Go to content

List do mojej byłej dziewczyny. Tylko wtedy, gdy spłacałem twoje długi, wielbiłem cię, byłem wart miłości. Żegnaj, narcyzko!

Byłem dobry, kiedy zarabiałem
Fot. iStock/martin-dm

Mieszkam w wynajmowanej suterenie 100 kilometrów od Warszawy, bo wszystkie pieniądze przeznaczyłem na twoje długi. Sprzedałem mieszkanie po rodzicach, żeby wykupić twoje. Kochałaś mnie, gdy zabierałem cię na drogie wakacje na Kubę i do Australii. Gdzie byłem na każde zawołanie, naprawiałem twój samochód, ogarniałem twoją firmę. Tak, byłem frajerem, lubię dawać. Dziś zaczynam od początku.

Siedzę w obcym mieszkaniu, goły finansowo, ze zdezelowanym autem. I w sumie to nawet chce mi się śmiać- jak można być tak głupim. Pracuję ciężko, wiem, że wyjdę na swoje, odkuję się, znów wyjadę. Ale Ty? Raczej chyba nie znajdziesz takiego frajera, jak ja ja.

Na początku nie wiedziałem, kim naprawdę jesteś. Widziałem piękną dziewczynę, cudowną matkę córki, kobietę ideał. Wróciłem wtedy z kontraktu, zaczynałem nowe życie w Polsce.
Poznaliśmy się na imprezie u znajomych, dalej była klasyka– boski seks, uczucie, raj. Szybko razem zamieszkaliśmy, byliśmy już przecież sporo po trzydziestce, uznaliśmy, że nie ma na co czekać.

Zakochałem się, więc chciałem dać ci wszystko, co mam dobrego

Zabierałem cię na wakacje, urządziłem twoje mieszkanie. Byłem opiekuńczy dla twojej córki, też stała mi się bliska.

Zalewałaś mnie miłością– wtedy nie wiedziałem jeszcze, że to typowe dla narcyzki. Byłaś w fazie idealizacji, poza tym „zasługiwałem” na ciebie. Wyglądałem dobrze, miałem pieniądze, spełniałem twoje zachcianki.

Gdy wpadasz w sidła narcyza, wydaje ci się, że spotkałeś najlepszą osobę na świecie, że każdy związek do tej pory był pomyłką. Nudną pomyłką. Narcyz funduje mega emocje. Na początku tylko te dobre.

Po roku chyba zaczęły ci spadać klapki z oczu. Wpadłem w panikę. Jak to, już nie widzisz mnie przez różowe okulary. Zaczęłaś zauważać we mnie człowieka, spadłem z tronu. Bo bywałem zmęczony z powodu pracy, zniechęcony, nie miałem ochoty codziennie na seks, chciałem, żebyś też mi zrobiła herbatę, czy obiad. Żeby nie było tylko twojego „ja”, które zaczynało mnie dusić.

Zamiast wtedy postawić granice, gorączkowo próbowałem wrócić do „miesiąca miodowego”. Starałem się, ale im bardziej człowiek się stara, zabiega, tym bardziej narcyz go odrzuca.

Zaczęło się flirtowanie na moich oczach z innymi facetami…

… dogadywanie mi, również przy wspólnych znajomych, obrażanie się, milczenie, znikanie. Wtedy nie wiedziałem, że to są klasyczne zachowania takich osób jak ty- latałem koło ciebie próbując domyślać się o co ci chodzi, odczytywać twoje pragnienia.

Durny.

Gdy się wściekałem, zaczynałaś się robić miła, łasiłaś się, znów byłaś słodka

Zrzucałaś na mnie coraz więcej rzeczy, za które sama powinnaś być odpowiedzialna. Długi firmy. „Ratunku, pomóż”, problemy z księgowością „Ratunku, pomóż”. Gdy mnie potrzebowałaś, byłaś milutka, gdy przestawałaś– znów następowała faza detronizacji.

W ostatnim czasie już wszystko robiłem źle. Wpadłem w depresję, nie widziałem sensu życia, zawsze wyciągałem rękę na zgodę, nawet jeśli nie nie byłem winny.

Gdy straciłem pracę w covidzie– zaczęłaś już mnie nienawidzieć. Wyzywałaś mnie od nieudaczników, wprost mówiłaś, że nie będziesz słuchała o moich problemach. Że jestem mięczakiem i cię oszukałem, bo byłem inny.

Powiedziałem ci, że już nie mogę i to koniec

Obraziłaś się, trzasnęłaś drzwiami, na dwa tygodnie wyjechałaś do rodziców.

W tym czasie koleżanka poleciła mi grupę na Facebooku, piszą tam osoby, którzy były lub są z partnerami o narcystycznej osobowości. Czytałem kolejne posty i byłem w szoku– wszystko o tobie.

To mnie ugruntowało w przekonaniu, że nie ma do czego wracać, wyprowadziłem się.

Najpierw opowiadałaś znajomych, jak jesteś szczęśliwa, później mówiłaś, że jestem draniem, potem zaczęłaś pisać. Na początku znów mnie obwiniałaś, jak zauważyłaś, że nie reaguję, jak kiedyś, pisałaś, że mieliśmy piękną i wielką miłość, nigdy nie przeżyłaś czegoś takiego. Tęsknisz.

Wysyłałaś mi filmiki z naszego seksu, pisałaś pod byle pretekstem. Może i by to na mnie zadziałało, gdybym nie wiedział, że to kolejna gra. Narcyz nie pozwoli ci odejść ot tak. On się musi karmić emocjami ofiar, czuć się ważny, potrzebny. Gdy traci, zaczyna zabawę w uwodzenie.

Kiedy cierpię, mózg mnie oszukuje, chcę wrócić, odpisać ci miło– znów wchodzę na tę grupę

A tam piszą jasno– zero kontaktów z narcyzem, odcięcie.
I wiesz, nawet nie mam satysfakcji, że „żałujesz”, przykre, że wszystko to gra i nawet teraz nie potrafisz napisać: „Przepraszam”.

Ale narcyzi nigdy nie są winni. Winna jest reszta świata. Szkoda, że nie zapaliła mi się czerwona lampka, gdy tak źle mówiłaś o swoich byłych.