Lifestyle

„To będą najlepsze 2 minuty, które dzisiaj spędzisz na Facebooku. Po prostu obejrzyj”

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
5 lutego 2017
Fot. Screen/Facebook/Unicef Poland
 

10 sierot. 10 dzieci, które straciły swoich rodziców, które straciły swój dom, które tego, co dla dzieci najważniejsze – poczucia bezpieczeństwa – nie mogą doświadczyć. Bo trwa wojna, wojna która zamienia życie dzieci w piekło, która każe im szybko wydorośleć, zbyt szybko. Wojna, która odbiera im wszystko to, co kochają, wszystko, co sprawiało, że kiedyś były szczęśliwe, a teraz nie pamiętają, co to szczęście…

Czy oprócz oburzenia, oprócz wytykaniu rządowi braku miłosierdzia stać nas na zwykły ludzki gest? Czy gdyby dziś zapukał do nas ktoś trzymający sierotę na rękach, przyjęlibyśmy? Ta wojna nie różni się niczym od tej, która dotknęła naszych dziadków, nasze prababcie. Oni wtedy też byli dziećmi, dziećmi, które nie zasłużyły na taki los.

Unicef Poland udostępniło film z hasłem na Facebooku: „To będą najlepsze 2 minuty, które dzisiaj spędzisz na Facebooku. Po prostu obejrzyj”. Obejrzyj, podaj dalej. Nie zamykajmy oczu, nie udawajmy, że tamta wojna nas nie dotyczy.


Lifestyle

Syndrom niedzielnego popołudnia. Sprawdź co zrobić, jeśli i ciebie dopadnie

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
5 lutego 2017
Fot. istock/Onzeg
 

Zaczyna się lekkim rozdrażnieniem i uczuciem wewnętrznego niepokoju. Im bliżej do wieczora, tym trudniej zapanować nad myślami. Zamiast cieszyć się wolnym dniem, nie potrafisz skupić się na czasie spędzanym z bliskimi, na radości z popołudniowego spaceru. Dopadł w końcu i ciebie – syndrom niedzielnego popołudnia istnieje naprawdę, i potrafi być wyjątkowo dokuczliwy, przyznaj.

Wydaje się, że te 62 godziny między 18-tą po południu w piątek, a 8 rano w poniedziałek to wystarczająco, żeby porządnie odpocząć po stresującym tygodniu pracy. Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna, a ty szybko dajesz się dominować przez ten dołujący stan: za chwilkę koniec weekendu, żegnaj beztrosko.

Blisko 80 % z nas odczuwa “niedzielnego bluesa”, połowa przechodzi go naprawdę ciężko

Czym jest syndrom niedzielnego popołudnia? Trochę uświadamianiem sobie, że weekend się kończy i przed nami kolejne 5 dni napięcia, odczuwalnego nawet przez tych, którzy lubią swoją pracę. Trochę nieumiejętnym planowaniem wolnego czasu, które ma zawsze negatywne konsekwencje dla naszej psychiki.

Oto siedzisz sobie wygodnie na kanapie, po skończonym obiedzie, dzieci układają klocki na dywanie, a ty – ni stąd ni zowąd zaczynasz czuć niepokój, lęk, a może nawet złość. Luz i błogostan ustępują, twój mózg jest zajęty analizowaniem zadań, które wpisałeś do biurowego kalendarza. Projekty, spotkania, sprawy do załatwienia, wizyty kontrolne u lekarza, pilne zakupy… Wszystko nagle nakłada się na siebie tworząc przytłaczające wrażenie gigantycznej góry obowiązków do wykonania.

Dobry nastrój momentalnie pryska. Patrzysz na swoje mieszkanie i drażni cię bałagan, który po wczorajszym spotkaniu ze znajomymi. Irytuje cię stos prania, pusta lodówka, beztroski śmiech dzieci. Zaczynasz przeglądać służbową pocztę i kłócisz się o to z partnerem. A potem jeszcze, jakby tego było mało, o podział zadań na następny tydzień. Wieczorem nie możesz zasnąć albo budzisz się co godzinę, dwie, trzy, nerwowo zerkając na zegarek. Skąd to się, u licha wzięło?

Psychologowie mówię o kilku głównych przyczynach „niedzielnego bluesa”, wynikających najczęściej z naszej… niefrasobliwości

Na pewno zgodzicie się z faktem, że mamy w zwyczaju planowanie „radosnych”, pozytywnych wydarzeń (kino, wieczorne wyjście ze znajomymi) na sobotę, a obowiązków – na niedzielę. Z góry ograniczamy sobie radość z tych dwóch, wolnych dni, a to tylko wzmacnia nasz syndrom niedzielnego popołudnia. Zamiast bawić się do upadłego w sobotę i przeżywać ją zgodnie z zasadą „pomyślę o tym później” (czyli w niedzielę), zorganizuj sobie te mniej przyjemne zajęcia na samym początku weekendu.

Ta sama zasada dotyczy prac domowych, odrabianych przez dzieci. Badania wykazały, że dzieci są bardziej wypoczęte i w lepszym nastroju zaczynają nowy tydzień w szkole, kiedy zadania domowe wykonają w sobotnie przedpołudnie, albo nawet jeszcze w piątek.

Innym powodem złego samopoczucia w niedzielę, jest nasza… głowa. Z końcem weekendu zaczyna przypominać sobie o wszystkich niedokończonych sprawach, niezamkniętych projektach nieumówionych spotkaniach. Warto zaoszczędzić sobie stresu i czasem dłużej posiedzieć w pracy w piątkowe popołudnie, ale zakończyć wszystko zgodnie z planem zamiast nieustannie myśleć, o tym, czego nie zdążyliśmy zrobić i bez czego „nie ruszymy” w poniedziałek.

A wiecie dlaczego godzina 19-ta w niedzielę to jak 23-cia w środku tygodnia? Bo nasza koncepcja „nic nierobienia”, nie jest dobrym lekarstwem na łagodzenie niedzielnego bluesa. Dużo lepiej sprawdzi się aktywny wypoczynek, zaplanowany i zorganizowany relaks. To one dadzą nam poczucie, że działamy z korzyścią dla siebie samych, że efektywnie wykorzystaliśmy ten czas. Inaczej godziny przeciekają nam przez palce, a wieczorem wcześniej odczuwamy zmęczenie, choć nie potrafimy określić jego przyczyny.

Jeśli często dopada was syndrom niedzielnego popołudnia, weźcie sobie do serca 7 wskazówek, zaproponowanych przez Joyce Marter, psycholog z ponad 20- letnim stażem w leczeniu stanów i zaburzeń depresyjnych.

Jak pozbyć się niedzielnego bluesa

1. Nie zaprzeczaj, nie wypieraj, „syndrom niedzielnego popołudnia” istnieje

Postaw sprawę jasno: to jest realny problem i nie jesteś w nim odosobniony. Może naprawdę nie ma sensu wszczynać teraz w głupich kłótni o jakieś nic nieznaczące szczegóły. Nie wyolbrzymiaj, nie „czepiaj się”, tak naprawdę chodzi przecież o twoją pracę. Odrzuć negatywne myślenie, zaoszczędzisz w ten sposób trochę energii.

2. W niedzielne popołudnie przygotuj się mentalnie na cały tydzień pracy

A powinno ci to zająć nie więcej niż 30 minut. Sprawdź kalendarz, zdecyduj od czego zaczniesz w poniedziałek, co jest priorytetem na najbliższe dni. Dodatkowo zaplanuj to, co dotyczy domu: sprzątanie, zakupy, ustal, kto jest odpowiedzialny za odprowadzenie i odebranie dzieci ze szkoły, czy przedszkola. Te działania dadzą ci poczucie kontroli i gotowości na nadchodzący tydzień.

3. Uprawiaj aktywność fizyczną

To pozwoli ci się pozbyć tego drażniącego niepokoju i zwiększy poziom endorfin w organizmie. Nie zaniedbuj niedzielnego treningu. Ćwiczenia to naturalny antydepresant, a dodatkowo pomoże ci poprawić jakość snu.

4. Dokonuj zdrowych wyborów

Kieliszek wina może wydawać się dobrym sposobem na „rozluźnienie”, ale tak naprawdę alkohol sprzyja stanom depresyjnym. Oprócz tego, z całą pewnością sprawi, że rano wstaniesz w pogorszonym nastroju. Poniedziałek jest najczęstszym dniem, w którym bierzemy zwolnienia z powodu choroby. Zamiast więc sięgać po to, co odbije się negatywnie na twoim zdrowiu, przygotuj zdrowy posiłek i zaparz sobie zielonej herbaty, albo wypij wodę z cytryną.

5. Miej niedzielne rytuały

Na przykład zajęcia z jogi w niedzielny wieczór, które pozwolą ci oczyścić umysł I pozytywnie nastroić się na cały tydzień.  Ale to może być także popołudnie z „planszówkami”, albo spacer w parku z dziećmi. Wszystkie te rzeczy odwracają twoje myśli od rzeczy, nad którymi nie masz kontroli. Wybierz coś, co na ciebie działa najlepiej zrób z tego cotygodniowy rytuał.

6. Zrelaksuj się, zanim pójdziesz do łóżka

Naucz się medytować, weź kąpiel z pianą, porozciągaj się, posłuchaj relaksującej muzyki, zrób sobie maseczkę… Nie zasypiaj z laptopem i stosem papierów z pacy. Niech twoja sypialnia będzie miejscem przeznaczonym tylko do odpoczynku.

7. Oprzyj się pokusie, aby pominąć te wszystkie porady i … „troszkę” popracować

Choć może ci się wydawać, że jeśli weźmiesz się do roboty, zmniejszysz swój lęk i niepokój, w rzeczywistości to prosta droga do pracoholizmu i wypalenia. Zaufaj, odpuść. Inaczej w poniedziałek wstaniesz jeszcze bardziej zmęczony i przygnębiony. Pamiętaj, 30 minut starczy, by przygotować się na następny tydzień.

 


Lifestyle

Dlaczego nie wszyscy muszą nas lubić i dlaczego nie powinno nas to obchodzić

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
5 lutego 2017
Fot. iStock/bedya

Pewnie wszyscy chcielibyśmy, żeby ten świat był lepszym, przyjaznym miejscem. Angażujemy się więc zbyt często w sprawy przyjaciół, rodziny, czy innych ludzi – ale nie koncentrujemy się na własnych potrzebach i problemach. Nie czujesz się wyczerpany, wykorzystywany kiedy ciągle ktoś czego od ciebie chce, kiedy co chwila, jak pogotowie ratunkowe, odbierasz „zgłoszenia” od potrzebujących znajomych? Mówi się, że nie żyjemy dla siebie, żyjemy dla innych. Ale przecież, żeby żyć dla innych, trzeba najpierw w ogóle być…

Czerwona lampka zapali się najczęściej dopiero wtedy, kiedy zauważysz, że gdy ty znajdziesz się w potrzebie, nikt się nie zjawi obok, by ci pomóc, lub przynajmniej zapytać, jak sobie radzisz. Co wtedy poczujesz? Że nikt o ciebie nie dba, że nikomu nie zależy? Ogarnie cię złość, że ty przecież tyle z siebie dałeś, a teraz…? No i co z tym wszystkim zrobić?

Rób sobie, to co innym miłe…

Postępuj w stosunku do samego siebie, tak, jakbyś miał zadbać o kogoś bliskiego. Każdy chce być kochanym i lubianym przez kogoś, ale ty musisz najpierw zadbać o to, by polubić samego siebie. Możesz stawać na głowie, by ktoś cię cenił, a potem cały czas zastanawiać się, czy ta sympatia wynika z twojej gotowości do ciągłego poświęcania się i pomocy, czy z tego, kim i jaki jesteś.

Kiedy poczujesz większą harmonię wewnątrz, na zewnątrz przestaniesz być emocjonalnym roller -coasterem. Teraz to, czego ci potrzeba, to odzyskanie kontroli nad własnymi emocjami i uczuciami. Szczęście nie zależy od zewnętrznych czynników. Można być szczęśliwym z samym sobą, trzeba tylko nauczyć się w pełni akceptować samego siebie. To właśnie brak samoakceptacji sprawia, że próbujemy ją sobie „wypracować” u innych, starając się być dla nich jak najlepsi, za wszelką cenę, za cenę swojej wygody, szczęścia, potrzeb.

A ty przecież nieustannie grzęźniesz, blokujesz się wśród potrzeba innych ludzi. Twój czas, energię i przestrzeń osobistą oddajesz komuś, ale co tak naprawdę dostajesz w zamian?

Kluczowym rozwiązaniem jest nauka mówienia „nie”. Wspaniale jest usłyszeć słowa wdzięczności, ale jeśli będziesz stale definiował swoją wartość przez to, jak oceniają cię inni, przestaniesz być autentyczny. Skoncentrujesz się tylko na tym, by dopasować się do potrzeb innych, poświęcisz się, lecz w złym tego słowa znaczeniu.

Gojenie ran

Kiedy jesteś zbyt zajęty, koncentrując się na potrzebach ludzi, którzy cię otaczają (partnera, dzieci, znajomych), brak ci nawet czasu, by pomyśleć o sobie. Nauczono nas, że pięknie jest być szlachetnym, ale nie powiedziano nam, żeby być przede wszystkim dobrym dla siebie. Nauczono nas, że to egoistyczne myśleć o sobie. Teraz, w konsekwencji tych nauk, stawiając potrzeby innych nad swoje, udowadniasz, że to, czego ty pragniesz jest mniej ważne.

Jeśli nie mówisz jasno o swoich emocjonalnych potrzebach, one nigdy nie będą oczywiste dla innych. Aby się rozwijać, trzeba rozwiązywać konflikty, dbać o to, by nasze pragnienia emocjonalne były spełnione.

Jeśli sami traktujemy się tak, jakbyśmy nie mieli żadnej wartości, inni będą dla nas jeszcze gorsi. Denerwujesz się, że nikt cię nie szanuje? Skąd to zdziwienie? Jesteś wykorzystywany na miarę potrzeb osób, które cię otaczają, bo nie masz szacunku dla samego siebie.

Plan działania

Wyobraź sobie siebie w szczęśliwym związku. Albo w dobrej relacji zawodowej. Jak chcesz być traktowany? Twój partner będzie cały czas roszczeniowo marudzić, czy odda ci własną przestrzeń?

Jakie są Twoje potrzeby? Zanotuj je:

  • Zapisz swoje główne priorytety „na teraz”
  • Przeanalizuj swoje kluczowe wartości
  • Jakie są twoje najbliższe cele? Jakie są twoje cele na nadchodzący rok?
  • Jak chciałbyś spędzać czas, żeby naprawdę czuć się szczęśliwy?
  • Jakie działanie chciałbyś zacząć już teraz?

Zadaj sobie pytanie, co właściwie możesz uzyskać będąc „zbawicielem” i dyżurującym ratownikiem dla wszystkich wokół. Co osiągniesz zaplątując się w dramaty innych ludzi? Co zrobisz w ten sposób, dla własnego życia?

Tak naprawdę, często to właśnie nie pomagając co chwila innym, pomagasz im ruszyć do przodu. Ludzie muszą podejmować własne decyzje i znajdować własne rozwiązania. Zadbaj o siebie.


Na podstawie: lifehack.org

 

 


Zobacz także

Rozwiązanie konkursu z marką L’occatine

5 grzechów pielęgnacyjnych, które bardzo szkodzą cerze naczynkowej

„Nie mam siły już dłużej czuć tej nienawiści, żalu, goryczy … Więc muszę Ci wybaczyć”. Akcja #ListdoNiego