Lifestyle

My, dzieci z dworca miłość. Tęsknię za czasami, kiedy mój magnetofon Kasprzak wciągał mi kasety, a fajne piosenki były zazwyczaj ,,na drugiej stronie”

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
7 marca 2021
Fot. Pixabay / StockSnap / CC0 Public Domain
 
Kiedy byłam dzieckiem mama pilnowała czy zakładam czapkę, bo na dworze było minus dwadzieścia stopni, a nosy przyklejały nam się do szyb…
Kiedy byłam dzieckiem babcia drapała mnie po plecach i ani razu nie mówiła, że boli ją ręka. Opowiadała mi milion razy te same bajki i nigdy nie była zmęczona. Nie rozumiałam wtedy, czemu nazywa mnie córeczką, byłam przecież jej wnuczką.Tak chyba wygląda Miłość❣

Jazda rowerem i powrót do domu z krwawiącymi kolanami przypominał nam o fajnym popołudniu. Na ból nikt nie zwracał uwagi, sprawę załatwiała woda utleniona, a rodziców bardziej interesowało to, czy nasz składak jest mniej obity niż my😉.Tych bardziej wrażliwych pocieszano że ,,do wesela się  zagoi”. Kto miał strupy na nogach, po prostu dobrze się bawił.
Potem zostałam nastolatką i wydawało mi się, że jestem już dorosła, i wszystko wiem najlepiej. Mama zamiast tego, czy mam czapkę na głowie, pilnowała – bym nie wychodziła z domu, z mokrymi włosami. Babcia, nie opowiadała już  bajek, a głównie snuła wspomnienia o wojnie, co niestety nie bardzo mnie wtedy interesowało.
Dziś tęsknię za czasami, kiedy pralka automat, na której stały proszki «iXi» i «E» skakała po całej łazience, a na umywalce leżała niedokręcona pasta ,,Biały ząbek”, o pomarańczowym smaku. Za czasami, kiedy mama poprawiała moje ,,kordły” i ,,druszlaki”. Za czasami, kiedy dorosłym życzyłam dużo p o m y ś l n o ś c i, nawet nie wiedząc co to znaczy. Tęsknię za czasami, kiedy mój magnetofon Kasprzak wciągał mi kasety, a fajne piosenki były zazwyczaj ,,na drugiej stronie”.
W dużym pokoju stało radio Contessa a na nim szklana, mieniąca się kolorami ryba. Dekoracją stołu były sztuczne owoce, ułożone obowiązkowo w kryształowej misie. Cytryny zazwyczaj nosiły ślady naszych zębów. Obok wideo Otake, stały kasety VHS z tysiącem razy zrywanym i poprawianym tytułem filmu. Pamiętam czerwono-niebieską kasetę Panasonic, a na niej napis ,,Lody na Patyku”. Rodziców strasznie denerwowały nieprzewinięte kasety.
Światło i dzwonek do drzwi wyglądały podobnie i często zamiast zapalić światło, dzwoniło się  do sąsiada. Włącznik natynkowy w piwnicy denerwował okropnie, mama tłumaczyła nam, który róg nacisnąć, a i tak było to wielką sztuką, bo on nigdy nie łączył. Na oranżadę robiliśmy zrzutki, lecz butelki sprzedawaliśmy już osobno. Butelki na wymianę wzbogacały nasz zawsze zerowy budżet. Najdroższe były te po pepsi i rzadko kto je miał.
Ważnym aspektem codziennego życia był SZPAN. Ci młodsi mieli pachnące gumki, które częściowo zjadali, a wszystkie nastolatki chciały pachnieć krzyy-ykiem! Z wy-krzy-kni-kiem! ale największym szpanem było wszystko co dekatyzowane.
Nie wiem czemu nie lubiłam kapuśniaku, krupniku i wątróbki. Szynka w puszce z kluczykiem wydawała się wtedy smacznym rarytasem, choć zjadaliśmy ją tylko oczami. Nie wiem czemu krajalnicę do chleba ustawiałam zawsze za szeroko i zapominałam zamykać lodówkę.
Oddałabym wiele, żeby dziś w obecności dziadka posłuchać z tranzystorowego odbiornika jego ulubionych ,,Jezioranów”, aby do Mamy powiedzieć: ,, jak się czujesz, a dopiero potem: ,,kiedy będzie obiad?”. Żałuję, że w szkole, zamiast słuchać tak ważnych opowieści kombatantów wojennych, czekałam na dzwonek na przerwę. Żałuję, że czytałam streszczenia, zamiast całych lektur. Czas od świąt do wakacji mijał strasznie wolno i chcieliśmy już chodzić do pracy. Tak bardzo pragnęliśmy być dorośli.
Tęsknię za czasami, kiedy wszyscy byliśmy tacy sami, moda była zbiorowa i nikt się nie wyróżniał. Wszystkie nosiłyśmy drewniaki, lateksowe legginsy i czapeczki z kangurkiem . Nikt nie był lepiej lub gorzej ubrany.
To były czasy gdzie nie reklamowano leków, a w każdym domu była tabletka z krzyżykiem, gdyby kogoś bolała głowa. Czasy, w których jazda autostopem była bezpieczna. Czasy inne niż teraz.
Przeglądam się w lusterku. Kiedyś golił się przy nim mój dziadek, który wymachując pośpiesznie pędzlem z drewnianą rączką, szykował się na niedzielną sumę. Dziś widzę kobietę , prawie w średnim wieku. Ukończyłam historię ,doczytałam lektury, zimą noszę czapkę i suszę włosy przed wyjściem z domu. Tęsknię za kapuśniakiem mojej Mamy, której nie ma już 10 lat.
Uśmiecham się do siebie, a zmarszczki, które rysują się powoli na mojej  twarzy, przypominają mi, że jestem mamutem. Szczęśliwym mamutem, który ma piękne wspomnienia…One nie odeszły. Wszyscy mamy je w sobie, a opowiadając o nich, pielęgnujemy je. Czas przemija i biegnie jak szalony , ludzie odchodzą, a one zostają z nami na zawsze, jak prawdziwy przyjaciel.

Autor: Monika Marszał



Lifestyle

Dziewięć subtelnych znaków, że rozmawiasz z psychopatą

Redakcja
Redakcja
6 marca 2021
Fot. iStock/AzmanJaka

Nie, nie gania za tobą z nożem i nie robi strasznych min… Psychopata może mieć twarz dobrego przyjaciela, a w sobie – niepokojący spokój. Może być życzliwy, pomocny, interesujący jako rozmówca. Może skutecznie uśpić twoją czujność i sprawić, że zwierzysz mu się z największych sekretów. Najlepiej poznasz go wtedy, gdy z nim dużo rozmawiasz.

Na podstawie subtelnych różnic w sposobie prowadzenia rozmowy, naukowcy odkryli dziewięć specyficznych wzorców komunikacji, których używają psychopaci. Znajdziesz je poniżej.

Dziewięć subtelnych znaków, że rozmawiasz z psychopatą

1. Operuje czasem przeszłym

Psychopaci używają więcej czasowników w czasie przeszłym niż inni ludzie. Mówiąc o wydarzeniu, które ma miejsce teraz, większość z nas powiedziałaby: „Myślę, że to dobry pomysł”. Psychopata mógłby być bardziej skłonny powiedzieć: „Myślałem, że to dobry pomysł”. Naukowcy podejrzewają, że dzieje się tak, ponieważ psychopaci są oderwani od swojego zachowania i otoczenia.

2. Jego mowa ciała jest bardzo przekonująca

Psychopaci kłamią, żeby wydawać się interesujący. Ich niewerbalny język jest często tak przekonujący – i rozpraszający, – że ludzie nie rozpoznają, że padli ofiarą oszustwa. Często używają gestów, aby odwrócić uwagę od wypowiadanych kłamstw.

3. Jego język nie jest zaangażowany emocjonalnie

Dla psychopatów powiedzenie „kocham cię” nie wiąże się z emocjami. To wyznanie jest mniej więcej tak samo obojętne jak powiedzenie: „proszę, podaj mleko”. Potrafią odpowiedzieć wzajemnością na ciepłe słowa, ale ich mimika nie pasuje do ich słów. Ich zdolność do wyrażania uczuć jest najprawdopodobniej wyuczonym zachowaniem, w przeciwieństwie do autentycznego doświadczenia emocjonalnego rozmówcy.

4. Brzmi uroczo

Badacze odkryli, że psychopaci mówią więcej i używają więcej emocjonalnych słów, próbując zwrócić na siebie uwagę. Psychopaci są naprawdę dobrzy w mówieniu właściwych rzeczy we właściwym czasie. Wiedzą, jak grać na emocjach innych ludzi i są mistrzami manipulacji.

5. Mówi powoli i cicho

Badania pokazują, że psychopaci zwykle mówią w sposób kontrolowany. Nie podkreślają emocjonalnych słów, tak jak inni ludzie. Ich ton pozostaje dość neutralny przez całą rozmowę. Badacze podejrzewają, że psychopaci celowo zachowują spokój, ponieważ pomaga im to uzyskać większą kontrolę podczas interakcji.

6. Mówi o życiu w kategoriach przyczyny i skutku

Psychopaci – zwłaszcza ci, którzy popełniają przestępstwa – mówią o swoim zachowaniu w kategoriach przyczyny i skutku. Oni naprawdę wierzą w: „Musiałem dać mu nauczkę”. Zamiast okazywać skruchę, psychopata prawdopodobnie usprawiedliwi swoje działania.

7. Skupi swoją uwagę na swoich podstawowych potrzebach

Zamiast mówić o potrzebach duchowych lub emocjonalnych albo potrzebach innych ludzi, psychopaci częściej mówią o swoich podstawowych potrzebach, takich jak jedzenie i schronienie. Na przykład psychopata, który przyznaje się do morderstwa, jest bardziej skłonny spędzać większość czasu na rozmowie o tym, co zjadł na lunch i ile chciał zyskać, niż o tym, jak jego zachowanie wpłynęło na innych ludzi.

8. Częściej mówi „mhm”

Psychopaci częściej używają słów i dźwięków wyrażających zgodę, takich jak „mhm” i „hm”. Podczas gdy wiele osób używa takich dźwięków, aby uniknąć niezręcznej ciszy, naukowcy podejrzewają, że psychopaci używają ich, aby wydawać się… całkiem normalnymi.

9. Jest świetnym gawędziarzem

Niezależnie od tego, czy psychopata twierdzi, że uratował kocięta z płonącego budynku, czy też mówi, że jako jedyna w pracy był gotowy przeciwstawić się kierownictwu, psychopaci opowiadają o sobie niestworzone historie. Mogą być ofiarami albo bohaterami. , Wynika to z  chęci zdobycia zaufania i manipulowania słuchaczami.


Na podstawie: insider.com


Zobacz także

„Historia Kopciuszka pokazuje nam jak jedna para butów może zmienić życie”. Dlaczego kochamy metamorfozy?

Jak stać się lepszym w ciągu 30 dni? Podejmij wyzwanie i zobacz jak zmienia się twoje życie

15 rzeczy, które uważni robią inaczej. Pewne rzeczy w życiu są jak ludzie: przychodzą i odchodzą