Lifestyle

18 kroków, które pomogą ci wyjść z cienia narcyza i zapanować nad własnym życiem

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
24 sierpnia 2021
fot. Maria Saifutdinova/iStock
 

Szacuje się, że 6,2% ludzi na świecie dotkniętych jest narcystycznymi zaburzeniami osobowości (nie licząc jeszcze większego odsetku osób z patologicznym poziomem cech narcystycznych). Z tego wynika, że większość z nas kiedyś zetknęła się z tym zaburzeniem: albo w swojej rodzinie, albo w pracy, albo w miłości. Jeśli wychowywałeś się w rodzinie, w której jedno z rodziców było narcyzem, albo związałeś się z partnerem o narcystycznych cechach osobowości – przeczytaj koniecznie!


1. Zdobądź wiedzę na temat narcyzmu

Jeśli dopiero odkryłaś, że twój partner lub któryś z rodziców to osoby narcystyczne, warto byś zdobyła merytoryczną wiedzę na ten temat. Czytaj książki, przyłącz się do forum dyskusyjnego. Im więcej zdobędziesz wiedzy i wsparcia, tym lepiej zrozumiesz, przez co przeszłaś i czego potrzebujesz, by wyrwać się z toksycznego wpływu.

2. Poszukaj profesjonalnej pomocy

Poproszenie o pomoc dla wielu z nas jest trudne. A dorosłe dzieci z rodzin narcystycznych albo partnerki narcyzów mają szczególną skłonność zaprzeczania swoim potrzebom. W końcu najprawdopodobniej narcyz uczył cię, byś tłumiła uczucia, ignorowała ból i ukrywała swoją wrażliwość.

3. Zaakceptuj, że narcyz się nie zmieni

Jednym z najtrudniejszych wyzwań, z jakimi przyjdzie ci się zmierzyć, jest zaakceptowanie, że obecny w twoim życiu narcyz, z wielkim prawdopodobieństwem, się nie zmieni.

4. Szukaj sojuszników w rodzinie

Pamiętaj, że ty i członkowie twojej rodziny należeliście do stworzonego przez dominującego narcyza wypaczonego systemu, który służył zaspokajaniu jego potrzeb. Wszyscy walczyliście, by przetrwać najlepiej, jak potrafiliście. Najpotężniejszą obroną w waszej sytuacji jest zjednoczony przeciw narcyzowi front.

5. Zrozum, co uruchamia w tobie traumatyczne reakcje

Wydostanie się z rodziny lub związku narcystycznego polega tez na próbie poradzenia sobie z posttraumatycznymi reakcjami. Pewne rzeczy wyzwalają u ciebie bolesne uczucia i ekstremalnie emocjonalne reakcje. „Wyzwalaczem” może być cokolwiek – słowo, sytuacja, doświadczenie zmysłowe, nawet zapach wody kolońskiej, która przypomina ci kontakt z narcyzem. Wtedy nagle czujesz strach albo złość.

6. Przestań się obwiniać

Najprawdopodobniej masz skłonność do automatycznego obwiniania się i wyrzutów sumienia z powodu rzeczy, które leżą poza granicami twojej kontroli. Narcyz to ekspert w przenoszeniu winy na innych. Jeśli wściekł się na ciebie, a ty stanęłaś we własnej obronie, to on może uważać, że to ty go zaatakowałaś. Jeśli cię uderzył, to ty go do tego doprowadziłaś i na to zasłużyłaś.

7. Odpuść sobie potrzebę, by mieć rację

W rodzinach narcystycznych „racja” to złota korona, którą narcyz nosi w dowód najwyższych rządów. Dla podtrzymania samooceny on musi mieć rację, a inni zawsze się mylić. Tak wiele jest na szali, że narcyz gimnastykuje się, często wbrew rozsądkowi, by taki obraz podtrzymywać. Będąc dzieckiem lub partnerem takiego człowieka, uczysz się, że rzekome mylenie się naraża cię na ocenę i potencjalne upokorzenie. A w życiu tak nie jest! Czasem nie warto o „rację” walczyć na śmierć i życie.

8. To, co dobre, przyjmij ze zdrowym sceptycyzmem

Jedną z najbardziej dezorientujących cech narcyza jest to, że potrafi być miły, wesoły, ujmujący, wnikliwie myślący, zwłaszcza jeśli wzmacnia to jego przekonanie na własny temat, które mu sprawia przyjemność, np. „Jestem świetną matką”. Jeśli życzliwość narcyza wygląda na prawdziwą, spróbuj nie doszukiwać się niczego głębiej. Może to być jedna z niewielu przyjemnych chwil w waszej relacji. Najlepiej więc zachowaj sceptycyzm.

9. Pozwól sobie mówić „nie”

Choć mogłeś nie mieć pozwolenia na mówienie „nie”, pamiętaj, że zdrowi ludzie mówią „nie” i akceptują „nie” od innych ze spokojem i bez poczucia winy czy niechęci.

10. Zaopiekuj się sobą

Dzieci narcystycznych rodziców są zaprogramowane, by dbać o nich na wiele sposobów, często kosztem siebie. Dlatego teraz musisz wykonać pracę nad tym, by zaopiekować się sobą. Wszyscy mamy potrzeby, które nie znikają, a jako dorośli sami musimy o siebie dbać.

11. Proś o pomoc

Dorosłe dzieci z rodzin narcystycznych oraz partnerki narcyzów wyszkolone są w nieujawnianiu rodzinnych spraw, wskutek czego często izolują się.

12. Szukaj bezpiecznego wsparcia

Odsłonięcie własnych uczuć przed zaufanym terapeutą i ludźmi, którzy rozumieją sytuację, jest konieczne dla przepracowania traumy przeszłości i wykroczenia poza nią.

13. Bądź bezpośredni.

Bezpośredniość w komunikowaniu granic – czego chcesz, a czego nie chcesz, co możesz, a czego nie możesz zrobić – to ważny element bycia dobrze funkcjonującym dorosłym.

14. Zrozum, za co jesteś odpowiedzialny

Ponieważ byłaś obciążana odpowiedzialnością lub wbijana w poczucie bezradności i zależności od rodzica, lub partnera, masz teraz zapewne zniekształcone wyczucie tego, za co ponosisz odpowiedzialność. Nie ponosisz odpowiedzialności np. za samoocenę twojego rodzica lub partnera ani za jego poziom odczuwanego szczęścia.

15. Bądź świadoma, że ciągnie cię do narcyza

Dorosłe dzieci z rodzin narcystycznych narażone są na wchodzenie w sytuacje i relacje z narcyzami również poza domem rodzinnym: z partnerami, przyjaciółmi, nauczycielami i szefami. Zwracaj więc uwagę na schematy i niepokojące sygnały – zwłaszcza kiedy ktoś wzbudza w tobie silne emocje, pozytywne czy negatywne.

16. Ogranicz kontakt

O ile twoi narcystyczni rodzice lub partner nie zdecydują się na terapię i nie będą się chcieli zmienić, nigdy nie przestaną wpychać cię w role, które potrzebne są im w danej chwili.

17. Przyjmij to, co jednak jest lub było dobre

Nawet narcystyczni rodzice czy partnerzy, przy wszystkich swoich przykrych dysfunkcjach, mają też pozytywne cechy charakteru. Mogą więc być pomocni, zabawni, inteligentni oraz mogą być dobrymi kompanami przygód. Oddzielenie tego od rzeczy bolesnych może zająć trochę czasu, ale kiedy znajdziesz takie elementy, warto je docenić.

18. Po prostu wybacz!

Może to dziwnie zabrzmi, ale tak naprawdę wybaczenie zaczyna się i kończy na twoim związku z samym sobą. Nie możesz kochać, jeśli nie kochasz samego siebie. Miłość to akceptowanie siebie i innych takimi, jacy są. Wybaczenie również polega na akceptacji. Nie oznacza usprawiedliwiania ani zapomnienia. Nie oznacza przyzwolenia na krzywdę. Kiedy wybaczasz, mówisz: „To się wydarzyło i bolało, a teraz wyleczyłem się z bólu i uwalniam się od niego. Nie żywię urazy ani złości i nie mam ukarania”. Dopóki czujesz złość czy potrzebę zemsty, ból wciąż w tobie tkwi, a osoba, która cię skrzywdziła wciąż ma nad tobą władzę.

Nasz poradnik powstał na podstawie bestsellerowej książki Julie L. Hal l„W cieniu narcyza. Jak rozpoznać toksyczną relację i uwolnić się z niej”

Wydawnictwo Kobiece.

„W cieniu narcyza. Jak rozpoznać toksyczną relację i uwolnić się z niej”, Julie L. Hall, Wydawnictwo Kobiece

 


Lifestyle

Jarzębina dla zdrowego serca i pęcherza. Przepisy na dżem, nalewkę i suszone owoce, które warto mieć pod ręką

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
24 sierpnia 2021
Jarzębina dla zdrowego serca i pęcherza. Przepisy
Fot. iStock
 

Jarzębina (jarząb pospolity) jest powszechnie występującym drzewem, które wydaje owoce o zastosowaniu leczniczym. Szczególnie powinny docenić ją osoby cierpiące na schorzenia nerek i pęcherza moczowego oraz nieżyty żołądka. Jakie zastosowanie mają owoce jarzębu, kiedy je zbierać i w jaki sposób można przetwarzać?

Jarzębina — krótka charakterystyka

Jarzębina, czyli jarząb pospolity (Sorbus aucuparia L.), to krzew lub niewysokie drzewo porastające tereny Europy, Kaukazu i Syberii, oraz Azji Mniejszej. Występuje pospolicie w lasach i zaroślach, ponieważ jest odporna na mało sprzyjające warunki dla wzrostu. Często też można spotkać ją w miejskich parkach i wzdłuż dróg, jako że doskonale znosi zanieczyszczenie powietrza.

Jarzębina to nie tylko drzewo ozdobne, ale także źródła surowca leczniczego. W medycynie naturalnej wykorzystuje się kwiaty jarzębiny zbierane w maju i w czerwcu, oraz znacznie bardziej popularne owoce, które można zbierać, gdy nabiorą intensywnie czerwonej barwy, od sierpnia do października. Można je również zebrać dopiero po przymrozkach, gdy tracą goryczkę w smaku. Wcześniej zerwane owoce jarzębiny wystarczy włożyć  do zamrażalnika na 1–2 dni, by straciły gorycz. Owoce jarzębiny można ususzyć, lub przygotować z nich przetwory na zimę. Nie wolno spożywać surowych owoców, ponieważ jarzębina zawiera kwas parasorbowy, który wywołuje wymioty i biegunkę. Obróbka termiczna likwiduje to ryzyko.

Jarzębina dla zdrowego serca i pęcherza. Przepisy

Fot. iStock/Jarzębina

Jarzębina — właściwości owoców

Owoce jarzębiny to prawdziwa skarbnica kwasów organicznych, garbników, beta-karotenu, witaminy C, E, K i P (bioflawonoid), sacharozy i glukozy. Ponieważ wykazują działanie przeciwzapalne i zwiększające wydalanie moczu, poleca się je głównie osobom cierpiącym na problemy z nerkami i pęcherzem moczowym. Działając moczopędnie ułatwiają wydalanie toksyn z organizmu.

Jarzębina znalazła również zastosowanie we wspomaganiu leczenia stanów zapalnych przewodu pokarmowego, a także w przewlekłych zaburzeniach trawiennych i przy biegunce. Należy jednak pamiętać, że spożywana w dużych dawkach może zadziałać przeczyszczająco. Owoce wykazują także działanie ochronne dla wątroby.

Po owoce jarzębiny mogą sięgać osoby chcące wzmocnić pracę serca, z  zaburzeniami obwodowego krążenia krwi, szczególnie skarżące się na hemoroidy (żylaki odbytu). Jarzębina ma również właściwości przeciwmiażdżycowe i jest wartościowym elementem profilaktyki choroby nadciśnieniowej. Ponieważ jej owoce są dobrym źródłem polifenoli i witaminy C, działają antyoksydacyjnie, chroniąc organizm przed szkodliwym działaniem wolnych rodników.

Owoce jarzębiny są także składnikiem herbatek i preparatów wzmacniających, polecanych przy zakażeniach bakteryjnych, przeciw  przeziębieniu i grypie.

Jarzębina w kuchni 

Jarzębina jest znakomitym surowcem na przetwory na zimę. Nadaje się do suszenia, a następnie zaparzenia herbaty, przygotowania nalewek, konfitur, marmolad, czy dżemów. Owoce zebrane przed pierwszymi przymrozkami (także przygotowane do suszenia) warto przemrozić najpierw kilka dni w zamrażalniku. Ten sposób sprawi, że owoce stracą swoją naturalną goryczkę.

Suszona jarzębina

Jarzębina dla zdrowego serca i pęcherza. Przepisy

Fot. iStock/Suszona jarzębina

Suszona jarzębina to świetny dodatek do mięs i sosów mięsnych, a napar z niej znakomicie sprawdza się jako wzmacniająca herbatka przeciw przeziębieniom. Owoce jarzębiny (całe baldachy) należy suszyć w niskiej temperaturze (40 ºC) do czasu, aż zaczną przypominać strukturą rodzynki. Owoce należy rozłożyć na papierze do pieczenia tak, by nie nachodziły na siebie. Wysuszone owoce należy oddzielić od baldachów i przechowywać w szczelnie zamykanym pojemniku.

Dżem z jarzębiny  

Poleca się go przy biegunkach i nieżytach przewodu pokarmowego, 2-3 razy dziennie po łyżeczce.

Jarzębina dla zdrowego serca i pęcherza. Przepisy

Fot. iStock/Jarzębina dżem

Składniki na dżem z jarzębiny: 

  • 1 kg owoców jarzębiny
  • 1 kg cukru
  • 0,5 kg jabłek
  • nieco wody do podlania owoców

Dżem z jarzębiny — przygotowanie:

  1. Jarzębinę umyj, przełóż do garnka, zalej niewielką ilością wody i gotuj do chwili, aż zaczną pękać. Dodaj 1 kg cukru i gotuj aż cukier się rozpuści. Mieszaj od czasu do czasu.
  2. Do jarzębiny wrzuć pokrojone w kosteczkę jabłka i gotuj jeszcze przez chwilę. Dżem przełóż do wyparzonych słoików, zakręć i odwróć do góry dnem, przykryj ściereczką. Gdy wystygną, połóż je w ciemne i chłodne miejsce.

Nalewka z jarzębiny 

Nalewka z jarzębiny jest stosowana pomocniczo przy zwalczaniu infekcji pęcherza moczowego, schorzeniach wątroby, biegunkach i nieżytach jelit.

nalewka z jarzębiny

Fot. iStock/Jarzębina nalewka

Składniki na nalewkę z jarzębiny 

  • 1 kg jarzębiny,
  • 600 ml spirytusu,
  • 400 ml wody,
  • 400 g cukru.

Nalewka z jarzębiny — przygotowanie:

  1. Owoce jarzębiny (zerwane po pierwszych przymrozkach lub przemrożone w zamrażarce) umyj, usuń szypułki i osusz. Tak przygotowane owoce wrzuć do dużego słoja (powinny zająć 3/4 objętości). Zalej je mieszanką spirytusu i wody, by przykryła ich powierzchnię.  Zamknięty słój odstaw na cztery tygodnie w ciepłe miejsce.
  2. Po upływu tego czasu nalewkę przelej przez gazę do osobnego naczynia, które pomieści dwa razy więcej nalewki. Owoce pozostałe w słoju zasyp cukrem i odstaw w ciepłe miejsce na dwa tygodnie, co kilka dni mieszając zawartością słoja. Gdy cukier się rozpuści, syrop należy wlej do wcześniej zlanej nalewki, dodatkowo wyciskając owoce przez gazę. Połączone oba płyny wymieszaj, przelej do butelek i odłóż w ciemne miejsce na minimum 6 miesięcy. Im dłużej będzie leżakować, tym lepszy smak będzie miała.

FB/ohmepl


źródło: www.poradnikzdrowie.pl,  muratordom.pl 

Lifestyle

Trzy rzeczy, które już dawno powinnaś dla siebie zrobić. Bądź egoistką za wszelką cenę i nie daj sobie tego prawa zabrać!

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
24 sierpnia 2021
fot. hsyncoban/iStock

My, kobiety, mamy w sobie coś takiego, że łatwo nam ustawiać swoje pragnienia na szarym końcu. Zwykle marzenia naszych dzieci czy partnera przedkładamy ponad swoje. Wyjście z przyjaciółkami na wino? „O nie! Trzeba przecież z dziećmi powtórzyć materiał do klasówki”. Drogi ciuch dla siebie? „O nie! Jest tyle rzeczy potrzebnych dla domu!” Spełnienie własnych marzeń? „O rany, kiedyś to zdążymy jeszcze zrobić. Mogą poczekać”. A niby dlaczego? Niby dlaczego nie miałybyśmy zawalczyć o siebie? O swoje szczęście. Przyjemności. Teraz. Natychmiast. W tej sekundzie!

1. Zanurz się po uszy w babskiej energii.

To naprawdę potrafi zdziałać cuda! Mam kilka znajomych, przyjaciółek, koleżanek, które sprawiają, że chichoczę z nimi jak małe dziecko. Tak bardzo, że boli mnie najpierw szczęka, a potem brzuch. Śmiejemy się z rzeczy, których nie sposób tu przytoczyć, bo przełożone „na literki” nie oddadzą naszego poczucia humoru. Uwielbiam i nie mam z tym najmniejszego problemu, by spakować się i wyjechać do Klaudii do Gdańska na weekend i spędzić z nią uroczy czas, spacerując z psami po tamtejszych lasach. Zjadamy mnóstwo pysznego wege jedzenia, marzymy o dalekich podróżach, rozmawiamy o książkach, mężczyznach i nabijamy się same z siebie.

Do Agnieszki, która ma czwórkę dzieci i mnóstwo obowiązków zwykle umawiam się na kawę. Gadamy wtedy tak zaciekle, że nie możemy uwierzyć, jakim cudem tak szybko mijają minuty, które zamieniają się nagle… w cztery godziny. Czasem też wyskakuję na spotkania w większym gronie kobiet, zwykle spotykamy się na balkonie u Nataszy. Wtedy jest wino, śmiech, rozmowy… także te najpoważniejsze o miłości, życiu, dzieciach. Czasem wydaje mi się, że gdyby nie kobiety, przestałabym istnieć. Babska energia dla mnie jest jak życiodajne źródło. Wiem, że brzmi to górnolotnie. Ale trudno! Jeden wieczór z moimi ulubionymi koleżankami i wstaję rano jak nowo narodzona, by dalej przedzierać się przez swoje życie.

Ale mam też przyjaciółkę, która gdy chce wyjść ze mną na wino, słyszy od męża: „Kasiu, zostawisz nas? Naprawdę!” I cóż, przez lata rzadko widywałam się Kasią, choć to właśnie z nią śmieje mi się najlepiej. Kaśka jednak coraz śmielej zostawia męża i podąża za babską energią, a jemu jednak… korona z głowy nie spadła, gdy musiał podać synom obiad, kolację i czasem jeszcze poczytać im książkę przed snem. Brawo, Kaśka!

2. Zrób coś, co zawsze odkładasz na święte nigdy!

Ja marzyłam od wielu lat o tatuażu. Ale tatuaż to jest jedna z takich rzeczy, do której niezmiernie ciężko się zmotywować. Z kilku powodów. Po pierwsze tatuaż to jednak nie jest pierwsza potrzeba. To jedna z tych rzeczy, które zawsze można odłożyć na później. Zawsze przed nią znajdziesz coś bardziej pilnego. U mnie to były: wizyta u ortodonty z dzieckiem; zakup nowej pralki i koniecznie remont, a dokładnie cyklinowanie podłogi. I przyznasz, że tak można bez końca. Zawsze jest coś! Po drugie: w przypadku tatuażu, łatwo się straszyć, odraczając tę potrzebę na później. Słyszałam w swojej głowie: „O matko, przecież on zostanie z tobą na całe życie!”, „O rany, a może dostanę uczulenia na jakiś barwnik?”, „To jednak nie jest rzecz rozsądna”. Ani rozsądna, ani pierwszej potrzeby. Na pewno dyskusyjna, odrobinę kontrowersyjna i jednak ciut szalona. Po trzecie: najgorzej, że inni ludzie łatwo taki pomysł odradzają: „Zupełnie do ciebie nie pasuje”, „To okaleczanie ciała”, „Sama chemia”.

A jednak ja znalazłam sposób na to, by mieć swój pierwszy tatuaż. Po prostu poprosiłam rodzinę, by zrobili mi taki prezent imieninowy. Zaznaczyłam też, że choćby się waliło i paliło, to nie wolno im ulec moim lamentom – że boję się, że drogo, że może jednak chciałabym ten piękny żeliwny garnek dostać w prezencie. Rodzina zrozumiała moje dziwactwo. Oczywiście w ostatniej chwili zaczęłam wykrzykiwać, że zmieniłam zdanie. Ale udało się. Mam swój pierwszy tatuaż i nie żałuję. Biegnę teraz już bardziej śmiało po swojej liście marzeń. A mam na niej jeszcze kilka ekscentrycznych pomysłów.

3. Kup sobie to wreszcie, do cholery, kobieto!

Mam znajomą, która marzyła o pięknej torebce Stelli McCartney. Takim modelu z ekologicznej skóry z łańcuszkiem. Marzyła. Przeglądała foldery. Liczyła oszczędności. Zastanawiała się, czy aby na pewno nie jest to jakaś ekstrawagancja. Oczywiście, że w jej przypadku to była ekstrawagancja! Tylko co z tego? Powiem wam, że ta moja koleżanka kupiła sobie tę torebkę, dopiero kiedy wyrzucili ją z pracy. Kupiła sobie, bo się przeokropnie wpieniła! Bo oczywiście zwolniono ją w perfidny i niesprawiedliwy sposób. Po latach lubimy powspominać sobie z przyjaciółkami tamtą właśnie sytuację. Jest dla nas takim drogowskazem… by nie czekać na swoją złość, by pozwolić sobie na przyjemny, drogi i egoistyczny zakup. W nagrodę za niesprawiedliwość!

Ja oczywiście rozumiem, że często marzymy o tym, na co nas nie stać. I tu nie pomogą komentarze pt. „Jesteś tej torebki po stokroć warta”. Powtarzałam sobie takie teksty właśnie po stokroć i nie działały. W moim wypadku zadziałało coś innego – spryt. Dziś robię tak: wymyślam sposób na oszczędzanie, by kupić sobie wymarzoną rzecz. Ostatnio zrobiłam porządki w szafie i wstawiłam ciuchy na platformę wyprzedażową z ubraniami. Znalazłam rolki, na których nie jeżdżę już od trzech lat i lodówkę samochodową turystyczną, która (o dziwo!) okazała się warta naprawdę sporą kasę. Sprzedałam to wszystko i nie pozwoliłam, by ktoś z mojej szanownej rodziny partycypował w tej ekstra kasie. Przeznaczyłam ją dla siebie: na wymarzone szpilki. Wiecie jakiej marki?! No właśnie!


Zobacz także

Kobieto! Musisz to wiedzieć i kropka!

9 kroków, które pozwalają w mądry sposób wyrażać emocje

Doganiamy mężczyzn, nie zawsze z dobrym skutkiem. Kobiety piją coraz więcej

Stacja Gówna. Z cyklu: Mamowe opowieści.