Lifestyle

Dziewczynki biorą sprawy w swoje ręce i zakładają Różowy Patrol!

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
24 czerwca 2022
 

Grupa uczennic ze Szkoły Podstawowej nr 162 im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego w Łodzi postanowiła zrealizować akcję wspierającą dojrzewające koleżanki ze szkoły. W ciągu kilku miesięcy udało im się wyposażyć szkolne łazienki w Różowe Skrzyneczki z podpaskami i innymi potrzebnymi środkami higienicznymi. Dziewczyny zorganizowały także zajęcia z jogi dla uczennic, które doświadczają bólu menstruacyjnego, zainicjowały też dyskusję na temat tabu miesiączki i dojrzewania, i co ważne, włączyły do niej również kolegów ze szkoły. We współpracy z ekspertkami przygotowały również Q&A na temat dojrzewania. A przy okazji, dzięki zabawnym naklejkom, udało
im się również odmienić wygląd toalet dla chłopców.

Ich niezwykły projekt “Ratunku – dojrzewam” otrzymał dwie nagrody, w tym Złoty Grant, w ogólnopolskim konkursie “Projektanci edukacji”, organizowanym przez wydawnictwo Nowa Era.

– Chcemy promować akcję, która ma ogromne znaczenie dla dojrzewających dziewcząt. Nie każda dziewczynka ma szansę być zaopiekowana przez rodziców w kwestii wiedzy o  menstruacji i podstawowych środków higieny. Zależy nam na zapewnieniu środków higienicznych najbardziej potrzebującym, ale i tym które „okres” zastanie nagle w szkole, może pierwszy raz. Chcemy również edukować chłopców, aby młode pokolenie zerwało z tabu menstruacji, która nie jest i nigdy nie powinna być powodem do wstydu – opowiada Agnieszka Przybylak, nauczycielka opiekująca się uczennicami realizującymi projekt.

Zapytaliśmy pomysłodawczynie akcji, jak dorośli powinni rozmawiać z nastolatkami o miesiączce.

Elżbieta Rutkowska, lat 12

Uważam, że miesiączka jest tematem, o którym powinien rozmawiać z nami każdy – im więcej będziemy o niej mówić i więcej się dowiadywać, tym lepiej. Lekcja biologii o dojrzewaniu to za mało, nie przygotowuje nas do tego doświadczenia, a jest ono bardzo stresujące, szczególnie na początku. Chciałabym, żeby osoby dorosłe rozmawiały ze mną o miesiączce swobodnie, żeby chłopcy też byli edukowani – może wtedy przestaliby robić sobie z tego żarty. Oni też mają swoje „strachy dojrzewania”, a wiedzą chyba jeszcze mniej niż my. Potrzebujemy informacji, co trzeba robić w trakcie miesiączki, ale też czego lepiej unikać. Przydałaby się jakaś kampania ze sławnymi nastolatkami, które otwarcie mówią o swoich lękach związanych z dojrzewaniem i miesiączką, może wtedy bardziej bylibyśmy wszyscy z tym oswojeni.

Maja Borowska, lat 15

Miesiączka jest tematem, jak każdy inny. Nastolatkom potrzebna jest wiedza z tego zakresu, bo dotyczy ich bezpośrednio. Moim zdaniem o menstruacji powinno się rozmawiać ze wszystkimi – nie tylko z dziewczynami, ale również z chłopcami. Chciałabym, aby dorośli rozmawiali ze mną bez niepotrzebnego zakłopotania, bo kiedy oni traktują tę wiedzę jako tajemną, czy wstydliwą, to ja również zaczynam się stresować i czuć niekomfortowo. Myślę, że osobom młodszym w szczególności przydają się informacje o tym, jak poprawnie zakładać podpaski lub aplikować tampon. Jeśli chodzi o osoby starsze uważam, że potrzebna jest wiedza na temat tego, co tak naprawdę oznacza miesiączka i dlaczego pojawia się co miesiąc, czy też wytłumaczenie, dlaczego u kogoś miesiączki są bardziej obfite, bądź pojawiają się nieregularnie. Chciałabym, aby przeprowadzane były rozmowy ze specjalistami w tym temacie, również w formule warsztatowej.

Martyna Pawlicka, lat 14

Moim zdaniem o miesiączce powinno się mówić w szkole na lekcji Wychowania do życia w rodzinie, jak i na biologii, ale z nastawieniem na nasze wątpliwości, pytania. Ważne jest również, aby rodzice, szczególnie matki doradzały swoim córkom i rozmawiały o tym, jak dbać o swoje ciało w czasie menstruacji. Chciałabym, żeby dorośli nie przygotowywali się do tej rozmowy. Najlepiej rozmawia się o takich rzeczach spontanicznie. Chciałabym zostać wysłuchana, co ja uważam na ten temat oraz otrzymać rady od dorosłych. Ja i moje rówieśniczki potrzebujemy wiedzieć, jakie figle może płatać nam nasz organizm, co powinno nas zaniepokoić, a co jest normą. Dużo z nas często nie wie, czy to jak postępuje podczas miesiączki jest dobre, więc chciałybyśmy mieć pewność, że wszystko robimy dobrze.

 

Julia Foster-Zielińska, lat 12

Według mnie o miesiączce powinni rozmawiać z nami rodzice, nauczyciel od wychowania do życia w rodzinie. Chciałabym, aby dorośli rozmawiali ze mną o miesiączce w sposób naturalny, bez skrępowania, ściszonego głosu, bo jest to rzecz normalna. Wiedza o miesiączce jest bardzo ważna, ponieważ gdy dostaniemy pierwszy okres możemy być bardzo wystraszone i przyjęte tą sytuacją, nie będziemy wiedziały, co zrobić. Ta wiedza powinna być regularnie poszerzana, nikt nie powinien się wstydzić, że ma miesiączkę.

Lena Górska, lat 15

Miesiączka powinna być dla nastolatków tematem takim jak każdy inny, dlatego właśnie każdy powinien z nami o niej rozmawiać –  nauczyciele, rodzice jak i osoby, które widzimy w mediach społecznościowych. Chciałabym, żeby rozmowy dotyczące menstruacji były
szczere i otwarte, bez niepotrzebnego tabu. Mnie oraz moim znajomym ze szkoły są potrzebne podstawowe informacje dotyczące miesiączki, na przykład takie jak dbać o higienę lub jak się odżywiać w czasie okresu. Moim zdaniem najlepszym sposobem na przedstawienie tej wiedzy jest najzwyklejsza rozmowa. Na godzinach wychowawczych lub wychowaniu do życia w rodzinie oraz na zajęciach organizowanych ze specjalistami. Dobrym sposobem byłoby też podawanie źródeł dzięki którym moglibyśmy się do edukować indywidualnie w sprawach dojrzewania.


Więcej o projekcie “Ratunku – dojrzewam” można przeczytać na stronie internetowej konkursu: Ratunku – dojrzewam! (projektanciedukacji.pl).
***
“Projektanci edukacji” to największy w Polsce konkurs, przeznaczony dla nauczycieli i uczniów szkół podstawowych oraz średnich, którzy chcą realizować ciekawe projekty edukacyjne i szukają dla nich wsparcia finansowego oraz merytorycznego. Konkurs organizowany jest już od 12 lat przez wydawnictwo edukacyjne Nowa Era. W tym roku, podczas 12. edycji PE, rywalizowali ze sobą uczniowie z 419 szkół. Łącznie
nagrodzono 75 projektów, a łączna pula nagród finansowych wyniosła 81.000 zł.

Uczestnicy konkursu “Projektanci edukacji” cały czas mogą liczyć na wsparcie merytoryczne od Nowej Ery – czekają na nich liczne materiały merytoryczne, m.in e-booki, webinary i artykuły eksperckie, zgromadzone na dedykowanej stronie internetowej https://projektanciedukacji.pl. Dostępna jest na niej również pełna lista pomysłów nagrodzonych w 1 etapie konkursu.


Lifestyle

Nawet w mrocznych okresach życia, kiedy trudno wstać z łóżka, możemy świadomie, kawałek po kawałku, odbudować poczucie szczęścia

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
24 czerwca 2022
 

Julia Baird, dziennikarka „The New York Times”, kiedy zachorowała na nowotwór postanowiła napisać książkę o rzeczach, które podtrzymywały ją na duchu w mrocznych chwilach. Zaczęła tropić zjawisko fosforescencji, czyli światła emitowanego przez niektóre organizmy np. świetliki i grzyby. Nam mówi: „Najbardziej zaskoczyło mnie odkrycie, że świadome podążanie za zachwytem i zdumieniem – głównie w świecie przyrody – może pomóc nam dosięgnąć niesamowitych pokładów siły. Wyrobienie w sobie nawyku chodzenia po lesie, pływania w zimnym morzu, obserwowania ptaków czy hodowania kwiatów, prawdopodobnie nie rozwiąże naszych problemów, ale może nas choć na chwilę oderwać od nas samych i przypomnieć, że samo życie jest czymś naprawdę niezwykłym. Kiedy nasze problemy stają się wielkie i przytłaczające, czasami to właśnie najmniejsze rzeczy mogą nas podtrzymać na duchu – trzepotanie uszu biegnącego psa, śpiew ptaków, para unosząca się z doskonałej filiżanki herbaty, czysty majestat wschodu słońca.”

Co podtrzymywało cię na duchu, kiedy dowiedziałaś się, że masz nowotwór?

Początkowo byłam w szoku, potem weszłam w bardzo cichy, spokojny tryb na czas przygotowań do operacji, odcinając się od wszelkich dramatów życiowych, hałasu i negatywnych emocji. Szukałam pewnego rodzaju bezruchu, spokoju. Czułam się, jak kwiat, który zamyka wokół siebie płatki, przygotowując się do zmroku. To była instynktowna reakcja. Starałam się nie panikować, tylko przygotować się na każdy dzień. Skupiłam się na moich dzieciach i dalej płynęłam!

Czy pozwoliłaś sobie na chwilę żałoby i przygnębienia? Czy to w ogóle możliwe, aby matka dwójki dzieci pozwoliła sobie na smutek?

Matki mogą pozwolić sobie na stan przygnębienia, ale większość z nich, jak sądzę, stara się go zachować dla siebie lub podzielić się nim tylko z bliskimi przyjaciółmi. Moje dzieci były małe, więc musiałam być dla nich silna, nie panikować i nie niepokoić ich za bardzo. Dlatego byłam w tym wytrwała. Najtrudniejsze były dla mnie noce – budziłam się z niepokojem, przewracałam się z boku na bok i rozmyślałam o swojej śmiertelności. Ale rano wstawałam, żeby zająć się dziećmi i iść do pracy. Możliwe, że to utrzymało mnie przy zdrowych zmysłach.

Jak chroniłaś w tamtym momencie swoje dzieci? Czy myślałaś o tym, że twoja choroba może być dla nich lekcją na przyszłość?

W pewnym sensie napisałam tę książkę dla nich. Chciałam móc opowiedzieć im wszystko, czego się nauczyłam – tak, żeby nie odeszło w niepamięć – aby wiedzieli, jak napełnić swoje akumulatory, z których będą mogli czerpać w trudnych chwilach, bo cierpienie też jest częścią życia. Chciałam przekazać im, że życie jest piękne i jednocześnie trudne, że mogą być odporni, że powinni troszczyć się o ludzi, którzy zmagają się z trudnościami i że nigdy nie powinni brać niczego za pewnik.

Chciałam, aby wiedzieli, że powinni umyślnie polować codziennie na zachwyt i zdumienie. Od chwili, gdy postawiono mi diagnozę, myślę tylko o tym, jak najlepiej mogę ich chronić i wprowadzić w świat z pewnością siebie i poczuciem, że są głęboko kochani, nawet jeśli mnie już nie będzie. Bardzo trudno jest o tym rozmyślać!

W jakim stopniu miłość twoich rodziców była dla  ciebie wsparciem w czasie choroby?

Tak! Moi rodzice zawsze byli przy mnie i pokazali mi, jak razem możemy przezwyciężyć trudności, dodawać sobie siły i że kiedy choroba zawęża twój świat do maleńkiej szczeliny, to właśnie twoja rodzina będzie przy tobie. Moja mama też była już chora, gdy postawiono mi diagnozę. Cierpiała na zwyrodnieniową chorobę neurologiczną, a mimo to wciąż prosiła swojego opiekuna, by woził ją na wózku inwalidzkim do mojego szpitalnego łóżka – w ręce trzymała mój ulubiony świeży sok, zawsze o mnie myślała i pamiętała o rzeczach, które kochałam. Na samą myśl o tym serce mnie trochę boli, tak bardzo mi jej brakuje, zmarła w zeszłym roku, była taka opiekuńcza. Wiem, że miałam wielkie szczęście, że ona i mój dobry ojciec byli moimi rodzicami.

A w jaki sposób szukałaś w sobie siły w najtrudniejszych momentach?

Każdy ma swoje sposoby na znalezienie siły – większość z nas znajduje ją w gronie przyjaciół, rodziny, w ciszy, a czasem w aktywności, w pracy. Możemy ją również znaleźć w trosce o innych ludzi. Kiedy nasz własny ból staje się nie do zniesienia, możemy przynajmniej poświęcić się pomocy przyjaciołom, noszeniu ciężaru, który spoczywa na barkach otaczających nas ludzi.

Ale szczerze mówiąc, najbardziej zaskoczyło mnie odkrycie, że świadome podążanie za zachwytem i zdumieniem – głównie w świecie przyrody – może pomóc nam dosięgnąć niesamowitych pokładów siły. Wyrobienie w sobie nawyku chodzenia po lesie, pływania w zimnym morzu, obserwowania ptaków czy hodowania kwiatów prawdopodobnie nie rozwiąże naszych problemów, ale może nas choć na chwilę oderwać od nas samych i przypomnieć nam, że samo życie i bycie żywym, jest czymś naprawdę niezwykłym. Kiedy nasze problemy stają się wielkie i przytłaczające, czasami to właśnie najmniejsze rzeczy mogą nas podtrzymać na duchu – trzepotanie uszu biegnącego psa, śpiew ptaków, para unosząca się z doskonałej filiżanki herbaty, czysty majestat wschodu słońca.

Skąd wziął się pomysł, aby napisać o fosforescencji?

Pracowałam nad tą książką jako serią esejów i refleksji. Próbowałam ustalić, co łączy wszystkie moje myśli i jak najlepiej mogłabym opisać mój temat przewodni. Wiedziałam, że chcę powiedzieć coś o tym, że w tych momentach naszego życia, które są naprawdę wyczerpujące, kiedy cierpimy w samotności, możemy jakoś przez to przejść i możemy być podtrzymywani na duchu przez zaskakujące rzeczy.

Nawet w mrocznych okresach naszego życia, kiedy nie możemy lub nie chcemy wstać z łóżka, można dostrzec piękno w świecie i podnieść się z tego stanu w sposób, który nie jest wcale banalny, a wręcz zadziwiający. I że możemy świadomie, celowo, kawałek po kawałku odbudować naszą odporność.

Pewnego dnia szłam w kierunku oceanu i myślałam o fosforescencji, tym magicznym żywym świetle. Świetle, które świeci, gdy wszystko jest ciemne. Pomyślałam, że to jest światło, które może pochodzić od nas samych i które można znaleźć w przyrodzie. Uświadomiłam sobie, że to właśnie próbowałam przekazać – że mimo wszystko – może istnieć światło pośród bólu i cierpienia. Moim zdaniem życie jest pragnieniem, by odnaleźć to światło i miłość. Później zaczęłam obsesyjnie poszukiwać fosforescencji lub bioluminescencji w dzikiej naturze.

W książce dużo piszesz o naturze i o tym, jak odcinamy się od niej we współczesnym świecie. Dlaczego wybrałaś ocean i dlaczego dziś daje Ci on tyle radości?

Zawsze kochałam ocean, jego dzikość, głębię i nastroje. Uwielbiam czuć się mała, uderzana przez fale. Uwielbiam unosić się na szklistych łukach, nurkować pośród tętniących życiem raf koralowych i po prostu pływać z oczami wlepionymi w dno oceanu. Zawsze znajduję i widzę nowe rzeczy: rekiny, żółwie, ośmiornice, lśniące muszle, ławice kolorowych ryb. Każdy dzień jest nowym cudem. To pozwala mi oczyścić umysł, przypomina mi o wszystkim, co razem dzielimy i musimy chronić, i o tym, jak piękno i zachwyt mogą wypełnić duszę.

Kto w twoim życiu promieniował tym wewnętrznym światłem, które pomogło ci przetrwać czas choroby?

Kiedy byłam chora, moja ukochana mama także chorowała, co było bardzo trudne dla nas obu. Ale moja mama przez całe swoje życie uczyła mnie, jak przetrwać trudne czasy, jak nie zatracić się w rozmyślaniach i patrzeć na świat z zewnątrz, jak zwracać uwagę na skarby natury, dbać o innych, szukać celu i mieć cel w życiu. Była najbardziej uprzejmą, wesołą kobietą. Taką lampą, która oświetlała naszą rodzinę. Pomogło mi też wielu innych ludzi – przyjaciele, mentorzy, poeci, których słowa czytałam i czytałam ponownie. Jednak to moja mama była najbardziej fosforyzującą osobą w moim życiu.

Czy w dzisiejszych czasach spotykasz ludzi, którzy mają to wewnętrzne światło?

Tak, w swojej książce piszę o jednej kobiecie, którą spotkałam – Deanne z Dubbo w Australii. Pewnego dnia jechałam na badanie tomograficzne w Sydney, aby sprawdzić, czy mój rak powrócił – jest to strasznie stresujące doświadczenie. W recepcji zauważyłam, że obok mnie stoi kobieta, która również miała zaraz mieć badanie. Trzęsła się całą z nerwów. Objęłam ją ramieniem, pocieszyła i rozstałyśmy się. Sama trzymałam się dzielnie, dopóki pielęgniarka, która próbowała założyć mi kaniulę, wbiła igłę w niewłaściwym miejscu i krew popłynęła wszędzie. Ostry ból sprawił, że zalałam się łzami. A ja tak rzadko płaczę. Natomiast kiedy już zaczęłam, nie mogłam przestać. Kiedy usiadłam znów na krześle w poczekalni na oddziale radiologii, w tym okropnym białym fartuchu, nagle za rogiem pojawiła się ta kobieta, którą widziałam wcześniej w recepcji. Chwyciła mnie za rękę i powiedziała, żebym to wszystko z siebie wyrzuciła. Powiedziała, że ona naprawdę często płacze, gdy jest smutna. Po prostu usiadła obok mnie i opowiedziała o swojej walce z dwoma rodzajami raka i o tym, jak zmieniła swoje życie i odstawiła alkohol. Mówiła, mówiła, a ja płakałam.

Powiedziała mi, że nie ma nic złego w opieraniu się na ludziach i że nie zawsze muszę być tą silną. Była taka miła. Czułam uścisk jej dłoni jeszcze przez kilka minut po tym, jak wyszła z przychodni.

W jakim stopniu twoja choroba zmieniła to, jak postrzegasz szczęście?

Choroba i świadomość własnej śmiertelności są świetnymi „przesiewaczami” śmieci. Nie przejmuję się już drobiazgami. Jest tak wiele rzeczy, które mnie nie obchodzą.

Kiedy wróciłam do pracy jako prowadząca program telewizyjny, byłam pewniejsza siebie, bo mniej przejmowałam się tym, co ludzie o mnie myślą. A poza tym zdałam sobie sprawę, że to jestem po prostu ja. Nie zmienię się, czy im się to podoba, czy nie! Byłam wyczerpana i wiedziałam, że muszę żyć z pewnym lękiem przed nawrotem, ale czułam się też – przetrwałam!

Widzę, że prawdziwe szczęście zależy w dużej mierze od relacji, celu, rodziny i od pozwolenia swojemu duchowi na karmienie się zachwytem i zdumieniem. Dbam o to, by jak najwięcej przebywać na świeżym powietrzu w świecie przyrody. W przyszłym miesiącu zabieram moje dzieci do Australii Zachodniej na nurkowanie z rekinami wielorybimi, z czego bardzo się cieszę. Pływam w morzu każdego dnia, pozwalam sobie chwilę spokoju i zatrzymanie się w czasie. W weekendy wyjeżdżam z przyjaciółmi tak często, jak tylko mogę, nad morze lub w góry i piję wina mojego chłopaka, który jest winiarzem

Często czytam też w wannie, co jest cudowne po zimowym pływaniu. Staram się cieszyć każdym dniem, nawet tymi najdrobniejszymi chwilami. Siedzenie i oglądanie wschodu słońca z filiżanką gorącej herbaty jest dla mnie czymś wspaniałym – czasami to wszystko, czego potrzebuję.

 

Julia Woodlands Baird jest australijską dziennikarką, prezenterką i autorką ksiązek. Współpracuje z The New York Times i The Sydney Morning Herald, a także prowadzi program The Drum, przegląd wiadomości telewizyjnych nadawany przez Australian Broadcasting Corporation (ABC).

Lifestyle

Jakie korzyści daje internet w zasięgu 5G?

Redakcja
Redakcja
24 czerwca 2022

Sieć 5G to piąta generacja sieci komórkowej. Dzięki Orange w zasięgu 5G jest już ponad 6 milionów osób w Polsce, a na rynku ciągle pojawiają się nowe sprzęty mogące korzystać z tej sieci. Warto bowiem pamiętać, że nie każde urządzenie będzie się z nią łączyć; wśród  najnowszych modeli nie ma jednak tego problemu. A skąd ten cały szum dookoła 5G? Czym różni się od 4G LTE? Sprawdzamy!


Sieć 5G a 4G – różnice

Sieć 5G jest ogromnym technologicznym skokiem do przodu. Zapewnia znaczne przyspieszenie pobierania i wysyłania danych, czyli ogólnej pracy internetu. Oznacza też dużo wyższą stabilność od swojej poprzedniczki, a więc mniejsze ryzyko pingowania gier, zacinania się filmów i wyrzucania stron.

W ostatnich latach na problemy z prędkością lub jakością działania netu narzekało coraz więcej użytkowników. Nic dziwnego, na rynku pojawiały się bowiem bardziej wymagające gry online, platformy VOD dające dostęp do seriali i filmów w 4K z HDR – i tak dalej. Sieć 4G wdrożona w roku 2009, kiedy wymagania użytkowników były dużo niższe, powoli przestawała sobie radzić z ich obsługą. Jak ta nowa jakość w postaci 5G mająca być odpowiedzią na rosnące potrzeby wypada na tle 4G?

Różnica jest ogromna i naprawdę zauważalna!

  • Dziesięć razy szybsza – maksymalna prędkość przesyłu danych w przypadku 4G to 300 Mb/s. Sieć 5G zwiększa ją aż do 20 Gb/s!
  • Dziesięć razy niższe opóźnienia – 4G wiąże się z opóźnieniem (pingiem) na poziomie od 20 do 40 ms. Sieć 5G zmniejsza go do zaledwie 4 ms z zapowiedziami nawet 1 ms, co dla graczy oznacza zdecydowanie większe szanse na wygraną w kolejnym meczu.
  • Więcej osób jednocześnie – sieć 5G to również dużo szersze pasma częstotliwości działania internetu, dzięki czemu więcej osób będzie mogło korzystać jednocześnie z sieci bez „zapychania łącza”. Mowa o wzroście z 800-2600 MHz do 3,4-3,8 GHz! 5G jest jednak stale rozbudowywane, na korzystanie z najszerszych pasm trzeba zatem jeszcze chwilę poczekać. Do tego czasu można cieszyć się pasmem 2100 MHz.

5G w Orange Flex – trzy Plany, liczne sprzęty

5G w Orange jest oferowane na pasmach 2100 MHz (póki co) już od 2020 roku. Dostęp do tej superszybciej generacji można uzyskać między innymi poprzez Orange Flex – nowoczesną sieć komórkową w aplikacji mobilnej. Z 5G w Orange Flex można skorzystać w ramach trzech
Planów:

  • Z 45 GB za 35 zł –w tym 4,88 GB (od 28.06. – 6,04 GB) w roamingu w UE, nielimitowane rozmowy, SMS-y i MMS-y do wszystkich sieci w Polsce i social media bez limitu GB w kraju,
  • z 80 GB za 50 zł – w tym 6,96 GB (od 28.06. – 8,63 GB) w roamingu w UE, nielimitowane rozmowy, SMS-y i MMS-y do wszystkich sieci w Polsce i social media bez limitu GB w kraju,
  •  ze 150 GB za 80 zł – w tym 11,14 GB (od 28.06. – 13,81 GB) w roamingu w UE, nielimitowane rozmowy, SMS-y i MMS-y do wszystkich sieci w Polsce i social media bez limitu GB w kraju.

5G w Orange Flex to też nowoczesne smartfony obsługujące najnowszą generację sieci mobilnej. Klienci zyskują dostęp do Sklepu Flex, w którym mogą kupować nowe sprzęty przygotowane na obsługę 5G od wszystkich docenianych marek, takich jak Samsung, iPhone czy Xiaomi.


Zobacz także

Trzy „brzydkie” cechy charakteru, które świadczą o twojej wysokiej inteligencji. Nie zmieniaj się!

9 rzeczy, które robimy, a których będziemy żałować w przyszłości. Czas z tym skończyć

6 rzeczy, których możesz nauczyć się od optymistów