Lifestyle

„Moja córka próbowała się zabić. Winni jesteśmy my, rodzice, czy winny jest system?”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
9 lutego 2022
Fot. iStock/ClarkandCompany
 

Tak, jestem matką niedoszłej samobójczyni. Jestem matką krok od żałoby. Tym razem się udało. Ale co będzie za jakiś czas? W szpitalu moją córkę pozszywali i odesłali do domu. „Nie ma miejsc” – usłyszałam.

„Jak my z nią wrócimy do domu? A co jeśli sytuacja znów się powtórzy?” spytałam. „Wezwie pani jeszcze raz karetkę. W poniedziałek proszę zadzwonić do psychologa”.

W poniedziałek… Długie godziny od próby samobójczej. Córka zaćpana lekami, a my bez żadnej gwarancji. Bo co, jeśli?

Od początku.

Boli

Każda informacja w mediach o dzieciach, które trafiają do szpitala po próbie samobójczej.
Każda wiadomość o udanej próbie samobójczej. Wczoraj przeczytałam, że jedna dziewczynka położyła się na torach i czekała, aż ją przejedzie pociąg. I choć obsługa stacji zareagowała, przegoniła dziecko, nikt nie wezwał policji, czy pogotowia.Dziewczynka za godzinę wróciła na tory. Tym razem nikt jej nie odgonił.

Boli wieść o tym, że tak mało jest psychiatrów, psychologów, że państwo nie próbuje tego zmieniać.
Najbardziej jednak boli, że to moja córka, że nie zauważyłam, nie zareagowałam. Chociaż miałam się za dobrą matkę.

Boli właściwie wszystko. Gdy jesteś tak blisko śmierci, wiesz, że to może spotkać każdego.

Usprawiedliwienie

Mam ich mnóstwo. Nasze dziecko to był rodzinny promyk. Dużo się śmiała, była towarzyska, lubiła ludzi. Blond główka wtulająca się we mnie. Radość z powodu lizaka, bajki o Bobie Budowniczymi, czy kucykach Pony. Terapeutka mówi: „Nie może żyć pani przeszłością”.  Ale jak mam nie żyć, gdy tam szukam początku. Swojego niezauważenia. Niezauważenie męża. Nie widzę. Byłyśmy tak blisko. Tak myślałam. Dużo myślimy, dużo w nas tej pewności, że znamy najbliższych.

Jeszcze przed pandemią z przerażeniem córka opowiadała o koleżankach, które się tną. „Mamo, to jest pokręcone”-  mówiła. I opowiadała, jakie są inne matki. Że zabraniają, krzyczą, nie rozumieją, są zimne. Jak łatwo stanęłam na piedestale w swojej głowie. Przecież ja taka nie jestem. Jestem świetną matką.

Zapowiedź

Kiedy w swoi życiu przestaje się zauważać najważniejszą osobę, za którą jest się odpowiedzialnym: dziecko. Kiedy jest ten moment? Gdy siedzimy z telefonem, gdy mówimy: „później”? Gdy domykamy projekt i siedzimy nad laptopem i denerwujemy się: cicho!!!!
A może wtedy, kiedy zaczynamy walczyć z problemami osobistymi.
Jestem matką, ale nie przestałam być kobietą. Zauważałam, jak mąż zaczął się oddalać: zagubienie w swoim telefonie, nagłe wyjścia, spanie w łóżku, ale nie kochanie. I to krzyczenie na siebie jakbyśmy byli sami, zapomnieli, że tam, w innym pokoju są dzieci. Słyszą.

Córka poszła do liceum. W podstawówce ciągle gdzieś bywała, nocowała u koleżanek, one u nas. To się skończyło w szkole średniej. Wybrała szkołę, do której poszła sama, żadna z jej dawnych przyjaciółek nie wybrała tej samej. One poszły do innej, razem.
Moja córka poczuła się samotna. Dawne przyjaciółki się odsunęły, miały swoje życie. Nowych koleżanek nie miała. Klasa trzydzieści osób, część z tych dzieci miała już dawno stworzone paczki, właśnie z podstawówek. Bagatelizowałam.
Zauważyłam: nieobecność emocjonalną, objadanie się albo głodzenie, próbowałam pytać, słyszałam: jest okej. Nie chciałam atakować, męczyć, dopytywać.

Widziałam, że nie ma teraz nowych znajomych –bagatelizowałam. Ciężko mi to mówić, ale były dni, gdy po prostu odłożyłam Mańkę na bok. Bo ona taka ogarnięta, sprawcza. Bo to „ta lepsza córka”.

Zdarzenie

Była sobota wieczór, starsza córka w łazience.  Młodsza do niej weszła i nagle zbiega na dół. „Mamusiu, Mania leży cała we krwi”. Myślałam, że to ich żart. Kiedyś się bawiłyśmy w takie rzeczy, dziewczynki się bawiły. Szukałam ich, udawałam, że ich nie ma. Na wieść o Mani nie zareagowałam. „Lusiu, nie wymyślaj”. Młodsza córeczka miała łzy w oczach: „Mamusiu, nie kłamię”.

Przez żołądek przewalił się głaz. Wstałam i poszłam na górę. Jedyne, co pamiętam to ciężkość. Ciężkość, każdego kroku.

Co robić, gdy twoje dziecko próbowało się zabić, gdzie dzwonić. Zadzwoniłam do koleżanki, psycholog. Ilu z nas ma koleżankę psychologa, do której można zadzwonić w środku nocy, w weekend?  Koleżanka kazała wezwać karetkę.

A potem trafiłyśmy do piekła. Bo myślimy. Jest zdarzenie, jest działanie. Moja córka pod wpływem leków, pocięte ręce, wanna, jak w horrorze. Dwie godziny czekania na karetkę, szpital. Ale Manię odsyłają, bo już nie ma żadnych objawów. Jest przytomna, ręce zaszyte. Nie ma miejsc. Dzwonię do znajomego nauczyciela w jednym ze szpitali psychiatrycznych dla dzieci i młodzieży. „Kochana, już po próbie? Nie pomogę. Gdyby to się działo teraz, to okej, mamy dyżur. Ale dziewczyny zszytej i w miarę bezpiecznej, nie przyjmiemy”.

W miarę, kurwa, bezpiecznej. Co to ma znaczyć? Jakiej bezpiecznej?

Kolejna próba

Dopiero wtedy nas przyjęli. Brak mi słów.

Tak, to na pewno nasza wina, ale gdzie mamy szukać pomocy, jak nie w szpitalach?

 


Lifestyle

Ofiary oszusta z Tindera proszą o pieniądze. „Pragniemy powrotu do normalnego życia”

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
9 lutego 2022
 

„Oszust z Tindera” to najchętniej oglądana w tym tygodniu produkcja na Netfliksie. Dokument, opowiadający historię mężczyzny, który podając się za kogoś kim nie jest, uwiódł i oszukał na miliony dolarów sporą grupę kobiet, wywołał żywiołową dyskusję i sporo kontrowersji. Praktycznie codziennie mamy kolejną odsłonę tej historii. Najciekawsze są dwa wątki: po pierwsze, że ofiary postanowiły ogłosić publiczną zbiórkę pieniędzy na spłatę swoich długów, po drugie, że… oszust nadal świetnie się bawi. 

O filmie „Oszust z Tindera”

Od kilku dni „Oszust z Tindera” (org tytuł . „Tinder Swindler”) jest na pierwszym miejscu rankingu Netflixa. Opowiada o mężczyźnie, który, podając się za diamentowego potentata, omamił kilkanaście kobiet, które nadal spłacających jego długi. Czy ofiary oszusta z Tindera – Cecilie Fjellhoy, Pernilla Sjoholm i Ayleen Charlotte (tylko one trzy zgodziły się pokazać swoją twarz, bo oszukanych kobiet jest znacznie więcej!) mają szanse odzyskać swoje miliony?

Jedna z ofiar mówi, że już  na początku miała wrażenie, że w końcu spotkała księcia z bajki. Shimon Leviev, czyli oszust z Tindera, fundował swoim wybrankom wizyty w najlepszych hotelach, np. Four Seasons i przeloty prywatnymi samolotami. Zawsze przedstawił się jako syn rosyjsko-izraelskiego miliardera, Lva Levieva. Na dowód pokazywał sfałszowane zdjęcia z tatą. Kreślił wizje pięknej wspólnej przyszłości, stale zapewniał też o uczuciach, pisał SMS-y: „Tęsknię”, „Myślę o tobie poważnie, chcę mieć z Tobą dzieci”. Gdy zdołał już rozkochać ofiarę, pożyczał od niej pieniądze pod pretekstem problemów z „niebezpiecznymi ludźmi”, którzy mieli go „dorwać”. Fingował swoje porwania i próby pobicia.

Był tak skutecznym manipulantem, że oczarowane nim dziewczyny, przelewały mu własne oszczędności, gdy ten kłamał, że zablokowano mu wszystkie karty kredytowe. Mało tego, brały też dla oszusta z Tindera wielotysięczne pożyczki. Szacuje się, że Shimon Hayout (bo tak brzmi jego prawdziwe nazwisko) wyłudził około 10 milionów dolarów! Trudno powiedzieć, ile kobiet uwiódł i oszukał – producenci filmu szacują, że w sumie wyłudził aż 10 milionów dolarów.

Co z kobietami oszukanymi przez Shimona Hayout?

„Prawdopodobnie jesteś tutaj, ponieważ słyszałeś o naszej historii. Ostatnie dni były jak burza śnieżna, byłyśmy zaskoczone falą współczucia i wsparcia, jakie na nas spłynęło. Po wielu rozmowach, zdecydowałyśmy się rozpocząć tu zbiórkę” – piszą bohaterki głośnego dokumentu Netflixa. Twierdzą, że nie chciały wykorzystywać popularności filmu do tego, by prosić innych o pomoc, ale namówili je do tego sami widzowie, którzy pytali, czy i jak można je wesprzeć i czy organizują zbiórkę pieniędzy na spłatę swoich długów.

Cecilie Fjellhøy, Pernilla Sjoholm i Ayleen Charlotte założyły zbiórkę na GoFundMe. Kobiety dzięki wsparciu potencjalnych donatorów chcą odzyskać 600 tys. funtów. Obiecują, że pieniądze zostaną przeznaczone na spłatę zaciągniętych długów. Do tej pory na konto zbiórki „Oficjalna pomoc dla ofiar Oszusta z Tindera” trafiło ponad 53 tys. funtów. Panie podkreślają, że zdają sobie sprawę, że istnieje tysiąc innych wartościowych celów, na które można przekazać darowiznę. W swoim apelu napisały: ”Pozostaniemy na zawsze wdzięczne, jeśli zdecydujesz się przekazać nam darowiznę. Wszystko, czego pragniemy, to powrót do normalnego życia”.

Czy oszust z Tindera trafił do więzienia?

Kilka lat temu Shimon Hayout, czyli oszust z Tindera został aresztowany przez Interpol na podstawie fałszywego paszportu. „The Sun” informuje, że mężczyzna został skazany na 18 miesięcy więzienia przez izraelski sąd za oszustwa, kradzieże i fałszerstwo dokumentów. Ale dwa lata temu wyszedł na wolność za dobre sprawowanie, zaledwie po pięciu miesiącach odsiadki. Ówczesny akt oskarżenia nie obejmował tzw. sprawy z Tindera. Dziś oszust nadal żyje luksusowo. Ponieważ prowadzi aktywnie Instagrama, można się dowiedzieć, że związał się z piękną izraelską modelką i niedawno zastanawiał się, czy kupić bentleya czy ferrari. Oszust z Tindera trudni się teraz biznesowymi warsztatami. Kiedy obejrzał film Netflixa, zmienił ustawienia konta na prywatne oraz wydał oświadczenie. Nie dementuje niczego, ani nie mówi wprost, co się właściwie wydarzyło. Planuje natomiast przedstawić tę historię ze swojej perspektywy:

„Dziękuję za ogrom otrzymanego wsparcia. Podzielę się swoją historią w ciągu najbliższych dni, gdy znajdę sposób, aby opowiedzieć wszystko jak najlepiej i z szacunkiem dla siebie oraz osób zainteresowanych. Do tego czasu, proszę, miejcie otwarte umysły i serca”.

Jak podają zagraniczne źródła, mężczyzna już kilka lat temu został zablokowany przez Tindera i nie może korzystać z tej popularnej aplikacji randkowej. „Zbanowaliśmy go i wszystkie jego znane pseudonimy, których używał, korzystając z Tindera. Zrobiliśmy to już w 2019 r., kiedy na jaw wyszły jego oszustwa. Ma dożywotni zakaz korzystania z naszej aplikacji randkowej” — czytamy w oświadczeniu przedstawiciela aplikacji Tinder, cytowanym przez portal E! Online.

 

Facebook Ohme: kliknij TU!

 


Lifestyle

Fundacja Serce Miasta zaprasza pary w kryzysie bezdomności na walentynkową kolację przy świecach. Brawo!

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
9 lutego 2022
fot. Photo by Rainier Ridao on Unsplash

Jak poznaliście swoją drugą połówkę? Pamiętacie jeszcze pierwsze randki? Chwile, które zapierały wam dech w piersiach? Osoby w kryzysie bezdomności też się zakochują, też tworzą związki!”, przeczytaliśmy na Facebooku Fundacji Serce Miasta w Warszawie. Tym sposobem dowiedzieliśmy się o walentynkowej inicjatywie dla osób bezdomnych. Czytajcie!

„Niektórzy myślą, że miłość na ulicy NIE istnieje. To nie jest tak, że człowiek w kryzysie bezdomności nie jest w stanie pokochać. Ale ta miłość zawsze jest utrudniana. Oni nie mają perspektyw, by iść do kina czy zjeść kolację przy świecach. Tym razem gwarantujemy, że nie będą oceniani. Nie będą płacić za tę kolację”, mówi dla Oh!Me wiceprezes Fundacji Serce Miasta Magdalena Żagałkowicz.

Na ulicy trudniej o romantyczne chwile, intymność czy pełne wyczekiwania momenty na spotkanie. Jeśli już pojawi się uczucie między dwójką osób,  to wiąże się ono z pokonywaniem trudu, by z przeżyć w przestrzeni publicznej. Takie osoby zamiast kina, wspólnej kolacji czy wyjścia na spacer szukają schronienia, jedzenia, miejsca gdzie mogą się umyć. Ich miłości często towarzyszy strach, zimno, wilgoć i głód. Mimo tego są pary, które w tym trudzie życia dają sobie wzajemnie wsparcie i miłość. Dla nich właśnie właśnie Fundacji Serce Miasta i Fundacja Daj Herbatę organizują w tym roku Kolację Walentynkową.

„Dzięki uprzejmości Rybka Frytka i Żużelek, w wieczór walentynkowy osoby w kryzysie bezdomności będą mogły zjeść posiłek przy świecach. Spędzić ten czas jak większość par. W miłej i romantycznej atmosferze, aby chociaż na moment móc celebrować MIŁOŚĆ. Czego i My z całego serca życzymy Wam”, czytamy na stronie Fundacji Serce Miasta.

Czy jeszcze można się zgłosić?

Tak, bo na chwilę obecną zgłosiły się do nas cztery zaprzyjaźnione pary. Osób w kryzysie bezdomności, które są zakochane, znamy znacznie więcej, ale nie wszystkie mają ochotę w tym uczestniczyć. Jeśli jakaś para chciałaby dołączyć, a jest w kryzysie bezdomności, zapraszamy, by zgłaszać się do naszej siedziby przy ul. 11 listopada 22. Kolację dla dwojga oraz bukiety dla pań  sponsoruje Rybka Frytka i Żużelek. Oczywiście staramy się zrobić wszystko, by goście tego dnia nie czuli się skrępowani. Dlatego ja będę wtedy kelnerką, a ponieważ oni mnie znają, liczę, że będą czuli się bardziej na luzie”, mówi dla Oh! Me wiceprezes Fundacji Serce Miasta Magdalena Żagałkowicz.


Zobacz także

Regulamin konkursu: Wygraj 1 ze 100 pomadek VIANEK do testowania za darmo!

6 zaskakujacych sposobów, na wykorzystanie skórki pomarańczy

Niezręczne momenty na pierwszej randce – czym stresują się polscy single?