Lifestyle

Pół roku bez stanika. Poszłam w ślady Gillian Anderson i uwolniłam cycki – co za ulga!

Redakcja
Redakcja
20 października 2021
fot. na prawach cytatu/https://www.instagram.com/gilliana/
 

Niedawno na Instagramie gwiazda z „Archiwum X”, „Sex Eduation” oświadczyła, że zrezygnowała z noszenia stanika. Wyznanie aktorki wywołało lawinę komentarzy. „Gillian Anderson przemówiła w imieniu wszystkich kobiet”, pisali internauci.

Aktorka nominowana do Emmy za rolę Margaret Thatcher w „The Crown” w trakcie live’u na Instagramie, gdy jeden z internautów zapytał ją o ulubiony pandemiczny strój, odparła:

Prawdopodobnie ten sam, który nosiłam przed lock-downem i noszę obecnie – czarne dresy i bluza z kapturem. Pandemia mnie rozleniwiła, przestałam nosić staniki. Po prostu nie mogę. Przepraszam, ale nie. Nie obchodzi mnie, czy mój biust kiedyś sięgnie pępka, nie mam zamiaru już nigdy zakładać biustonoszy. Są piekielnie niewygodne”, mówiła z uśmiechem.

Kiedy przeczytałam, że Gillian w trakcie pandemii przestała nosić staniki, ośmieliłam się. Przecież ona mówi o mnie! Kiedyś wydawało mi się to absolutnie niemożliwe. Zakładałam go rano tak samo jak myłam zęby i jak czesałam włosy. Po prostu konieczność i obowiązek. Nie myślałam nad tym zbyt wiele. Nawet nie zastanawiałam się, czy jest mi w nim niewygodnie, czy coś mnie uwiera. Owszem nigdy nie lubiłam wypchanych biustonoszy, balkonetek, push-upów. Być może dlatego, że mam duży biust, wybierałam takie, które są gładkie i wykonane z cienkiego materiału. Powiedziałabym, że proste i jak najbardziej wygodne.

Moje nagłe odkrycie, czyli nie noszę stanika

Ale kiedy wylądowałam w domu na pracy on-line, we własnym salonie, przy stole, na którym teraz stał mój komputer przyniesiony pracy i przy którym do tej pory jadłam tylko posiłki, wszystko trochę pozmieniało się. Nie, nie chcę teraz powiedzieć, że pracowałam w piżamie i potargana i dlatego przestałam nosić stanik. Nie! Po prostu rano myłam zęby, brałam prysznic i wskakiwałam w swój ulubiony dres. To nie stało się też nagle. Po prostu któregoś dnia zauważyłam, że zapomniałam założyć stanika i jest mi z tym jakoś tak… niewiarygodnie dobrze.

Co za ulga! Nikt mnie nie widzi. Nikogo też nie zgorszy mój falujący luźno pod grubą bluzą biust. Nic nie uwierało: ani ramiączka, ani fiszbiny. Jakbym opisała to uczucie? Po prostu stałam się nagle dziwnie wolna, jakbym zdjęła gorset, krepujące rusztowanie, które zabierało mi oddech i swobodę. Na skórze czułam przyjemny dotyk materiału puchatej bluzy. Fajnie – pomyślałam.

Poczułam się wolna

Z dnia na dzień posuwałam się o krok dalej. Krok pierwszy to spacer z psem do lasu, który widzę na co dzień z okna mojej kuchni. Nie założyłam pod bluzę stanika i o dziwo… nikt (absolutnie nikt!) nie gapił się na mnie. Nikt tego nie zauważył. Serio! A ja znów poczułam coś na kształt wolności. To coś jak wtedy, gdy z koleżankami odważyłam się pływać nago w jeziorze. Miałam wtedy siedemnaście lat i byłam szczęśliwa, choć odrobinę wystraszona, że ktoś nas na tym przyłapie.

Ale było bardzo miło – mieć tę bliskość z naturą. Czuć na skórze chłód wody. Pamiętam to do dziś! Ale jako dorosła kobieta nigdy już nie miałam takiej śmiałości, by powtórzyć to doświadczenie, choć teraz wiem, że za nim tęskniłam.

Nie, nie jestem prowokatorką ani mitomanką

Zupełnie nie chodzi mi o to, by biustem nagim pod bluzką kogoś kokietować lub uwodzić mężczyzn. Znam te dziewczyny, które celowo nie zakładają staników i prześwituje im zarys sutków przez obcisły golf. Zawsze patrzyłam na takie babeczki z dziwną mieszaniną zazdrości i zażenowania. Bo jednak ich piersi przyciągały uwagę i były bardzo atrakcyjne, piękne w swej krągłości i zadziorności. A jednak wydawało mi się to takie… no zbyt nachalnie kokietujące. Przecież wiadomo, że każdy facet na to będzie się gapił. Przecież to jednak poniżające dla kobiety, tak bezczelnie kłuć po oczach swoją seksualnością. Mamy więcej do zaoferowania niż zajebiście fajne cycki – myślałam wtedy i chyba nadal tak myślę.

Przyznam jednak, że znam dwie kobiety, które szanuję, a które często chodzą bez stanika. I wiem, że nie robią tego, by „złapać” faceta. Jedna z nich jest psycholożką i ma mały biust. Zawsze jej zazdrościłam tego, że jej biust nie przykuwa niczyjej uwagi, bo w sumie to nie do końca wiadomo, czy na nim jest stanik, czy nie. Ale druga z moich znajomych, artystka malarka, ma biust gigantyczny i też rzadko nosi stanik. Kiedyś ją spytałam – dlaczego. A ona mi odpowiedziała bezpardonowo, że czuje się w nim zwyczajnie uwięziona.

Ależ wpadka, czyli publiczne wystąpienie

Opowiem teraz o moim kroku drugim. Tydzień temu – wierzcie lub nie – zapomniałam założyć stanika i pojechałam z wizytą do mojej przyjaciółki na kawę. Siedziałam u niej przy stole w kuchni i nagle zorientowałam się, że nie mam nic pod bluzą. Spłoszyłam się lekko, ale zaczęłam się śmiać i spytałam, czy ona to zauważyła. Zrobiło mi się trochę głupio, bo to był mój pierwszy taki – nazwijmy to – publiczny występ. A ona też się śmiała i powiedziała, że nie zorientowała się. Zaczęła mnie jednak z ciekawością wypytywać, jak to jest. „Fajnie!”, odpowiedziałam.

Etap wstydu i luksusowych staników

Zaczęłyśmy też wspominać, jak to było z tymi naszymi stanikami. Mam jedno okropne wspomnienie z dzieciństwa. Byłam może w czwartej klasie szkoły podstawowej, gdy mój biust zaczął rosnąć w tempie astronomicznym. Do dziś mam żal do mamy, że nie zadbała o tę sytuację i nie kupiła mi stanika. Ale takie to były czasy, że dzieci nie dostawały natychmiast tego, czego potrzebują. Wyobraźcie sobie lekcję wuefu, podczas której biegłam na tzw. sześćdziesiątkę. Pamiętam, że wtedy chłopcy z naszej klasy ustawili się wzdłuż bieżni i okropnie się ze mnie śmiali. Dokładnie wiedziałam, dlaczego. Od tej pory chowałam mój biust pod grubymi swetrami i tak zostało mi na bardzo długo.

Pamiętam też, że po studiach, gdy już miałam więcej kasy, poszłam na brafitterki, która instruowała mnie jak powinien wyglądać dobrze dobrany stanik. Upychała mój biust, naciągała ramiączka, a ja czułam, że w końcu ktoś się mną odpowiednio zaopiekował. Moja sylwetka wyglądała doskonale, wydawałam się sobie szczuplejsza, choć miałam biust pod brodą, a całość cisnęła mnie niemiłosiernie. Nabyłam wtedy jednak wiedzę, że dobrze dobrany stanik, to mniejsze ryzyko, że kiedyś piersi staną się obwisłe i brzydkie. Dziś już tak bardzo w to nie wierzę i, podobnie jak Gillian Anderson, mam to trochę w nosie.

No to… epilog

Teraz przyszedł czas na opowieść o moim kroku trzecim. Wyjściu do pracy bez biustonosza. Wyjściu na imprezę bez biustonosza. Do restauracji z rodziną bez… Do znajomych… Tu być może was zawiodę, bo tego kroku jeszcze nie uczyniłam. Myślę, że nie jestem gotowa, by pójść do pracy na takim luzie. Ale obiecuję wam, że opowiem o swoim kroku trzecim, jeśli się wydarzy. A jak jest z wami? Jakie macie doświadczenia ze swoim biustem i stanikami?


Lifestyle

Amarantus, zboże XXI wieku. Co warto wiedzieć o jego cennych dla zdrowia ziarnach?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
20 października 2021
Aramantus — właściwości odżywcze i zdrowotne szkarłatu
Fot. iStock
 

Amarantus, inaczej szarłat wyniosły, choć dopiero od niedawna zyskuje na popularności, należy do najstarszych roślin uprawnych świata. Jego ogromna wartość odżywcza sprawiła, że eksperci określili go mianem zboża XXI wieku. Szarłat można jeść pod postacią m.in. kaszy, płatków, mąki czy skorzystać z oleju. Popularność zdobywa także amarantus ekspandowany.

Amarantus (Amaranthus sp., szarłat wyniosły) uprawiany był już około 4000 lat przed naszą erą. Badania wykazały, że był on, obok kukurydzy i fasoli, podstawą wyżywienia mieszkańców Ameryki Północnej oraz Ameryki Południowej, czyli Azteków, Majów oraz Inków. Obecnie uprawę tego cennego zboża, czy też raczej pseudozboża, można spotkać na całym świecie, również w Polsce. Roślina ta stała się punktem zainteresowań badaczy, ze względu na duży potencjał odżywczy.

Amarantus — właściwości odżywcze i zdrowotne szkarłatu

Fot. iStock/Amarantus

Co kryje w sobie amarantus?

Amarantus to źródło cennych dla zdrowia substancji, które nie zawiera glutenu. To ziarna bezpieczne dla zdrowia, dlatego nie określono przeciwwskazań do spożywania go. Istnieje wiele powodów, które przemawiają za tym, by włączyć szarłat do codziennej diety.

Doskonałe źródło białka, minerałów i witamin

Nasiona amarantusa są doskonałym źródłem łatwo przyswajalnego białka, o zawartości na poziomie 75%. Dla porównania: kukurydza zawiera 44% białka, soja 68%,  mięso 70%,  mleko 72%. Białko to zawiera wszystkie egzogenne aminokwasy, których organizm nie potrafi samodzielnie syntetyzować. Ponadto nasiona szkarłatu poza tym zawierają cenne minerały, takie jak: magnez, wapń, żelazo, fosfor, selen, miedź i cynk. Zawierają również witaminy z grupy B, witaminę C oraz E i K.

Skarbnica skwalenu

Amarantus zawiera także sporo skwalenu – węglowodoru wielonienasyconego. Ten związek jest silnym antyoksydantem, który zapobiega procesowi przedwczesnego starzenia się komórek. Badacze uważają także, że skwalen hamuje jelitowe wchłanianie kwasów żółciowych i cholesterolu w jelicie, wpływa również na ich szybsze wydalanie z organizmu. Skwalen wykazuje również właściwości przeciwbólowe i przeciwalergiczne oraz pobudza odporność organizmu do lepszej pracy. Jest on również naturalnym składnikiem lipidów kutykularnych, które chronią skórę przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych.

Amarantus — właściwości odżywcze i zdrowotne szkarłatu

Fot. iStock/Amarantus

Amarantus przy problemach trawiennych i celiakii

Amarantus jest lekkostrawny, zawiera dużo błonnika pokarmowego. Można go stosować w przypadku zaparć (także u dzieci), oraz problemów trawiennych. Fakt, że nasiona amarantusa nie zawierają glutenu sprawia, że chorzy na celiakię czy alergię na gluten, mogą jeść go bez obaw. Warto wspomnieć przy tym, że duża ilość błonnika pomaga obniżyć wysokie ciśnienie krwi, regulować poziom cukru we krwi, chronić przed rozwojem chorób serca czy nowotworów.

Dla cukrzyków

Naturalny amarantus cechuje się niskim indeksem glikemicznym, równym 35. Skrobia w nim obecna jest łatwostrawna, a obecność kwasów tłuszczowych i błonnika dodatkowo obniżają IG ziaren. Dzięki temu poziom cukru we krwi nie wzrasta gwałtownie, a uczucie głodu pojawia się później. Wyjątkiem jest tu amarantus ekspandowany, który posiada wysokie IG równie 70, więc nie powinny po niego sięgać osoby cierpiące na cukrzycę.

Amarantus przy problemach z anemią

Duża ilość łatwo przyswajalnego żelaza i wapnia jest wartościowym wsparciem dla osób cierpiących na niedokrwistość, a także dla kobiet w ciąży i osób w starszym wieku, u których mogą występować niedobory pokarmowe. Wystarczy 100 g szarłatu, by zapewnić sobie 1/3 dziennego zapotrzebowania na wapń. Z kolei pod względem ilości żelaza, amarantus przebija niemal wszystkie rośliny, ze szpinakiem na czele.

Amarantus — właściwości odżywcze i zdrowotne szkarłatu

Fot. iStock/Amarantus

Amarantus ekspandowany

Amarantus ekspandowany to nasiona tego zboża, które zostały uprzednio poddane procesowi przekształcania twardych ziaren (inaczej ekspandowanie, ekstruzja, puffing) w lekkie, podobne do dmuchanego ryżu. Aby uzyskać tę formę, nasiona amarantusa poddaje się najpierw obróbce cieplnej i ciśnieniowej. W jej efekcie dochodzi do rozerwania ziaren, które stają się  większe, miękkie i lekkie. Amarantus ekspandowany zachowuje prawie wszystkie wartości odżywcze, ponadto jest on gotowy od razu do spożycia, bez konieczności poddawania go obróbce cieplnej. Ponadto ekspandowane ziarna mają dłuższy termin przydatności do spożycia, w porównaniu do tych, które nie zostały poddane temu procesowi.

Amarantus w kuchni — jak gotować?

Nasiona amarantusa pozwalają na szerokie ich wykorzystanie w kuchni. Można go wykorzystać jako podstawę zdrowych naleśników i placków, kotletów, batonów, a nawet pasztetu. Gotowanie nasion tego zboża jest proste, podobne do sposobu gotowania kaszy. Jak gotować amarantus? Najpierw trzeba zagotować 3 szklanki wody ze szczyptą soli, następnie dodać 1 szklankę amarantusa i gotować  przez około 15-20 minut, aż ziarna staną się klejące i nieco przezroczyste.

Amarantus ekspandowany można wykorzystać jako gotowy dodatek do muesli, owsianki, jaglanki, jogurtu, czy puddingu. Sprawdzi się również jako forma zdrowszej panierki, czy jako zagęstnik zup i sosów. Z kole olej z szarłatu nadaje się do przygotowywania posiłków, ale nie można na nim smażyć. Podczas smażenia olej tłoczony z nasion tego zboża traci cenne wartości odżywcze.


źródło: www.mp.pl, akademiadietetyki.pl

Lifestyle

Krostki na nogach – o czym mogą świadczyć? Kiedy trzeba pokazać je lekarzowi?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
19 października 2021
Krostki na nogach
Fot. iStock

Krostki na nogach to nieestetyczne zmiany, które mogą pojawiać się z różnych przyczyn. Mogą przypominać gęsią skórkę,  białe krostki, zaskórniki, lub czerwone bolesne wykwity. Nie zawsze jest to jedynie defekt kosmetyczny. Czasem, w wyniku uszkodzenia, może dochodzić do stanu zapalnego i pogorszenia kondycji skóry. Z czego mogą wynikać krostki na nogach i kiedy warto udać się do lekarza?

Krostki na nogach zazwyczaj mają błahą przyczynę i znikają zaraz po jej usunięciu. Bywają jednak przypadku, gdy stanowią one poważny problem estetyczny, i w dodatku mogą swędzieć lub boleć. Nietrudno także o zakażenie krost, szczególnie gdy ktoś próbuje pozbyć się ich samodzielnie, np. wyciskając je. Jakie są najczęstsze przyczyny powstawanie tych zmian?

Krostki na nogach a rogowacenie mieszkowe

Jeśli skóra na nogach przybiera wygląd nieprzemijającej gęsiej skórki, może to świadczyć o pewnym zaburzeniu, które może pojawić się na skórze i pozostać na niej długi czas. Rogowacenie mieszkowe, bo o nim mowa, powstaje na skutek nadmiernej keratynizacji naskórka, co  powoduje zatykanie ujść mieszków włosowych. Tam, gdzie dochodzi do rogowacenia mieszkowego, pojawiają się niewielkie, ale widoczne grudki wyglądające jak gęsia skórka. Towarzyszy temu najczęściej sucha skóra, ale krostki nie wywołują innych dolegliwości. Na rogowacenie mieszkowe cierpią zarówno kobiety, jak i mężczyzn, najczęściej pojawiając się w okresie dojrzewania.

Krostki na nogach

Fot. iStock/Krostki na nogach

Efekt po depilacji lub goleniu 

Krostki na nogach mogą być również efektem podrażnienia skóry po goleniu lub depilacji zbędnego owłosienia. Pojawiają się wtedy krostki, które mogą ulegać nadkażeniom i powodować ból w obrębie stanu zapalnego. Innym efektem nieładnego wyglądu nóg, które wyglądają jak upstrzone niewielkimi czerwonymi krostkami. Ten stan zyskał nazwę truskawkowych nóg, ze względu na ich charakterystyczny wygląd  kojarzący się ze skórką truskawki. Rozszerzone i podrażnione pory manifestują się po goleniu małymi czerwonymi lub czarnymi krostkami.  W rozszerzonych porach gromadzi się sebum i zanieczyszczenia, co zwiększa ryzyko pojawienia się stanów zapalnych skóry.

Truskawkowe nogi mogą być również skutkiem uwidocznienia się ciemnego, niedokładnie ściętego przez ostrze maszynkę włosa. Najczęściej pojawiają się one u kobiet, które mają naturalnie gęste lub ciemne włoski. Problem może nasilać narażenie na promieniowanie słoneczne lub różne leki (np. kortykosteroidy, oraz promieniowanie słoneczne).

Krostki na nogach

Fot. iStock/Krostki na nogach

Krostki na nogach mogą być efektem alergii

Krostki na nogach mogą być objawem alergii kontaktowej. Zazwyczaj przyczyną kłopotów jest stosowanie nieodpowiednich kosmetyków. Szczególną tendencję do uczulania wykazują produkty zawierające barwniki oraz substancje zapachowe. Nagłe pojawienie się wyprysków na nogach może być również efektem alergii na chemię gospodarczą, np. proszek do prania, płyn do płukania czy żelu pod prysznic. Wtedy zmiany pojawiają się jednocześnie na skórze w innych miejscach ciała, która miała kontakt z substancją alergizującą. W takim przypadku warto sięgać po produkty dedykowane alergikom i osobom ze skórą bardzo wrażliwą.

Krostki na nogach a zaburzenia hormonalne 

Krostki na nogach mogą pojawiać się w wyniku zaburzeń hormonalnych. W takim wypadku pojawiają się na pośladkach i udach poważniejsze odmiany trądziku, co należy jednak do rzadkości. Krostki na nogach mogą pokrywać się ropnymi torbielami, skóra bywa zaczerwieniona, mogą (w efekcie ciężkiego przebiegu) pojawiać się także blizny. Zazwyczaj trądzik w tak nietypowych miejscach jak nogi, a dokładnie uda, jest efektem rozniesienia się stanu zapalnego z pachwin niżej. Nigdy nie wolno wyciskać ropnych krost, aby ograniczyć ryzyko zakażenia skóry innych partii ciała.

Krostki na nogach

Fot. iStock/Krostki na nogach

Krosty na nogach — leczenie

Krosty na nogach mogą mieć różne przyczyny i przebieg, wywołując (lub nie) dyskomfort i ból. Jeśli problem przybiera na sile, a przy tym pojawiają się inne niepokojące objawy, zmiany warto skonsultować z lekarzem dermatologiem. Dopiero określenie ich przyczyny pozwala na dobranie odpowiedniego leczenia. Jeśli przyczyną jest golenie nóg maszynką lub depilacja, warto rozważyć inną metodę usuwania zbędnego owłosienia. Gdy przyczyną stają się zmiany hormonalne, najważniejsze staje się wyrównanie poziomu stężenia hormonów. W przypadku reakcji alergicznej należy unikać alergenu, a gdy trzeba, to sięgnąć po środki antyhistaminowe, które koją reakcją alergiczną.

Na koniec warto jeszcze wspomnieć o konieczności zachowania szczególnej higieny, by nie doprowadzać do zaognienia istniejących już zmian.

FB/ohmepl

 


Zobacz także

Regulamin akcji „Wielkanoc pachnąca tradycją z babcinymi przepisami oraz dekoracjami”

Przecież to ciągle był mój syn… Przepraszał, a ja chciałam wierzyć, że to już naprawdę ostatni raz…

Z przymrużeniem oka: jak zdobyć mężczyznę na całe życie. Męski poradnik dla zdesperowanych