Choroby Lifestyle Zdrowie

Moje życie z HASHIMOTO i SIBO…

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
13 lutego 2020
Moje życie z HASHIMOTO i SIBO…
Fot. Materiały prasowe – Moje życie z HASHIMOTO i SIBO…
 

Gdyby nie choroba Hashimoto, raczej nigdy tak rzetelnie nie zgłębiłabym wiedzy na temat tarczycy. Przyznam, że z lekcji biologii pamiętałam o niej niewiele.

Jak każda osoba z diagnozą rzuciłam się do internetu w poszukiwaniu informacji o niej. Okazuje się, że funkcjonowanie tego niewielkiego narządu o kształcie przypominającym motyla, położonego u podstawy szyi, ma ogromny wpływ na zdrowie, metabolizm, samopoczucie, nastrój i jakość życia. Czy wiedzieliście, że tarczyca odpowiada za termoregulację? Albo że wpływa na pracę mięśni, serca, układu nerwowego, a nawet jelit i jajników? To tłumaczy całą paletę dolegliwości, które pojawiają się, gdy tarczyca choruje. Można więc powiedzieć, że to takie małe centrum zawiadywania zdrowiem.

Tarczyca wydziela trzy hormony: tyroksynę (T4), trójjodotyroninę (T3) oraz kalcytoninę. Wydzielanie dwóch pierwszych kontrolują dwa inne hormony – tyreotropina (TSH) wydzielana przez przysadkę mózgową i tyreoliberyna (TRH). Działają na tarczycę stymulująco, tzn. gdy stężenie T3 i T4 we krwi jest zbyt niskie, to poziom TSH i TRH wzrasta, aby pobudzić komórki tarczycy do ich wytwarzania. I odwrotnie – gdy poziom hormonów tarczycowych jest zbyt wysoki – TSH i TRH obniża się.

Hashimoto. Co to takiego?

Choroba Hashimoto (inaczej przewlekłe autoimmunologiczne zapalenie tarczycy), to jedna z chorób autoimmunologicznych, których istotą jest nadaktywność układu odpornościowego. Z niewiadomych przyczyn zaczyna on produkować przeciwciała niszczące organizm. W różnych chorobach autoimmunologicznych organizm niszczy różne organy, np. w reumatoidalnym zapaleniu stawów – stawy, w łuszczycy – skórę, a w przypadku hashimoto – komórki tarczycy. Najpierw pojawia się przewlekły stan zapalny, który stopniowo prowadzi do włóknienia tkanek tarczycy, a w konsekwencji produkuje ona coraz mniej hormonów.

W zdecydowanej większości przypadków choroba Hashimoto prowadzi do niedoczynności tarczycy, ale zdarzają się także przypadki, że skutkiem procesu zapalnego jest jej nadczynność.

O dokładne wytłumaczenie, na czym polega specyfika tej choroby, jak ją rozpoznać i kiedy się przebadać w tym kierunku, poprosiłam prof. Beatę Kos-Kudłę. Jest ona specjalistką chorób wewnętrznych, endokrynologii i medycyny nuklearnej. Kieruje Kliniką Endokrynologii i Nowotworów Neuroendokrynnych oraz Katedrą Patofizjologii Endokrynologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Pani profesor ma ogromną wiedzę i doświadczenie, ale przede wszystkim widzi pacjenta jako całość. Jest cierpliwa i empatyczna, co w przypadku pacjentów z chorobami przewlekłymi ma naprawdę ogromne znaczenie. Uważa, że w diagnozowaniu i leczeniu choroby Hashimoto najważniejsze są objawy i samopoczucie chorego, a nie wyniki jego badań. Bo cóż z tego, że wyniki badań są lepsze, skoro pacjent ciągle czuje się źle?

Zarówno moje wcześniejsze doświadczenia w kontaktach z lekarzami, jak i wielu innych kobiet, z którymi o tym rozmawiałam, są w tej kwestii naprawdę różne. Przede wszystkim nie wszyscy lekarze uważają hashimoto za chorobę (!), choć nie komunikują tego otwarcie. Wychodzą z założenia, że dopóki nie ma potwierdzonej badaniami krwi niedoczynności, niepotrzebne jest leczenie.

Mówią: proszę przyjść za rok, pół roku, albo gdy samopoczucie się pogorszy, i zostawiają pacjenta z jego dolegliwościami. Byłam w takiej sytuacji i czułam się z tym naprawdę fatalnie. Jakbym wymyśliła sobie te wszystkie objawy! Zero zaangażowania, wsparcia, empatii. Rozumiem, że lekarz nie zawsze może zaoferować pacjentowi konkretne leczenie, ale czy jego rola ogranicza się tylko do wypisania recepty? Jako pacjenci mamy prawo oczekiwać rzeczowej i jasnej informacji, rady oraz wsparcia.

Dlaczego nikt wcześniej nie powiedział mi, że mogę sobie pomóc, modyfikując dietę? Rozumiem, że lekarz nie musi się szczegółowo orientować w tym, co konkretnie powinnam zmienić w diecie, ile czego jeść, ale gdyby wspomniał, że powinnam pójść do dietetyka, zrobiłabym to znacznie wcześniej. A tak wyszłam z gabinetu z niczym. Przeświadczona, że z moim kiepskim samopoczuciem nie da się nic zrobić i że mam czekać, aż wyniki się pogorszą, dopiero wtedy będę leczona. Jeśli traficie na lekarza, który lekceważy wasze złe samopoczucie i nie próbuje pomóc, czym prędzej poszukajcie innego.

Kasia Dziurska

Fot. Materiały prasowe


Artykuł powstał we współpracy z Książki Burda


Choroby Lifestyle Zdrowie

Modliszki – owady, które zachwycają. Każdy może je hodować

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
13 lutego 2020
modliszki hodowla terrarium czy gryzą
Fot. Modliszka Mantis religiosa / iStock
 

Modliszki to owady, które coraz częściej pojawiają się w domowej hodowli. Wielu miłośników modliszek może pochwalić się posiadaniem wielu ciekawych i pięknych z wyglądu owadów. Jak powinna wyglądać hodowla i terrarium modliszki, czym karmić te owady?

Modliszki kojarzą się nam jeszcze nie najlepiej. No cóż, chyba każdy słyszał o tym, jak samice modliszek traktują swoich partnerów po chwilach bliskości. Owszem, to prawda, ale bywa, że śmiałek ma więcej szczęścia i udaje mu się uciec w całości. Nie licząc tej drobnostki, modliszki zachwycają.

Modliszki w Polsce

Modliszki w Polsce to temat, który w ostatnich latach zyskuje na popularności. W mediach społecznościowych coraz częściej pojawiają się zdjęcia modliszek, wykonane w różnych miastach Polski. Nie powinno to dziwić, ponieważ już od wielu lat bytuje w naszym kraju modliszka zwyczajna (Mantis religiosa). Jeszcze kilka lat temu ten owad zasiedlał tereny południowe, wybierając szczególnie stanowiska ciepłe i suche. Ponieważ zmiany klimatyczne są widoczne i temperatura nawet zimą jest wyższa, rodzime modliszki można spotkać na nowych terenach, w górę kraju. Jeśli wpadnie komuś do głowy pomysł odłowienia i domowej hodowli tego gatunku, powinien go od razu porzucić. Modliszki w Polsce to chroniony gatunek, wpisany do Polskiej Czerwonej Księgi Zwierząt.

Szczęśliwie w sprzedaży dostępne są owady, które zgodnie z prawem można hodować w domu – modliszki storczykowe, gwinejskie i wiele, wiele innych. Można je kupić zarówno u prywatnych hodowców jak i w sklepach zoologicznych stacjonarnych i on-line.

Modliszki – nie tylko zielone 

Jak wygląda modliszka, każdy chyba wie, prawda? Jeśli macie przed oczami widok zielonego owada o sześciu odnóżach, wyglądającego jakby się modlił, to jednak zbyt mało. Modliszki to prawie 2000 gatunków, pośród których kilkadziesiąt z powodzeniem jest hodowanych w warunkach domowych. Te owady mogą osiągać od kilku do nawet kilkunastu centymetrów wzrostu, przyjmować różne kształty i kolory. Popularne modliszki storczykowe (Hymenopus coronatus) z powodzeniem udają kwiat storczyka, modliszki liściogłowe (Phyllocrania paradoxa) upodobniająca się do zeschniętego liścia, a modliszka patyczakowa (Popa spurca crassa) perfekcyjnie udaje gałązkę. Ciekawych gatunków, które w niezwykły sposób upodabniają się do otoczenia (tzw. mimikra) jest więcej, więc miłośnicy modliszek mają w czym wybierać.

modliszki hodowla terrarium czy gryzą

Fot. Modliszka storczykowa / iStock

Czy modliszki gryzą?

Należy jednak pamiętać, ze mimo zachwycającego wyglądu, modliszka to owad, który jest drapieżnikiem. Często pada pytanie, czy modliszki gryzą? Mimo że te owady są drapieżnikami, nie atakują ludzi. Owszem, bywa, że rozjuszona modliszka zaatakuje chwytakami uzbrojonymi w haczyki, i wbija je człowiekowi w skórę, co może być bolesne. Bywały także przypadki, gdy ktoś nieroztropnie pozwalał modliszce chodzić po twarzy. W efekcie modliszka zaatakowała poruszającą się powiekę, przez co powstawały rany. Niezależnie od rozmiaru modliszki, należy pamiętać, że to żywa istota, agresywna z natury, dla której polowanie i obrona przed niebezpieczeństwem jest rzeczą zwyczajną. Ostrożność zdecydowanie nie zaszkodzi, ale nie trzeba się tych owadów obawiać.

modliszki hodowla terrarium czy gryzą

Fot. Modliszka imago / iStock

Czy modliszki można trzymać razem?

W przeważającej większości – zdecydowanie nie. Modliszki to małe agresory, które bez zawahania zaatakują i zjedzą drugiego przedstawiciela swojego gatunku. Każda z modliszek potrzebuje osobnego pojemnika, inaczej hodowca musi liczyć się ze stratami. Razem trzymane są modliszki świeżo po wylęgu, jednak po pierwszym linieniu dobrze pomyśleć o rozdzieleniu maluchów. Są jednak gatunki, których grupowa hodowla się udaje. Należą do nich popularne modliszki liściogłowe (Phyllocrania paradoxa), czy modliszki patyczakowe (Popa spurca crassa). Ale nawet w tych przypadkach zdarzają się akty kanibalizmu.

modliszki hodowla terrarium czy gryzą

Fot. Modliszka liściogłowa / iStock

Modliszki – terrarium

Wbrew pozorom hodowla modliszki nie musi być skomplikowana, ale trzeba mieć przynajmniej podstawową wiedzę o tych owadach. Najbardziej popularne gatunki co do terrarium nie mają wielkich wymagań. Główna zasada jest następująca – im mniejsza modliszka i im niższe stadium jej rozwoju, tym mniejszego pojemnika potrzebujemy do hodowli. Chodzi o to, że w dużym terrarium maleńka modliszka będzie miała problem z polowaniem. Pojemnik/terrarium powinien być wyższy niż dłuższy. Modliszki przechodzą co kilka tygodni linienie, czyli zrzucenie oskórka, co umożliwia ich wzrost. Najczęściej dzieje się to, gdy owad przyczepiony jest do góry pojemnika czy elementu wystroju, więc musi mieć odpowiednio dużo miejsca, by o nic nie zahaczyć, gdy głową do dołu wychodzi ze starej wylinki. To bardzo ważne, ponieważ w przypadku braku miejsca lub istniejących przeszkód (patyki, rośliny, ozdoby) modliszka może zahaczyć się o nie i spaść. Upadek modliszki w trakcie linienia może oznaczać dla niej deformację lub śmierć.  Im młodsza modliszka, tym częściej przechodzi linienie.

Terrarium modliszki należy zraszać, by utrzymać odpowiednią wilgotność – tu ponownie odwołuję się do wymagań konkretnych gatunków. Najlepiej zraszać delikatnie spryskiwaczem, nie zalewając bezpośrednio podłoża. Wielu hodowców stosuje włókno kokosowe jako podłoże, ponieważ dobrze utrzymuje ono wilgotność. Zbyt niska, jak i zbyt wysoka wilgotność może powodować problemy z linieniem.

modliszki hodowla terrarium czy gryzą

Fot. Modliszka oczkowa / iStock

Ważna jest też temperatura – modliszki lubią ciepło, temperatura powinna sięgać powyżej 20 stopni w dzień (w zależności od gatunku około 24-28 stopni Celsjusza) i kilka stopni mniej w nocy. Im wyższa temperatura, tym szybciej rosną te owady.

Modliszki – czy w terrarium potrzebują specjalnego wystroju?

Hodowcy zgodnie podkreślają, że ozdobne terraria z bogatym wystrojem najlepsze są, gdy modliszka jest już imago, czyli po ostatnim linieniu. Terrarium musi mieć dobrą wentylację oraz siatkę na górze pojemnika i po boku po to, by modliszka miała się czego uczepić do linienia. Chropowate powierzchnie ułatwiają także przemieszczanie się owadom, choć i na gładkich radzą sobie z tym dobrze. Popularne są tu różne siatki o niewielkich oczkach, a nawet i kawałek gęstej firanki. W zasadzie konkretny wystrój terrarium zależny od fantazji opiekuna i wymagań konkretnej modliszki. Przy odpowiedniej pielęgnacji modliszka sobie poradzi nawet, gdy za jej dom posłuży niewielki pojemnik z siatką u góry i po boku, w którym nie będzie nic więcej poza podłożem lub papierowym ręcznikiem, który ułatwi sprzątanie terrarium.

Modliszki – czym karmić?

Modliszki to małe drapieżniki, które polowanie mają we krwi, a raczej w hemolimfie. Jeśli ktoś podejmuje decyzję o zaopiekowaniu się modliszką, nie może zapominać, że poza odpowiednimi warunkami, należy zapewnić jej żywy pokarm. Jeśli ktoś jest bardzo wrażliwy na cierpienie muszki, nie powinien rozważać hodowli tych owadów.

O ile pod ręką jest sklep zoologiczny lub prywatny hodowca, by na bieżąco kupować karmówkę (owady karmowe), to można tak robić. Wygodniej i taniej jest taką hodowlę założyć we własnym domu, by stale pod ręką mieć karmówkę dla pupila. Różne gatunki modliszek mogą preferować inny pokarm. Jedne będą chętniej polować na latające owady, a inne aktywnie na owady biegające. Popularne są: muchy, muszki owocówki, ćmy, motyle, mole woskowe, karaczany, szarańcza, Thermobia, świerszcze i inne. Wielkość owadów karmowych należy dostosować do wielkości modliszki.

Karmienie modliszek - hodowla terrarium czy gryzą

Fot. iStock / modliszka

Modliszki – kiedy karmić?

Zazwyczaj modliszek nie trzeba karmić jak w zegarku, bo wiele zależy od tego, jak obfite było ostatnie karmienie. Hodowcy często zerkają na odwłok – jeśli jest duży, pękaty, oznacza to, że modliszka nie potrzebuje jeszcze karmienia. Gdy odwłok jest bardziej płaski, najwyższy czas nakarmić pupila. Może się zdarzyć, że owad nie będzie chciał polować kilka dni przed i po linieniu – to jest naturalne. Jeśli modliszka nie poluje przez długi czas, można podetknąć jej pod żuwaczki owada karmowego złapanego w pęsetę lub nabitego na igłę. Dobrze, jeśli owady został wcześniej przecięty, by modliszka poczuła jedzenie.

Modliszki storczykowe czy gwinejskie? Najpopularniejsze gatunki

Te ciekawe owady cieszą się coraz większą popularnością, ale ich wybór powinien zależeć od warunków, jakie można zapewnić. Cena także może odgrywać tu pewną rolę i może wynosić od kilku do kilkudziesięciu złotych za osobnika. Różnice w cenie uzależnione są od stadium rozwoju i gatunku.

modliszki hodowla terrarium czy gryzą

Fot. Popa spurca / iStock

Chętnie hodowane są wcześniej wspomniane modliszki storczykowe (Hymenopus coronatus), liściogłowe (Phyllocrania paradoxa). Wielu miłośników ma modliszka motylowa (Pseudocreobotra wahlbergii), patyczakowa (Popa spurca crassa), modliszka gwinejska (Sphodromantis gastrica), Rhombodera valida, basalis, megaera. W terrariach spotykamy wiele innych gatunków, które trudno na jednym wdechu wymienić.

FB/ohmepl


Choroby Lifestyle Zdrowie

Dieta w Hashimoto. Trzy pyszne przepisy!

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
13 lutego 2020
Fot. iStock

Z czym kojarzy się wam słowo dieta? Założę się, że z burczeniem w brzuchu, dyskomfortem, odmawianiem sobie różnych rzeczy i frustracją z tego powodu. Tak naprawdę „dieta” oznacza sposób odżywiania. Zdrowa dieta to po prostu zdrowy sposób odżywiania. Bez restrykcji, odliczania gramów i kalorii.

Kalorie, owszem, są ważne, ale nie najważniejsze. Najważniejsze jest to, aby dostarczać organizmowi wszystkich najpotrzebniejszych makro- i mikroskładników.

Organizm to żywa materia, a nie matematyczny twór. Każdy dzień jest inny. Mierzymy się z różnymi wyzwaniami, mamy różne nastroje i smaki. Raz potrzebujemy więcej energii, kiedy indziej trochę mniej. Jednego dnia wstajemy i od razu mamy ochotę na śniadanie, innym razem czujemy głód dopiero po trzech godzinach od wstania z łóżka. Różnimy się pod względem gustów kulinarnych i metabolicznych niuansów.

Dlatego dla jednej osoby lepsze będą śniadania z przewagą węglowodanów, dla innej białkowo-tłuszczowe, a dla jeszcze innej – ze wszystkim po trochu.

Żeby dowiedzieć się, co jest dobre dla Was, powinnyście nauczyć się słuchać swojego organizmu i dopasowywać menu do obecnej sytuacji, apetytu, nastroju. Dzięki temu Wasza dieta będzie różnorodna. To niezbędne, by dostarczyć organizmowi wszystkich niezbędnych składników.

Ja popełniłam błąd, jedząc w kółko to samo. Nie miałam czasu na robienie skomplikowanych zakupów, wymyślanie potraw i codzienne stanie przy kuchni. Teraz wiem, że jednak warto. Próbuję nadrobić zaległości. Gotuję proste potrawy, ale staram się, aby były w miarę możliwości różnorodne. Na razie, z powodu SIBO, komponując jadłospis, oprócz hashimoto musiałyśmy dodatkowo uwzględnić wymogi diety low-FODMAP.

Trzymam się więc z daleka od wielu zbóż, surowych owoców i warzyw. Wkrótce jednak zacznę powoli wprowadzać je do mojego menu, bo wiem, że są bardzo zdrowe. Tęsknię też za jajkami i bananami, które musiałam wyeliminować ze względu na nietolerancję. Mam nadzieję, że gdy wyleczę jelita, nietolerancja ustąpi i będę mogła jeść wszystko. Wiem jednak na pewno, że w moim menu nie będzie dużo mięsa. Raczej ryby, które w przeciwieństwie do mięsa, szczególnie czerwonego, mają silne działanie przeciwzapalne. Raz na jakiś czas, żeby nie popadać w skrajności, być może dam się skusić na coś mniej zdrowego. Za to na warzywa zawsze, pod każdą postacią.

Nie wiem jak Wam, ale mnie czasem brakuje pomysłu na zdrowy, pożywny posiłek. Dlatego poprosiłam dietetyczkę kliniczną Emilię Ptak o stworzenie przepisów, które mogłyby być dla Was inspiracją do przygotowywania śniadań, obiadów, kolacji i przekąsek.

Zaproponowane przez Emilię dania są różnorodne, ale łączy je to, że są niskoprzetworzone, bogate odżywczo, mają niski ładunek glikemiczny, duży potencjał antyoksydacyjny i wpisują się w dietę przeciwzapalną. Są proste i naprawdę smaczne. Chcemy pokazać Wam, że dieta nie musi być nudna i monotonna, a odpowiednio, indywidualnie dobrany jadłospis, inaczej mówiąc dietoterapia, to klucz do walki z hashimoto.

Spróbujcie same!

Kasza jaglana z owocami

Fot. Materiały prasowe

  • 3 łyżki kaszy jaglanej (suchego produktu)
  • 1 gruszka średnia
  • szklanka malin
  • garść orzechów laskowych
  • cynamon do smaku
  • woda lub mleczko migdałowe/kokosowe do smaku
  • opcjonalnie porcja odżywki białkowej typu czysty izolat białka serwatki lub białko z zielonego groszku

Kaszę najlepiej namocz dzień wcześniej. Przed przygotowaniem dobrze wypłucz. Włóż do garnka, zalej wodą kilka centymetrów ponad wysokość kaszy (objętość 2:1).

Gotuj na wolnym ogniu ok. 20 minut, dorzuć pokrojone owoce, gotuj jeszcze kilka minut, przełóż do miseczki.

Posyp cynamonem.

Pasta z awokado z kanapką

Fot. Materiały prasowe

  • 1 dojrzałe awokado
  • sok z cytryny
  • do smaku
  • ząbek czosnku lub czosnek granulowany lub średnia cebula
  • ½ papryki
  • łyżeczka nasion słonecznika

Zblenduj składniki na gładką masę i zjedz z kanapkami.

Warto dodać:

2 kromki chleba żytniego na zakwasie lub chleba jaglanego/gryczanego/ryżowego, kilka pomidorków koktajlowych lub 2 ogórki kiszone/małosolne.

Sałatka z kurczakiem i grzanką

Fot. Materiały prasowe

  • duża garść dowolnej sałaty lub miks sałat
  • 1 pomidor malinowy lub 10–15 koktajlowych
  • ½ papryki
  • 3 rzodkiewki
  • 1 filet z piersi z kurczaka (ok. 120 g)
  • 1 łyżeczka masła klarowanego
  • sól, pieprz, papryka słodka, czosnek
  • 1 łyżka oliwy z oliwek

Pierś z kurczaka pokrój w kostkę, posyp przyprawami i podsmaż na maśle klarowanym.

Wymieszaj z pokrojonymi warzywami i polej oliwą z oliwek.

Warto dodać:

1 kromka chleba żytniego na zakwasie lub chleba jaglanego/gryczanego/ryżowego, którą możesz na sucho podgrzać na patelni lub zrobić z niej tosta i wkroić do sałatki albo zjeść z nią.

Kasia Dziurska

Fot. Materiały prasowe


Artykuł powstał we współpracy z Książki Burda


Zobacz także

Jak się skutecznie odkochać. 8 kroków do szansy na szczęście

12 sygnałów, że ktoś, kogo znasz, jest złym człowiekiem

Podstawowym zadaniem kobiety jest rodzić. Czy po ludzku, to dla niektórych, jak widać, nie ma najmniejszego znaczenia