Lifestyle

Danuta Awolusi: Okrutna i zła macocha. Czy w XXI wieku coś się zmieniło?

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
12 września 2019
Fot. Materiały prasowe
 

Kobieta ma chyba zakodowane w genach, że dziecko to świętość. Dziecko to symbol niewinności, ale częściej – obraz nas samych. Jak więc czuje się ta, która musi się skonfrontować z własną niechęcią wobec nieswojego dziecka? Dziecka partnera? „Kiedy poznałam mojego faceta, od razu powiedział mi, że ma dzieci. Zaakceptowałam to, wydawało mi się, że jestem na to gotowa. A potem okazało się, że na to się nie da przygotować” – opowiada jedna z kobiet, która zainspirowała mnie do napisania powieści „Macochy”. To fikcja literacka, ale utkana z głosów kobiet, które realnie chcą przemówić. Weekendowych macoch.

Co trzecie małżeństwo w Polsce się rozpada. I co?

Dane z GUS potwierdzają, że małżeństwa Polaków nie należą do najtrwalszych. Co trzecie kończy się rozwodem, w 2018 roku taki los spotkał aż 63 000 par. Ile z nich miało dzieci? O tym nikt nie mówi, ale łatwo się domyślić, że rynek tak zwanych panien i kawalerów z odzysku, pełen jest kandydatów, którzy mają już rodzinę. Bo przecież dzieci zawsze będą rodziną i nie zmienią tego ani rozwód, ani nawet wzajemna nienawiść byłych małżonków.

Nie zajmuje mnie jednak to, dlaczego ludzie się rozwodzą, a nawet dlaczego tak szybko zaczynają szukać nowych partnerów, choć rany nie zagojone, a w sercu nadal żałoba. Bardziej ciekawią mnie kobiety, które wchodząc w związek, biorą „pakiet rozszerzony”. Wiele z nich radzi sobie świetnie, ale nie brakuje również takich, które po ciuchu skarżą się, że nienawidzą dzieci. Nieswoich dzieci.

Rodzina patchworkowa – czy to może się udać?

Dziecko mieszka z mamą, ale co drugi weekend jedzie do taty. A tam mieszka również jego nowa dziewczyna/narzeczona/żona. Warto się zastanowić, jakie znaczenie ma ta relacja dla malucha. I co może zmienić w życiu dziewczyny, która staje w obliczu konieczności dzielenia się miłością partnera, jego uwagą, której przecież bardzo pragnie.

Bohaterki mojej powieści, Nadia i Anita, spotykają na swojej drodze dzieci, których nie zaliczy do kategorii „łatwe i grzeczne”. Natrafiają na mur, opór. Na dodatek panowie trochę umywają ręce, wzruszają ramionami, bo co właściwie mają zrobić? Jak zintegrować nową rodzinę, która i tak staje się pełna tylko od czasu do czasu? Czy warto w ogóle angażować czas i wysiłek w tworzenie takiej relacji, skoro dziecko i tak jest tylko „dochodzącym elementem”?

Odpowiedź jest oczywista: nie tylko warto, ale trzeba. Rozbite rodziny można posklejać, choć na pewno nie przypadkowo i bez zaangażowania. Potrzebna jest duża doza zrozumienia, empatii, otwarcia, nie tylko innych, ale przede wszystkim na samego siebie. Przecież to nasz problem, że nie możemy sobie z kimś poradzić. Może to właśnie my powinniśmy skonfrontować się z uprzedzeniami?

Danuta Awolusi

Fot. Materiały prasowe

Macocha i pasierb – negatywne skojarzenia

Macocha w naszej kulturze nie cieszy się dobrą sławą. Już w baśniach ukazywaną ją, jako okrutną, przebiegłą, potwornie zazdrosną i… niebezpieczną. Być może dlatego, wchodząc w rolę macochy, mamy w sobie mnóstwo obaw. Macocha i pasierb mogą się przecież dogadywać, ale kochać? Tego to już chyba za wiele.

Poznając mężczyznę z dzieckiem, nie uważamy siebie za macochy. To słowo nie pasuje, dotyczy bardziej kobiet, które wychowują cudze dziecko. Z drugiej jednak strony – nawet jedno popołudnie spędzone z dzieckiem, kilka razy w miesiącu, może mieć na niego wpływ. Dlatego tak trudno uciec od odpowiedzialności. I znów, niefajnie wchodzić w nową relację romantyczną ze świadomością, że będzie się za coś odpowiedzialnym…

Myślę, że przyszła pora, by odrzeć macochy ze stereotypów. Zmienić znaczenie tego słowa i zacząć otwarcie mówić o czymś, co dotyczy coraz większej grupy kobiet w Polsce.

Tematy tabu

Zauważyłam, że w towarzystwie nie mówi się źle o dziecku partnera, nie opowiada się o agresji i nienawiści w stosunku do niego. Dlaczego? Bo nie wypada. Bo to wstyd. Bo nienawiść do dziecka to słabość. Być może właśnie z powodu niechęci do takich rozmów, stłamszone, wstydliwe emocje stają się jeszcze trudniejsze. Ja znalazłam dla moich bohaterek rozwiązania – grupę wsparcia „Macochy Polska”. Uważam jednak, że każda z kobiet, która chciałaby o tym z kimś pogadać, powinna to jak najszybciej zrobić. Czy to w gabinecie terapeuty, czy z kimś zaufanym. Tematy tabu zazwyczaj nam szkodzą.

Jeżeli więc twój partner ma dzieci, a ty ich nie lubisz – nie jesteś jedyna. I możesz próbować dociec, dlaczego tak jest, nie wstydząc się i nie chowając głowy w piasek.


Danuta Awolusi

Rocznik 86`. Pisarka, copywriterka, blogerka. Wokalistka Gospel w warszawskim chórze Soul Connection Gospel Group. Absolwentka Filologii Polskiej na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach.
Debiutowała w 2013 roku powieścią obyczajową „Na wysokim niebie”.

Danuta Awolusi

Fot. Materiały prasowe / Danuta Awolusi


Lifestyle

Dzieci muszą wziąć odpowiedzialność za to, co piszą w sieci. Akademia 5.10.15. mówi „Nie hejtuję”

Redakcja
Redakcja
13 września 2019
Mat. prasowe
 

Po raz kolejny spotkaliśmy się na Akademii 5.10.15. w Światło Art Bistro, by tym razem porozmawiać o bardzo ważnym temacie, a mianowicie o hejcie, z którym spotykają się dzieci w sieci.

Gośćmi Akademii byli Agnieszka Hyży – dziennikarka, Marta Różycka kierownik działającego w NASK zespołu Dyżurnynet.pl, reagującego na szkodliwe i nielegalne treści w internecie oraz Kuba Urbaniak – autor bloga „Podziarany tata”. Spotkanie jak zawsze poprowadziła Małgosia Ohme.

Temat hejtu w sieci jest coraz częściej poruszany w dyskusjach i debatach, na jego problem uwagę zwracają liczni eksperci. Jak się okazuje hejt wzbudza wiele emocji, ale także wątpliwości dorosłych, co można było zauważyć podczas Akademii 5.10.15.

Marta Różycka zwróciła uwagę, że hejt nie jest jedynie wyświechtanym i modnym ostatnio słowem, jest to powszechne zjawisko, które, jak wynika z obserwacji jej zespołu staje się odbiciem naszej rzeczywistości. Czy wiecie, że około 60 proc. młodzieży przyznaje się do tego, że hejtowało kogoś, że obrażało w internecie innych?

Z takim doświadczeniem zetknęli się zaproszeni na Akademię goście. Kuba, który jeździ po szkołach prowadząc rozmowy z uczniami – i tymi najmłodszymi, ale także licealistami, swoją misję przeciwko hejtowi zaczął, gdy sam się z nim zetknął. – Pod jednym z moich filmików na You Tubie pojawił się komentarz: „Zabij się, pedale”. Postanowiłem nie odpuścić i w ciągu kilku godzin ustaliłem, że autorem tego komentarza był 12-latek z pobliskiej miejscowości. Pojechałem do szkoły, do rodziców. Wtedy też zrozumiałem, że z młodzieżą trzeba rozmawiać, że oni muszą brać odpowiedzialność za swoje słowa, nawet te, które piszą w sieci.

Mat. prasowe

Agnieszka Hyży spośród tysięcy nieprzychylnych komentarzy postanowiła znaleźć autorów dwóch wyjątkowo niewybrednych, którzy obrażali dziennikarkę i jej męża, życzyli im śmierci. – Kilka tygodni zajęło mi zidentyfikowanie autorów tych komentarzy. Okazało się, że byli nimi 10-letnia dziewczynka, bardzo dobra uczennica, laureatka konkursów i 12 letni chłopiec. Normalne rodziny, dzieci. Trafiłam do ich rodziców, rozmawiałam z nimi. Dziewczynka się popłakała, chłopiec napisał list z przeprosinami, ale mi nie chodziło o te przeprosiny. Poprosiłam, żeby wytłumaczyli, dlaczego to robią, dlaczego piszą takie rzeczy, najsmutniejsze było to, że oni sami nie wiedzieli. Dowiedziałam się, że słuchają piosenek mojego męża, mają jego płyty, że właściwie to nas lubią.

Kuba, jak i pozostali goście, zwrócili uwagę, że hejt tak naprawdę zaczyna się w domu. Dzieci słyszą, w jaki sposób rodzice wypowiadają się o innych, czy piętnują jakąkolwiek odmienność, czy inność później, przenosząc takie stanowisko na dzieci. – Rodzice, nauczyciele nie zdają sobie sprawy ze skali hejtu, jaka ma miejsce w internecie – mówił Kuba. Co smutne, na warsztaty organizowane dla rodziców dotyczące przemocy, właściwie nikt nie przychodzi, nie jest zainteresowany.

– Mamy do czynienia z przepełnionymi oddziałami psychiatrycznymi dla dzieci, które nie radzą sobie z tym problemem, nie mają narzędzi, by stawić czoła przemocy – podkreślała Agnieszka Hyży, która współprowadzi podcast „Stacja Hejt”. – Wierzę, że dzieci w środku nie chcą hejtować, jak i nie chcą być hejtowane. Tylko my nadal nie mamy sposobów, by sobie z tym radzić.

Mat. prasowe

Goście podkreślali, że potrzeba dużej pracy i wysiłku, by uzmysłowić zarówno dzieciom, jak i dorosłym, czym naprawdę jest hejt, jakie formy przybiera, że nie jest to tylko wyśmiewanie, które często rodzice umniejszają, gdy dziecko próbuje im o swoich problemach opowiedzieć. – Powinniśmy rozmawiać z dziećmi, rodzicami, nauczycielami, mówić o wadze problemy, który narasta – mówił Kuba.

Zarówno Małgosia Ohme, jak i Marta Różycka podkreślały, że aby uchronić dziecko przed skutkami hejtu lub, by same nie hejtowało, należy w nim budować poczucie własnej wartości. – Niech hejt nie będzie dla dziecka sposobem na dowartościowanie się, na zwrócenie na siebie uwagi – komentowała Małgosia Ohme.

– Nauczmy też dzieci stawiać granice, mówić, gdy nie podoba im się zachowanie innych – podkreślał Kuba. I najważniejsze – powtarzajmy dziecku, że z każdym problemem może do nas przyjść, obojętnie, co by się złego nie działo, czego by nie zrobiło. Niech wie, że mimo wszystko to w nas – rodzicach znajdzie swoje oparcie.

Jak widać 5.10.15. nie boi się na swoich Akademiach poruszać ważnych i trudnych tematów, dlatego już dziś zapraszamy na kolejne spotkanie.

Więcej informacji o Akademii 5.10.15. znajdziecie na stronie: https://www.51015kids.eu/blog/.

Lifestyle

Fajnie, fajniej… Delecta, czyli słodkie nowości produktowe!

Redakcja
Redakcja
12 września 2019
Fot. iStock

Jesień to sezon nowości, które królują w ramówkach telewizyjnych, w prasie i internecie, a także na sklepowych półkach. To też pora, kiedy chętniej zaszywamy się w domowym zaciszu, delektując się chwilą dla siebie. Idąc właśnie tym tropem, marka Delecta wypuszcza na rynek słodką nowość – Fajną Babkę, którą będziemy mogli przyrządzić w jesienne popołudnie i spałaszować, siedząc pod ciepłym kocem. To jednak nie wszystko. Fajne Pisaki, które w zeszłym roku zadebiutowały w ofercie marki, pojawiają się w nowych kolorach. Jedna rzecz pozostaje niezmienna – są bez konserwantów, syropu glukozowego i sztucznych barwników. Jednym słowem fajnie!

Polacy chętnie pieką w domu. Jak wynika z badania przeprowadzonego przez markę Delecta, aż 44% osób  decyduje się na samodzielne wypieki[1]. Często rezygnują jednak z konkretnych przepisów w obawie przed niepowodzeniem. Marka Delecta postanowiła ułatwić to zadanie! Babka to jedno z trudniejszych ciast, ponieważ w jej przypadku dość łatwo o zakalec. Kolejność miksowania składników, żmudne ucieranie margaryny… niewielu nowicjuszy, a często także wypiekowych wyg, decyduje się na przygotowanie tego smakołyku. Dlatego Fajna Babka od Delecty stanowi alternatywę dla tradycyjnej wersji. Dwa nowoczesne warianty smakowe: belgijska czekolada i dynia z nutą pomarańczy oraz belgijska czekolada i szpinak z nutą trawy cytrynowej z pewnością przypadną do gustu konsumentom. Czysty skład, naturalne aromaty i brak syropu glukozowego oraz atrakcyjny wygląd to dodatkowy wyróżnik tego wypieku!

Wypisz – wymaluj!

Aby nadać swoim wypiekom indywidualnego charakteru, można udekorować je naturalnymi posypkami Decorada Delecta oraz hitem w ofercie marki – Fajnymi Pisakami XXL. Dzięki nim zdobienie ciasteczek czy muffinków jeszcze nigdy nie było tak proste. Poza rozmiarem, który jest 60% większy od innych tego typu produktów dostępnych na rynku, wyróżnia je bezpieczny skład: zero sztucznych barwników, konserwantów, tłuszczów utwardzonych, syropu glukozowego i zagęstników. Pisaki pozwalają na pełne wyeksponowanie twórczej ekspresji. Tubki dotychczas można było kupować pojedynczo w czterech wariantach kolorystycznych (czerwony, żółty, zielony i biały). Od września marka Delecta poszerzyła ofertę o kolejne odcienie: fioletowy, niebieski i czarny!  Producent zrezygnował z kartonika pośredniego, zmieniając jednocześnie szatę graficzną pisaków. Kilka kwestii pozostaje bez zmian: pisaki nadal sprzedawane są pojedynczo, dzięki czemu nie musimy kupować z góry założonej kombinacji kolorów, ale wybrać te, które podobają się nam najbardziej. Sama masa nie tylko zastyga na wypieku, ale też nie kruszy się dzięki swojej elastycznej formule. Jej błyszcząca struktura stanowi idealne zwieńczenie każdego wypieku.

[1] Badanie przeprowadzone techniką CAWI na ogólnopolskiej próbie liczącej N=1089, dobranej z panelu Ariadna, w dniach 4-8 listopada 2016, na zlecenie marki Delecta.

Obie nowości dostępne są w sprzedaży od 3 września br.  Fajną Babkę można znaleźć na sklepowych półkach w sugerowanej cenie detalicznej ok. 8 zł za opakowanie, a Pisaki XXL w cenie 3 zł/sztuka.

Fot. Materiały prasowe


Artykuł powstał we współpracy z Delecta.


Zobacz także

Jak wyzwolić odwagę? Bój się i rób!

„Nie chciałam już robić dobrej miny do złej gry, obracać wszystkiego w jakiś żart. Miałam depresję, nie mogłam dłużej udawać, że jej nie dostrzegam”

Te fantastyczne trójwymiarowe rysunki wywołają uśmiech na waszej twarzy! A może sami się zainspirujecie?