się przytulać, że nie musi być obecny.
Tę fazę łatwo pomylić z fazą stabilizacji. Tylko, że potem jest gorzej. Nie chodzi o stabilizację, ale o detronizację i odsuwanie.

Typ się nasycił, już zmęczony jest symbiozą, nie umie jej znieść, zaczyna więc dewaluować ciebie i związek, żeby móc się odsunąć. Ty walczysz, jak ryba pozbawiona wody. Nic dziwnego, zostałaś odcięta od adoracji, wsparcia, troski, poczucia wyjątkowości.

Wiedźma i czarownica

Oczywiście, ta najgorsza. Śmieć, debil, idiotka– w zależności od kultury osobistej typa doświadczasz różnego rodzaju porażeń prądem. Bo to jest jak porażenie. Ktoś podmienił księcia, zamienił go w kata. Teraz już nawet łyżkę źle odkładasz, źle się ubierasz, masz dziwne ręce, włosy. On sobie zawsze coś wymyśli- i to jest tak absurdalne, że wydaje ci się, że śnisz. Na tym etapie nie potrafisz spakować walizek– bo naprawdę myślisz, że to sen.

Moja córka stała się nagle nieznośna i męcząca, ja upierdliwa, moi bliscy– lepiej nie mówić.

Wysypisko śmieci

Nagle stajesz się wrogiem, w najlepszym wypadku patrzy na ciebie, jak obcy typ, którego na ulicy zaczepiła wariatka. O co ci w ogóle chodzi? Czego chcesz? Jesteś obcą babą.

Ty cierpisz, jemu spada kamień z serca. Na horyzoncie pojawia się nowa księżniczka. Próba osiągnięcia symbiozy zaczyna się od początku. Tyle, że już nie z tobą. Jeśli mu się ułoży z tamtą, będziesz tylko mglistym wspomnieniem. „A, ta Anka, czekaj, jak miała na imię jej córka? Nie pamiętam, krótko byliśmy razem. Pewnie, że to nie było to”.

 

wysłuchała: Katarzyna Troszczyńska

 

 

 

 

 


Zobacz także

ABC rodzinnego wyjazdu na ferie zimowe – jak uniknąć stresujących sytuacji?

Kroki milowe twojego dziecka w wieku 12-18 miesięcy

Są takie miejsca do których lubimy wracać z dziećmi. 8 rzeczy, dla których warto odwiedzić Julinek