Lifestyle

Dziecko tabletowe. Czyta: Krystyna Czubówna. Niby śmieszno, a jednak straszno

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
21 maja 2016
Fot. Screen / You Tube
 

Można się pod nosem uśmiechnąć, bo homo tabletis? Co to takiego? A jednak, im dłużej oglądamy, tym częściej łapiemy się na tym, że może i trochę nas to dotyczy?

Nie bądź rodzicem tabletowym. Pokaż innym, jakie niesie to konsekwencje. Obejrzyj filmik, a potem spakuj jakieś picie do torby i idź z dzieckiem na spacer. Bez telefonu i tableta. To nie żart.

 

 


Lifestyle

Czy to jeszcze miłość, czy już tylko przywiązanie?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
21 maja 2016
Fot. iStock/Onfokus
 

Analizujesz, zastanawiasz się. Bo przecież skąd możesz mieć pewność, że miłość wygasła, że już jej nie ma. Jak często słyszymy, że „eee to już wiesz, właściwie tylko przywiązanie”… smutne.

Gdzie właściwie jest granica? Skąd wiedzieć, że to już koniec, że uczucie się wypaliło, a jedyne, co was łączy to wspólny kredyt, konto i wpis w dowodzie rejestracyjnym samochodu.

Miłość jest bezinteresowna, a przywiązanie jest egoistą

Kiedy kochasz w sposób naturalny zależy ci na tym, by druga osoba była szczęśliwa. Nie kalkulujesz, nie zastanawiasz się, ile dajesz, a ile dostajesz w zamian. Równowaga i tak zostaje zachowana, nie masz poczucia, ze ktoś cię wykorzystuje, że z tobą walczy, że stara się wykorzystać twoją miłość.

A przywiązanie? Przywiązanie jest wtedy, gdy ktoś używa twoich uczuć dla własnej satysfakcji, do  poprawy własnego samopoczucia. Przywiązanie to też uzależnienie ciebie przez tego kogo kochasz, tak byś nie myślała o porzuceniu, odejściu, bo tylko przy nim czujesz się kimś wartościowym. To jest ci wmawiane.

Miłość to wolność, przywiązanie to kontrola

Miłość to akceptacja tego, kim jesteś. To zaufanie i pełna swoboda do tego, by być sobą. Jeśli kochasz i czujesz się kochaną nikogo nie musisz udawać, niczego nie musisz korygować. Czujesz, że w każdej sytuacji możesz liczyć na wsparcie, że masz przy sobie ramię, o które zawsze możesz się wesprzeć i nie zostać odrzuconym, skrytykowanym, czy wyśmianym. Miłość nie ogranicza, wręcz przeciwnie – ten kto kocha cieszy się z tego, jak wiele osiągasz, jak gnasz do przodu.

W przywiązaniu brak zaufania. Jest nieustanny strach bycia porzuconym, co wzmaga potrzebę kontrolowania. Gdzie jesteś, z kim się spotkałaś, co robisz, o której godzinie wrócisz. Przywiązanie świadomość, że brak już silnego uczucia, które was zespala, a które zostaje zastąpione nieustanną kontrolą, tak, by nie wypuścić cię z rąk, nie pozwolić odejść.

Miłość to rozwój, przywiązanie to ograniczenie

Mówi się, że w miłości się wzrasta, że dąży się do bycia lepszym, że miłość jest motorem napędowym dla twoich zmian, że dodaje ci skrzydeł, odwagi do działania. Czujesz to wszystko? Masz poczucie, że w twoim związku wszystko możesz, że możesz sięgać stawianych sobie celów, realizować marzenia, rozwijać się. Masz tę pewność, że ten, którego kochasz czuje to samo, że też dzięki wam, dzięki waszej miłości nie zapada się, nie stoi w miejscu tylko idzie wciąż i wciąż do przodu?

Przywiązanie ogranicza. Chyba często nie zdajemy sobie z tego sprawy. Frustrujemy się, wkurzamy na partnera właściwie nie wiedząc co jest prawdziwą przyczyną. Aż dociera do nas, że się dusimy, że czujemy się trochę jak w szklanej pułapce, z której nie możemy się wydostać. I nie mówię tu o porzuceniu, ale poczuciu, że stoisz w miejscu, że gdybyście nie byli razem, byłabyś już zupełnie gdzie indziej. To smutna refleksja…

Miłość nie przemija, przywiązanie w końcu znika

Miłość się zmienia, podąża za nami, nie jest przecież tylko motylami w brzuchu, dojrzewa, staje się spokojna i pewna miejsca, w którym się rozgościła. Ona po prostu jest, a wy oboje macie świadomość jej obecności, zresztą nawet nie zastanawiacie się, czy ona w ogóle jest. Zauważacie ją w swoich gestach, słowach, w zwykłej codzienności. Dobrze wam razem i niczego więcej nie szukacie.

I to chyba istota – to szukanie. Bo jeśli brak uczucia, to zaczynasz go szukać gdzie indziej. On cię zdradza? Oszukuje? A może ty rozglądasz się za nowymi emocjami, masz wrażenie wypalenia, pustki w środku, którą nie wiesz jak wypełnić? A może zwyczajnie nie czujecie się ze sobą szczęśliwi? Może warto powiedzieć to sobie otwarcie.

Miłość skupia się na innych, przywiązanie jest egocentryczne

Kiedy kochasz, nie skupiasz się tylko i wyłącznie na sobie, nabierasz pokory, przestajesz być samolubnym. Chcesz rozwiązywać problemy, rozmawiać, unikać konfliktów, które są kompletnie bez znaczenia. Masz takie poczucie, że obojgu z was zależy na wspólnym szczęściu, na lepszym życiu, do którego wspólnie dążycie. W związku, który trwa w miłości, czujesz spokój, bezpieczeństwo.

Kiedy związek oparty jest na przywiązaniu, każdy skupia się na zaspokojeniu własnych potrzeb nie mając kompletnie na uwadze tego, jak czuje się druga osoba. To jedna strona medalu. Druga jest taka, że uzależniasz swoje szczęście od partnera u boku i nie potrafisz być szczęśliwa sama ze sobą, nie potrafisz bez niego podjąć decyzji, dokonać wyboru, zrobić kroku do przodu. Uwieszasz się na partnerze lub on na tobie, a to nie ma nic wspólnego z prawdziwą miłością.


Lifestyle

Niewiele rzeczy dzieje się szybko. O samotności w dążeniu do celu

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
21 maja 2016
Fot. Unsplash/Jake Melara / CCO

Inter­net pełen jest uśmiech­nię­tych zdjęć ludzi osią­gą­ją­cych suk­cesy. Jeden otwo­rzył wła­sny biz­nes i zara­bia kro­cie, drugi schudł 50 kg, trzeci wła­śnie zła­mał barierę 3h w mara­to­nie. Czwarty miał nie cho­dzić, a spraw­no­ścią nie ustę­puje zdro­wym ludziom, piąty mimo braku per­spek­tyw „wyszedł na ludzi” i daje radę. Jest coś, co moim zda­niem łączy więk­szość z nich. To samotni długodystansowcy.

***

Trzeci tydzień od powrotu po ponad pół­rocz­nej prze­rwie. Jest nie­dziela, godzina 21. Wycho­dzę na tre­ning, który wcze­śniej był dla mnie przy­sło­wiową bułką z masłem. Przez głowę cią­gle prze­myka: Jezu, jak mi jest ciężko… Przede mną około 100 minut biegu. 100 minut sam na sam ze sobą. Z emo­cjami, głową, no i cia­łem, które mi nie ułatwia.

Cza­sem o tej porze jest pełno ludzi. Dziś nie ma nikogo. W ogóle nie ma dookoła nikogo, komu mogła­bym się poskar­żyć, że mi trudno. W parku obok ludzie bawią się wybor­nie na kon­cer­cie Wodec­kiego, a w powie­trzu roz­nosi się słodki zapach gofrów. Mogła­bym to pie­prz­nąć i iść do domu — roz­wa­żam zresztą tę moż­li­wość, pro­wa­dząc takie dia­logi wewnętrzne:

No, co się takiego sta­nie? To byłby pierw­szy raz.
Prawa, lewa, prawa, lewa…
Weź, idź do domu, jest ciemno, nie­przy­jem­nie, nie ma ludzi, nie lubisz bie­gać po ciemku.
Po pro­stu się odzwy­cza­iłaś, ok, jest nie­kom­for­towo, ale to minie…
Jest zimny wiatr, w domu cie­pło…
ANNA, NO K*RWA, OGARNIJ SIĘ! OD KIEDY CI TO PRZESZKADZA?

Mogła­bym, po sto­kroć mogła­bym to prze­rwać, ale wiem, że tego nie zro­bię. I biegnę.

***

Zewsząd sły­szę o wspar­ciu, ale mam nie­stety wra­że­nie, że jest ono zbyt czę­sto mylone ze zrzu­ca­niem odpo­wie­dzial­no­ści za sie­bie na oto­cze­nie. Weźmy na tapetę odchu­dza­nie, żeby móc to zobra­zo­wać kon­kret­nymi przy­kła­dami. Nad­szedł ten dzień, decy­du­jesz się zrzu­cić swoją kilo­gra­mową pie­rzynę. Czego ocze­ku­jesz od innych?

– Czy wspar­ciem jest to, że chłopak/partner/mąż powie „dasz radę” i cza­sem zapyta jak idzie?
– Czy może ocze­ku­jesz, że rzuci jedze­nie fry­tek i nie zje deseru po obie­dzie, bo Ty jesteś na die­cie?
– Czy na tre­ning wyj­dziesz sama, czy ocze­ku­jesz, że każ­dego dnia otrzy­masz dawkę moty­wa­cji z zewnątrz, że ktoś wyrzuci Cię na niego siłą?

Zapewne są ludzie gotowi do wiel­kich poświę­ceń w imię szczyt­nych pla­nów, ale nikt nie ma takiego obo­wiązku. Nie­za­leż­nie od tego, co jest naszym celem i jak wiele osób mamy wokół sie­bie, osta­tecz­nie pracę, która jest do wyko­na­nia, wyko­nać musimy sami. Jeśli moty­wa­cja nie pocho­dzi od Cie­bie, ze środka, nigdy nie znaj­dziesz siły, aby zmu­sić się do prze­su­nię­cia gra­nic na tre­ningu = nie zro­bisz postę­pów. Nie powstrzy­masz się przed wrzu­ce­niem w sie­bie pizzy, czy ciastka –  bo skoro nie ma w pobliżu wspar­cia, to czemu by nie?

***

Od momentu, kiedy wyszłam na swój pamiętny pierw­szy spa­cer minęło 867 dni. Dla tych, któ­rzy piszą do mnie z prośbą o magiczną receptę na zro­bie­nie tego co ja, ale szybko, to wiecz­ność. Nie wiem, ile takich bie­gów, jak ten nie­dzielny, w tym cza­sie zali­czy­łam. Ile razy już total­nie nie mia­łam siły, ale robi­łam swoje. Ile razy odmó­wi­łam cia­sta, pącz­ków, alko­holu, czy wyj­ścia na imprezę. To były moje i tylko moje decyzje.

Czę­sto jestem pytana o wspar­cie — rów­nie czę­sto odpo­wia­dam, że zaczy­na­łam bez niego. I choć w mię­dzy­cza­sie na mojej dro­dze poja­wiło się wiele cudow­nych osób, któ­rym jestem wdzięczna za wszystko, to wiem, że bez nich też dała­bym radę. To nie pycha. To moty­wa­cja, która pocho­dzi ze środka. To wzię­cie odpo­wie­dzial­no­ści za sie­bie, swoje decy­zje i postę­po­wa­nie, bo praw­dziwa walka toczy się zazwy­czaj nie w towa­rzy­stwie, nie na pięk­nych zdję­ciach i w bla­sku reflek­to­rów, tylko wtedy, kiedy zosta­jemy sam na sam ze sobą, swo­imi celami i sła­bo­ściami. Wtedy tak naprawdę decy­duje się, czy nasz plan się powie­dzie, czy spali na panewce. Wtedy kształ­tuje się cha­rak­ter. Wtedy potrzebna jest wytrwałość.

To wła­śnie dla mnie jest dorosłość.

***

Cokol­wiek dużego, waż­nego chcesz w życiu zro­bić, nie sta­nie się to w sekundę. Szybko możesz pobrać apli­ka­cję, która poli­czy Ci zja­dane kalo­rie i prze­li­czy, ile kalo­rii spa­li­łeś pod­czas ćwiczeń. Szybko możesz zna­leźć siłow­nię, basen i pójść do die­te­tyka, który szybko prze­śle Ci mailem dietę. Szybko możesz zro­bić piękne sel­fie wycho­dząc na tre­ning. Potem zaczyna się długa droga, na któ­rej nie­wiele rze­czy będzie działo się szybko. I na któ­rej przez więk­szość czasu będziesz sam.


Tekst pochodzi z bloga Anny Kamińskiej „Ania zmienia” i został opublikowany za zgodą autorki. Zapraszamy na www.aniazmienia.pl


Zobacz także

Kochałem iluzję, nienawidzę prawdziwej osoby. A przecież nie wiedziałem o tobie prawie nic

I po co tak głupio marzymy, by być tam, gdzie nas nie ma?

"Chcesz żebym nie dożyła twojego wesela?!". Czyli czego lepiej nie mówić singielce / Singielki są szczęśliwsze - mówią naukowcy

Singielki są szczęśliwsze – mówią naukowcy